Witam wszystkich. Moja historia jest bardzo ciekawa, pokazuje jak milość chociaż na chwilę może zmienić człowieka. Mam nadzieję że ktoś udzieli mi również rady.
Więc do setna sprawy. Wakacje 2010 roku były najpiękniejszym momentem w moim życiu. Miałem wtedy 20 lat. Zaczęło się od zdania ostatniego egzaminu na studiach. Byłem bardzo szczęśliwy że jestem na trzecim roku i że zaczął się dla mnie beztroski okres. Pracowałem z kolegą nad morzem co drugi dzień. Praca super, zarabiałem tylko na swoje rozrywki. Pierwsze dwa tygodnie były w miarę "spokojne". Pózniej przyjechał kolega z Warszawy do swojej babci na wakacje i od tego momentu zaczęły się imprezy nad morzem, ogniska, wspólne piwko i wydawało mi się że nic więcej mi nie trzeba. Było nas kilku imprezowiczów. Czas powoli mijał, wszystko było pięknie. Pod koniec sierpnia mój kuzyn się żenił. Czekałem na to wesele, kupiłem garnitur, fajnie się wystroiłem. Z kuzynem się umówiliśmy że idziemy bez dziewczyn żeby nie ograniczać się z alkoholem. Wiedziałem jednak, że na weselu będzie pewna dziewczyna, którą widziałem jak byłem mały. Wiedziałem że jest bardzo ładna, ale nie obchodziło mnie to. Pomyślałem że chociaż będzie z kim zatańczyć tak dla rozluźnienia. Nadszedł dzień wesela. Rano pojechałem do fryzjera, następnie mój kuzyn który brał ślub zadzwonił po mnie żebym pomógł mu ustroić dom. Jest on da mnie jak brat, a jego ojciec również jest dla mnie jak ojciec. Po wystrojeniu domu wróciłem do mnie się wykąpać i ubrać. Pojechałem z mamą do kościoła na ślub i tam wszystko się zaczęło. Zobaczyłem tą dziewczynę. Czułem że będę musiał się z nią bawić. Na początku wesela jezdziłem samochodem gdyż przewoziłem różne rzeczy. Po godzinie byłem już gotowy do zabawy. Pierwszy kieliszek z moim wyluzowanym kuzynem, potem następne. Cały czas obserwowałem tą dziewczynę. Siedziała sama. Gdy wyszła na dwór to wyszedłem za nią. Zaczęliśmy rozmawiać, siedzieliśmy przed salą ponad godzinę. Okazała sie nie tylko piękna ale i nadzwyczaj mądra. Zrozumiałem że to jest mój ideał, którego nie szukałem, a który znalazł mnie. Wróciliśmy na salę, usiadła koło mnie. Piłem sporadycznie, jeżeli już ktoś nalegał na wspólnego kieliszka. Nasz pierwszy tanieć był wspaniały, nie widziałem nikogo tylko ją. Rece mi drżały. Tańczyliśmy kilka razy, rozmawialiśmy. Tak nam upłynął pierwszy dzień wesela. Dzień poprawin był tylko formalnością. Początkowo głupio mi bylo do niej podejść. Na szczęście pierwsza podeszła:). Cały dzień spędziliśmy razem. Rozmawialiśmy, spacerowaliśmy. Zabrałem ją na taką ładną białą bujaną ławkę, piękne otoczenie, drzewa, było jak w bajce. Sam nie wierzyłem co się dzieje. Że takie piękne chwile mogą być rzeczywistością. Stres-początkowo uciążliwy wreszcie mnie opuszczał. Rozmawialiśmy już na luzie, śmieliśmy się.Podobno ona ma kogoś, ale byłem z nią dwa dni i wydaje mi się że o nikim innym nie myślała tylko o mnie . W końcu ona już musiała jechać z rodzicami do domu. Baliśmy się oboje pożegnania. Przytuliliśmy się do siebie i odjechała. Zostałem sam.
