netkobietyWszystkie działy
Psychologia

nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

18 odpowiedzi4 918 wyświetleńzałożony przez ami18, 13.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Witajcie,
Mam 35 lat i za sobą 2 nieudane związki, pierwszy - zdrada męża (po 9 latach razem), drugi partner alkoholik (3 lata). 
Sparzyłam się już dwa razy i wcale nie czuję się o wiele mądrzejsza. Piszę, żeby zasięgnąć wszych opinii/doświadczeń/może problem też tkwi we mnie?
Jestem samodzielna i niezależna pod kazdym względem. Przeciętna kobieta.

Na edarling pozałam starszego 17 lat faceta, Duńczyka.Ponieważ poprzednie dwa związki z rówiesnikami mi nie wyszły wydawalo mi się, że starszy wiele lat facet to opieka, oddanie, będę się czuła dowartościowana, bezpieczna, że mnie nie zdradzi, będzie mnie kochał i itp. Poza tym doskonale rozumiał moją przeszłość, wiedział o czym mówię. Spotkaliśmy się po kilku miesiącach pisania. Spotykamy się blisko 2 lata prawie codziennie, ale są rzeczy, które wszyszły w trakcie tej naszej znajomości i budzą mój niepokój i które wg mnie nie sa normalne:
- jego pierwsza ex (była miss polski) byli razem przez 6 lat, mieszkali razem, planowali slub, ale ona go podobno wykorzystała finansowo, i jak skończyły się pieniądze w wielu 36lat została prostytutką - szczerze w głowie mi się to nie mieści?
- druga - wydaje się, że fajna kobieta, nieco mlodsza od niego - był z nią 3 lata, ale okresla tę znajomość jako przyjażń, bo tylko pracowala i pracowała i mieli sex raz na kilka miesięcy - rozstali się bo nie było seksu, też dziwne, że dopiero po 3 latach się rozstali?

Z obydwoma z nich utrzymuje kontakty (telefoniczne, e-mailowe, głównie życzenia imieniny, urodziny, święta, itp). nie bylo by w tym nic dziwnego, żeby w e-mailu do tej drugiej infnie napisal jej ostatnio, że idzie na przyjęcie z polskimi znajomymi (plan był taki, że idziemy tylko we dwoje) a on swojej ex pisze, że idzie ze znajomymi na sylwestra, czy to jest OK?


TO TYLE po krótce Z PRZESZŁOŚCI:
JAKI JEST DLA MNIE ?
- bardzo dużo pomaga mi w domowych pracach.
- kocha moje dziecko.
- mówi, że mnie kocha.

ALE:

- ma klucze od mojego domu - nigdy nie zaproponował, żeby dać mi swoje klucze ?
- jeżdzi czasami moim samochodem, nigdy nie zaproponował, że mogę skorzystać z jego samochodu?
- pytany jaki ma plan na ten rok - udziela mi odpowiedzi - udany sex?
- pytam, czy planujemy jakąś przyszłośc razem - odpowiada, że tak, ale najpierw zaczynamy od sprzedaży mojego dom i potem robimy cos razem
- rozlicza się ze mna na każde 20-30 PLN (równoczesnie opowida o prezentach jakie robił tej pierwszej ex: remonty mieszkania, podróże Australia, Kanary, Brazylia, ubrania, studia, współwłaściciel jego mieszkania).
- ja mu robiłam drogie prezenty, żeby mu pokazać, że nie żałuję dla niego pieniędzy a tymczasem on oplaca Sylwestra z pieniędzy, które otrzymałam w prezencie od jego ojca.
- nie pozwala korzystać ze swojego komputera / wylogowywuje się/zamyka go
- rzeczy osobiste, które pozostawiam u niego - bluzka, torebka - następnego dnia są odwiezione do mnie do domu
- kiedy pozyczyłam od niego pieniądze w zastaw przyjął mój samochód do czasu kiedy mu ich nie oddam.

NIE ROZUMIEM tych relacji, wydaje mi się że takie relacje nie mają sensu. Co wy o tym myślicie PLS?
On twierdzi, ze ja potrzebuję pomocy psychologa, bo jestem zbyt zaborcza? A mi jest po prostu przykro i jak analizuję to wszytsko spada moja samoocena.

