moja historia...
poznałam go 5 miesiecy temu, przyjechal do moich rodzicow i zobaczyl mnie, rozmawialismy pilismy wspolnie kawke, od razu zaprosil mnie na kolejne spotkanie i tak sie zaczelo...wspolne wyjscia, kino, kolacje, pocalunki i inne zblizenia...spedzilam z nim swieta, sylwestra, nowy rok i zabawe karnawalowo...czesto mowilam mu ze go kocham, mowilam o swoichh odczuciach , o tym czego mi brakowalo, ze jeste przystojny, ze chaialabym zalozyc rodzine...poniewaz mielismy do siebie 300 km czesto bylam w domu ale i oo czesto przyjezdzal....mowil ze kocha, zapraszal wszedzie...na ostatniej zabawie karnawalowej bawililisimy sie swietnie, tanczylismy, a po dwoch dniach zaprosil mnie na kolacje w dzien naszej comiesiecznej rocznicy, i w tej restauracji powiedzial mi ze on mnie nie kocha i ze to koniec...zamurowalo mnie...wpadlam w taka nerwice ze nic nie jem, wciaz o nim mysle...na drugi dzien po zerwaniu przyjechal do mnie, plakal, mowil ze on widzi jak mnie zranil itd..kieydy zadzwonilam do niego powiedzial mi ze mu zalezy na mnie ale mam mu dac czas, bo bylo za duzo zblizen miedzy nami, wiec ja mu powiedzialam jesli chcesz nie bedzie tych zblizen, wiec on mi pwoedizal zebym dala mu chwilke...zadzwonil na kolejny dzien a ja powiedzialam zeby uszanowal nasz czas ktory sobie dalismy, zeby uszanowal to ze ja cierpiei zebysmy na razie nie mieli kontaktu...byl zaskoczony moja decyzja...ale to on sam chcial tego czasu...minely 4 dni, nie pisze, on nie dzwoni...czy warto czekac?czy on jeszcze cos do mnie czuje?
Podobne tematy
2 2012-01-28 00:53:52 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-28 00:54:17)
Taaaak.
Daj mi czas. Zrozum mnie. To trudna decyzja.
To nic innego jak typowe odpowiedzi mężczyzn, którym przypadła do gustu rola psa ogrodnika. Mężczyzn, którzy czerpią satysfakcję z trzymania kobiety w niepewności.
Decydujesz się być marionetką w jego rękach?
Decydujesz się, by każde Twe zachowanie uznawał za "zbyt duże"?
Decydujesz się być od niego uzależnioną?
Decydujesz się czekać na każde jego skinienie?
Oczywiście, że on Cię kocha.
Kocha Cię używać.
Wybacz trudne słowa, ale napisałam je po to, byś odrzuciła mrzonki i zaczęła żyć własnym życiem.
Możesz być szczęśliwą. ![]()
czyli rozumiem ze nie mam czekac....az sie odezwie...ja tak bardzo go kocham...jeszcze tydzien temu nie dawal po sobie zadnego znasku ze cos jest nie tak, pomagal mi, calowal itd...
mowil ze jest konserwatysta, ze nie ma mowy o mieszkaniu przed slubem,ale kochal sie ze mna. powiedzial ze to koniec ael ze mu na mnie zalezy...ja nie wiem co mam myslec
5 2012-01-28 01:12:07 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-28 01:13:02)
Jeszcze tydzień temu nie dawał po sobie żadnego znaku, że coś jest nie tak, pomagał Tobie, całował, itd...
Ale później było tak:
(...)powiedzial mi ze on mnie nie kocha i ze to koniec...(...)
(...) bo bylo za duzo zblizen miedzy nami, (...)
I to, co było później, diametralnie zmieniło całą sytuację.
***
Konserwatysta?
Raczej cwaniak.
....zastanawia mnie mysl, mowi ze jest tym konserwatysta, a idzie ze mna do lozka...widzial moja reakcje na zerwanie z nim, ja cala sie trzeslam...ale zastanawiam sie po co spedzone wspolnie swieta, zabawa sylwestrowa, zabawa karnawalowa, buziaki, jazda 300 km do mnie na kilka godzin, przyjedzanie po mnie na pociag...
Prawdopodobnie to mało doświadczony mężczyzna i nie rozumie swoich uczuć.
Czuje się przytłoczony swoim związkiem, z jednej strony zależy mu na tobie a z drugiej czuje że się zatraca i jest zmęczony.
To jest normalne u mężczyzn że co pewien czas muszą odpocząć od związku i udać się do swojej "jaskini" żeby naładować baterie, to jest czas w którym chcą pobyć sami i skupić uwagę tylko na sobie.
Najlepsze co możesz zrobić to dać mu odpocząć, jeśli nie będziesz mu się narzucała, gdy się zregeneruje powróci do ciebie i będzie bardzo wdzięczny za twoją wyrozumiałość.
Tak to już jest że gdy czują że się zatracają zaczynają się izolować, a kiedy pobędą trochę sami wracają z większym uczuciem.
