netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

51 odpowiedzi16 430 wyświetleńzałożony przez gun, 30.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

1

Temat: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Witam, sama już nie wiem gdzie mam szukać pomocy.
Postanowiłam napisać ponieważ byc może ktoś miał lub ma podobny problem.
Mam 30 lat. Jestem po rozwodzie.W chwili obecnej mieszkam z rodzicami. Chcę wyjechać do Turcji żeby zacząć życie od nowa.
Problem jest w tym że moja rodzina nie akceptuje moich wyborów.
Jestem najmłodsza i od zawsze traktowali mnie jak dziecko. Wyszłam za mąż mając 22 lata. Niestety z mężem nam nie wyszło i jestem po rozwodzie. Wylądowałam u rodziców. Pracuję ale nie stać mnie na kupno mieszkania bądź wynajem.
Przed ślubem rodzice mówili mi żebym nie wychodziła za mąż tak młodo. Nie posłuchałam i teraz za każdym razem kiedy chcę coś zrobić słyszę: JUŻ JEDNĄ GŁUPOTE W ŻYCIU ZROBIŁAŚ. Gdybyś słuchała ojca i matki to byłabyś szczęśliwa. Za tamto niepowodzenie na każdym kroku słyszę jaka jestem głupia, że do niczego się nie nadaję i że mam durnowate pomysły.
Mam 30 lat a czuję się jak dziecko. Chcę podejmować własne decyzje i chcę decydować o swoim życiu ale oni tego nie rozumieją.

Jak z nim rozmawiać, jestem wykończona.

2

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Masz 30 lat.

To, co mówią o Tobie Twoi rodzice, to są ich opinie, sugestie. 
M o ż e s z   się z nimi zgadzać, ale nie musisz.

Twoi rodzice chcą decydować o Twoim życiu, ale to Ty podejmujesz decyzje.
Również o tym, że pozwalasz im decydować za siebie i o sobie.
M o ż e s z, ale nie musisz decydować o sobie.

Twoi rodzice chcą traktować Cię jak dziecko niespełna rozumu. 
M o ż e s z   takie ich "chcenie" ignorować.
Nie musisz zachowywać się jak dziecko.
M o ż e s z   podejmować swoje decyzje, niezależne od opinii rodziców.

Czego oczekujesz po rozmowie z rodzicami na temat swoich decyzji?
Zgody? Akceptacji? A po co?
Może czegoś innego?
Dlaczego Twoim rodzicom mają się podobać Twoje wybory?

Masz 30 lat.

3

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

To co w takim razie powinnam zrobić?
Spakować się i wyjechać?
Jak z nimi rozmawiać?
Jak zacząć?

Mama jest po jednym zawale. Taka informacja doprowadzi ją do załamania i być może choroby.

Jak mam się do tego zabrać...

4

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Wiele było sytuacji powodujących moje załamanie.
Moja mama jest osobą która dużo mówi i czasem nie zastanowi się jaki wpływ maja na mnie jej słowa. A ja dlaczego histeryzuję i martwie się? Być może dlatego że zawsze pragnęłam jej akceptacji.

Nigdy nie mogłam mieć własnego zdania.
Głupi przykład niedzielnego wyjazdu do rodziny. Ciotka częstowała ciastem. Jeszcze pusty talerz nie wylądował przede mną kiedy mama interweniowała i mówiła: Ania nie będzie jadła...mialam już wtedy 20 lat. A dlaczego nie będzie jadła? BO jest gruba!!!!!!
Może głupi i śmieszny przykład ale takowych było tysiące.

Według mamy wszystko robię źle.
Kiedy spokojnie tłumaczę jej żeby nie traktowała mnie w ten sposób wysmiewa się ze mnie i drwi że gdyby nie ona....to i tysiące epitetów

Wyjazd sam w sobie nie jest wielkim problemem. Czasem nawet namawia mnie na wyjazd za granicę ale nie do Turcji. Moge jechać wszędzie ale nie do brudasów (słowa mojej mamy).

5

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
gun napisał/a:

To co w takim razie powinnam zrobić?
Spakować się i wyjechać?
Jak z nimi rozmawiać?
Jak zacząć?

Mama jest po jednym zawale. Taka informacja doprowadzi ją do załamania i być może choroby.

Jak mam się do tego zabrać...

Jesteś, wybacz szczerość, osobą uzależnioną od swoich rodziców. Zależną od ich opinii.
Będąc dzieckiem nie dostałaś ich akceptacji, Przykre. Współczuję, bo nie tak powinno wyglądać dzieciństwo.
Teraz jednak, już jako osoba dorosłą, zabiegasz znowu o ich akceptację, nie możesz pogodzić się z rzeczywistością i przyznać, że nigdy jej nie otrzymasz. czemu? Pewnie dlatego, że Twoi rodzice przyjęli, być może w dobrej wierze, taki system wychowania.
Poza tym ulegasz szantażowi. Szantaż polega na wiązaniu Twych decyzji ze stanem zdrowia mamy. Z drugiej strony, jest to zwykłe przerzucanie odpowiedzialności. Do końca życia będziesz mogła usprawiedliwiać swój pozorny brak decyzji słowami "nie mogłam inaczej, bo mama zachorowałaby".

Możesz mieć swoje zdanie. Możesz o sobie decydować. Ale nie masz takiego obowiązku. Możesz, jeśli taka Twa wola, być do końca swego życia podporządkowana zdaniu swoich rodziców.

Pytasz, co masz zrobić. Co chcesz. To, na co się zdecydujesz.
Koniecznie chcesz przekonać mamę do swoich decyzji. Rozumiem, że nie możesz ich wykonać bez jej akceptacji.



Wyobraź sobie swoje życie za 10, 15 lat.
Przez ten cały czas zabiegać będziesz o jej akceptację, cały czas uzależniać będziesz swoje zachowanie od niej.
Decydujesz się na takie życie?

Jeśli nie, to najwyższy czas na przecięcie pępowiny.

6

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Twoja matka jest toksyczna, niestety... Najpierw musisz to sobie uświadomić, a potem, jeżeli nie poradzisz sobie sama idź do psychologa, bo w sumie jestes dręczona psychicznie od 30 lat.

A tak na marginesie po kiego Ty do tej Turcji się pchasz? oO

7

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Wielokropku naprawdę powiedzieć jest łatwo, trudniej zrobić. Wierz mi.
Czy byłaś kiedykolwiek w takiej sytuacji czy jesteś psychologiem i wiesz jak postępować z takimi problemami?

8

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Teo

chcę jechać do pracy. Mam tam znajomych którzy chcą mi pomóc.
Ty również masz ale do Turcji?

9

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

No wlasnie tez tego nie rozumiem? Po kiego ci ta Turcja? Kultura inna, zwyczaje inne, jezyk cholernie trudny, miejsce kobiety w spoleczenstwie zupelnie inne niz w Polsce...Brudni moze nie sa ale czy naprawde chcesz byc obiektem sprzedazy/zakupu? Mojemu mezowi kiedy Turek ofiarowywal za mnie 10 owiec. Zupelnie powaznie! Chcesz w takiej kulturze mieszkac? Naprawde?
Co do reszty to kregoslup trzeba sobie wyhodowac. Innej rady nie ma. I zeby nie bylo ja rozumiem przez co przechodzisz bo mam podobnie z moja rodzicielka. Do dzis slysze ze ja sama na pastwe losu zostawilam i jak cos sie z nia stanie to ktoz jej pomoze i bla bla bla. Coz trzeba bylo myslec wczesniej zanim sie stosowalo te "techniki wychowawcze" ktore mi sie czkawka odbily.
Trzeba miec jaja zeby sobie z tym poradzic a tobie ich chyba brakuje, co? smile

10

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
gun napisał/a:

Wielokropku naprawdę powiedzieć jest łatwo, trudniej zrobić. Wierz mi.(...)

