Kochane mam problem , chce się Wam wyżalić a mam takie neerwy że... mam mieszkanie dość duże i mieszka tam moja babcia...mama taty , nigdy nie była dobra do wnuków , jedna wielka sknera , nigdy nie traktowała wnuków dobrze , zero miłości , uczuć , nic . Jest to starsza zadumana pani , niemiła i w ogóle psująca nerwy . Tata mój stale chodzi zły przez nią , jak też rodzice się kłócą przez nią ...masakra , i ja mam iść tam mieszkać z narzeczonym...i teraz tu leży problem.
Co bym nie zrobiła to we wszystko się wtrąca!!!! masakra....przyniosłam kieliszki to się wpierda....a po co ci one , przyniosłam szklanki wpierda...się po co ci one ja mam i rykłam na nią że to ty masz swoje a ja swoje i czy coś się jej nie podoba!!! nie mam na nią już siły włazi do mnie do pokoju węszy za czymś tam jest ona okropna nienawidzę jej ale tacie tego powiedzieć nie mogę , nie mam na nią już sił na wspomnienie jej tematu chce mi sie płakać , kupiłam sobie śliczny wazon to tak długo łaziła az w końcu go zbiła ...ja już nie mam siły.
Zwykła rozmowa nie działa na nią...bo ona głupio przytaknie i tak stale to samo robi ...boże jest tak wkur...osoba że masakra....boże czuje do niej nienawiść , i nic juz tego nie zmieni , a moja kochana babcia , najwpanialsza zmarła rok temu...nie wiem już naprawde nic , co mam zrobić na nią juz nawet krzyk nie działa ona ma to w dupie jest taki kawał ,,francy''
Stale jest jakaś sytuacja że ona cos zrobi , ale za dużo pisania bym miała, myslałam aby kupić drzwi na zamek do pokoju ale głupio troche przed tata bo to jednak matka...juz sama nie wiem