8 2012-01-28 01:22:58 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-28 01:25:46)
Nad czym się zastanawiasz?
Przecież on taki szlachetny, tak cierpiał, gdy widział efekt swoich słów.
(...) plakal, mowil ze on widzi jak mnie zranil itd..(...)
Zajmij się sobą, nie nim i jego zachowaniem.
(...)Najlepsze co możesz zrobić to dać mu odpocząć, jeśli nie będziesz mu się narzucała, gdy się zregeneruje powróci do ciebie i będzie bardzo wdzięczny za twoją wyrozumiałość.(...)
A po jakimś czasie on znów będzie musiał odpocząć od związku i tak ad mortem defacatum.
...no wiec nie pisze i nie dzwonie...po prostu czekam...moze pojdzie po rozum do glowy...mowil ze jest mu ze mna dobrze, ze czuje sie szczesliwy, ze jestem piekna kobieta,ale cos sie w nim wypalilo...mam nadzieje ze sobie to wszystko pouklada i odezwie sie do mnie...ja za dwa dni znowu wyjezdzam, bedzie nas dzielilo 300 km no ale coz...czekam i czekam
...tylko zastanawia mnie jeszcze czy jego meska duma pozwoli na to zeby sie do mnie odezwac, wczoraj byl u moich rodzicow, nawet sie o mnie nie zapytal wiec nie wiem czy robie to specjalnie bo chce zobaczy moja reakcje, czy chodzi o cos innego...
niuniusia123 ja gdybym był na Twoim miejscu to posłuchałbym Wielokropka, bo to mądra i doświadczona już kobieta jest
.
Jest czasami zołzowata
, ale w pozytywnym znaczeniu
. Ma dobre serduszko
i czasami lubi matkować
pogłaszcze po główce, ale gdy trzeba da solidnego kuksańca
.
Wracając do Twojej sprawy, to ja też to widzę jak Wielokropek
. Na związek albo się jest (już) gotowym albo nie.
Teoria z ładowaniem baterii może pochodzić tylko od faceta
. Sam nim jestem, ale tego nie znałem
.
Swoją drogą ciekawe, co by zrobiła moja Pani gdybym jej tak zakomunikował, że wyprowadzam się z domu w celu podładowania akumulatorka do jakiejś ładowarki?
Jak myślicie pogoniłaby mnie wałkiem czy patelnią?
A może sama potrzebuje jakiegoś ładowarka, co by Ją doładował?
Nie przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać ze śmiechu
.
Biedne by były nasze dzieci gdyby tak nagle obydwóm rodzicom nagle padły te ogniwka i musiałyby radzić sobie same, bo ich rodzice się ładują
.
Dobra teraz już naprawdę koniec żartów, bo sprawa jest poważna? bateryjki no nie, nie mogę?
Gdy kogoś kochasz to nie sprawiasz mu smutku ani cierpienia on jednak sprawił to, że płakałaś przez niego
.
Nie jest konserwatystą tylko hipokrytą
(związek nie, ale łóżko tak).
A może Ty nie mówisz całej prawdy i go zgwałciłaś? ![]()
kieydy zadzwonilam do niego powiedzial mi ze mu zalezy na mnie ale mam mu dac czas, bo bylo za duzo zblizen miedzy nami?
No tak teraz wszystko jasne ![]()
Jesteś po prostu niewyżytą nimfomanką i zajeździłaś faceta
, a on musi podładować swoje Duracell-ki żeby mógł tak? jak ten królik z reklamy TV
.
Nie przepraszam, ale nie wiem, co mnie napadło?
Kończę, bo ciągle myślę o tych akumulatorkach, bateryjkach tudzież innych źródłach energii odnawialnej
.
Obiecuję poprawę i poważne potraktowanie tematu
jak mi się bateryjki podładują
.
Przepraszam autorkę tematu, bo wiem, że jest to dla Niej wielki problem, ale teraz mam humor jak po wypiciu paru kielichów
i nie jestem w stanie już racjonalnie myśleć
.
...wszyscy mi mowia, z kazdym dniem bedzie lepiej, a mnie jest gorzej i gorzej, kocham go , to on chcial chwili dla siebie ktora mu dalam, wiem ze facet nie powinien krzywdzic kobiety ,ale stalo sie...on tez plakal lzami ze byc moze zle zrobil, ze nie powinien itd...jutro wyjezdzam 300 km od niego, bo pracuje z dala od domu....ja nie wiem co swie z nim stalo, naprawde...jeszcze poltora tyg temu bawilismysie swietnie na imprezie karnawalowej z naszymi znajomymi, potem minely dwa dni i otrzymalam ta wiadomosc przy kolacji rocznicowej...lpo prostu w glowie mi sie nie miesci, i prosze nie zartowac sobie z mojej sytuacji bo to naprawde boli...chcialabym tylko poznac opinie, czy warto czekac chocby za jego smsem, telefonem?czy o n jest taki gruboskorny?po co przyjechal sam do moich rodzicow a nie wyslal brata z towarem do mojego taty?dlaczego usunal nasze zdjecie?
Zastanawiam się tylko nad jednym.