W i e m, że łatwiej jest pisać, niż zdecydować o zmianie swojego sposobu myślenia.

Ale też wiem jaki jest efekt takiej zmiany. Moim zdaniem, warto.

Jednak praca nad sobą nie jest obowiązkowa. To kwestia własnego wyboru.
Każdy, na szczęście, układa sobie życie po swojemu.

11

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
gun napisał/a:

Teo

chcę jechać do pracy. Mam tam znajomych którzy chcą mi pomóc.
Ty również masz ale do Turcji?

Turcja to raczej na wakacje, ale żeby tam żyć i pracować? W życiu. Kraj opanowany przez mężczyzn, nie bedziesz miala  specjalnie ruchu i możliwości, inna kultura i religia, jak pisze Sadie, przemyśl sobie tą Turcję, bo moim zdaniem za mądry pomysł to nie jest.

12

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Po kiego Wy odbiegacie od tematu?
Nie wyssałam sobie Turcji z palca, byłam tam niejednokrotnie, wiem jaka jest kultura obyczaje religia etc.

Temat jest inny.
Pytałam jak kobiety radzą sobie w podobnych sytuacjach.
Nie przeprowadzałam ankiety czy jechać do Turcji tylko jak radzic sobie z toksyczną rodziną.

13

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
gun napisał/a:

(...)jak radzic sobie z toksyczną rodziną.

* uniezależnić się od opinii toksycznej rodziny
* ignorować (bojkotować) ich opinie
* uwierzyć w swoja samodzielność i decyzyjność
* zapewnić rodzinę o swojej miłości, która nie ma wpływu na niezależność w sądach
* wyprowadzić się z toksycznego domu
* w ostateczności - zerwać kontakt

14

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

GUN,

ja ucieklam z Polski,bo mialam dosc broszki pt. STARA PANNA
Ucieklam i co?
Stara panna juz nie jestem
Teraz mam inna broszke.
Bardziej skomplikowana,trudniejsza do zdjecia.

Wg mnie,ucieczka(pisze tylko z wlasnego doswiadczenia),nie zdaje egzaminu.
Musisz zadac sobie pytanie: od czego chcesz uciec?
I na jak dlugo?
Czy ucieczka ma sie stac Twoim motorem na zycie?

Nie mozna uciekac w nieskonczonosc.
Musisz sie kiedys skonfrontowac z probemami.
Musisz je zaczac rozwiazywac,obojetnie,jakiego sa kalibru.
Wiem,nie jest latwo.
Wiem,jakiego wysilku to wymaga i jakiej pracy nad soba.
Ale uwierz mi,ucieczka to nic innego,jak chowanie glowy w piasek.

Moja matka stosowala te same metody - to sie nazywa szantaz emocjonalny.
Nie zaprosilam rodzicow na moj slub.Myslalam,ze sie na nich " odegralam",coz glupota.....

[* uniezależnić się od opinii toksycznej rodziny
* ignorować (bojkotować) ich opinie
* uwierzyć w swoja samodzielność i decyzyjność
* zapewnić rodzinę o swojej miłości, która nie ma wpływu na niezależność w sądach
* wyprowadzić się z toksycznego domu
* w ostateczności - zerwać kontakt]


Brzmi tak prosto?Prawda?

Jakiez trudne w praktyce.
Zycze Ci sily i samozaparcia

15 Ostatnio edytowany przez magnolia6868 (2012-01-31 03:36:47)

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
Wielokropek napisał/a:
gun napisał/a:

(...)jak radzic sobie z toksyczną rodziną.

* uniezależnić się od opinii toksycznej rodziny
* ignorować (bojkotować) ich opinie
* uwierzyć w swoja samodzielność i decyzyjność
* zapewnić rodzinę o swojej miłości, która nie ma wpływu na niezależność w sądach
* wyprowadzić się z toksycznego domu
* w ostateczności - zerwać kontakt

Cos pochrzanilam,to powinno sie znalezc w moim poprzednim poscie
Przepraszam

16

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
magnolia6868 napisał/a:

Brzmi tak prosto?Prawda?

Jakiez trudne w praktyce

Wielokropek ma napisane w sygnaturce: "Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób. Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód." Jak u gun?
Owszem - jak ma się 30 lat na karku to czas dorosnąć - a dorosnąć to wziąć swoje życie/odpowiedzialność za nie - wręcz brzemię (decyzji) - na swoje barki smile
A kto mówił, że dorosłe życie jest łatwe?

17

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Błędem było u Ciebie od zawsze brak stanowczości jak sądzę.
Piszesz, że matka non stop neguje Twoje decyzje i nakłada swoje, mów twardo i zdecydowanie, że Ty już podjęłaś decyzję i nie daj się manipulować. Jak będziesz ciągle stać przy swoim, znudzi jej się w końcu taka zabawa i zrozumie, że i tak nic nie wskóra.
Sama po części nauczyłaś swoich rodziców do takiego traktowania siebie. Trzeba być konsekwentnym i tyle.
Ja miałam podobnie z moimi teściami. Są to ludzie, którzy uważają swoje racje za najlepsze w świecie i że każdy musi się do nich stosować bo dobrze na tym wyjdzie. Niestety ze mną im się nie udało więc podejrzewam, że straciłam w ich oczach wiele ale jestem zadowolona, bo o naszym małżeństwie decydujemy SAMI a nie wspólnie z nimi co na pewno jest bardziej zdrowe dla naszego związku.

Jedź jak najbardziej do Turcji, mówisz, że masz tam znajomych, że byłaś kilka już razy....
Jedź i nie prawdą jest to, iż zaraz musisz uwikłać się w jakiś związek właśnie z turkiem, który omami Cię swoją religią i będzie traktować przedmiotowo, nie dajmy się zwariować.
Jesteś dojrzałą kobietą po przejściach i wydaje mi się, że bardzo dobrze wiesz czego chcesz tylko musisz z d e c y d o w a n i e wprowadzić to w swoje życie i tego Ci życzę.

18

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Czasami trzeba uciec by nabrać dystansu i pewności siebie. Dominujący rodzic traci wówczas kontrolę w postaci codziennej możliwości wlewania w nas hektolitrów swoich poglądów. Będąc daleko, możesz sama zdecydować o ilości kontaktów, odbierać telefon lub nie. Łatwiejsze jest poluzowanie toksycznej uwięzi.

Finansowe stanięcie na nogi też przyczyni się do zwiększenia pewności siebie. Z pewnością zmieni też postrzeganie rodziców, nie będziesz już tą, co to do niczego w życiu nie dojdzie bez ich pomocy. Jeśli tylko jesteś pewna  swoich znajomych, to jedź. Nie wiem czemu miałabyś się wikłać w związek z Turkiem, owszem kraj i religia obce nam i to bardzo, ale swój rozum chyba masz. To, że jesteś szantażowana emocjonalnie, nie oznacza automatycznego wyłączenia rozsądku.
Masz dopiero 30 lat, życie przed tobą, jeśli teraz czegoś nie zrobisz, to zostaniesz pełnoetatową niańką swoich rodziców, wmawiających ci, że to najlepsze wyjście, bo i tak z niczym sobie nie radzisz, a bez nich zginiesz.
Powodzenia i odwagi.

