Zawsze i wszędzie sama - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Zawsze i wszędzie sama

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 70 ]

Temat: Zawsze i wszędzie sama

Zaprosiłam faceta z którym się spotykam na wesele. W ostatniej chwili odmówił mi, bo dostał propozycje wzięcia udziału w szkoleniu... Zostałam pod ścianą, znów sama ze wszystkim kolejny raz. W weekendy on jeździ sam do swojej rodziny, wspolnych wakacji nie było, bo brak kasy.
Nikogo innego nie zaproszę, to wyjazd z noclegiem i nie mam kolegi z którym miałabym takie kontakty. Poszłybyście same? Stresuje sie samotna jazdą tyle km, nie jestem aż tak wprawionym kierowcą. Poza tym trochę mi wstyd, bo raczej będę jedyną singielką.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Zaprosiłam faceta z którym się spotykam na wesele. W ostatniej chwili odmówił mi, bo dostał propozycje wzięcia udziału w szkoleniu... Zostałam pod ścianą, znów sama ze wszystkim kolejny raz. W weekendy on jeździ sam do swojej rodziny, wspolnych wakacji nie było, bo brak kasy.
Nikogo innego nie zaproszę, to wyjazd z noclegiem i nie mam kolegi z którym miałabym takie kontakty. Poszłybyście same? Stresuje sie samotna jazdą tyle km, nie jestem aż tak wprawionym kierowcą. Poza tym trochę mi wstyd, bo raczej będę jedyną singielką.

Poszłabym sama.
Z tym, ze jeśli miałabym obawy, że nie jestem zbyt wprawionym kierowcą to pojechałabym innym środkiem transportu. O ile się da.
To, że jesteś singielką na weselu to żaden wstyd.
Zastanowiłabym się nad tym twoim chłopakiem.
Brak wakacji z powodu kasy?
Naprawdę nie jest w stanie zaoszczędzić choćby na wypad na kilka dni w Polsce?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

3

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Kleoma napisał/a:
Vaniliowa09 napisał/a:

Zaprosiłam faceta z którym się spotykam na wesele. W ostatniej chwili odmówił mi, bo dostał propozycje wzięcia udziału w szkoleniu... Zostałam pod ścianą, znów sama ze wszystkim kolejny raz. W weekendy on jeździ sam do swojej rodziny, wspolnych wakacji nie było, bo brak kasy.
Nikogo innego nie zaproszę, to wyjazd z noclegiem i nie mam kolegi z którym miałabym takie kontakty. Poszłybyście same? Stresuje sie samotna jazdą tyle km, nie jestem aż tak wprawionym kierowcą. Poza tym trochę mi wstyd, bo raczej będę jedyną singielką.

Poszłabym sama.
Z tym, ze jeśli miałabym obawy, że nie jestem zbyt wprawionym kierowcą to pojechałabym innym środkiem transportu. O ile się da.
To, że jesteś singielką na weselu to żaden wstyd.
Zastanowiłabym się nad tym twoim chłopakiem.
Brak wakacji z powodu kasy?
Naprawdę nie jest w stanie zaoszczędzić choćby na wypad na kilka dni w Polsce?

Niestety inny środek transportu nie wchodzi w grę, to mała miejscowość, trzeba będzie dojechać do kościoła. Najbardziej boli mnie to, że zostałam wystawiona w ostatniej chwili i to z argumentem, że to świetne szkolenie którego nie poświęci dla wesela wlasciwie obcych mu osób.
W wakacje byliśmy tylko na 2 noce  a wyjeździe i to wszystko.

4

Odp: Zawsze i wszędzie sama

A co on robił podczas reszty wakacji?
On pracuje czy jeszcze się uczy?
Jest na utrzymaniu rodziców?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

5

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Poszłabym sama, ale..

Vaniliowa09 napisał/a:

Zaprosiłam faceta z którym się spotykam na wesele. W ostatniej chwili odmówił mi, bo dostał propozycje wzięcia udziału w szkoleniu... Zostałam pod ścianą, znów sama ze wszystkim kolejny raz. .

Jakby mi facet taki numer odstawił, to bym sie zastanowiła nad sensem znajomosci z nim. Rozumiem, jak komus raz cos wypadnie, ale jesli staje sie to normą, to po co komu taki związek?

6

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Facet leci w chuja.
Jeżeli nie chce cie przedstawić swojej rodzinie, unika wspólnych wyjazdów, unika wspólnych imprez.
To wniosek nasuwa sie sam: ma kochankę, albo ty jesteś kochanka.

7

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Pojechałabym sama albo wzięłabym osobę towarzyszącą, nawet koleżankę. A już na pewno do głowy by mi nie  przyszło, żeby nie jechać. A ten twój  kolega, to straszny sknera musi być albo niezainteresowany.

Pamiętaj, że kiedy potrzebujesz pomocnej dłoni, jest ona na końcu twojego ramienia

Audrey Hepburn

8

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Poczekajmy aż autorka się wypowie czym on się zajmuje, w jakim jest wieku.
Bo jeżeli nadal się tylko uczy i jest na utrzymaniu rodziców to może nie mieć kasy.
Takie wesele to spory koszt: dojazd, ubiór, prezent, te wszystkie zbiórki na weselu...
To sobie wymyślił szkolenie.
A przyjazdu do domu co tydzień mogą wymagać rodzice aby coś pomógł, dać mu kasę, słoiki.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

9

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Zaprosiłam faceta z którym się spotykam na wesele. W ostatniej chwili odmówił mi, bo dostał propozycje wzięcia udziału w szkoleniu... Zostałam pod ścianą, znów sama ze wszystkim kolejny raz. W weekendy on jeździ sam do swojej rodziny, wspolnych wakacji nie było, bo brak kasy.
Nikogo innego nie zaproszę, to wyjazd z noclegiem i nie mam kolegi z którym miałabym takie kontakty. Poszłybyście same? Stresuje sie samotna jazdą tyle km, nie jestem aż tak wprawionym kierowcą. Poza tym trochę mi wstyd, bo raczej będę jedyną singielką.

