netkobietyWszystkie działy
Studia, sesja i życie studenckie

Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

7 odpowiedzi5 281 wyświetleńzałożony przez czasspać, 21.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

Witajcie;)
Nigdy nie pisałam o swoich problemach i wątpliwościach na forach internetowych, jednak przeglądając netkobiety pomyślałam, że czasami dobrze jest przedstawić swoją sytuację szerszej ?publiczności? wink 
Gdybym 3 lata temu wiedziała to, co wiem teraz?.

Otóż ? w lutym kończę 21 lat. Mieszkam z rodzicami i o 13 lat młodszą siostra w małej wiosce pod jednym z większych polskich miast (w każdym razie najbrzydszym).
Studiuję w tym ?cudownym? mieście na uniwersytecie. Codziennie dojeżdżam z przesiadką na uczelnię (wydając przy tym o wiele za dużo, bo przecież wzrost ceny paliw oznacza wzrost ceny biletów prywatnych przewodników, a tylko tym sposobem mogę dojechać na uczelnię).
Utrzymują mnie rodzice, więc głupio mi każdego dnia brać od nich pieniądze na dojazdy;/
Pomagam w domu i jako ?niania?  i przy pracach domowych, ale i tak czuje się jak pasożyt (mimo, że rodzice mnie kochają i niczego nie wypominają, jednak wiem, że tato ucieszyłby się, gdybym zamiast na studia poszła do pracy)

Jest to mój drugi kierunek. Poprzedni ? administrację rzuciłam po 2 miesiącach, gdyż po prostu brzydziłam się biurokracją i państwem utrzymującym bandę niepotrzebnych urzędników wymyślających durne przepisy, nikomu do szczęścia nie potrzebne. Nie chciałam zasilać armii urzędasów oraz uczyć się czegoś, co uważam za bzdurę kierunek wybrałam w sposób najgłupszy z możliwych ? uznałam, że budynek mojego wydziału jest wprost cudownym miejscem, a że nie miałam żadnych konkretnych planów na przyszłość uznałam, że przyzwyczaję się do tej administracji, przełamię uprzedzenia i  może nauczę czegoś przydatnego?
Jednak nie dałam rady i teraz cieszę się z tej rezygnacji.
Przez rok nie mogłam znaleźć pracy(być może nawet nie chciałam, jej znaleźć) łapałam dołek za dołkiem i w sumie najchętniej przebywałam w domu, nigdzie nie wychodząc ale też  pomagałam w domu, opiekowałam się siostrą, gdy rodzice pracowali do pozna etc? przez swoje stany depresyjne potraciłam przyjaciół (chyba raczej znajomych, bo przyjaciele by tak nie postąpili) uznawali, że jeżeli nie chcę z nimi wychodzić, bawić się, przebywać - znaczy, że mam ich gdzieś, co było nie prawdą, po prostu miałam wrażenie, że wszystkim przeszkadzam i "przepraszam, że żyję".
W każdym razie było mi okropnie głupio tak nic nie robić w stronę pracy/studiów. Ale przyszło lato, nowy rok akademicki...


W końcu  poszłam na kulturoznawstwo ze specjalizacją teatrologiczną? na początku niby fajnie, miła atmosfera, super ludzie (w przeciwieństwie do administracji), jednak po pewnym czasie zaczęło mnie to męczyć.
Zajęcia denerwują mnie.
Zajęcia z teatru obrzydziły mi teatr, zajęcia z literatury ? książki, zajęcia z kultury to istne dywagacje, nie przydatne w codziennym życiu, sztuka zaczęła mnie męczyć? Coś, co kochałam zaczęło przybierać kształty ponurego obowiązku i teoretycznej nudy, paplaniny? miło się czasem słucha tych wykładów, ale gdy dochodzi świadomośc, że robię to bez celu, nic mi to nie da, zero pożytku: dla mojej rodziny, przyszłości?
Teraz, kiedy mam przed oczami sesję: tysiące stronic do przeczytania, mnóstwo rzeczy do nauczenia, eseje do napisania (przy czym czuję, że przez ten poprzedni rok zatraciłam zdolność pisania, za którą kiedyś byłam chwalona, a na pewno nie jestem na poziomie akademickim) czuję, że czas poświęcony na naukę tych rzeczy będzie marnotrawstwem czasu i miejsca na dysku w mojej głowie wink, gdyz i tak nie zamierzam wiązać przyszłości z tym kierunkiem, chcę się uwolnić, czytać dla przyjemności, analizować tylko dla siebie i wewnątrz siebie, nie rozdrabniać wszystkiego na czynniki pierwsze: teatru, literatury, filmu.. jest to ciekawe, ale dla mnie zabija duszę danego dzieła.