19

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

ja też nigdy nie lubiłam podejmować samodzielnych decyzji- co jest uzależniające. Najgorzej, gdy chcesz o czymś zdecydować, a otoczenie nauczone kierowaniem twoimi decyzjami zaczyna być rozczarowane.

Kochasz swoich rodziców, ale pamiętaj, że musisz się usamodzielnić. W końcu to zrozumieją. Każdy popełnia błędy, popełniania błędów też należy się nauczyć (i radzenia sobie z konsekwencjami).

20 Ostatnio edytowany przez Emilia (2012-01-31 16:24:46)

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Też mam takich "cudownych" rodziców, którzy nie akceptują moich życiowych wyborów, w zasadzie żadnego z nich. Wszystko robię wg nich źle.
Co z tym zrobiłam?
- uniezależniłam się finansowo
- wyprowadziłam, co prawda tylko 40 km dalej, ale na tyle daleko, żeby nie musieć ich co chwilę widywać
- uniezależniłam się emocjonalnie, choć duuużo mnie to kosztowało
- olewam ich ciągłe pretensje, nie pozwalam sobie podcinać skrzydeł
- kontaktuję się tylko w koniecznych sprawach bądź pilnych
- wszelkie telefony i odwiedziny ograniczam do minimum
- nie zdaję im relacji ze swojego życia, nie mówię gdzie jadę, z kim, po co, co skutkuje tym że nie muszę ciągle słuchać, jak bardzo jestem a. nieodpowiedzialna, b. głupia, c. jak się nie szanuję itp. itd.
- uświadomiłam sobie, że są toksyczni, nigdy się nie zmienią, nigdy mnie nie zaakceptują i uczę się żyć z tą świadomością.

Gun, oni nigdy nie zaakceptują tego, że jesteś dorosła. Pogódź się z tym. Nie musisz nic im pokazywać, żyj dla siebie i na własny rachunek. Nie doprowadzaj do sytuacji, w której ty, 30-letnia kobieta po przejściach będziesz od nich zależna w jakikolwiek sposób. Moi mi też truli, że facet nie ten, że od męża się nie odchodzi, nie rozwodzi się, praca dla mnie idealna to ich zdaniem nisko ambicyjna i nisko płatna typu nauczycielka, nie powinnam się wyprowadzać, mieszkać sama, mieszkać z partnerem, wspinać się itp. itd. Na szczęście po 3 latach ograniczania kontaktów i życia na własny rachunek są na tyle przeszkoleni, że moje oświadczenie iż zamierzam brać udział w kursie turystyki zimowej (wysokogórskiej), a kto wie, może sobie latem jakiś szczycik trzy- bądź czterotysięczny machnę przyjęli wręcz ze stoickim spokojem, bez jakiegokolwiek komentarza, było tylko "acha" i nic więcej. A co się w nich działo w środku i o czym rozprawiali przez całe następne dnie to mogę się domyślać jedynie. Ale nie chcę smile. Żyj swoim życiem, nie pozwalaj im się wtrącać. Odkładaj kasę, żeby jak ci się w tej Turcji nie powiedzie(bo przecież może się tak stać), to żebyś nie musiała wracać z podkulonym ogonem do mamusi i tatusia wink.

21 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-01-31 16:24:36)

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Dorosnąć w wieku 30 lat jest superopcją. Pytanie czy się NAPRAWDĘ tego chce, czy może raczej jedyne o czym się marzy to bezwarunkowa akceptacja rodziców. A to są dwie różne rzeczy i nie należy ich mixować. Można mieć lat 50 i więcej i ciągle być dzieckiem, nie podejmować samodzielnych decyzji, oglądać się na zdanie rodziny i luksusowo nie brać odpowiedzialności za to co się robi. Można też być dorosłym mając lat kilkanaście.

Dla mnie miarą dorosłości jest samostanowienie o sobie. Nierozerwalnie powiązane z samodzielnym utrzymywaniem się. Jak się nie ma na kupno mieszkania - idzie się na stancję. Jak się nie ma na samodzielną stancję - bierze się współlokatorkę. To jest naprawdę bardzo proste. Oczywiście każdemu może "powinąć się noga" i w momencie życiowej zawieruchy sprowadza się na moment do rodziców. Ale na moment. Ja u Autorki widzę obopólną toksynę. Rodzice toksynę leją, a ona toksynę wpuszcza a potem płacze, że szczypie.

Chcesz jechać do Turcji? Jedź. Co za problem. Chcesz w Himalaje? Ruszaj śmiało. To Twoje życie i Twoje wybory. Twoje błędy, ktore popełniasz i SAMA bierz na klatę ich konsekwencje. Jeśli konsekwencjami nie będziesz obarczać rodziców - nie mogą mieć do Ciebie żadnych pretensji, bo sama zapłacisz cenę. Jeśli pretensje mieć będą - Ty ich nie usłyszysz, bo Cię tam nie będzie. Będziesz w Turcji na przykład. Pakuj więc cztery litery, wyprowadź się od mamusi i podejmuj samodzielne decyzje. Proste jak budowa cepa.

Ja byłam samodzielna w wieku 21 lat. Mieszkałam na stancji, pracowałam, studiowałam i jeszcze słałam kasę do domu. Nikt NIE ŚMIAŁ mi mówić jak mam żyć. Nie jestem ani psychologiem ani terapeutą, jestem natomiast dzieckiem dwóch chodzących toksyn. Zawałami, rakiem, pylicą, nadciśnieniem i innymi chorobami można szantażować najbliższych przez całe życie. Czasami jednak najbliższym jest wygodnie być szantażowanym. No i to poczucie spełnienia przez poświęcenie. Cud, miód i orzeszki.

EDIT: Jeszcze jedno byłoby mi umknęło; samodzielność to nie zawiśnięcie na facecie. Dowolnej narodowości.

