Może krótko od początku. Nasze dieci chodza do jednej klasy - chlopcy 11 letni. Partner rozwiodł sie ponad rok temu.Ja takze jestem po rozwodzie ale juz z duzo dluzszym stażem bo 10 letnim. Nasi synowie bardzo sie lubili i wzajemnie odwiedzali w domu po lekcjach. Miedzy nna a partnerem byla zwykla znajomosc - tata-mama kolegi z klasy. Kiedy Tomek czekal na ostatnia rozprawę w sprawie rozwodu zaczelismy widywac sie czesciej. Przyjezdzal z synem do mnie, dzieciaki bawily sie my rozmawialismy. Dwa miesiace po rozwodzie partnera zamieszkalismy razem. tzn. Ja, moj syn, Partner a jego dzieci przyjezdzaly do nas co drugi tydzien na tydzien tak uzgodnil z zona. PO kilku tygodniach wspolnego mieszkania zaczely sie ze strony starszego syna partnera 11 latka zle zachowania w stosunku do mojej osoby. Wykrzykiwanie mi ze jego rodzice i tak beda razem, ze to ja bylam powodem ze sie rozwiedli, trzaskanie drzwiami od pokoju mi przed nosem i wiele jeszcze innych przykrych slow czy zachowan. Oczywiscie zachowywal sie tak jak nie bylo jego taty w domu. DO pewnego momentu staralam sie samam z tym poradzic ale niestety przecenilam swoje sily. Pewnego wieczoru zabralam swojego syna i pojechalam na noc bo mojej babci. Zapomnialam czegos i po 15 minutach wrocilam do mieszkania aby to wziac a Mikolaj - syn partnera wielce uradowany ze wyszlam z domu. Zadowolenie i radosc tryskala mu z oczu. Wrocilam nastepnego dnia bo bardzo kochalam Tomka i mialam nadzieje ze partner porozmawial z synem na temat jego zachowania. Mylilam sie. Doszlam do wzniosku ze musze mowic jak Mikolaj mnie traktuje, co mowi i jak sie zachowuje bo sama nie dam rady. Jak mowilam partnerowi o przykrych sytuacjach slyszalam z ust Tomka to niemozliwe, on Ciebie bardzo lubi, przesadzasz. NO coz raczej tutaj bez mojego komentarza. Mikolaj chodzil do psychologa po rozwodzie bo widac bylo ze nie moze sobie z tym poradzic a to dziecko raczej zamkniete bylo w sobie. Kiedy psycholog podpytal sie Mikolaja o moja osobe i zobaczyl jego reakcje jak o to zapytal swoje obserwacje przekazal partnerowi. Powiedzial ze widzi ze dziecko mnie nie akceptuje i bedzie nad tym pracowal aby dowiedziec co jest powodem. Zreszta na moje naleganie aby partner poprosil psychologo o rozmowe z synem na temat mojej osoby. Sprawa zakonczyla sie tak ze jak TOmek-partner uslyszal ze jego syn jest do mnie zle nastawiony zrezygnowal z wizyt syna u psychologa.
Przyszly wakacje ja wyjechalam z synem na caly miesiac. Przez skape mowilam ze boje sie powrotu ze znowu bedzie zle ze Mikolaj mnie nie akceptuje. Wtedy uslyszalam slowa na ktore czekalam pół roku. "KOchanie mow mi o wszsytkim ja bede reagowal, rozmawial aby dowiedziec sie co jest powodem takiego zachowania Mikolaja". Cieszylam sie jak dziecko, ze partner chce mi w koncu pomoc. Od wrzesnia zaczelam lapac kontakt z Mikolajem rozmawialismy zabieralam na lody jak mial zly dzien, pielegnowalam to ze zmienil sie w stosunku do mnie. NIestety sielanka trwala tylko miesiac. PO tygodniu bycia u swojej mamy Mikolaj z nawiazka pokazal na co go stac... olewanie mojej osoby jak cos mowilam do niego, odwracanie sie i zamykanie drzwi przed nosem znowu powrocilo. Prosilam partnera aby porozmawaial z synem co sie stalo, skad nagle taka zmienia a bylo juz tak fajnie. Prosilam 3 razy w danym tygodniu o pomoc ale zostalo to zlane. TOmek byl swiadkiem takiego zachowania ale nie odezwal sie ania slowem na ten temat. I niestety pewnej niedzieli po calym tygodniu takiej atmosfery nie wytrzymalam i powiedzialam a kto to jest Mikolaj? Nie ma dla Mikolaja zupy.PO tym moim zachowaniu rozpetala sie burza. Skonczylo sie tak ze uslyszalam moje dzieci wracaja do domu boje sie o nie. Wiedzialam ze musze sie wyprowadzic.