Podczas pobytu z nią pokazałem swoją tylko dobrą stronę. Oczywiście prawdziwą. Człowieka inteligentnego, z ambicjami, zainteresowaniami, niepijącego. Nie powiedziałem jej jednak że jezdziłem po imprezach, biłem się, obracałem się w zlym towarzystwie i prowadziłlem bardzo beztroskie życie. Kolejna sprawa jest taka, że ta dziewczyna to rodzina mojego kuzyna który brał śluB. Jestem z kuzynem, jego siostrą i rodzicami blisko związany. Nie chcę jej powiedzieć że jestem w niej zakochany, gdyż boje się jej reakcji, a wiem że możemy się spotkać. Chciałbym się z nią zobaczyć, wtedy wiedzialbym jak moja sytuacja wygląda. Wcześniej jednak jej nic nie powiem bo boje się wszystko zepsuć.
Po weselu chodziłem przybity. Jestem wierzący, dlatego codziennie zacząłem chodzić do kościoła, czego wczesniej nie robiłem. Płakałem w ciszy, drżały mi ręce, czułem jak mi drżą stopy. Byłem tak zakochany. Po paru miesiącach to uczucie zaczęło ustępować, ale nadal jestem w niej zakochany. Minęło już półtora roku. Ostatnio z kolegą piliśmy u mnie piwo i ona była dostępna na gg. Nigdy do niej nie pisałem bo się bałem, ale kolega namówil mnie żebym napisał. Tak też sie stało. Pisaliśmy około godziny i wszystko wróciło. Znów jestem zakochany, tak samo jak zaraz po weselu. Niestety nie chcę o niej zapomnieć, a problemy coraz cześciej topie w alkoholu. Proszę o jakąś radę
Podobne tematy
Hm,po pierwsze...najpierw napisałeś,że "Z kuzynem się umówiliśmy że idziemy bez dziewczyn żeby nie ograniczać się z alkoholem",
potem "Podczas pobytu z nią pokazałem swoją tylko dobrą stronę. Oczywiście prawdziwą. Człowieka inteligentnego, z ambicjami, zainteresowaniami, niepijącego."
I znów..."a problemy coraz cześciej topie w alkoholu".
Do czego zmierzam...jesteś człowiekiem pijącym czy nie?Bo trochę namieszałeś w tej opowieści,powinieneś trzymać się jednej wersji.
Po drugie...piszesz,że byłeś tak zakochany...a po paru miesiącach to ustąpiło ale nadal byłeś zakochany...i napisałeś dopiero po póltora roku i to za namową kolegi?To jakiś żart? Wybacz ale tak się nie zachowuje osoba zakocha...przynajmniej z mojego punktu widzenia i doświadczenia.
Moja rada...weź się w garść,przestań topić smutki w alkoholu,zdecyduj się czy chcesz czegoś więcej czy nie...jeśli tak to zacznij się z Nią sptykać,oczywiście jeśli Ona tego chce.
pisałem to bardzo szybko. Po pierwsze, szedłem z takim założeniem na wesele, że będę pił, niczym się nie przejmował i dobrze się bawił. Po drugie, gdy spędzałem z nią czas nie piłem nic ( jedynie gdy jeszcze z nią nie rozmawiałem wypiłem kilka kieliszków) więc byłem trzezwy w dzień wesela i w dzień poprawin, tylko dlatego że byłem z nią. Wtedy właśnie pokazałem się z tej lepszej strony, również prawdziwej. Nie widziała mnie więc jak potrafię się zachowywać na imprezie z kumplami, a to jest ta moja gorsza strona. ."a problemy coraz cześciej topie w alkoholu", Dotyczy to czasu po weselu (nie wyrywaj zdań z kontekstu). Kolejna rzecz, pare tygodni po weselu bardzo cierpiałem, pozniej to cierpienie wygasło, ale nadał czuje do niej to samo. Ostatnia rzecz- czytałaś mój post więc wiesz że sie boję do niej odezwac, nie mam odwagi jej napisać co czuję. Powody też tam podałem. Kolega zna moją sytuację, poradził mi żebym do niej napisał. Napisałem zwykłe "co słychać" a pisaliśmy o rzeczach dla nas obojga ważnych. Teraz chyba rozumiesz.
może warto sie dowiedzieć czy wciąż jest z tamtym facetem? jeśli nie to może warto zaryzykować?
nie mam pewności czy są razem. jezeli nawet są razem, to nie wiem jak ten związek wygląda. Myślę że boję się usłyszeć czegoś, czego bym nie chciał wiedzieć...
ale chcesz z nią być, więc musisz podjąć jakieś kroki. coś zrobić. bo z takim postępowaniem jakie teraz masz, nic dobrego nie wyjdzie
hmmm...Jak nadal nie możesz o niej zapomnieć to zrób jakiś krok do przodu. Napisz do niej, wez nr tel,cokolwiek, tylko rusz z miejsca. W ten sposób tylko się niepotrzebnie zamęczasz. Musisz zacząć działać, dowiedzieć się, czy jest z kimś itp Jeśli nie to napisz na gg i zaproponuj spotkanie, czy zaproś ja gdzieś na dyske. Wykonaj jakiś krok...
