Wielka miłość stracona z powodu moich błędów? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez Andy1612 (2012-01-08 16:05:25)

Temat: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Witam wszystkie Panie i dziękuję że tu zajrzałyście.

Na początek napiszę że mamy obydwoje po 24 lata, ona miała wielu facetów, jestem jej drugim facetem na dłużej, inni byli miłostkami gdy zawiodła się na miłości. Tylko ten jedyny długotrwały chłopak w ogóle jej nie kochał, a na koniec zdradził perfidnie. Wiem że post jest długi, ale to historia najwazniejszej części mojego życia, dziękuję każdej z Was która to przeczyta i mi pomoże.

Postanowiłem że tylko kobiety są w stanie odpowiedzieć, czy i jaka jest szansa żeby odzyskac dziewczynę na której mi niesamowicie zależy, której jedynej powiedziałem to jedno szczere kocham Cię. Byliśmy ze sobą 3 lata, od początku związek był bardzo szybki, szybko razem zamieszkaliśmy i praktycznie aż do rozstania, które miało miejsce przed 3 rocznicą czyli przed świetami Bożego Narodzenia spędzaliśmy ze soba praktycznie cały wolny czas razem.

Jednak bylismy zawsze przeciwieństwami, ja spokojny, domator niezbyt lubiący kontakty towarzyskie, ona zawsze dusza towarzystwa, spotkania znajomi i spędzanie czasu na podróżach lub przygodach, kochała cieszyć się życiem. Jest bardzo wazna rzecz, o którą chyba chodzi głównie jednak. Nie akceptowałem jej do końca od początku, miała dużą nadwagę, zahaczającą o otyłość, ja z kolei jestem raczej szczupły i taki kanon urody zawsze miałem. Od początku były rozmowy o tym żeby schudła, żeby ładniej się ubierała...Bardzo mocno się kochaliśmy, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i jednocześnie kochankami jak to się mówi, nigdy sobie nie skłamaliśmy, i wierzę żę obydwoje byliśmy sobie wierni jak to tylko możliwe. Jednak jej przeszkadzało to że spędzam czas inaczej, że musimy siedzieć w domu bardzo często kiedy możnaby coś porobić. Nie lubiła jak siędzę na komputerze i marnuję na nim czas, czemu się teraz wcale nie dziwię. Ale najbardziej ją bolało to, że nie podobała mi się jaka jest, zawsze miała kompleksy z wagą, a ja je jedynie pogłębiałem. Powiedziała mi że nie moze przeze mnie patrzeć w lustro, bo chce być piekna tylko dla mnie, a ja ciągle ją krytykowałem że może i jest piękna dla mnie, ale w kłótni wiele razy usłyszała że jest gruba, wprost. Wiem że Panie pewnie mnie zjedzą za to, ale chcę opisać wszystko obiektywnie bo zdałem sobie sprawę jak bardzo to wszystko ją krzywdziło. Nigdy nie kochałem innej, i nigdy nie chciałem innej niż ona. Byłem pewien że to ta jedyna, ona o mnie tez tak mówiła. Potrafiła przyjechać do mnie w środku nocy tylko po to, żebym ją przytulił i żeby razem zasnąć, bo 3 dni beze mnie nie mogła wytrzymać, ja bez niej też.

Dzień przed rocznicą, 3, która była dla niej bardzo ważna, spaprałem sprawę i potraktowałem okazję na zasadzie "no to pójdziemy gdzieś do kawiarni i pewnie sobie coś pochodzimy wieczorem potem" czyli jak dupek. Bo miałem egzaminy, za 4 dni, więc uznałem że nie mam czasu. Ale na komputer czas dzień wcześniej juz miałem.

