Witam
Byłam w związku 3 lata. Na początku wiadomo sielanka, oboje pracowaliśmy i mieszkaliśmy razem.
Z czasem stracił pracę, pomyślałam sobie, że tak już jest, raz jedno pomaga drugiemu, raz drugie, więc utrzymywałam go a on szukał pracy i tak minął rok. Zaczęły się kłótnie, pretensje i żale, nie dawałam już rady finansowo a mój partner zaczął pić, ponoć dlatego że nie może znaleźć pracy i dlatego, że zrzędzę. Rozmawiałam, tłumaczyłam, pomagałam na wszelkie sposoby, ale niestety dalej pił w domu i jak przychodziłam z pracy spał, gdy miał wyrzuty sumienia to czasem coś ugotował. I ciągle chciał sexu, szczególnie jak był pijany, było to miłe z początku ale potem poczułam, że się już tym wszystkim duszę, że to już za dużo dla mnie. Nie wiedziałam jak z tego wybrnąć bo mimo wszystko kochałam go nadal, myślałam - pogubił się. Starałam się wczuć w jego sytuację i myślałam, że kiedyś się to zmieni. Jednak zaczęły się jakieś potajemne telefony i smski, intuicja mnie nie zawiodła. Pojawiła się inna kobieta.
Jakiś czas temu wyprowadził się do niej, z relacji wspólnych znajomych dowiedziałam się, że to osoba finansowo ustawiona, trochę starsza i że go utrzymuje. Przeżyłam szok, dlaczego to piszę? bo sama już nie wiem czy to człowiek, któremu się nie powiodło i stracił pracę czy zwykły oszust żerujący na naiwności kobiet, jestem w całkowitej rozsypce.
Dziękuję za przeczytanie.
Podobne tematy
Na pocieszenie dodam,że byłem z kobiecym odpowiednikiem Twojego partnera także doskonale wiem o czym piszesz. Moim zdaniem jest to sposób na życie, pasożytnictwo po prostu
Ciezko powiedziec, moja (niestety byla) dziewczyna pracuje, ja dopiero ide na staz, i tu bylo po polowie, nie wymagalem i nie chchcialem zeby miala cos tam mi kupowac, ja co prawda tez nie zawsze jej stawialem, ogolnie raz placilem ja, raz ona, czasem tez ja za nas - wydaje mi sie ze najlepszy uklad..
Na pocieszenie dodam,że byłem z kobiecym odpowiednikiem Twojego partnera także doskonale wiem o czym piszesz. Moim zdaniem jest to sposób na życie, pasożytnictwo po prostu
Przykre to co piszesz, dawałam z siebie wszystko aby było dobrze, pytałam tylko czy znalazł jakąś pracę, a on od razu się rzucał i mówił, że jestem roszczeniowa, straciłam dużo bo myślałam, że kiedyś to się zmieni, jak widać zmienił sponsorkę.
Napisze wiecej, jak byl klopot z finansami to nie wychodzilem z kumplami albo tak zeby nie pic po to zeby miec jak ona przyjedzie.. kwestia podejscia...
Kobiet glupiutkich i naiwnych nie brakuje. Jestem zaszczycona nalezec do tego grona.
Na wlasne zyczenie!!!
My kobiety mamy niesamowity dar upiekszania zycia sobie i facetom (bo mezczyzni na takie cos nie pozwoli). Bycia wyrozumialymi, tolerancyjnymi, dobrymi az za bardzo.
Potem placzemy w poduszle, uzalamy sie same nad soba i dalej robimy to samo :-) .
Byc kobieta ....byc kobieta ...
Kobiet glupiutkich i naiwnych nie brakuje. Jestem zaszczycona nalezec do tego grona.
Na wlasne zyczenie!!!
My kobiety mamy niesamowity dar upiekszania zycia sobie i facetom (bo mezczyzni na takie cos nie pozwoli). Bycia wyrozumialymi, tolerancyjnymi, dobrymi az za bardzo.
Potem placzemy w poduszle, uzalamy sie same nad soba i dalej robimy to samo :-) .
Byc kobieta ....byc kobieta ...
Fakt, myślimy że to dla dobra związku, że jak kiedyś będziemy w takiej sytuacji to partner pomoże, a tu figa z makiem.
Bo następuje zmiana partnerki, bo dawna jest za zrzędliwa i za kłótliwa, a następna znowu pomoże takiemu biednemu, nieszczęsliwemu misiowi, bo wszyscy mu dopieprzają, ehh
Ktoś kiedyś napisał, że jesteśmy głupie bo wierzymy, że nam superbohaterkom uda się przerobić kupę na pachnącego tulipana...
