Na przełomie listopada i grudnia trafiłem do szpitala na miesiąc w dniu w którym miałem operacje dowiedziałem się że moja żona mnie zdradziła nie chciałem w to wierzyć gdy wypuścili mnie w wigilie do domu odczuwałem zmianę w zachowaniu żony ale ona wszystkiemu zaprzeczała dopiero w sylwestra przyznała się do zdrady próbowałem rozmawiać nawet jej przebaczyłem ale ona 2-go spakowała się i odeszła zostawiając z trójką dzieci staram się trzymać dla nich i robić dobrą minę do złej gry ale chwilami mam wrażenie że nie dam rady tak potwornie boli mam wrażenie że nie warto żyć w dniu dzisiejszym syn zapytał czemu mama nie dzwoni i chyba ich nie kocha nie wiem jak mam sobie z tym wszystkim poradzić
12bm wróciła ze łzami w oczach przepraszała dzieci że ich kocha i że nigdy ich nie opuści mi przyznała się że zbłądziła poprosiła o przebaczenie.tydzień później złapałem ją jak nadal z nim romansuje najpierw zaprzeczenia zapewnienia że kocha poprosiłem żeby w takim razie przedzwoniła do niego i powiedziała że to koniec odmówiła powiedziała że nie żałuje tego co zrobiła i że jednak jego kocha wówczas zawołałem dzieci i powiedziałem żeby podjeły decyzje z kim chcą być każde powiedziało że chciało by byśmy byli razem albo chcą być zemną jej decyzja była krótka odchodzę ...Piekło powróciło jest tylko ból. Znowu ignoruje dzieci i się z nimi nie kontaktuje gdzie jej uczucia macierzyńskie ????
1 2012-01-29 00:35:18 Ostatnio edytowany przez Delicious (2012-02-04 12:07:13)
Podobne tematy
2 2012-01-29 08:30:29 Ostatnio edytowany przez duromito (2012-01-29 08:33:13)
Czytając jedynie to forum odnoszę czasem wrażenie, że kobiety myślą ?.., a faceci ?.. i nie jest to chęć obrażania kogokolwiek.
Nie jestem kobietą, więc raczej nic Ci nie pomogę, bo nie znam dogłębnie ich psychiki.
Zresztą podobno kobiety często same siebie nie rozumieją. Pytasz gdzie uczucia macierzyńskie Twojej żony?
A gdzie uczucia ojcowskie mężów, którzy zostawiają swoje partnerki i dzieci dla innych?
Jesteś mężem i ojcem, więc powiedź czy przed tym, co się wydarzyło byłbyś w stanie zostawić żonę i dzieci dla innej?
Czy teraz byłbyś to w stanie zrobić?
Czasami podłość ludzka nie zna granic, tak jak w jednym z wątków na forum gdzie facet zostawia ciężarną żonę i gdy dziecko umiera w jej łonie on później nawet nie przychodzi na pogrzeb własnego dziecka.
Potrafiłbyś tak, mógłbyś potem normalnie żyć? Bo ja nie.
Nie mam bladego pojęcia, dlaczego ludzie ślubują sobie miłość, wierność? a za "chwilę" są tak pełni nienawiści względem siebie.
Pytanie należałoby może skierować do jakiegoś psychologa, dlaczego ludzie dla krótkiej chwili euforii potrafią niszczyć swoje i czyjeś życie.
Z pewnością są to egoiści, egocentrycy, ale co jeszcze takimi ludźmi tak naprawdę kieruje?
Napiszę banał, że teraz Ci ciężko, ale z pewnością się pozbierasz, choć zapewne nie będzie to łatwe.
Jak pokazują przykłady z tego forum ludzie po takich przejęciach podnoszą się i żyją dalej niejednokrotnie bardziej szczęśliwsi.
Zapewne będziesz o nią walczył, ale zastanów się czy po tym, co i jak zrobiła ma to sens.