WAŻNE: w wieku 5 lat przyłapał swoją matkę na zdradzie ojca, nigdzie nie pracuje (podobno ma oszczędności i nie musi), chodzi od 3 lat na mityngi AA.

2

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Jak dla mnie Twój facet nie chce się wiązać na stałe.
Jest z Tobą- bo mu tak wygodnie.
Jak widzi przyszłość z Tobą?: tak jak powiedział "udany sex" ale nic poza tym.

Prowadzi też osobno własne "drugie" życie do którego nie daje Ci dostępu aby w razie czego mieć gdzie uciec. Co do przywożenia osobistych rzeczy - albo jest "perfekcjonistą" który nie znosi innych przedmiotów w swoim domu, albo boi się, że ktoś inny mógłby się na nie natknąć w jego domu.

Może mieć uraz po pierwszej ex - nie obraź się, ale jak dla mnie te historyjki o ex to jakieś brednie dla dzieci. W ogóle wg mnie opowiadanie o ex jest nietaktem wobec osoby z którą planujemy życie.
Zastanawiam się czy on Ci pomaga finansowo w utrzymaniu Ciebie i Twojej rodziny (przecież on też chyba coś je, czy kupuje sobie osobne jedzenie)?
Robi czasem zakupy?

Dałaś mu dostęp do domu, domowego ogniska, dzieci. Rozumiem, że czujesz się mało komfortowo gdy on wyznacza tak radykalne granice pomiędzy Twoim światem a swoim. Jak dla mnie ten człowiek nie jest w stanie w ogóle się zaangażować- i gdy będzie to dla niego wygodne nagle zniknie z Twojego życia. Jest to jednak tylko moje subiektywne wrażenie po tym co napisałaś.

3

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Witaj alfaalfa, dzięki za odpowiedź.

No właśnie, to intuicja mnie nie myli. Dla mnie to też jest coś nie tak w naszych relacjach.

Jeżeli chodzi o finanse, to nie mieszkamy razem i absolutnie nie mam żadnego wsparcia finansowego z jego strony. Raz płaci za zakupy on, raz ja, ale chyba częściej ja sad Pomaga mi przy domu bardzo dużo, wszystkie naprawy, remonty, wszytsko robi on, ale płacę ja. On ma swoje finanse, ja mam swoje, nie ma żadnej współwłasności, zalezności, nic.

Jest pedantem i perfekcjonistą.

Problem jest z tym brakiem planowania wspólnej przyszłości. Wg mnie 52 letni kawaler powinien się chcieć zaangażować, ale w tym przypadku nie ma żadnej inicjatywy, żadnego planowania, nic. Właśnie mi też się wydaje, że jestem "na przeczekanie" dopóki się nic nie trafi lepszego:(

Szkoda tylko, że moje dziecko bardzo go kocha:( i te relacje wyglądają naprawdę jak między ojcem a córką. To jest dla mnie matki, bardzo bolesne, skoro widze, że nie ma żadnej przyszłości.


pozdr, AMI

4

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Dla mnie to też jakies dziwne podejscie do sprawy.Nigdy nie pozwoliłaby na sprzedaż mojego domu niech sprzeda swój a to ze wziął w zastaw samochód dopóki nie oddasz kasy to chyba brak zaufania niewiem moze sie myle ale takie jest moje zdanie.Pozdrawiam

