netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

wszytsko sie posypało...

18 odpowiedzi4 512 wyświetleńzałożony przez inga09, 13.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wszytsko sie posypało...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: wszytsko sie posypało...

jeszcze rok temu wszytko było super, miałam paczkę przyjaciół nowego chłopaka (chwilę wcześniej zakończyłam ponad 2 letni związek). Miałam przyjaciółkę, może nie znałyśmy się długo ale czułam, że jest mi naprawdę bliska mówiłam jej o wszytkim ona to odwzajemniała byłyśmy jak siostry... Nadeszły wakacje wróciłam do rodzinnego miasta (dadam, że studiuję i mieszkam w innym mieście gdzie poznałam te wszystkie osoby) związek z nowym chłopakiem nie przetrwał, teraz wiem, że z mojej strony to nie była miłość dostrzegłam to dopiero po jakimś czasie, wiem że on był bardzo zaangażowany, że naprawdę mnie kochał ale serce nie sługa... Zbliżyłam się znów w moim byłym chłopakiem. 2 lata z nim to trudny związek ale był pełen miłości, poczułam wtedy, że ona jeszcze się nie zakończyła, długo myślałam czy wrócić do niego, bałam się tego kroku ale zaryzykowałam i teraz nie żałuję, mija już pół roku i znów jesteśmy szczęśliwi, nawet bardziej niż kiedyś, kochamy się, planujemy zaręczyny... No ale wracając do wątku gdy po wakacjach znów wróciłam na studia wiedziałam, że muszę pogadać z chłopakiem, któregop zostawiłam. Czułam się podle wiem jak bardzo go skrzywdziłam sama cierpiałam przez to bo było mi cholernie głupio, to naprawdę niesamowity facet i nie miałam prawa go tak krzywdzić ale stawiłam czoła i powiedziałam mu wszystko, zrobił mi piekielną awanturę (czemu się nie dziwie) przestał się odzywać, ja nie naciskałam, rozumiałam, że tego potrzebuje no i się zaczęło... Nagle zaczął "odbierać" mi moją przyjaciółkę, nie to że starał się z nią związać nie, ale prosił o rozmowy, zwierzał się, mówił jak cierpi, w pewnym momencie zobaczyłam, że w tym wszytkiem ona jest bardziej dla niego już nie dla mnie, ciągle stawała w jego obronie, ja zdawałam sobie sprawę z tego jak bardzo go zraniłam ale on w tym momencie zaczął rozsiewać podłe plotki na mój temat doszło do tego, że każdego dnia od conajmniej kilku znajomych dostawałam nowego newsa na swój temat, których adresatem był on. To bolało, rozumiałam, że to jego zemsta, że może mu będzie lżej dzięki temu i nic z tym nie robiłam, po pewnym czasie zorientowałam się, że zostałam prawie sama... Przyjaciółka odwróciła się nie wiem czemu po prostu od jakiegoś czasu nie mam z nią kontaktu, nie przychodzi, nie pisze nic... Napisałam do niej prosiłam o rozmowy (poprzedni rok był dla niej bardzo ciężki, załamała się psychicznie wtedy zawsze byłam przy niej, olewałam zajęcia inne obowiązki innych przyjaciół by być przy niej bo potrzebowała tego, broniłam ją i narażałam się każdemu kto tylko szepnął coś negatywnie na jej temat, mam okropną opinię wśród wielu ludzi przez to ale zrobiłam to dla niej nie martwiłam się reputacja itd) teraz jej nie ma nie mam już z kim przeżywać swoich smutków dzielić się radościami. Pisałyśmy nie dawno powiedziała, że sama nie wie o co chodzi, że zależy jej na mnie, że chce tej przyjaźni, że brakuje jej mnie i na tym się skończyło... Mój były wiedział, że najważniejsza jest dla mnie przyjaźń w ramach zemsty postanowił mi to odebrać, udało mu się... Teraz każdego wieczora siedzę sama, czasem wyjdę do innych koleżanek ale to już nie to samo, dziś też kolejny wieczór gdzie mam tylko kubek herbaty i laptop, nigdy nie udzielałam się na takich forach ale już sobie z tym nie radzę, nawet już płacz nie wyzwala emocji... Dodam jeszcze ze całą trójką mieszkamy obok jesteśmy sąsiadami, z nią nie wiedziałam się nawet przelotnie już 1,5 mies a gdy widzę jego nie usłyszę nawet "cześć". Ja wiem, że zawaliłam ten związek ale odpłacił mi się, nie chce teraz tego ciągnąć tych wyrzutów, siać jadu, ale chciałabym usłyszeć głupie "cześć" na ulicy i tyle, kilka tygodni temu napisałam do niego chciałam już na spokojnie pogadać, już gdy opadły emocje ale on nie chciał, nie chce żadnych wyjaśnień, przeprosin nie... chciałąbym tylko spokojnie zamknąć tamten etap bo widzę i czuję, że nie potrafię skupić się na tym co jest teraz jakaś nić trzyma mnie nadal z przeszłością... Nie wiem co robić i w sytuacji z nim i z nią... Proszę o jakieś odpowiedzi, wiem, że rozpisałam się, ale mam nadzieję, że chociaż kilka osób to przeczyta i napisze chociaż jedno krótkie zdanie w ramach odpowiedzi co napewno mi pomoże...:)