Kris0967 przykro mi ,że Cię to spotkało.Najbardziej mi szkoda dzieci ,bo one nic nie zawiniły .Ciężko im będzie zrozumieć ,co się stało,dlaczego mama ich opuściła .Smutne jest to ,że niektóre kobiety nie nadają się na matki ,są egoistkami i myślą tylko o swoich potrzebach.Będziesz musiał im wystarczyć Ty ,choć to bardzo trudne.Teraz jest Ci bardzo trudno ,bo ból i emocje są bardzo silne,z czasem będzie lepiej ale rana pozostanie.Potrzeba Ci teraz dużo czasu ,by sobie to wszystko poukładać .Żyć warto ,przede wszystkim dla dzieci.Ja też przeżyłam zdradę .Najpierw okazało się ,że mam nowotwór złośliwy i mój stan jest krytyczny ,potem walka o każdy dzień .Mąż był moim aniołem stróżem ,dbał,opiekował się przez rok .Mówił ,że jak przeżyję to będzie mnie nosił na rękach.Po roku zmęczyło go to wszystko ,opieka nad dziećmi ,gotowanie ,sprzątanie ,praca.Zaczął uciekać od tego wszystkiego,piłka ,koledzy ,piwo i dodatkowa praca.Jak się potem okazało ,przez pół roku zdradzał mnie z pielęgniarką ,mężatką z dwójką małych dzieci ,która wiedziała o mojej sytuacji.Próbowała go zmusić ,by mnie zostawił ,niestety nie udało jej się .Nawet odnalazła mnie tu na forum i podszyła się pod śmiertelnie chorą kobietę ,zdradzaną przez męża .Pisała do mnie prywatnie i próbowała mnie wykończyć psychicznie.Jej mąż też prosił ją by przerwała ten romans ,nie pomagało.Kiedy dowiedziałam się o zdradzie ,czekałam na wynik potwierdzający nawrót.Świat mi się w tedy zawalił ,tak bardzo bolało ,że myślałam ,że się uduszę .Czułam się jak śmieć nikomu nie potrzebny,jakbym była przeszkodą.Tak bardzo bałam się śmierci w samotności i tego że dzieci dopiero co męczyły się z moją chorobą ,a teraz miały by pozostać w rozbitej rodzinie .Poprosiłam go by mnie nie zostawiał ,bo 10 lat przed chorobą były udane ,kiedy zachorowałam pokazał wszystkim jak bardzo mnie kocha,a potem to był dla mnie koszmar.Twierdził ,że nigdy by mnie nie zostawił,ale tamtą wtedy kochał.To było najgorsze .Ból który wtedy jest przypomina bóle po wlewach chemii do żył ,jest tylko dłuższy .Teraz minęło 9 miesięcy ,nadal jesteśmy razem ,niby jest wszystko dobrze ,chwilami lepiej niż przedtem ,ale ta rana pozostaje,po jakimś czasie przyzwyczajamy się do bólu.To miejsce w sercu ,odpowiedzialne za złość i żal jest martwe.Życie jest bardzo trudne,czasami boli, ale każda chwila ma jakiś sens, szkoda tylko ,że czasami dzieci muszą tak szybko dorosnąć .Wierzę ,że Ci się uda ,ale dobrze by było by dzieci mogły skorzystać z pomocy psychologa,bo inaczej będą siebie obwiniać.Ty też powinieneś z tego skorzystać .Trzymaj się i bądź silny.
Nie wiem jak ci pomóc, chociaż bardzo bym chciała, wiem tylko jedno, twoja żona albo ma problemy natury psychicznej albo przechodzi jakąś metamorfozę, nie wyobrażam sobie jak można zostawić trójkę dzieci i nie kontaktować się z nimi... ale nie o tym chcę pisać; musisz jakoś sobie wytłumaczyć i uzmysłowić,że po waszym małżeństwie zostały dzieci (piszę w czasie przeszłym bo nawet jeśli dojdziecie do porozumienia i znów będziecie razem to uczucie przeżytego bólu będzie powracało i dalej będzie bolało-tak uważam, rany się zabliźniają ale nie znikają), które potrzebują nadal miłości, wsparcia i bezpieczeństwa z was dwojga to ty musisz sprostać tym wyzwaniom, a ty sam musisz dać rade, nie znam cie ale wierzę w to że dasz radę bo w końcu jesteś "głową rodziny". Wiem, że jest ci teraz źle i bardzo ciężko, ale z biegiem czasu będzie mniej bolało, a dzieci będą w przyszłości twoimi przyjaciółmi i na pewno nie zapomną co dla nich zrobiłeś. Trzymam za CIEBIE kciuki i wierze, że będzie lepiej!!!
