netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

74 odpowiedzi6 286 wyświetleńzałożony przez motylek79, 26.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 75 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-12-27 14:54:28)

Temat: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Po 2 związkach stwierdzam:

1. akceptowałam wszystko (pomimo ze mi sie nie podobaly pewne sprawy) byłam uśmiechnięta, zadowolona, był fajny sex, fajna relacja - było okay
2. stawiam warunki - np. nie życze palenia papierosów w ogóle, albo na pewno nie w domu, proszę żebyś pomalował ściany w mieszkaniu, proszę żebyś kupił nową kurtkę, proszę żebyś poszedł do dentysty, proszę o to i o tamto - proszę wiele razy, na początku spokojnie, nienachalnie, mijaja miesiące - nie robi tego, nie jestem zadowolona, nie mam ochoty na sex, zaczynam domagać się, staje się zła, marudna - związek się rozpada sad

Co jest ze mną nie tak, czy z facetami? sad

2

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

1. Przed małżeństwem.
2. Po małżeństwie.

Błąd: stosowanie punktu 2 przed małżeństwem.

3

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Nie rozumiem sad Mareczek

to dopiero w malzenstwie mam stawiac warunki.

okolo 5 roku mojego zwiazku zaczelam dopiero stawiac warunki, wczesniej tylko w kwestii palenia, bo jestem uczulona na papierosy, nienawidze ich. i facet oswiadczyl mi ze sie zmienilam, nie jestem wesola, zadowolona itp.

4

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

2. stawiam warunki - np. nie życze palenia papierosów wogóle

To po co bierzesz sobie palącego?

motylek79 napisał/a:

proszę żebyś pomalował ściany w mieszkaniu, proszę żebyś kupił nową kurtkę, proszę żebyś poszedł do dentysty, proszę o to i o tamto - proszę wiele razy, na początku spokojnie, nienachalnie, mijaja miesieace - nie robi tego, nie jestem zadowolona, nie mam ochoty na sex, zaczynam domagać się, staje się zła, marudna

Hmmm, a facet ma być zadowolony z powodu trucia, braku seksu itd.?

motylek79 napisał/a:

Co jest ze mną nie tak, czy z facetami? sad

Z Tobą. Najpierw bierzesz kogoś, kto Ci nie odpowiada, a potem próbujesz go zmienić truciem i fochami.

5

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
Vuk napisał/a:

Hmmm, a facet ma być zadowolony z powodu trucia, braku seksu itd.?

A co, ona seksmaszyną jest? Normalne, że nie zawsze ma ochotę.

6

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Nie rozumiem dlaczego zamiast sie ze mna klocic nie spelnil tych warunkow - pomalowac sciane, isc do dentysty - to chyba nie jest taka wielka sprawa? Nie rozumiem facetow. Jesli chcecie miec zadowolona kobiete i fajny sex to czemu nic nie jestescie w stanie dla niej zrobic?.

Nudza mnie wieczne klotnie i proszenie sie, mam wazniejsze sprawy na glowie....

7 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-26 18:38:19)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
Czarna21 napisał/a:

A co, ona seksmaszyną jest? Normalne, że nie zawsze ma ochotę.

O, w stół uderzyłem? Jeszcze zależy co to znaczy "nie zawsze". Jak często go odrzuca, jak często sama wychodzi z inicjatywą itd. itp.

motylek79 napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego zamista sie ze mna klocic nie spelnil tych warunkow - pomalowac sciane

Jeśli to jest stawiane w formie warunku, to ja bym Ci odpowiedział: Sama sobie pomaluj.

motylek79 napisał/a:

Nie rozumiem facetow. Jesli chcecie miec zadowolona kobiete i fajny sex to czemu nic nie jestescie w stanie dla niej zrobic?.

A ja nie rozumiem po co bierzesz sobie faceta o cechach A i próbujesz go zmienić na B, zamiast od razu szukać B. Z Twoich postów wynika, że wyszukujesz sobie intelektualistów, artystów itp. To niby czemu oczekujesz, że będziesz miała w domu fizola-złotą rączkę?

8 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 18:41:20)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Vuk jak facet nie chce spełnic tych rzeczy o które proszę, to się nakręcam, aż do szewskiej pasji. A czym dłużej nie chce ich spełnić i trwa to miesiącami to i moje uczucie słabnie do niego....więc nie rozumiem dlaczego faceci sa tacy oporni i nie chcą zrobic tego o co prosimy. To nie są wielkie rzeczy. Nie zazyczyłam sobie np bmw na urodziny smile

Masz racje - może faktycznie źle lokuje uczucia, w jakichś artystach, a ja potrzebuje normalnego Pana co pomaluje ścianę sad

9

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego zamista sie ze mna klocic nie spelnil tych warunkow - pomalowac sciane, isc do dentysty - to chyba nie jest taka wielka sprawa? Nie rozumiem facetow. Jesli chcecie miec zadowolona kobiete i fajny sex to czemu nic nie jestescie w stanie dla niej zrobic?.

No więc właśnie, jak dla mnie to w nich jest problem. Chyba normalne jest o coś czasem poprosić, nie? Tak trudno to wykonać? Nawet nie od razu, no ale wcale?

Vuk napisał/a:

O, w stół uderzyłem? Jeszcze zależy co to znaczy "nie zawsze". Jak często go odrzuca, jak często sama wychodzi z inicjatywą itd. itp.

Nie wiem czy uderzyłeś, no też nie miewam permanentnej ochoty na seks. Ale moja partnerka to rozumie, zresztą ona też nie zawsze ma, ale nie strzelam fochów ani nie zamierzam z nią zrywać.

10 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-26 18:42:37)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

Vuk jak facet nie chce spełnic tych rzeczy o które proszę, to się nakręcam, aż do szewskiej pasji. A czym dłużej nie chce ich spełnić i trwa to miesiącami to i moje uczucie słabnie do niego....więc nie rozumiem dlaczego faceci sa tacy oporni i nie chcą zrobic tego o co prosimy.