2

Odp: wszytsko sie posypało...

Co mogę powiedzieć? Zerwałaś z byłym, szybko znalazłaś innego, którego porzuciłaś i wróciłaś do byłego.

Nie usprawiedliwiam zachowania nowego chłopaka, to okrutna zemsta. Ale widzisz, on tylko tak potrafi sobie poradzić z "Twoim epizodem" w swoim życiu. Musi być bardzo zraniony do tego stopnia, że nie widzi jaki ból sam zadaje, chociaż prawdopodobnie myśli, że to jest nic w porównaniu z tym, co on przeszedł przez Ciebie.

Uczucia to nie zabawa, trzeba dużo wcześniej rozważyć w co się pakujemy i czego chcemy od drugiej osoby, która tak samo potrafi się cieszyć i cierpieć.

Nauczka na całe życie, nic więcej. sad

3

Odp: wszytsko sie posypało...

Zraniłaś go to jest fakt.......i skoro tak podle reaguje to staraj się żeby "nie wchodzić w jego pole widzenia". Nie rozmawiaj z nikim na jego temat i staraj się wymazać tę znajomość ze swojej pamięci. Tak będzie lepiej dla was obojga.
A Twoja przyjaciółka?...hmmm...trudno to nazwać przyjaźnią skoro przekazuje Twoje tajemnice innej osobie.Nie jest warta Twojej przyjaźni skoro po tylu poświęceniach ona potrafiła tak sobie zadrwić z waszych osobistych zwierzeń.

4

Odp: wszytsko sie posypało...

Na temat wątku, to myślę że jeśli byłaby przyjaciółką prawdziwą, to by nie zrobiła tak jak zrobiła. Nie wiem dokładnie co doradzić, ale na Twoim miejscu przemyślałbym na ile Ona naprawdę się o Ciebie troszczyła.

A ja ze swojej strony chciałbym Autorki zapytać o pewną rzecz, bardzo dla mnie ważną. Mimochodem opowiedziałaś historię o rzuceniu chłopaka z którym byłaś 2 lata, wskoczeniu szybko w inny związek, i powrocie do byłego. Wiesz, mam dokładnie taką samą historię z moją dziewczyna, 3 lata razem, a Ona od razu wskoczyła w nowy związek bo uznała że nigdy nie zmienię się i zawsze będzie ze mną nieszczęśliwa. Ma też dużo żalu. Ale mówi że kocha mnie, mimo że w tamtym jest zakochana, jego stylem życia który jest taki jak jej, tym że o nią zabiega jak nikt. Też ją pewnie kocha, tak jak było u Ciebie. Mogłabyś napisać jak to wygląda wszystko z perspektywy dziewczyny, takie rozstanie z chłopakiem którego się kocha i układanie życia od razu z innym? Jak Twój były Cię odzyskał? Co sprawiło że do niego wróciłaś? Wiem że to wiele pytań, ale dla mnie sprawa życia i śmierci.

Byłbym dozgonnie wdzięczny za Twoją odpowiedź

5

Odp: wszytsko sie posypało...