5 2012-01-29 14:15:35 Ostatnio edytowany przez Delicious (2012-02-04 12:04:48)
najgorsze jest to że powiedziała że 10.02 się wyprowadza ale każdy dzień jak jest to jest pieklo dla dzieciaków ostentacyjnie przy mnie i przy chłopakach rozmawia z nim przez telefon i mowi im że poznają nowego tate jak to jest 17 lat po ślubie nigdy nie widziała mnie pijanego nigdy jej nie ubliżyłem nigdy się nie kłóciliśmy ani nigdy nie dałem jej podstaw do zazdrości zawsze byłem jej wierny skrzywdziła mnie to moge jakoś zrozumieć ale dlaczego krzywdzi chłopców
A ile lat maja twoi chłopcy?
Kris często jest tak ,że cierpią osoby za bardzo kochające.Ja też myślałam ,że jeżeli poświęcę się dla drugiej osoby ,kosztem swoich potrzeb ,będę zawsze dobra ,pomocna ,żadnych kłótni ,seks jak tylko mąż zechce.Sama zapomniałam o sobie ,więc jemu było jeszcze łatwiej.Myślałam ,że jak się kogoś kocha to by się mu nieba przychyliło ,niestety tak nie jest zawsze najpierw trzeba kochać siebie.Mąż mówił często ,że jestem taka dobra a on jest ten zły ,może dlatego ,że czuł się gorszy doszło do zdrady.Na pytania dlaczego tak się stało nie ma odpowiedzi.Twoja żona skrzywdziła Cię ale największą krzywdę wyrządza dzieciom.Widocznie jest bardzo wyrachowana ,dobro dzieci nie jest dla niej ważne.Spróbuj to wszystko wyjaśnić dzieciom ,to trudne ale postaraj się .Przygotuj się wcześniej na tą rozmowę powiedz im ,że nie jesteście teraz razem ,że mama może ich odwiedzać .Ty jesteś ich ojcem więc żona nie ma prawa przedstawiać im nowego tatę ,co najwyżej nowego partnera.Radziłabym Ci się zabezpieczyć i mieć jakieś dowody na zdradę żony ,bo przy jej charakterze nie zdziwiłabym się gdyby za jakiś czas nie próbowała zabrać Ci dzieci.Teraz jej przeszkadzają ,ale co będzie potem nikt nie wie.Może spróbuj zrobić coś tylko dla siebie ,jeżeli to nie możliwe wyjdź z dziećmi na spacer ,basen ,gdziekolwiek by na chwilę zapomnieć .
8 2012-01-29 19:22:44 Ostatnio edytowany przez Delicious (2012-02-04 12:01:33)
chłopcy mają 13 14 15 lat mały czuje sie winny patrzy takim pustym wzrokiem ich cierpnie gorzej na mnie działa jak jej decyzja o odejściu złożyłem sprawe do sądu
Kris mój starszy syn też ma 13 lat,jest taki wrażliwy , że nie poradziłby sobie sam z emocjami.Moja choroba pozostawiła ślad na całej mojej rodzinie ,dzieci przeżyły to najbardziej .O zdradzie męża nic nie wiedzą ,bo to już by było dla nich za dużo,co nie znaczy ,że nie odczuły tego.Mąż przez pół roku zaniedbywał także dzieci,a to pozostawiło jakiś ślad.Mam nadzieję ,że zapiszesz dzieci do poradni psychologicznej to naprawdę pomaga,inaczej dzieci mogą sobie w przyszłości nie poradzić.Ty teraz jesteś dla nich najważniejszy musisz pokazać ,ze bardzo ich kochasz i nigdy nie zostawisz.Powiedz im ,że one nie są nic winne i że mogą na ciebie liczyć.Kiedyś zobaczysz, że człowiek naprawdę może dużo znieść.