Jeszcze raz: takich mężczyzn sobie wybierasz, a potem próbujesz im narzucać inny styl życia niż przez nich preferowany. Więc to nie z nimi jest coś nie tak, tylko z Tobą i Twoimi wyborami.


Czarna21
Kobieta i mężczyzna się jednak różnią, więc doświadczenia ze związku k+k nie mają zastosowania dla związku k+m.

11

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

No jak facet nie robi w ogóle, o co go kobieta prosi i nie wytrzyma kilka dni bez seksu to faktycznie, nie mam co się wypowiadać.

12 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-12-27 14:59:15)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Vuk nie ma ideałów - ja nie jestem pedantyczna, więc nie mam nic przeciwko artystycznemu nieładowi, ale brudu i niedbalstwa i lenistwa nie znoszę.

Co do seksu to lubię, ale takie male rzeczy maja wplyw na to, ze nie mam ochoty i w ogóle uczucie slabnie, slabnie, slabnie...az.......

13

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

Nie rozumiem sad Mareczek

to dopiero w malzenstwie mam stawiac warunki.

okolo 5 roku mojego zwiazku zaczelam dopiero stawiac warunki, wczesniej tylko w kwestii palenia, bo jestem uczulona na papierosy, nienawidze ich. i afcet oswiadczyl mi ze sie zmienilam, nie jestem wesola, zadowolona itp.

Napisałem te punkty pół żartem pół serio. Chodzi mi o to, że tego typu pierdoły potrafią rozwalić związek nieformalny, w którym to w każdej chwili można powiedzieć sobie "nara", ale żeby rozwalić małżeństwo to najczęściej trzeba trochę więcej.

Często też bywa tak, że przed ślubem jest punkt 1, a po ślubie zaczyna się punkt 2, bo już nie trzeba się tak starać, udawać, zgadzać się na pewne rzeczy, podkładać się, bo przecież jest coś co trzyma związek - zformalizowanie go, czyli przysięga małżeńska, obrączki na palcach (symbole), wspólne nazwisko itd.

14

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
Czarna21 napisał/a:

No jak facet nie robi w ogóle, o co go kobieta prosi i nie wytrzyma kilka dni bez seksu to faktycznie, nie mam co się wypowiadać.

Robisz nadinterpretacje i rzeczywiście nie masz doświadczenia w takich związkach. Karanie brakiem seksu za to, że np. facet nie rzucił palenia, albo nie pomalował ściany to jest wstęp do rozstania i tyle. W takim związku nie może być dobrze i nie będzie dobrze. Bo jeśli seks ma być nagrodą za grzeczne wykonywanie poleceń, to lepiej go poszukać gdzie indziej.

I wciąż nie rozumiem dlaczego pretensje do kogoś, że nie jest kimś innym. Dorosły człowiek z ukształtowaną osobowością może się zmienić w jakimś ograniczonym zakresie.

15

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Nie jestem z tych co gra przed slubem ze wszystko super, a po przemienia sie w zolze :-) Jak mi cos nie pasuje to mowie.

16 Ostatnio edytowany przez Czarna21 (2011-12-26 18:59:01)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

A to taki problem w końcu zrobić, o co kobieta prosi? Albo porozmawiać, że np będzie palić poza domem czy coś. Ale zero reakcji?

17

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Vuk, to nie jest karanie... Ja lubie sex, ale nie mam ochoty jak facet np. smierdzi papierosami i rowniez cierpie wtedy z powodu braku bliskosci.

18 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-26 19:04:27)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
Czarna21 napisał/a:

A to taki problem w końcu zrobić, o co kobieta prosi?

Raz to nie problem, ale jeśli zaczyna się to powtarzać i to w charakterze wymagania, to zaczyna być problem. Np. ja nie jestem malarzem, nie lubię tej czynności i robił nie będę. Od tego są fachowcy.

I wracając do palenia - wchodzi z kims w związek niby to akceptując, a po jakims czasie pojawia się żądanie rzucenia. No sorki, ale to niepoważne.


motylek79 napisał/a:

Vuk, to nie jest karanie... Ja lubie sex, ale nie mam ochoty jak facet np. smierdzi papierosami i rowniez cierpie wtedy z powodu braku bliskosci.

Ale to weź mi wreszcie jakos łopatologicznie wyjaśnij: po co wiążesz się z palącym, jeśli jest to dla Ciebie taki problem? Jakoś nie mogę tego pojąć.

A jak odmowy seksu przez Ciebie Ty odbierasz nie ma znaczenia, ważne jest jak to on odbiera. A on pewnie będzie to rozumiał albo tak, że jesteś ogólnie oziębła, albo że go karzesz.

19

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

No dobrze, ale czyli można porozmawiać, nie? A nie olać i zero tematu.

20 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 19:11:14)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Odnośnie palenia - to moj ex palil b. duzo jak go poznałam i na samym początku oznajmiłam, że nienawidzę palenia, że się duszę przy tym i proszę by ograniczał, rzucił i nie palił absolutnie w domu. Przestał palić w domu, sporo ograniczył, ale po jakimś czasie niestety wracał do palenia.

Odnośnie remontu mieszkania, m. in pomalowania ścian prosiłam przez 6 lat. Nie musial sam, fachowcy przeciez tez sa....
Stwierdziłam, ze nigdy niczego sie nie doproszę...:(

On stawał się oziębły i nie czul sie kochany, bo ja marudziłam i ciągle prosiłam o te czynności, których nie wykonał.
Ja tez czulam sie nie kochana, bo nie chcial zrobic tego o co prosilam. Kolomyja sad

21 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-26 19:13:14)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Czarna, a to wszystko zależy od umiejętności rozmówcy i formy wyrażania swoich oczekiwań. Mężczyzna to taki stwór, że jak będziesz mu truć, to zacznie olewać Twoje słowa.

motylek79 napisał/a:

Stwierdziłam, ze nigdy niczego sie nie doproszę...:(

Dlaczego nigdy i niczego? Zwyczajnie, chcesz przerobić faceta na kogoś kim nie jest, każdy w takiej sytuacji będzie wierzgał.
A palenie to nałóg, jak sama definicja nałogu wskazuje nie jest łatwo od tego odejść. Jeśli jeszcze nie ma własnej motywacji, tylko Twoje żądania to na pewno nic z tego nie wyjdzie.