Poszłabym sama. Jednocześnie zadałabym sobie pytania na co mi chłop, który mnie wystawia w takim momencie i jest niesłowny, czemu nie chce mnie przedstawić swojej rodzinie i czemu naprawdę nie chce spędzać razem wakacji. Po prostu czułabym, że ten związek nie jest dla niego ważny i że ja nie jestem ważna.

Ale faktycznie może poczekajmy na tak szczegółowe informacje jak wiek, zajęcie i inne.

Dla mnie jest tylko jedno uzasadnienie jego zachowania- faktycznie nie było go stać na ślub i wesele a wstydził się przyznać. Wiem, ile teraz "wypada" dać w kopertę plus jeszcze strój, dojazd...

Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa- Jiddu Krishnamurti

10

Odp: Zawsze i wszędzie sama

On już jest po 30stce.
Jeśli chodzi o wesele, to nie kasa jest przyczyną, ale po prostu on dostał propozycje szkolenia z pracy, zgodził się mimo, że terminy się nakładały. Uznał, że wesele jeszcze będzie nie raz, a szkolenie się nie powtórzy.
Jeśli chodzi o wyjazdy do rodziny, cóż, nie zabiera mnie, bo dopiero się rozwiódł z żoną I chyba jego rodzina nie jest gotowa na poznanie nowej dziewczyny.

11

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Jak długo jesteście razem? Może facet po prostu nie jest z tych którzy od razu, z punktu będą cię za swoją przyszłą żonę uważać. Traktuje cię nieco na dystans, bo może po prostu z nim trzeba "dłużej pochodzić" żeby cię np. rodzinie przedstawił. Może sobie pewne rzeczy dopowiadasz albo oceniasz wg. własnych pragnień?

12

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Jeśli wesele jest w sobotę, to można pogodzić jedno z drugim, dla chcącego nic trudnego... Ale on najwidoczniej nie chce Ci towarzyszyć, bo nie ma ochoty i to można zrozumieć, tylko gorzej, że Ciebie nie bierze opod uwagę...

13

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Jesteśmy razem od grudnia zeszłego roku, po drodze mieliśmy przerwę gdy podczas ostatnich rozpraw ex żona zaczęła wyciągać ich brudy. Od razu zaznaczę- poznalam go po tym jak złożył pozew, więc nie rozwodził się dla mnie.
Niestety powrót że szkolenia będzie dopiero w niedzielę, a wesele jest w sobotę. Staram się zrozumieć, że robi to dla pracy, dla kariery, ale jest mi bardzo przykro. Powiedział mi w ostatniej chwili I praktycznie postawił pod ścianą. On twierdzi, że mogę iść sama i nic się nie stanie.

14

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Jesteśmy razem od grudnia zeszłego roku, po drodze mieliśmy przerwę gdy podczas ostatnich rozpraw ex żona zaczęła wyciągać ich brudy. Od razu zaznaczę- poznalam go po tym jak złożył pozew, więc nie rozwodził się dla mnie.
Niestety powrót że szkolenia będzie dopiero w niedzielę, a wesele jest w sobotę. Staram się zrozumieć, że robi to dla pracy, dla kariery, ale jest mi bardzo przykro. Powiedział mi w ostatniej chwili I praktycznie postawił pod ścianą. On twierdzi, że mogę iść sama i nic się nie stanie.

To idź sama i dobrze się baw smile A faceta zacznij traktować tak, jak on ciebie traktuje, czyli lekko smile Zobaczysz, jak długo mu się to będzie podobało.

15

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Jesteśmy razem od grudnia zeszłego roku, po drodze mieliśmy przerwę gdy podczas ostatnich rozpraw ex żona zaczęła wyciągać ich brudy. Od razu zaznaczę- poznalam go po tym jak złożył pozew, więc nie rozwodził się dla mnie.
Niestety powrót że szkolenia będzie dopiero w niedzielę, a wesele jest w sobotę. Staram się zrozumieć, że robi to dla pracy, dla kariery, ale jest mi bardzo przykro. Powiedział mi w ostatniej chwili I praktycznie postawił pod ścianą. On twierdzi, że mogę iść sama i nic się nie stanie.

Ale szkolenie w sobotę się kończy, dlatego ten argument nie przekonuje. O szkoleniu też się nie dowiedział wczoraj.
Jak on jest krótko po rozwodzie, to po prostu nie chce jechać, poszukał wymówki.
Może też jesteś plastrem i jak na razie nie zamierza bywać z Tobą "na salonach".

16

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Jesteśmy razem od grudnia zeszłego roku, po drodze mieliśmy przerwę gdy podczas ostatnich rozpraw ex żona zaczęła wyciągać ich brudy. Od razu zaznaczę- poznalam go po tym jak złożył pozew, więc nie rozwodził się dla mnie.
Niestety powrót że szkolenia będzie dopiero w niedzielę, a wesele jest w sobotę. Staram się zrozumieć, że robi to dla pracy, dla kariery, ale jest mi bardzo przykro. Powiedział mi w ostatniej chwili I praktycznie postawił pod ścianą. On twierdzi, że mogę iść sama i nic się nie stanie.