I słusznie, że złożyłeś. Twoje zadanie to chłopcy, i to dla nich musisz być silny!!! Na pewno sobie poradzisz, musisz tylko mieć dużo cierpliwości bo twoje pociechy nie dość że "tracą matkę" to jeszcze wkraczają w okres buntu hormonalnego. Na pewno nie będzie ci lekko ale nie możesz pod żadnym pozorem zwalić na któregoś z nich winny, bo oni tego nie będą mogli znieść, a to będzie gorsze niż odejście żony. Trzymaj się! Dasz rade!
.Teraz minęło 9 miesięcy ,nadal jesteśmy razem ,niby jest wszystko dobrze ,chwilami lepiej niż przedtem ,ale ta rana pozostaje,po jakimś czasie przyzwyczajamy się do bólu.
Nic nie jest dobrze i nigdy już nie będzie, nie jesteście razem tylko obok siebie i obliczone to jest na krótką metę.
Nie gniewaj się za ostre słowa, ale jesteś silną kobietą . Pokonałaś tak ciężką chorobę , a dajesz się zgładzić pasożytowi ?
chłopcy mają 13 14 15 lat mały czuje sie winny paczy takim pustym wzrokiem ich cierp[enie gożej na mnie działa jak jej decyzja o odejściu złożyłem sprawe do sądu
Twoja żona zwyczajnie nie zasłużyła ani na Ciebie ani na Wasze dzieci. Nie rozumiem , jak można dla jakiegoś bawidamka zostawić rodzinę. Jednak nie zmienisz ani jej , ani podjętych przez nią decyzji. Musisz więc być silny dla siebie i dla chłopców. Będzie ciężko, ale stwórz im dom i rodzinę bez matki i gwarantuję Ci, że jeśli dasz chłopcom całą swoją ojcowską miłość, oparcie i ciepło, to razem uda Wam się pokonać trudny czas. Nie oglądaj się za siebie, nie patrz na to co było, bo tego nie zmienisz, patrz pozytywnie w Waszą przyszłość. Życzę Ci siły i wytrwałości, abyś jak najszybciej zapomniał o tym co było złe .
13 2012-02-04 01:14:25 Ostatnio edytowany przez Delicious (2012-02-04 12:02:28)
Nie wiem co mam robić Adam zamknął się w sobie ,byłem z nim u psychologa przez godzine nawet się nie odezwał patrzy tylko przed siebie pustym wzrokiem i milczy jedyne co mi powiedział to to że mama powiedziała że żałuje że ich urodziła
Kris a czy ty rozmawiałeś z tym psychologiem .Dzieci nie są pełnoletnie i masz prawo porozmawiać z psychologiem o dziecku ,doradzić się jak postępować ,by dzieciom było lżej.Nie zostawiaj tej sprawy tak ,bo może dojść do tragedii. Jeżeli chodzi o matkę to szkoda tylko słów .Nie wiem jakim trzeba być człowiekiem by powiedzieć takie słowa dziecku.Wracając do psychologa ,jak dzieci często mają wizytę ,bo jeden raz nie wystarczy.Ja z synem byłam kilka razy ,ale wiem że to jeszcze za mało .Po rozmowie z synem psycholog doradzała mi w jaki sposób pomóc .Teraz twoje dzieci mogą czuć się nie kochane,są przerażone ,bo dla nich świat przewrócił się do góry nogami. Ty musisz być dla nich oparciem i powtarzaj im codziennie ,że bardzo ich kochasz.Oni tego potrzebują by poczuć swoją wartość.Trzymaj się i walcz ze słabościami dla dzieci .One kiedyś to docenią.Pozdrawiam.