netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

żonaty facet...

18 odpowiedzi4 830 wyświetleńzałożony przez lilla-my, 26.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: żonaty facet...

Nigdy nie szukałam pomocy na forach internetowych ale teraz postanowiłam podzielić się tym z 'kimś'.
Trzy miesiące temu przeprowadziłam się do innego miasta. W nowej pracy poznałam Adama. Przystojny wariat w moim wieku, z którym dogadujemy się bez słów. Łączą nas wspólne zainteresowania, lubimy dużo takich samych rzeczy. Codziennie droczymy się ze sobą, 'kłócimy'-oczywiście nic na poważnie... No i tutaj zaczyna się temat Kasi-żony Adama. Nie piszę tego ze względu na Adama,ale Kasia nie jest dziewczyną z którą wyobrażałabym sobie takie faceta jak on. Nie jest ani ładna,ani inteligentna... Przede wszystkim nie jest tak szalona jak on... Małżeństwem są trzy lata.
Jakiś miesiąc temu spotkaliśmy się ze znajomymi z pracy na kręgle. Był też Adaś. Pograliśmy,wypiliśmy trochę wina i oczywiście na kręglach wieczór się nie skończył. Poszliśmy wszyscy do klubu. Ja oczywiście cały wieczór spędziłam z Adamem przy barze lub na parkiecie. Dla nikogo nie było to nic dziwnego,bo każdy wiedział,że od samego początku byliśmy zgranym zespołem. Nie przystawiał się do mnie zbytnio jednak dawał delikatne sygnały-to łatwo zauważyć. Mówił mi,że z żoną nie mógłby robić tego co ze mną-nie wyszedłby z nią na piwo,na kręgle czy na dyskotekę,że nie jest tak szalona jak on iże nie wydaje mu się,że przeciwieństwa się przyciągają... Po imprezie odprowadził mnie do domu,żadnego buziaka,przytulania,po prostu rozeszliśmy się jak znajomi,jednak od tamtej pory między nami układało się coraz lepiej,dogadywaliśmy się lepiej niż przedtem,rozmawiać zaczęliśmy na poważniejsze tematy-nie tylko głupie żarty,wygłupy i śmiechy. Wczoraj zadzwonił do mnie z życzenia,rozmawialiśmy trzy godziny i powiedział mi,że cały ten ślub to był błąd,że za wcześnie,że to ona oświadczyła się jemu,że nie doszedł do takiego wniosku dopiero teraz tylko jakiś czas temu i że szkoda,że nie poznaliśmy się wcześniej,że jednak to prawda,że czasami ludzie spotykają się w niewłaściwym czasie...
Uwielbiam go. Jest wymarzonym materiałem na przyjaciela,faceta ale co z tego? Nie wiem co mam robić,czy mam dalej utrzymywać z nim tak 'dobry' kontakt jak do tej pory czy dmuchając na zimne mam to trochę przystopować... Oczywiście jest we mnie wiele uczyć. Od przyjaźni do pożądania i nie wiem co robić dalej... Nie wiem. Boję się,że wplączemy się w jakiś głupi romans a z drugiej strony boję się go stracić jako kumpla...

2

Odp: żonaty facet...

Powiem Ci, że dosyć ciężka sprawa. Facet fajny, macie podobne charaktery z tego co piszesz i gdyby nie ten "drobny" fakt, że posiada już żonę faktycznie mogłoby coś z tego być. Ale tego nie zmienisz, od ciebie zależy czy chcesz wplątywać się w sytuację, gdzie od początku będą problemy. Wydaje mi się, że możesz utrzymywać dalej kontakt, ale do pewnego stopnia, żeby nikt nie został zraniony i zobaczysz co on zrobi. Jeśli tak jak twierdzi , nie pasują do siebie z żoną to zawsze zostaje mu rozwód. Tylko pytanie czy na to się zdecyduje, może mają po prostu jakiś kryzys, bo różnią się charakterami, ale gdyby to tak mu przeszkadzało, bo chyba przed ślubem wiedział, że nie jest tak szalona jak on, to raczej by się nie żenił.
Możesz po prostu śledzić rozwój wydarzeń, najgorsze by chyba było gdybyś została tą trzecią, a on i tak nie zerwałby z żoną. Niestety tak często bywa.
Myślę, że jest wielu wolnych facetów, a skoro jesteś tak faja dziewczyną lubiącą zabawę i różne rozrywki to na pewno znajdziesz nie jednego-wolnego.
Poza tym nie zapomnij , że pracujecie razem, gdyby coś nie wyszło to potem miałabyś jeszcze tam problem, widując go codziennie.
Ale decyzja należy do Ciebie, wiadomo czasem sercu trudno rozkazywać:)