znalazlam mieszkanko, mieszkam z synem a TOmek.... TOmek chcial sie spotykac ze mna w ukladzie jak on ma dzieci caly tydzien to przyjedzie z mlodszym 3 latkiem na chwilke i jedzie do siebie. Na sms czy tel raczej moge w tym tygodniu nie liczyc bo on ma zajecie. Kiedy nie ma dzieci byl u mnie czesto. Czulam sie okropnie w takim ukladzie.... bo juz tak bylo ze jak bylam potrzebna to zadzwonil jak nie to mowil ze on ma dzieci i to zajmuje mu duzo czasu. Zrezygnowalam z tego ukladu mimo ze bardzo ale to bardzo nadal kocham TOmka, ale ten uklad powodowal ze juz przestalismy sie rozumiec. Kiedy mowilam jak sie czuje co mnie boli slyszlaam slowa typu przesadzasz, to nieprawda ze tak jest, nie powinnas tak sie czuc itp.
TO boli bo czuje ze "przegralam " swoje zycie, ogromna milosc i mozliwosc storzenia fajnej rodziny z 11 latkiem. Ktory do tego dazyl aby miec tate tylko dla siebie.
Podobne tematy
Wspolczuje ci a sytuacja jest przegrana
i właśnie tak sie czuje przegrana.
Wiem, ze nie powinnam tak mowic a kto to jest Mikolaj, ze nie ma dla niego zupy ale ja tez jestem czlowiekiem, ktory ma uczucia. Uslyszalam od Tomka ze to moja wina ze nie mieszkamy razem.... ja nie czuje sie winna. Traktowalam dzieciaka jak swoje dziecko a dostalam to co dostałam. Kilka tygodni temu zadalam pytanie juz teraz bylemu partnerowi czy jego syn jest teraz szczesliwy... Uslyszalam "tak jest szczesliwy" i chyba komentarz niepotrzebny.
eh co poradzic, wspolczuje ci, moze sie uda cos naprawic, teraz milcz, czekaj na ruch twojego byłego juz partnera. albo wszystko, albo nic.
Cóż mogę powiedzieć, ten chłopiec ewidentnie obwinia Cię za rozwód swoich rodziców.
To się nie zmieni ot tak, chłopiec potrzebuje pomocy.
I nie jego należy obwiniać. Winni są rodzice, w tej sytuacji ojciec.
Ty nie powinnaś się obwiniać. Nic na siłę stworzyć się nie da.
Ja bym chłopaka ignorowała i tyle. Po jakimś czasie (i przy konsekwencji) przyzwyczaiłby się do nowej sytuacji.
To aż psycholog potrzebny, żeby wiedzieć dlaczego chłopak Cie nie akceptuje?
Przecież to jasne
Kiedy Tomek czekal na ostatnia rozprawę w sprawie rozwodu zaczelismy widywac sie czesciej. Dwa miesiace po rozwodzie partnera zamieszkalismy razem.
Mieliście parcie na bycie razem nie uwzględniając faktu, że nie jesteście wolnymi nastolatkami.
W głowie dziecka wytworzył się oczywisty związek przyczynowo skutkowy : tata związał się z nową kobietą w efekcie czego rozstał z mamą.
Kurde, jakie to oczywiste.Szkoda mi Ciebie, ale takie są skutki niemyślenia.
To aż psycholog potrzebny, żeby wiedzieć dlaczego chłopak Cie nie akceptuje?
Przecież to jasneania28011976 napisał/a:Kiedy Tomek czekal na ostatnia rozprawę w sprawie rozwodu zaczelismy widywac sie czesciej. Dwa miesiace po rozwodzie partnera zamieszkalismy razem.
Mieliście parcie na bycie razem nie uwzględniając faktu, że nie jesteście wolnymi nastolatkami.
W głowie dziecka wytworzył się oczywisty związek przyczynowo skutkowy : tata związał się z nową kobietą w efekcie czego rozstał z mamą.
Kurde, jakie to oczywiste.Szkoda mi Ciebie, ale takie są skutki niemyślenia.