Kamilo ten twój facet to pasożyt! Rozumiem, że jak partner traci pracę, to trzeba wspólnie coś zrobić, ale jak zaczyna pić, to trzeba było go odrazu kopnąć w d....
9 2013-12-15 19:10:55 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-12-15 19:11:17)
Może to być sposób na życie. Nie żałuj, zachowałaś się ok, wspierałaś kiedy trzeba, bo a tym przecież polega związek. Skoro on zasmakował w pierdzeniu w kanapę w czasie kiedy kobieta go utrzymuje... Cóż, krzyżyk na drogę. Ciekawe ile czasu ustawiona starsza pani będzie utrzymywała maskotkę ![]()
kiki4 napisał/a:Kobiet glupiutkich i naiwnych nie brakuje. Jestem zaszczycona nalezec do tego grona.
Na wlasne zyczenie!!!
My kobiety mamy niesamowity dar upiekszania zycia sobie i facetom (bo mezczyzni na takie cos nie pozwoli). Bycia wyrozumialymi, tolerancyjnymi, dobrymi az za bardzo.
Potem placzemy w poduszle, uzalamy sie same nad soba i dalej robimy to samo :-) .
Byc kobieta ....byc kobieta ...
Fakt, myślimy że to dla dobra związku, że jak kiedyś będziemy w takiej sytuacji to partner pomoże, a tu figa z makiem.
Bo następuje zmiana partnerki, bo dawna jest za zrzędliwa i za kłótliwa, a następna znowu pomoże takiemu biednemu, nieszczęsliwemu misiowi, bo wszyscy mu dopieprzają, ehh
Ktoś kiedyś napisał, że jesteśmy głupie bo wierzymy, że nam superbohaterkom uda się przerobić kupę na pachnącego tulipana...
Drogie panie, to działa w obie strony. To nie cecha gatunkowa, tylko konkretnych "egzemplarzy". My też mamy swoje wizje szczęśliwego życia z kobietami. Chcemy im zapewnić wszystko, by czuły się wyjątkowe. I w tym problem. Bo jak ktoś dostaje prawie wszystko, to chce więcej. Kwadratura koła, bo sami kręcimy sobie stryczek, mimo, że taka nasza i Wasza natura.
Kamillaa doskonale Cię rozumiem, bo tak samo czuję się wykorzystana. Po rozstaniu, którego byłam inicjatorką przejrzałam na oczy i stwierdziłam, że byłam naiwna i głupia jak przedszkolak...Mój pan ex też stracił po 1,5 roku związku pracę (byłam z nim 4 lata), mieszkaliśmy razem i także sądziłam, że z czystej lojalności i ludzkiego odruchu należy kochaną osobę wspierać, więc pracowałam na 1,5 etatu, robiłam zakupy, obiady..a pan przesiadywał z laptopem na kolanach całe dnie i czekał...na służącą..na szczęście wiedziałam, że ma oszczędności ( zarabiał 8 tys na rękę w poprzedniej pracy) i wręcz upominałam się o partycypowanie we wspólnych kosztach utrzymania, raptem 600zl na miesiąc, chyba nie wielce wygórowana kwota??.. zawsze coś, jak mi się wtedy wydawało... w międzyczasie ja głupia pomagałam mu przy budowie jego domu (mieliśmy tam razem zamieszkać)...i tak pan po 3,5 roku związku wyjechał za pracą do innego miasta.. i znalazł sobie nową pracę i nową kobietę, może nawet sponsorkę, która pewnie nie wyrywa mu należnych na dom pieniędzy....achh i jeszcze zapomniał mi o niej powiedzieć, bo 8 miesięcy żył z nią i ze mną(zawsze to darmowy hotel+seks).... Mój wniosek po rozstaniu....Koniecznie trzeba przyglądać się facetom, jak wyglądał/y pod tym względem poprzedni/e związek/związki...Mój miał wczesniej zonę sponsorkę, która go utrzymywała,płaciła za jego czesne za studia..i w podzięce zdradzał ją z kim popadnie....a mnie??/ mnie ten pasożyt potraktował dokładnie tak samo, bo...znalazł kolejną naiwną ofiarę....Taki typ wyzyskiwacza i taki wygodnicki styl na życie....:-) Cieszę się, że nie sponsorowałam wyjazdów urlopowych..., bo to był zarzut, jaki podniósł tuż przed moim zerwaniem....Oby nigdy więcej, wolę już samotność od etykietki naiwnej idiotki!!!
