witam
od 4 lat prowadziłam z mężem firmę ,tak myślałam w swojej naiwności.
Mąż zajmuje się stroną praktyczną czyli produkcja ja formalnościami administracja finanse.układ prawie...IDEALNY.Prawie ,bo idealny nie był.ALE ja w swojej naiwności myślałam że mój maż wie co robi ,do czasu gdy kłopoty urosły do olbrzymich rozmiarów.Teraz wiem że jestem bardziej winna niż chciałabym przyznać.Fakt jest taki że bardzo chciałam żeby facet z którym jestem zapewnił mi poczucie bezpieczeństwa a kiedy pojawiają się kłopoty stawał na wysokości zadania i powtarzał nic się nie martw ja to załatwię.....tak to tyle o marzeniach.Prawda jest taka że musiało dojść do kłopotów w jakich się znalazłam bo słowa rozmowa ,plany ,oszczędności ,ustalenia ,zarządzanie ,polityka firmy ,i wiele innych nie istnieją dla mojego męża.Teraz zobaczyłam człowieka słabego ,pustego ,to co brałam za sile okazało się tchórzostwem.Wiem że panowie milczeniem znaczą swoją przestrzeń.A co jeśli za tym milczeniem nic nie ma przez lata widziała kogoś kogo tam nie było myślałam ze jeśli stworze odpowiednie warunki i będę wspierać to wyjdzie z niego to co ja w nim widziałam ....ale w tym człowieku nic nie MA ...pustka żadnej ambicji pasji ,siły .porostu nic milczenie które brałam za oznakę niezależności okazało się że on porostu nie ma nic do powiedzenia.A KŁOPOTY muszę sama rozwiązać.fakt JEST TAKI ŻE JESTEŚMY RAZEM OD 23 LAT.czy możliwe żeby tak się pomylić na kimś ,czy miłość odjęła mi rozum i stępiła wszystkie inne zmysły?czy porostu jestem głupia?czy to oznacza że dla dobra naszego związku mam przejąć wszytko wziąć życie na bary i sama walczyć? Bo na pytanie co zamierza ...słyszę NIE WIEM
Więc zwolniłam go z pracy ,ale to nie takie proste bo wszystko jest na niego , BO ON NIE CHCE ODEJŚĆ- BO CO JA BĘDĘ ROBIŁ ,
wiec pytam chcesz ze mna być czy chcesz ze mną pracować odpowiedz -być ....ale
jestem kobietą ,mam 39 lat
mam 3 dzieci
1 wnuka
na utrzymaniu 11 osób (czuję sie za nich odpowiedzialna)
kredyty do spłacenia
jak to udźwignąć,sama
Podobne tematy
Pytasz się o to, jak masz to udźwignąć.
Odpowiem: tak, jak do tej pory.
Do tej pory też dźwigałaś to wszystko sama, tyle tylko, że nie miałaś tej świadomości. Przecież to Ty podejmowałaś wszystkie decyzje. Przecież to Ty wymyślałaś kolejne kroki.
Zajrzyj do wątku o kobietach kochających za bardzo: http://www.netkobiety.pl/t17705.html Tam od dawna piszą kobiety, które po pewnym czasie zobaczyły rzeczywistość.
Dasz radę, powodzenia. ![]()
hej betika17
moja sytuacja ciut lżejsza ale bardzo podobna
lepiej - a może inaczej - o tyle że mój mąż robi swoje a ja swoje
na moich barkach rachunki vaty zusy kredyty umowy itd itp .... a on coś tam sobie działa i kase inwestuje - całe szczęście w nasz wspólny dom ale szczerze mówiąc ja tych inwestycji nie rozumiem ...
Nie wiem ile on zarabia i ile z tego wydaje
wiem tylko że cholera nic mi nie pomaga w ww !!! i jeszcze wmawia mi że to ja nie potrafię nie robię itd .... szlag mnie trafia
ale powiedziałam że dam radę i Tobie też tego życzę .
Kto ma dać radę jak nie my ![]()
Jakbyś chciała kiedyś ponarzekać na los polskiej biznesmenki to zapraszam
witam nasty cat
dziękuję za słowa ,czekałam na kogoś takiego kto ma podobne problemy ,zastanawiam sie czy panowie są nam potrzebni ?bo jesli nie mamy wsparcia to myslę ze lepiej być pewnym na czym sie stoi że muszę liczyć tylko na siebie i biore odpowiedzialnosc za wszytko .tak jak ja teraz nie rozmawiamy prawie wcale ,on nie pyta o nic a ja nie zamierzam tłumaczyć sie ze swoich kroków
walczę jak lew i czsem zal mi isc do domu bo jestem podminowana działanie a wiem ze w domu mąż przed telewizorem a ten widok doprowadza mnie do szału
odkrywam też potęgę podswiadomosci wielka rzecz
pozdrawiam
betika17
I jak sobie poradziłaś w tej sytuacji? ![]()
witam
ponieważ opisałam dalszy ciąg w innym temacie ,poprawiam się i opisze jeszcze raz
sytuacja jest trochę lepsza jesli chodzi o finanse ,ale naprawdę tylko trochę.do pełnego oddechu jeszcze mi brakuje ,ale tez brakuje mi sił.przestaliśmy ze sobą rozmawiać sytuacja twa od początku roku a więc już trzy miesiące.to bardzo długo i jestem zmęczona.mój mąż podczas jednej jedynej rozmowy udowodnił ze nie mam co na niego liczyć ,zacznę jednak w odpowiedniej kolejności.