Nic dodać nic ująć.
Za szybko to wszystko się potoczyło.
mój siostrzeniec tez nie tolerował nowej kobiety ojca, rozstali się, może ona miala dość tego, że: na święta nie mogła iść(bo mały), albo musiała na wekend jechac(bo mały miał wizytę). zresztą lasce wspólczuję- w takie bagno jakie szwagier i moja siostra sobie sprawili, to lepiej uciekać.
'za szybko sie potoczylo'=chyba nic mądrzejszego nie wymyslę.forumowicze mają racje.
MIkolaj - dziecko partnera wiedział juz rok wczesniej, że jego rodzice sie rozwodzą . Rodzice rozmawiali z nim ze jego mama poznala wiele lat temu innego mężczyne i nie chce zyc z TOmkiem. Nie ja bylam winna ich rozwodu.
Mi NIGDY nie przeszkadzaly dzieci TOmka, a kiedy przyjezdzaly na caly tydzien do Nas zawsze organizowalam dla wszsytkich wspolne zajecia, przyjemnosci aby wiedzialy, że nie sa odepchniete.
Mi NIGDY nie przeszkadzaly dzieci TOmka, a kiedy przyjezdzaly na caly tydzien do Nas zawsze organizowalam dla wszsytkich wspolne zajecia, przyjemnosci aby wiedzialy, że nie sa odepchniete.
Ale tu nie o to chodzi.
Pamiętaj, że to 11-letni chłopiec, który nie pogodził się z rozwodem rodziców.
To jeszcze dziecko, które nie ma swojego zdania, często wpływa na nie zachowanie rodziców.
Uważam, że Tomek zachowywał się zbyt biernie. Jest ojcem i do jego obowiązków należało tłumaczenie dziecku takich spraw.
12 2014-03-06 14:40:20 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-03-06 14:43:38)
to co mu sie odwidziało, temu małemu?
a ten jego ojciec, nie powinien mu ulegać, jego synowie pójdą do liceum, na studia i za 7-10 lat będzie sam jak palec, i co wtedy?
a może kolejny raz też mikolaj zbojkotuje jego związek, tomek powinien walczyc o swoje szczescie. to jest dupa, nie facet!
dosłownie, wkurza mnie taki ktoś, nawet nie o ciebie chodzi, bo dorośli-ok mogą cierpieć, ale jest tez twoje dziecko, które przyzwyczaiło się do tomka i musi teraz się przeprowadzac i zupelnie nie rozumie, czy ten tomek to jest jego ojczym czy to ktos kto jest na chwilę. gdzie tu kwestia bezpieczenstwa?mówię o twoim dziecku?
To wygląda tak - Facet się rozwiódł i złapał od razu kolejną babę. Wprowadził się do niej czy na odwrót i problem z obsługą sam się rozwiązał. Zapewne w swoim "genialnym" planie wymyślił, że syna Ci podrzuci i mu go wychowasz hurtem ze swoim.
Jak przyszło do bycia odpowiedzialnym i mądrym rodzicem, to zbagatelizował problem, a potem zwiał.
Nie wart ten facet jest Twoich nerwów i uczuć.
Zgadzam sie , co napisał Teo , ale dodałabym , że mały może być , też buntowany przez Swoją mamę . Tak też się zdaża .
Zrozumiałe, że 11 latek nie umie pogodzić się z rozwodem rodziców, ale trzeba z nim rozmawiać wytłumaczyć że mimo rodzice się rozwiedli to zawsze będzie miał i mamę i tatę że mimo iż nie są razem nie mieszkają to będzie miał wsparcie w obojgu. Drugą sprawą jest wyjaśnienie dziecku że Autorka tekstu nie chce zająć i nigdy nie zajmie miejsca jego matki. Powodem może być też matka chłopca która może buntować go przed ojcem i jego nową partnerką. Nie napisałaś dlaczego oni się rozstali z czyjej winy? Czy razem postanowili się rozstać. To też w jakiś sposób powinno się wytłumaczyć dziecku że Autorka nie jest winna rozpadu ich małżeństwa. Ojcu dziecka powinno się drastycznie pokazać, że zachowanie syna do Autorki jest inne gdy go nie ma. Ja bym wręcz posunęła się tutaj do dyktafonu czy kamerki bo widać, że inaczej się nie przetłumaczy.