Szkoleń nie organizuje się w ostatniej chwili, chyba, że dana osoba nie może przyjść, a ktoś inny w zastępstwie  idzie na to miejsce, a przy tym musi się na to  zgodzić. jeśli on nie planował z tobą wspólnego wyjazdu na wesele, mógł ci powiedzieć wcześniej. A ty myślałaś, że z nim pojedziesz, i to nie jest fair.
Mówienie, że możesz iść sama i nic się nie stanie, odczytałabym jako obojętność i brak uczuć. Przecież wie, że boisz się sama tak daleko jechać, wie, że nie poczujesz się komfortowo. Ja tam bym następnym razem nie ujmowała w swoich planach, bo przecież nic się nie stanie, jeśli nie będzie zaproszony.

Pamiętaj, że kiedy potrzebujesz pomocnej dłoni, jest ona na końcu twojego ramienia

Audrey Hepburn

17

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Zmienili mu w ostatniej chwili termin szkolenia, na późniejsza datę nie było wystarczająco chętnych. Mówił, że próbował przełożyć, ale nie dało się z powyższych względów. Teraz musiałby oddać koszty pracodawcy jeśli zrezygnuje.
Szczerze mówiąc myślalam żeby zaprosić mojego ex, trochę żeby mu zagrać na nosie. Z drugiej strony mam wątpliwości czy to dobry pomysł, bo mamy sporadyczny kontakt (życzenia na święta i urodziny)

18

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Zmienili mu w ostatniej chwili termin szkolenia, na późniejsza datę nie było wystarczająco chętnych. Mówił, że próbował przełożyć, ale nie dało się z powyższych względów. Teraz musiałby oddać koszty pracodawcy jeśli zrezygnuje.
Szczerze mówiąc myślalam żeby zaprosić mojego ex, trochę żeby mu zagrać na nosie. Z drugiej strony mam wątpliwości czy to dobry pomysł, bo mamy sporadyczny kontakt (życzenia na święta i urodziny)

Nie będę się rozwodzić  na temat szkoleń, mógłby choć nie kłamać.
Następnym razem będzie kradzież auta czy coś jeszcze innego?

Pamiętaj, że kiedy potrzebujesz pomocnej dłoni, jest ona na końcu twojego ramienia

Audrey Hepburn

19 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2022-09-29 23:07:04)

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Zmienili mu w ostatniej chwili termin szkolenia, na późniejsza
datę nie było wystarczająco chętnych. Mówił, że próbował przełożyć, ale nie dało się z powyższych względów. Teraz musiałby oddać koszty pracodawcy jeśli zrezygnuje.
Szczerze mówiąc myślalam żeby zaprosić mojego ex, trochę żeby mu zagrać na nosie.
Z drugiej strony mam wątpliwości czy to dobry pomysł, bo mamy sporadyczny kontakt (życzenia na święta i urodziny)

Poszłabym sama i postarała się bawić dobrze.
Pomysłu z byłym nie pochwalam, bo granie na nosie może obrócić się przeciw Tobie.
Być może facet po niedawnych przejściach nie ma ochoty na bywanie.
W szkolenie i niemożliwość przełożenia wierzę, bo nie jedno szkolenie przechodziłam
w czasie mi nie pasującym. Rezygnacja to istotnie finansowe straty.

20

Odp: Zawsze i wszędzie sama
cisza to ja napisał/a:
Vaniliowa09 napisał/a:

Zmienili mu w ostatniej chwili termin szkolenia, na późniejsza
datę nie było wystarczająco chętnych. Mówił, że próbował przełożyć, ale nie dało się z powyższych względów. Teraz musiałby oddać koszty pracodawcy jeśli zrezygnuje.
Szczerze mówiąc myślalam żeby zaprosić mojego ex, trochę żeby mu zagrać na nosie.
Z drugiej strony mam wątpliwości czy to dobry pomysł, bo mamy sporadyczny kontakt (życzenia na święta i urodziny)

Poszłabym sama i postarała się bawić dobrze.
Pomysłu z byłym nie pochwalam, bo granie na nosie może obrócić się przeciw Tobie.
Być może facet po niedawnych przejściach nie ma ochoty na bywanie.
W szkolenie i niemożliwość przełożenia wierzę, bo nie jedno szkolenie przechodziłam
w czasie mi nie pasującym. Rezygnacja to istotnie finansowe straty.


Właśnie odwrotnie, w ostatniej chwili jemu przełożyli szkolenie...

21

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Jestem okropnie zła, że w ogóle się zapisał na to szkolenie w miesiącu gdy mieliśmy plany, od początku bylo zamieszanie z terminem i mógł się wycofać od razu, ale mu zależało na papierku.
Mam wątpliwości czy iść samej, raczej tam będą pary i boję się, że będę wyglądać jak przegryw, który podpiera ściany. Wszyscy pójdą na parkiet w parach a ja zostanę jak sierotka.

22

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Jestem okropnie zła, że w ogóle się zapisał na to szkolenie w miesiącu gdy mieliśmy plany, od początku bylo zamieszanie z terminem i mógł się wycofać od razu, ale mu zależało na papierku.
Mam wątpliwości czy iść samej, raczej tam będą pary i boję się, że będę wyglądać jak przegryw, który podpiera ściany. Wszyscy pójdą na parkiet w parach a ja zostanę jak sierotka.

To, że masz problemy ze sobą i swoją samooceną to Twój problem, a nie Twojego faceta. Miał rezygnować ze szkolenia dla jakiegoś wesela? Wolne żarty.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

23 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-30 09:34:51)

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Jestem okropnie zła, że w ogóle się zapisał na to szkolenie w miesiącu gdy mieliśmy plany, od początku bylo zamieszanie z terminem i mógł się wycofać od razu, ale mu zależało na papierku.
Mam wątpliwości czy iść samej, raczej tam będą pary i boję się, że będę wyglądać jak przegryw, który podpiera ściany. Wszyscy pójdą na parkiet w parach a ja zostanę jak sierotka.

