bardzo boje się o moje dzieci gdzie kolwiek wychodzą myśle że coś się im stanie to mnie wypala i zabija nawet idąc spac myślę co jutro może im się stac
1 2011-12-30 00:11:21 Ostatnio edytowany przez iwonatajson (2011-12-30 00:26:12)
Podobne tematy
A coś więcej? Jednozdaniowe wątki są zamykane.
mój syn miał wypadek na moich oczach ale naszczęście nic sie nie stało ale od tej pory boje sie o niego nawet jak jest w szkole myśle że znowu mu sie coś stanie to mnie przerasta
Chyba każda matka obawia się nieprzewidzianych zdarzeń, które mogą zakończyć się tragicznie.
Ważnym jest nauczenie dziecka zasad, które w jakimś stopniu będą je chroniły. Ważnym jest, by nie zarażać dziecka swoim lękiem. Bo nieprawdą jest, że świat jest straszny, że naszym dzieciom musi się stać coś niedobrego.
iby tak ale u mne jest to na dużą skale gdy np jestem w pracy mogłabym tel cały czas i sprawdzać co robi
Telefonami nie zapobiegniesz ewentualnym wypadkom. Przekażesz tylko swój strach, swoje lęki.
Jeśli poddajesz się lękowi, strach narasta, bo wyobraźnia pracuje. Spróbuj nie przywiązywać się do takich myśli. Spróbuj zajmować się w takim przypadku czymś bardzo absorbującym.
Jeśli tego strachu nie możesz opanować sama, szukaj pomocy u specjalisty.
Co zrobiłaś ze swoim starcem, gdy widziałaś wypadek dziecka? Wypłakałaś się, wykrzyczałaś? Ktoś wówczas wysłuchał Cię, Twoich obaw?
Iwono ja Cie rozumiem.
Sama mam synka i boje sie strasznie o niego.
Naszczęscie dla mnie Synek ma dopiero ponad 2 latka więc większość czasu jestem z nim. Ale juz sie boje co t obedzie jak zacznie się szkoła potem gim, a już nie wspomne o liceum i dyskotekach. Jeszcze nie dawno nie rozumiałam mojej mamy czemu ona nie spi jak ide na impreze he teraz ją rozumiem w 10000000 % Do tego jeszcze boje się że stanie mu się naprawde jakas straszna krzywda.
Ile maja lat Twój syn ?
Strach, strachem, ale trzeba nauczyć się z nim żyć i pozwolić żyć dziecku m i m o naszego strachu.
Jednym z gorszych posunięć rodziców jest przekonanie dziecka, że świat jest groźny a inni ludzie zagrażający.
Dlatego proponuję, byście odpowiedziały sobie na pytanie: "Co mogę zrobić, by moje dziecko żyło normalnie mimo moich lęków?".
mój maluszek ma 3 a starszy 11 dobrze że mnie rozumiesz młodszy jak ja to mówie w miare jest bezp ieczny a starszy gdy idzie do szkoły to czekam na jego powrót z szybko bijącym sercem nie przekazuje mojego strachu dziecią ani najbliższym dlatego postanowiłam napisać a po wypadku nie było czasu na płakanie wtedy musiałabyć twarda bo syn mnie potrzebował
mój syn miał wypadek na moich oczach ale naszczęście nic sie nie stało ale od tej pory boje sie o niego nawet jak jest w szkole myśle że znowu mu sie coś stanie to mnie przerasta
Boże, to straszne, co musisz czuć...
Wielokropek ma rację, matka boi się panicznie o dziecko nawet gdy nie ma takiego powodu, jak Ty. Ale MUSIMY bać się tak, by nie "zarazić" dziecka tym strachem, by nie wpędzić go w jakąś nerwicę. Z jakiego powodu był ten wypadek? Dziecięca nierozwaga czy wina kierowcy? Oprócz wpojenia dziecku zasad, o których pisze Wielokropek, niestety nic nie możesz zrobić.
Wiem, łatwo się gada. Sama mam ochotę kupić kij baseballowy i lać wszystkich, którzy kiedykolwiek zbliżą się do mojej córeczki. Przyjdzie chłopak - w mordę. Profilaktycznie. A potem jeszcze raz w mordę. Później zapytać, jak ma na imię. I w mordę! Na koniec zainteresować się, jakie miał zamiary. I w mordę na dobranoc! Grrr ![]()
Oprócz tych sposobów, które opisałam wyżej, pomogło mi uświadomienie sobie do jakiej paranoi dojdę, jeśli nie opanuję swojego lęku.
Że, podobnie jak Ty BaboOsiadła, wezmę kij a dzieci schowam pod spódnicę i wychowam społeczne kaleki.
zasady są zasadami ale nieraz wystarczy głupi zbieg okoliczności i może dojść do tragedi a potem pytanie czy tak musiało być
Przed zbiegiem okoliczności nie uchronisz ani dziecka, ani siebie. Nie rozumiem tylko ulegania i poddawania się swojemu lękowi. Niczemu dobremu to nie służy.