Za szybko to wszystko. No i wybacz, ale Twój facet to pipa. Nie umie obronić swojej partnerki przed atakami gówniarza...
11 letni chłopiec to nie dorosła osoba, która rozumie w pełni sytuację, ale dziecko, dla którego świat rodziców jest trudny do pojęcia. Nie dziwię się, że dla niego to Ty jesteś powodem rozwodu rodziców, bo tak to po prostu dla małego wygląda. Latwiej mu zrzucić winę na obcą kobietę, a nie na matkę czy ojca.
A to, że jego ojciec to dupa wołowa, to już zupełnie inna sprawa.
Rozwiedli sie bo matka Mikolaja znalazla sobie innego faceta, 7 lat dradzala a tomek dawal jej szanse czego wynikiem jest 3 letni Filipek.
Mowilam tomkowi ze to moze byc dzialanie z premedytacja matki Mikolaja ze jest buntowany przeciewko mnie, uczony jak ma mnie traktowac aby mi dopiec. ( w koncu byla zona tomka to mediator rodzinny hahahaha) Wtedy slyszalam a skad ty to wiesz... znowu cos wymyslilas.
przykre ale tak to bylo.
TEO masz troche racji bo tak naprawde to tylko ja odrabialam lekcje z Mikolajem, przepytywalam do sprawdzianow, pomagalam czy tlumaczylam lekcje... Po kolejnej ostrej wymianie zdan z partnerem uslyszlam ze to normalne ze siedzialam z jego synem przy lekcjach itp. Szkoda ze zapomnial ze ja tez mam syna, akurat tutaj moj syn nie mial problemow z nauka ale fakt, powiedzial mi ze Mikiemu poswiecam wiecej czasu niz jemu. Wytlumaczylam synowi ze Mikolaj jest slabszy ze potrzebuje pomocy i jakos moj chlopak to zrozumial a tez 11 latek.
Moj syn to tez cholernie przezywal zadajac mi pytanie... Mamo dlaczego Mikolaj Ciebie tak traktuje?... Co mialam odpowiedziec. Widzial co sie dzieje mieszkalismy razem sporo czasu.
Kiedys uslyszalam od tomka ze on nie poswieci dla mnie swojego dziecka!!!!! Jezu nigdy by mi to do glowy nie przyszlo bo ja tez jestem matka.
Do tej pory tomek nie widzi problemu uwaza ze mozemy spotykac sie na dochodne jak nie ma dzieci. Sory ja mam 38 lat i mam czekac 8 lat czy 10 az jego dziecko zmadrzeje ?? Nie mam na tyle sil, cala sytuacja i zycie na dochodne mnie przeroslo.
Twój Tomek to niezły numerant jest. Nagadał Ci jakiś pierdół, ustawił się koncertowo i ma wszystko w nosie. Teraz on nie widzi problemu w spotykaniu się bez dzieci... On w ogóle żadnych problemów nie widzi w niczym, tylko żeby dać mu święty spokój, obiad i dupe. Chyba już znam prawdziwy powód, dlaczego jego żona sobie innego faceta znalazła. Ewentualnie to sierota boża, bo spoko tolerował 7 lat zdrad i jeszcze spłodził kolejnego syna "na zgodę" to musi być totalnie popaprany.
Moja rada, to zwiewaj od tego faceta jak najdalej się da. Nie Twój problem jego kociołek, problemy, których nie ma i syn, którego nie umie ogarnąć.
Dlatego zerwalam z nim jaki kolwiek kontak dwa tygodnie temu. Nie moge powiedziec ze nie tesknie, bo tesknie cholernie ale czuje sie wolna. Wolna od tego ze nie musze udawac usmiechu, udawac innej kobiety niz jestem. Innej czyli takiej ktora ma przyklejony usmiech i ma sie cieszyc ze znalazl tomek dla mnie troche czasu.
Moze zle oceniam ale dla mnie to ze mialam sie wyprowadzic w pazdzierniku bylo pokazaniem mi uczucia jakim mnie podobno dazyl. Ogromnym ktore poznal przy mnie jak mowil. Dla mnie to zadne uczucie jak kaze sie wyprowadzic kobiecie ktora sie kocha. Ale tak jak mowil Tomek to jest twoje zdanie ...... komentarz zbedny
jego decyzja,nic nie zrobisz, z miloscia na sile sie nie da, wpierw wycyckala go żona, teraz daje się ustawić dziecku
Dziękuję wszystkim za napisane slowa. Zaczelam sie obwiniac za wszysto, za cala ta sytuacje z moja wyprowadzke jak staral mi sie wtloczyc do glowy tomek. Sama sobie na to zasluzylaś slowami ze nie ma dla mikolaja zupy, ze kto to jest mikolaj. Teraz wiem, ze nie mylilam sie, ze to Tomek olal to jak jego syn mnie traktowal i mnial to gleboko w tylku.