Znam kobiety, które same poszły na wesele i nie podpierały ścian, dobrze się bawiły. Zależy od nastawienia.

Ja nie wiem jak można uzależnić się od kogoś, kto unika wspólnych spotkań  i wyobrażać sobie z nim związek. Ale to tylko moje zdanie.

Pamiętaj, że kiedy potrzebujesz pomocnej dłoni, jest ona na końcu twojego ramienia

Audrey Hepburn

24

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Z pierwszego postu odniosłam wrazenie, ze sytuacja takiego wystawienia, czy zmiany planow zdarzyla sie nie pierwszy raz, wiec raczej nie traktuje Cie powaznie. Moze nie pozamykal jeszcze starych rozdziałow.

Ja bym poszła sama, a jesli boisz sie jeździc, to moze moglabys sie z kims zabrac (z kościoła, itd). Nikogo tam nie znasz z innych gości?

25

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Znam jedna koleżankę, która idzie z kolegą i być może będzie jeszcze jedna z narzeczonym, ale praktycznie nie mamy kontaktu.

Jeśli chodzi o rezygnowanie ze szkolenia na rzecz wesela -od dawna wiedział kiedy mamy imprezę. Zgłosił się na szkolenie mimo, że było ryzyko nałożenia się daty. Później dostał informacje, że pójdzie z późniejszym terminie, ale w ostatniej chwili sytuacja się zmieniła. Jakbym mnie partner zaprosił już dawno na jakąś uroczystość, to bym nie organizowała sobie niczego w pracy, gdzie nie mam na 100%, pewnej daty. Teraz ja czuję się postawiona pod ścianą i zostałam z problemem.

26

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Alika_ napisał/a:

Z pierwszego postu odniosłam wrazenie, ze sytuacja takiego wystawienia, czy zmiany planow zdarzyla sie nie pierwszy raz, wiec raczej nie traktuje Cie powaznie. Moze nie pozamykal jeszcze starych rozdziałow.

Ja bym poszła sama, a jesli boisz sie jeździc, to moze moglabys sie z kims zabrac (z kościoła, itd). Nikogo tam nie znasz z innych gości?

Jeżeli chodzi o takie sytuacje, to do tej pory tylko na weekendy był z tym problem, bo każdy z nas jeździ oddzielnie.

27 Ostatnio edytowany przez SaraS (2022-09-30 12:14:12)

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Bez urazy, ale dla mnie oczekiwanie, że ktoś nie zaplanuje nic w pracy na cały miesiąc, żeby się przypadkiem daty nie nałożyły, jest mocno dziwne. Pretensje o to, że przełożyli mu termin szkolenia - tak samo. Co on miałby niby zrobić? "Sorry, szefie, nie mogę, idę na wesele... A nie, nie wiem czyje, obcy ludzie, ale moja dziewczyna potrzebuje towarzystwa..."? Przecież to nic dziwnego, że wybrał ważne dla niego szkolenie, a nie zabawę. Zrozumiałabym foszki, gdyby wystawił Cię ze względu na wypad z kumplami, ale praca? Istnieje przecież coś takiego, jak obowiązki. wink

28

Odp: Zawsze i wszędzie sama
SaraS napisał/a:

Bez urazy, ale dla mnie oczekiwanie, że ktoś nie zaplanuje nic w pracy na cały miesiąc, żeby się przypadkiem daty nie nałożyły, jest mocno dziwne. Pretensje o to, że przełożyli mu termin szkolenia - tak samo. Co on miałby niby zrobić? "Sorry, szefie, nie mogę, idę na wesele... A nie, nie wiem czyje, obcy ludzie, ale moja dziewczyna potrzebuje towarzystwa..."? Przecież to nic dziwnego, że wybrał ważne dla niego szkolenie, a nie zabawę. Zrozumiałabym foszki, gdyby wystawił Cię ze względu na wypad z kumplami, ale praca? Istnieje przecież coś takiego, jak obowiązki. wink

Ona też pisala o innych akcjach. Moim zdaniemnie po drodze im razem. Niby są razem a osobno.

29

Odp: Zawsze i wszędzie sama
rossanka napisał/a:
SaraS napisał/a:

Bez urazy, ale dla mnie oczekiwanie, że ktoś nie zaplanuje nic w pracy na cały miesiąc, żeby się przypadkiem daty nie nałożyły, jest mocno dziwne. Pretensje o to, że przełożyli mu termin szkolenia - tak samo. Co on miałby niby zrobić? "Sorry, szefie, nie mogę, idę na wesele... A nie, nie wiem czyje, obcy ludzie, ale moja dziewczyna potrzebuje towarzystwa..."? Przecież to nic dziwnego, że wybrał ważne dla niego szkolenie, a nie zabawę. Zrozumiałabym foszki, gdyby wystawił Cię ze względu na wypad z kumplami, ale praca? Istnieje przecież coś takiego, jak obowiązki. wink

Ona też pisala o innych akcjach. Moim zdaniemnie po drodze im razem. Niby są razem a osobno.

Ubiegłaś mnie Rossanko:)
Co weekend woli wyjazd do rodziny a nie spotkanie z autorką. Wesele chyba przelało czarę goryczy. Jego rodzina może nawet nie wiedzieć o istnieniu  autorki.

