Moj problem polega na tym że niestety gdy widzę że zaczynam coś tracić to robię się natrętna jest tak głównie w sprawach damsko męskich jestem tak natrętna dla swoich partnerów że zawsze kończy się to nieprzyjemnie najgorsze jest to że gdy to robie to tego nie odczuwam dopiero potem jak patrze na to z boku to to dostrzegam przez tą sytuację zrażam do siebie ludzi..wiele razy w życiu usłyszałam nie pisz więcej nie dzwoń a przecież miałam dobre intencje..
Podobne tematy
roumiem to uczucie, podnosi ci się adrenalina i próbujesz o to coś walczyć...., ale to jest bez sensu wg mnie musisz nauczyć się "odpuścić", mieć honor, to lepiej zadziała, niż usilne walczenie o coś co jest stracone.
dokładnie tak pozniej bardzo się tego wstydzę chce naprawić ale już jest za pozno..
dokładnie tak pozniej bardzo się tego wstydzę chce naprawić ale już jest za pozno..
Ja swoją natrętnością do faceta spowodowałam, że zaczął myśleć i sam później zaczął o mnie zabiegać. Najprawdopodobniej się zejdziemy i czasem nie warto odpuszczać, zależy z jakim typem człowieka ma się do czynienia.
Wlasnie. To zalezy jaki jest czlowiek. Jednak co za duzo to.....
Kazdy potrzebuje przestrzeni bo inaczej sie dusi.
Musisz zwalczyc pokuse nadskakiwania tym bardziej, ze wiesz, iz niczego dobrego to nie niesie.
Ciezko bedzie....o na pewno.
Ale skoro chcesz zeby sie wszystko jakos poukladalo to musisz byc silna!
Pozdrawiam
Wiem tylko moje emocję w takim momencie są tak silne że mnie cholernie nosi.. jak myślicie czy uda mi się naprawić stracone w ten sposób relacje?
Rozumiem Twoje zachowanie miałam podobnie zachowałam się tak z 2 razy w życiu było mi cholernie wstyd przeprosiłam za moje zachowanie i więcej już tak się nie zachowuję . Pomyślałam sobie wtedy jak ma być mój lub jak będzie chciał sam się odezwie i faktycznie to dziala nie trzeba być nadgorliwym bo wtedy nie potrzebnie się zraża ludzi lub drugą połowę do siebie. Tylko ja się tak nauczyłam bo były facet był strasznie taki musiałam mu zwrócić uwagę bo kiedyś dzwonił często czasami nawet aż za a teraz nawet nie zadzwoni jak go po proszę , dawno nie jesteśmy razem ale bardzo brakuje mi jego głosu i bicia jego serca on nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo mnie skrzywdził , że wyrwał mi serce. ( Osobiście nie lubię takich natrętnych ludzi zrażają mnie do siebie.)
Witam ja mam ten sam problem z tym ze jestem natretna i mój mąż sie jeszcze bardziej odemnie odsówa.Otórz powiem swoja historie jestesmy z mezem 10 lat 5 lat po ślubie mamy 2 wspaniałych synów.ostatnio mamy dosc powazny małzenski kryzys bo trwa juz on ponad 2 miesiace.niepotrafie sobie ztym poradzic skrzywdzilam meza bo go obrazalam ponizalalm wkoncu nitka pekła i powiedział dosc niechce dac mi kolejnej szansy bo jak twierdzi dawał mi ich juz tyle ze ta tez nic nie zmieni.a ja jak taki natret prosze go zeby ja dał zeby mi zaufał ciagle to samo albo mowi nie albo mowi niewiem stwierdzil w dodtaku ze jego uczucia do mnie całkowicie sie wypaliły myslal nawet o rozwodzie i o wyprowadzce chociaz na jakis czas wkoncu wybłaganiem zostal ale jak to podkreslił został tylko dla dzieci nie dla mnie. oTÓZ przez to moje natrectwa ze niedaje mu spokoju ciagłymi rozmowami ktore go juz męcza widze ze jeszcze bardziej sie oddala odemnie pomozcie co robic czy nasze małzenstwo jest juz spisane na staty ? czy jest jeszcze jakas szansa jak poradzic sobie z natrectwem zebym wiecznie nie wracala tylko do jednego tematu co to dalej z nami bedzie.Kocham go choc go bardzo skrzywdzilam i chce zebysmy byli nadal rodzina.