Co jeszcze musi zrobić ten mężczyzna, jak wrednie się wobec Ciebie zachować, byś zauważyła rzeczywistość, byś zaczęła właściwie interpretować fakty?
I odpowiadam na ostatnie Twe pytanie: usunął wasze zdjęcie, bo zakończył się wasz kilkumiesięczny związek.
Rzeczywistość jakaś jest, niezależnie od tego, czy się z nią zgadzasz, czy też jesteś jej przeciwna.
...to dlaczego cieszyl sie z naszego wspolnego kontaktu, kiedy dzwonil, powiedzial mi ze bedzie probowal byc ze mna zwowu szczesliwy....rozumiem gdybym zrobila mu jakas krzywde, ale nie zrywa sie ot tak z kims, bynajmniej ja bym tak nie umiala...
...czy facet, ktoremu nie zalezy, jezdzi do kobiety 600 km, by spedzic z nia 5 godzin, czy dzwoni 10 razy dziennie, czy zaprasza na imprezy i placi za nie?po co chcial ten czas dla siebie, jak to powiedzial tą chwile dla siebie bo tego nie rozumiem?
...jutro i tak spotkam go w kosciele bo jezdzimy do tego samego...i jak mam sie zachowac, popatrzec w jego strone, czy byc nieugieta?
My wszyscy, tutaj na forum, możemy tylko gdybać.
Ja w coś takiego nie wchodzę.
Tobie proponuję też coś innego: zadaj mu te wszystkie pytania. On jedyny zna odpowiedź na nie, jest w tym względzie kopalnią informacji.
...sama we wtorek kiedy on dzwonil, powiedzialam mu zeby uszanowal nasz wspolny czas , ktory dalismy dla siebie, i zebys,y przez jakis cza nie utrzymywali kontaktu ze soba, chcialam zeby uszanowal moj bol i cierpienie...zadalam mu pytanie czy chce tego czasu, on powiedzial ze chce...ale dodalam ze jesli podejmie jakakolwiek decyzje to ze zna moj numer i zawsze moze zadzwoni, dodalam co do niego czuje...ale kontaktu z jego strony brak...chociaz wczoraj przyjechal do moich rodzicow bo to jego klienci, mama w sumie chcial;a go zaprosic na kawe, ale doszla do wniosku ze moze jednak nie...po nim nie bylo podobno widac jakiejs skruchy czy czegos ...co on chcial mi pokazac tym przyjazdem?ze sie ugne i odezwie pierwsza?
...z jednej strony kumpel ktory zna nas oboje mowi, zobaczysz on sie jeszcze odezwie, a z drugiej strony watpie w to i to bardzo....kurcze dlaczego ludziom ktorym jest ze soba dobrze, jedna osobe druga rani?a moze ktos z was mial podobnie?dlaczego ja go jeszcze kocham ?wciaz zadaje sobie to pytanie...on powiedzial mi jezcze ze jest to wiecej niz przyjazn ale mniej niz kochanie...
...czy to zle ze mowilam mu o swoich uczuciach, o tym ze go kocham, ze chcialabym zalozyc rodzine,....on po zerwaniu powiedzial mi ze jak mnie poznal to powiedzial so bie ze pochodzi ze mna 4 miesiace do swiat , poprosi mnie o reke i bedziemy planowali slub....co ja mam o tym myslec....
Nie rozumiem takich facetów.. Powiedział ze juz Cię nie kocha.. a pozniej ze musi to przemysleć.. Dziwne to, nie wiesz czy się odezwie zalezy czy naprawde mu zalezy czy tez nie. Ja bym się pewnie sama odezwala i zadala mu tyle pytan na ile chcesz znac odpowiedzi. Moze lepiej zarezykowac i porozmawiac z nim? A jak powie ze nie wie czego chce , to lepiej z niego zrezygnuj. On po 5 miesiącach już powinnien dawno wiedzieć czego chce czy Cie kocha czy nie.
...no widzisz...on jeszcze w listopadzie i grudniu mowil i piosal ze kocha...w grudniu przejechal 300 km w 8 godzin, zby pobyc ze mna 5 h...odwozil mnie na pociagi, potem odbieral kiedy porzyjezdzalam do domu rodzinnego...nie chce sie odzywac tylko dlatego, bo on pomysli ze sie ugielam, przeceiz powiedzialam mu o tym zeby uszanowal czas ktory sobie dalismy...dlatego z jednej strony czekam i cierpi, a z drugiej startam sie o tym nie myslec....nie rozumiem co sie tak diamentralnie zmienio...owszem rozmawialismy o slubie, o tym ze chcemy zalozyc rodzine, potem po zerwaniu przyjechal i plakal....mowil ze on boi sie doroslosi i odpowiedzialnosci....kurcze co jest z tymi facetami...czlowiek kocha, mowi im o swych uczuciach, zgadza sie, jest kompromisowy...czy ja mam byc zimna jak lod zeby ktos mnie docenil?
...ja normalnie przechodze zalamanie nerwowe...ludzie co jest ze mna nie tak?