Drogi Andy1612, nawet nie wiesz ile radości sprawił mi Twój post w końcu czuję się potrzebna:) Powiem tak nie da się kochać kogoś i żyć z innym. Ja będąc w tym krótkim związku ciągle myślałam o moim byłym, nawet tak negatywnie, że np. "teraz mam fajnie z nim tego nie mogłabym zrobić, w takiej sytuacji on by zareagował agresją a ten ooo tak teraz złapałam Pana Boga za nogi" to było śmieszne tak naprawdę zawsze kochałam tylko Jego i Jego chciałam a mój krótki związek był po prostu "regeneracją" tak to podłe ale muszę nazwać rzeczy po imieniu... Nie wiem dokładnie o co żal ma Twoja dziewczyna do Ciebie i pamiętaj, że nie ma dwóch takich samych historii ale opiszę jak było u mnie. Gdy skończyłam ten związek zaczęłam się uśmiechać, byłam radosna po prostu unosiłam się nad ziemią czułam się lekka, wchodząc w niego miałam 18lat, nie chodziłam na imprezy, nie piłam po prostu byłam grzeczna i do tego mój chłopak się przyzwyczaił, gdy poszłam na studia chciałam innego życia po prostu "studenckiego" a jemu to nie pasowało i tak powstawały kolejne awantury, miałam wszytko ale byłam nie szczęśliwa, zamknął mnie w złotej klatce cóż więcej mówić. Ja po jakimś czasie potrzebowałam oddechu i zerwałam, to nie było łatwe rozstanie bardzo mnie bolało, byłam w dołku i ku nieszczęściu kolejnego chłopaka on wtedy wyciągnął do mnie rękę i tak się zaczął ten kolejny nowy "związek" był luźny, zabawny, miałam w nim pewną swobodę, wolność ale bakowało mi tej twardej ręki po prostu faceta, który powie "nie" i kropka bez gadania (dla mnie facet musi mieć swoje zdanie musi być zdecydowany). Z moim obecnym chłopakiem nie miałam wogóle kontaktu przez ten czas, kompletnie nic cisza, pewnego dnia przez przypadek odebrałam telefon (nie swój i to naprawdę był całkowity przypadek) tam usłyszałam jego głos, odważyłam się po tym napisać krótkiego sms'a i to było na tyle, po kilku tygodniach odezwał się on, zaproponował spotkanie, zgodziłam się, wtedy wróciły wspomnienia, po prostu pchało mnie w jego ramiona, ale do końca tak kolorowo nie było. Po jakimś czasie spotkań i rozmów gdy zorientowałam się, że on się angażuje, że atmosfera się zagęszcza uciekłam, znów zerwałam kontakt na jakiś miesiąc, kolejne spotkanie to znów przypadek tak luźno ze szczerym poczuciem, że życzę mu jak najlepiej zapytałam co u niego czy spotyka się z kimś odpowiedział, że jest jakaś dziewczyna ale to tylko takie spotkania i wtedy pomyślałam "jak to?! jakaś tam dziewczyna ma mi zabrać MOJEGO chłopaka?!?! przecież on jest mój!" (- tak tak wiem rasowy pies ogrodnika przemawiał przeze mnie...) i wtedy poczułam jak go kocham, jak bardzo mi zależy, wyznałam mu to po kilku tygodniach, pragnęłam go ale strasznie bałam się, że znów mnie zrani, że zmienił się tylko na chwile. Dużo rozmawialiśmy, obserwowałam go ale nie sprawdzałam, nie testowałam, po prostu bez "parcia" delikatnie powoli wchodziłam na nowo w ten związek. Szczere rozmowy, oddzielenie grubą kreska przeszłości, okazywanie sobie uczuć to nasza recepta... Dziś nie wracamy ani do dobrych chwil ani do złych, czasem przelotnie coś złapie nas na wspomnienia ale nie mieszamy tamtych spraw z tym co jest teraz. Zakochaliśmy się w sobie na nowo, szanujemy się, szanujemy swoją prywatność ale chcemy kroczyć jednosześnie wspólną drogą...

Postaraj się nie narzucać ale postępować tak by wiedziała, że Ty jesteś, że czekasz, że ją kochasz, pokaż jej, że zmienisz się dla niej, że zależy Ci na Waszym związku na Waszej milości, nie okazuj zazdrości o nowego chłopaka i nie upodabniaj się do niego. Skoro była z Tobą 3 lata to napewno Cię kochała, to byłeś jej ideałem. Z tego co piszesz nowy chłopak jest zupełnie inny, "ideały" nie zmieniają się tak szybko. Ona po prostu potrzebowała czegoś nowego i teraz się tym napełnia ale nadejdzie taki czas, że i ona zorientuje się, że nie da się żyć ze stylem życia a nie z osobą, bo z pewnością ten ich "związek" na tym się opiera, przynajmniej z jej strony. Życzę Ci cierpliwości i sukcesu, walcz o swoją miłość do końca:) Powodzenia!

i dziękuję też innym za odpowiedzi:)

6 Ostatnio edytowany przez Andy1612 (2012-01-14 22:51:03)

Odp: wszytsko sie posypało...

