Do roku 2010 nie wierzyłam w coś takiego jak postanowienie noworoczne. Uważałam, że jak chcę coś zmienić w swoim życiu to powinnam to zrobić natychmiast, nie czekając na żadną "magiczną datę". Jednak Sylwestra roku 2010/11 spędziłam w łóżku, chora, cierpiąca, z potwornym bólem. Od 2 lat pomimo stosowania leków, zaleceń lekarzy, rygorystycznej diety stan mojego zdrowia systematycznie się pogarszał, a ja coraz bardziej cierpiałam. Brakowało mi sił i chęci na walkę i wykonywanie codziennym obowiązków.
Wtedy jednak, w tego pamiętnego Sylwestra, pomyślałam, że skoro nikt mi pomóc nie może, muszę sama sobie pomóc. Zaczęłam sobie wyobrażać co będę robić jak wyzdrowieję, a przede wszystkim co zjem - kwaśny bigos to danie, o którym pomyślałam najpierw. A na deser koniecznie tort kijowski. Hm, pycha. "Muszę kiedyś jeszcze spróbować tych dań - wierzę w to". A skoro uwierzyłam, że kiedyś zjem bigos, uwierzyłam, że będę zdrowa. "Sport to zdrowie" stał się moim mottem życiowym. Skoro lekarze, leki, dieta nie pomagają, to tylko sport mnie uzdrowi. I zaczęłam ćwiczyć. Najpierw to były bardzo statyczne, delikatnie ćwiczenia, później bardziej intensywne - zawsze pod okiem trenera, który pilnował mnie i podpowiadał, które ćwiczenia mogę wykonywać, a których nie. Po kilku miesiącach ćwiczeń choroba przystopowała, ja poczułam, że energia mnie rozpiera, ataki są coraz rzadsze, bardziej delikatne. Wierzę w to, że choroba zacznie się cofać i wkrótce będę mogła zacząć kompletować składniki na bigos ![]()
Moja historia jest prawdziwa, dlatego z czystym sumieniem mogę poradzić wszystkim, którzy chcą wytrwać w noworocznych postanowieniach, aby psychicznie nastawili się na zmiany w swoim życiu, obrali cel, uwierzyli w to, że są w stanie go osiągnąć i systematycznie dążyli do jego osiągnięcia. A jeśli obok mamy wsparcie kogoś bliskiego to wytrwanie w postanowieniach noworocznych okaże się dla nas bułką z masłem ![]()
Podobne tematy
Kiedyś moja lista postanowień noworocznych była bardzo długa i niestety jak się już w styczniu lub lutym okazywało-nierealna.To budziło we mnie wyrzuty sumienia,frustrację..Od kilku lat stosuję tzw.metodę zapisywania i ona naprawdę idealnie się sprawdza.Nie postanawiam,że od jutra będę dbała o wygląd itp- tylko zapisuję się do kosmetyczki.Taką taktykę stosuję od kilku lat.Dzisiaj byłam u kosmetyczki i już mam wpisany następny termin na 8-ego lutego.Podobną metodę stosuję u fryzjera i zajęciach tanecznych.W tym przypadku 6 lat temu zapisałam się na zajęcia taneczne i cokolwiek by się nie działo to ja mam o godzinie 20-ej do 20.30.tańce w czwartek.Zapisane w notesie i wszystkie obowiązki tak planuję,aby z zapisanymi "przyjemnościami"nie kolidowały/Idealnie się to sprawdza i wszystkim bardzo to polecam.
Jeszcze jedno postanowienie,które realizuję od dwóch lat-to odkładanie każdej 5-cio zł monety,która znajdzie się w mojej portmonetce.Po pierwszym roku nie wierzyłam,że tyle da się zaoszczędzic-nie odczuwając tego wcale.Oczywiście te 5-cio złotówki muszą byc wydane na jakieś przyjemności-wakacje,dodatkowy zabieg u kosmetyczki,odlotowy kosmetyk czy ciuszek.POLECAM!!
Dodam tutaj swoją dygresję, może nie związaną z postanowieniami noworocznymi, ale formą ich sprawdzenia. Wiadomo, każdy robi taką listę,ale później o niej zapomina i ją gdzieś gubi. Jak więc sprawdzić pod koniec roku, czy rzeczywiście nam się udało? Ktoś mi podesłał fajną formę sprawdzenia e-wehikul.pl - wypisujesz za ich pomocą maila, który zostaje Ci wysłany o treści jaką chcesz w terminie który ustalisz, czyli np. 31 grudnia
i znasz efekty ![]()
Moim postanowieniem noworocznym w roku 2OO3 było urodzenie drugiego dziecka.Teraz moja córeczka ma 8 i pół roki i czasem mówię o niej żartobliwie "Moje Ty postanowienie" ![]()
19790411 az przyjemnie sie czyta historie jak Twoja! To daje wiare i nadzieje, że wszystko mozna przezwyciężyć! ![]()