W świąteczny weekend byłam na zamkniętej imprezie, zaprosił mnie bliski znajomy, była tam też jego rodzina. Wydawałoby się, że wszystko będzie okej. Nie przesadziłam z alkoholem, kieliszek szampanka i wina(?), nie jestem pijącą osobą, znam swoje możliwości, jestem pewna tego ile wypiłam. Jednak urwał mi się film, tzn mam przebłyski pamięci, ale raczej nie poskładam tego w całość. Teraz wiem, że ktoś musiał mi czegoś dosypać, nie pilnowałam kieliszka, nawet teraz pamiętam, że wróciłam z toalety a kieliszek wina już na mnie czekał na stole, sączyłam go powoli. I nagle kompletne zamroczenie. Podobno wzięłam płaszcz i wyszłam-coś mi się kołacze takiego po głowie. Nikt się mną nie zainteresował, cała ta impreza była w domku rodziny kolegi nad jeziorem, kawał drogi od jakiejś szosy itp, dookoła lasy. Szłam na boso, bez spodni i majtek w samym płaszczu-tyle pamiętam, szłam przez las, nocą. Wszyłam na jakąś inną drogę prawdopodobnie bo z tego do pamiętam dojechałam stopem do jakiegoś innego miasta, wszystko pamiętam jak przez mgłę, teraz dopiero mi się jakieś urywki przypominają, niemniej jednak, obudziłam się w swoim domu, w swoim łóżku, po 12godzinach od wyjścia z imprezy, czyli koło 13 w południe. Mam wielki żal do tego kolegi, ale czasu nie cofnę... Mam pozdzieraną skórę z ud, poranioną pochwę, prawdopodobnie zostałam zgwałcona. Sprawdzałam swoje konto, wypłacałam z niego pieniądze nad ranem w mieście oddalonym od mojego o ok30km, mam puste konto, komórka też 'zginęła'.
Byłam w przychodni zdrowia, u lekarza rodzinnego, zapisał mi leki na uspokojenie, zrobiono mi ekg, mam skierowanie na badanie krwi. Byłam też na komisariacie, ale nie potraktowali mnie serio, chyba myśleli, że popiłam i mam wybujałą wyobraźnię, no i że na testy za późno, pigułkę można wykryć do 12 godzin. Zbyli mnie. Wiem, czeka mnie jeszcze ginekolog. Nie mam siły. Sama wiem, widzę po swoim ciele co się stało. Wiem jakie mogą być konsekwencje... Czuję niemoc i potworny wstyd. Wstydzę się wyjść na ulicę, myślę, że może ludzi z tej imprezy, że oni wiedzieli o tym, że ktoś mi coś dosypał, że może skrzywdził mnie ktoś znajomy, inni to widzieli. Na ulicy czuje palący wstyd, spojrzenia innych mówią mi- Tak, wiemy co się stało. Chyba zwariuję. Nie wiem, czy kiedyś uda mi się wrócić do normalności.
Ten wstyd, obwinianie się chyba mnie zabije.
Muszę to z siebie wyrzucić, nikomu nie zwierzyłam się i nie wyobrażam sobie tego. Znajomy mnie zbywa, nie odbiera telefonów, myślę, że było to ukartowane, tylko ja się niczego nie spodziewałam. Wiele razy wcześniej wychodziliśmy razem, jeździliśmy za wakacje itp. Jako jedyni jesteśmy wolni, podobny wiek lekko po 30stce.
Mam wrażenie, że już na tej imprezie musiało być ze mną źle, tzn. musiałam wyglądać na zamroczoną alkoholem. Ale nikt mi nie pomógł.
Moje myśli i wyobraźnia mnie zamęczą. Nie uporam się sama z tym stresem, najgorsze jest to, że do tej pory choć myślę, że to z nerwów i stresu mam problemy z koncentracją,pamięcią, równowagą.
Jak mam sobie poradzić z poczuciem wstydu???
