"Pigułki stosowane jako tzw "antykoncepcja awaryjna" mogą być sprzedawane bez recepty we wszystkich krajach Unii. Decyzja dotyczy tabletek ellaOne, które zapobiegają ciąży nawet 5 dni po stosunku płciowym.
Decyzję o sprzedaży tabletek ellaOne bez recepty podjęła wczoraj Komisja Europejska. - Rezygnacja z recept umożliwi kobietom szybszy dostęp do tych pigułek, a więc zwiększy ich skuteczność. Mogą być stosowane w określonym czasie, czyli w ciągu pięciu dni po niezabezpieczonym stosunku płciowym - wyjaśnia w rozmowie z dziennikarką RMF FM Enrico Brivio, rzecznik komisarza UE ds. zdrowia."
źródło: onet.pl
Co sądzicie o tym pomyśle?
Pomijając kwestię etyczną, czy uważacie, że taka "antykoncepcja" jest bezpieczna.
I czy nadużywanie jej (no bo łatwo dostępna jest) w rezultacie nie zaszkodzi organizmowi kobiety?