netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

17 odpowiedzi7 558 wyświetleńzałożony przez Mercedeska, 31.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Chciałabym wiele napisać o roku który żegnam. Choroba mamy, nowotwór złośliwy który u niej wykryto, płakaliśmy i czekaliśmy... Radioterapia przyniosła efekty... W lutym urodził sie Mateuszek, moj chrzesniak byłam dumnna.. To był piątek pamietam, że zdąrzyłam dowieźć mojej siostrze frytek bo głodna była przed porodem,ale bóle były za czeste i zbyt mocne zabroniono  jeśc, zapachem się Ola nacieszyła (siostra sorry). W kwietniu święta, Krzysiek wrócił z Warszawy, mama była w sanatorium w Ustroniu. Pamietam jak siedzielismy na tarasie, strasznie bylismy szczesliwi, że spedził z nami te dni, posiedział i dyskutował, tesknił za domem. Swatał mnie ze swoim kolegami z pracy nie pamietam ile juz odebrałam telefonów od mojego brata, "Yyy Kaśka, czekaj dam Ci kogos do telefonu, no wez nie rób scen porozmawiaj" smile W swieta zostałam chrzesną Mateusza, a wiadomo juz było ze Krzys ma zostać chrzestnym Majeczki, dzieciątka jeszcze wtedy nienarodzonego mojej drugiej siostry Michaliny. Czas lecial nieubłaganie, w czerwcu zostalismy sami na ponad miesiąc, rodzice wyjechali do Niemiec , chcieli byc przy narodzinach Majki. A my sielanka. Kłótnie o obiad były owszem. Nie chciał jesc bo zahaczał o turka w Osw, wiec moj bunt był. Mialam dwa tygodnie urlopu, przez dwa tygodnie padał deszcz. Wrociłam do pracy słonce chciało nas udusic. Krzysiek szykował sie na wyjazd do Grecji, zasłużył  na to ciezka praca. Po dwoch tygodniach urzędowania samotnie w domu, wracam z pracy a tam czekali rodzice, dwa dni po  wracam z pracy a na tarasie czeka Krzys z rodzicami, śmiałam sie ze nie dali mi czasu zebym sie znow przestawiła. znow było głosno, jak zawsze. a dokladnie miesiac po moim wpisie na FB " Hurraaa wrocili" w sobote rano usłyszelismy dzwonek  w drzwiach, mama biegła z sypialni krzyczac , juz juz otwieram, zobaczyła funkcjonariuszy policji, zapytali:
-Jest Pani mamą Krzysztofa.,
-tak
- Syn miał wypadek (milczeli)
- Krzysiu nie żyje?
Kiwneli glową potwierdzając.
Do konca zycia zapamietam krzyk mojej mamy, ryk, "synku co Ty zrobiłes,  synku gdzie jestes?!" Krzyczała, klęczała pamietam w przedpokoju. Nie wiem jak ja zareagowałam, pamietam, że przytuliłam mame, nie docierały do mnie słowa żadne. Chyba żuciłam sie na jednego z policjantow pytając, - Jak to ku... nie zyje, co sie stało?! zadzwoniłam do taty, byl w sklepie zeby wracal do domu, mama prosila zeby mu nie mowić przez telefon, wrocił i dowiedział się, że jego jedyny syn zginął pod kołami samochodu osobowego. To był upalny dzien. W środę byl pogrzeb, jeśli pogrzeb może byc piękny to takz własnie była ostatnia droga mojego brata... Miesiac do nas dotrzec nie mogło ze Krzysiu nie zyje..
W listopadzie, w pracy zobaczylam na telefonie 7 polaczen nieodebranych.... Wystraszyłam sie kazdy telefon był dla mnie ciezki, dzwonił moj szwagier, syn mojej siostry czteroletni Kubus, brat Mateuszka ma białaczkę, walczy o zycie w Krakowskim Prokociumiu... Walcze o jego zycie, organizuje imprezy ale nie wiem na jak długo sil nam starczy. Wigilia była ciezka, placz straszny, a dzisiejszy dzien dla mnie jest ciezszy niz pozostale nie spalam cala oc wyłam do poduszki pytając dlaczego? Wiem, ze Jezus niesie z nami ten KRZYŻ ale jak długo ??? Czy wystarczy nam sił???????? Jak zyczyc dobrego roku innym, jak przyjmowac zyczenia z usmiechem powiedzcie???? Gdzie nie popatrze tam smutek na twarzach nie tylko mojej rodziny bo ten rok dotknął wiele ludzi....