22

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Mam / miałam całkiem podobnie tylko że z dziadkami... Opowiem Wam moją historie, a Wy mi coś doradzcie bo nie mam już siły i nerwów... Otóż od poczatku. Moja mama wyjechała do USA jak miałam 12 lat, a tata jak miałam 16 no i takim sposobem zostałam skazana na wychowywanie przez dziadków... (teraz mam 22 lata). Na początku można powiedzieć że było w miare ok bo po szkole przychodzilam prosto do domu i nigdzie nie wychodzilam i tak przez jakis czas. Moi dziadkowie są zdania że tylko oni mają we wszystkim racje, a inni się na niczym nie znają... Po pewnym czasie zaczełam mieć własne życie, zaczełam wychodzić ze znajomymi, jak to nastolatka. I wtedy się zaczeło... ciągłe kłotnie że co chwile gdziesz wychodze, że mam za dużo znajomych. Najlepiej jakbym siedziała cały czas w domu i nigdzie nie chodzila, z nikim sie nie spotykała... (tak, można to podpiąć pod brak możliwości do prawidłowego rozwijania się, bo przecież kontakty z ludzmi nas też rozwijają). Były sytuacje że się wymykałam z domu jak mi czegoś zabraniali i miałam ich w nosie. Aaa i było nawet źle jak ktoś do mnie przychodził... że o godzinie 20 to się powinno od kogoś wychodzić, a nie przychodzić... Byla sytuacja że siedziałam ze znajomymi pietro wyzej i było wśród nas rodzenstwo, które się wygłupiało i koleżanka spadła z łóżka no to dziadek od razu zaczal drzec morde i wylazł na góre spytac co my mu robimy... (po tym wydarzeniu juz wiecej do mnie nie przyszli bo on sie darł a nie pytal) najlepiej jakbysmy siedzieli cicho i grzecznie jak trusie.. masakra... zawsze jak gdzies wychodzilam to bylo że mam byc o 22, byly co chwile telefony kiedy bede, ale ja najczesciej je olewalam i nieodbierałam. Jak zaczełam chodzić z chłopakiem to troche sie uspokoili, pozniej zamieszkalismy u mnie (niestety u mnie bo u niego nie bylo warunkow, a nie mielismy za duzo kasy). Pewnego dnia przyszedl do mnie kuzyn z kolegami (wtedy juz jak zaczelismy mieszkac pod dziadkami) no i siedzielismy spokojnie, nie skakalismy tylko gadalismy i sie glosno smialismy to zaraz dzwonili na domofon zebysmy się uciszyli że jestesmy za głosno... porażka... Teraz moj facet wyjechal do za granice do pracy i zostalam znowu sama w domu z tymi wariatami.. znowu zaczelo się dzwonienie co chwile gdzie jestem kiedy wroce, z kim jestem...jeszcze zanim wyjechal to im oznajmilam że i tak bede wychodzila gdzie chce i na ile chce, a oni maja nie dzwonic, to babka do mnie z tekstem że nie powinnam wychodzić że co pomyśli K jak bede bez niego wychodzic że nie powinnam tak robic, tylko że ja mam ich gadanie gdzies.. dzis im oznajmilam że za dwa tygodnie wroce bardzo pozno to juz pytania gdzie pojde, do kogo... i smiem twierdzić że znowu bedzie dzwonienie i poradzcie mi co ja mam zrobic? w moim wypadku wyrazanie swojego zdania nie pomoze bo od 3 lat tak robie i albo się na mnie wydzierają i jest kłotnia, albo gotowi są mnie uderzyć jak się im sprzeciwiam i robie swoje... a mam 22 lata!

23

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
Kriss napisał/a:

Dla mnie miarą dorosłości jest samostanowienie o sobie. Nierozerwalnie powiązane z samodzielnym utrzymywaniem się. Jak się nie ma na kupno mieszkania - idzie się na stancję. Jak się nie ma na samodzielną stancję - bierze się współlokatorkę. To jest naprawdę bardzo proste.

... samodzielność to nie zawiśnięcie na facecie. Dowolnej narodowości.

To jest odpowiedź dla Girl90 i wszystkich innych pań i panienek.
Nie dziwcie się, że się wtrącają skoro cały czas Was utrzymują (w jakikolwiek sposób).

24

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

ja mam swoje mieszkanie na blokach i czekam az lokatorzy sie wyprowadza, a zarabiam tylko niestety marnie.. tylko 784 zł miesiecznie bo to jest staz bo pracy nie moglam znalezc. dayzi, ale to nie powod żeby kontrolować na każdym kroku!

25

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Ile pokoi ma to twoje mieszkanie? Jeśli więcej niż jeden, to drugi wynajmij i już będziesz miała więcej kaski. Spróbuj coś wykombinować, jakoś dorobić do tego stażu, kombinuj jak możesz, byle by tylko całkiem się usamodzielnić. Skoro mamusia i tatuś siedzą w USA, to może mogliby ci jakoś pomóc przynajmniej na starcie? A do pracy za granicę do swojego chłopaka nie możesz wyjechać?

26

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
girl90 napisał/a:

ja mam swoje mieszkanie na blokach i czekam az lokatorzy sie wyprowadza, a zarabiam tylko niestety marnie.. tylko 784 zł miesiecznie bo to jest staz bo pracy nie moglam znalezc. dayzi, ale to nie powod żeby kontrolować na każdym kroku!

Niestety, do póki nie będziesz samodzielna będą Cię kontrolować, pilnować, upominać.

Ja też, jako matka jak daje/pożyczam dzieciom kasę, zawsze pytam na co?
Bo lubię wiedzieć na co wydają moje pieniądze. Co robią ze swoimi to mnie nie interesuje.

27

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

girl90 Twój problem polega na tym, że jesteś jeszcze zbuntowana nastolatką i próby wychowania Cię traktujesz jak nadmierną kontrolę. Oczywiście, że o 20 to znajomi WYCHODZĄ, a nie przychodzą, bo taka jest kultura, ponieważ nie jesteś u siebie. Wszelkie hałasy też przeszkadzają dziadkom, ponieważ są już to starsi ludzie. Szczerze? Zachowujesz się jak rozkapryszona panna, której wydaje się, że mieszka z parą idiotów. I jeszcze zwaliłaś im się na głowe z chłopakiem! Zgroza.
Skoro Ci tak strasznie źle, to pora zabierać tylek w troki i się wyprowadzić. Może warto znaleźć lepszą pracę, a nie siedzieć i żerować na dziadkach? Nie ma lepszej pracy?? Może znaleźć dodatkową. Ale nie chce się co? Wygodniej siedzieć i narzekać. Wstydziłabyś się.

28

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

girl90,
z tego co napisałaś wynika, że mieszkasz w domu, którego właścicielami są  Twoi dziadkowie. Jeśli tak jest, to oni, jako właściciele mają prawo do ustanowienia zasad obowiązujących w ich domu.

Masz dwa wyjścia:
1. mieszkać w domu dziadków i dostosować się do ich wymagań, zwłaszcza gdy pozostajesz na ich częściowym utrzymaniu
2. wyprowadzić się z domu dziadków, być samodzielna finansowo i wówczas niezależną od ich zdania.

Z tego co napisałaś wynika, że chciałabyś mieć ciastko i zjeść ciastko, czyli mieszkać w ich własności, być na ich utrzymaniu i stanowić swoje prawa. Odwróćmy sytuację. Będąc właścicielką mieszkania i utrzymując kogoś, zgodziłabyś się na takie warunki?

29

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Co do wyjazdu do Turcji to może nie jest to dobry pomysł dla kobiety bo w krajach arabskich kobieta jest traktowana jak śmieć. Ale z resztą masz trochę racji bo każdy popełnia błędy i nie można po błędach osądzać człowieka. Ale też jeżeli z nimi mieszkasz to chyba normalne że oni w domu mają władzę skoro u nich mieszkasz. Bo inaczej to byłoby to tak jakbym ja poszła do koleżanki do domu i tam się rozpanoszyła. Przecież to nie byłaby moja chata więc i nie ja bym tam rządziła

30

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Po pierwsze mieszkam na pietrze ktore jest mojego taty, a wiec i moje! po drugie jedzenie kupuje sobie sama! i na inne wydatki też mam swoją kase. Teo jesli znajdziesz mi taka praca to chetnie skorzystam! Szukalam ponad pol roku i nie znalazlam!! Mieszkam w małym mieście i w nim ciężko coś znalezc, nawet w okolicy więc na ten temat prosze sie nie wypowiadac jesli gówno wiesz! Staż jest po to aby coś robić i mieć coś dodatkowego w CV żeby pozniej było łatwiej z pracą!