Pamiętaj, że kiedy potrzebujesz pomocnej dłoni, jest ona na końcu twojego ramienia

Audrey Hepburn

30

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
SaraS napisał/a:

Bez urazy, ale dla mnie oczekiwanie, że ktoś nie zaplanuje nic w pracy na cały miesiąc, żeby się przypadkiem daty nie nałożyły, jest mocno dziwne. Pretensje o to, że przełożyli mu termin szkolenia - tak samo. Co on miałby niby zrobić? "Sorry, szefie, nie mogę, idę na wesele... A nie, nie wiem czyje, obcy ludzie, ale moja dziewczyna potrzebuje towarzystwa..."? Przecież to nic dziwnego, że wybrał ważne dla niego szkolenie, a nie zabawę. Zrozumiałabym foszki, gdyby wystawił Cię ze względu na wypad z kumplami, ale praca? Istnieje przecież coś takiego, jak obowiązki. wink

Ona też pisala o innych akcjach. Moim zdaniemnie po drodze im razem. Niby są razem a osobno.

Ubiegłaś mnie Rossanko:)
Co weekend woli wyjazd do rodziny a nie spotkanie z autorką. Wesele chyba przelało czarę goryczy. Jego rodzina może nawet nie wiedzieć o istnieniu  autorki.

Z opisu wygląda na taki zwiazek-nie związek.

31

Odp: Zawsze i wszędzie sama
SaraS napisał/a:

Bez urazy, ale dla mnie oczekiwanie, że ktoś nie zaplanuje nic w pracy na cały miesiąc, żeby się przypadkiem daty nie nałożyły, jest mocno dziwne. Pretensje o to, że przełożyli mu termin szkolenia - tak samo. Co on miałby niby zrobić? "Sorry, szefie, nie mogę, idę na wesele... A nie, nie wiem czyje, obcy ludzie, ale moja dziewczyna potrzebuje towarzystwa..."? Przecież to nic dziwnego, że wybrał ważne dla niego szkolenie, a nie zabawę. Zrozumiałabym foszki, gdyby wystawił Cię ze względu na wypad z kumplami, ale praca? Istnieje przecież coś takiego, jak obowiązki. wink

Roznie mozna na to patrzec, bo czy bedac pracownikiem trzeba od razu byc niewolnikiem pracodawcy? Zaplanowanie jakiegos waznego wydarzenia, bo takim jest moim zdaniem tego typu uroczystosc, nie powinna musiec kolidowac z grafikiem pracy, bez przesady. Mozna szefowi powiedziec, ze mam uroczystosc i nie pasuje mi ten termin szkolenia. Tylko, ze to trzeba chcieć, a ja bym tu raczej skłaniałą sie ku twierdzeniu, ze to marna wymówka ze strony chłopaka wink.

32

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Wg mnie, on sam chciał się wymiksować z tego wesela.

33

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Alika_ napisał/a:
SaraS napisał/a:

Bez urazy, ale dla mnie oczekiwanie, że ktoś nie zaplanuje nic w pracy na cały miesiąc, żeby się przypadkiem daty nie nałożyły, jest mocno dziwne. Pretensje o to, że przełożyli mu termin szkolenia - tak samo. Co on miałby niby zrobić? "Sorry, szefie, nie mogę, idę na wesele... A nie, nie wiem czyje, obcy ludzie, ale moja dziewczyna potrzebuje towarzystwa..."? Przecież to nic dziwnego, że wybrał ważne dla niego szkolenie, a nie zabawę. Zrozumiałabym foszki, gdyby wystawił Cię ze względu na wypad z kumplami, ale praca? Istnieje przecież coś takiego, jak obowiązki. wink

Roznie mozna na to patrzec, bo czy bedac pracownikiem trzeba od razu byc niewolnikiem pracodawcy? Zaplanowanie jakiegos waznego wydarzenia, bo takim jest moim zdaniem tego typu uroczystosc, nie powinna musiec kolidowac z grafikiem pracy, bez przesady. Mozna szefowi powiedziec, ze mam uroczystosc i nie pasuje mi ten termin szkolenia. Tylko, ze to trzeba chcieć, a ja bym tu raczej skłaniałą sie ku twierdzeniu, ze to marna wymówka ze strony chłopaka wink.

Dlaczego od razu niewolnikiem? Wystarczy, że poważnie podchodzi do swojej pracy. Szkolenie jest ważniejsze niż marnowanie czasu na weselu.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

34

Odp: Zawsze i wszędzie sama
M!ri napisał/a:
Alika_ napisał/a:
SaraS napisał/a:

Bez urazy, ale dla mnie oczekiwanie, że ktoś nie zaplanuje nic w pracy na cały miesiąc, żeby się przypadkiem daty nie nałożyły, jest mocno dziwne. Pretensje o to, że przełożyli mu termin szkolenia - tak samo. Co on miałby niby zrobić? "Sorry, szefie, nie mogę, idę na wesele... A nie, nie wiem czyje, obcy ludzie, ale moja dziewczyna potrzebuje towarzystwa..."? Przecież to nic dziwnego, że wybrał ważne dla niego szkolenie, a nie zabawę. Zrozumiałabym foszki, gdyby wystawił Cię ze względu na wypad z kumplami, ale praca? Istnieje przecież coś takiego, jak obowiązki. wink

Roznie mozna na to patrzec, bo czy bedac pracownikiem trzeba od razu byc niewolnikiem pracodawcy? Zaplanowanie jakiegos waznego wydarzenia, bo takim jest moim zdaniem tego typu uroczystosc, nie powinna musiec kolidowac z grafikiem pracy, bez przesady. Mozna szefowi powiedziec, ze mam uroczystosc i nie pasuje mi ten termin szkolenia. Tylko, ze to trzeba chcieć, a ja bym tu raczej skłaniałą sie ku twierdzeniu, ze to marna wymówka ze strony chłopaka wink.