2 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2011-12-31 14:28:29)

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Podobno niesiemy tylko taki krzyż, który potrafimy udzwignąć...
Zostałaś przez ten rok bardzo doświadczona ,ale może już dość tych niezbyt miłych doświadczeń ???!!!!
Zbliża się nowy rok, spójrz na to z optymizmem - wiem, nieraz o niego bardzo ciężko, ale nie trać ducha.
Może żeby coś się zaczęło dobrze układać, najpierw musi być zle, nawet koszmarnie ???
Życie to nieustanna walka, bądz silna,  słońce i dla Ciebie zaświeci smile:)
Mówią, że wszystko , co nam się przytrafia  jest po coś.....

3

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011
K_r_o napisał/a:

Podobno niesiemy tylko taki krzyż, który potrafimy udzwignąć...
Zostałaś przez ten rok bardzo doświadczona ,ale może już dość tych niezbyt miłych doświadczeń ???!!!!
Zbliża się nowy rok, spójrz na to z optymizmem - wiem, nieraz o niego bardzo ciężko, ale nie trać ducha.
Może żeby coś się zaczęło dobrze układać, najpierw musi być zle, nawet koszmarnie ???
Życie to nieustanna walka, bądz silna,  słońce i dla Ciebie zaświeci smile:)
Mówią, że wszystko , co nam się przytrafia  jest po coś.....

Masz racje, wiemy o tym, nic nie dzieje sie bez przyczyny, moze białaczka u Kubu jest po to zebysmy Krzysiowi w koncu dali odejsc w spokoju... staram sie patrzec optymistycznie, ale sa dni takie jak dzis, wspominamy i podliczamy kazdy miesiac...

4

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011
Mercedeska napisał/a:

...Jak zyczyc dobrego roku innym, jak przyjmowac zyczenia z usmiechem powiedzcie???? Gdzie nie popatrze tam smutek na twarzach nie tylko mojej rodziny bo ten rok dotknął wiele ludzi....

NIC NIE MUSISZ - ani składać życzeń ani ich przyjmować...
Do najbliższych wystarczy się przytulić... MASZ prawo się wyciszyć i zaznać spokoju. NIC nie musisz, MOŻESZ nawet wyłączyć telefon... Mądry zrozumie a głupiemu nie warto tłumaczyć...
Trzymaj się

5

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

czytajac Twoja historie nie mogalm opanowac lez...Siedzac na tym forum czyta sie wiele historii,wiele opowiadan z wycietych z ludziego zycia nie ktore bardzo błahe ...Twoj historia usiwadomila mi ,ze wchodzac w Nowy Rok musze docenic tak wielkie -male rzeczy... a Tobie zycze abys z tych bolesnych zyciowych doswiadczen wyszla obronna reka....

6

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Po śmierci Krzysia, wiedziałam że bedzie bardzo cieżko, wiele ludzi odwracało sie , woleli milczeć, bali sie zadzwonić, bolało nas to strasznie. Ja jak sie spotykam z moimi znajomymi i słyszę o ich problemach, że pokłociła sie z bratem o porządki, a nie wie ile ma bym oddała z kłotnie z Krzysiem... Problemem są nieudane zakupy, problemem są plotki innych ludzi.

