co roku to samo,zbliża się Sylwester a mnie jest bardzo źle,nie mam ochoty na żadne zabawy,tylko bym zamknęła się najchętniej sama w domu ,no może w towarzystwie dobrego szampana i muzy...i wylała i wypłakała z siebie wszystkie żale.Jest mi tak cholernie źle,myślę tylko o tym że nie mam ciekawej pracy ,nie robię kariery ,w kwietniu będę mieć 30 na karku a nie mam dzieci,jestem w zwiazku ale to też do końca mnie nie satysfakcjonuje bo mamy dużo problemów,nie czuje już miłości i radości .Niestety z roku na rok jest coraz gorzej,najlepsze moje lata to czasy liceum,miałam wspaniałych przyjaciół ,ogromną radość życia ... teraz to wszystko jest nic nie warte........
1 2011-12-29 11:55:54 Ostatnio edytowany przez huanita (2011-12-29 11:56:54)
Podobne tematy
2 2011-12-29 12:06:56 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-29 12:12:54)
Jeśli jest Ci źle i smutno, to... wypłacz się.
Nie ma sensu silić się na wzniecanie radości, szczęścia i zadowolenia. Nie ma sensu zaprzeczać uczuciom, zwłaszcza tym nieprzyjemnym. Szaruga jesienna i brak słońca też działają deprymująco. Popłacz, posmutkuj, szybciej taki nastrój przejdzie. A to, że zbliża się Sylwester to nic. To tylko taka umowna data w kalendarzu. Radować i cieszyć się będziesz, gdy przyjdzie Ci na to ochota. Nie zmuszaj się do niczego.
Później zaś spojrzyj na swoje życie z innej perspektywy, zgodnie z zasadą, że szklanka jest do połowy pełna.
Zobacz, co masz.
A masz wiele. Masz pracę, masz dzięki niej pieniądze, masz bliskiego człowieka u swego boku, masz dopiero 30 lat.
Życie przed Tobą.
Wysyłam dużą paczkę chusteczek i przytulam. ![]()
***
Jeśli chcesz poprawić nastrój, pozapalaj w domu wszystkie światła, doświetl się, zjedz kilka kawałków czekolady.
wielokropek ślicznie Ci dziękuje za wsparcie :* od razu człowiekowi lepiej po takich ciepłych słowach...
Nie jesteś sama. Ja mam teraz dokładnie to samo.. Mówisz ze miałaś świetne czasy w liceum.. Ja właśnie teraz mam najgorsze. Juz na końcu liceum nie mam nikogo. Sylwestra spędzam sama..w tym wieku. Boję sie ze tak będzie zawsze..
Ja również swoje najlepsze czasy, imprezy miałam w liceum. Wszyscy mówili: "pójdziesz na studia zobaczysz co będzie się działo, wtedy jest życie." Poszłam na studia i jest lipa. Być może dlatego, że szybko musiałam dorosnąć. Poważna choroba - nowotwór, ciężkie operacje, rehabilitacja. To wszystko na pierwszym roku studiów. Wróciłam do zajęć i nie mogłam już znaleźć kontaktu z rówieśnikami, oni mieli jakieś przyziemne problemy, marnowali czas na głupoty. Nie mogłam imprezować ze względu na chorobę - wypadłam z "obiegu".
Rozumiem co czujesz. Ja z tęsknotą oglądam zdjęcia z liceum i wspominam, aż czasami sobie zapłaczę. Wtedy było życie... Bez problemów, bez stresu, bez tej bieganiny. Mimo mojego młodego wieku, już nie mam tej radości życia.