Jest mi lepiej kiedy to napisałam, pewnie i tak wyszedł z tego bełkot, ale doskonale odzwierciedla mój stan, totalnego rozbicia.
Podobne tematy
Kochana !! jaki wstyd ?!?!?!
JA na Twoim miejscu najchałabym na tego znajomego tak że nie wiem pojechałabynm do jego pracy i wrzeszczałabymw niebogłosy ty gwłącicielu palancie aż wrescie by zwróciłna mnie uwage ! to oni cię zgwałcili ! to ON ma się wstydzić nie Ty, miałas prawo iśc na impreze ubrana nawet tak kuso że nie wiem nikt nie miałprawa Cię tylkać ! policja ehhh kij z nimi niech się gryzną. Najwaziejsze jest teraz to żebyś nie była w ciąży i nie zarazili cię czymś gnoje parszywe. Prosze cię nie wstydź się TY nie masz czego to oni są pedalcami.Szkoda że nie mieszkamyw jednym miescie już ja bym im nagadała do słuchu a takiegorumoru bym narobiłą ze do konca życia chyba by juz trzymali ptaka miedzy nogami ;/ Głowa do góry mówie Ci idź do frajera albo jego rodziców o! i powiedz ze teraz pewnie tchurz się wszytkiego wyprze a Ty i tak byłaś na obdukcji i złosiłaś to na policje i ze nie ujdzie mu to płazem wystraszy się i moze z Tobą pogfada i powie co nieco ?
cosmniezjada,
poszukaj pomocy u psychologa.
To, co stało się Tobie nie jest żadna Twoją winą i nie masz się czego wstydzić. Jesteś ofiarą a nie sprawcą gwałtu.
nie masz sie czego wstydzic....nie musisz o tym wszem i wobec opowiadac(tzn wszystkim w kregu znajomych-nie kazdy to zrozumie i nie kazdy bedzie wsparciem....znajda sie i tacy co zaczna mowic ze to twoja wina....ale my wiemy ze tak nie jest)....wiem ze nie jest Ci latwo ,rozumie przez co przeszlas....dasz rade ...jeszcze tylko badania do konca wykonac poczekac na winiki ...odedchnac....masz prawo miec zal a nawet czuc pogarde dla tych ludzi ktorzy Ci nie pomogli wtedy...to swiadczy tylko o ich glupocie........i masz racje czasu nie cofniesz juz ale mozesz zyc dalej i chociaz teraz to sie wydaje trudne a wrecz niewykonalne wrocisz do normalosci,potrzebujesz tylko troche czasu.........wiem co to za uczucie gdy po czyms takim chcesz wyjsc na ulice-masz wrazenie ze kazdy na ciebie patrzy i mysli sobie to ona i z politowaniem odwraca zwrok zebys nie zauwazyla ale tak naprade to Ty to tobisz patrzac w lustro i to jak sama na siebie patrzysz widzisz w oczach innych...dlatego powinnas zaczac od siebie samej(tak wiem myslisz sobie fajnie jej sie gada....ale tez cos takiego przeszlam na pare sposobow-1-u mnie w domu "znajomy" wzial mnie sila...zalamalam sie i mialam wszystko gdzies zeszlam na dno przestalam siebie szanowac mialam 21 lat pozniej bylam na jakiejs imprezie duzo nie pilam ....bo malo jak Ty pije ocknelam sie w lozku obok kilku kolesi stalo a jeden rzucil we mnie bielizna i kazal sie ubierac.......a rok temu znajomy wspollokatorow pijany wtargnal do mojego pokoju i wzial sila nie moglam krzyczec bo mnie dusil a za sciana spali po imprezie wspollokatorzy...byl silniejszy nie dalam rady sie bronic........wierz mi wiem co znaczy czuc sie nikim..i byc tylko cieniem czlowieka.....mialam ogromnego pecha i ucieklam od tego..wynioslam sie do innego miasta zmienilam swoje zycie prace zaczelam od zera i mimo ze czasem koszmary mnie jeszcze przesladuja to staram sie je wybic mysleniem ze jestem