Hej dziewczyny!
Niektóre z nas znają mnie z postu pod tajemniczym tytułem - czy to zdrada, czy nie. Pisałam wtedy o tym, jak to nakryłam mojego męża z obcą laską w barze. Cóż... minęło trochę czasu, wybaczyłam mu i wszystko wróciło do normy, było między nami względnie dobrze. Przegadaliśmy pewne sprawy. Byłam pewna, że zrobiłam dobrze, wracając do niego i dając mu szansę. Jednak mężulkowi znowu zaczęło odwalać.
Tym razem ( ponieważ chyba za długo było dobrze i ja byłam za miła ) czepia się... mojego wyglądu. Ostatnio trochę przytyłam ( stresy w pracy ) z 57 kg skoczyło mi do 61. Wydawało mi się, że to niewielki przyrost, który będzie mi łatwo zrzucić, ale ogrom pracy i zmęczenie jakoś mi tego nie ułatwia. Zaznaczam, że mam 170 cm wzrostu, więc wydawało mi się, że moja waga jest w dobrej granicy, nawet ta wyższa. Dzisiaj się jednak dowiedziałam, że niekoniecznie. Usłyszałam podczas kłótni, że jestem: a) gruba b) mam duży brzuch c) tylko ciągle jem d) prawidłowa waga do takiego wzrostu to 52 kg... Słuchajcie, zamurowało mnie.
Mąż robił mi jakieś tam przytyki co do wagi, ale bardziej w formie żartów, nigdy nie brałam tego na poważnie. Wiecie... ja nawet nie proszę Was o poradę, ale chyba musiałam się wyżalić. Czy facet, który kocha i któremu żona daje szanse... dowala jej? Chyba to pytanie pozostawię bez odpowiedzi...
Czasami się zastanawiam, czy jesteśmy razem, bo ślub-podpisany papierek? Skoro on mnie nie akceptuje to drodzy forumowicze, po co ze mną jest? :-O
Hej dziewczyny!
Niektóre z nas znają mnie z postu pod tajemniczym tytułem - czy to zdrada, czy nie. Pisałam wtedy o tym, jak to nakryłam mojego męża z obcą laską w barze. Cóż... minęło trochę czasu, wybaczyłam mu i wszystko wróciło do normy, było między nami względnie dobrze. Przegadaliśmy pewne sprawy. Byłam pewna, że zrobiłam dobrze, wracając do niego i dając mu szansę. Jednak mężulkowi znowu zaczęło odwalać.
Tym razem ( ponieważ chyba za długo było dobrze i ja byłam za miła ) czepia się... mojego wyglądu. Ostatnio trochę przytyłam ( stresy w pracy ) z 57 kg skoczyło mi do 61. Wydawało mi się, że to niewielki przyrost, który będzie mi łatwo zrzucić, ale ogrom pracy i zmęczenie jakoś mi tego nie ułatwia. Zaznaczam, że mam 170 cm wzrostu, więc wydawało mi się, że moja waga jest w dobrej granicy, nawet ta wyższa. Dzisiaj się jednak dowiedziałam, że niekoniecznie. Usłyszałam podczas kłótni, że jestem: a) gruba b) mam duży brzuch c) tylko ciągle jem d) prawidłowa waga do takiego wzrostu to 52 kg... Słuchajcie, zamurowało mnie.
Mąż robił mi jakieś tam przytyki co do wagi, ale bardziej w formie żartów, nigdy nie brałam tego na poważnie. Wiecie... ja nawet nie proszę Was o poradę, ale chyba musiałam się wyżalić. Czy facet, który kocha i któremu żona daje szanse... dowala jej? Chyba to pytanie pozostawię bez odpowiedzi...
Czasami się zastanawiam, czy jesteśmy razem, bo ślub-podpisany papierek? Skoro on mnie nie akceptuje to drodzy forumowicze, po co ze mną jest? :-O
Hipotetyczne powody mogą być następujące:1. Nie chciał szukać innej kobiety 2. Nie uważa że może zdobyć inną kobietę 3. Zna cię już długo i nie chce niczego zmieniać 4. Natrudził się zdobywając ciebie nie chce mu się zdobywać innych kobiet bo to za skomplikowane 5. Jesteście po ślubie a on nie będzie rujnował tego co zbudował pomimo tego że cię nie kocha 6. Jest mu tak dobrze bo gotujesz, pierzesz, sprzątasz 7. Wszystkie z powyższych powodów mogą w jakimś stopniu mieć zastosowanie.
Przy 170 cm i 61 kg wyglądasz zapewne jak modelka.
No to na co czekasz? Marsz na siłownię
zadbaj o lepszą sylwetkę i ujedrnij cialo.
Pytanie brzmi, po co Ty z nim jesteś.
Lubisz być upodlana przez własnego męża?
Autorko, ponieważ zagadnienia które tu poruszasz, dotyczą Twojej relacji z mężem, proszę kontynuuj dyskusję w poprzednim wątku: https://www.netkobiety.pl/t113260.html
Dublowanie tematów jest niezgodne z regulaminem forum. Proszę zapoznaj się z nim ponownie, i stosuj się do naszych zasad, które mówią, iż problemy jednego związku opisujemy w jednym wątku. IsaBella77