po tak długim milczeniu braku rozmów jakich kol wiek form porozumienia domagał się seksu ,a ja nie umiałam go powstrzymać odmowa nie dotarła "nie" nic nie znaczyło.zabolało mnie bo zrobił to mimo ze ja połykałam łzy ,czy to gwałt?czy moja słabość w walce?
sytuacja się pogorszyła zamknęłam sie na niego całkowicie ,było to kilka tygodni temu ,tydzień temu obudził się z zimowego snu ,nagle dotarło do niego ze coś tu jest nie tak,więc zaczyna drążyć dlaczego nie chce z nim rozmawiać ,absurd jakiś ja.;słyszę za to że mnie kocha i chce się zmienić ...ale to też słyszałam już sto razy a nie widziałam ani razu,ze nie umie żyć beze mnie,ze będzie walczył..... więc pytam co ma na myśli..bo ja nie mogę patrzeć na strach jaki go owładnął,przyznał mi racje przyznał też że zostawił mnie przez trzy miesiące samą sobie z problemami i zamknął się w sobie
ale ja wiem że to tylko zagrywka znam go od 23 lat ,wiem już że ludzie sie nie zmieniają ,ale kulminacją było pytanie o sex ,bo to o to tak naprawdę tylko chodzi na moją odpowiedz ze nie zamierzam sie z nim kochać bo potrzebuję faceta na życie a nie do łóżka usłyszałam ze jestem suką ,że co on ma biedak zrobić "na ku... jeździć" to cytat zabolało bo ja inaczej rozumiem zmiany
to jest dość typowa reakcja na odmowę ze strony mojego męża. zgubiłam sie w swoim życiu ,nie mam siły ,jak mam żyć?
nie wiem czy ktos wierzy w potęgę podświadomości ale ja bardzo ,śniłam by miec obok siebie człowieka który będzie partnerem i wsparciem i taki sie zjawił w moim zyciu
do moich drzwi często pukali wierzyciele ,tak też było tym razem wszedł pan i od wejścia zachowywał się bardzo dziwnie niezręcznie opowiadał jakieś głupoty,uzgodniliśmy sprawy finansowe i pojechał...ale wrócił
wrócił bo zdarzyło sie coś czego sam nie umie wyjaśnić
od jakiegoś czasu jest mi wsparciem ,pomaga mi bo jest z branży ,ale jest tez ambitny ,przebojowy słucha i potrafi dać kopniaka jesli tego potrzebuje.nie wiem co sie dzieje z jego strony to wygląda tak że w dniu w którym mnie zobaczył zakochał sie następnego dnia chciałby sie oświadczyć ,oczywiście nic takiego nie planowałam ,niczego też więcej nie robimy , porostu jest.podsuwa mi klientów i techniki jak sobie z nimi poradzić.ale jak sobie poradzić z emocjami?
niczego takiego nie szukałam chciałam żeby mój maż był takim partnerem w życiu i w pracy,a tu zjawia sie w tym momencie mojego życia człowiek którego własnie potrzebowałam .
piszę to bo potrzebuję spojrzenia osób obiektywnych ,nie związanych z moim życiem aby oceniły jak to wygląda ,mężczyzna z takimi cechami i priorytetami ,marzeniami jak moje,staje u mych drzwi zakochany jak nastolatek ,a ma 40 tak jak ja ale
ale mamy rodziny ,on 6 letniego syna i żonę z którą nie zyje od 5 lat ,ja mojego męża o którego walczyłam 23 lata i chyba przegrałam ,
boje sie ze sie zakocham bo emocje jakie mna targają są ogromne ,moj dusza wyła z bólu za tym co własnie mnie spotkało ,jesteśmy przyjaciółmi rozmawiamy z nim placzę jesli mi źle klnę na życie ,a on słucha szczerze radzi ,ale tez pisze wiersze i wyznaje miłość w sposoby jakie do mnie docierają ..
pomocy ,czy ja mam prawo do tego by się zaangażować ?
przepraszam że sie rozpisałam na temat który w porównaniu z innymi jest mało dramatyczny dlatego nie mam wielu odpowiedzi ,ale jak ktoś napisał trzeba sie gdzieś wygadać a ja nie mam nikogo