asiag
Skoro dalej razem mieszkacie to nie proś go o kolejną szanse tylko POKAŻ jemu, że się zmieniasz. Pracuj nad tym czym go zrażasz. Szanuj go. Pamiętaj o mądrej zasadzie, że Dlatego wszystko co chcecie żeby ludzie wam czynili i wy też im czyńcie podobnie. Innymi słowy jeśli poniżałaś męża czy to oznacza, że chciałabyś też być w taki sposób potraktowana? Nadgorliwość to coś jak fanatyzm, to nie liczenie się z drugą stroną. Jeżeli jesteś też nadgorliwą matką, to krzywdzisz swoje dzieci - wychowasz je na kaleki życiowe.
Picea
Dziekuje za te słowa cos domnie dotarło postaram się ciagle nie robic tego samego niebede o nic pytać poczekam jeszcze.A jezeli chodzi o moje dzieci to mam taka nadzieje ze nie wychowam ich na ,kaleki życiowe,,.pozdrawiam,
Szczerze życzę powodzenia i podrawiam
Hej ale żadna z was nie odpowiedziała mi na moje pytanie. Czy myślicie że o takich natręctwach można zapomnieć że te relacje da się odbudować..
13 2012-01-15 14:06:26 Ostatnio edytowany przez wyszka (2012-01-15 14:13:27)
Na pewno warto spróbować. Skoro metody, które stosowałaś do tej pory nie przynoszą skutków, musisz zmienić swoje postępowanie. I nie tylko po to, żeby odbudować relację, ale przede wszystkim dla siebie. Jeśli zajdzie w Tobie zmiana, Twoi bliscy to zauważą. Wkleję tu kilka porad, zobacz, dotyczą one innej sytuacji, ale może sie przydadzą:
1. NIE WŁAŹ PARTNEROWI NA KARK - zaprzestań ustawicznego śledzenia partnera, chorobliwego zwracania uwagi na to, co robi albo czego nie robi. Trzeba sobie na razie powiedzieć \"To nie moja sprawa\". Trzeba tylko ZAUWAŻAĆ co partner robi, albo czego nie robi, bo pomoże to w odrzuceniu fantastycznego obrazu jego osoby i dostrzeżeniu kim naprawdę jest. Zaprzestać reagowania na to co robi albo czego nie robi. Reagowanie polega zwykle na natrętnym wyrażaniu swoich opinii i odczućna ten temat, podsuwaniu partnerowi rozmaitych \"sugestii\" i gotowych rozwiązań, żądaniu od niego, aby się zmienił itd.
2. ZEJDŹ PARTNEROWI Z DROGI - wyrzec się prób ingerowania w jego życie, a nawet śledzenia i oceniania tego, co się w jego życiu dzieje. Oznacza to rezygnację z dawania mu \"dobrych rad\" lub robienia złośliwych, poniżających uwag, a także prób \"uchronienia go przed katastrofą\". Niech jego wszystkie zauważane przez ciebie zachowania przestaną być twoją sprawą.
3. ZAJMIJ SIĘ SWOIM ŻYCIEM - oznacza to nauczenia się skupiania uwagi na tym, jak doceniać swoją wartość, jak ustanawiać zdrowe wewnętrzne granice, jak poznać prawdę o sobie.
4. NIE BOMBARDUJ PARTNERA ANI WYMÓWKAMI ANI ZALOTAMI (tzw. wejście w sfrefę ciszy) - spisz wszystkie sposoby na jakie \"bombardowałeś\" partnera zlością lub uwodzeniem a następnie przyrzeknij nie wykorzystać żadnego z tych sposobów - bez względu na to, co się będzie działo. Przykłady takich bomb : wyrafinowane sztuczki seksualne dla intensywniejszych emocji, bomba uwodzicielskiego czaru albo grożenie odejściem, ustawiczna krytyka itp. Naucz się żyć bez gwaltownych reakcji na to co się dzieje wokół siebie. Odnoś się do partnera z sympatią i zaprzestan wszelkich prób wywierania na niego nacisku, aby się zmienił albo cię wysłuchał.