Dlaczego od razu niewolnikiem? Wystarczy, że poważnie podchodzi do swojej pracy. Szkolenie jest ważniejsze niż marnowanie czasu na weselu.

Przeczytaj wątek, nie jest długi. Moim zdaniem chłopak moze i podchodzi poważnie do swojej pracy, ale na pewno nie podchodzi poważnie do autorki.

35

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Alika_ napisał/a:
M!ri napisał/a:
Alika_ napisał/a:

Roznie mozna na to patrzec, bo czy bedac pracownikiem trzeba od razu byc niewolnikiem pracodawcy? Zaplanowanie jakiegos waznego wydarzenia, bo takim jest moim zdaniem tego typu uroczystosc, nie powinna musiec kolidowac z grafikiem pracy, bez przesady. Mozna szefowi powiedziec, ze mam uroczystosc i nie pasuje mi ten termin szkolenia. Tylko, ze to trzeba chcieć, a ja bym tu raczej skłaniałą sie ku twierdzeniu, ze to marna wymówka ze strony chłopaka wink.

Dlaczego od razu niewolnikiem? Wystarczy, że poważnie podchodzi do swojej pracy. Szkolenie jest ważniejsze niż marnowanie czasu na weselu.

Przeczytaj wątek, nie jest długi. Moim zdaniem chłopak moze i podchodzi poważnie do swojej pracy, ale na pewno nie podchodzi poważnie do autorki.

Jeżeli autorka robi dramę o to, że ludzie zobaczą ją samą na weselu i pomyślą, że jest przegrywem, to… trudno brać na poważnie inne rzeczy, które pisze.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

36

Odp: Zawsze i wszędzie sama
M!ri napisał/a:
Alika_ napisał/a:
M!ri napisał/a:

Dlaczego od razu niewolnikiem? Wystarczy, że poważnie podchodzi do swojej pracy. Szkolenie jest ważniejsze niż marnowanie czasu na weselu.

Przeczytaj wątek, nie jest długi. Moim zdaniem chłopak moze i podchodzi poważnie do swojej pracy, ale na pewno nie podchodzi poważnie do autorki.

Jeżeli autorka robi dramę o to, że ludzie zobaczą ją samą na weselu i pomyślą, że jest przegrywem, to… trudno brać na poważnie inne rzeczy, które pisze.

Bo wyjęłaś jedna rzecz z kontekstu. A całość wygląda tak, że to już nie pierwsza taka sytuacja, że partner nie chce bo coś tam. Weekendy osobno, urlopów wspólnych nie ma,taki związek na pół gwizdka.
Co do wesela to ją rozumiem, byłam sama na weselach nie wiem ile już razy i to żadna zabawa.

37

Odp: Zawsze i wszędzie sama
rossanka napisał/a:
M!ri napisał/a:
Alika_ napisał/a:

Przeczytaj wątek, nie jest długi. Moim zdaniem chłopak moze i podchodzi poważnie do swojej pracy, ale na pewno nie podchodzi poważnie do autorki.

Jeżeli autorka robi dramę o to, że ludzie zobaczą ją samą na weselu i pomyślą, że jest przegrywem, to… trudno brać na poważnie inne rzeczy, które pisze.

Bo wyjęłaś jedna rzecz z kontekstu. A całość wygląda tak, że to już nie pierwsza taka sytuacja, że partner nie chce bo coś tam. Weekendy osobno, urlopów wspólnych nie ma,taki związek na pół gwizdka.
Co do wesela to ją rozumiem, byłam sama na weselach nie wiem ile już razy i to żadna zabawa.

O tym, że wstyd pojawić się na weselu jako singielka napisała co najmniej dwa razy. Z desperacji nawet zastanawiała się czy nie zaprosić swojego ex. Kto tak robi?


Relację w której jest pewnie za wcześnie zakwalifikowała jako związek.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

38

Odp: Zawsze i wszędzie sama
M!ri napisał/a:
rossanka napisał/a:
M!ri napisał/a:

Jeżeli autorka robi dramę o to, że ludzie zobaczą ją samą na weselu i pomyślą, że jest przegrywem, to… trudno brać na poważnie inne rzeczy, które pisze.

Bo wyjęłaś jedna rzecz z kontekstu. A całość wygląda tak, że to już nie pierwsza taka sytuacja, że partner nie chce bo coś tam. Weekendy osobno, urlopów wspólnych nie ma,taki związek na pół gwizdka.
Co do wesela to ją rozumiem, byłam sama na weselach nie wiem ile już razy i to żadna zabawa.

O tym, że wstyd pojawić się na weselu jako singielka napisała co najmniej dwa razy. Z desperacji nawet zastanawiała się czy nie zaprosić swojego ex. Kto tak robi?


Relację w której jest pewnie za wcześnie zakwalifikowała jako związek.

Wątek tyczy się związku.
Co do wesela żadna frajda być samej. Wszystkie wesela koleżanek i kuzynostwa tak obskakiwalam, tańcząc z podpitymi starymi wujkami koło 50 ki big_smile

A ten związek to wygląda z opisu na taki sobie, razem a osobno.

39

Odp: Zawsze i wszędzie sama
rossanka napisał/a:

Wątek tyczy się związku.

Czyżby? Autorka nie pyta o sens związku tylko:

Poszłybyście same?