Emilia napisał/a:

Ile pokoi ma to twoje mieszkanie? Jeśli więcej niż jeden, to drugi wynajmij i już będziesz miała więcej kaski. Spróbuj coś wykombinować, jakoś dorobić do tego stażu, kombinuj jak możesz, byle by tylko całkiem się usamodzielnić. Skoro mamusia i tatuś siedzą w USA, to może mogliby ci jakoś pomóc przynajmniej na starcie? A do pracy za granicę do swojego chłopaka nie możesz wyjechać?

Oni sami nie mają tam lekko wbrew pozorom. No niestety obecnie nie moge bo trzyma mnie staż do września ;/. Nie mogę z niego zrezygnować ponieważ musiałabym im oddawać całą kase którą do tej pory wziełam. Niestety ten staż jest z urzędu pracy i takie mają zasady. Ale z chęcią bym pojechała za granice w innym wypadku.

31

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
Teo napisał/a:

Turcja to raczej na wakacje, ale żeby tam żyć i pracować? W życiu. Kraj opanowany przez mężczyzn, nie bedziesz miala  specjalnie ruchu i możliwości, inna kultura i religia, jak pisze Sadie, przemyśl sobie tą Turcję, bo moim zdaniem za mądry pomysł to nie jest.

A dlaczego nie ?????

Teo....bez obrazy ....ale nie oceniaj tego, co chce zrobić dziewczyna, pisząc " za mądry pomysł to nie jest "... a skąd wiesz ????!!!!!
Dla Ciebie może nie jest i może TY byś tam nigdy nie zamieszkała, ale autorka ma chęć, więc niech jedzie, bo niby dlaczego ma gnuśnieć w Polsce ?????
Może Turcja to dla niej szansa na zaczęcie czegoś nowego, lepszego...

Osłabiają mnie takie wpisy.....naprawdę.....    To tak trochę abstrahując od głównego wątku.

32

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
Teo napisał/a:

A tak na marginesie po kiego Ty do tej Turcji się pchasz? oO

..........

33

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
girl90 napisał/a:

Po pierwsze mieszkam na pietrze ktore jest mojego taty, a wiec i moje! po drugie jedzenie kupuje sobie sama! i na inne wydatki też mam swoją kase. Teo jesli znajdziesz mi taka praca to chetnie skorzystam! Szukalam ponad pol roku i nie znalazlam!! Mieszkam w małym mieście i w nim ciężko coś znalezc, nawet w okolicy więc na ten temat prosze sie nie wypowiadac jesli gówno wiesz! Staż jest po to aby coś robić i mieć coś dodatkowego w CV żeby pozniej było łatwiej z pracą!

łał... sama jesz i sama kupujesz sobie skarpetki... to upoważnia Cię do wszechobecnej władzy w domu dziadków... Zacznij płacić za prąd, gaz, środki czystości, telefon, internet itp itd to możemy zaczać rozmawiać.
Wiedz iż nie mam najmniejszej ochoty szukać Ci pracy, ale pewnie byś bardzo chciała, bo lepiej jak nas ktoś wyręczy, prawda? Skoro jesteś zobowiązana stażem to poszukaj pracy dodatkowej z resztą pisałam o tym wyżej. Na razie tylko krzyczysz i tupiesz nóżką i przyjmujesz postawę roszczeniową.


K_r_o napisał/a:

Teo....bez obrazy ....ale nie oceniaj tego, co chce zrobić dziewczyna, pisząc " za mądry pomysł to nie jest "... a skąd wiesz ????!!!!!

Skąd wiem? Stąd, że jak ktoś mi mówi, że wbije sobie gwóźdź w nogę to też pisze, że za mądry pomysł to nie jest. Są dobre pomysły i te gorsze. Zauważyłam, że  dzieci z toksycznych rodzin właśnie wyjeżdżaja jak najdalej i wymyślają różne dziwactwa, żeby udowodnić sobie i innym, że dadzą sobie radę nawet jak zanurkują w bagnie. A to nie tędy droga. Noale, jeżeli Autorka zdecydowała, że do Turcji pojedzie do pracy to niech jedzie... Tylko dalej nie wiem po co...

34

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Oj , czytając Twój post to tak jakbym o  sobie czytała aczkolwiek jestem starsza od Ciebie a  oddech mojej mamy ciągle czuję  na  mych plecach choć nie mieszkam z nią i  dzieli nas 200km .
Kilka słów o mojej mamusi kochanej , jest to  osoba która nie  da sobie niczego powiedzieć , która zawsze ma rację , która  stara się ustawiać wszystkich i wszystko pod  siebie . Z racji dobrego wychowania i szacunku do rodziców oraz osób starszych długo przytakiwałam mojej mamie (choć  i tak robiłam swoje ) ale jakieś 4 lata temu coś  we mnie pękło , dopadła  mnie  złość i opadłam z sił aby móc znosić te wszystkie jakże  drogocenne wskazówki mojej mamy , wtedy uniosłam głos i  dosłownie wykrzyczałam wszystko to co mi na  sercu leżało.
Moja mama struchała ,nie spodziewała  się takiej reakcji i  jej  jedyną obroną  na koniec  były słowa , że jak ja  mogłam w taki  sposób się  zachować. Niestety muszę Cię  zmartwić , takie osoby jak moja mama nie dadzą  się  zmienić ,nie ma  na  to żadnego sposobu a z wiekiem się  to tylko wręcz pogarsza ,trzeba niestety być  cierpliwym i zaciskać zęby ,robić dobrą minę że  się  niby słucha ,choć  czasami przychodzi to tak bardzo trudno.
Życzę  Ci wytrwałości i powodzenia w życiu osobistym .Pozdrawiam

35

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
Teo napisał/a:

Wiedz iż nie mam najmniejszej ochoty szukać Ci pracy, ale pewnie byś bardzo chciała, bo lepiej jak nas ktoś wyręczy, prawda? Skoro jesteś zobowiązana stażem to poszukaj pracy dodatkowej z resztą pisałam o tym wyżej. Na razie tylko krzyczysz i tupiesz nóżką i przyjmujesz postawę roszczeniową.

Nie potrzebuje Twojej łaski... poza tym mądra kobieta zauważyłaby że to było szyderstwo! Przestań w końcu krytykować- mam tu na myśli krytyke autorki! - niech jedzie jak chce! Była tam nieraz, ma gdzie się zatrzymać więc dlaczego nie? widocznie wie że tam jej będzie lepiej i wcale nie musi się wiązać z Turkiem.... Oni potrafią ładnie zbajerować, wiem bo sama to przerabiałam, ale wystarczy to olać i traktować to jak zabawe. Cała filozofia. Wcale nie musi tam wychodzić za mąż! Może posiedzieć któryś rok, zarobić i wrócić i tu coś wynająć, zacząć robic. Zachowujesz się jak Pancie ą, ęł która wszystko wie najlepiej, a tak naprawde nic nie wiesz więc jak masz krytykować pomysły innych, które mogą okazać się dobre to lepiej nic nie pisz!

36

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
girl90 napisał/a:
Teo napisał/a:

Wiedz iż nie mam najmniejszej ochoty szukać Ci pracy, ale pewnie byś bardzo chciała, bo lepiej jak nas ktoś wyręczy, prawda? Skoro jesteś zobowiązana stażem to poszukaj pracy dodatkowej z resztą pisałam o tym wyżej. Na razie tylko krzyczysz i tupiesz nóżką i przyjmujesz postawę roszczeniową.