Tak tak kocha wie że zranił ale nie chce być w związku...Dziewczyno kończ kontakt jak najszybciej i uciekaj jak najdalej! On decyzji nie zmieni a tylko cieszy się z tego że trzyma Cie w niepewności sama przez rok byłam uwikłana w taką znajomość która doszczędnie wyniszczyła mnie od środka. W jego życiu się ktoś może pojawił nie jest pewny czy coś z tego wyjdzie i może ma Cię za takie koło zapasowe jak nie wyjdzie z tamtą wtedy wróci do Ciebie. Teraz cierpisz i jeszcze pocierpisz ale zobaczysz że nie było warto czekać.
25 2012-01-28 23:55:50 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-28 23:56:38)
dziewczyno... nie warto!
...on jest wrednym dupkiem... nie jest wart jednej łzy
26 2012-01-29 00:41:55 Ostatnio edytowany przez banka_wstanka (2012-01-29 00:44:43)
(...), ale nie zrywa sie ot tak z kims, (...)
Oj uwierz mi, że się zrywa. Wielu tak właśnie postępuje, nie ma odwagi powiedzieć wprost, podac prawdziwych powodów a potem ostatecznie się odciąć, nie zwodzić, nie dawać złudnych nadziei.
Odejść każdy ma prawo, szczególnie gdy staż związku jest tak krótki jak w Waszym przypadku. Jednak nawet odejść trzeba z rozwagą, z taktem, licząc się z tym, że druga strona mogła się zaangażować i może to ranić jej uczucia. Draństwem jest zwodzenie, zbędna nadzieja, dla mnie to rodzaj emocjonalnego pastwienia się.
Oczywiście, że on może wracać jak bumerang, są tacy faceci. Chyba wcześniej ktoś tu o takowych wspomniał. Wnioskuję, że jestes jeszcze młodziutka i nie masz zbyt dużo doświadczenia, dlatego radzę abyś się takich panów unikała.
Głowa do góry, będzie dobrze. Zawsze jest, prędzej czy później!
Czytam Twoje wszystkie posty a im więcej czytam dochodzę do wniosku, że go po prostu wystraszyłaś.
Znacie się pięć miesięcy mieszkacie od siebie w odległości trzystu kilometrów, czyli raczej nie widujecie się codziennie?
Nie wiem po ile macie lat, ale dość szybko (po ilu spotkaniach?) wyznajesz mu miłość.
Nie twierdzę, że tego nie czułaś, że nie mówiłaś tych słów szczerze, ale? On również wyznaje Ci miłość,a na ile szczerze to Ty sama wiesz najlepiej. ![]()
Mówisz mu, że chciałabyś założyć rodzinę (z nim), i choć to przyszłość to może dla niego zbyt bliska przyszłość?
Działasz zbyt szybko trochę jak desperatka,
która chce szybko usidlić faceta. ![]()
W restauracji powiedział, że Cię nie kocha, mimo iż wcześniej zapewniał (wielokrotnie), że kocha.
Więc albo słowo "kocham cię" nic dla niego nie znaczy i szasta nim na prawo i lewo, albo zwyczajnie przestał Cię darzyć tym uczuciem. ![]()
A może faktycznie Cię kocha tylko jak mówi boi się dorosłości i odpowiedzialności? ![]()
Z drugiej strony to, co powiedział jest niemądre ![]()
on po zerwaniu powiedzial mi ze jak mnie poznal to powiedzial so bie ze pochodzi ze mna 4 miesiace do swiat , poprosi mnie o reke i bedziemy planowali slub....
"Decyzja" na całe życie po zaledwie czterech miesiącach? Z racji odległości Was dzielącej z czterech miesięcy spędziliście razem może jeden, dwa.
Jak w tak krótkim czasie można kogoś dobrze poznać i planować z nim swoje dalsze życie?
Co Was tak gna do tego ołtarza? Wyczuwam tu tak z Twojej strony jak i jego wielką desperację,
ale dlaczego?
Wiem, że dzisiaj życie toczy się prędzej niż dwadzieścia lat temu, ale to nie jest raczej powód by brać udział wyścigu do czyjegoś serca?
A tak na marginesie skłamał (?) mówiąc, że "? pochodzi ze mna 4 miesiace do swiat , poprosi mnie o reke i bedziemy planowali slub...." bo jak rozumiem do tego nie doszło, mimo że byliście wtedy razem?
Dawno temu miałem prawie identyczną sytuację
tylko, że to nie ja tak postępowałem jak Twój chłopak a moja ówczesna dziewczyna.
Też chciała czasu, choć wcześniej wielokrotnie zapewniała mnie o tym, co do mnie czuje... ![]()
Po dwóch miesiącach się odezwała i wróciliśmy do siebie, lecz po kolejnych pięciu znowu potrzebowała czasu? ![]()
Czas dostała, ale tym razem nie wróciliśmy do siebie, bo mimo że w dalszym ciągu darzyłem ją uczuciem to czułem się w tym związku jak zbędny balast.