3

Odp: żonaty facet...

Ja też zakochałam się w żonatym facecie będąc w sanatorium. Była to sanatoryjna miłość piękna i krótka ale przyszła pora na rozstanie. Było bardzo bolesne dla mnie i dla niego ale jesteśmy za starzy aby coś zmienić. Rozjechaliśmy się do domów , pozostał tylko ból w okolicy serca, zdjęcia i wspomnienia no i od czasu do czasu rozmowa przez telefon.  Wiedzieliśmy od początku, że nic z tego nie będzie a mimo to było cudownie i na tym kończy się to co nas kiedyś łączyło. Nie żałuję niczego -może jednego , że tak się szybko skończyło.

4 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-12-27 02:09:46)

Odp: żonaty facet...

Ja niedawno wyszłam z takiego układu i nie został mi już teraz nawet przyjaciel... Nie polecam, przede wszystkim dlatego, że on nie jest wolny wink Poza tym to narzekanie na żonę jest klasyczne (w moim przypadku on nigdy złego słowa nie powiedział na swoje małżeństwo i przynajmniej za to go szanuję) - jak jest mu źle, to niech poczyni jakieś bardziej konkretne kroki niż narzekanie na kobietę, której coś tam jakiś czas temu przysiągł bez przystawiania pistoletu do skroni.

Przestrzegam Cię przed wikłaniem się w to - zakochasz się, będziesz cierpieć i żyć w przekonaniu, że już nie spotkasz nikogo równie "idealnego".
Plus dla niego, że nie próbował od razu zaciągnąć Cię do łóżka...

5

Odp: żonaty facet...

LILLA tak wielu ludzi stwierdza ze małżeństwo ktore zawarli jest pomylką,ale...sie nigdy nie rozwodzą z takich czy innych wzgledów.a to czy jego zona do niego pasuje czy nie to juz byla jego ocena.Musial zobaczyc w niej to "coś"-żone,matke,kochanke.
Moim zdaniem jesteś o krok od romansu.I ty to wiesz i on to wie.Kwestia czasu.Zrob zwrot bo ucierpisz kochana jak juz niejedna na tym forum.Nie musisz miec przyjaciela mając mężczyzne swojego zycia przy boku,bo na pewno takiego niebawem znajdziesz smile

6 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2011-12-27 09:45:35)

Odp: żonaty facet...

Jak tego nie przystopujesz to na przyjazni na pewno się nie skończy ( ja tam w ogóle w  przyjazn damsko- męską, jeszcze z żonatym nie wierzę....)
Dopóki on nie rozwiedzie się z żoną (o ile bierze to pod uwagę....) nie wdeptuj w to....naprawdę,  szczerze Ci radzę ! Zakochasz się....będziesz cierpiała.....
Kolegą może być, ale póki jest żonaty to TYLKO I WYŁĄCZNIE kolegą.To dla Twojego dobra  smile:) pilnuj się.      No chyba, że romans Cię interesuje??? hmm sad.... Bądz mądra i trzymaj uczucia na wodzy, proszę smile gra nie warta świeczki, jeżeli pan ma żonę !

7

Odp: żonaty facet...

