Witam,
Jestem wykładowcą na Uniwersytecie. Zaczęła się sesja, a wraz z nią egzaminy. Na jednym z nich zaistniała bardzo niekomfortowa dla mnie sytuacja. Otóż pewna młoda dama, weszła do mojego gabinetu cała zapłakana. Kiedy zapytałem co się stało, odpowiedziała mi przez łzy, że jest w ciąży i nie mogła przygotować się do egzaminu. Zadałem jej kilka pytań, po których faktycznie okazało się, że jej stan wiedzy nie pozwala na wystawienie pozytywnej oceny. Kazałem jej przyjść na egzamin poprawkowy za dwa tygodnie. Nie wiem czy słusznie postąpiłem. Nie mam nic przeciwko kobietom w ciąży, ale musiałem ocenić ją negatywnie za wiedzę (a właściwie jej brak). Czy myślą Panie, że powinienem zaliczyć jej ten egzamin, czy też postąpiłem słusznie? Czekam na opinie.
Podobne tematy
Ja uważam,że słusznie .Nie umiała- to musi zdawać poprawkę.Przecież oceniana jest wiedza.......a nie fakt bycia w ciąży.
Ciąża to nie choroba, to nie problem, żeby się przygotować do egzaminu. Jeśli z jakiegoś powodu nie mogła się nauczyć, bo np. przez pewien czas źle się czuła, to wystarczyło wziąć zwolnienie od lekarza na czas egzaminu. Myślę, że zrobiłeś słusznie ![]()
tez uwazam, ze slusznie. sama jestem studentka, ale uwazam, ze zrobiles slusznie. ocena jest za wiedze. a ciaza nie ma nic do tego. to nawet nie choroba, zeby nie moc sie nauczyc.
Ale widzę,że masz jakieś wątpliwości? To sobie pomyśl ,że jutro przyjdzie następna z informacją,że nie mogła się przygotować do egzaminu - bo ......... te kropeczki....... to różne wykręty. Które są prawdziwe? Które kombinacją?? Czyli nie ma zmiłuj - umiesz- zaliczone ,nie umiesz- do poprawki.
zgadzam się z emilią, ciąża o nie choroba. z resztą..mi tu śmierdzi kombinatorstwem...
dobrze Pan zrobił ![]()
słusznie.
tez tak mysle powinna przyniesc zwolnienieee
ale takie sceny to ja na filmach widziałam, jak się nie chciało uczyć i żeby pałki nie dostać. mi się wydaje, że ona kręciła. Ciąża nie wymaga ciągłego nic nie robienia. No chyba, ze juz w 8 miesiącu...
Bezwzględnie słusznie.Ciąża to nie choroba,nie zwalnia człowieka od pracy czy nauki.
Moim zdaniem słuszna decyzja.Ocena jest za wiedzę .Każdy by tak mógł podchodzić do egzaminów nieprzygotowany , bo ciąża , choroba , a nawet kac , co w akademickim kręgu jest dość powszechnym zjawiskiem
Zawsze można zdawać poprawkę , to nie jest tak , że jest tylko jeden termin egzaminów.
popieram Cookie, myślę, że bardzo prawdopodobne jest to, iz ta dziewczyna wkręcała.
Podjełeś słuszną decyzję,nie umiała niech zalicza jeszcze raz.Jak wiele z nas studiuje,pracuje,ma już dzieci w domu i jest w kolejnej ciąży a nie ma żadnej taryfy ulgowej.
w ogołe co za śmieszna wymówka - ciąża.
inne dizeczyny są w ciąży, mają w domu pojca alkoholika, nie wiedzą, czy będą miały co jeść , a potrafia się uczyć i jest wszystko OK.
znam taki przypadek i ta dziewczyna nigdy się nad soba nie użala.
a wyobrazcie sobie ,ze o ciazy dowiedziala sie 3 dni przed egzaminem. mloda studentka, pewnie z mlodym studentem. stres, lek, jak powiedziec rodzicom, obawa-bo pewnie nie planowala... i egzamin. nie mysli sie chyba w takich momentach o szkole.
oczywiscie zdac nie powinna, ale sa inne opcje-nie koniecznie poprawki. mozna np umowic sie na inny termin. co by tej 2 w indeksie nie bylo...
