netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Stracona miłość

9 odpowiedzi4 616 wyświetleńzałożony przez eh, 12.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Stracona miłość

Witam,

Jestem nowym forumowiczem i po przeczytaniu kilku postów w tym dziale, postanowiłem opisać t.z.w moją historię, którą chciałbym cofnąć i znaleźć się na samym początku, aby móc zacząć od nowa swój były związek...

4 miesiące temu rozstałem się z moją partnerką. Byliśmy razem 2,5 lata. Zakochaliśmy się w sobie, zamieszkaliśmy ze sobą, była to moja pierwsza miłość także ja jej też pierwszą miłościa. Czuliśmy razem że to jest właśnie to czego szukamy od drugiej osoby... Chcieliśmy razem spędzić ze sobą życie, nawet zaręczyliśmy się. Niestety po 2,5 roku bycia razem coś między nami pękło... Skończyło się rozstaniem bardzo wykańczającym psychicznie szczególnie dla mnie.
Nie było ani zdrady, po prostu koniec .Brak uczuć i szukanie pretekstów do tego aby wytknąć drugiej osobie coś tak spędzaliśmy dni.
Z natury jestem wrażliwcem.Musiałem opuścić jej życie
W pewnym momencie usłyszała z mojej strony że myślałem nad tym abyśmy do siebie wrócili, dali sobie szansę. Jednak się nie udało, kolejny raz słowami zraniła moje uczucia.... które odkopywałem z dna serca.

Od tamtej pory mieliśmy słaby kontakt w przeciagu 3 miesiącach,  a przez 4 miesiąc w ogóle nie widzieliśmy się, jesteśmy z tej samej miejscowości praktycznie kilka domów dalej.Próbowałem o niej zapomnieć. Mimo że minęły tylko 4 miesiące to cały czas za nią tęsknie. Brakuje mi jej, tego co było między nami . Zapomniałem o złych chwilach, zadaje sobie pytanie jak można doprowadzić do tego by taki związek zniszczyć, byliśmy bardzo szczęśliwi  od początku, gdy nie zaczeło się coś psuć.
Jak to mówią po pewnym czasie człowiek docenia to co miał i dostrzega błędy.

Czas pozwolił mi na przemyślenia tego co było złe, jak powinniśmy ze sobą rozmawiać, jak przede wszystkim ja powinienem postępować aby historia się nie powtórzyła.
Jednak wiem że już chyba jest za późno albo tak sobie tłumaczę...?! Zastanawiam się czy jest szansa nad tym abyśmy się w sobie zakochali od początku, możliwe że bardziej i dojżalej można po takich przejściach się zakochać znów  w sobie ,  a raczej czy Ona też tak myśli...
Po prostu ciężko na myśl przychodzi żeby dać sobie z nią spokój gdyż w ciagu tych 4 miesiącach nie potrafiłem o niej zapomnieć  , nadal ja kocham nad życie.

Co o tym sądzicie, znacie takie przypadki osób którzy wracali do siebie po utracie miłości? Może podpowiecie jak się zachować, jak postąpić?

Pozdrawiam

Stracona miłość

2

Odp: Stracona miłość

Po utracie miłości powrót? sama nie wiem. Wiem tylko, że po rozstaniu jest szansa na ponowne związanie się, jednak tylko wtedy, gdy ta miłość istnieje.

3

Odp: Stracona miłość
eh napisał/a:

Jak to mówią po pewnym czasie człowiek docenia to co miał i dostrzega błędy.

Nie myślisz, że może być tak, że po pewnym czasie po prostu dopadła was rzeczywistość? Coś nie grało, skoro pojawiły się poważne spięcia. Z tego co napisałeś, wnioskuję, że również szukałeś pretekstów żeby jej wytykać drobnostki. Czyli w tamtym momencie wcale nie było kolorowo. Teraz myślisz o niej, bo jej zabrakło. I nie masz nikogo w tym pustym miejscu.

Znam jedną parę, która próbowała ale się nie udało. Próbowali trzy razy. Jednak już po pierwszej rozłące to nie było to samo. Nie wiem- z sentymentu, z odkopanych z dna serca uczuć, jak to napisałeś.. Jednak to nie było to. Zawsze kiedy euforia opadała, szara rzeczywistość zwyciężała nad tym uczuciem. No ale spróbowali. Próba nie strzelba.

Chociaż wydaje mi się, że to Twoje uczucie które się obudziło, może być w tym przypadku taką dogorywającą świecą, która zawsze się pali większym płomieniem.

4

Odp: Stracona miłość

A ja myśle,że skoro nie możesz o niej zapomnieć i nadal za nią tęsknisz to znaczy ,że jeszcze coś sie tli.Może warto mimo wszystko spróbować jeszcze raz? Wiem z doświadczenia,że czasami się udaje.Mi się udało.Ja z moim chłopakiem rozstawałam się trzy razy(najdłuższa przerwa trwała 10 miesiecy) ale zawsze do siebie wracaliśmy .W końcu wzieliśmy ślub.Nasze małżeństwo trwało 20 lat i znowu sie rozstalismy.Wzieliśmy rozwód.Wmawiałam sobie,że to juz koniec,że juz Go nie kocham,ale kiedy po roku stanął pod moimi drzwiami z bukietem kwiatów zrozumiałam,że nie moge i nie chcę bez niego życ.Nasz zwiazek przezył druga młodość a my drugą miłość.Dzisiaj niczego nie  żałuje.Musze dodać,że każdy powrót to była Jego inicjatywa.Więc co Ci szkodzi spróbować?