Kasia nie jest ani piekna ani inteligentna ale Adaś przyjął jej oświadczyny ( smile smile smile ) i są razem od 3 lat (mało to nie jest), wiec jemu jej mankamenty do tej pory nie przeszkadzały, do chwili gdy zaczął sie interesować tobą a ty dałaś do zrozumienia, ze on obojetny ci nie jest.
I nagle przejrzał na oczęta i pomyślał "kurcze, przez ten ślub strzeliłem sobie samobój".

Ta tym forum jest wiele takich historii; żona która nie rozumie, kolezanka, która nagle okazuje sie pokrewną duszą  i osobą, któa rozumie jego najlepiej na świecie- dość sztampowe powiedziałabym.

Nie daj sie zmanipulowac maślanym oczkom Adasia, bo on delikatnie lecz skutecznie wciąga cie w romansik.

8

Odp: żonaty facet...
NiobeXXX napisał/a:

Kasia nie jest ani piekna ani inteligentna ale Adaś przyjął jej oświadczyny ( smile smile smile ) i są razem od 3 lat (mało to nie jest), wiec jemu jej mankamenty do tej pory nie przeszkadzały, do chwili gdy zaczął sie interesować tobą a ty dałaś do zrozumienia, ze on obojetny ci nie jest.
I nagle przejrzał na oczęta i pomyślał "kurcze, przez ten ślub strzeliłem sobie samobój".

Ja wiedziałam, że żonaci to mają fantazję, ale że aż taką? Adaś minął się z powołaniem, powinien zostać bajkopisarzem albo politykiem.

A Ty, lillo, weź zimny prysznic i puknij się w swoją piękną główkę. Historia jakich wiele, mogę Ci dopisać jej zakończenie- będziesz miłością jego życia dopóki nie zażądasz rozwodu. Wtedy usłyszysz, że kocha Cię nad życie, ale on nie może zrobić tego żonie/chorej matce/dzieciom. No i później jeszcze, że on rozumie, że Ty cierpisz, i on też oczywiście cierpi, ale pakuj walizki i zmykaj mała, bo zrobiłaś się problemowa.

9

Odp: żonaty facet...

dokładnie tak. wczesniej nie widział swojej żony czy jak?! dogadujecie sie ok. ale skąd wiesz że jego żona ani ładna ani inteligentna? poczytaj forum jest milion takich historii jak Twoja, naprawdę. tylko że kobiety zakochane nie chca słuchać bo ta żona taka niedobra jest według niego......  ale jak przychodzi do podjęcia decyzji to ci wspaniali faceci podkulają ogony i uciekaja do zony pod spódnice. a kochanka zostaje sama ze złamanym sercem, zszarganą opinią itp. życzę rozsądku

10

Odp: żonaty facet...
lilla-my napisał/a:

(...) Nie wiem co mam robić (...) Oczywiście jest we mnie wiele uczyć. Od przyjaźni do pożądania i nie wiem co robić dalej... Nie wiem.(...)

Czyżby? Nie wierzę.

lilla-my napisał/a:

(...) Boję się,że wplączemy się w jakiś głupi romans a z drugiej strony boję się go stracić jako kumpla...

Nie bój się. Nic nie dzieje się samo. Romans jest konsekwencją podjętej decyzji, nie zrządzenia losu, czy przypadkowego wplątania się.
Kogo chcesz oszukać? Nas? Daruj sobie. Siebie też nie oszukasz.

11

Odp: żonaty facet...

Biedny, biedny Adaś big_smile Jakiś brzydki, głupi babsztyl oświadczył mu się, a on nie odmówił, by nie urazić uczuć tego paskudztwa. Albo nie, ona zawlokła go do ołtarza siłą big_smile

Panie i Panowie, niniejszym ogłaszam ukazanie się najnowszego wydania podręcznika dla żonatych facetów pt. "Jak zbajerować i zatrzymać młodą kochankę", wzbogaconego o rozdział "To ona mi się oświadczyła!"

big_smile

12

Odp: żonaty facet...