Nie wiem czy podejść do tej sesji, marnować czas  na naukę i się ośmieszać, czy też? hmm? no właśnie, czy rzucić drugi kierunek z rzędu to jednak nie jest troche za duzo? znajomi z roku twierdzą, że rezygnując okażę brak ambicji i zmarnuję kolejny rok? drudzy z kolei sami chcą zrezygnować.

W razie rezygnacji przychodzą mi do głowy dwie wersje:
1. Kurs językowy, kurs pilota/hotelarski  itp. ? chciałabym nauczyć się hiszpańskiego, angielskiego, mieć kontakt z cudzoziemcami, pracować w ośrodkach wypoczynkowych, wyjeżdżać do obcych krajów itp. (minus to brak wyższego wykształcenia, poza tym muszę  szukać pracy, żeby te kursy opłacić)

2. Poprawić maturę i iść na filologie hiszpańską  z angielskim (plusem będzie wyższe wykształcenie, bez niego ciężko i głupio ;/ moja mama bardzo chciała mieć wykształcone dziecko, bo sama miała problemy z powodu braku wykształcenia) 

w przypadku zostania na uczelni na kulturoznawstwie:
hmm? trzy lata, licencjat i koniec. Na mgr na ten kierunek na 100% nie pójde, w światku ?kultury? też kręcić się nie chcę ?.
W dodatku jestem taka strachliwa, boję się zmian i reakcji otoczenia, a może nic otoczeniu nie mówić ?
W tym momencie czuję się jak dziecko we mgle, bez celu? brak celu jest straszny ;/

Co byście zrobiły? Czy skoro żyłam, doświadczałam, przeżywałam to zmarnowałam te 2 lata?

2

Odp: Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

czasspać - a co wyniosłaś z tych lat? Można iść na studia, nie skończyć ich, ale mieć wiedzę i umieć jej używać w życiu. Jeśli jednak studia, książki, to tylko paplanina, to może niewiele wyniosłaś?

Zastanów się, o co Ci chodzi. Na każdych studiach, w każdej szkole, (w każdej pracy także) nie wszystko się zawsze pięknie ułoży. Zawsze będzie coś denerwującego (zwłaszcza, jeśli od razu wszystko wiesz lepiej od profesorów).

Jeśli masz czasem myśli, że uczysz się na darmo, że ucząc się marnujesz czas, że wiedza jest nieprzydatna - idź do pracy. Studia polegają na zdobywaniu wiedzy, a student powinien rozumieć, że przydatność wiedzy najlepiej oceni, gdy będzie tą wiedzą dysponował, a nie wtedy, gdy jej zupełnie nie ma. Jeśli natomiast chcesz się uczyć, to się ucz. Możesz dorywcze prace znajdować, by odciążyć rodziców.

Natomiast NIE rób czegoś dlatego, że chcą tego znajomi. Jeśli znajomi są ambitni, niech sobie są. Jeśli znajomi chcą odejść z uczelni, niech odchodzą. Jeśli znajomi pójdą na politologię, niech pójdą, jeśli na teologię - ich sprawa. Nie pytaj najlepiej "co byście zrobiły na moim miejscu", bo to jest zupełnie nieważne, co zrobiłby ktoś inny. Zastanów się, co Ty chcesz robić DO KOŃCA, czego nie rzucisz po miesiącu czy semestrze. I to rób.