Kamillaa doskonale Cię rozumiem, bo tak samo czuję się wykorzystana. Po rozstaniu, którego byłam inicjatorką przejrzałam na oczy i stwierdziłam, że byłam naiwna i głupia jak przedszkolak...Mój pan ex też stracił po 1,5 roku związku pracę (byłam z nim 4 lata), mieszkaliśmy razem i także sądziłam, że z czystej lojalności i ludzkiego odruchu należy kochaną osobę wspierać, więc pracowałam na 1,5 etatu, robiłam zakupy, obiady..a pan przesiadywał z laptopem na kolanach całe dnie i czekał...na służącą..na szczęście wiedziałam, że ma oszczędności ( zarabiał 8 tys na rękę w poprzedniej pracy) i wręcz upominałam się o partycypowanie we wspólnych kosztach utrzymania, raptem 600zl na miesiąc, chyba nie wielce wygórowana kwota??.. zawsze coś, jak mi się wtedy wydawało... w międzyczasie ja głupia pomagałam mu przy budowie jego domu (mieliśmy tam razem zamieszkać)...i tak pan po 3,5 roku związku wyjechał za pracą do innego miasta.. i znalazł sobie nową pracę i nową kobietę, może nawet sponsorkę, która pewnie nie wyrywa mu należnych na dom pieniędzy....achh i jeszcze zapomniał mi o niej powiedzieć, bo 8 miesięcy żył z nią i ze mną(zawsze to darmowy hotel+seks).... Mój wniosek po rozstaniu....Koniecznie trzeba przyglądać się facetom, jak wyglądał/y pod tym względem poprzedni/e związek/związki...Mój miał wczesniej zonę sponsorkę, która go utrzymywała,płaciła za jego czesne za studia..i w podzięce zdradzał ją z kim popadnie....a mnie??/ mnie ten pasożyt potraktował dokładnie tak samo, bo...znalazł kolejną naiwną ofiarę....Taki typ wyzyskiwacza i taki wygodnicki styl na życie....:-) Cieszę się, że nie sponsorowałam wyjazdów urlopowych..., bo to był zarzut, jaki podniósł tuż przed moim zerwaniem....Oby nigdy więcej, wolę już samotność od etykietki naiwnej idiotki!!!
Ehh podobny przypadek, mój ex też miał wcześniej żonę sponsorkę i też ją zdradzał, jak sie później od znajomych dowiedziałam i teraz nie mam się co dziwić, że i mnie tak potraktował. Dużo straciłam bo kazał mi zapisywać ile na niego wydaję, że pózniej mi to albo odda albo będzie mnie utrzymywał jakbym np straciła pracę, był niezwykle przekonujący, Ewitta jak się z tego otrząsnełaś?
Może to być sposób na życie. Nie żałuj, zachowałaś się ok, wspierałaś kiedy trzeba, bo a tym przecież polega związek. Skoro on zasmakował w pierdzeniu w kanapę w czasie kiedy kobieta go utrzymuje... Cóż, krzyżyk na drogę. Ciekawe ile czasu ustawiona starsza pani będzie utrzymywała maskotkę
w łózku jest dobry, to pewnie długo...
Kamilo ten twój facet to pasożyt! Rozumiem, że jak partner traci pracę, to trzeba wspólnie coś zrobić, ale jak zaczyna pić, to trzeba było go odrazu kopnąć w d....
Kochałam go a on mówił, że to przeze mnie pije.
mój były jak z nim mieszkałam, ja poszlam na studia, on był starszy o 3lata, troche po lo niby pracował, troche nie, byl w wojsku, zaczął studia, ale go wywalili. I jak ja szlam na studia, poszedł ze mną. Ja chodzilam na zajęcia, zaczęłam na państwowej uczelni, dosyć cięzki kierunek, on zaczął na prywatnej, nie chodził. Wywalili go. Wkurzało mnie to, bo rodzice mu dawali na życie, na oplaty, oplacali szkole, a ten nawet nie raczyl na zajecia chodzic. Były kłótnie o to, ze nie studiuje i nie pracuje, ja wracam zmeczona po calym dniu, na nastepny dzien nauka, a on jeszcze wypierz, wyprasuj, a sam przesiedzial z d*** za przeproszeniem cały dzień. Dobra tak minął pierwszy rok. Stwierdził, że nie chodził, bo się źle czuje wsrod mlodszych i na dziennych studiach, ze zacznie zaoczne. Zaczął zaoczne, czasem chodził, ale w tygodniu nie pracował, a bogaci rodzice nadal dawali na każde widzi mi się, znów go wywalili. I ja juz nie wytrzymałam i się pożegnaliśmy.