5. PATRZ CO SIĘ DZIEJE Z TWOIM PARTNEREM, ABY SIĘ DOWIEDZIEĆ, KIM JEST - naucz sie po prostu obserwować, co się dzieje, ponieważ do tej pory twoje wyobrażenia na temat kim jest twój partner, były nierealistycznym odbiciem od dawna pielęgnowanej fantazji, jest szczególnie ważne, byś stał się aktywnym obserwatorem umiejącym dostrzec kim twoj partner jest naprawdę i słuchać uważnie tego, co on sam na ten temat mówi.
6. PATRZ, CO SIĘ DZIEJE Z TOBĄ - za tym murem \"miłej atmosfery\' możesz poczuć się nieco sztucznie, bo w rzeczywistości pragniesz zaatakować partnera w jakiś sposób, ale pozwala ci on na pohamowanie tendencji do wtargnięcia na teren partnera i stawiania na niego pułapek. Kiedy stajesz się bardziej rozsądny i milszy. twoj partner może się czuć bezpieczniej, a wobec tego staje się bardziej przygotowany do zdrowego związku.
7. NIE REAGUJ ANI NA ŻADNE WYMÓWKI PARTNERA ANI NA JEGO ZALOTY - trwasz w skupieniu i nie reagujesz na to, co partner robi lub mówi, wiedząc, że mogłoby to wyzwolić w tobie nałogowe reakcje. W rezultacie staniesz się bardziej \"bezpieczna\" dla partnera, którego przerażały twoje niedostatki i potrzeby i który czuł się przez nie osaczony. Okazuj uprzejmość i dobroć, unikaj rozdrażnienia i skarg. Traktuj go jak bardzo bliskiego znajomego. Nie reaguj gniewem, ale skup się raczej na obserwowaniu tego, co się dzieje i panuj nad sobą w dojrzały sposób.
Tak jeszcze myślę, że można próbować odbudować relację, która istniała. Jeśli zrazilaś kogoś do siebie w trakcie jej budowania, może lepiej po prostu przeprosić za swoje zachowanie i, będąc bogatszą o doświadczenie, nie działać pochopnie następnym razem. Przyjrzałabym się też temu, co sie dzieje w Ciebie "w środku", kiedy aktualizuje sie to natarczywe zachowanie.
Z innej strony takie natręctwa i walka o coś znaczy że Ci na czymś zależy...
Kamisia
Jesli się zmienisz to i zapomnienie będzie możliwe, ale trzeba zacząć od pracy nad sobą skoro ta Twoja cecha zraża ludzi do Ciebie.
Z innej strony takie natręctwa i walka o coś znaczy że Ci na czymś zależy...
To fakt ale czasami to bywa ta nadgorliwość męcząca strasznie.
Ja też mam taką nadzieję że wszystko można zapomnieć po czasie nawet natręctwo bo nie ukrywam że każdy mężczyzna z którym się spotykałam był fajnym miłym facetem i bardzo bym chciała napić się kiedyś wspólnej kawy..
I ja też wezme sobie rady Wyszki do siebie może i mi uda się odbudować dobrą relacje z męzem czego sobie o tobie życzę
pozdrawiam.od teraz staję sie mniej natrętna to jest moje postanowienie Noworoczne...
mam tak samo... nie potrafię powstrzymać się od pewnych zachowań, rządzą mną emocje w danej chwili i nie umiem po prostu nie umiem powiedzieć sobie "odpuść" i naprawdę odpuścić. Jak emocje po kilku godzinach opadną, to dociera do mnie że tak nie można, że narzucam się, że powinnam pokazać obojętność, ale co do czego przychodzi to następnym razem jest to samo.. znów emocje biorą górę i wtedy nie daje rady się powstrzymać. nie awanturuję się, nie krzyczę, nie histeryzuję, wygarniam w kulturalny sposób to, co mnie boli i za każdym razem słyszę: "o co ci chodzi", "czego ty ode mnie chcesz znowu", "ja już taki jestem". Wiem, że takim zachowaniem osiągnę odwrotny skutek i zrażam tylko do siebie, ale jak negatywne emocje wezmą górę to nic wtedy do mnie nie dociera
Myślę, że mam problem ze sobą, ja chyba nie potrafię przyjąć "odrzucenia" czy "ignorowania" mnie. I żadne rady typu "nie był ciebie wart", "niech spada" do mnie nie trafiają.