Wybierasz mężczyzn, których nie akceptujesz. To chyba droga donikąd.

22 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 19:14:17)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Vuk, wy przeciez wymagacie od nas sporo - zebysmy byly zadbane i szczuple, dlaczego ja mam nie wymagac? sad

23

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Też nie lubię jakiegoś trucia, ale jakoś nie dochodziło do takich sytuacji. Można normalnie się dogadać i uzgodnić wszystko. No, chyba, że mi powiesz, że to uroki związku k+k wink

24 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-12-27 15:07:07)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Mi sie wydaje, ze za duzo wymagasz. Zachowujesz troche jak jego mamuska: ''synus czas kupic kurtke, idziemy na zakupy'', ''synus, czas naprawic zabki bo dziurke masz''. Nie kupi nowej kurki- bedzie chodzil w starej. Proste. Nie pojdzie do dentysty- bedzie mial zepsute zeby. Rowniez proste. Wydaje mi sie, ze za bardzo ingerujesz w jego prywatne zycie. On nie ma 5 lat, tylko jest doroslym mezczyzna. Chcesz zeby on robil wszystko co mu tylko powiesz. Nie chce zucic palenia- jego sprawa. Moze nastepnym razem znajdz sobie Pana Idealnego, takiego ktory bedzie robil WSZYSTKO o co go poprosisz. A tak nawiasem ja bym z takim nie wytrzymala ;-)
Moim zdaniem dobrze postepujsz, ze sie na wszystko nie zgadzasz, bo jak zawsze bedziesz ulegac to facet bedzie to wykorzystywał, jednakze nie oznacza to, zeby facet robil wszystko o co go poprosisz. Wyluzuj troche.

25

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

Vuk, wy przeciez wymagacie od nas sporo - zebysmy byly zadbane i szczuple, dlaczego ja mam nie wymagac? sad

Ale wymagaj racjonalnie. Domaganie się, żeby ktoś był zadbany, jest racjonalne.

Jeśli bierzesz oderwanego od rzeczywistości artystę i wymagasz, żeby był złotą rączką, to nie jest racjonalne. Jeśli bierzesz palącego, mimo że nie tolerujesz papierosów, to też nie jest racjonalne. Jeśli bierzesz faceta, który ubiera się tak a nie inaczej i jest do tego stylu przywiązany, a Ty chcesz go przerobić na kogoś innego, to też nie jest racjonalne.

Poza tym jeszcze ważna jest ilość zmian, które chcesz wprowadzić.

26 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 19:19:07)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Masz rację, jakby mu wypadłyby zeby y to bym miała dziada bezzębnego, ale będę kochac pomimo to poczware ;-) 
Ogolnie nie rozumie tych relacji damsko meskich i powoli jest mi wszystko jedno z kim i gdzie.

27 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-26 19:22:09)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Motylku, a jeszcze mnie ciekawi: jak tłumaczysz facetowi, żeby rzucił palenie, szedł do dentysty albo inaczej się ubierał?


Aha, a ideałów nie ma, nie licz na to, że kiedyś takiego spotkasz.

28

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Motylku, Vuk ma rację. Poznajesz mężczyznę i od razu stajesz się jego mamusią ("pójdziemy do dentysty, syneczku?"), do tego gderliwą, opryskliwą, wiecznie naburmuszoną. Do tego używającą seksu jako nagrody za dobre sprawowanie. Jasne, że chcesz, by Twój partner zajął się remontem i dbał o higienę jamy ustnej. Ale tego nie wolno egzekwować w taki sposób!

Przede wszystkim, jeżeli mężczyzna sam z siebie nie dba o higienę, ani nie zamierza wykonywać "męskich prac" w domu, to może czas zmienić mężczyznę? Tak jak napisał Vuk, wybierasz jakąś niezaradną fleję i przez cały związek usiłujesz zrobić z niej faceta marzeń.

A jeśli już koniecznie chcesz popracować nad mężczyzną, to użyj babskich sztuczek, a nie zamieniaj się w wojskowego ("Wróciłeś z pracy? To idź po zakupy! Nie siadaj! Potrzebuję ziemniaków! Teraz! Natychmiast! Odłóż tę gazetę! Pomaluj ścianę! Idź do dentysty, no jak Ty wyglądasz z tym ukruszonym/popsutym zębem?!"). Żaden facet nie lubi być rozstawiany po kątach jak gówniarz i wiecznie słyszeć nad uchem pretensji, marudzenia i ciągłych żądań. Nie lepiej kobiecymi sztuczkami sprawić, by partner poczuł się potrzebny, doceniony i taaaki wspaniały? Wtedy sam, bez Twojego poganiania, pomaluje Ci te ściany, a dodatkowo jeszcze wymyśli elegancki system półeczek na kwiaty/schowek na buty/czy co Ci tam w domu potrzebne.

29

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Vuk a Ty dla kobiety którą kochasz nie dbałbyś o wspólne sprawy np. malowanie ścian(samemu czy fachowcy obojętnie)?

30 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2011-12-26 19:33:16)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Motylek79 .... dlaczego tłumaczysz się osobie pod pseudonimem  Vuk...???? Każdy ma jakieś obowiązki w związku, dlaczego masz się godzić na coś, co Ci się nie podoba ? Nie chodzi  tu wcale o chęć/ niechęć malowania głupiej ściany.... do jej pomalowania nie potrzeba żadnych fachowców tylko trochę wysiłku i czasu.
Najlepiej napisać - "widziały gały , co brały",  to co już żadnych wymagań, tylko żonusia/ dziewczyna itd ma skakać obok panicza i wszystko tolerować ?!
Nie daj się tłamsić, miej swoje zdanie i swój honor.Podejścia owego Vuka zupełnie nie rozmumiem.........