A dlaczego nie pyta czy to w ogóle ma sens? Bo w ogóle nie bierze pod uwagę, aby się szanować. Gdyby miała zdrowe poczucie własnej wartości to nie przejmowałaby się co ludzie na weselu powiedzą oraz nie dałaby się tak rolować przez faceta.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

40

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Alika_ napisał/a:
SaraS napisał/a:

Bez urazy, ale dla mnie oczekiwanie, że ktoś nie zaplanuje nic w pracy na cały miesiąc, żeby się przypadkiem daty nie nałożyły, jest mocno dziwne. Pretensje o to, że przełożyli mu termin szkolenia - tak samo. Co on miałby niby zrobić? "Sorry, szefie, nie mogę, idę na wesele... A nie, nie wiem czyje, obcy ludzie, ale moja dziewczyna potrzebuje towarzystwa..."? Przecież to nic dziwnego, że wybrał ważne dla niego szkolenie, a nie zabawę. Zrozumiałabym foszki, gdyby wystawił Cię ze względu na wypad z kumplami, ale praca? Istnieje przecież coś takiego, jak obowiązki. wink

Roznie mozna na to patrzec, bo czy bedac pracownikiem trzeba od razu byc niewolnikiem pracodawcy? Zaplanowanie jakiegos waznego wydarzenia, bo takim jest moim zdaniem tego typu uroczystosc, nie powinna musiec kolidowac z grafikiem pracy, bez przesady. Mozna szefowi powiedziec, ze mam uroczystosc i nie pasuje mi ten termin szkolenia. Tylko, ze to trzeba chcieć, a ja bym tu raczej skłaniałą sie ku twierdzeniu, ze to marna wymówka ze strony chłopaka wink.

Rozumiem, że istnieją tylko dwie opcje? Albo jesteś niewolnikiem pracodawcy, albo olewasz pracę na rzecz wesela z dziewczyną (więc analogicznie: jesteś niewolnikiem dziewczyny)? To trochę śmieszne, bo żadna z tych opcji nie zakłada, że ten mężczyzna może mieć swoją hierarchię wartości, swoje plany. Nie, musi zrobić "po autorkowemu" albo zostaje nazwany niewolnikiem. A gdzie taka, wydawałoby się, najprostsza opcja: facet WOLI szkolenie, facet WYBIERA to, co dla niego ważniejsze, facet DECYDUJE się na rezygnację z wesela? I, oczywiście, to wszystko z własnej nieprzymuszonej woli.

To chyba tak, jak z tematami o ślubach, dzieciach itp. Jak facet nie chce tego ślubu czy dziecka, tzn. że nie wie, czego chce. Tylko ci, którzy chcą tego, czego chcą kobiety, wiedzą, czego chcą. wink

41

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Zaden wstyd wogole. Wiele razy chodze sama. Dziewczyno doslownie odpicuj sie i ruszaj sama. Wierz mi wiele to robi!

42

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Z tego wszystkiego już mi się odechciało iść na to wesele. Poważnie myślę żeby zaprosić exa, poza nim nie mam żadnego kolegi z którym mogłabym swobodnie pojechać taki kawał drogi.

43

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Z tego wszystkiego już mi się odechciało iść na to wesele. Poważnie myślę żeby zaprosić exa, poza nim nie mam żadnego kolegi z którym mogłabym swobodnie pojechać taki kawał drogi.

Jeżeli z takiego powodu odpuszczasz wesele = tego ślubu nie bierze nikt dla Ciebie ważny

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

44

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Bardzo chciałabym być na ślubie, ale wolałabym nie jechać sama przez pół Polski po to, zeby posiedzieć samemu przy stole i pojeść.

45

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Jeśli ex jest sam, to możesz go zaprosić, tylko też nie wiadomo czy się zgodzi, zależy jaka była przyczyna waszego rozstania i jaką masz teraz z nim relację koleżeńską.

46

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Bardzo chciałabym być na ślubie, ale wolałabym nie jechać sama przez pół Polski po to, zeby posiedzieć samemu przy stole i pojeść.

Trudno tu nie przyznać Tobie racji.
Może niezbyt pewnie czujesz się za kierownicą, może wizja jazdy w samotności
odstrasza.
Może więc odpuść sobie to wesele, zamów duży bukiet kwiatów przez pocztę
kwiatową, a i jakiś kosz czegoś fajnego i czas dostawy zgraj z czasem zabawy.
Zamieść bilecik krótko usprawiedliwiając nieobecność i po problemie.

47

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Bardzo chciałabym być na ślubie, ale wolałabym nie jechać sama przez pół Polski po to, zeby posiedzieć samemu przy stole i pojeść.

Wstaw info na spotted, to w godzinę masz co najmniej 5 chętnych.
Jeszcze będą kierować.
Nie z ex.

Życie ...

48

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Farmer napisał/a:
Vaniliowa09 napisał/a:

Bardzo chciałabym być na ślubie, ale wolałabym nie jechać sama przez pół Polski po to, zeby posiedzieć samemu przy stole i pojeść.

Wstaw info na spotted, to w godzinę masz co najmniej 5 chętnych.
Jeszcze będą kierować.
Nie z ex.

Niestety częściowo muszę się zgodzić smile Nie z ex!!! Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, tylko kłopoty z tego wynikną.

Tylko iść na wesele z nieznaną sobie osobą? Ryzykowne jak diabli. A co jak się upije, albo nie wiem... co innego nawywija?

49

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Salomonka napisał/a:

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, tylko kłopoty z tego wynikną.

Będę zrzędą i powiem, że w tym powiedzeniu nie chodzi o to, że nie powinno się robić dwa razy tego samego błędu xD


Prawidłowe znaczenie jest takie, że za drugim razem woda w rzece będzie inna (bo ta poprzednia już sobie popłynęła). Więc w tłumaczeniu: nie da się zrobić dwa razy tego samego, bo zawsze będą choć minimalnie inne okoliczności.