Dziekuje jeszcze raz.
zacznij szanowac siebie i lepiej być samemu, ale godnie niż bez sensu ale z kims.
I tak własnie zamierzam żyć
:):) z głową podniesioną do góry
Przykro mi z powodu tego co się stało. Moim zdaniem ta sprawa już jest przegrana, ponieważ Twój partner mógł chociaż próbować starać się załagodzić konflikt między Tobą, a jego synem. Przynajmniej w ten sposób pokazałby, że mu zależy. A tak to, albo będzie próbował coś z tym zrobić, albo to oleje. Tyle, że jak tak dalej pójdzie, to długo on jeszcze zostanie sam, bo co nowa partnerka, to dzieciak będzie robił problemy. Zawsze możesz znaleźć nowego partnera
Życzę Ci wszystkiego dobrego.
mojej siostry syn bojkotował każdy nowy związek ojca.
Miał duzo czasu na robienie czegos aby wyjasnic sprawe i zaczac reagowac.
Zawsze mial wspanialych doradców w postaci przyjaciólek. Ja rozumiem ze mozna miec kolezanki czy kolegow ale co mnie zawsze dziwilo, tomek nigdy nie mial kolegi z ktorym mogl sie spotkac i pogadac po "mesku" jak facet z facetem tylko same kobiety
to im zdradzal szczegoly z naszego zycia domowego opowiadal moje!!!! bardzo intymne sprawy przyjaciolką. Tego tez nie rozumial jak prosilam aby to co wie o mnie i o moim zyciu zostalo miedzy nami. Slyszalam tylko nie przesadzaj nic sie nie stalo bo to zadna chyba tajemnica. I odrazu nie widze w tym problemu, jestes chorobliwie zazdrosna. Zazdrosna to za duze slowo ale poczulam sie nie raz obdarta z mojego zycia z osobowosci, z intymnosci jak dowiedzialam sie ze opowiadal szczegoly o mnie. To tak bardzo bolalo. To ze opowiadal zawsze wszystkim do okolo jego zycie z byla zona to nie znaczy ze o nas tez musial opowiadac!!! Tak mi sie wydaje ze kazdy chce miec swoja intymnosc. Nie chcialam aby ktokolwiek oprocz jego wiedzial co mnie spotkalo w dziecinstwie albo to ze leczylam sie na depresje. Niestety do mojej depresji bardzo ale to bardzo tomek sie przyczynil.....:(
Dzisiaj mam kur.... i kryzys. Dobrze ze mam syna bo nie chce mi sie zyc..................
Nie dziwota. Dzień Kobiet, Walentynki i temu podobne, generują złe samopoczucie osamotnionych kobiet. Zrób COŚ dla siebie by się otrząsnąć ![]()
Moze jutro bedzie lepiej.....
hej ania.masz syna, a to już dużo, to wiele.
przez tyle lat radziłaś sobie sama, poradzisz i teraz.
mam nadzieję, że bedzie lepiej.
Dzięki nokiaaa. nie przestaje myslec o tym ze mam wspanialego syna.
Dzisiaj chyba rozwalilo mnie to jak panowie dawali swoim kobieta kwiaty jak wystawali w kolejkach po tulipany. On wyslala mi sms wesolego dnia kobiet. Pozniej dostalam ze on mi dziekuje ze sie wyprowadzilam, ze byl kretynem bo wierzyl w moja milosc. A ja dalam cala siebie jemu, jego dzieciom... przestalo sie u mnie liczyc to co mi sprawia przyjemnosc tylko chcialam aby bylo dobrze. On biegal czy chodzil na zajecia a ja jak kura domowa z dziecmi obiadek, sprzatanie, prasowanie, gotowanie mu na kazdy dzien obiadu do pracy aby zjadl cieple. TO wszsytko sprawialo mi ogromna przyjemnosc!!!! Ale jak widac w dupe to wsadzic. Dajesz cala siebie a on mowi bylem kretynem bo zakochales sie w tobie....