Co do dentysty......no kurde....to nie jest przedszkole żeby faceta namawiać, sam powinien to wiedzieć.....

Chociaż istnieje też możliwość,  że masz jakiegoś faceta bez jaj.......to po co Ci taki ??????

31 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 19:33:48)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Vuk, nie liczę juz na ideał, staram się nauczyć akceptacji drugiej osoby....:(

Odnosnie palenia - to spełnił prośbę i przestał palić w domu na początku związku. Na początku prosiłam, a jak nie spełnił po kilku miesiącach to nawrzeszczałam, postawiałam ultimatum, ze nie wejde nigdy do tego smierdzącego (dosł) papierosami mieszkania.
I przestał palić w mieszkaniu.
Palenie to jest problem - noszę soczewki, pieką mnie oczy od dymu, autentycznie duszę się, jak czuje dym.

O dentystę i ściany tez łagodnie prosilam, ale po wielu miesiacach nie wytrzymalam i nakrzyczałam jak wsciekła. Cały czas krzyczałam. ........

Na koncu zwiazku to juz tylko caly czas krzyczelismy na siebie razem sad

32

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
LapkaPandy napisał/a:

Vuk a Ty dla kobiety którą kochasz nie dbałbyś o wspólne sprawy np. malowanie ścian(samemu czy fachowcy obojętnie)?

A to zależy od wielu czynników. M.in. od tego jak się pani zachowuje wobec mnie, bo jeśli truje, robi mi celibat itd. to może zapomnieć o tym, że cokolwiek dla niej zrobię. Inną rzeczą jest racjonalność - cenię sobie święty spokój i błogie lenistwo, jeśli ktoś będzie ode mnie wymagał np. owego malowania, mimo że nie jest potrzebne, to zapewne też odmówię. No chyba że prośba będzie wyrażona w tak miły sposób, że stwierdzę: A co mi tam, mogę to dla niej zrobić.

K_r_o napisał/a:

dlaczego masz się godzić na coś, co Ci się nie podoba ? Nie chodzi  tu wcale o chęć/ niechęć malowania głupiej ściany.... do jej pomalowania nie potrzeba żadnych fachowców tylko trochę wysiłku i czasu.

Droga osobo o pseudonimie K_r_o, związek tworzą dwie osoby o teoretycznie równych prawach, a nie kapral i szeregowy. Po drugie, wybory i oczekiwania Motyla tak się rozmijają, jak kupno pudelka i oczekiwanie, że będzie groźnym pittbulem.

33 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2011-12-26 19:47:11)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

big_smile big_smile Vuku , a nie wydaje Ci się, że facet naprawdę zbyt mało się stara???? akurat w tym konkretnym przypadku ???? oczywiście można super extra pójść na kompromis i razem tą cholerną ścianę pomalować....
Fakt, gdy osiągnie się już określony wiek to zmienić kogoś w kogoś zupełnie innego graniczy z cudem.....jak Motylek tak się męczy i krzyczy i wrzeszczy i gryzie wink to do czego ma to doprowadzić ??????


Vuk a Ty masz dziewczynę ??? żonę ????  myślę, że masz niezłe wymagania...........................jak np. akurat masz... to owa dama... może też powinna czekać na Twoje milusińskie słowa - " kochanie, bardzo Cię proszę o ugotowanie pysznego obiadku......itd.", bo jak burkniesz to też może się odwrócić i wyjść....
no co ?  Równouprawnienie !

34

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

BabaOsiadła, ale przecież na początku, przez kilka lat, prosilam łągodnie  - "kochanie wybierz się do dentysty, bo wielka pora i tez nie chciałabym mieć chłopaka ze sztuczna szczęką" Nie zrobił tego przez 6 lat!!!

35

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Vuk szczerze powiedziawszy śmieszy mnie Twoje podejście...Związek to jest komrpomis- i w tym cała gama różnych obowiązków do których się nie namawia-one same wynikają z bycia w związku.
Motylek dla mnie Twoja wymagania są normalnymi rzeczami - wygląda na to ,że jesteś z jakimś ''dzieciakiem''.

36 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-26 19:51:13)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
K_r_o napisał/a:

big_smile big_smile Vuku , a nie wydaje Ci się, że facet naprawdę zbyt mało się stara???? akurat w tym konkretnym przypadku ????

Eh, przeczytaj pierwszy post. Tu nie chodzi o przypadek, lecz przypadki. Ot Motylek ma jakies oczekiwania od mężczyzn, a wdeptuje w zupełnie innych. To moim zdaniem nie jest problemem tych innych, lecz samej Motylka.

K_r_o napisał/a:

oczywiście można super extra pójść na kompromis i razem tą cholerną ścianę pomalować....

Pewnie, że można i może to być nawet miłe, wspólne spędzenie czasu. Tylko wszystko zależy od formy w jakiej się dyskutuje, ustala itd. Bo jeśli wydaje się polecenia lub truje, to na pewno przyjemne nie będzie.

LapkaPandy napisał/a:

Vuk szczerze powiedziawszy śmieszy mnie Twoje podejście...Związek to jest komrpomis- i w tym cała gama różnych obowiązków do których się nie namawia-one same wynikają z bycia w związku.

A mnie śmieszy Twoje podejście. Oczywiście, że są jakieś czynności, które się robi w związku i jest to oczywiste dla każdego człowieka. Tylko nie dla każdego te same czynności.

Dla przykładu: powiedzmy, że cenisz sobie gdy facet umie w domu malować, trochę stolarki, hydrauliki itd. To nie bierz sobie pracownika naukowego z wydziału humanistycznego, bo on na 90% zwyczajnie nie będzie umiał tego robić (bo nie miał kiedy się nauczyć) i nie będzie chciał tego robić (bo go to nudzi).