Z dobrych rzeczy, zawsze bardzo ją kochałem, zaniedbywałem innych dla niej, nigdy nie odmówiłem jej pomocy, zawsze dbałem o to żeby bylo dobrze dla niej, a przynajmniej tak myślałem. Nawet broniłem ją raz przed rodziną, bo uznałem że nie dbają o jej dobro dość dobrze, a jej sprawiali wiele przykrości. Gdy miała jakiś problem, zawsze i bez względu na wszystko starałem się jej pomóc i ją ochronić, gdy wracała późno zawsze się martwiłem czy wszystko ok, i nie spałem dopóki nie wróciła. Jednak z drugiej strony, co 2 h mniej więcej musiała pisać że wszystko ok, bo inaczej byłem podenerwowany i tylko myślałem czy się coś jej nie stało. Tak, wiem że to złe i to bardzo. Dlatego o tym piszę.

Więc mimo że jeszcze miesiąc temu wspominała że kocha mnie jak nigdy nikogo innego, nawet 4 dni przed rozstaniem mówiła mi że strasznie mnie kocha, i uważam że to była prawda, zdecydowała że się rozstajemy. Powiedziała że ma problemy z jedzeniem przeze mnie, że czuje się nieakceptowana i że ma depresję i sama ze sobą czuje się okropnie. Że nie umie się już cieszyć życiem. Wszystkie pasje jakie miała udrzuciła, po to żeby się do mnie dostosować. PRaktycznie 3 lata poświęcenia. Po rozstaniu powiedziała mi że zawsze będę tym jedynym, powtórzyła to nawet kilka dni temu, 3 tygodnie po rozstaniu.

Okazało się, że kilka dni po rozstaniu znalazła sobie nowego faceta, który ma dokładnie wszystkie pasje takie jak ona, i ją akceptuje.Mówiła że jest w nim zakochana, i że zawsze chciała tak żyć. Jednocześnie powiedziała mi że jestem dla niej cały czas tym jedynym, ale nie wierzy że mógłbym się zmienić. Wiele razy to obiecywałem, lecz nigdy nie poczułem smaku życia bez niej. TO mnie strasznie zmieniło, wiem że jestem inny, ale ona nie wierzy że to jest na stałe i nie dziwię się jej. Za każdym razem gdy mnie słucha, gdy mówię jej o moich błędach, to zdaje mi się że ma cień nadzieji. Ona jest kobietą silną, miała wiele związków i umie zagryźć zęby i zająć się sobą, gdy uważa że z miłości nic nie będzie. Zawsze mi mówi, jest już trochę za późno.. Powiedziała że zdecydowała że nigdy ze mną nie będzie, ale to chyba dlatego że sądzi że nie umiem jej zaakceptować. W jednej rozmowie powiedziała: zawsze mnie nie akceptowałeś, jakim cudem mam wierzyć że teraz miałoby być inaczej?! I ma rację że nie wierzy. Mimo to wiem że umiem, bo zrozumiałem wiele rzeczy. Bo w środku zawsze czułem że chciałbym żyć taką miłością jakiej ona mnie nauczyła, a której nie znałem przed nią.

Wiem że sprawa jest praktycznie przegrana, ale wiem też że obydwoje kochaliśmy się naprawdę, to był związek i ciał i dusz. Rozumieliśmy się bardzo dobrze, jednak mój charakter sprawił że nie zrobilem wtedy tego co trzeba. Wiem jak wiele błędów popełniłem. Mimo że ona nie wierzy że mógłbym być inny, ja wiem że potrafię bo znam się trochę dłużej. Dlatego o nią walczę, bo wiem że kocha mnie ale nie wierzy ze możemy być szczęśliwi, takim jakim byłem nie umiałem jej dać całkowitego szczęścia.

Piszę ten post, ponieważ naprawdę nie wiem co robić, wszyscy mówią daj sobie spokój. Ja wiem że cokolwiek się nie stanie będę walczył, że jeśli zobaczy że naprawdę się zmieniłem, to wtedy da szansę nam obojgu. Że uważa że nie jest możliwe szczęście ze mną "bo ludzie się nie zmieniają". W nowym chłopaku chyba kocha nie jego, z tego co słyszałem, ale raczej..życie jakie jej daje, spokój akceptację. Wiem że to wiele, ale to co do niej czułem było odwzajemnione. Ona mnie tez kochała najbardziej na świecie, i myślę że dalej kocha.