((((
On jest toksyczny, tym sms-em usiłuje cię wpędzić w poczucie winy. Chce, żebyś czuła się winna jego samopoczuciu, winna rozpadowi waszego związku. Robi tak, bo chce sam przed sobą się wybielić. Myślę, że absolutnie nie powinnaś brać do siebie tego, co on ci wypisuje. To co on pisze jest infantylne. Jest niedojrzały emocjonalnie, nie potrafi spojrzeć na siebie z boku, na związek, na swoje emocje i postępowanie. W dodatku nigdy cię nie szanował, bo inaczej nie opowiadałby swoim psiapsiółkom o twoich intymnych sprawach. Zresztą gdyby to były porządne kobiety to nie chciały by o tym słuchać.
Ania podziękuj Mikołajowi, dzięki niemu dużo szybciej zdalas sobie sprawę z kim chciałaś sobie ułożyć życie. Szkoda Twoich łez
Aniu, nie uważasz, że facet nie liczył się z Twoimi uczuciami? Jak zyć z mężczyzną, który bagatelizuje Twoje uczucia i na kazdym kroku mówi "Nie przesadzaj"?
Byłoby to dość irytujące, prawda? Po jakimś czasie mogłabyś poczuć się mało ważna.
Powodzenia!
eh biedna ania,martwi sie takim idiotą
aniu!co u ciebie?
Czesc nokiaaa. CO u mnie....? Staram sie byc twarda i nie myslec o tomku. Ale najgorsze jest to ze jak widzę pary na spacerze to odrazu wracam myslami jak wszyscy razem spacerowalismy, tesknie za tomkiem i za jego najmlodszym dzieckiem Filipkiem. Ale wiem ze tomek nigdy nie zrozumie tego jak ja sie czulam. Nigdy to sie nie zmieni. W sobote nie wytrzymalam i napisalam do niego sms.... napisalam tak: oddalam psa (mojego i mojego syna) bo mu przeszkadzal w domu, jest uczulony, bylam gotowa sprzedac swoje auto aby kupic mu wymazony skuter (o czym tomek wiedzial) a on mowi ze nigdy go nie kochalam. Napisalam ze jezeli to co robilam nie jest oznaka milosci to mial racje ze nie potrafie kochac i nie wiem co znacza slowa milosc bez granic....
Ech...
Aniu, to manipulacja czystej postaci, ale dziewczyno nie daj się.
Bądź konsekwentna i myśl o sobie i swoim dziecku, przecież wasze prawo do szczęścia jest nie mniej warte niż twojego byłego partnera.
Wiem, że teraz jest Ci bardzo ciężko, ale uwierz mi to minie i będziesz zadowolona, że nie oddalaś siebie, za namiastkę miłości.
Byłam w takiej samej sytuacji. Jeszcze nie raz usłyszysz od niego "Nie pytaj co Tomasz może zrobić dla Ciebie, ale co Ty możesz zrobić dla Tomasza" Czy faktycznie tak chcesz spędzić resztę swojego pięknego życia?
dziwny ten tomek
Ech, nie dziwny, tylko niedojrzały manipulant z niego, który chce w kobiecie wywołać poczucie winy, bo mu zabawki zabrała z piaskownicy. Ze też tacy ludzie dzieci mają...
Droga Aniu ![]()
Sory że wypalę z grubej rury....ależ myśl o Tomku, im gorzej tym lepiej, wiesz o czym piszę. Myśl jakim był egoistą, jakim kretynem bo właśnie nie uwierzył w Twoją miłość i oddanie. Ciesz się spokojnym życiem, pomyśl ile złych rzeczy mogłoby się stać gdybyście zostali razem, mogłabyś stracić szacunek Twojego syna bo on też był światkiem tego co się wyprawia. Mógłby w końcu nie wytrzymać i zaatakować Twojego byłego lub jego potomka bo widziałby że dzieje się wam krzywda. Scenariuszy tej nie równej walki jest wiele, żaden pozytywny, na podstawie tego co napisałaś. Uciekłaś i dobrze, teraz żyj własnym życiem a jeśli masz kogoś spotkać to napewno spotkasz. Tym razem będziesz wiedzieć czego unikać. Pamiętaj ochroniłaś siebie i swojego syna przed dramatem, mogło być tylko gorzej. Pozdrawiam cieplutko ![]()