Kochałam go, ale on mnie nie, ufałam bo jak nie darzyć zaufaniem partnera będąc z nim tyle czasu, dzieląc każdy dzień i noc, też oskarżał mnie też o wiele rzeczy, może nie o picie, ale o nadciśnienie :-)(przyczyny wcale nie upatrywał w paleniu paczki papierosów dziennie) o to, że jest przeze mnie gruby (za dobrze gotowałam tzn, chyba smacznie :-) itp. Straty finansowe to wielkie nic, ale spustoszenie w psychice, jakiego dokonał przez te 4 lata są nie do opisania...podjęłam po rozstaniu natychmiastową psychoterapię, poszłam na grupę wsparcia i do dziś,choć-mija 9 miesiąc od rozstania, staram się odzyskać zaniżoną przez niego samoocenę, wiarę w siebie, te radość i optymizm sprzed poznania jego...byłam uzależniona od tego człowieka i nieszczęśliwa....ale powolutku wychodzę z tego dołka, pracuję, uprawiam sport, udzielam się towarzysko....
Jak czytam o Twoim ex to jakby o moim byłym,też ponadprzeciętny w łóżku, z narcystycznymi cechami, babiarz, źle Kamilloo trafiłyśmy, ja nie zważałam na znaki ostrzegawcze, taka bylam omamiona przez jego osobę, wiem co możesz myśleć, że zawiódł niewdzięcznik, ale nadejdzie moment, że podziękujesz opatrzności, że ten darmozjad wyniósł się z Twego życia...Mnie cieszy chociażby fakt, że nie śpię od rozstania z zatyczkami w uszach...chrapał jak niedźwiedź :-D
Kochałam go, ale on mnie nie, ufałam bo jak nie darzyć zaufaniem partnera będąc z nim tyle czasu, dzieląc każdy dzień i noc, też oskarżał mnie też o wiele rzeczy, może nie o picie, ale o nadciśnienie :-)(przyczyny wcale nie upatrywał w paleniu paczki papierosów dziennie) o to, że jest przeze mnie gruby (za dobrze gotowałam tzn, chyba smacznie :-) itp. Straty finansowe to wielkie nic, ale spustoszenie w psychice, jakiego dokonał przez te 4 lata są nie do opisania...podjęłam po rozstaniu natychmiastową psychoterapię, poszłam na grupę wsparcia i do dziś,choć-mija 9 miesiąc od rozstania, staram się odzyskać zaniżoną przez niego samoocenę, wiarę w siebie, te radość i optymizm sprzed poznania jego...byłam uzależniona od tego człowieka i nieszczęśliwa....ale powolutku wychodzę z tego dołka, pracuję, uprawiam sport, udzielam się towarzysko....
Jak czytam o Twoim ex to jakby o moim byłym,też ponadprzeciętny w łóżku, z narcystycznymi cechami, babiarz, źle Kamilloo trafiłyśmy, ja nie zważałam na znaki ostrzegawcze, taka bylam omamiona przez jego osobę, wiem co możesz myśleć, że zawiódł niewdzięcznik, ale nadejdzie moment, że podziękujesz opatrzności, że ten darmozjad wyniósł się z Twego życia...Mnie cieszy chociażby fakt, że nie śpię od rozstania z zatyczkami w uszach...chrapał jak niedźwiedź :-D
Może to było uzależnienie a nie miłość, tak czasem myślę...beznadziejne jest to, że za nim tęsknię, za takim draniem...
Dla mnie szczytem draństwa i świństwa wobec partnera to kolokwialnie mówiąc olanie go, jak tylko nadarzy się lepsza, wygodniejsza opcja, dla takiego nie liczy się wtedy nikt i nic, tylko czubek własnego nosa....aż brakuje mi słów na takie coś....
Dla mnie szczytem draństwa i świństwa wobec partnera to kolokwialnie mówiąc olanie go, jak tylko nadarzy się lepsza, wygodniejsza opcja, dla takiego nie liczy się wtedy nikt i nic, tylko czubek własnego nosa....aż brakuje mi słów na takie coś....
Masz rację, dokładnie tak jest, olewa dług i jeszcze wpędza mnie w poczucie winy.