Kochała, nie kochała, raz chciała być zemną za chwilę nie chciała, zachowywała się jak przysłowiowa chorągiewka na wietrze. ![]()
Po dwóch latach czułem się jak w punkcie wyjścia i niczego już nie mogłem być pewien. ![]()
Też miałem marzenia, plany, ale przez jej niezdecydowanie
nic nie można było zaplanować czy zrobić.
To rozstanie z pewnością bolało
jak każde, ale z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że dobrze, że tak się stało, bo dzięki temu poznałem kogoś, komu zawsze na mnie zależy.
Wtedy byłem młody i głupi i szaleńczo zakochany
nie widziałem tego, że tak naprawdę dawałem się tylko wykorzystywać. ![]()
Miłość miłością, ale musi być obopólna, bo tylko wtedy może przetrwać. ![]()
...ja sie tylko zastanawiam nad tym, czy jezeli on chcial tego czas, tej chwili jak powiedzial, to czy on sie w ogole do mnie odezwie?bo ja dalam mu czas
Ale chyba dałaś mu jakiś określony czas i nie masz zamiaru czekać wiecznie?
...powiedzialam mu zeby uszanowal swoja chwile i moj bol...i jesli podejmie jakas decyzje zeby sie do mnie odezwal....choc dodalam ze chcialabym zero kontaktu na jakis czas
poprawka
...powiedzialam zebysmy na jakis czas sie nie kontaktowali i przemysleli wszystko...tylko i le ja mam czekac...mija 5 dni i zero odzewu
Ja jak wiesz czekałem dwa miesiące.
Pięć dni to niewiele czasu
daj mu go jeszcze trochę.
Jak dojdzie do wniosku, że mu na Tobie zależy
to odezwie się wcześniej czy później.
Oczywiście lepiej wcześniej,
bo nie można czekać przecież w nieskończoność.
Jeśli jednak stwierdzi, że nic z tego nie będzie
to również powinien się odezwać, by nie trzymać Cię w niepewności
i dać Ci zielone światło.
mlodzik, nie wie co traci... zapomnij o nim, nie ma sensu budowac czegos trwalego z nim bo i tak wszystko runie
...nie wiem czy młodzik on ma 26 lat a ja 27...
...z jednej strony kumpel ktory zna nas oboje mowi, zobaczysz on sie jeszcze odezwie, a z drugiej strony watpie w to i to bardzo....kurcze dlaczego ludziom ktorym jest ze soba dobrze, jedna osobe druga rani?a moze ktos z was mial podobnie?dlaczego ja go jeszcze kocham ?wciaz zadaje sobie to pytanie...on powiedzial mi jezcze ze jest to wiecej niz przyjazn ale mniej niz kochanie...
Niuniusia123, z wielką uwagą przeczytałam Twoje posty i nasuwa mi się tylko jedna myśl... Facet jest zakłamanym, egoistycznym dupkiem. Przepraszam, ale taka jest prawda. Wiesz, ludzie, którzy kochają szczerze, nie zastanawiają się nad takimi rzeczami, nie wypalają się , nie bywają zmęczeni drugą osobą. Wiem, jak bardzo jesteś rozgoryczona i rozumiem również, że nie nie mieści Ci się w głowie jego zachowanie. Kochasz go- więc pomyśl, co Ty byś zrobiła i zastanów się nad jego zachowaniem. On zwyczajnie się Tobą pobawił i odstawił w kąt jak znudzoną zabawkę. Zapewne było mu z Tobą dobrze i na pewno mu się podobasz, ale i na tym koniec. Moim zdaniem on nigdy nie miał wobec Ciebie poważniejszych zamiarów. Ta miłość poboli Cię jeszcze długo, ale kiedyś przestanie. Im szybciej odetniesz się od niej , tym szybciej odzyskasz radość życia. Gdybym miała brać na serio każde słowo " kocham cię" i wszystkie zapewnienia i obietnice , które w życiu usłyszałam , to już dawno wylądowała bym u psychiatry z ciężką depresją. Tymi pustymi deklaracjami mogłabym sobie ściany wytapetować ale też nic poza tym. Ostatecznie liczą się czyny, a nie słowa. Słowa mogą być tylko dopełnieniem całości.
Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
A mnie uderza w tym watku jedno. Znacie sie pare miesiecy. Byla to milosc na odleglosc. On uznal ze to nie to i zerwal. Bywa. A Ty rozpaczasz jakby dzielilo Was najmniej 15 wspolnych lat i trojka malutkich dzieci. Ja rozumiem, ze boli. Ja rozumiem, ze czujesz sie oszukana i zdradzona. Ale taka jest kolej rzeczy - ludzie sie poznaja, wiaza sie w pary, rozstaja sie i rozpoczynaja poszukiwania od nowa. Az do znalezienia tej wlasciwej osoby. Skoro zerwal, to nie widzi w Tobie wlasnie jej jedynej. Czyz to nie oczywiste? Dlatego poplacz. Objedz sie czekolada. A potem zyj dalej. A nie rob z tego tragedii na miare ludobojstwa. Piec miesiecy to naprawde smiesznie malo czasu.