karolajjjna_?   Dopoki nas zycie nie doswiadczy najmniejszy problem bedzie dla nas cieżki, jak kiedys dla mnie. Śmierc młodej osoby, wypadek, zawsze sie słyszało u kogos , współczuliśmy ale to nie działo sie u nas. Jeden dzien....
Białaczka? pierwszy przypadek w mojej miejscowości , synek mojej siostry. Objawami była sennosc, brak apetytu... Moja siostra powitała samotnie nowy rok w szpitalu w łzach, dziwne ale wczorajszy dzien był dla nas gorszy niz wigilia, podsumowałam rok 2011. Kuba w szpitalu pyta o mojego brata, pyta czy jest w niebie, twierdzi ze tam jest na razie zimno, ze bedzie mu zimno bo jest zima, prosi zeby opowiadac mu o nim i dlatego wiemy ze moj brat stał sie aniołem strózem dla Kuby. Pomaga mu zniesc cierpienie i chemioterapię, uwierzcie mi wiekszego cierpienia dziecka wyobrazic sobie nie mozna.... jak siostra ogoliła mu reszte włosów, płakał przed lustrem krzycząc: "Mamusiu ja nie chce takiej fryzuty, prosze nie...." Moja siostra pierwszy raz przy nim zapłakała....

7

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Miałam nie udzielać sie w Twoim wątku, ponieważ on dotyka wszystkich moich najgorszych leków- choroby i śmierci najbliższych, ale na to nie ma rady i to czesc naszego życia, która w każdej chwili moze dotknąć każdego.
Nigdy nie umiem sobie wytłumaczyć dlaczego młodzi ludzie giną w tak beznadziejny sposób, dlaczego małe dzieci są tak doświadczane przez los.
Tłumaczenie, ze Bóg tak chce jakos do mnie nie trafia. Tak po prostu sie dzieje.
Ja Ci życze by w 2012 nie ubyło nikogo w Twojej rodzinie, by maluch wyzdrowiał i żebyście 01.01.2013 spotkali sie w tym samym gronie ale wszyscy w domu a nie w szpitalu.
Bede trzymac kciuki za Twoją rodzine i przesyłam mnóstwo pozytywnej energii i odwagi.
Wierze, ze bedzie dobrze.

8 Ostatnio edytowany przez karolajjjna_? (2012-01-01 12:41:27)

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Mercedeska dokladnie dla wielu ludzi najwiekszym problem tak naprawde jego brak...wiem ,dlatego zawsze kiedy mam problem nie biore go az tak ''na powaznie'' bo wiem,ze sa ludzie,ktorzy borykaja sie z problemami czesto bedacymi  ''bez realnego  wyjscia''....Aniołem Stróżem jest dla Kuby na pewno ale domyslam sie ile byscie dali,zeby byl przy Was.... Dziecko jeszcze w dodatku czteroletnie nie jest w stanie pojac wszytskiego Boze nie potrafie zniesc tego,ze Bog doswiadcza tak male dziecko,ktore powinno czerpac garsciami dziecinstwo....Ja tez chce wierzyc,ze Kubus wygra ta walke...NiobeXXX moze tlumaczenie do Cb nie trafia ale rzeczywiscie tak jest ,Bog doswiadcza nas po cos ,ma w tym swoj cel najlepszym wyjsciem jest pokladac w Nim wszelkie nadzieje i prosby ,wiara czyni naprawde cuda i przenosi góry....

9

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Mercedeska - z całego serca Ci współczuję tych strasznych przeżyć... Wiem, jak ciężko zaznać ukojenia w takich chwilach. Cierpienie jednak jest istotną częścią naszego życia - tylko ono pozwala nam dostrzec rzeczy, które są najważniejsze. Życzę Ci spokoju, pogodzenia się z losem i wiary i nadziei na przyszłość. Pozdrawiam!