Powiedziała że jest zbyt wiele rzeczy które ją zraniły, i że raczej na pewno nigdy ze sobą nie damy rady być. Ale czuć że mnie kocha, powiedziała że wie że nikt jej nie pokocha taką miłością jak ja.

Nie oczekuję żę będzie łatwo. Nie oczekuję że będzie szybko. Zraniłem ją bardzo mocno, i wiem że muszę za to odpokutować. Mogę być nawet jej przyjacielem, bo tak naprawdę zawsze byliśmy przyjaciółmi i partnerami w jednym. Chcę żeby poznała mnie od strony której nie znała, gdzie ją akceptuję, kocham i dbam o jej szczęście. Jak wygląda sytuacja z Waszej strony drogie Panie? Wiem że uznacie mnie za typowego męskiego prymitywa, ale naprawdę nie jestem taki zły,jestem po prostu nieczułym kretynem który nie chce stracić swojego Słońca na zawsze.

PS. Mimo że obydwoje nie planowaliśmy na razie dzieci, to za każdym razem kiedy była o tym mowa, mówiłem że na pewno będę odpowiedzialny, że się nią zaopiekuje, pójde do pracy i damy sobie radę. Bo kilka razy był powód traktować taki scenariusz powaznie:) Zawsze starałem się być dla niej odpowiedzialny.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Ach, kobieta gdy słyszy, że jest gruba, potrafi wpaść w paranoje. Tym bardziej, jeśli te słowa padają od najważniejszej osoby na świecie. Rozumiem doskonale i ją, i Ciebie. Partner przede wszystkim powinien akceptować swą kobietę (jak i na odwrót). Czasem jest też tak, że ludzie nie pasują do siebie, mimo, że się kochają. Charaktery i często to, jak się spędza czas mają odzwierciedlenie w uczuciach. I albo jedno dostosuje się do drugiego, albo obydwoje będą starali się podjąć jakiś kompromis. Martwi mnie jedno... twierdzisz, że się zmieniłeś... ludzie czasem jak coś/kogoś tracą potrafią wiele, naprawdę. I dopóki tego nie będą mieć będą się starali, ale czasem może zdarzyć się tak - gdy dałaby Ci szansę, abyś jej udowodnił jaki jesteś, początkowo faktycznie byś się starał, a potem... znowu to samo. I możesz wierzyć w to, że tak nie będzie... jednakże nie wiesz jak będzie. Nie jesteś w stanie tego przewidzieć. Poza tym, jeśli nowy partner okazał się lepszy, czyli ją akceptują taką jaką jest, i spędza czas podobnie do niej, to w końcu może zapomnieć o Tobie, i go pokocha. Trudna sprawa, bo żebyś mógł jej udowodnić swoją zmianę lepiej byłoby być przy niej dość często. A teraz, gdy kogoś ma, to widzę to trochę kiepsko. Za mało czasu, tak sądzę. To tylko takie moje osobiste zdanie, trzymam oczywiście kciuki, może da się coś z tym jeszcze zrobić.

3

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Andy1612, przede wszystkim chcialabym pogratulowac Ci umiejetnosci trzezwego spojrzenia na zwiazek i popelniane przez ciebie bledy. Niewielu mezczyzn to potrafi. Wiesz, ze zwiazek prawdopodobnie rozpadl sie z Twojej winy i widac, ze szczerze chcialbys to naprawic.