Kobietki
Jak widzę wasze w pisy to kamień z serca mi spada bo zawsze myślałam że ja mam taki problem i nikt inny..czy udało wam się odbudować kiedyś utracone relacje?
J narazie próbuje ale z marnym skutkiem ![]()
ale wciaż mam nadzieje ![]()
22 2012-01-16 19:00:15 Ostatnio edytowany przez Picea (2012-01-16 19:20:56)
asiag
Postanowiłam poszukać przykładów na czym polega szacunek do męża.
1. Załóżmy, że dziecko prosi cię o pozwolenie na coś, co wymaga zgody rodziców. Jeżeli danej kwestii nie omówiłaś wcześniej z mężem, postąpisz mądrze, gdy zapytasz dziecko: ?A rozmawiałeś o tym z tatą??. Jeśli tego nie zrobiło, to przed podjęciem decyzji powinnaś przedyskutować sprawę z mężem. Ponadto dobrze jest unikać sprzeciwiania się mężowi lub podważania jego autorytetu w obecności dzieci. Jeśli się z czymś nie zgadzasz, porozmawiaj
o tym na osobności.
2. Wszyscy ludzie rodzą się niedoskonali, toteż popełniają błędy.
Najlepiej byłoby nie roztrząsać drobnych pomyłek męża i pomijać je milczeniem.
3. Nie rozpowiadaj o jego błędach
Jak się trochę między wami poprawi, to spróbuj spokojnie z mężem porozmawiać, że jesteś świadoma tej swojej wady, ale pracujesz nad tym. Powiedz jakie to trudne. Poproś o wyrozumiałość. Moglibyście mówić się, że w momencie gdyby Twoje słowa zaczynały go irytować powiedziałby słowo-klucz (jakieś umówione wcześniej jako znak) i Ty byś wówczas wiedziała, że musisz nad sobą zapanować.
dzieki Picea
Dziewczyny
Już wiem że tydzień to za mało żeby zapomnieć o natręctwach dzwoniłam do niego żeby go ostrzec bo przyszedł mi ogromny rachunek za nasze rozmowy a on też dużo dzwonił i pisał ale natychmiast odrzucił,,,smutne:-(
Dziewczyny
Już wiem że tydzień to za mało żeby zapomnieć o natręctwach dzwoniłam do niego żeby go ostrzec bo przyszedł mi ogromny rachunek za nasze rozmowy a on też dużo dzwonił i pisał ale natychmiast odrzucił,,,smutne:-(
Kamisia nie bardzo rozumiem... przed czym TY go chciałaś ostrzec? Jeśli nie jesteście razem i TY dzwoniłaś, to kto ma płacić? Zwłaszcza jeśli wskutek natręctwa dzwoniłaś więcej niż potrzeba.
Co odrzucił? Ciebie czy rachunek? Popraw mnie jeśli coś źle rozumuję
chciałam mu powiedzieć że pewnie też dostanie taki ogromny rachunek jak ja.. i tylko tyle żeby był przygotowany a odrzucił połączenie..
chciałam mu powiedzieć że pewnie też dostanie taki ogromny rachunek jak ja.. i tylko tyle żeby był przygotowany a odrzucił połączenie..
kamisia -niestety ten telefon to był przejaw twego natręctwa. Co Ciebie obchodzi jego rachunek?
Nie zamartwiaj się za kogoś. Nie bądź nadgorliwa. Zajmij się czymś. Im więcej będziesz miała zajęcia tym mniej czasu na rozmyślanie.