Uważam ze powinieneś do niej napisać i powiedzieć jej co do niej czujesz... wtedy wszystko się wyjaśni. Może i ona to samo czuje do cb i boi sie tobie o tym powiedzieć .. a tak to tylko marnujesz czas na bycie szcześliwym . Skoro odp Ci na wiadomość to znaczy ze nie jestes jej obojętny.
Przeżywałam kiedyś to samo wiec wiem co mówie
Życzę odwagi i powodzenia
No dokładnie. Dobrze radzicie. Siedząc bezczynnie nic nie zdziałasz. Trzeba czasem zaryzykować, aby coś zyskać. I tutaj spotkanie będzie najskuteczniejsze. Może od razu nie mów jej o swoich uczuciach, tylko poczekaj, aż odbędzie się kilka waszych spotkań. Żeby za bardzo się nie zdziwiła, nie zaskoczyła. A jeśli wyjdziesz sam z zaproszeniami na spacery, to sama zauważy, że może Ci na niej zależeć.
Jeżeli czytasz wszystkie posty to na pewno już wiesz co masz robić...jedna rada pamiętaj, że minęło trochę czasu a ona w tym czasie jak nikogo nie miała to mogła do tej pory kogoś już spotkać, dla tego jak będziesz próbował ją zaprosić to może warto dyskretnie podpytać czy jest wolna itp...Trzymam kciuki, żeby się udało.
dołączam się do postów powyżej - równiez uważam że powinienes działać. W innym przypadku do końca życia będziesz się zastanawiać "co by było gdyby". NIe do końca rozumiem Twoje obawy. Boisz sie że dziewczyna ucieknie jak sie dowie o tych imprezach itp.? Każdy ma jakąś przeszłość i "drugą twarz", a dla prawdziwej miłości można się zmienić o 180 stopni. Ja tez kiedys dużo więcej imprezowałam, piłam itp. (oczywiście bez przesady, w granicach rozsądku - po prostu takie miałam towarzystwo), ale od kiedy poznałam mojego męża, który jest spokojnym domatorem, to już w ogóle mnie do tego nie ciągnie. Nie mam ochoty, zrozumiałam co jest naprawde w życiu ważne
Witaj
Wszystko co pisza moje poprzedniczki jest jak najbardziej uzasadnione... Kobiety wiedza czego chcą:) Przed Toba duże wyzwanie,bo nie tylko ,ze jestes nieśmiały i sam musisz sie przełamać,to jeszcze musisz zabiegać o Nią... Ale tak już jest.... Po prostu najprostrzym sposobem skontaktuj sie z Nia i zaproś na kawę,do kina itp. Jeśli między Wami zaiskrzy,to już nie ważne wszystko inne,choćby nawet nie bylo kolorowo... Walcz! Bo inaczej możesz cos waznego przegapić!
