Postanowilam napisac watek dotyczacy mojego problemu poniewaz nie wiem co mam robic.
Mam 18 lat jestem z moim facetem (23) 2 lata wiem ze to nie dlugi starz ale jednak na moj charakter to naprawde duzy wyczyn ![]()
Jestem bardzo ambitna i cenie sobie w jakis sposob planowanie przyszlosci.
A teraz do sedna sprawy. Moj facet zawsze mial problem ze znalezieniem pracy a jak nie ze znalezieniem to z utrzymaniem.
Zawsze cos bylo nie tak, a to go zwolnili a to zakmneli firme a to on nie mogl pracowac bo mial problemy zdrowotne czy cos tam jeszcze innego.
Ciagle byl bez pieniedzy. Nie moglam nigdzie wyjsc bo on nie mial pieniedzy ze znajomymi sie spotkac tez nie bo on nie ma pieniedzy a ostatnio przyzwyczail sie znowu ze ciagle ja place i nawet nie jest mu wstyd.
Ok ja rozumiem ze jezeli jest zwiazek to pieniadze nie graja roli ale kurcze nie bede utrzymywac wlasnego faceta tym bardziej ze jestem mloda jeszcze sie ucze i pracuje dorywczo w weekendy.
Teraz on wyjechal do pracy do Wroclawia mieszkamy w Pabianicach. Owszem niby cos tam zarabia ale jednak wedlug mnie to sie w ogole nie oplaca.
Daje mu mozliwosc tylko i wylacznie kupna jedzenia. Pozatym jest ciagle daleko odemnie czego nienawidze bo potrzebuje tego zeby jednak mnie przytulil, powiedzial dobre slowo czy cos.
A najbardziej w swiecie denerwuje mnie to ze on zyje z dnia na dzien. "oj tam co bedzie to bedzie", "tak jest narazie i nic na to nie poradze" ulubione slowa mojego partnera. Kurcze ale zeby chociaz cos dzialal, zaplanowal, ale nic takiego nie slysze ! Najlepiej caly czas wiazac koniec z koncem.
Mimo wszystko bardzo go kocham i kiedy jest przy mnie mam wrazenie ze wiekszosc z tych rzeczy jest nieistotna.
I teraz pytanie do was. Co ja mam zrobic ? Rozejsc sie z nim czy jednak dalej zyc wedlug jego kryteriow ? ( on moje wpuszcza jednym uchem a drugim wypuszcza, mimo ze staram sie tlumaczyc i rozmawiac).
Blagam pomocy!