Z tym, ze nalezaloby zastanowic sie, czy jest sens to robic. Wydaje mi sie bowiem, ze Ty chyba nie tesknisz tyle za zwiazek z ta konkretna dziewczyna, a za bliskoscia, porozumieniem dusz i cial. Przestales to miec na wyciagniecie reki, wiec zaczales po tym rozpaczac, wspominajac, jak Wam bylo razem dobrze, jak silne zywiles do niej uczucia. Niestety, czegos w tym zwiazku zabraklo. Zabraklo wzajemnej akceptacji, co teraz sobie uswiadomiles. Zyjemy w czasach, w ktorych nadwaga i otylosc traktowane sa jako pewnego rodzaju pietno. Twoja ukochana z pewnoscia nieraz slyszala, ze jest gruba, brzydka i nikt jej nie pokocha (co moze tlumaczyc jej silny charakter, poniewaz musiala nauczyc sie z tym zyc). Z pewnoscia wiec oczekiwala, ze mezczyzna, ktory z nia bedzie, bedzie dla niej oparciem. Kiedy tymczasem slyszala z Twoich ust, ze Ci sie nie podoba, bo jest gruba, uswiadomila sobie, ze jej po prostu nie akceptujesz. Wiele razem przezyliscie i musialo to byc dla niej bardzo bolesne, ale mysle, ze zrywajac z Toba, miala na uwadze przede wszystkim swoje dobro. Nikt z nas nie chcialby byc z kims, kto nas nie akceptuje, kto razem z nami nie kocha rowniez naszych wad. Mysle, ze czulbys sie podobnie, gdybys to Ty byl na miejscu swojej bylej, a Tobie ukochana osoba mowilaby, ze jestes za szczuply i jej sie nie podobasz. Akceptacja jest jedna z podstawowych potrzeb czlowieka. Bez akceptacji nie zbudujemy nawet zwyczajnego kolezenstwa, a co dopiero zwiazku!

Zeby nie bylo - nie chce Cie tu oceniac ani wyzywac od nieczulych facetow patrzacych tylko na wyglad. Nie widze jednak wiekszego sensu, aby ratowac ten zwiazek. Teraz czujesz, ze tego chcesz, ze bedziesz obsypywac ukochana kwiatami, ze kochasz ja - ale czy zmienil Ci sie gust? Jesli nadal wolisz szczuple, to dziewczyna z nadwaga nadal nie bedzie Ci sie podobac. I dobrze moze byc przez pierwsze tygodnie czy miesiace, a potem wszystko wroci, znowu beda klotnie i brak akceptacji.

4

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Cóż, może w ten sposób. Wcześniej miałem podejście że większość rzeczy mi się w niej podoba, a te co mi się nie podobają to dopracujemy. Natomiast nigdy nie wiedziałem że albo wszystko albo nic, w tej sytuacji wybór jest dla mnie jeden, ona. Niby nie lubię zbyt nadwagowych dziewczyn, natomiast ostatnio zauważyłem że Ona podoba mi się dużo bardziej niż większość szczupłych lasek, chyba w pewien sposób nie mam już gustu takiego jak myślałem że mam. Jak teraz myślę że mógłbym z każdą "fajną" laską się umówić, to wydają mi się niezbyt atrakcyjne w porównaniu do niej. Ogólnie zawsze mówiłem jej że jako dziewczyna, jest naprawdę bardzo piękna i ma ogromny wdzięk. Wtedy mówiłem że jedynie nadwaga jest problemem. Ale jako dziewczyna zawsze uważałem że jest bardzo ładna, ma przepiękną twarz, a reszta tak naprawdę też mi się podoba. Tylko wiadomo, jak człowiek nie myśli o tym że kogos rani to łatwiej dalej wybrzydzać, niech będzie jeszcze lepiej nie? Wiem, głupie podejście:/