...słuchajcie kazdy naprawde inaczej przezywa rozstanie....nie chodzi o wiare tylko w slowa,ale on czynami pokazywal ze mnie kocha, i nagle nic, zupelna pustka....ja wiem ze ludzie sie rozstaja, ale jesli ktos widzi zaangazowanie drugiej osoby, to powinien bynajmniej to uszanowac....kocham go i pewnie jeszcze dlugo sie to nie zmieni....sama dzisiaj zastanawialam sie czy nie zadzwonic i nie powiedziec mu co mysle o tym wszystkim...
Ten chłopak zachowuje się jak klasyczny przykład faceta z syndromem Piotrusia Pana. Cudowny, uroczy, mówi wszystko to co kobieta chce usłyszeć. Początki z nimi są tak cudowne, że od razu budujemy w myślach z nimi całą przyszłość. Nie szukaj w sobie winy, nie zastanawiaj się co mogłabyś zrobić inaczej. Pokochałaś szczerze bo nie było żadnej potrzeby się blokować. Chwała Ci za to, że potrafisz kochać całym sercem. Jeśli sam przyznał że boi się odpowiedzialności to na pewno tak jest. To nie jest materiał na męża. Obawiam się, że do ciebie wróci i będzie ci wynagradzał to co zrobił, po czym znowu porzuci i tak przez kilka najlepszych lat twojego życia...te lata będą pełne strachu i nadziei góra, dół...
Jeśli jednak chcesz spróbować z nim jeszcze raz to ty musisz wasz czas zakończyć. Najlepiej esmem. Jeśli mu na tobie nie zależy odpuści, jeżeli coś w nim jest dla ciebie a zobaczy że potrafisz o siebie zadbać to po jakim czasie wróci. Ale ty w tym czasie nie czekaj na niego. Mam nadzieję, że go nie przyjmiesz z powrotem. Odzywaj się. Dawaj znać co u Ciebie.
witam wszystkich ponownie...
minely juz 3 tyg od zerwania , a ja wciaz nosze ten sam bol, moze nawet jeszcze wiekszy....
byl dzien tydzien temu, kiedy napisalismy do siebie na fejsa, potem rozmawialismy przez tel...powiedzial mi, ze on probowal ze mna byc i nie wyszlo, i ze za jakis czas, jesli spotka kobiete ktora mu sie spodoba sprobuje jeszcze raz, mowil ze nie mysli, nie teskni....gdybynm nawet miala takie mysli raczej bym ich nie powiedziala...moja mama jest strasznie na niego cieta...napisala do niego smsa z prosba o spotkanie na neutralnym gruncie-nie odpisał jej....jezdi po naszych wspolnych znajomych i rozpowiada ze ze mna zerwal...kocham go i tak pomomi slow, alke uwazam ze nalezy rozstawac sie z jakas godnoscia-usiasc wyjasnic ?nie uwazacie?wpadlam w nerwice, trzesa mi sie rece, bo ja naprawde kocham, schudlam 4 kg, mam sny tylko o tym wszystki co sie stalo, nie potrafie zapomniec, nie myslec, to silniejsze ode mnie
Wyglada na to, ze ten facet zwyczajnie sie toba bawil i nie myslal ani nie mysli o tobie jako o partnerce na cale zycie. Moze chcial luzny zwiazek, ale sprawy zaczely sie wymykac spod kontroli, bo zauwazyl, ze ty sie coraz bardziej zaczelas angazowac?
...to po co buziaki, zaproszenia na kolacje, przyjezdzal po mnie , odwozil mnie, zapraszam na zabawy, dotykal itp...jesli komus sie cos wydaje raczej sie nie angazuje...
Nie jest to powazny facet. Dziwne skoro byl taki czuly i wspanialy, a od tak mu sie odmienilo. Wierze, ze ciezko jest zapomniec, a latwo sie mowi, ale nie trac na niego czasu i energii. Widocznie on jest niepowazny. Tak jak pisalam wczesniej to byla dla niego tylko zabawa. A na dodatek rani cie caly czas z taka premedytacja.
Nie możesz przede wszystkim pozwolić mu na zabawę Twoimi uczuciami. Bo Ty nie jesteś jakimś graczem w grze tylko człowiekiem ! przede wszystkim człowiekiem, który ma uczucia...A on chyba zapomniał o tym, że Ty możesz mieć uczucia.. Po prostu bawił się w zabawę zwaną "niepewnością" aczkolwiek może nawet nie zdawał sobie z tego sprawy... tacy są faceci...
Odpuść taka jest moja rada, wiem co piszę bo już nie raz spotkałam się z takimi sytuacjami u znajomych...
hej...i tak mijaja 3 tyg od rozstania, nadal wielki bol w sercu, zal, niepewnosc, modle sie....od tyg cisza z jego strony...jednak u mnie czas nie leczy ran wrecz przeciwnie, jest mi coraz trudniej...jestem ciekawa czy jeszcze kiedykolwiek sie do mnie odezwie...tak bardzo mi go brak...postanowilam ze pojde na psychoterap[ie, owszem duzo pracuje zeby nie myslec, ale te cztery sciany kiedy wracam do domu mnie dobijaja...oczywiscie czytam ,rozwiazuje krzyzowki, spotykam sie ze znajomymi, ale wszedzie widze jego...kiedy mi to wszystko przejdzie?no kiedy?pytam sie Pana Boga?dlaczego wlasnie to znpowu mnie spotkalo?
