Czym są postanowienia noworoczne? Obietnicami złożonymi sobie, żeby poczuć się lepiej? Sztucznym uspokojeniem sumienia? Chwilowym zapałem, zrywem bo tak robią inni? Czy są jak składane na Wigilii życzenia, które może w głębi duszy są szczere ale wymawiając je jednocześnie mamy świadomość, że po raz kolejny są tylko pustymi słowami, które powtórzymy za rok?Czy nawet w chwili, gdy mówimy je do siebie nie uśmiechamy się lekko ironicznie z poczuciem, że na pewno znowu nic z tego nie wyjdzie. Dla uspokojenia sumienia wmawiamy sobie, że będzie inaczej, powtarzamy kilkakrotnie zamykając oczy, że w tym roku się uda, na pewno, na 100% Kolejny ?słomiany zapał?, kolejny ?zryw? i życie wraca do normalności.
Proszą Państwo o opisanie chociaż jednej sytuacji z życia, które będą receptą na owocne realizowanie postanowień noworocznych. Z przykrością muszę powiedzieć, że nie mam o czym pisać, wstyd mi okropnie ale jestem akurat przedstawicielem gatunku ?homo raptus?, któremu nieudało się jeszcze nigdy wytrwać w postanowieniu i konsekwentnie zrealizować powzięty na początku roku plan. Może dlatego chciałam się podzielić z Wami swoją historią i podać ją jako metodę czy wskazówkę jak nie należy postępować, podać swojego rodzaju antyprzykład bo ja właśnie nie potrafię jeszcze wytrwać w postanowieniach, które powzięłam na ten rok. Ale chyba wiem dlaczego tak jest??O tym za chwilę?.Każdy z nas jest inny, każdy inaczej czuje, widzi, słyszy, odbiera świat dlatego pozwólmy każdemu indywidualnie zbudować swój pakiet metod na umiejętne zrealizowanie powziętych w Nowym Roku postanowień. Metody na postanowienia noworoczne bowiem to nie kolejna dieta cud, to umiejętność wsłuchania się w swoje wnętrze, indywidualna, osobista ocena siebie, rachunek sumienia z poprzedniego roku, aż wreszcie stworzenie środków, które być może dadzą nam siłę.Moja historia jest krótka i nie na niej chciałabym skupić swoją uwagę. Jak co roku obiecałam sobie, że wszystko się zmieni w moim życiu. Jak co roku wszystkie swoje problemy, niezrealizowane sprawy zwaliłam na biedny rok poprzedni ? bo tak najłatwiej. Po co się martwić i przejmować, że się zrobiło coś nie tak, w końcu to nie moja wina ale tego koszmarnego 2010 ? kiepski był tym razem, tyle niedobrych rzeczy się wydarzyło więc jak mogło spotkać mnie w nim coś dobrego. Wiadomo, że musiał być fatalny. A zatem następny będzie lepszy?? ale trzeba coś postanowić. Żeby było szybciej trzeba od początku roku, na raptusa złożyć postanowienia noworoczne-najlepiej jak jest ich kilka, żeby wyglądało profesjonalnie, dla tak zwanego lepszego samopoczucia ? uff ulga, postanowienia złożone, można odhaczyć i wpisać do kalendarza i czekać aż będzie lepiej. Tak właśnie było 10 lat temu, 5, tak było w zeszłym roku i????????? nic. Odleżało swoje, kartki pożółkły, a z postanowień nici.
Chyba właśnie czas przejść do metod ?
1. Metoda jest prosta ? zrób coś wreszcie i rusz się! Nie można czekać na listę najskuteczniejszych metod nie robiąc nic? to pierwsza z zasad. Metody się poszukuje, sprawdza, dopasowuje do siebie, a to wymaga działania. Nie zawsze uda się od razu. To jest właśnie postanowienie noworoczne. Szukanie metody na zmianę konkretnej rzeczy, a nie postanowienie, że konkretną rzecz się zmieni.
Przykład: Chcesz rzucić palenie
Cel: Znalezienie metody jak zrealizować postanowienie noworoczne. Nie samo postanowienie rzucenia ale właśnie metody.
Metoda: Nie ma na chwilę obecną, bo skąd ma być skoro nie próbowałeś jej szukać i stąd klapa bo nie ma jak się zabrać za swoje postanowienie. A więc szukamy metody??
Działanie: Szukamy ?złotego środka?. (np. rozmowa z rodziną, nicorette, elektroniczne papierosy, trzydniowe ?głodówki?, wrzucanie pieniędzy przeznaczonych na papierosy do skarbonki i obserwowanie jak budżet rośnie, zbadanie swojego stanu zdrowia, a nawet konsultacja u psychologa). Następnie szukanie metody. Jak wśród tych poszukiwań uda się wreszcie dopasować coś do siebie to zaczynamy działanie i staramy się konsekwentnie to realizować. Znalezienie metody jest z pewnością dużo silniejsze i bardziej wiarygodne bo wymaga od nas jakiejś pracy, wysiłku i już sama świadomość, że nasza praca może pójść na marne daje nam siłę, żeby konsekwentnie iść do przodu.
I tak w każdym przypadku: cel, szukanie metod i dopiero działanie, czyli realizacja postanowienia.
Nie narzucajmy nikomu metod bo one są tylko dobre dla Was i jednemu pomogą, a drugiemu mogą zaszkodzić ale starajcie się ich szukać i sami się przekonacie, że potem pójdzie już jak z płatka. Do gara dorzucamy jeszcze trochę konsekwencji, pewności siebie i uśmiechu i sukces murowany? No i niezbędna pomocna przyjaciółka?
Czego Wszystkim czytelniczkom z całego serca życzę.