5

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Spotkałem się z nią dzisiaj, i czuję że powinienem napisać co wyszło. Spotkanie było bardzo miłe, i w pewnym sensie było tak jak zawsze, byliśmy dalej dwoma osobami które o siebie dbają. Nie chciała żebym ją calował, chociaż na powitanie i pożegnanie dostałem buziaka w policzek, i bardzo mnie przytuliliśmy z calej siły. Na początku spotkania dostała róże, zmieniłem trochę wygląd co lekko ją zdziwiło pozytywnie. Poszliśmy do bardzo dobrej kawiarni gdzie zrobiłem nam rezerwację. Rozmawialiśmy milo i ciepło, mówiłem wiele razy ze cieszę się że znalazła kogoś kto ją kocha tak jak na to zasługuje, że rozumiem jej postepowanie i wiem że miała prawo wszystko to zrobić. Rozmawialismy o wielu sytuacjach, przepraszałem szczerze za większość i tłumaczyłem że aż za dobrze rozumiem swoje błędy, że wtedy ich nei rozumiałem niestety ale teraz za każdy z nich jest mi wstyd. Okazał się że z tym chłopakiem zaczyna właśnie mieszkać, po 3 tygodniach od rozstania. planuję praktycznie cały następny rok, on pomaga jej spełnić firmę-marzenie którą zawsze miała. Razem urządzają mieszkanie już nawet, wyprowadziła się z rodzinnej miejscowości już do niego. Z tego co powiedziała, to rodzina zaakceptowała ją jako swoją od razu, na jego mamę mówi teściowa. Mówiła że ślubu jeszcze nie planują, wie że to wygląda bardzo głupio. Powiedziała mi, że ona nie będzie już ze mną, chociaż nie mówiła tego złośliwie. Powiedziała że dla niej to wszystko tez jest dziwnie, ale jest tak jak zawsze chciała i w sumie niczego jej w życiu nie brakuje, a przede wszystkim on ja akceptuje jaka jest, a to dla niej bardzo ważne.

Na fakt że to aż boleśnie szybko, powiedziała że postawiła wszystko na jedną kartę, że zagrała Vabank i też nie wie dokładnie jak będzie (albo coś w tym stylu, mogłem pomiesząc). Jak powiedziałem że wiem że teraz się kochają, jest wspaniale i wielka miłość, to powiedziała że to też nie do końca jest tak jak ja myślę, wydawała się mieć wątpliwości. Wspomniała o tym że nie wie na ile bym się zmienił, że on jest dokładnym przeciwieństwem mnie, i że bardzo o nią dba, akceptuje, robi obiady, śniadania, wszystko robi dla niej. Chyba planują już wyjazd razem do Londynu, na koniec roku do egiptu o czym nieraz wspominała żeby ze mną tam pojechać. Jednocześnie sama chciała mnie odprowadzić, jak powiedziałem że róże ode mnie może zostawić w kawiarni żeby było wygodniej to powiedziała że zatrzyma. Przy pożegnaniu na moje nie puszczę Cię już, odpowiedziała że muszę. Wydaje mi się że jest szansa na spotkania, jest na to dość otwarta, ale zupełnie nie wiem co sądzić o tak szybkiej zmianie. Chcę być jej przyjacielem, ale chciałbym tez mieć szansę żeby może do mnie wróciła gdy zobaczy że się zmieniłem. Myślicie Panie że jeśli 3 lata szczerze mnie kochała i chyba dalej kocha, dalej jest szansa jakakolwiek? I tak będę czekał teraz, ale czy jest jakaś nadzieja?

6

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Powinieneś najlepiej wiedzieć, czy możesz mieć jeszcze jakąś nadzieję czy nie, ponieważ tutaj to Ty ją najbardziej znasz. Jeśli powiedziała Ci to, co powiedziała, i nie jest osobą, która tylko gada, to pewnie już szansy na związek nie będzie. Ale jeśli jednak po jakimś czasie coś w niej pęknie, to może i chciałaby jeszcze z Tobą być. Na razie jeśli masz możliwość spotykania się z nią czysto koleżeńsko, to rób to. Chyba, że ciężko Ci jakoś po spotkaniu, w takich okolicznościach bez sensu żebyś się męczył. A czas.. no czas pokaże co będzie dalej.