Nie potrzebuje Twojej łaski... poza tym mądra kobieta zauważyłaby że to było szyderstwo! Przestań w końcu krytykować- mam tu na myśli krytyke autorki! - niech jedzie jak chce! Była tam nieraz, ma gdzie się zatrzymać więc dlaczego nie? widocznie wie że tam jej będzie lepiej i wcale nie musi się wiązać z Turkiem.... Oni potrafią ładnie zbajerować, wiem bo sama to przerabiałam, ale wystarczy to olać i traktować to jak zabawe. Cała filozofia. Wcale nie musi tam wychodzić za mąż! Może posiedzieć któryś rok, zarobić i wrócić i tu coś wynająć, zacząć robic. Zachowujesz się jak Pancie ą, ęł która wszystko wie najlepiej, a tak naprawde nic nie wiesz więc jak masz krytykować pomysły innych, które mogą okazać się dobre to lepiej nic nie pisz!

Oddychaj, spokojnie, nie podniecaj się tak smile Mam pełne prawo krytykować pomysły Autorki jak i ona ma pełne prawo nie zwracać uwagi na moją krytykę. To było raz. Dwa, kto i gdzie pisał o jakimkolwiek związku z Turkiem?! Ja nic takiego nie pisałam ani żadna z forumowiczek więc nie mam pojęcia skąd Ci się to wzięło...

Własnie sobie wyguglowałam i dowiedziałam się, że w Turcji panuje lira turecka, a przelicznik wygląda tak 1 TRY = 1,80 zł więc jakiś oszałamiających zarobków bym się nie spodziewała. Nadal jestem za bardziej cywilizowanymi krajami do pracy jak Anglia, Niemcy, Francja, Hiszpania, Holandia itp itd. Noale Autorka zrobi jak zechce, oczywiście smile

37

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Gwoli wyjaśnień - a propos stażu z UP; staż trwa tylko 8 godzin (wnioskując po zarobku Girl90 jest na pełnym wymiarze godzinowym). Nawet wliczając godzinę na dojazd i godzinę na powrót z roboty - to jest tylko 10 godzin, pięć dni w tygodniu. W robocie trzeba być bezwzględnie, i owszem, albowiem kontrola może do pracodawcy przyjść w każdej chwili. Wiem, bo w swojej firmie zatrudniałam panią na stażu.

Jednakowoż dla wszystkich zainetesowanych: doba posiada 24h! Czyli co najmniej jeszcze jakiś drobny półetatcik można smyrnąć. Oczywiście nielegalnie, dorywczo. Znam osobiście panie po 40tce, ktore doginają na trzech etatach i utrzymują dzieci. Kompletnie nie rozumiem młodych dziewczyn bez żadnych zobowiązań, które kwęczą że miejscowość mała, że zarobki do bani i wogóle kicha jest.

Dorobić można bardzo prosto - na przykład ja mieszkam na wsi - cuzamen 8000 mieszkańców, ścisłe centrum - pewnie ze 2000. Można - myć okna zarobkowo, sprzątać ludziom po domach, sprzątać podwórka, odśnieżać posesje, zajmować się dziećmi: babysitting, roznosić ulotki, prace porządkowe po remontach, dawać korepetycje z dowolnego przedmiotu, również językowe - przez Skypa (bardzo popularna metoda ostatnio). Możliwości jest od zarąbania. Wystarczy się ogłosić, nawet anonimowo chociażby na słupie pod kościołem albo na tablicy ogłoszeń przy spożywczym - podać numer komórki. Nie wierzę, że nie trafi się żadna dodatkowa fucha - bo u nas owszem o pracownika do tego typu prac na wsi jest niezmiernie trudno. Wiem, bo pytam, raz nawet zaprosilam do siebie kobietę z parkingu pod supermarketem - zamiast dać jej kasy z wózka, zaproponowałam aby umyła mi okna - i wtedy zarobi duuużo więcej. Siwy dym po niej pozostał. Panny wolą romansować na portalach, wystawać pod wiatką przystanku autobusowego obmawiając pół wsi, ewentualnie piłować długaśne tipsiory z przeceny. Naprawdę bardzo ciężko spotkać młodą osobę, która ma ochotę zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Również jako przysłowiowy fizol.

Ponadto razi mnie dysponowanie czyimś majątkiem za życia tych, po których przyjdzie kiedyś dziedziczyć. I to dwa pokolenia w tył. Do czasu aż wszyscy zainteresowani kopną w kalendarz, minie naprawdę kupa czasu. A tak czekać i czekać z terminarzem w rąsi...to jest dopiero do bani. Co do zagranicy - pracy też jest sporo. Wystarczy względnie władać ojczystym językiem kraju do którego się jedzie.

38

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Kriss wszystko fajnie pięknie, ale się no... nie chce się... i jak to pogodzić z pragnieniami i niezależności ? Ciężka sprawa... Bo może by się chciało, ale jakby ktoś znalazł? A tu, cholercia, nikt nie chce szukać... Może i by się tego angielskiego uczyło, ale kurde tak trochę trudno jak się samemu w szkole podsuwało zadania domowe koleżance do zrobienia... Okna myć? Przecież zima. Sprzątać u kogoś? No jak?! Do takiego poziomu się przecież nikt nie zniży! Nawiasem mówiąc to sprzątać jeszcze trzeba umieć.
Strasznie ciężkie życie ma młodzież dzisiejsza... strasznie ciężkie...

39 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-02-01 21:46:24)

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

No tak tylko Kriss, trzeba jeszcze taką prace znalezc... jak mowilam mieszkam w małym miescie i trudno nawet o taką prace. Jak potrzebuja nawet opiekunki to żeby była dyspozycyjna, a dopoki mam staz jestem uwiazana. Zatrudnic mnie nawet nie moga na 1/2 etatu bo nie dosc ze bym placila kare to jeszcze moglabym miec problemy przez to... to nie jest takie łatwe. U nas niby zatrudniaja na umowe zlecenie ale co z tego? jak tez trzeba byc dyspozycyjnym... łatwo się mówi ale trudno jest coś takiego znalezc niestety. W większym miescie moze jest latwiej o taka robote ale nie w małym.

Bardzo proszę o zachowanie kultury wypowiedzi i powstrzymanie się od obraźliwych uwag skierowanych do rozmówców. Post został edytowany ze względu na treści poniżej poziomu forum. Moderatorka Olinka

40

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Patrz Kriss no same problemy ma ta młodzież, same problemy.


girl90 napisał/a:

A Ty Teo się zamknij! To że nie masz faceta nie oznacza że możesz być opryskliwa, beszczelna i sakrastyczna!

Drogie dziecko, proszę się tak do mnie nie odzywać. Jak nie tolerujesz ironii to Twój problem, a skoro nie przyjmujesz krytyki to uważam, że to nie jest forum dla Ciebie. Nie jestem opryskliwa ani bezczelna jedynie sarkastyczna, ale ta ostatnia "funkcja" nie jest tutaj zabroniona. A od mojego życia prywatnego z daleka na 100 km, proszę. Choć tutaj też nie trafiłaś, bo jestem od wielu lat w bardzo szczęśliwym i udanym związku smile Chyba nie ja mam problem tutaj z brakiem męskiego pierwiastka big_smile

41

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

No dobra. Jestem ze świętokrzyskiego - jeśli Ty też - wal na priva. Mam kilkanaście okien do mycia w mojej skromnej chacie. Jak reflektujesz - voila, bo już mnie te szybki wnerwiają.