A mnie uderza w tym watku jedno. Znacie sie pare miesiecy. Byla to milosc na odleglosc. On uznal ze to nie to i zerwal. Bywa. A Ty rozpaczasz jakby dzielilo Was najmniej 15 wspolnych lat i trojka malutkich dzieci. Ja rozumiem, ze boli. Ja rozumiem, ze czujesz sie oszukana i zdradzona. Ale taka jest kolej rzeczy - ludzie sie poznaja, wiaza sie w pary, rozstaja sie i rozpoczynaja poszukiwania od nowa. Az do znalezienia tej wlasciwej osoby. Skoro zerwal, to nie widzi w Tobie wlasnie jej jedynej. Czyz to nie oczywiste? Dlatego poplacz. Objedz sie czekolada. A potem zyj dalej. A nie rob z tego tragedii na miare ludobojstwa. Piec miesiecy to naprawde smiesznie malo czasu.
Podpisuję się rękami i nogami.
Laska, masz 27 lat,a ja miałam wrażenie, że 17! To było tylko 5 miesięcy! Ja w tym czasie nawet nie wiedziałam, czy kocham faceta,do którego teraz mówię "Kochanie", a Ty o wielkiej miłości piszesz? No..ej! Ogarnij się i przestań histeryzować.
I spoko, kiedyś Ci przejdzie. A jak sobie uświadomisz, że zbyt poważnie Cię nie brał, może nawet przejdzie Ci to dość szybko. Z dwojga złego lepiej się wściekać na faceta i wyzywać na czym świat stoi, że koleś pobzykał i zostawił, niż się poniżać i czekać ze skomleniem o mały przejaw zainteresowania z jego strony.
McMiodek, dziekuje, bo juz sie jak podla sucza poczulam po tej wypowiedzi. ![]()
nocnalampka, powiem Ci, że w takich sytuacjach czasem trzeba mocno wstrząsnąć nie mieszając.
Sama bym wolała taki tekst prosto z mostu o tym, jak to wygląda i jak faktycznie jest, a nie odpowiedzi w stylu "poczekaj, może jednak ...". Konkrety są lepsze ![]()
.no widzisz mc miodek a mnie wystarczylo 5 miesiecy....kocham go i pewnie nie przestane...niektorzy mogo pokochac przez pol roku, a niektorzy kochaja pozniej....
niuniusia123, przez 5 miesiecy w zwiazku na odleglosc mozna pokochac co najwyzej swoja wizje drugiego czlowieka i marzenia o wspolnej swietlanej przyszlosci. Milosc jest dojrzalym uczuciem, laczy sie z zaufaniem i wspolnymi doswiadczeniami, ktorych w trybie nieregularnego randkowania przez pare miesiecy nie mozna miec - fizycznie jest to niemozliwe. Twoje zauroczenie moglo przerodzic sie w piekna dojrzala milosc, ale tu wymogiem jest przede wszystkim wzajemnosc! A jej nie ma. Wiec teraz masz prosty wybor:
1. nadal roztkliwiac sie i rozpamietywac cos czego tak naprawde nie bylo, wpadac w dzika egzaltacje wlasnym bolem przez dowolnie wybrany czas - az do samodzielnego doprowadzenia sie do choroby psychicznej.
2. poplakac jesli to przynosi ulge bez rozpamietywania jak to pieknie moglo byc... i potem wstac, otrzepac sie, powiedziec sobie: mam swoj honor i jak on mnie nie chcial, to ja go tymbardziej i cieszyc sie zyciem.
To co w tym momencie robisz - zupelnie swiadomie - z soba i swoimi emocjami, to jest prosta droga do popadniecia w obled - i to bynajmniej nie taki metaforyczny!
McMiodek, zgadzam sie w zupelności
Choc czytajac ten watek w sumie zazdroszcze autorce - skoro w wieku 27 lat wpada w dzika histerie, bo pan z ktorym byla na kilku-kilkunastu randkach powiedzial jej, ze kolejnej randki nie bedzie; to mysle, ze przez te 27 lat nie miala naprawde zadnego powaznego problemu, nie spotkala jej zadna prawdziwa tragedia. A i teraz los jej jest beztroski na tyle, ze moze sobie pozwolic na kultywowanie kaprysow pensjonarki. Fajnie takim ludziom.
masz dwie możliwości:
1. albo jakimś cudem jeszcze będziecie razem, ale w tym przypadku będziesz przeżywać takie rozterki przez cały ten czas, być może wzbogacona o dzieci i dom, a on być może o kochanki i jakieś fajne hobby typu gry komputerowe,
2. znajdziesz kogoś innego i być może będziesz szczęśliwsza,
facet nie dorósł do związku albo poprostu jest mądry i umie podjąć męską decyzję w odpowiednim czasie,
nocnalampka, MCMiodek- zgadzam się z Wami.