5

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Nie jest ok...ani u Ciebie,ani u mnie.
Jestem po 2 związkach,tzn.małżeństwie z wszystkimi rozrywkami w tle i drugim 3-letnim z piciem w tle.Mam dwoje dzieci,córeczki.Po wszystkim udało mi się pozbierać,dziewczynki mają mamę kochającą,dom,ja mam blisko pracę,autko małe...radzimy sobie dosyć dobrze.
Samotność którą czułam po rozpadzie 2go związku,zastąpiłam pracą,gdzie poznałam wielu ludzi...i jednego mężczyznę.Efekt końcowy jest taki,że jesteśmy razem,a moje córki kochają go bardziej niż ja(nawet nie wiem,czy ja go w ogóle kocham),jest kawalerem więc wszystko co robi jest "kawalerskie".
On pracuje-bo inaczej by mu się nudziło,dużo śpi,dużo je,lubi piwo,sport,ubrania nie muszą być ani czyste,ani wyprasowane,beka,pierdzi,pomaga mi wtedy kiedy już coś na nim wymuszam,jedyne co potrafi to kłaść kostkę(to jego praca),a na każdą moją prośbę odpowiada..."nie jestem hydraulikiem,rolnikiem,spawaczem...itp.".
Wkurzam się często,nawet się kłócimy,ale potrafimy się zaraz dogadać,on mi często ustępuje i uwierzcie mi sama zadaję sobie pytanie,czy ja wogóle znajdę kogoś lepszego na tym świecie???

6

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

ami18 dzięki za wypowiedź w moim wątku, widzę, że tutaj są bardzo podobne problemy...
ja też po 3 związkach miałam przeogromne obiekcje, a jednocześnie wystarczająco dużo optymizmu by wejść w kolejny związek...
nieobce są mi problemy typu - czy robić dzieciom znowu zawirowanie... ja swoje życie mogę zmieniać 500 razy, ale dla dzieci chcę stabilności... a ci dzisiejsi faceci są tacy... no nie wiem... ostrożni, nastawieni na swoja wygodę, mało empatyczni...
nie przeszkadza im pomieszkiwać u kobiety... i przy okazji opędzlować michę i przytulić się.... bo kobieta i tak robi dla swoich dzieci jedzenie i domowe ognisko... więc dużo zachodu nie jest... ale żeby już pomóc coś sfinansować... to już są ostrożni ... bo ktoś ich wcześniej wykorzystał...
wydaje im się, że kobieta po przejściach za odrobinę czułości dla swoich dzieci odda się im całkowicie i wiele im daruje... bo nie będzie chciała robić dzieciom znowu zamieszania

co do twojego duńczyka - to jest strasznie ostrożny... mówisz, że twoja córeczka bardzo go pokochała... spędzają razem dużo czasu? czy jest to raczej miłość spowodowana brakiem ojca? rozmawiałaś z nim o swoich wątpliwościach co do jego zaangażowania?
a może ma juz zadatki na starego kawalera z całym tego dobrobytem czyli małymi pedantycznymi zachowaniami?

co do sprzedaży domu i wspólnym zakupie czegoś... na początku zawsze tego chciałam - tej całej wspólnoty, ale z czasem przychodzi otrzeźwienie i przypomina mi się ten cały strach i szarpanie przy rozwodach... nawet intercyza i majątek odrębny nie dawał zabezpieczenia przed roszczeniami... faceci nie oszczędzali ani mnie ani dzieci żądając, nie oddając pożyczek i domagając się absurdow byle by dopiec... i mi się odechciewa

7

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Każdy związek musi opierać się na zaufaniu. Każdy normalny facet powie że kobieta powinna mieć ograniczone zaufanie do mężczyzny, inaczej traci głowę i zaczyna popełniać głupstwa. Tu nie chodzi o brak zaufania, bo każda z nas ma za sobą nie udane związki, mimo to należy dawać szanse. Trudno się wypowiadać ale on powinien mieć już plan na życie, powinien mówić jak będzie wyglądać wasza przyszłość, dom, dzieci itd. Jesteś młodą kobietą smile na pewno bardzo piękną i zasługujesz na szczęście smile rób tak żebyś ty była szczęśliwa, córeczka będzie razem z tobą szczęśliwa jak będzie widzieć uśmiechniętą mamusię  smile pozdrawiam ciepło :*

8

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

@ami18 - Masz za sobą dwa nieudane związki a wygląda na to, że kroi Ci się trzeci. Czasem może być właśnie tak jak piszesz, że problem tkwi w Tobie samej. Możesz mieć w sobie COŚ, co popycha cię do wchodzenia w takie niezdrowe relacje i może warto by się było zastanowić co to takiego.