10 Ostatnio edytowany przez Fey (2012-01-02 04:33:48)

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Mercedeska, jak mi przykro...czytam i placze, placze i placze i nie moge przestac...
Zamiast Cie pocieszac... placze... Tez mam brata i siostre i nie wyobrazam sobie jakby im sie cos stalo...chyba bym tego nie przezyla.
Nie wiem, czy to przypadek ale zarejestrowalam sie w bazie dawcow szpiku, w przyszlym tygodniu ide na badanie krwi, mam nadzieje, ze uratuje komus zycie...
Szanse sa znikome, jedna na 25 tysiecy, ale warto sie zarejestrowac.
Nic Ci nie przywroci Krzysia, bedziesz za nim tesknic i to bardzo...
Tu chcialam sie wysilic na wywody typu, 'on zawsze bedzie przy Tobie' itp..
Nie chcialam powielac utartych schematow i wmawiac Ci, ze On jest w lepszym swiecie, jest szczesliwy i nad Toba czuwa ale JA w to wierze! Wierze w to, ze kiedys sie spotkacie, szczesliwi i spelnieni...
Sciskam Cie i bede o Tobie myslec.

11

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Dziekuje za słowa wsparcia, to ważne dla mnie... Malo kto juz sie odzywa, bo innych to juz przerosło ile mozna pocieszac, ciesze sie ze mam przyjaciolke ktora milczy i nic nie mowi, nie pociesza a jest jak trzeba... Tesknie za moim bratem, minelo 4 miesiące dopiero. W weekend byłam zastapic moja siostre w szpitalu, Kubusiowi odstawili sterydy jest spokojniejszy, ucieszyl sie jak mnie zobaczył, bo  juz chyba potrzebował odmiany, a moja siostra spedzila czas z mezem i 10miesiecznym synkiem. Jak dzieciaki tam szybko dojrzewają, Kubus prosił zebym poszła do zaiegówki zeby podali mu chemie bo jesli bedzie mial wynik leukocytow ok, to wyjdzie do domu na 3 dni. Siedział w toalecie i spiewał Dobry dzien, dobry dzien.. Tu Twoje radyjo... Wszyscy mieli usmiechy n twarzy a ciocią stałam sie dla wszytskich dzieciaczków... Mało sie spi tam, na lezaku nie ma szans, a pielegniarki co chwile wchodza na sale i podaja leki , zastrzyki pobieraja krew... Wierze ze bedzie ok, ale moj brat wraca... widze jak niesli jego trumne koledzy, jak go żegnali, mama wtedy spiewała mu piosenke "moj mały książe" byl jedynym synem.
kochani, kazdy ma problemy, ale nie mam sił pocieszac, zycze wam tez siły, kiedys kazde zmartwienie było wazne i dołujące.

12 Ostatnio edytowany przez Fey (2012-01-12 02:19:25)

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

X

13

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011
Mercedeska napisał/a:

Dziekuje za słowa wsparcia, to ważne dla mnie... Malo kto juz sie odzywa, bo innych to juz przerosło ile mozna pocieszac, ciesze sie ze mam przyjaciolke ktora milczy i nic nie mowi, nie pociesza a jest jak trzeba... Tesknie za moim bratem, minelo 4 miesiące dopiero. W weekend byłam zastapic moja siostre w szpitalu, Kubusiowi odstawili sterydy jest spokojniejszy, ucieszyl sie jak mnie zobaczył, bo  juz chyba potrzebował odmiany, a moja siostra spedzila czas z mezem i 10miesiecznym synkiem. Jak dzieciaki tam szybko dojrzewają, Kubus prosił zebym poszła do zaiegówki zeby podali mu chemie bo jesli bedzie mial wynik leukocytow ok, to wyjdzie do domu na 3 dni. Siedział w toalecie i spiewał Dobry dzien, dobry dzien.. Tu Twoje radyjo... Wszyscy mieli usmiechy n twarzy a ciocią stałam sie dla wszytskich dzieciaczków... Mało sie spi tam, na lezaku nie ma szans, a pielegniarki co chwile wchodza na sale i podaja leki , zastrzyki pobieraja krew... Wierze ze bedzie ok, ale moj brat wraca... widze jak niesli jego trumne koledzy, jak go żegnali, mama wtedy spiewała mu piosenke "moj mały książe" byl jedynym synem.
kochani, kazdy ma problemy, ale nie mam sił pocieszac, zycze wam tez siły, kiedys kazde zmartwienie było wazne i dołujące.