<zrzęda mode off>

50

Odp: Zawsze i wszędzie sama
jakis_czlowiek napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, tylko kłopoty z tego wynikną.

Będę zrzędą i powiem, że w tym powiedzeniu nie chodzi o to, że nie powinno się robić dwa razy tego samego błędu xD


Prawidłowe znaczenie jest takie, że za drugim razem woda w rzece będzie inna (bo ta poprzednia już sobie popłynęła). Więc w tłumaczeniu: nie da się zrobić dwa razy tego samego, bo zawsze będą choć minimalnie inne okoliczności.


<zrzęda mode off>

Jasne! smile Woda w rzece będzie inna, ale rzeka ta sama smile

51

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Salomonka napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, tylko kłopoty z tego wynikną.

Będę zrzędą i powiem, że w tym powiedzeniu nie chodzi o to, że nie powinno się robić dwa razy tego samego błędu xD


Prawidłowe znaczenie jest takie, że za drugim razem woda w rzece będzie inna (bo ta poprzednia już sobie popłynęła). Więc w tłumaczeniu: nie da się zrobić dwa razy tego samego, bo zawsze będą choć minimalnie inne okoliczności.


<zrzęda mode off>

Jasne! smile Woda w rzece będzie inna, ale rzeka ta sama smile

czyli autorka może zaprosić ex bo to już nie będzie dokładnie ten sam człowiek co kiedyś.

Tylko za moment będzie kolejny temat i łzy - mój chłopak mnie rzucił jak go odzyskać.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

52

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Piszecie o exach, ale to osobny temat. Są tacy, którzy odwiedzają swoje byłe w trudnych dla siebie chwilach, żalą się, a potem wracają do aktualnych. Tak jakby przedłużenie rodziny. Podobnie byłe, dzwonią po ex kiedy trzeba coś zrobić w domu albo kiedy czują się samotnie. Ex a ex to duża różnica. Nie wszyscy chcą pozamykać dawne rozdziały, bo chcą czasem do nich wrócić.

Pamiętaj, że kiedy potrzebujesz pomocnej dłoni, jest ona na końcu twojego ramienia

Audrey Hepburn

53

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Z ex to był bardzo zły pomysł. Nawet nie odczytał wiadomości, po kilku godzinach ja usunęłam. Chociaż przypuszczam, że sprawdził w powiadomieniach i celowo nie otwierał, żeby nie było potwierdzenia odczytania.

Idę sama. Trudno, najwyżej ludzie będą się nade mną użalać jaka jestem biedna, że przyszłam bez partnera i przesiedzę imprezę przy stole. Nie mam żadnego kumpla, z którym mogłabym spędzić 2 noce w jednym pokoju, jakoś nie mieści się to w mojej strefie komfortu.

54

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Vaniliowa09 napisał/a:

Z ex to był bardzo zły pomysł. Nawet nie odczytał wiadomości, po kilku godzinach ja usunęłam. Chociaż przypuszczam, że sprawdził w powiadomieniach i celowo nie otwierał, żeby nie było potwierdzenia odczytania.

Idę sama. Trudno, najwyżej ludzie będą się nade mną użalać jaka jestem biedna, że przyszłam bez partnera i przesiedzę imprezę przy stole. Nie mam żadnego kumpla, z którym mogłabym spędzić 2 noce w jednym pokoju, jakoś nie mieści się to w mojej strefie komfortu.

No ale potrafisz sprostać sytuacji, która jest dla Ciebie niekomfortowa. Tylko jak to odbierze partner, który odmiennie podchodzi do takich sytuacji, mam na myśli to, że może utwierdzi go to w przekonaniu że wszystko ok jest i Twoim komfortem - nie musi się za bardzo przejmować.

55 Ostatnio edytowany przez Vaniliowa09 (2022-10-03 13:40:37)

Odp: Zawsze i wszędzie sama

On żałował, że tak to wyszło. Zrobiłam mu awanturę, chociaż co do daty nie było pewności do ostatniego momentu. Bez sensu również sensu żeby oddawał pieniądze, to za duża kwota. Nie powiem, że się cieszę, bo pewnie większość imprezy spędzę za stołem...

56

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Z kumplem spać w jednym pokoju nie mieści Ci się w głowie, ale z exem już tak?

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

57

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Tamiraa napisał/a:

Podobnie byłe, dzwonią po ex kiedy trzeba coś zrobić w domu albo kiedy czują się samotnie.


Wiemy po co dzwonią, jak są samotne smile smile smile

Życie ...

58

Odp: Zawsze i wszędzie sama
Farmer napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Podobnie byłe, dzwonią po ex kiedy trzeba coś zrobić w domu albo kiedy czują się samotnie.


Wiemy po co dzwonią, jak są samotne smile smile smile

Po co?:)

Pamiętaj, że kiedy potrzebujesz pomocnej dłoni, jest ona na końcu twojego ramienia

Audrey Hepburn

59

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Wyć mi się chce. Tak bardzo chciałam iść na to wesele, ostatnio byłam z 5 lat temu. Naszykowałam się i co? I zostałam wystawiona. Nie mam totalnie z kim pójść. Myślałam o koledze z pracy, ale boje się plotek, że zaraz się rozejdzie i ludzie sobie dopowiedzą Bóg wie co... zresztą już jest i tak za późno:( z facetem się rozstane. Nie zniosę takiego wystawienia do wiatru.

Odp: Zawsze i wszędzie sama

Ja całe życie chodzę na wesela bez osoby towarzyszącej i jakoś żyję.

Kolejna dziewczynka z pokolenia płatków śniegu.

Posty [ 1 do 60 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Zawsze i wszędzie sama

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021