9

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?
Jan Oporny napisał/a:

@ami18 - Masz za sobą dwa nieudane związki a wygląda na to, że kroi Ci się trzeci. Czasem może być właśnie tak jak piszesz, że problem tkwi w Tobie samej. Możesz mieć w sobie COŚ, co popycha cię do wchodzenia w takie niezdrowe relacje i może warto by się było zastanowić co to takiego.

zgadzam się... też słyszałam to nie jeden raz... wzorce, powielane schematy, podświadomość... trzeba nad tym pracować... często całe życie

10

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Ami18. Nie sądzę, żeby facet w wieku 52 lat na dodatek kawaler był normalny. Także nie łudziłabym się, że cokolwiek w waszych relacjach się zmieni. Obyś przez tego "wyrośniętego gówniarza" nie zaprzepaściła szansy na poznanie kogoś naprawdę normalnego i poważnego. Powodzenia.

11

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?
Monika1979 napisał/a:

Nie sądzę, żeby facet w wieku 52 lat na dodatek kawaler był normalny.

No to zostało mi jeszcze 8. Dobrze, że chociaż kawalerem nie jestem.

wink

12

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Bardzo Wam Wszystkiem dziekuję za opinie.
Kiedy tu zaglądam, wiemże dostane pomoc, bo są tu osoby borykające się z podobymi problemami i mające doświadczenie w różnych sytacjach życiowych. Na ich przykładach i doświadczeniu mogę ponaprawić swoje życie. To bardzo ważne. Wszystkie Wasze opinie są dla mnie niezmiernie cenne, dają mi dużo do myslenia i jednocześnie ułatwiają mi interpretowanie mojej intuicji, analizę  i podejmowanie decyzji.


Od ostatniego mojego wątku minęło pół roku i cóż ... sytuacja się nie specjalnie zmieniła, no może na krótki moment. Rzeczywiście facet 52 lata, samotny, to naprawdę zagadka. Im  dłużej jesteśmy razem tym bardziej go nie rozumiem. Im dlużej jesteśmy razem tym latwiej widzę że rozstanie za mną to chyba bułka z masłem. Dla mnie to niesamowite. Czy on mnie kocha/kochał? Po co ze mną był tyle czasu?

Widze teraz, że CHYBA straciłam 2 lata, ale najbardzie szkoda mi mojej obecnie 5letniej córeczki, która się z nim zżyła i bardzo go polubiła. Po ostatnim kryzysie pojawił się kolejny... w międzyczasie zaobserwoawalam nowe zachowania. WSZYSTKO jest niepokojące.

Po krótce so się dzieje w moim związku po 2 latach zanjomości.
NIBY NORMALNIE:
- spotykamy się 3-5 razy w tygodniu, na ogół u mnie (obydwoje mamy świetne warunki by zamieszkac razem, może ja nieco mniejsze bo prowadzę działalność gospodraczą, oprócz 8godz. standardowej pracy)
- codziennie przewozi swoje rzeczy osobiste, choć gdyby tylko chciał mógłby je mieć u mnie na stale
- ja u niego mam kapcie moje i dziecka i szczoteczki do zębów,
- facet nigdzie nie pracuje odkąd go poznałam (ale dobrze mu się powodzi - oszczędności i ja mu nie pomagam)
- nic nie robi ale zawsze twierdzi, że ma dużo pracy w swoim domu i  z samego rana musi szybko jechac do domu,
- pierwsza czynnośc jaką wykonuje mój parter przed snem, w ciągu dnia i zaraz po przebudzeniu się to: Internet, poczta, wiadomości, facebook, skype, itp. itp,
- twierdzi, ze pracuje, bo ma akcje, które musi codzinnie śledzić,
- codziennie rano dzwoni do niego 2 kolegów i gadają 30-40 min (nie wiem o czym, nie rozumiem ich języka),
- w tym czasie szykuję córkę do przedszkola, odwoże ją, jade do pierwszej pracy,
- mamy sporadyczne kontakty tel. w ciagu dnia,
- ponieważ pracuję także w domu jestem zmęczona ok 22-23 idę spać, pożycie seksualne 1 tygodniowo-bardzo bezpieczne zawsze , kiedyś codziennie bo brala tabletki (mi to nie przeszkadza).
- od 2 lat 2x w tygodniu uczęszcza na mityngi AA, podobno nie był uazlaezniony, ale daje innym wsparcie, poza tym tam są fantastyczni ludzie i może porozmawiać z nimi po angielsku
- gra w jakieś wyścigi konne (duńskie) i lotto, nie chce o tym rozmwiać, ale mam wrażenie, że regularnie
- nie ma swoich dzieci i nie chce mieć (tak czuję, jak pytam odpwoeidż, za duzo razy się rozstawaliśmy)