Inga

Aż mnie to zabolało w pewnym sensie....Twoja historia jest identyczna do mojej... Identyczna. Chlopak robiący złotą klatkę, Ona szukająca wolności, znalezienie przeciwieństwa do "regeneracji" (myślę że Ona też po to z nim jest, sama powiedziała że pierwszy raz jest szczęśliwa i odzyskuje radość z życia i wysysa z niego praktycznie akceptację). Ja domator, twarda ręka i nie wychodzenie prawie. Ona wkurzona, znajduje nowego. Ze mną ma kontakt, nie chciała go zerwać i dowiedziałem się dzisiaj z rozmowy że możemy ze sobą przez tel rozmawiać, tak długo jak nie będę jej mulił o wrócenie do mnie. Zgodziłem się oczywiście.
Wstępnie jesteśmy umówieni na za 2 tygodnie do opery, ale nic pewnego bo Ona się pewnie waha dalej.

Kurde, naprawdę Ty miałaś identyczną sytuację.

I tak samo jak piszesz, ja też czuję że Ona nie jest z chłopakiem, ale z jego stylem życia. Zawsze jak o nim opowiada, to imponuje jej jedynie to co robi, co lubi, jak spędza czas i jak ją traktuje. Nigdy nie wspomniała o żadnej jego cesze charakteru nawet, tylko że ją akceptuje i dba o nią. Bardzo bardzo mi pomogłaś, bo to co było u Ciebie wydaje się idealnym odbiciem jej sytuacji. I ja tak samo mam zamiar mieć kontakt i z czasem pokazywać że naprawdę się zmieniłem, i rozkochać ją w sobie od nowa. Uwierz że komuś uszczęśliwiłaś dzień, pośród setek głupich odpowiedzi (nie na tym forum ale ogólnie, żeby nie było) w końcu ktoś napisał o identycznej sytuacji która mi do mojej dziewczyny pasuje idealnie. Kocham Cię:P

I nie, nie zmieniłem obiektu miłości z dziewczyny na Ciebie, zanim mnie zjedzą kobitki:P

Dziękuję za ciepłą odpowiedź, naprawdę mi pomogłaś, aż prawie szczęśliwy jestem:) Wiem przynajmniej co robić i na co mieć nadzieję. Jeszcze czasem wpadnę, zobaczyć jak u Ciebie się rozwinie wszystko:)

PS. Nawet część o tym że zaczęłaś się uśmiechać, zobaczylaś że życie może być piękne itp są identyczne jak u niej:P To samo mi mówila:P

7 Ostatnio edytowany przez inga09 (2012-01-14 23:07:55)

Odp: wszytsko sie posypało...

Bradzo się cieszę, że Ci pomogłam, że mogłam w czymś pomóc, teraz po tym co napisąłeś mam jeszcze radę do Ciebie żebyś raczej nie rozmawial z nią na temat jej chłopaka, nie możesz się tak podkładać i być aż tak potulnym, powiedz jej "cieszę się, że jesteś szczęśliwa ale nie rozmawiajmy o nim bo nie chcę tego słuchać" wtedy poczuje (a przynajmniej ja poczułabym) zwyczajny szacunek do Twojej osoby:) i pokaż jej, że i z Tobą może się bawić, że da się Ciebie wyrwać z domu, że z Tobą też może być fajnie, zabawnie, że można gdzieś wyjść, zaszaleć:) Nie chcę dawać Ci złudnych nadzieji ale nie wydaje mi się, że rozkochanie w sobie na nowo Twojej kobiety byłoby czymś niemożliwym:) więc bierz się do roboty i napisz czasem jak rozwija się sytuacja:)

8

Odp: wszytsko sie posypało...

Na pewno napiszę.

I fakt, muszę przestać wspominac o kolesiu, bo mnie zaczęła traktować dzisiaj lekko z góry chwilami, jak namolnego chłopca. Ale jak ją poprawiłem to się polepszyło od razu:P

Dzięki Tobie wiem co robić, zaufaj mi że bardzo nietrudno się we mnie zakochać bo jestem dość nietypowy, i twardy i wrażliwy na raz:P Tylko dałem ciała z proporcjami przez te 3 lata, teraz będę mądrzejszy.