na tyle silna ze dalej tu jestem i zaden dupek mnie nie zgnoji bo znam siebie znam swoja wartosc i wiem ze jestem ponad nimi-patrze w lustro i widze silna kobiete i z dna na dziec moja sila rosnie i jestem dla siebie najwieksza bohaterka bo potrafie sie jeszcze usmiechac i cieszyc zyciem)a wracaja i nie gubiac watku...to Ty decydujesz o dalszym swym losie ....dlatego siadz przed lustrem patrz gleboko mozesz i poplakac sobie ale patrz glebiej w oczy i mysl o tym jaka jestes silna bo siedzisz tu bo jestes bo oddychasz i nikt Ci tego nie moze zabrac...badz glazem,skala,badz twarda czasem warto nawet stac sie bardziej oschlym to wzmacnia charakter.....nie zamykaj sie w 4 scianach , widzisz widok za oknem?nie jest taki straszny za dnia wyjdz na spacer ...za dnia jest jasno bedziesz sie czuc pewniej a jak wrocisz do domu pomysl ze znow zrobilas ogromny krok ze zwyciezasz lek i powtarzaj sobie dzisaj wygralam dzisiaj to ja jestem gora ...i z kazdym dniem gdy wrocisz z pracy z zakupow pamietaj ze zyjesz i bedziesz dalej zyc......
masz problem z rownowaga koncentracja pamiecia ......rozumiem nie ma sie co dziwic przezylas duzy szok ...z czasem to minie bedzie lepiej:*.....
pamietaj nie jestes sama....zawsze mozesz ze mna pogadac....
nie mozesz sie niczego wstydzic .........mysl raczej jaka jestes silna bo duzym krokiem bylo to tu napisac.....jestes naprawde silna kobieta ja dlugo to dusilam w sobie ...nie bylam na policji.....tylko zbadalam sie pozniej ........siedzialam sama i staczalam sie na dno nawet nie szukalam pomocy ...poprostu chcialam zniknac ....ale tak sie nie da....kazda z nas musi podjac ta walke i udowodnic wszystkim ze jestesmy wiecej warte niz ktokolwiek inny....pamietaj to Twoje zycie i to Ty decydujesz jak dalej sie potoczy........Kochana wiedz ze Jestes wielka i nigdy o tym nie zapominaj:*
wiem ze to dopiero byla chaotyczna...ale tak juz mam.......ale chcialam teraz jeszcze jedno dodac....takie male notatki z wizyt u psychologa z dawnych czasow:
Prawo Kontroli:
nasze samopoczucie i potencjal zyciowy zalezy wprost proporcjonalnie od stopnia w jakim czujemy ze kierujemy i mamy wplyw na nasze zycie i emocje
masz sie tego nauczyc na pamiec i dziennie rano powtarzac;p
i drugie
POCZUCIE WLASNEJ WARTOSCI:
-potrafie(i tu wypisz przynajkmniej 10 zalet -oczywiscie wiemy ze masz ich conajmniej 100)
-zasluguje(i tu tez wypisz a obie wiem ze zaslugujesz na wszystko co najlepsze Kochana teraz musisz do tego dazyc)
pomoge-zaslugujesz na szczescie na szacunek na wsparcie na wlasne zdanie w kazdej kwestii mimo ze rozni sie ono od reszty zaslugujesz na sniadanie do lozka, na kawe zlodami i na usmiech na twarzy i na to stwierdzenie kiedy to czytasz(co za wariatka chyba sama w to nie wierzy w co pisze)..ale wlasnie o to chodzi...nie mozesz sie chowac musisz byc Pania wlasnego losu i wiedziec czego Ci trzeba i na co zalugujesz i nie zamykac sie w sobie z powodu tego wydarzenia ...zbyt wiele jestes warta aby sie zatracac w poczuciu wstydu i zalu tym bardziej ze Ty nic nie zawinilas ......ale przetrwasz to i bedziesz silniejsza ,moze jeszcze tego nie wiesz ale za jakis czas bedziesz tego pewna......trzymaj sie cieplo Kochana
Dziękuję Jaskółko. Bardzo.