OSTATNIĄ rozmowę ze stycznia potraktował bardzo poważnie i powiedział, że postara się zmienić pewne SWOJE zachowania.
ALE BIEŻĄĆA SYTYACJA JEST WCIĄZ NIEPOKOJĄCA, bo:
- jak miałam remont w domu, to juz u mnie nie nocowal, bo tu nie było dobrych warunków,
- wciąż brak wspólnych planów jak zapytałam o plany - odpowiedź: że zbyt wiele razy się rozstawaliśmy żeby miec wspólne plany
- córka  dostala pieniądze na urodziny od jego ojca, ale nigdy ich nie otrzymała fizycznie, zostały w jego kieszeni, choć poinformował, ze były dla Mai
- jakiś miesiąc temu - była ex-obecnie prostytutka przszła do niego w odwiedziny, poprosic o poradę ws jej matki, ale przyszła ot tak na kawę, bo akurat była w okolicy ...ale on nie mógł się doczekać kiedy skończy się ta wizyta
- cały czas nie mam dostępu do jego komputera, już go nie przywozi, ma go u siebie na stałe w domu,
- kupiłam mu pod choinkę tablet, z którego non stop korzysta i zawsze ma go ze sobą, ale jak chociażby ma chwilę do niego zajrzę to zraz się pyta, dlaczego z niego korzystalam (pamięta jak go odłozył ostatnim razem!!!!)
- w sprwach seksulanych niemiernie ostrozny, wyczuwam, ze wręcz zestresowny, nie biorę tabletek od pół roku , co daje mi do myslenia ta niechęć, choć szczerze powiedziwszy, to ja bym sięnie zdecydowała na dziecko przy takich relacjach
- rozstanie to dla niego bułka z masłem i byle powód jest dobry (ostatnim razem powód: że w trakcie przyjęcia na którym nikogo nie znałam poszlam na 10-15 nim spacer samotny po ogrodzie), nie odzywa się, nie dzwoni, a za 2-3 dni odwozi moje i dziecka kapcie i szczoteczkę (bo tylko te przedmioty mam u niego w domu)
- na początku znajomości miał więcej planów niż obecnie: miał jakieś propozycje wspólnego zamieszkania, jakiegoś dziecka ale od roku cisza i mam wrażenie że przeczekanie
- nie wiem jaka jest jego sytuacja finansowa (o mojej wie wszystko)

Zaznaczę, że niesmowicie dużo mi pomógł w mojej działalności gospodarczej, w moim domu, wprowadził różne unowoczęśnienia. Duzo poświęcił swojego czasu na poprawę tego wszystkiego.

CO WY o tym myślicie? Czy ten czlowiek boi się związku? Czy ma jakieś problemy psychiczne? Czy on nie chce mnie, czy taki to po prostu SAMOTNY TYP? czy mogę popracować i go jakoś zmienić? Czy za każdym razem to ja mam przepaszać za wszystkie rozstania? Czy rzeczywiście ludzie, którzy się rozstają w takcie zwiazku nie mają sznas na jego prztrwanie?
Pomóżcie mi dokonac analizy.
POZDR< AMI

13

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Wracasz po pół roku i nadal potrzebujesz dowodów na to, że facet nie jest kandydatem na partnera ? Wybacz,ale uśmiałam się czytając Twoje pytania "czy mogę go zmienić". Ile masz lat, że jesteś tak ślepa ? Co musi się zadziać, żebyś w końcu przerwała ten "związek"? Jakich dowodów potrzebujesz, żeby obudzić się i zobaczyć, że facet nie planuje z Tobą żadnej przyszłości, a jest z Tobą, bo ma z tego korzyści. Dlaczego Twój kolejny związek to wchodzenie w kolejny schemat ? Czy chcesz żeby Twoje dzieci powtórzyły Twoje błędy, przecież one chłoną Twoje zachowania jak gąbka wodę ? Dlaczego nie słuchasz swojej intuicji ? Dlaczego nie popracujesz nad wzmocnieniem poczucia własnej wartości ? A pomysł o zajściu w ciążę- bez komentarza.