Powodem takiego zachowania jest nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, a więc niedojrzałość i nieumiejętność godzenia się z porażką, czyli niedojrzałość plus niska samoocena. Niestety mam identycznie - nie umiem odpuścić. Za każdm razem obiecuję sobie, że nigdy więcej, ale przychodzi taki moment, że nie wytrzymuję. Ale jest coraz lepiej, robię postępy ![]()
Musisz się czymś zająć, żeby skierować myśli na inny temat. I absolutnie nie próbuj niczego naprawić - to nie zadziała. Jeśli komuś zależy, to potrafi mimo wszystko znaleźć drogę do porozumienia.
Doskonale wiem że naprawa teraz nic nie pomoże bo to są świeże emocje i nie powinnam dzwonić ale mimo wszystko tak trudno mi się powstrzymać, najgorszę jest to że nie mogę sobie poradzić z tęsknotą która jest bardzo silna..
A co myślicie na temat takiego pomysłu że gdy będą walentynki przesłać coś drobnego przecież walentynki to nie tylko Święto zakochanych ale też ludzi których się darzy symapatią akurat minie już miesiąc od tej całej sytuacji:)
I znowu mnie to dopada mam straszną ochotę do niego zadzwonić poszukać jakjegoś pretekstu i zadzwonić z trudem się powstrzymuje ale nie mogę sobie poszukać miejsca ciągle spoglądam na telefon tak bardzo bym chciała usłyszeć jego głos..
Hej!
Jak większość z Was myślałam, że jestem jedyna z takim problemem natręctwa, ale dzięki temu forum przekonałam się, że to problem wielu kobiet i powoli zaczynam rozumieć skąd się biorą u mnie takie akty desperacji na jakie nieraz się odważyłam.
W swoim życiu poznałam paru wartościowych mężczyzn, (oczywiście w różnym czasie) którym na mnie bardzo zależało.
Spotkania poprzedzały telefony, miłe rozmowy, wykazywali duże zainteresowanie moją osobą, byli gotowi na poświęcenia.
Ja byłam lekko obojętna, to ich kręciło, ale w każdej znajomości przychodzi moment, gdy komuś zaczyna brakować czasu na telefon, gdy ktoś pod natłokiem swoich problemów ma mniej czasu na to by nas rozpieszczać, by obsypywać wiadomościami czy okazywać zainteresowanie. W momencie, gdy malało ich zainteresowanie z powodów osobistych ja wpadałam w amok i w panikę.
Mój problem polegał na tym, że miałam niską samoocenę i wmawiałam sobie, że chwilowy brak zainteresowania mną to wynik moich jakiś błędów, że jednak jestem nieatrakcyjna i mało interesująca. Byłam pewna, że coś ich zniechęciło do mnie. Nakręcałam się, że jestem beznadziejna i bez problemu pisałam im i mówiłam, że wiem, że jestem beznadziejna i do tego doszła depresja, która niekiedy wracała i byłam tak przerażająca emocjonalnie, że sama się siebie bałam czasami... Rywalizowałam z innymi kobietami, chciałam być jak każda inna kobieta, a nie akceptowałam siebie i co najgorsze ONI doskonale o tym wiedzieli.
Z tymi mężczyznami, którzy na prawdę byli wartościowi mam kontakt, co prawda mają do mnie duży dystans, ale rozmawiamy od czasu do czasu. Z żadnym z nich nie stworzyłam związku. Za każdym razem byłam spalona w przedbiegach. Niestety po każdym moim akcie natręctwa i desperacji w ich świadomości pozostawał ślad, który jest nie do zatarcia. Mimo sympatii na z żaden z nich nigdy by się nie zdecydował na spotykanie się ze mną jeszcze raz. Takie błędy są nieodwracalne.
W porównaniu z innymi kobietami, z moimi rówieśniczkami jestem spalona. Nie jestem atrakcyjna dla mężczyzn, przez swoje wady jakimi są niska samoocena, brak świadomości własnej wartości, kompleksy staje się z czasem bardzo bardzo nieatrakcyjna. Jestem bardzo młoda i żyję ze świadomością, że tą młodość marnuje na to by się POZBIERAĆ, zamiast żyć i cieszyć się życiem stale zamykam się w swoim świecie i pracuję nad sobą.