Nawet jeśli masz ciężko, to miej świadomość że komuś uratowałaś sens życia dzisiaj:) Od dawna nie czułem ulgi, że wiem co się dzieje i o co chodzi.

PS. Szczerze mowiąc nie sądzę żebyśmy mogli spędzić ze sobą czas i jednocześnie się w sobie nie rozkochać, zbyt mocno się przyciągamy:) Dlatego się nie boję przyjaźni z nią, bo ten koleś nie ma ze mną dużych szans jak przyjdzie co do czego.

9

Odp: wszytsko sie posypało...

Tak przeczytałem jeszcze raz Twój temat, i ja się mało znam na przyjaciółkach i tego typu chłopakach, ale myślę że najlepiej jakbyś się nim nie przejmowała, mszczenie się po związku to tak naprawdę oznaka bycia niedojrzałym, i jeśli tak postąpił to znaczy że nie za bardzo jest sens zabiegać o jego opinię. Szkoda przyjaciółki i jej straty, ale też właśnie jakoś się nie popisała, szczególnie że tyle dla niej zrobiłaś. Wiem że nie jest łatwo, ale sądzę że w pewnym sensie mogło dobrze wyjść. Teraz najlepiej jakbyś spotkała się z ludźmi jak najwięcej, bo jednak wtedy łatwiej nabrać dystansu do wszystkiego.

Dobrze może nie radzę, bo się dobrze nie znam, ale z czasem znajdziesz lepszą przyjaciółkę pewnie, w końcu skoro tak łatwo się oddaliła to też niezbyt mogłabyś na nią kiedykolwiek liczyć gdybyś naprawdę miała potrzebę. Czasem lepiej dowiedzieć się teraz, niż stracić kolejne lata na kogoś kto nie do końca może był tego wart:)

Może to wszystko wyjdzie Ci jeszcze na dobre, na pewno wiesz czego po kim się możesz spodziewać:)

10

Odp: wszytsko sie posypało...

może i powinnam spotykać się z innymi ludźmi ale nie mam na to ochoty, myślałąm, że mam już przyjaciół, dojrzałych, prawdziwych, naprawadę liczyłam na nią, cieszyłam się z tej przyjaźni, czułam jej prawdziwość przez jakieś 1,5 roku nawet innym mówiłam, że wiem że gdy wszyscy się odwrócą ona jedna zostanie napewno i co...? Wczoraj przeszła obok mnie z podniesioną głową, powoli, majestatycznie, nie mówiąc ani słowa. Poczułam się jak mała dziewczynka miałam ochotę się popłakać ale nie miałam sił. Nawet nie mam komu tego opowiedzieć, wstydzę się, nie chcę, czasem udaję, że jest wszystko ok. Zamykam się w pokoju nie chce mi się uczyć a za pasem sesja, nie chce mi się totalnie nic. Tylko mój chłopak jest dla mnie takim promyczkiem ale jemu też nic nie mowiłam na ten temat, poza tym mamy kontakt tylko telefoniczny i jak to bywa w związkach na odległość nie mogę się przytulić wypłakać w jego ramiona nic... Każdej nocy zanim zasnę myślę co ja zrobiłam już tyle razy analizowałam to wszytsko i nie wiem. Dziś miałam ochotę napisać jej krótkiego sms'a "za co to wszytsko" ale nie chcę kolejnych rozczarowań wystarczy mi to ostatnie "spotkanie"... Dodam, że szła z ludźmi, którzy rok temu mieszali ją z błotem a gdy stanęłam w jej obronie zrobili to samo ze mną a teraz śmiali się w najlepsze a ja stałam jak sierota z niemalże otwartą buzią i wywalonymi na ten obrazek oczami...

ciężko, smutno, źle...;(

11 Ostatnio edytowany przez Andy1612 (2012-01-15 03:37:08)

Odp: wszytsko sie posypało...

Double post;)

12

Odp: wszytsko sie posypało...