Co jest śmiesznego w tym, że powinno się wiązać z ludźmi spełniającymi nasze oczekiwania, zamiast z ludźmi nie spełniającymi i podejmowanie prób przerobienia ich na kogoś innego?

37 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2011-12-26 19:52:45)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

BabaOsiadła, ale przecież na początku, przez kilka lat, prosilam łągodnie  - "kochanie wybierz się do dentysty, bo wielka pora i tez nie chciałabym mieć chłopaka ze sztuczna szczęką" Nie zrobił tego przez 6 lat!!!

To trzeba było sobie dać na tapetę komputera przystojniaka z hollywoodzkim, oślepiającym bielą uśmiechem wink Nie prosić, nie błagać, nie krzyczeć. Nie jesteś jego matką, żeby dbać o jego zęby i ubiór! Natomiast owszem, masz prawo egzekwować, żeby nie palił w domu i żeby zajął się męskimi sprawami w Waszym wspólnym mieszkaniu. Ale sprytnie jakoś, po babsku, a nie jak kapral (zakładając, że facet sam z siebie nie widzi, że należy zrobić to i to!).

To wszystko, co piszę, dotyczy oczywiście życia z normalnym mężczyzną. Bo ten, o którym piszesz, to jakiś oblech i leń, na niego nic by nie podziałało. Po prostu w kolejnym związku nie graj mamuśki i nie rozstawiaj chłopa po kątach. Bądź kobietą, nieco delikatną i niezaradną (nawet jeśli sama umiesz pomalować te ściany/zmienić koło/przybić gwóźdź, to niech on to robi wink).

38 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 19:54:51)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Czyli to ze on jest typem artysty, usprawiedliwia jego notoryczne niedbalstwo???
To prawda - zazwyczaj wybieram artystów i humanistów, dlatego że cenie dobrą rozmowę (zaspakajają mnie intelektualnie), ale potem mam takie problemy ze ścianę i podobne sad sad sad Byłam nawet jakiś czas z filozofem i było cudownie, tylko że kulało poważnie normalne codzienne życie sad

39 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-26 19:55:10)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
K_r_o napisał/a:

Vuk a Ty masz dziewczynę ??? żonę ????  myślę, że masz niezłe wymagania...........................jak np. akurat masz... to owa dama... może też powinna czekać na Twoje milusińskie słowa - " kochanie, bardzo Cię proszę o ugotowanie pysznego obiadku......itd.", bo jak burkniesz to też może się odwrócić i wyjść....
no co ?  Równouprawnienie !

Masz pecha, bo trafiłaś na faceta mającego inne oczekiwania niż superobiadki. Wolalbym kobietę widzieć z dobrą książką leżącą na kanapie, niż w przy garach.

motylek79 napisał/a:

Czyli to ze on jest typem artysty, usprawiedliwia jego notoryczne niedbalstwo???
To prawda - zazwyczaj wybieram artystów i potem mam takie problemy sad

Nie wiem czy usprawiedliwia czy nie, zresztą to pytanie jest chyba postawione na głowie. Jest człowiekiem jakim jest, Tobie nie odpowiada, innej może odpowiadać.

40 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 19:59:22)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Vuk, alez ja przez 6 lat nie ugotowalam obiadu i on tego nie oczekiwał. Za to rozmowa była super. Przegadałam 6 lat...ale mnie zaczelo wkurzac ze ta ch....sciana nie pomalowana, ze nie byl u dentysty i inne tym podobne rzeczy..........:(((((

41

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

I chwała Ci za to,  jak oczekujesz CZEGOŚ więcej niż obiadki  !!!!! a czytać....uwielbiam...ale to nie ogłoszenie matrymonialne wink
I chyba nie mam pecha....;)
Pozdrawiam !

42 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-26 20:01:12)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

Vuk, alez ja przez 6 lat nie ugotowalam obiadu i on tego nie oczekiwał. Za to rozmowa była super. Przegadałam 6 lat.

No widzisz, on miał jakieś oczekiwania od związku i myślał, że masz takie same. Pomylił się. Inaczej z Tobą, bo wiedziałaś od początku, że on Twoich oczekiwań spełniał nie będzie, a mimo to wdepnęłaś w tej związek.

K_r_o napisał/a:

I chwała Ci za to,  jak oczekujesz CZEGOŚ więcej niż obiadki  !!!!! a czytać....uwielbiam...ale to nie ogłoszenie matrymonialne

Nie rozumiem przywiązywania nadmiernej wagi do pierdół, ani ściany, ani obiadku do piachu nie zabierzesz. A co przeżyjesz to twoje.

43

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

OOOOO   tak....co przeżyję  to moje   smile:)

44

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Yyy, a że tak przewrotnie zapytam, dlaczego oczekiwałaś od niego "męskich" robót typu pomalowanie ścian, skoro Ty przez 6 lat nie tknęłaś tych "babskich", jak np. gotowanie? Skoro on nie oczekiwał od Ciebie gotowania, to może chciał, byś i Ty nie oczekiwała od niego pomocy w trudniejszych obowiązkach? Może chciał żyć, jak to często artyści, długimi rozmowami i seksem?

45 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 20:53:02)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

BaboOsiadla - mnie się juz wszystko kręci.... Chyba masz rację, skoro nie gotowałam to on nie malował ścian. Może nie było tak źle????

Wiesz, jednak wystraszyłam sie,ze nie damy rady, bo życie często bywa cięzkie, wiele spraw jest do załatwienia i nie polega jednak na rozmawianiu i seksie..... Wystraszylam się, ze w razie jak zalozymy rodzine, to te codzienne sprawy wylacznie na mnie spadną sad

46

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

Wiesz, jednak wystraszyłam sie,ze nie damy rady, bo życie często bywa cięzkie, wiele spraw jest do załatwienia i nie polega jednak na rozmawianiu i seksie..... Wystraszylam się, ze w razie jak zalozymy rodzine, to te codzienne sprawy wylacznie na mnie spadną sad

Gratuluje Motylek podejścia:) Wspólne życie to coś więcej niż gadanie i seks-ten kompromis to jest sztuka dobrego związku

47 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2011-12-26 21:59:30)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
Mareczek napisał/a:

1. Przed małżeństwem.
2. Po małżeństwie.

Błąd: stosowanie punktu 2 przed małżeństwem.

