Witam, mam na imię Paulina albo jak wszyscy znajomi na mnie wołają "pusia". Jestaem tu nowa, na karku leży mi 20, pomimo że można by sądzić, że cały świat stoi otworem, czuję się skrzywdzona przez los, albo samą siebie. Mieszkam wraz z chłopakiem, ojcem mojego 8 miesięcznego syna Wiktora. Mieszkamy razem i powinniśmy się czuć szczęśliwi, ale tak nie jest. Nie potrafimy szczerze i otwarcie rozmawiać, dla niego wszystko to JEDEN WIELKI TEMAT TABU. Gdy podejmuję taką próbę on się zawsze czymś wykręca, staje za jakąś niewidoczną zasłoną, męczy mnie to strasznie bo on izoluje mnie od przyjaciół jakbym tylko jego własnością była. Ja natomiast nie mogę nic z tym zrobić bo jestem na jego utrzymaniu, bo ja się jeszcze uczę i brak mi tylko otwartości na każdy aspekt życia, bo ja chce rozmawiać dzielić się wszystkim a nie tłamsić wszystko w głowie.
Władysław Grzeszczyk ? Parada paradoksów
Gdzie kończy się szczerość, tam się na pewno zaczyna samotność.