5

Odp: Stracona miłość

Moim zdaniem (bo sama coś podobnego przeszłam) wiem że nie warto wracać do przeszłości, to tylko niszczy życie. Skoro jesteś na etapie godzenie si ę z losem to nie próbuj wracać. Bo zniszczysz to nad czym pracowałeś te 4 samotne miesiące. To że o niej myślisz, to normalne, byliście razem szmat czasu, nie da się wyrzucić z głowy osoby którą się kochała i jakimś kawałkiem siebie nadal kocha. Ale uwierz, rozstanie zmienia ludzi, zmieniło was zapewne na tyle że już nie byli byście tacy sami, być może na tyle że nie moglibyście się dogadać.
Po za tym skoro już zaczynasz się z tego leczyć to po co wracać i narażać się na kolejny ból porażkę.
Ja po półtora roku liczyłam jeszcze na powrót, widzieliśmy się, zrobiłam pełno głupot, wycierpiałam kolejne tygodnie aż w końcu zrozumiałam koniec łez głupich nadziei, nie chce mnie to trudno, gdyby chciał to potraktował by mnie inaczej, a tym bardziej utrzymywałby kontakt. I wyleczyłam się z tego.

Więc moja rada, na razie odpocznij, nie próbuj szukać kontaktu na siłę, a jeśli owy sam się pojawi, to rozpoznasz czy warto czy też nie, jeśli zrozumiesz że nie warto po raz koljny to będziesz pewny że teraz jest Twój nowy etap życia. Bo nie zawsze pierwsza miłość jest ostatnią, czasem własnie koljne uczucia są prawdziwsze pięknijsze. Te pierwsze często są tylko zauroczeniem, zwykłym zakochaniem

pozdrawiam

6

Odp: Stracona miłość

Jeżeli bardzo mocno ją kochasz to warto teraz zrobić wszystko żeby o nią zawalczyć. Jeżeli się nie uda to przynajmniej powiesz sobie ,że zrobiłem wszystko co mogłem i nie będziesz za x lat czegoś nie zrobionego żałował!!

7 Ostatnio edytowany przez Pamc (2012-01-13 11:26:36)

Odp: Stracona miłość

Hmm.. ja się rozstawałam dwa razy ze swoim facetem. Za każdym razem na krótko, jednak nie znaczy to, że nie było to poważne. I w zasadzie za każdym razem z mojej winy. Ostatnie rozstanie było w zasadzie kilka tygodni temu. I wrócił do mnie. Teraz się staramy jakoś żyć jak wcześniej. Ogromnie go kocham, i po tym wszystkim sobie to jeszcze bardziej uświadomiłam, on - powiedział mi, że również kocha. Mam ogromną nadzieję, że tym razem wszystko już będzie dobrze, i że któregoś dnia on mnie nie zostawi. Może z nią porozmawiaj, będziesz wiedział jaka jest sytuacja, czy ona w ogóle widzi jakąś nadzieję. Wtedy można próbować.

8

Odp: Stracona miłość

Zdania są podzielone. Będziesz miał ciężki orzech do zgryzienia...

Ja też mam za sobą ból rozstania i złudne nadzieje na powrót. Rok rozmyślałam o tym co zrobię, jeśli kiedyś będzie chciał wrócić. Wrócił po ponad roku, przez który nie mieliśmy żadnego kontaktu. Próbowaliśmy... Może zbyt krótko, może nie wystarczająco się starałam, może nie byłam przekonana o słuszności tej decyzji... Nie wyszło. Nie potrafiłam znów rozpalić czegoś, co stało się popiołem, mimo że wciąż go kochałam (a może kochałam tylko wspomnienia o nim...?).
Potem czułam się jeszcze gorzej. Wróciło do mnie wszystko, co przez ten rok wyeliminowałam z mojego życia. Na własne życzenie miałam "powtórkę z rozrywki". Było dużo gorzej...
Czy dziś żałuję? Nie, bo teraz już wiem. Od tamtego czasu palę za sobą mosty i chyba lepiej na tym wychodzę...

Chciałabym Ci powiedzieć, że być może Tobie się uda. Każdy jest inny, inaczej przeżyła, inaczej myśli. Jeżeli nie chcesz mieć sobie nic do zarzucenia, możesz spróbować. Musisz tylko wiedzieć, że ta decyzja zmieni wszystko. To, co zdołałeś poukładać przez te 4 miesiące zburzy się ponownie z jeszcze większym hukiem. Będziesz miał siłę znów składać to, co na własne życzenie rozwaliłeś? To tylko Twoje ryzyko, ale nie radzę...
Być może Ona wcale nie chce wracać. Czasem najtrudniej nam przyjąć do wiadomości, to że ktoś kogo darzymy uczuciem wcale już tego uczucia nie chce, bo jest mu dobrze bez nas. Może Ona jest teraz szczęśliwa, może jest Jej lepiej samej? Zamierzasz burzyć Jej i swój spokój tylko dlatego, że może uda się Wam jeszcze coś odbudować? Nie masz żadnej gwarancji, że coś z tego będzie...

Jeżeli Ona nie odzywa się to decyzję już podjęła. Uszanuj to i uwierz, że najgorsze masz już za sobą. Czas działa na Twoją korzyść- skoro dałeś radę 4 miesiące, dalej też sobie poradzisz. I będzie już tylko lepiej...

9

Odp: Stracona miłość

Witam.
Feniks z popiołu to tylko w bajce.
Chłopie,weź sie w garść i do ataku.Tego kwiatu jest pół światu.
Niezły rym mi wyszedł.Pozdro.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026