Drogi Mareczku, bo wielu próbach i popełanianiu ciągle tych samych błedów stwierdzam , że w/w post jest w 100% słuszny.
Kazdemu coś przeszkadza, Motylkowi papierosy, mnie ubrania porozrzucane po całym pokoju, nie zmienianie butów po przyjsciu do domu i łażenie  w nich po całym domu- do dprowadza mnie do pasji i włosy , które zostają po kąpieli na odpływie wanny.
Kiedy mówiłam by tak nie robi, dąsy, gdy zwracałam uwage były fochy, gdy zareagowałam agresywnie milczzenie smile.
Przy nastepnym partnerze przed slubem posprzątam ubranka i powiesze na wieszaczki, po przyjsciu "misia" do domku sama podam kaciuszki tongue, umyje po nim wanne bez  zbednego komentarza smile

Ale za to po slubie tak odegram sie, że chłop nie bedzie wiedział gdzie podłoga a gdzie sufit smile
"Zdejmuj buty , w oborze sie wychowałeś??"
"Natychmist uprzątnij po sobie syf jaki zostawiłeś w wannie"
"W hotelu mieszkasz, ze łachy wszedzie porozwalane"

wink wink wink wink wink  tongue  tongue  tongue  tongue  tongue  tongue  tongue wink smile smile smile smile smile smile smile

48

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Obawiam się, że tutaj mamy do czynienia z syndromem budzenia się z ręką w nocniku, ponieważ od każdego, nawet od artysty, można wyegzekwować wiele rzeczy, jeżeli zacznie się je egzekwować od razu. Ty, natomiast, prawdopodobnie przez 6 lat nie oczekiwałaś od niego nic, nie wymagałaś, aż nagle okazało się, że wypadałoby żeby coś zrobił, a on nie. Bo po co jak do tej pory było dobrze? Już pominę tego dentystę, bo szanujący się człowiek powinien chodzić bez gadania. Najpierw byłaś jego kumpelą do pogadania i do łóżka, która z dnia na dzień stała się wymagającą żoną. Proste, że na przekór będzie się sprzeciwiał.

49

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
motylek79 napisał/a:

BaboOsiadla - mnie się juz wszystko kręci.... Chyba masz rację, skoro nie gotowałam to on nie malował ścian. Może nie było tak źle????

Wiesz, jednak wystraszyłam sie,ze nie damy rady, bo życie często bywa cięzkie, wiele spraw jest do załatwienia i nie polega jednak na rozmawianiu i seksie..... Wystraszylam się, ze w razie jak zalozymy rodzine, to te codzienne sprawy wylacznie na mnie spadną sad

Słusznie się wystraszyłaś. Pan artysta będzie bujał w obłokach - dobrze, jeśli chociaż z tego bujania będą porządne pieniądze - a Ty będziesz uwiązana w domu przy garach, z miotłą/odkurzaczem/ścierką, z wrzeszczącym niemowlęciem przy piersi. Bez czasu na własny rozwój, na pracę (jeśli lubisz pracować), na hobby, na drinka z koleżankami. A, zapomniałam - oczywiście będziesz musiała się nauczyć tych wszystkich rzeczy, od których normalnie w rodzinie jest mężczyzna, bo artysta przez 6 lat nie kiwnął palcem i tak naprawdę to nie wiesz, czy nie widział powodu, by Ci pomagać, skoro Ty nie czekałaś z obiadem, czy jest leniem, czy też zwyczajnie żyje w swoim świecie i nic nie umie! Tak jak wspomniałam, jeśli ta jego sztuka przynosi dochody, to będziesz mogła zatrudnić pomoc, jaka tylko będzie Ci potrzebna. Ale jeśli nie?

50

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Błąd jest popełniany od początku.

"Nie idzie się do łóżka z czarnoskórym, żeby potem były z tego białe dzieci".

Pytanie ogólne:
Czy Wy myślicie, że oficjalny początek związku (narzeczeństwo, małżeństwo) to moment, w którym czas na pokazanie swojego prawdziwego JA i wymaganie od kogoś, żeby się dostosował pod moje dyktando?
Zdziwienie i rozczarowanie reakcją drugiej strony? Niby jakim prawem?
Przedtem nie byliście sobą, czy oszukiwaliście, że kochaliście i akceptowaliście wszystko? A może kochaliście, tylko nie akceptowaliście licząc, że "on/ona się zmieni"?

Na zmiany zachowania i traktowania nas przez drugą osobę, a także wymaganie od kogoś czegoś, poznanie kogoś dobrze, był czas gdy chodziliście ze sobą, gdy zaczynaliście. Ale wymagania to pojęcie względne. Nie wymagaj od malarza, aby przestał malować, lub malował mniej z Twojego powodu.

motylku79, jeżeli nie życzysz sobie palenia, to trzeba było z tym skończyć raz na zawsze dawno temu. Dać chłopakowi do zrozumienia, że jak nie rzuci, to nie będziecie razem. On myślał, że skoro Tobie tak trochę to przeszkadza lub bardzo późno zaczęłaś o tym rozmawiać, to znaczy, że go akceptowałaś całkowicie i kochałaś takiego jakim jest. Tyczy się to wielu innych rzeczy. I gdy zaczęłaś go zmieniać po latach, to jak myślisz, jak to odebrał? Jako cios w plecy. Uznał, że go wcale nie kochałaś takim jaki jest.