BaboOsiadła,
gdyby ten odrażający babsztyl zawlókł siłą niepokalanego Adasia przed ołtarz, sprawa byłaby prosta. Rzeczony, niewinny i cudny, mógłby wystąpić o unieważnienie tego haniebnego ślubu i ogłoszenie tego, że nigdy żonatym nie był. tongue

13

Odp: żonaty facet...
Wielokropek napisał/a:

BaboOsiadła,
gdyby ten odrażający babsztyl zawlókł siłą niepokalanego Adasia przed ołtarz, sprawa byłaby prosta. Rzeczony, niewinny i cudny, mógłby wystąpić o unieważnienie tego haniebnego ślubu i ogłoszenie tego, że nigdy żonatym nie był. tongue

Chyba, że ten odrażający babsztyl zdążył w ciągu trzech lat pokalać naszego niepokalanego małżeńskim seksem (oczywiście również wymuszonym przemocą, bo jakże inaczej), to to wredne, podstępne babsko miałoby na niego niezłego haka przed sądem tongue

14

Odp: żonaty facet...

Jeśli był zmuszany siłą również do seksu, to jest to kolejna rzecz działająca na jego korzyść, a nie argument dla babsztyla. I jakie pole do popisu dla autorki wątku: leczenie z traumy (przydałoby się obejrzenie filmu "Pół żartem, pół serio" - tam instrukcja leczenia podana jak na dłoni).

15

Odp: żonaty facet...
Wielokropek napisał/a:

Jeśli był zmuszany siłą również do seksu, to jest to kolejna rzecz działająca na jego korzyść, a nie argument dla babsztyla. I jakie pole do popisu dla autorki wątku: leczenie z traumy (przydałoby się obejrzenie filmu "Pół żartem, pół serio" - tam instrukcja leczenia podana jak na dłoni).

Padłam ze śmiechu big_smile

16

Odp: żonaty facet...
BabaOsiadła napisał/a:

Biedny, biedny Adaś big_smile Jakiś brzydki, głupi babsztyl oświadczył mu się, a on nie odmówił, by nie urazić uczuć tego paskudztwa. Albo nie, ona zawlokła go do ołtarza siłą big_smile

Panie i Panowie, niniejszym ogłaszam ukazanie się najnowszego wydania podręcznika dla żonatych facetów pt. "Jak zbajerować i zatrzymać młodą kochankę", wzbogaconego o rozdział "To ona mi się oświadczyła!"

big_smile

uwielbiam Cię big_smile tak zdecydowanie może to być ciekawy rozdział. Wiem że ciężko czasami się oprzeć, ale uwierz mi że sie da. Jeśli wewnętrznie powiesz sobie nie przekroczę pewnych granic to dasz radę. I nie mówcie że emocji nie da sie opanować, bo otóż się da ! Ja powiedziałam sobie nigdy nie prześpię sie z żonatym, jak mu źle to niech złoży pozew o rozwód!

17

Odp: żonaty facet...

Pewnie ,że jak kobieta postanowi, że się oprze facetowi to ją nic nie złamie smile
Czasami warto kierować się chłodną głową, a nie gorącym sercem,  zwłaszcza z ŻONATYMI !!!!

18

Odp: żonaty facet...

No wiecie co?! Tak sobie kpić z biednego Adasia! A on tak ciężkie życie ma, jest taki cud, a patrzcie, w co się wpakował, biedactwo. Żona Kasia taka brzydka, głupia- czyja to opinia tak w ogóle? Adasia? To gdzie on miał oczy? I rozum?Mógł przecież nie "przyjmować pierścionka", nie? big_smile Czy to opinia autorki postu? W tym przypadku nie jest takie wiadome, czy ta żonka taka brzydka i nieinteligentna, czy to może subiektywna ocena dziewczyny, która szuka "jakiegoś" usprawiedliwienia dla siebie i Adasia, gdyby coś tam się między nimi stało? Spójrzcie: tu mu się trafia ciasteczko pod nosem, takie idealne, piękne, inteligentne, rozrywkowe...pozostaje tylko jakoś pozbyć się moralniaka i przekroczyć magiczną granicę.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026