No rozumiem, ciężka sprawa, ale ważne że z chłopakiem się układa, wiesz bądź co bądź możliwe że to właśnie z nim spędzisz resztę życia, to Twój najbliższy przyjaciel:) Nie wiem jaka to odległość, ale kto wie, może jakiś wyjazd czy weekend razem sprawi że poczujesz nowe życie, i oderwiesz się myślami. Ogólnie dobrym sposobem jest ciągle coś robić:)

Szkoda z tą koleżanką, ale z drugiej strony, chyba lepiej było się dowiedzieć jaka jest teraz, niż za kilka lat prawda?:)

I pamiętaj, ludzi na których nie można liczyć zawsze sporo się znajdzie, a w życiu dobrze jak najszybciej się dowiedzieć kto jest którym typem:)

13 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-01-15 07:12:57)

Odp: wszytsko sie posypało...

Każdy ma prawo wyboru. Twój kolega nie powinien się na Tobie tak wyżywać tylko uszanować i 'cześć' świadczyłoby o jego wysokiej kulturze a tak masz doczynienia z niedojrzałym emocjonalnie...więc nie powinnaś sobie nim zawracać głowy. Postawa koleżanki (nie przyjaciółki) odzwierciedla moim zdaniem to ,że być może ona się w nim podkochuje i zdarzył się super moment i chce odsunąć Ciebie jak najadalej.

Skoncentruj się na obecnym związku! Miło jest czytać ,że powroty się udają a ta rozłąka nieraz jeszcze bardziej wzmacnia uczucie smile
Pozdrawiam

14

Odp: wszytsko sie posypało...

Dziękuję za miłe słowa jednak Twoje przypuszczenia LapkaPandy są błędnę, moja "koleżanka" (tak ją zacznę nazywać) jest nadal zakochana w swoim byłym chłopaku a w tym przypadku chodzi po prostu o ralację między nami. W 100% jestem pewna, że nie ma nic do "mojego byłego" tym bardziej, że ona zawsze uważała go za niedojrzałego dzieckiaka a po naszym rozstaniu po prostu chciała mu pomóc bo uważała, że potraktowałam go jak kiedyś ją jej dawna miłość co jest wielkim błędem bo oprócz samego faktu rozstania nie widziałam w tych historiach podobieństw ale co poradzę...

15

Odp: wszytsko sie posypało...

Coraz dziwniejsze wrażenie w takim razie ta "koleżanka" robi na mnie;)

Nie do końca brzmi jak ktoś kto umiałby być poważnym przyjacielem. Z przyjaźnią trochę jak z miłością, nie każdy się nadaje jak przyjdzie co do czego:)

16

Odp: wszytsko sie posypało...

Twój były chłopak gdyby tak na prawdę Cię kochał to nie robiłby tak okrutnych rzeczy, jakie robi teraz wobec Ciebie. Ma prawo być na Ciebie wściekły. Nie oszukujmy się, zraniłaś go, ale zakochany facet, albo by o Ciebie walczył, albo zostawił w spokoju i pragnął szczęścia dla ukochanej z nim czy bez niego.
Co do "przyjaciółki" mam takie samo zdanie. Nie zasługuje na to aby tak ją nazywać. Jeżeli po tym co przeżyłyście razem woli słuchać Twojego byłego a nie Twoich wyjaśnień, i przechodzi obok Ciebie bez słowa "cześć" to pokazała jak jesteś dla  niej "ważna". Musisz się z tym pogodzić i iść z podniesioną głową. Wyciągnąć z tego wnioski i lekcje na przyszłość.

Napisałaś że nie żałujesz. I tego się trzymaj. Zyskałaś miłość. Ktoś może powiedzieć "no dobrze, zyskała miłość, ale straciła przyjaźń". Nie, nie straciłaś. Kiedy ona potrzebowała Ciebie, byłaś. Czy Ty też tak możesz powiedzieć? Nie. Potrzebowałaś jej gdy miałaś problem. A ona od tego uciekła, słuchając głupich tłumaczeń innych.

Zajmij się czymś, mówisz że nie chce Ci się wychodzić ze znajomymi, ale musisz się przemóc, to Ci pomoże:)

17

Odp: wszytsko sie posypało...

Chciałem jedynie odświezyć ten watek, żeby zapytać CIę inga czy jeszcze tutaj wpadasz, no i czy jest możliwość kontaktu z Tobą jakiegoś, chciałem o coś Cię zapytać.

No i chciałem powiedzieć że bardzo mi Twoje rady pomogły, pozdrawiam z całego serca.

18

Odp: wszytsko sie posypało...

tak, zaglądam tu jeszcze choć już nie tak często (sesja itd...) ale skoro już jestem to cieszę się, że przydały Ci się moje rady a skoro mogę pomóc jeszcze to chętnie to zrobię:)

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wszytsko sie posypało...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026