Kobiety/dziewczyny mają duży wpływ na facetów u początku znajomości. Tak, macie siłę trochę poszlifować swojego wybranka, a on, jeżeli mu zależy na Was, zrobi to. Pomaluje ściany w pokoju, będzie walczył ze swoim nałogiem. Ale pamiętajcie - od Was też chłopak może wymagać pewnych rzeczy. smile

Nie ma darmowej miłości. Uczucia są za darmo, ale miłość trzeba zbudować i wzmocnić we dwoje. Nie może starać się/wymagać tylko jedno.

51 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-26 23:46:44)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Widzę teraz błędy, jakie zrobiłam. Praktycznie tylko palenie załatwiłam na początku i poszło ciężko, zanim ustąpił - po krzykach, łzach, prośbach, ultimatum. Naprawdę cięzko. Przestał w domu palić, przestał kupować papierosy, tylko okazjonalnie popalał. Wiem, ze nałóg to trudna sprawa. Niestety nałogowiec po latach znowu i zaczynał popalać...ale i tak dużoooo mniej niż dawniej.

Natomiast na tyle byłam zakochana że przymknęlam oko na pare spraw, na które nie powinnam....

Po latach - okazalo się, że to i tamto i siamto mi nie pasuje i on nie wie co jest grane, skoro dotąd pasowalo, więc poczuł się odtrącony i zły jak diabli sad Zarzucił, ze się zmieniałam, jestem niewesoła, sfrustrowana i krzycze na niego sad Natomiast przestały mnie bawić te ciągłe prośby o dentystę czy ścianę, bo ja mam też swoje na głowie sprawy i problemy do załatwienia - np. praca...


Mam lekcje - 6 lat i nie wiem co z nia zrobic? Zostawić, wrócić, spotykać innych, być samą?........Chyba tylko odpocząć sad

52

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Powiem szczerze- nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi, więc nie wiem czy powtarzam za kimś, ale to jest moje spostrzeżenie. Nie może być tak, że najpierw akceptujesz wszystko a potem, po jakimś czasie dopiero wymagasz jakiś zmian. Kiedy zaczynasz coś akceptować, facet rozumie przez to, że Ci to nie przeszkadza, a nie, że TERAZ dla NIEGO to tolerujesz. Moim zdaniem należy od początku zaznaczać co nam nie pasuje, żeby potem nikt nie mógł nam zarzucić, że się "teraz czepiamy". Udany związek to przede wszystkim umiejętność dojścia do konsensusu w spornych sprawach, często trzeba pójść na kompromis, trochę odpuścić, ale tez nie spychać swoich potrzeb i oczekiwań całkowicie na 2 plan.

53 Ostatnio edytowany przez semiramida (2011-12-27 12:04:24)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Motylku, z Twoich krótkich postów powstał obraz totalnie leniwego faceta, który buja w obłokach, a u jego boku stoi kobieta, która wciąż marudzi, narzeka, krzyczy, wymaga i odtrąca. Zastanawiam się, jak wytrzymaliście w takim związku 6 lat? A że wytrzymaliście, to zakładam, że obraz ten nieco odbiega od rzeczywistości. On wcale nie jest takim nierobem, a Ty taką zołzą..problemy, o których piszesz, są dla mnie problemami stworzonymi przez Ciebie na siłę...

masz już pewne doświadczenia, jeśli chodzi o związki, więc powinnaś wiedzieć, czy jesteś w stanie zaakceptować palenie papierosów czy też nie...z Twoich postów wynika, że nie...nie licz, że facet dla Ciebie całkowicie rzuci swój nałóg...po prostu wybieraj wśród tych, którzy nie palą...

kochana, jeśli prosisz o coś faceta, a on tego nie robi, to nie robi tego dlatego, że:
1. jest totalnym leniem ( w Twoim przypadku to wykluczam),
2. nie potrafi tego zrobić,
3. potrafi, ale wie, że i tak zostanie skrytykowany.

jeśli prosisz o coś swojego faceta, a on tego nie umie, wiedz, że po pierwsze nigdy Ci się nie przyzna, że on czegoś nie potrafi, a po drugie nigdy nie spełni Twojej prośby...naprawdę 6 lat drążyłaś temat malowania ścian? oczywiście Twój mężczyzna mógłby pomyśleć o wezwaniu fachowca, ale przecież tym samym przyznałby się, że sam tego nie potrafi...niestety mężczyźni mają bardzo wrażliwe ego...nie prościej byłoby, gdybyś sama wzięła gazetę, wezwała malarza a swojemu mężczyźnie pokazała rachunek do zapłacenia? oczywiście bez zbędnych komentarzy typu "Ty powinieneś  był to zrobić"...6 lat dąsów i kłótni o tak prozaiczną rzecz?

ciekawa jestem, jak reagował na Twoje prośby w przeszłości...nie wierzę, że przez 6 lat żadnej nie spełnił...czy czasem nie było tak, że pomimo że zrobił, co chciałaś, Ty go skrytykowałaś, zamiast pochwalić? faceci są jak dzieci...jeśli przyjdzie do Ciebie dziecko z rysunkiem, a Ty zaczniesz mu wytykać, że rysuje niewyraźnie, brzydko koloruje, to na pewno już nic Ci nie pokaże, a jeśli je pochwalisz, to zaraz przybiegnie z kilkoma innymi pracami...z facetami jest tak samo...faceci lubią, jak się podbudowuje ich ego słowami "Świetna robota", "Nikt nie poradziłby sobie z tym tak jak Ty" itp...banały, ale jednak u mnie zawsze się sprawdzały...pomyśl też nad tym...

54

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
Vuk napisał/a:

Co jest śmiesznego w tym, że powinno się wiązać z ludźmi spełniającymi nasze oczekiwania, zamiast z ludźmi nie spełniającymi i podejmowanie prób przerobienia ich na kogoś innego?

Śmieszne jest to ,że miłość to nie sługa nigdy nie wiesz kto Cię w sobie rozkocha i co będziesz musiał akceptować i nad czym pracować.
Ale widzę  ,że Ty dobierasz na zasadzie oczekiwań..