14

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Sama czujesz, że nie tak powinno być, jak jest. A intuicja to często coś poza rozsądkiem, czemu czesto nie daję wiary, co odrzuca się "logicznymi " argumentami. Dużo włożyłaś w ten związek czasu, zaangazowania, uczuć... dlatego tak ciężko Ci jest go przerwac. Podświadomie wiesz, że tracisz czas i energię na tą relację, a rozumowo bronisz się przed tym, szukasz porad, sama sobie przytaczasz agrumenty "za". Facetowi jest dobrze w tym związku, po co on ma się starać, skoro wie, że Ty i tak mu przebaczysz każdy "foch", więcej zapłacisz, dasz mu dostęp do swoich spraw, bojąc się zażądać tego samego od niego... On doskonale wie, że może sobie z Tobą na wiele pozwolić i jeszcze na Ciebie przeżuci odpowiedzialność za Wasze problemy, a Ty go jeszcze przeprosisz. Zresztą on mówi wprost "chodzi o udany seks". On dostał od kobiet "po garach" w przeszłości, przeżył już ponad połowę życia i mam wrażenie, że chodzi mu już w życiu o wygodę, dogadzanie sobie, kobiety, które poświęcą się dlaniego, a nie o budowanie wspólnego domu, wychowywanie małego dziecka.

15

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

ami18 -opinii nie zmieniłam
facet jest wygodny, ma wszystko co mu potrzebne, sex, zainteresowanie, ciepło, jednocześnie Ty nic od niego nie chcesz, nie masz roszczeń... być może jemu to na rękę, a jak zaczynasz drążyć i mieć oczekiwania to zaraz rozstanie...

Przede wszystkim podstawowe pytanie... co daje ci ten człowiek i związek z nim, czy jesteś zadowolona, szczęśliwa, dopieszczona? Po tym co mówisz NIE - niepewna, sfrustrowana i traktowana przedmiotowo. Dlatego zakończyłabym na twoim miejscu tą frustrującą sytuację i tak jak powiedziała przedmówczyni - nie dawała dziecku złego przykładu.

Dziewczyno - darmowy sex i pełna micha, a w zamian robi dla ciebie tyle co dla kumpla...

16

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Missnowgoyorku jest w  100% tak jak piszesz, Tendre też masz rację. Dzięki.
Zaczyna mi być szkoda mojego czasu i dziecka. A tych fochów o byle co, mam po dziurki w nosie. Oczywiście on mi wmawia, ze to moja wina.
Poza tym czuje się fatalnie, nie mogę spać, czuję ciągły stres, presję, oczekiwania innych, zapominam, mam problemy z wypowiedzeniem treści jakiejś myśli, gubię słowa, nie potrafię słuchać, skoncentrować się, sad Dzieje się tak od dawna, ale ostatnie 2-3 miesiące odczuwam to szczególnie silnie. Czy myślicie, że powinnam skonsultować to z psychologiem?

17

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Wiesz, trudno powiedzieć, ale taki kontakt na pewno ci nie zaszkodzi... Trochę taką lekką deprechę masz...

18 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-06-02 10:11:32)

Odp: nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

no i nie dawaj sobie wmawiać, że to twoja wina!!! masz prawo do własnych odczuć, związek cię nie satysfakcjonuje - natychmiast wywal kolesia i niech znajdzie sobie worek treningowy gdzieś indziej
Szkoda ci czasu, a nie szkoda Ci siebie i dziecka?? Już dość czasu zmarnowałaś, nie stać Cię na to by oddać więcej życia kolesiowi, który tego nie szanuje - na drzewo z nim smile

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nie mogę zaufać_słusznie czy nie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026