Po kilku spotkaniach mówienie o wielkiej miłości, o wspólnym życiu to troszkę za wcześnie. Być może chłopak się wycofał, bo uznał,ze nie jest gotowy na poważny związek.Widział zapewne zaangażowanie niuniusi,nie chciał,być może,jej ranić,ale stało się(czasem mężczyzna to taki "troglodyta" nie potrafiący wybrnąć z sytuacji w sposób właściwy:D).
niuniusia niestety jedynym wyjściem,jakie widzę dla Ciebie jest pogodzenie się z tym co się stało.Nie warto czekać na telefon, nie warto rozpamiętywać tego co było-trzeba żyć dalej i iść do przodu z podniesiona głową.A i sms-y od Twojej mamy i rozmowa z nim chyba nie są na miejscu bo jesteś dorosłą kobietą i powinnaś swoje sprawy załatwiać sama. Zamiast przejmować się tym,że on opowiada wszystkim,iż zerwał z Tobą ,zajmij się sobą,zrób coś tylko dla siebie i nie doszukuj się oznak jego miłości w tym co robił, bo to Ci nie pomoże.
Głowa do góry,pierś do przodu i pędź na spotkanie ze światem,z życiem,z szaleństwem...a czas pomoże zapomnieć...
Powodzenia:)
niuniusia ja Cie swietnie rozumiem bo bo była a mozna powiedziec jestem w podobnej sytuacji bylismy nie wiele dłuzej bo 7 miesiecy i uwazam ze powinnas o nim raz na zawsze zapomniec... wiem ze to trudne ale niestety jak ktos sie wypala i mowi to wprost to juz na nowo sie nie zapali a jelsi anwet to tylko an chwile...
dziekuje alena tajemnicza lady....to prawda co napisalas, mija dzisiaj 5 tyg, od prawie 3 nie opdzywa sie do mnie, moze to i dobrze, przynajmniej jego slowa mnie nie rania....dziekuje wszystkim za wszystkie posty, dziekuje ze jestescie, wciaz cierpie ale dochodze do siebie po malu, schidlam 6 kg, darmowe dieta hehe
ja też schudłam... przynajmniej jakas dobra rzecz z tym związana dieta bez wysiłku
mimo, że czas mija i jest okres, ze radzę sobie z tym a dzisiaj nie wiedziec czemu mialam zły dzień caly czas o nim myslalam i cały czas zbierało się mi na płacz...to chyba poprostu tak musi być...
Tojest tylko wyłacznie Twoja decyzja albo poczekasz bo takstraszznie go kochasz,albodaszsobie spokojbo onjeszcze nie dorosldo zwiazku,chcialby byc zarownoztoba i sam..wolny....Powiem Tobie ze Ja byłam taka sama jak Ten Faet,nie mogłamsie zdecydować,kochałam go i to z dniana dzień co raz bardziej,lecz im sie bardziej do niego zbliżalam to , mowilamze nie mam czasu ,ze potrzebuje odpoczać ,zebym dała mu czas,itd...a potem wracałam z płaczemdo niego i tak w kółko przezok ,półtora...gdyby mi nie dawał wtedy szans niewiem czy bym z nim była...co prawda ja mialmwatpliwosci podstawne,facet jest o demnie o 15 lat starszy,madziecko mialzone,jest po przejsciach...Ale czasami warto schowac chonor w kieszeń....Pozdrawiam...papaapapap
Na ten odzew możesz poczekać jeszcze miesiąc, o ile do owego dojdzie. Na Twoim miejscu dałabym sobie spokój, po co masz się tak katować? Wg mnie ewidentnie ma kogoś innego, tylko udaje takiego skruszonego, żebyś źle o nim nie myślała i jeszcze pogłaskała po główce na Do widzenia. Zacznij myśleć o sobie, a nie o cwaniaku który Cię robi w trąbę. Są miliony innych facetów, i na pewno jeden z nich będzie tym odpowiednim. Zapomnij - żyj dalej ![]()
a czy on nie jest czasem pod wplywem swojej mamusi?
Moze to typ, bardzo zwiazany z matka i konsultuje z nia wszystkie swoje wybory.
Pomyslalam jeszcze o jednym...byc moze osaczylas go za szybko, zbyt duzo sobie wyobrazalas w ciagu tych 5 miesiecy- twoje deklaracje, plany i zamiast go przyciagnac odepchnelas go-bo to on powinien sie deklarowac pierwszy skoro jest bardzo konserwatyny.Byc moze zbyt latwo przyszlo mu zdobycie ciebie, nie w sferze "lozkowej",ale uczuciowej. Tacy faceci konserwatywni lubia jak walcza o uczucia kobiet i bycie odtracanym przyciaga icb bardziej. Byc moze trafilas na takiego typa.
Nie mniej jednak ogromnie ci wspolczuje, bo nie zaslugujesz na takie cierpienia.Dalas komus uczucie a on tobie kopniaka w tylek.