55

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
LapkaPandy napisał/a:

Śmieszne jest to ,że miłość to nie sługa nigdy nie wiesz kto Cię w sobie rozkocha i co będziesz musiał akceptować i nad czym pracować.
Ale widzę  ,że Ty dobierasz na zasadzie oczekiwań..

Yyy... ale jakim cudem można się zakochać w osobie, która kompletnie nam nie odpowiada? Przecież żebym się w kimś zakochała, ta osoba musi mnie czymś zafascynować. Nie może mnie w sobie "rozkochać" samym wyglądem (chyba że szukam jedynie seksu). Bierzesz sobie mężczyznę tylko dlatego, że Ci się podoba i mówi miłe słówka, a pod nosem mruczysz: "Alkoholik, leń i bezrobotny, ale to nic, zaakceptuję to/popracuję nad tym"? big_smile Przecież to oczywiste, że dobieramy sobie partnera/partnerkę na zasadzie oczekiwań, bo niby jak inaczej?

Co innego, gdy partner W TRAKCIE TRWANIA ZWIĄZKU np. straci pracę i ze smutku się rozpije, wtedy oczywiście nie rzucam go, tylko wspieram i pomagam. Ale brać sobie od samego początku np. leniwego brudasa, który przez 6 lat nie odwiedził stomatologa i tłumaczyć sobie "ale ja się w nim zakochałam, zmienię go" to dla mnie jakaś kompletna abstrakcja yikes

56 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-27 13:15:01)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Nie jest leniem, ma pracę artystyczną i wykonuje ją bardzo dobrze, jego klienci są b. zadowoleni.

Natomiast nie dba o dom, o siebie, o ubiór sad sad sad Nie zamierza tez nic z tym zrobić, bo nie widzi w tym problemu.

Raz wyszedł do klientów w starych ciuchach i współpracownik zwrócil mu uwagę, że nie wypada i zeby zakupil nowe.

Także takie obciachowe rzeczy robił sad(((

57

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Motylku, dla mnie mężczyzna, który poza pracą nie robi nic innego (szczególnie w sytuacji, kiedy kobieta też pracuje zawodowo), a na dodatek nie ma nic przeciwko, by to ona zajęła się remontem, to właśnie leń bez jaj.

Ale, jak już pisałam, Wy chyba macie jakiś inny układ, skoro Ty nie gotujesz, a on nie pomaga Ci w cięższych pracach. Może to ma być taki luźny układ? Może on w ogóle nie chce tego zmieniać i zakładać rodziny? Tylko Ty możesz się tego od niego dowiedzieć...

58 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-27 14:03:57)

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Weszlam w to gdy miałam okolo 25 lat i wtedy mnie to pasowało - ciekawy facet, pasja, bez presji zakladania rodziny, dzieci itp., (wtedy nie chciałam) i po tych latach otworzylam oczy - ze ja teraz chce, a on najprawdopodobniej nie....

Nie zamieszkaliśmy razem, dlatego nie gotuje, a bo i po co? Nie mam czasu na to.

59

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

No to w sumie, tak na to patrząc, on nie musi malować Twojego mieszkania.

Porozmawiaj z nim, po prostu. Zapytaj, jak widzi Waszą przyszłość. Po 6 wspólnych latach najwyższy czas na taką rozmowę, nie sądzisz?

60

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Przeprowadziłam tę rozmowę - powiedział że nie jest jeszcze czas, a ludzie się spotykają ze sobą nieraz z 10 lat, zanim podejmą decyzję.

Dlatego zaczęłam spotykać się z innymi na randki.

61

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Łatwo mu mówić, mężczyzna może płodzić dzieci przez wiele lat...

62

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Dzięki za rady BaboOsiadla, nawarzyłam piwa to mam. Poczekamy, zobaczymy....

63

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Trzymam kciuki, motylku. Obyś była szczęśliwa.

64

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Też trzymam za Ciebie kciuki, człowiek uczy się na błędach - najczęściej swoich.
Pozdrawiam !

65

Odp: akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja
BabaOsiadła napisał/a:
LapkaPandy napisał/a:

Śmieszne jest to ,że miłość to nie sługa nigdy nie wiesz kto Cię w sobie rozkocha i co będziesz musiał akceptować i nad czym pracować.
Ale widzę  ,że Ty dobierasz na zasadzie oczekiwań..

Yyy... ale jakim cudem można się zakochać w osobie, która kompletnie nam nie odpowiada? Przecież żebym się w kimś zakochała, ta osoba musi mnie czymś zafascynować. Nie może mnie w sobie "rozkochać" samym wyglądem (chyba że szukam jedynie seksu). Bierzesz sobie mężczyznę tylko dlatego, że Ci się podoba i mówi miłe słówka, a pod nosem mruczysz: "Alkoholik, leń i bezrobotny, ale to nic, zaakceptuję to/popracuję nad tym"? big_smile Przecież to oczywiste, że dobieramy sobie partnera/partnerkę na zasadzie oczekiwań, bo niby jak inaczej?

Nie popadajmy ze skrajności w skrajność...Każdy ma jakieś zapatrywania u partnera ale nie wszystkie pasują idealnie i jeżeli jest chemia to jesteśmy wiele rzeczy zaakceptować(bez porównywania z alkoholikiem, narkomanem....), jak choćby to ,że nie lubi remontów mieszkań.
Uważam ,że jedni się dobiorą i wypracują kompromis a inni będą stać okoniem i nic z tego i za nic w świecie się nie zmienią.
Co innego zmienianie partnera o tym w ogóle nie ma mowy: ktoś kiedyś powiedział ,że jak już decydujesz się na wspólne życie to raczej z jego/jej wadami niż zaletami.

Powodzenia Motylek!

Posty [ 1 do 65 z 75 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » akceptuje wszystko jest okay, nie akceptuje zwiazki sie rozpadaja

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026