7

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Ona jest uparta, natomiast ma tez kochające serce. Nie chce do mnie wrócić, bo uważa że nie umiem się zmienić na stałe. Jeśli zobaczy że bym umiał, myślę że by poważnie przemyślała wszystko. Czuję w sercu że mała szansa jest, a spotykać się z nią chcę bo my rozumiemy się jak nikt inny, i każde spotkanie, uśmiech, spojrzenie w oczy jest czymś wspaniałym. Wydaje mi się że sercem jest ze mna, a rozsądkiem z tamtym. Powiedziała raz że jak dba o innych to zawsze kończy się dla niej źle, i musi pomyśleć o sobie bo tylko wtedy jest dobrze. Jest mi przykro że tyle złego jej robiłem, ale cóż, będę walczył do końca. Jeśli kocha naprawdę, i zobaczy że możemy być razem szczęśliwi, to może jej serce przestanie być z kamienia. Za tydzień zaproszę ją do opery, zawsze tego chciała. Zobaczę co potem wyjdzie, ale na spotkaniu było między nami praktycznie tak czule i blisko jak zawsze, tylko że wiadomo bez erotyki i troszkę bardziej się pilnowała żeby być fair dla nowego. Ale jak w oczy sobie patrzeliśmy, to patrzyła na mnie tak samo jak zawsze, uśmiechniętymi oczami

8

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Wiadomo, od razu nie przestaje się kochać. Jak będzie Wam bardzo zależeć, to Ty - zrobisz wszystko, by udowodnić jej, że się zmieniłeś, a ona - doceni to i postanowi dać Ci szansę. To może trwać długo, ale.. czekanie czasem jest opłacalne. Trzymam kciuki.

9

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Pracy się nie boję, może nie wyglądam, ale zdaję sobie sprawę że wszystko totalnie spieprzyłem. Ona zawsze kochała cytat z Kubusia Puchatka, którego zresztą maskotkę jej dałem po tym jak się poznaliśmy: "a co jeśli kiedyś odejdę? -zapytał Krzyś- nie się nie stanie - odrzekł Puchatek- ja sobie tu posiedzę i poczekam na Ciebie, jak się kogoś kocha to ten ktoś nigdy nie znika"

W pewnym sensie nawet jeśli nic to nie da, ale kiedyś powie że cokolwiek naprawiłem i że zmieniło to jej życie na lepsze to i tak będzie warto. Ale jeśli dwoje ludzi się kocha, to zawsze chyba jest nadzieja. Ja ją bardzo kocham, rozstając się mówiła że mnie kocha, ale nie wierzy że możemy być razem szczęśliwi. Spróbuję dać jej tyle szczęścia ile zdołam, pierwszy raz naprawdę czuję radość z tego gdy sprawię że się uśmiechnie.

PS. Na jednym z forum wyczytałem że jednej dziewczynie chłopak pisał codziennie wieczorem, kulturalne dobranoc, ona nie odpisywała ale wiedziała że kazdego dnia o niej myśli, i tym ją przekonał mimo że był inny adorator. Myślicie że coś takiego ma sens? Bo może nie codziennie, ale np po 2-3 dniach ciszy, żeby wiedziała że zawsze myślami jestem przy niej?

10

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Oczywiście, druga strona może poprzez ciszę pomyśleć, że się poddajesz. Nie można też przesadzać, to fakt. Dlatego co kilka dni warto napisać: "Spokojnej, ciepłej nocy."

11

Odp: Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Wiem że jak napiszę, to będzie o mnie myślała. Postaram się czasem pisać, nie nachalnie, ale właśnie życzyć dobrej nocy tak jak mniej więcej sugerowałaś.

Ktoś mi napisał że ona chyba po prostu stwierdziła że miłość zawsze jej przynosi cierpienie i nieszczęście, więc chyba związała się z rozsądku z tym chłopakiem. Zobaczymy, wydaje się dość otwarta na spotkania, niby są parą i w ogóle, ale mam lekkie wrażenie że nie ma u nich jeszcze zażyłości i przyjaźni.A chociaż boję się, że zaproszenie do opery to taka pół randka i będzie miała opory, postaram się jakoś wtedy jej to wyjaśnić że po prostu chciałbym z nią iść dla przyjemności, i to nie jest coś za co wymagane jest cokolwiek.

Jedna przyjaciółka powiedziała mi że kropla drąży skałę, żeby cierpliwie walczyć o nią, i że żadna kobieta nie obrazi się na ukochanego że jest dla niego wielką miłością i dla niej się stara jak dla nikogo. Chyba coś w tym jest

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wielka miłość stracona z powodu moich błędów?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018