Witam bardzo serdecznie chciałbym opowiedzieć swoją historię może ktoś mi coś dorazi pomożd. W chwili obecnej mam 28 lat. Gdy pisałem mature mialem lat 20. Wyszedłem z kumplem na miasto i zapytałem go czy zna może jakąś dziewczyne dla mnie. On mówi mam sąsiadke jeżeli chcesz zapoznam cie z nią. I tak sie stało poszedłem do kumpla a on zaprosił ją. Była miła ładna spodobała mi się. Więc rozchodząc się ona mi zaproponowała spotkanie sam na sam rozmawialiśmy długo spotykalismy sie coraz częściej aż wkońcu zaczeliśmy być parą bardzo szybko bo po miesiącu. miałem 20 lat a ona 19. minął rok układało nam sie dobrze mieszkaliśmy oddzielnie. ona przychodziła do mnie chodziliśmy na spacery. była dla mnie dobrą dziewczyną po pewnym czasie po dłuższym czasie chciałem zakończyć związek a dokładnie po 3 latach stwierdziłem że jej nie kocham nie wiedziałem czy ona do mnie coś czuje i zerwałem z nią kontakt. ale jak sie okazało jednak mała iskierka mi sie zapaliła kochała mnie b mocno pisała prosiła błagała. zaczeliśmy być na nowo parą ale jak sie okazało wyjechałem do angli poczułem jak mi jej brakuje wrócłem po 3 miesiącach
kłotnie sie zaczeły ale byliśmy nadal parą aż do momentu gdy ona ze mną zerwała mielismy przerwe koło miesiaca aczkolwiek ubiegałem sie o nia bo ją kochałem także dała mi szanse i bylismy znow szczesliwi do momentu aż ze mną kolejny raz zerwała ubiegałem się o nią znów powiedziała mi Damian nic nas nie łączy ja chce sie rozstac daj mi spokoj
kupiłem jej kwiaty wyrzuciła je do smietnika stwierdzila ze juz nic nie bedzie ze czas najwyzszy sie rozstac. Było to rok temu poznałem kolezanke z ktora spacerowalem i rozmawialem. jej przyjaciółka spotkała mnie z inna. po czym dostałem smsa od niej hej jak tam randka chyba nie przeszkadzam
byłem szczesliwy ze sie odezwala poszedlem do niej kupilem jej kwiaty i pezytulilismy sie powiedzialem jej to moja kolezanka kocham tylko ciebie i zakonczmy to bdzmy wkoncu szczesliwi tez tak było przez około roku gdzie wkoncu w styczniu tego roku zamieszkałem z nią i z jej ojcem mineły dwa miesiace kiedy stwierdzila ze nie ma sensu abym sie wyprowadził ze nas nic nie łączy ze wszystko wygasło pakowalem swoje rzeczy usiadłem obok niej
probowalem rozmawiac\
powiedziała nie mamy o czym i sie wyprowadz
tesknie za nia bardzo brakuje mi jej mialem nawet mysli samobojcze nie wiem co mam robic bylem u niej w nd chcialem z nia porozmawiac tez sie nie dalo napisalem jej smsa wyznalem milosc powiedziala juz dawno nas nic nie laczy zebym dal jej spokoj nie odzywal sie do niej wogole co mam zrobic jak sobie z tym poradzic? nie jjem nic od momentu wyprowadzki schudłem kilka kilo nie spie po nocach o niczym nie mysle tylko o niej mimo to ze mnie skrzywdzila wywalajac z domu prosze o pomoc
tak to jest prawda człowiek dla swej ukochanej wszystko zrobi ciagle siedze i wylewam łzy ciąglle myślę nie wyobrazam sobie zycia bez niej wole skonczyc z zyciem niz tak sie meczyc
Hey mam takie jedno pytanie . jak możecie to dajcie odpowieć , poznałam fajnego chłopaka przez neta jest przystojny . spotkałam sie z nim raz jak naraźie gadaliśmy i ogólnie , a teraz jak naraźie piszemy duszy czas na gadu
dogaduje sie z nim dobrze
a dalej boje sie z nim spotykać ponieważ on ciągle pisze mi o sex i o pieszczotach wiem ze to jest normalne
ale on nalega ciągle ze jak przyjdzie do mnie do sie troche sie po piescimy ja u odowiadam wszystko w swoim czasie a on do mnie jadzie takimi tekstami dlaczego piszczty sa normalne ty jestes jakaś dziwna i wszytko ja jemu odpwidam mówie do niego wole być ostrożna
bo dla ciebie liczą sie tylko pieszcztoty aod do mnie mówi nie ty sie dla mnie liczysz bo mi na tobie zalezy i chce z tobą sprubować
. pisaliśmy osatnio na gadu mówie do niego hey co tam robisz a on do mnie nudzi mi sie chodz na zalpecze to sie po bawimy troszke ? nie wiem co mam myśleć na te temat prosze was kochani bardzo o szypko odowiedz
:(:((: buziole
Damiannoo1984 musisz op niej zapomnieć. wiem, ciężko, ale czy warto tak się męczyć? zajmij sobie dzień jakimiś czynnościami. i jedz, bo zlichniesz ![]()
Natalusia a może on chce tylko seksu? jak chcesz to się z nim spotkaj, ale w miejscu publicznym, tak żeby nie mógł Cię od razu popieścić. chyba, że tego chcesz ![]()