Witam ![]()
Mam 19 lat, w tym roku zaczęłam studia, dostałam się na wymarzony kierunek, zmieniłam miasto - pozornie wszystko układa się jak po maśle, po mojej myśli, zgodnie z oczekiwaniami. A jednak ten okres, od kiedy zaczęlam studia, stał się zamiast najlepszym w życiu - najgorszym.. Czasami mam wrażenie, że sama nie wiem czego chcę i że przesadzam..
W LO miałam paczkę znajomych, z którymi się trzymaliśmy razem, wszędzie chodziliśmy razem - brakowało w tych relacjach szczerości i była to raczej pozorna przyjaźń, no ale była. Poszłam na studia, z zamiarem odcięcia się od starych "przyjaźni" - i tak się stało, tylko że nie mam juz nawet tego. Ludzie w grupie są w porządku, każdy z każdym pogada, od czasu do czasu jakaś impreza - ale na tym się kończy, z nikim nie mogę nawiązać bliższego kontaktu. Czuję się, jakbym miała dobry kontakt ze wszystkimi, a jednocześnie z nikim
nie mam osoby, z którą mogłabym pójść tak o, na spacer, czy pogadała o czymś poważniejszym niż tematy związane z uczelnią.. Generalnie ludzie gadają tylko o sprawach uczelnianych, nie wliczając osób, które już znaly się wcześniej i razem poszły na ten sam kierunek..
Czuję się strasznie samotna.. Oprócz 2 przyjaciółek chyba nie mam nikogo bliższego - i wystarczyłoby mi to, gdyby nie to, że każda jest daleko - jedna zdaje maturę w tym roku, i jest w moim rodzinnym mieście, druga studiuje w innym mieście i wraca raz na miesiąc do domu.. Nie mam chłopaka, co potęguje tylko poczucie samotności, szczególnie że dookoła mnie są same pary (w grupie dosłownie wszyscy są w związkach, oprócz mnie i może jeszcze 4-5 osób..).
Co wy o tym, drogie forumowiczki, myślicie? Przesadzam czy coś ze mną jest nie tak?