Zgadzam sie z wczesajką. Ale fakt faktem była nienauczona i musiła poniesc jakies konsekwencje. Zawsze jest termin poprawkowy, wiec to nie koniec swiata.
2 w indeksie to jeszcze nci strasznego. kazdy (prawdziwy:)) student ma w indeksie 2 i to nie powod do placzu. wiec skoro ona dostala 2 w pierwszym terminie, to zadna tragedia, ma jeszcze 2 termin, a moze i 3, zalezy od uczelni i jej regulaminu. wiec jak bedzie chciala to nauczy sie na drugi termin i zda.
a tak swoaj droga jakby dostala zaliczenie na pierwszym terminie mimo braku wiedzy, albo jakis dodatkowy, indywiidualny termin to byloby to nei fair wobec pozostalych studentow. wiaodmo, ze nei kazyd student zawsze ma komfortowe warunki do nauki, ale to nei powod zeby kazdy biegl do wykladowcy z placzem ze sie nie nauczyl bo cos tam
Nie było po tej młodej damie widać, że jest w ciąży. Nie podejrzewam jednak, że zmyśliła tę opowieść, gdyż jej łzy wydały mi się szczere... Z tego powodu miałem (i mam) dylemat. Nie zaliczyłem jej egzaminu, ponieważ również uważam, że było by to nie w porządku w stosunku do innych moich studentów. To mądra dziewczyna i mam nadzieję, że poprawi tę ocenę. Cieszę się jednak, że w większości podzielacie Panie moje zdanie. Dziękuję za dotychczasowe opinie i czekam na kolejne. Za dwa tygodnie wszystko i tak się rozstrzygnie.
Niech Pan poczeka pare miesięcy, wtedy okaże się czy mówiła prawdę. No chyba, że następnym powodem dla którego sie nie nauczyła będzie poronienie.
zgadzam sie z wami nawet jak jest w ciazy to przeciez to nie jest choroba a trzeba byc w stosunku do wszystkich fair dales jej szanse za dwa tyg a teraz od niej zalezy czy ja wykorzysta pzdrw ![]()
no to skoro takei sa Pna mgr./dr/prof. domysly to popieram decyzje.
mysle,ze gdyby bylo tak zle, przynioslaby zaswiadczenie i pewnie podszedlby Pan do sprawy inaczej. przeciez sa konsultacje, mozna przyjsc i porozmawiac.
gdyby u mnie przeszlo takie cos to zastosowalabym jutr.bo ciezki egzamin mnie czeka... ![]()
Według mnie Pana decyzja była właściwa, bo tak naprawdę mogła kombinować żeby tylko egzaminu nie zdawać. Nie umiała więc przyjdzie wtedy kiedy się nauczy.
gdyby u mnie przeszlo takie cos to zastosowalabym jutr.bo ciezki egzamin mnie czeka...
a może przeszłoby?:D
i jakby przeszło to u Ciebie na uczelni nastąpiłaby plaga ciężarnych kobietek ![]()
Kiedyś miałam kolegę,który był wykładowcą mojego syna na uczelni.Syn podszedł do egzaminu .... bardzo luzacko.Skończyło się -poprawką.Zrobiło Mu się wstyd,bo myślał pewnie,że skoro to znajomy mamy- egzamin ma z głowy.Wyciągnął jednak wnioski- nauczył się pięknie- i poprawkę zdał bez problemów.Jednego do dziś nie wie biedaczysko- to ja sama poprosiłam o brak taryfy ulgowej.
to ja w takim razie powinnam mieć we wszystkim taryfy ulgowe
egzaminy zdawałam w ciązy, prawko w ciąży, matura po mojej życiowej tragedii (zrezygnowałam z matury, lecz potem podeszlam), kolejne egzaminy po śmierci bliskiej osoby, teraz zdawałam egzaminy czekając na wiadomość, ile zostało mi jeszcze życia z powodu choroby
słuszna decyzja, ciąża nie zwalnia z obowiązków, bo nie jest chorobą
nawet jeśli nie jest planowana,
a ja proponuję postawić się na miejscu tej dziewczyny.