3

Odp: Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

A mnie sie wydaje że nie dałaś sobie szansy na obecnych studiach. Przecież studia nie kończą sie na jednym semetrze i na tych samych w kółko przedmiotach, w następnym będziesz miała inne. Wiadomo jest że jedne przedmioty nas interesują, inne nie. Takie życie. Do tego mam wrazenie ze każdy przechodzi przez falę myśli " czy to dla mnie" i "czy ja napewno dobrze wybrałam/em?" . To normalne.
Ale jeśli nie dasz sobie szansy to za każdym razem będzie tak samo. Skad wiesz czy jeśli pójdziesz na filologię hiszpańska nie skończy się to tak jak wcześniej? Dwa miesiące i rezygnacja? Po za tym hiszpańskiego mozesz sie uczyc w międzyczasie na jakimś kursie naprzykład.
A moze Ty poprostu boisz sie że nie dasz rady z materiałem i oblejesz sesje?
Dodatkowo myśle że Twoi rodzice naprawde nie mają Ci za złe ze potrzebujesz pięniędzy na dojazy, byc moze są wręcz szczęsliwi że nie siedzisz w domu tylko robisz coś dobrego dla siebie.

Reasumując: nie odpuszczaj tak łatwo, bo moim zdaniem zakończy sie to kolejnym zmarnowanym w kierunku studia/praca rokiem. Ale ostateczna decyzja należy do Ciebie.  Życze abys mądrze je podjęła. Pozdrawiam smile

4 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2011-12-22 20:43:34)

Odp: Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

Zastanów się, czy Ty w ogóle wiesz , czego chcesz w życiu ???
Te 2 lata nie nazwałabym zmarnowanymi, szukałaś swojej drogi w życiu i już wiesz, że akurat te dwie to nie Twoja bajka.
Teraz gdy przychodzi sesja to fakt... materiału z reguły jest sporo, ale to normalka na studiach -  nie jesteś trochę leniwa ?
Niektórzy od początku wiedzą jakie studia wybrać, ale jest też spora grupa osób, która szuka jeszcze dluższy czas.
Wybierz coś, co Cię zainteresuje i z czego potem będziesz mogła się utrzymać.
Wszystkie kierunku językowe czy turystyczne w obecnych czasach mają duży popyt.
Tymczasem wez się w garść i zacznij działać, bo samo się nie zrobi, a życie minie...

Sama kiedyś zrezygnowałam ze studiów, by pójść na te wymarzone smile   kto szuka ten znajdzie  smile:)
Tylko nie działaj w popłochu, jak wystraszony zając, tylko przeanalizuj swoją sytuację i swoje możliwości i nie daj zdominować się czarnym myślom.

I nie ulegaj presji otoczenia, to Twoje życie. Innym guzik do tego, co robisz ! Wsłuchaj się w siebie,a nie w tłum....w którym na pewno znajdą się tacy, co zle Ci życzą,  takie życie...
Pozdrawiam !

5

Odp: Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

Jesteś osobą o tzw. słomianym zapale i często nie podejmujesz racjonalnych decyzji... Bez obrazy, ale poszłaś na administrację i stwierdziłaś, że to kierunek nieprzyszłościowy i nudny. Ok, każdy ma prawo się pomylić. Ale ja oczekiwałam, że napiszesz, że wybrałaś coś lepszego, politechnika, czy ekonomia, a Ty piszesz o kulturoznawstwie... Powiem Ci, że ja uwielbiam czytać książki, kocham film i teatr i z chęcią bym się nauczyła z tego czegoś ciekawego, ale wszyscy wiemy, że to studia bez przyszłości. Można je studiować dla pasji, rozwijając swoje zainteresowania, ale Ty wyraźnie zasugerowałaś, że chcesz robić coś co się opłaca, co przyniesie Ci określoną wiedzę, pracę i pieniądze. Zastanów się, porozmawiaj z kimś starszym, bardziej doświadczonym, ale nie podejmuj znowu pochopnych decyzji, tylko dlatego, że chwilowo jesteś czymś zainteresowana. Pytasz na końcu czy zmarnowałaś te 2 lata. Nie, bo nie masz 50 lat i masz czas podjąć znowu decyzję, ale podejmij ją z rozwagą. Wybierz coś co lubisz robić i co ma sens! Nie możesz być w życiu taka chwiejna...