Odpowiedz sobie na dość przewrotne, lecz istotne pytanie: "Po co hodujesz ten lęk?"
Że, podobnie jak Ty BaboOsiadła, wezmę kij a dzieci schowam pod spódnicę i wychowam społeczne kaleki.
Albo zamknę w klatce. O! Mam jeszcze dużą klatkę po psie ![]()
Wiesz, myślę, ze nie raz jest ważny spokój ducha. Zamiast mysleć sobie że coś sie stanie wrzuc na luz pomyśl sobie nic się nie stanie . wszytsko jest ok .Wielokropek ma racje najgorrsze byłoby wychowanie naszych maluchów na kaleki społecznościowe. Nie wiem jak ja bym się zachowała po jakim kolwiek wypadku, myśleże jednak Ty jakoże widziałaś to trochę siebie obwiniasz za to co się stało .. imozę tu tkwi Twój problem tzn . wiesz nie chcesz dopuścić drugi raz do takiego "błędu" a ja jestem świecie przekonana że to nie Twoja wina. Nie zawsze możemy uchornić naszych bliskich ale moze będe okrutna ale powinnaś się cieszyć syn nie jest kaleką a przedwszytkim że przeżył wypadek !!!!! to najwazniejsze !!!!!!! Iwonko pomyśl sobie, że to wszystko mogłoby skończyć się o wiele wiele gorzej dlatego daj sobie i synkowi szanse na normalne życie.
po wypadku nie staram sie szukać winnych a kaleka nie wcodzi w rachube dlatego nie ograniczam mojego dziecka jezdzi na wycieczki kolonie spotyka sie z kolegami to tylko ja gdy go nie ma wariuje ale od dzisiaj spróbuje inaczej nieraz sobie powtarzam los i tak jest zapisany
Myślę że w Twoim przypadku najlepszym lekarstwem będzie czas
zobaczysz będzie dobrze
troche czasu mineło od czerwca ale patrzę nieraz na niego i myśle mogło by go nie być a jak coś przeskrobie to uchodzi mu nieraz płazem bo myślę sobie najważniejsze że jesteś
mój maluszek ma 3 a starszy 11 dobrze że mnie rozumiesz młodszy jak ja to mówie w miare jest bezp ieczny a starszy gdy idzie do szkoły to czekam na jego powrót z szybko bijącym sercem nie przekazuje mojego strachu dziecią ani najbliższym dlatego postanowiłam napisać a po wypadku nie było czasu na płakanie wtedy musiałabyć twarda bo syn mnie potrzebował
Wczoraj, przepraszam, nie zauważyłam tego postu.
Jeśli do tej pory byłaś dzielną, silną i twardą i nie miałaś ani czasu, ani warunków do odreagowania swojego strachu, to teraz jest na to czas najwyższy. To właśnie nieodreagowane uczucia dają o sobie znać. Schowałaś je bardzo głęboko, bo tak wówczas trzeba było, gdy Twój syn potrzebował Cię spokojnej i zrównoważonej.
Teraz jest już bezpiecznie, już nic nikomu nie grozi, już można się bać, już możesz wykrzyczeć, wypłakać cały swój ówczesny strach.
Tak robią dzieci, ni z tego, ni z owego zaczynają płakać, bo dawno temu przestraszyły się czegoś. Ale teraz czują sie bezpiecznie, teraz odreagowują.
Podobnie jest i z Tobą. Teraz możesz mówić o wszystkim, co wówczas przeżywałaś, możesz przeżyć to wszystko, co wówczas czułaś, możesz długo o tym opowiadać. Do czasu, gdy strach zmniejszy się do normalnych rozmiarów.
Nie jestem matką, ale myślę, że warto byś:
-mówiła o swoim strachu. Rozmawiaj o tym z mężem, mamą, z kimś kto jest Ci bliski. Wsparcie na pewno Ci się przyda.
- nie zarażaj dzieci strachem, ale ucz prawidłowych zachowań. Niech chodzą ścieżkami, gdzie są światła dla pieszych, oglądają się uważnie czy nic nie jedzie, a jeżeli jest ciemno niech noszą odblaski. Jeżeli np jest gdzieś z kolegą, to niech wraca o ustalonych porach, jeżeli coś miałoby się przedłużać, to niech zadzwoni, a Wy np po niego pojedziecie, jeżeli będzie późno.
-jeżeli nie poradzisz sobie to proponuję wizytę u terapeuty.
Ale czas pewnie pomoże Ci ![]()
Pozdrawiam
.
tak można w jakimś stopniu chronić swoje dziecko masz racje truskaweczko ale nieraz zdarza się tak że nawet gdy dziecko jest blisko ciebie grozi mu niebezpieczeństwo i ne da się tego przewidzieć zadaje sobie nieraz pytanie czy mój strach jest spowodowany tym że za bardzo ich kocham ? a może tym że przed wypadkiem umarł mój tata i boje się że kokoś znów stracę a tak naprawde to o moim strachu nie rozmawiam z moimi bliskimi bo nie chcę ich w to wciągać
Witam Wszystkie - Mamy - a ja myślałam ze ze mnom jest coś < Nie Tak > Mam 5.dzieci Już Wieksze I dzwonie do nich , raz dziennie Mówjom na mnie BBBBBBBiladen, w żartach Ale umieram ze strachu Czy Tak Mi odbija , czy to choroba POZDRAWIAM WSZYSTKIE <<NORMALNE >>>MAMY
Każda matka boi się o swoje dzieci, ważne żeby nie przerodziło się to w obsesję.
