Tak jak w temacie, naiwność...
cecha głównie kobiet/ mężczyzn czy zależy od typu i charakteru człowieka?
wynika z głupoty czy wrażliwości, wiary w drugiego człowieka czy też zwykłej niedojrzałości?
no i wreszcie jak jest w miłości? jak bardzo potrafimy być naiwni i czy z czasem naiwność nie przeradza się w zaślepienie albo próbę oszukania samych siebie?
Zgadzacie się ze stwierdzeniem że - im bardziej kochamy tym bardziej jesteśmy naiwni?
Podobne tematy
pannaD. ja na swoim przykładzie wiem, że bedac zakochanym jest sie czasami bardzo naiwnym.... ufalam swojemu bylemu bo kurcze przecierz jak kocha to nie moze oszukiwac... a jednak... zaczelam go sprawdzac i wychodzily potem na jaw wszystkie jego klamstwa... jestem teraz z cudownym czlowiekiem ale doswiadczenie z bylymi pokazalo mi ze nie warto w 100% ufac... i oczywiscie obecnemu chlopakowi ufam ale mam w sobie taka rezerwe ze jak akurat sie cos stanie zebym jakos mocno nie cierpiala...
Zgadzacie się ze stwierdzeniem że - im bardziej kochamy tym bardziej jesteśmy naiwni?
zgadzam się - ja się dowiedziałam dopiero na sprawie rozwodowej, że mój ex małzonek zdradzał mnie 3 lata! z różnymi kobietami. A ja byłam tak zaślepiona, że tego nie widziałam... Byliśmy razem 10 lat - 3 przed ślubem i 7 po ślubie. Dobrze, że dzieci nie mamy
Naiwność w życiu pojawia się moim zdaniem z braku doswiadczenia. Im lepiej znamy zycie tym rzadziej dajemy sie nabrać... przynajmniej mi się tak wydaje
w miłości znowu.. zwłaszcza w tej gdy ktoś nas rani sami oszukujemy siebie, bo kochamy. Nawet za bardzo..
Zależy od charakteru człowieka, ja byłam naiwna i głupia...kochałam ufałam itp na 100procent hmmm a potem jaki ból był...
wiary w drugiego człowieka
Tak bym to określiła. Nic dodać nic ująć.
7 2012-01-25 19:55:10 Ostatnio edytowany przez ZlamanaDusza (2012-01-25 19:57:57)
Nawet najbardziej mądra/pukladana osoba (nie ważne czy facet, czy kobietka) w obliczu miłości, chęci kochania i bycia kochanym usypia swoją wewnętrzną czujność. Tylko Aleksytymicy, psychopaci-socjopaci, z wyrachowaniem kroczą przez życie. Naiwność? dla mnie niekiedy ma piękny oddźwięk, szkoda, że ujemne doświadczenia czasu obdzierają Nas z naiwności- dla mnie wrażliwości i wiary w drugiego człowieka. Pejoratwyne określenie naiwności ma się stąd, że staje się ona wytłumaczeniem złych uczynków i umniejsza "tym lepszym" oczami ludzi, którzy nie potrafią sptostać standardom:) Lepiej kogoś nazwać naiwnym- życiowym głupkiem niż zrobić rachunek sumienia własnego "ja". To moje skromne zdanie.
...To moje skromne zdanie.
To Twoje Święte Słowa.
Nawet najbardziej mądra/pukladana osoba (nie ważne czy facet, czy kobietka) w obliczu miłości, chęci kochania i bycia kochanym usypia swoją wewnętrzną czujność. Tylko Aleksytymicy, psychopaci-socjopaci, z wyrachowaniem kroczą przez życie. Naiwność? dla mnie niekiedy ma piękny oddźwięk, szkoda, że ujemne doświadczenia czasu obdzierają Nas z naiwności- dla mnie wrażliwości i wiary w drugiego człowieka. Pejoratwyne określenie naiwności ma się stąd, że staje się ona wytłumaczeniem złych uczynków i umniejsza "tym lepszym" oczami ludzi, którzy nie potrafią sptostać standardom:) Lepiej kogoś nazwać naiwnym- życiowym głupkiem niż zrobić rachunek sumienia własnego "ja". To moje skromne zdanie.
Te słowa aż mnie przeszyły... Ciężkie wytłumaczenie, przynajmniej dla mnie bolesne, bo chociaż jestem młoda czuję się obdarta z tej naiwności. To nie oznacza przecież że nie jestem wrażliwa.. Po prostu czasami ufałam i dzieliłam się swoimi uczuciami, chciałam aby inni odczuwali to co przeżywam, z czasem zaczynam pojmowac że nie warto... dokładnie tak jak w piosence "nadwrażliwośc jest jak bilet w jedną stronę stąd" .
Wiara w drugiego człowieka... małe dzieci potrafią bez skrępowania podejśc do obcego człowieka bo ufają. Ja takim dzieckiem byłam dopóki sama nie zostałam mamą. Dorosły świat chyba na tym właśnie polega, na utracie tej bezinteresowniej wiary, na rozsądku, który przewyższa wszystko inne.
Naiwny życiowy głupek . I nie wiem czemu na myśl przychodzi mi Forrest i cytat "może i jestem głupi, ale wiem co to miłosc"
chciałabym tak kiedyś, jak on. ![]()
10 2012-01-26 22:11:42 Ostatnio edytowany przez ZlamanaDusza (2012-01-26 22:15:33)
PannaD. rozumiem co czujesz:) też chciałabym żyć w takim świecie, też zostałam brutalnie obdarta z naiwności- życie weryfikowało przyjaźnie, związki. Miałam piękną duszę, pełną ideałów- ukryłam je na dnie duszy, ale nadal je mam, dlatego korzystam z tego forum- szukam siebie (jak większość z Nas) odpowiedzi na wiele pytań, to oznaka wrażliwości (kiedyś nadwrażliwości). Teraz idę przez życie z przekonaniem, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Dokąd mnie to zaprowadzi? Tego dowiem się na starość.
Pomimo negatywnych doświadczeń w kontakcie z drugim człowiekiem "daję siebie" choć w relacjach z facetami bedę już ostrożna, nie chcę stać się głazem, a w rezultacie być zgorzkniała. Teraz czuję czarną dziurę, lód dlatego nie szukam miłości, może ona znajdzie mnie. Jak wchodzić w relację to ma maksa. Bo wszystko inne "po trochę" jest mdle, bez wyrazu, bez pieprzu:)
Wolę być naiwna- życiowym glłupkiem niż mdła i taka pospolita:)
I jeszcze jedno... od wszystkich mężczyzn w moim życiu: partnertów (nie było ich dużo;P), przyjaciół, brata, platonicznych miłości słyszałam jesteś wyjątkowa, nie zmnieniaj się- więc chyba naiwność- czyt. wrażliwość jest darem, jest cenna.
11 2012-01-27 20:54:04 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2012-01-27 20:54:29)
więc chyba naiwność- czyt. wrażliwość jest darem, jest cenna.
Coś w tym jest, co napisałaś ![]()
Trzeba być gorącym a nie tylko ciepłym ![]()
Moim zdaniem warto być naiwnym i poznać smak prawdziwej miłości bo nie ma nic cudowniejszego na świecie.Ja taką poznałem więc wiem co mówię.Pozdrawiam.