Ostatnio poznałam chłopaka, zauroczyłam się jego osobą, jest niesamowity. Spotykaliśmy się parę razy i mimo to, że narzeka na brak zainteresowania dziewczyn nim ( nigdy nie był z żadną dziewczyną ) ignorował sugestie z mojej strony, że bardzo go polubiłam. Napisał mi pewnego dnia, że lepiej będzie dla mnie jak nie będę się za bardzo cieszyła, że go poznałam. Złamało mi to serce. Ten chłopak mimo to, że ma wiele kompleksów i nie ma doświadczenia w relacjach damsko-męskich, totalnie mnie olał.
W stosunku do niego nie jestem i nie byłam nigdy natrętna.
I o co tu chodzi?
Masz racje ale wiesz ja chce się ludzić że te błędy można naprawić..jak sobie myśle że pale takie fajne znakomości to mi się wyć chce
Masz racje ale wiesz ja chce się ludzić że te błędy można naprawić..jak sobie myśle że pale takie fajne znakomości to mi się wyć chce
W takim razie uwierz, że wszystko jest możliwe
Wyluzuj, daj sobie czas, aby udowodnić sobie samej, że TY jesteś FAJNA, że to mężczyzna powinien się starać o to by być dla Ciebie kimś fajnym, a nie na odwrót
Co się stało nie odstanie się, płakanie nad tym "rozlanym mlekiem" nic nie da , przecież wiesz
Skup się na tym co możesz zrobić dla siebie, żeby się nie zadręczać tym, że coś straciłaś w oczach tych mężczyzn
Na drugi raz, gdy poznasz kogoś wyjątkowego jeśli ten facet będzie Tobą zainteresowany daj mu się wykazać, daj mu możliwość zawalczenia o Ciebie, swobodę działania
Musisz zamknąć pewien etap, aby móc rozpocząć nowy. Zapomnij o zmarnowanych szansach, pomyśl o wszystkm tym co dobrego jeszcze CI się może przytrafić ![]()
Również popsułam znajomość ze wspaniałym mężczyzną, zachowywałam się jak wariatka, ale obiecałam sobie, że NIGDY WIĘCEj i biorę pełną odpowiedzialność za te słowa ![]()
Pamiętaj - faceci nie lubią, gdy coś przychodzi im zbyt łatwo, wtedy przestają się tym interesować ![]()
Polecam Ci książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" fajna książka, napisana z humorem i zawiera dużo dobrych rad m.im jak zachwycić faceta swoją osobą bez większego wysiłku ![]()
ja wczoraj w nocy nie wytrzymałam i napisałam mu smsa że mi go brakuje..
ja wczoraj w nocy nie wytrzymałam i napisałam mu smsa że mi go brakuje..
Co na to ten chłopak? Odpisał?
W moim przypadku działało wyobrażanie sobie sytuacji, gdy napisze do chłopaka,a on nie odpisze, albo mnie zbeszta... Świadomość tego, że zostanę zlekceważona, albo urażona powstrzymywała mnie przed pisaniem. To zawsze działało. Kierowanie agresji na taką osobę (oczywiście w myślach, tak żeby tej osoby nie urazić), też działa.
Kiedy czujesz coś do mężczyzny, a on tego nie odwzajemnia, stajesz się dla niego w pewnym sensie wrogiem, traci szacunek. Bolesne, ale prawdziwe.
Również się dzisiaj troszkę wygłupiłam, niestety kolejny raz została olana. No cóż. W moim przypadku to normalne akurat, przyjdzie czas to przywyknę do samotności. Tylko teraz, gdy jestem młodziutka i głupiutka jeszcze przejmuję się tym, że nie dogaduję się z płcią przeciwną.
Bycie natrętną to okropna wada, z tym trzeba walczyć, nie ma rzeczy nie możliwych, da się to z siebie wyrzucić.
Ja tez mam z tym problem spotykam sie od kilku miesiecy z chlopakiem na poczatku bylo fajnie puzniej sie popsulo przez moje natrectwo zaczelam mu pisac na okraglo wypisywac mu rozno glupoty ze ma inna a on twierdzi ze nie i powiedzial ze ma mnie dosyc juz ale chce sie spotykac bo mu sie podobam ale nic wiecej co mam zrobic czy to juz za puzno na poprawe