nie masz za co dziekowac Kochana.....:)....chce poprostu zebys sie smiala znow i cieszyla zyciem:*
jakim trzeba być człowiekiem żeby tak postąpić, nawet na zamkniętej imprezie nie można czuć się swobodnie. Walcz o swoją godność niech ten drań idzie siedzieć na długie lata. Padalec jeden!! Wiem, że to dla Ciebie trudne ale nie daj mu satysfakcji bezkarności.
witam, przeżyłam podobną sytuację, chociaż tak mocno inną, byłam na imprezie u bardzo bliskiej koleżanki, samo zaufane grono...Do trzeciego drinka pamiętam wszystko, a potem... tylko przebłyski, podobno zachowywałam się strasznie... był tam jeden kolega, który mocno mnie zafascynował, ale on jest żonaty, a ja znam granice i wiem, co mi wolno, na tej imprezie podobno nie wiedziałam, ale był też inny, który od zawsze chciał mnie mieć i nigdy nie miał na to szansy, nie tylko dlatego, że jest w moim typie, ale też dlatego, że jest mężem mojej siostry. Po imprezie obudziłam się we własnym domu, drzwi były zamknięte od środka, czyli ja je musiałam zamknąć, obudziłam sie w ciuchach, tylko że śmierdziałam seksem... Ktoś może powiedzieć, że za dużo wypiłam, ale... jak większość z nas znam swoje możliwości i wiem że trzy - cztery drinki, to nie jest ilość, która powala na ziemię.
Impreza była pół roku temu, ostatnio się dowiedziałam, że mój szwagier podobno mnie po niej odprowadzał. Nie wiem, co mam zrobić, czy drążyć temat, czy sobie odpuścić... Żonę kolegi, który mi chodził po głowie - przeprosiłam, na niego zabrakło mi odwagi. Wiem, że jeżeli dojdę do prawdy, to stanę na głowie, żeby moja siostra nie była z takim oszustem, z drugiej strony - powinnam zrobić to dawno temu, wtedy, gdy mi zaproponował sex... Kurde, chciałabym wiedzieć, co się ze mną działo przez te kilka godzin, tylko czy na pewno warto... nie wiem, czy ktoś czegoś mi dosypał, czy po prostu miałam baaaaaaaardzo słaby dzień się upiłam do nieprzytomności....
Aż mnie zmroziło jak wiele kobiet cos takiego spotyka, wstyd, niepewność co tak na prawdę się wydarzyło i czy to oby na pewno nie jest moja wina? "dobrzy" znajomi którzy widzą co się dzieje a nikt nie kiwnie palcem........skąd ja to znam.......2 piwa wypite w czasie domówki u koleżanki i nie dokończony drink podany przez "kolegę" , to nie jest ilość alkoholu któr potrafi zwalić z nóg, odebrać rozum i swiadomość. Minęło tyle czasu a to dalej tkwi gdzieś zamknięte szczelnie w jakiejś szufladzie w mojej głowie, którą chcac nie chcąc czasem zdarza mi sie otworzyć.
Cosmniezjada z czasem będzie lepiej, nie zadręczaj się poczuciem winy, wiem że to nie jest proste, sama nie chciałam wychodzić z domu, a najlepiej zapaść się pod ziemię. Ale się przełamałam, zmieniłam trochę środowisko, od tamtej pory poznałam wielu nowych znajomych, nikomu nie powiedziałam o tym co się stało, zyje tak jaby to nigdy się nie wydarzyło, trochę wyparłam to z moich wspomnień, jak jakiś zły sen, jakby to nie dotyczyło mnie. Musisz dać sobie czas, poukładać wszystko w głowie na nowo, przestać sie obwiniać i wstydzić, to oni się powinni wstydzić. Postaraj się zająć czymś co odwróci mysli od tego co się stało, dla mnie to była praca, sport, dobra książka, wszystko byle nie siedzieć i nie rozmyslać jak tu cofnąć czas, bo sie nie da.