Nie musisz nikogo pocieszac i nie musisz byc silna, przezylas tak wiele, ze nikt od ciebie tego nie oczekuje. Sama potrzebujesz pocieszenia. Najlepiej bym cie usciskala i pogladzila po glowie, nic innego nie moge zaoferowac bo slowa i tak nie przyniosa ukojenia...
Kubus na pewno sie lepiej trzyma niz wy wszyscy, dzieci maja to do siebie, ze szybciej zdrowieja. Nam naiwnosc dziecka mija z latami a one mysla pozytywnie, i to ma duzy wplyw poprawe zdrowia.
Trzymaj sie kochana.

14

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Mercedeska bardzo mi przykro, że tyle musiałaś już przejść.Niestety życie nie jest łatwe i bardzo ciężko nas doświadcza.Masz rację ,że ludzie często się odwracają bo nie potrafią zachować się w takich sytuacjach.Kiedy zachorowałam i okazało się ,że to  nowotwór złośliwy świat mi się zawalił.Roczna walka i chemioterapia.Rozumiem doskonale co czuł Kubuś gdy mu ścięto włosy ,ja też mówiłam ,że to nic ważnego ale gdy mąż obciął mi resztę włosów na zero i zobaczyłam się w lustrze nie potrafiłam powstrzymać łez.Dziecku jest jeszcze trudniej .Masz rację ,że w takim szpitalu się bardzo szybko dojrzewa.Dzieci czasami rozumieją więcej niż dorośli.Dla mnie najtrudniejsza była wigilia ,ten strach ,że to może ostatnia ,pierwsza bez dzieci.Takie miejsca są straszne bo nigdy nie wiesz co będzie jutro.Moja koleżanka ,która też zachorowała ,była zła jak ktoś jej mówił że będzie dobrze,że musi myśleć o dzieciach.Mówiła mi co oni mogą wiedzieć ,przecież nie maja pojęcia jak ja się czuję.Mój znajomy powiedział mi -wiesz kiedy moja żona zachorowała na raka wydawało mi się ,że ją rozumiem  ,ale tylko mi się wydawało ,zrozumiałem to gdy po trzech miesiącach okazało się ,że ja też mam raka. To prawda ,że niektóre sytuacje jesteśmy wstanie zrozumieć dopiero gdy tego doświadczymy.Ja wieżę ,że Kubuś z tego wyjdzie,a te straszne doświadczenia przybliżą was do siebie .Masz też rację mówiąc ,że dałabyś wszystko by móc pokłócić się z bratem .Niestety czasu nie da się cofnąć ,ale teraz zaczynamy doceniać wszystko to co mamy.Jeżeli Kubuś będzie potrzebował szpiku daj znać ,ja niestety nie mogę pomóc ale mój mąż zarejestrował się jako dawca.Bóg z jakiegoś powodu nas tak doświadcza ,ale musimy wierzyć że damy radę .Wiem ,że twoje życie nigdy już nie będzie takie jak kiedyś ,ale musisz się nauczyć żyć na nowo.Pozdrawiam Cie i bądź silna dla siebie i Kubusia.