Jeżeli Twoje miasto jest mniejsze niż moja wiocha, to wymiękam. Poza tym - czy absolutnie i bezwarunkowo koniecznie wszystkie prace musisz wykonywać: na umowę zlecenie, na umowę o dzieło i na umowę wogóle? Zwykła rąsia nie wystarczy?

42

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

A ja uważam(nie chce nikogo urazić), że powinnaś porozmawiać z mamą stanowczo, miałam podobny problem tyle że to był tato. Wyraźnie, spokojnie bez uniesień i stanowczo powiedzieć jakie masz plany, jak masz zamiar je realizować i oczywiście zaznaczyć, że od (załóżmy) dzisiaj postanawiasz ich informować o swoich już podjętych decyzjach i nie zamierzasz ich zmieniać, czy to się komuś podoba czy też nie i nie pozwolisz już więcej sobą manipulować nawet pod groźba wyprowadzenia się od rodziców. W moim przypadku to zadziałało, tyle, że jak chciałam w czymś się doradzić to oczywiście usłyszałam...przecież ty już postanowiłaś...A jeżeli chodzi o wyjazd - nawet do Turcji to czemu nie, tym bardziej że już tam byłaś.

Korzystaj z okazji rozsądnie bo młodość szybko mija i zostaje tylko...wspomnienie, a życie biegnie swoim torem nadal.
Nie marnuj szansy jakie niesie ci życie.

43

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Polecam przeczytanie, ze zrozumieniem, zdań umieszczonych w mej sygnaturze.

Mam wrażenie, że są wytłumaczeniem dyskusji, która toczy się w tym wątku od jakiegoś czasu.

44

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
Teo napisał/a:

że dadzą sobie radę nawet jak zanurkują w bagnie. A to nie tędy droga.jedzie...

Ludzie mają różne momenty w życiu, nie trzeba być z patologicznej rodziny żeby chcieć wyjechać...... można podejmować różne decyzje : dobre i złe, ale najgorzej jest, jak ktoś nic nie chce zmienić w swoim życiu a marudzi.... a   autorka chyba chce sobie dać szanse.
Nie wiem czy nie tędy droga......  może właśnie TAM się odnajdzie.

45 Ostatnio edytowany przez kaisa_malene (2012-02-02 22:26:23)

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Szczerze mówiąc, Kriss, to myślałam początkowo, że żartujesz z tymi "zaledwie 10h" zanim nie przeczytałam do końca. Jestem w szoku. 10h to mało? Sama jestem młoda, pracuję i studiuję, ale długo tej pracy szukałam. Zwłaszcza, że mieszkam zagranicą i to wcale nie takie proste przekonać Norwegów, że nie jest się typowym Polaczkiem ledwo wysławiającym się po angielsku, tylko naprawdę znam 3 języki obce, w tym właśnie norweski. Oni i tak wolą zatrudnić Norwega, bo ja nie mam tu znajomych, którzy by mnie mogli polecić, a jakoś trzeba pierwszą pracę zdobyć. I szukałam wszędzie, łącznie z posadą sprzątaczki, bo korona by mi z głowy nie spadła, zresztą tutaj sprzątaczka w hotelu dostaje 150nok/h. Więc to wcale nie takie proste sobie wyjechać i znaleźć pracę. Ja po pół roku szukania w końcu pracę zdobyłam, pracuję 9h 3 razy w tygodniu i po takim dniu dosłownie się chwieję na nogach, bo to jest 9h biegania w jedną i drugą (jestem kelnerką) i nie wyobrażam sobie robić czegokolwiek innego po pracy jak walnąć się na kanapę i oglądać jakiś serial. Fizycznie bym nie dała rady. Więc nie gadaj Teo bzdur, że dziewczyna leniwa i jej się nie chce. Tak łatwo jest kogoś krytykować i się wymądrzać, że mi samej powodzi się lepiej. Najtrudniejsze są początki, a poza tym do znalezienia dobrej pracy potrzebne jest też szczęście. Ja sama moje CV wysłałam na stanowisko pomocy kuchennej, a dostałam odpowiedź z zapytaniem, czy nie wolałabym być kelnerką, choć w ogóle nie miałam doświadczenia na tym stanowisku. Więc super, że dostałam taką ofertę i zostałam przyjęta, ale poza moją obecną szefową nikt się do mnie nie odezwał, jedynie do przedświątecznej pracy jako hostessa się załapałam. Byłam zarejestrowana we wszystkich portalach z ofertami pracy i wysyłałam masowo CV, chodziłam też po centrum i rozdawałam osobiście. Zero odzewu przez kilka miesięcy poza zwrotnymi emailami w stylu "dziękujemy, ale znaleźliśmy już kogoś na to stanowisko". A mieszkam w stolicy, więc pracy jest raczej od groma.

I jeszcze kilka słów do autorki: mi wyjazd zagranicę bardzo pomógł w usamodzielnieniu się. Nie jestem z patologicznej rodziny, mój tata zawsze podkreślał, że mam być samodzielna, ale ja się bałam i zawsze na niego zwalałam podejmowanie wszystkich decyzji. Bardzo mnie wspierał w tym, bym wyjechała i jestem mu za to wdzięczna. Jak jest się zmuszonym do podejmowania własnych decyzji to się staje automatycznie samodzielnym. Nie można całe życie opierać się na rodzicach, zrozumiałam to dopiero tutaj. Czasem mi głupio, że rzadko z nimi rozmawiam, ale chcę się teraz trochę odciąć, by móc podejmować decyzje zgodnie z własnym rozsądkiem i ponosić ich konsekwencje, a nie konsultować wszystko z tatą. Toteż jeśli masz znajomych zagranicą, którzy pomogą Ci znaleźć pracę: jedź. Sam fakt, że rozmowy zagraniczne są drogie skutecznie zapobiegnie nadmiernym kontaktom z rodzicami wink

46

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
kaisa_malene napisał/a:

Więc nie gadaj Teo bzdur, że dziewczyna leniwa i jej się nie chce.

Ja jeszcze bym zrozumiała jeśli byłaby tą kelnerką i biegała 9 h dziennie. Ale ona nie wraca do domu z językiem wywieszonym do kostek. Narzeka, że mało zarabia, nic nie stoi na przeszkodzie kilka razy w tygodniu coś dorobić i nie, nie musi to być na umowę o cokolwiek. Trochę tu trochę tam i kilka groszy więcej wpadnie.

47

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Myślę, że Kriss i Teo mają rację, chociaż zbyt sarkastycznie ją wyrażają. Jeśli ktoś mówi, że brak mu kasy - możliwości dorobienia jest naprawdę dużo. Sama kiedyś dorabiałam dając korki, codziennie po pracy i w soboty. Wychodziła mi z tego druga pensja. Z tym że pierwsza była tragicznie niska - też wtedy byłam na stażu. Lata temu. Stażowe wynosiło 420 zł. Opiekować dziećmi można się np. w piątki i soboty wieczorami, kiedy rodzice załóżmy imprezują. Roznosić ulotki po pracy. Możliwości jest sporo, trzeba tylko być ciutek kreatywnym. Potrzeba matką wynalazku wink.