SZ U K A M ofiar gwałtu z użyciem tzw. pigułki, tabletki gwałtu !!!
Opis sprawcy: wysoki, ok. 180-185, szczupły, wiek ok. 30 lat, ciemny blondyn, nosi okulary w ciemnych oprawkach (teraz pewnie je zmieni po tym wpisie).
Cechy charakterystyczne: ciemne, gęste brwi, które często unosi do góry - tik nerwowy.
Imię: Daniel.
Działa w Warszawie i często za zagranicą...
Zaprasza na kawę, wino itd.
Miły, przyjemny, często przytakuje, kończy za Ciebie zdanie, mówi ''ja też myślę, czuję to i tamto'', masz wrażenie, że rozumie Cię jak nikt inny.
Rozmawiasz z nim, pijesz z nim jakiś napój, i nagle czujesz się najpierw bardzo wesoła, nadmiernie wyluzowana, trochę dziwnie mówisz, potem jesteś bardzo śpiąca, i bardzo zmęczona.
Właśnie wrzucił ci bardzo silnie działający i usypiający środek GHB powodujący między innymi zaburzenia pamięci.
Po zażyciu tego środka możesz nawet nie wiedzieć, nie pamiętać, że ktoś dokonał na Tobie gwałtu.
On kończąc spotkanie z Tobą sugeruje, że zadba o Ciebie, że powinnaś odpocząć, żebyś poszła spać lub nawet odprowadza Cię do domu/pokoju.
A na drugi dzień czujesz się dziwnie....czujesz, że coś jest nie tak.
Nie powinnaś się tak czuć!
Właśnie dokonał na Tobie zbiorowego (z jednym lub kilkoma jego kuplami) gwałtu.
To jest SERYJNY gwałciciel, który zgwałcił już 28 kobiet.
Do tylu on sam się przyznaje. Tyloma ofiarami się chwali.
Możliwe, że było i, jeśli milczysz, dzięki Tobie, będzie nas więcej.
Nie bój się też jego gróźb (karalnych) i szantażu.
Właśnie trwa śledztwo w jego sprawie.
Po prostu zgłoś to!!!
Opisz sytuację i wygląd sprawcy.
Zwłaszcza jeśli Twoja praca jest lub była związana z licznymi wyjazdami za granicę…
Nie obwiniaj się, nie bądź dla siebie katem, bo gwałtowi winny jest zawsze gwałciciel, a nie Ty!
Wiem, że to jest bardzo trudne o tym mówić i to udowodnić, ale obiecuję, że już teraz nie musisz nic udowadniać i że nie będzie żadnej z nim konfrontacji.
Twój mąż, Twoja rodzina, Twój szef, Twoje dziecko, ani nikt inny nie musi o tym wiedzieć.
Ponieważ zmieniło się prawo nie będziesz musiała uczestniczyć w rozprawie.
BARDZO PROSZĘ ZGŁOŚ SIĘ DO NAJBLIŻSZEGO KOMISARIATU POLICJI!!!
Oni są poinformowani, czekają na Ciebie.
p.s. Przepraszam, że piszę w tak emocjonalnym tonie, ale sprawca chwali się, że 5 jego ofiar nawet nie zorientowało się, że zostały zgwałcone (nazywa je tępymi idiotkami), a 5 innych wystraszyło się jego gróźb i szantażu (nazywa je grzecznymi, uległymi frajerkami).
Dlatego bezkarnie gwałci nadal.
Pozwolisz mu na to?