24 2012-04-21 18:49:24 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2012-04-21 18:49:56)
Mam troje nastolatków.Strach o nich wyzwala we mnie ogromny stres.Stres wyzwala nerwowość.Nerwy wyzwalają agresję,krzyk,szajba mi odbija.Agresja powoduje u nich agresję.Ich agresja powoduje bunt.Bunt wywołuje u mnie strach co zrobią mi na złość i w tajemnicy przede mną.Koło się zamyka.Raz jest lepiej,raz gorzej.Chce tylko wychować dobrych ludzi,a oni wciaż robią coś nie tak.A potem i tak do mnie przychodzą z podkulonym ogonem.Mają prawo do błędów,do samodzielności.To dlaczego wszystko to tak mnie wykańcza?
Także jestem matką i też posiadam wyobraźnię. Moi chłopcy maja 30 i 21 lat. Starszy już dawno wyfrunął z gniazdka, ale to nie znaczy, że opuścił moje myśli. Nie mam jakiejś obsesji, ale rok temu kupił motor i to mnie mocno niepokoi...Młodszy natomiast przed rokiem sprzedał motor i to był najpiękniejszy dzień w moim życiu, chociaż Młody był wyszkolony i musiał meldować się telefonicznie, że np. dojechał, że za chwilę wyjeżdża i za ile mniej więcej mogę się go spodziewać itp. Starszy od 6ciu lat jest żonaty więc już mi sie nie opowiada, natomiast młodszy, gdy gdzieś wychodzi, to wysyła mi smsa że już wraca, albo że się spóźni itp.Ale takie rzeczy mamy we krwi, bo gdy ja gdzieś jade dalej samochodem, to też u celu daję mu znać, że jest ok, albo daję info, że sie spóźnię. A młodszy syn przez 21 lat swojego życia dostarczył mi wielu rozrywek typu ręka w gipsie, noga w gipsie, telefony ze szkoły, że własnie coś sobie zrobił, telefon od obcego mężczyzny z pytaniem: "Czy pani jest mamą Maćka? bo on leży w parku i nie może wstać.." Stan przedzawałowy normalnie...
DROGIE MŁODE MAMY, nie unikniecie niepokoju i strachu o Wasze dzieciaczki, ale nie można popadać w paranoję. Nadmierny lęk, strach nie wpłynie pozytywnie na Wasze zdrowie i Wasze relacje z pociechami, będę Was oskarżać o brak zaufania, nadopiekuńczość, małpią miłość...Nie tędy droga, Trzeba mówić, ostrzegać, przestrzegać, ale spuścić ze smyczy....
26 2022-08-13 16:10:17 Ostatnio edytowany przez yessa (2022-08-13 16:11:30)
Musze odkopać temat.
Mam problem ze strachem o moje dzieci do tego stopnia ze jak byliśmy ostatnio z mężem na wyjazdowym weselu bez dzieci ciagle chciało mi się płakać.
Ten strach potęgują we mnie wiadomości, ciagle słyszę ze dziecko wypadło z okna, wpadlo pod samochód, utopiło się w basenie itp. Itd. Ciagle boje się ze u nas tak będzie.
Przeżyłam ciężka chorobę córki 2 lata temu i to była dla mnie straszna trauma, być może to tez dlatego??
Z córka jest już Ok ale cierpi na migreny wiec nawet jak została na noc u babci bałam się ze ja głowa rozboli a mnie nie będzie przy niej.
Jest to dla mnie bardzo uciążliwe czuje lęki niepokój doła nie potrafię pozbyć sie złych myśli
![]()
Te wiadomości o tragediach z udziałem dzieci mnie dobijają… a ciężko nie usłyszeć bo trąbią wszędzie to w tv, w radiu, fb włączę zaraz tragedie w ja oczywiście wchodzę i czytam i sie katuje tym…
Macie jakies pomysły jak mogę poprawić jakość swojego życia? Jak sie uwolnić od tego? Wrzucić na luz? Zacząć żyć a nie ciagle sie bac…
Psycholog + odcięcie się od tych wszystkich wiadomości, ktore czytasz.
yessa, jesli przezylas cięzka chorobe corki nie tak dawno, to poniekad Twoje lęki o jej zdrowie czy bezpieczenstwo sa normalne, boisz sie po prostu, ze sytuacja moze sie powtorzyc. Zreszta, z obserwacji (i doswiadczenia) - kazda mama boi sie o swoje dzieci, wazne tylko, jak sobie z takimi lekami radzi. Jesli ci to utrudnia zycie, to moze faktycznie jakas terapia.