48

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

W sumie girl90 nie napisała na czym polega jej obecna praca i w jakich godzinach pracuje. Wtedy możnaby określić jakiej ewentualnej dodatkowej pracy mogłaby się podjąć. Zgadza się, że zawsze można coś tam znaleźć, żeby dorobić, ale co to za życie jak się zapier*** od rana do wieczora dzień w dzień? I uważam nadal, że bardzo po niej pojechałyście, zupełnie niepotrzebnie.

49 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-02-03 06:41:16)

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
reniusia napisał/a:

Oj , czytając Twój post to tak jakbym o  sobie czytała aczkolwiek jestem starsza od Ciebie a  oddech mojej mamy ciągle czuję  na  mych plecach choć nie mieszkam z nią i  dzieli nas 200km .
Kilka słów o mojej mamusi kochanej , jest to  osoba która nie  da sobie niczego powiedzieć , która zawsze ma rację , która  stara się ustawiać wszystkich i wszystko pod  siebie . Z racji dobrego wychowania i szacunku do rodziców oraz osób starszych długo przytakiwałam mojej mamie (choć  i tak robiłam swoje ) ale jakieś 4 lata temu coś  we mnie pękło , dopadła  mnie  złość i opadłam z sił aby móc znosić te wszystkie jakże  drogocenne wskazówki mojej mamy , wtedy uniosłam głos i  dosłownie wykrzyczałam wszystko to co mi na  sercu leżało.
Moja mama struchała ,nie spodziewała  się takiej reakcji i  jej  jedyną obroną  na koniec  były słowa , że jak ja  mogłam w taki  sposób się  zachować. Niestety muszę Cię  zmartwić , takie osoby jak moja mama nie dadzą  się  zmienić ,nie ma  na  to żadnego sposobu a z wiekiem się  to tylko wręcz pogarsza ,trzeba niestety być  cierpliwym i zaciskać zęby ,robić dobrą minę że  się  niby słucha ,choć  czasami przychodzi to tak bardzo trudno.
Życzę  Ci wytrwałości i powodzenia w życiu osobistym .Pozdrawiam

U mnie jest z moją matką to samo, mam 39 lat a jej się wydaje że 12 lat. Wiem jedno w życiu się nie zmieni jest  toksyczna i taka już będzie zawsze. Teraz jak coś do mnie mówi to mam miły wyraz twarzy a w środku się gotuję i staram się jak najmniej  ją słuchać co mówi żeby nie domyśliła się, że mnie denerwuje np. zerkam sobie na fajny film w telewizji. Maksymalnie w jej towarzystwie wytrzymuję aż godzinę. Przykro to ale prawdziwe. Mojej mamie też się pogorszyło z wiekiem wszyscy są głupi tylko Ona mądra. Szczerze mówiąc martwię się o nią czy to nie początki jakiejś choroby. Życzę powodzenia autorce postu w usamodzielnianiu się. Toksyczny rodzice nigdy się nie zmienią to my musimy się zmienić dla siebie samych.

50

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
kaisa_malene napisał/a:

Zgadza się, że zawsze można coś tam znaleźć, żeby dorobić, ale co to za życie jak się zapier*** od rana do wieczora dzień w dzień?

Zwróć uwagę, że girl90 nie ma 50 lat tylko 22 w związku z tym chyba się cały czas kształci, uczy, doszkala, żeby właśnie cale życie nie zapierdzielała jak dziki osioł, a teraz musi wybrać, albo ma wolny czas, weekendy itp i mało kasy, albo poświęci kilka godzin więcej i dorobi sobie. Życie to kwestia wyboru.

51

Odp: pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu
Kriss napisał/a:

Gwoli wyjaśnień - a propos stażu z UP; staż trwa tylko 8 godzin (wnioskując po zarobku Girl90 jest na pełnym wymiarze godzinowym). Nawet wliczając godzinę na dojazd i godzinę na powrót z roboty - to jest tylko 10 godzin, pięć dni w tygodniu. W robocie trzeba być bezwzględnie, i owszem, albowiem kontrola może do pracodawcy przyjść w każdej chwili. Wiem, bo w swojej firmie zatrudniałam panią na stażu.

Jednakowoż dla wszystkich zainetesowanych: doba posiada 24h! Czyli co najmniej jeszcze jakiś drobny półetatcik można smyrnąć. Oczywiście nielegalnie, dorywczo. Znam osobiście panie po 40tce, ktore doginają na trzech etatach i utrzymują dzieci. Kompletnie nie rozumiem młodych dziewczyn bez żadnych zobowiązań, które kwęczą że miejscowość mała, że zarobki do bani i wogóle kicha jest.

Dorobić można bardzo prosto - na przykład ja mieszkam na wsi - cuzamen 8000 mieszkańców, ścisłe centrum - pewnie ze 2000. Można - myć okna zarobkowo, sprzątać ludziom po domach, sprzątać podwórka, odśnieżać posesje, zajmować się dziećmi: babysitting, roznosić ulotki, prace porządkowe po remontach, dawać korepetycje z dowolnego przedmiotu, również językowe - przez Skypa (bardzo popularna metoda ostatnio). Możliwości jest od zarąbania. Wystarczy się ogłosić, nawet anonimowo chociażby na słupie pod kościołem albo na tablicy ogłoszeń przy spożywczym - podać numer komórki. Nie wierzę, że nie trafi się żadna dodatkowa fucha - bo u nas owszem o pracownika do tego typu prac na wsi jest niezmiernie trudno. Wiem, bo pytam, raz nawet zaprosilam do siebie kobietę z parkingu pod supermarketem - zamiast dać jej kasy z wózka, zaproponowałam aby umyła mi okna - i wtedy zarobi duuużo więcej. Siwy dym po niej pozostał. Panny wolą romansować na portalach, wystawać pod wiatką przystanku autobusowego obmawiając pół wsi, ewentualnie piłować długaśne tipsiory z przeceny. Naprawdę bardzo ciężko spotkać młodą osobę, która ma ochotę zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Również jako przysłowiowy fizol.

Ponadto razi mnie dysponowanie czyimś majątkiem za życia tych, po których przyjdzie kiedyś dziedziczyć. I to dwa pokolenia w tył. Do czasu aż wszyscy zainteresowani kopną w kalendarz, minie naprawdę kupa czasu. A tak czekać i czekać z terminarzem w rąsi...to jest dopiero do bani. Co do zagranicy - pracy też jest sporo. Wystarczy względnie władać ojczystym językiem kraju do którego się jedzie.

Nic dodac nic ujac Kriss Jak sie chce to sie moze. Ja pracuje po 10 godzin od deski do deski. Srednio robie w pracy 14km (sprawdzilismy mamy male urzadzonko ktore to umie policzyc). Plus droga do i z. ZAjmuje sie swoja rodzina, mam dwa psy ktore wymagaja conajmniej godzine spaceru, mam szkole do ktorej chodze. Mam swoje treningi ktore lubie. A szkole i treningi wstawilam w plan dnia tylko dlatego ze pracuje 4 dni w tygodniu a w trzy cos mozna robic. ZAmaist uzalac sie nad soba mozna sie wziac do roboty. Ale nieeee...Jeszcze sie czlowiek spoci...

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » pomocy!!!! mam 30 lat a rodzina chce decydować o moim życiu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026