15

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

dziekuje za wpisy, sa dla mnie cenne, juz mija pol roku jak Kuba przechodzi chemioterapie, odrosły mu włosy, ale dostaje teraz tak ciezka chemie ze malo je i wlosy na nowo wypadaja. Cykl konczy sie za dwa tygodnie na swieta wracaja do domu, a pozniej zaczna dojezdzac do Krakowa co dwa trzy dni na chemie dzienna, ktora jest najgorsza, moze uczulic, dzieci bardzo sie zle po niej czują. Braciszek Kuby, Mati juz chodzi. Swietowalismy jego roczek. Zrobilam prezentacje jego zdjec, filmikow siedzielismy i plakalismy smile Wiosna juz jest, a ja co raz gorzej sie czuje. W pracy dopadl mnie paraliz lewej ręki, nie moglam pisać na klawiaturze, nie mowie o prostych czynnościach. Serce mi kołacze i robi mi sie słabo. Dopadla mnie nerwica lękowa. Biore leki na uspokojenie, ale wiem ze bez specjalisty sie nie obejdzie.  MIja 7 miesiecy od smierci Krzysia, a ja przechodze załobe dopiero teraz. Mam czas, sytuacja w domu jest stabilna pod wzg organizacji i wyjazdow do szpitala. Robi sie ciepło. Krzys zginał podczas najwiekszych upałow. Siedzial na tarasie przed wyjsciem z domu. Do konca zycia lato bedzie mi sie zle kojarzyc. Sprzatalam u niego w pokoju, mylam okno, jak odkurzalam słyszalam jego gwizdanie, zawsze tak robil jak biegl do pokoju po schodach, szczewliwy był. Czulam jego obecnosc. ale tak czy siak myslalam ze dostane zawalu, wiec mu powiedzialam ze jak ma tak robic to ja juz mu sprzatac nie bede smile

Malo mam znajomych, troche zdziczałam. Ograniczam sie. nie mam ochoty z nikim gadac, a inni mysla ze ja jestem obraznona, bo dopoki ktos nie pograzy sie w zalobie nie zrozumie, ze fakt tego i pustka, jest teraz. Mama dzis mi powiedziala: Chyba juz do konca zwariowalam, bo wydaje mi sie jakby to w ogole sie nie stalo, jakby był bo opowiadamy o Krzysiu jakby zył, co robił, co lubiał. Dzis mnie strasznie boli głowa. Chyba dlatego ze dostalam okres.. Aaa no i zaczelam biegac, w pracy 8 h siedze przy biurku. Musze cos zrobic zeby byl ruch, dobrze mi to zrobilo, ale dzis zakwasy, ledwo chodzę.

Dlugo mnie nie było kurcze.

16

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Pamiętam jak czytałam Twój post pierwszy raz ...no cóż siem popłakałam zwyczajnie.
Na nic czyjeś pocieszenia,tego bólu słowa nie ukoją.
Życzę ci abyś przeszła ten okres z jak najmniejszym uszczerbkiem na zdrowiu,bo tego typu przeżycia niestety ale niszczą nie tylko zewnętrznie ale i wewnątrz.
Ciężko bardzo w takiej sytuacji....nie wyobrażam sobie a nawet nie chcę sad
Dużo sił życzę!Przyjdzie czas gdy będzie ci lżej.

17

Odp: Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Kochani, dziekuje za slowa wsparcia po tym jak napisalam tu post w ostatnim dniu roku 2011.

Kubus po leczeniu ktore trwalo od listopada wyszedl w ubieglym tyg do domu. Bylo ciezko. Jak go zobaczylam w szpitalu po sterydach wylam jak dziecko. Opuchniety nozki go nie mogly utrzymac, szlam z nim do toalety slyszalam tylko plask, wywracal sie non stop nie zostawialismy go bez opieki nawet na minute. Teraz juz mu to wszytsko schodzi. na razie jest dzieckiem na ktore zwracaja wszyscy uwage co tez jest przykre ludzie nie maja umiaru i taktu. Ale Kubus jest dzielny. Jeszcze 1,5 roku leczenie podtrzymujace, nauczania indywidualne itd...

Ja zaczełam zyc, odnowilam znajomosci. Bynajmniej staram sie. Straszne upaly sa a w takie dni brata zabilo auto... w sierpniu minie rok. Czuje ten ciezar na sobie i nie wiem kiedy zejdzie zostalam sama w domu z mama i tata i znosze ich humory, staram sie pocieszac ale juz mi sil brakuje. Ich bol jest niewyobrażalny. Ja jako siostra cierpie a patrzac na nich serce peka. na dodatek widze jego znajomych jak nie wyciagli zadnych wnioskow z smierci brata... Brak slow.


Dziekuje jeszcz raz.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rak, Śmierc, Białaczka, Walka.... Rok 2011

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026