Uważam że słusznie Pan zrobił, ale za drugim podejściem proszę łagodniej na nią spojrzeć
Bądźmy ludźmi ![]()
Myślę, że Pan postąpił słusznie. Gdyby ta studentka przyszła ze zwolnieniem na egzamin i wyjaśniła, że to z powodu ciąży i nawet poprosiła czy . Miałam koleżankę, która na studiach była w ciąży i gdy źle się czuła lub gdy była już bliska rozwiązania wystosowała pismo do prodziekana ds. studenckich z prośbą o przeniesienie pierwszego terminu gdy minie termin zwolnienia, a za drugim razem jak już urodzi dzidziusia- było to także po konsultacjach z wykładowcami. Nikt nigdy nie robił jej problemów. Poza tym była bardzo sumienna podczas ciąży i zawsze fair w stosunku do grupy-nigdy nie wykorzystywała swojego stanu.
A gdyby faktycznie się okazało że jest w ciąży np: 3 dni przed egzaminem, też mogła porozmawiać z lekarzem, ze jest w szoku a tu sesja i nie wie czy da radę skupić myśli bo musi jeszcze rodzicom oznajmić itd itp. Dobrze Pan zrobił i tyle.
Ja też uważam, że miał Pan rację. Gdyby umiała choć trochę można by było ją "pociągnąć" i wykonać klasyczne "panda czy";) Ale jak nie umiała to do domu, się na poprawkę uczyć! Sama jestem studentką i tez mi się zdarza gorzej się przygotować, ale nigdy nie tłumaczę się chorobą, ciążą albo kacem. Nie umiem to nie umiem i już ![]()
Moim zdaniem trzeba być sprawiedliwym wobec innych studentów właśnie.. Ciąża to nie choroba, mogła przynieść zaświadczenie lekarskie.. Nawet jeśli dowiedziała się 3 dni przed egzaminem, to mogła iść do lekarza i przedstawić swoją sytuację. To jest właśnie takie granie na cudzych uczuciach.. A potem człowiek ma wyrzuty sumienia.. Dla mnie decyzja o odesłaniu była bardzo dobra, jeśli nawet dowiedziała się przed egzaminem, to teraz miała czas żeby ochłonąć i się nauczyć.. ![]()
Nie ma żadnych przeciwwskazań by sie uczyć w ciąży....
Ależjestem ciekawa, czy ta babeczka zdała.Mnie by takie coś zmotywowało....... ciekawe jak było w tym przypadku.Swoją drogą- co to za wrażliwy wykładowcaa- który ma obiekcje- czy postąpił słusznie.Wilk- graba!!!
Ja myślę, że ona faktycznie w ciąży jest a że płakała, to podejrzewam, że to nieplanowana ciąża i myśl o tym, że teraz jej się plany życiowe trochę pokrzyżowały sprawiła, że nie mogła należycie się przygotować do egzaminu. No, ale to nie powód, żeby stosować taryfę ulgową. Ja myślę, że wilk postąpił słusznie a dziewczyna w końcu dojdzie do siebie, nauczy się i zda następnym razem ![]()
Dziś przeprowadzałem egzamin poprawkowy. Ta młoda dama przez dwa tygodnie bardzo dobrze się przygotowała i postawiłem jej 4+. Cieszę się, że nie musiałem zawyżać oceny, ani tym bardziej nie zaliczyć poprawki. Jestem szczęśliwy, że ostatecznie okazała się sumienną osobą. Życzę jej wszystkiego dobrego.
Dziękuję także za opinie wszystkich Pań. Bardzo mi pomogłyście, przez utwierdzenie mnie o słuszności mojej pierwszej decyzji.
Wilk........ dziękuję za wiadomości........ widzisz......... słusznie zrobiłeś.Jeszcze raz podkreślam-to Ty dałeś dowód swojego człowieczeństwa.Czasem wykładowcom wydaje się,że będąc po tej drugiej stronie trzeba byc bezwzględnym i wykorzystywać swoją pozycję.Mnie udowodniłeś swoją postawą,że nie zawsze tak jest...... masz ludzką twarz.Oby takich egzaminatorów było więcej.Buziak!!!
Miła wiadomość od wykładowcy, ale i odpowiedzialne podejście młodej osoby.
Masz rację Danusiu często wykładowcy wykorzystują swoją pozycję, ale to tylko mniejszość. Ja spotkałam ostatnio wielu bardzo odpowiedzialnych i życzliwych.
słuszna decyzja i jak widać poskutkowała bo jednak dziewczyna się przygotowała dobrze ![]()