6

Odp: Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

Witam Cie czesspać
Czytając Twojego posta odniosłam wrażenie ze jestes bardzo niezadowolona z siebie osoba, byc moze jednym z powodow jest fakt ze sie nie realizujesz i nie spelniasz w tym co w zyciu robisz. Moim zdaniem jednak meczysz sie mieszkajac w malej miejscowosci nie posiadajac wlasnych pieniedzy. Wiele osob w Twoim wieku, a nawet kilka lat starszych boryka sie z tym problemem, czekajac az pomysly same spadna z nieba, albo zdarzy sie jakies szczescie i niewielkim nakladem sil wszystko nagle sie ulozy. Otoz nie tak sie nie zdarzy.
"...Jest to mój drugi kierunek. Poprzedni ? administrację rzuciłam po 2 miesiącach, gdyż po prostu brzydziłam się biurokracją i państwem utrzymującym bandę niepotrzebnych urzędników wymyślających durne przepisy, nikomu do szczęścia nie potrzebne. Nie chciałam zasilać armii urzędasów oraz uczyć się czegoś, co uważam za bzdurę..."
Faktycznie nie przmyslalas wyboru swojego pierwszego kierunku, ale gdybys postudiowala go troche dluzej dowiedzialabys sie np. ze ta banda niepotrzebnych urzednikow nie ma kompetencji to "wymyslania" moze i czasem "durnych" przepisow, a moze dowiedzialabys sie nawet kto takie posiada. Zrezygnowalas z administracji po 2 miesiącach tak? Teraz studiujesz drugi kierunek i tez chcesz go rzucic nie przystepujac nawet do sesji tak jak poprzednio?
Dla mnie to duza niekonsekwencja. Z takim zapalem obawialabym sie ze kazdy nastepny kierunek skonczy sie jeszcze przed pierwsza sesja. Uwazam, ze kierunek, ktory teraz studiujesz nalezy do ciekawszych, slyszalam rowniez, co moze byc nieprawda, ale jest to ogolnie przyjeta opinia i czesto powierdzana (takze przez studentow kulturoznawstwa), ze jest to latwy i przyjemny kierunek. Kilku moich znajomych studiowalo go jako drugi kierunek dla pasji, zabicia wolnego czasu i nieduzo czasu poswiecali na nauke. Pisze o tym dlatego, ze moja rada dla Ciebie jest taka: Sadze, ze powinnas kontynuowac studia, a w miedzy czasie szukac pracy np. na weekendy. Mysle, ze praca uczy najlepiej mlodych ludzi pokory i dystansu do swiata, Tobie pokazala by rowniez jakim przywilejem jest mozliwosc studiowania i moze docenilabys to co masz. Sadze rowniez, ze jezeli teraz zrezygnujesz zmarnujesz nastepny rok, a co jezeli 3 kierunek znowu okaze sie niewlasciwym? Mozesz studiowac, moze nastepny semestr okaze sie ciekawszy, w miedzyczasie mozesz pracowac jak juz napisalam i robic np. kurs hiszpanskiego. Mozesz rozgladac sie za innym kierunkiem i od pazdziernika go zaczac kontynuujac jednoczesnie obecny kierunek. Masz wiele mozliwosci wykorzystaj je!
Wiesz, studia niezaleznie od kierunku sa przede wszystkim poszerzaniem horyzontow, zdobywaniem rozmaitej wiedzy, poznawaniem swiata, ludzi, obserwowaniem wielu zjawisk, mozliwoscia udzielania sie w wielu miejscach, to czas na szukanie, rozwijanie pasji oraz doskonalenie siebie pod wzgledem zawodowym, zdobywanie doswiadczenia. Jezeli do tej pory studia kojarza Ci sie z bzdurami i paplanina to obawiam sie ze mimo Twoich 21 lat jeszcze do nich nie dojrzalas. Zycze Ci wiary w siebie i swoje mozliwosci.

7

Odp: Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

powiem Ci ze ja nie dziwię Ci sie że nie jesteś z niczego zadowolona w tej sytuacji. moim zdaniem za mało dojrzałaś do tego żeby wybrać konkretny cel w życiu. pomyśl sobie że ja miałam tak że mi rodzice zabronili iść na dzienne studia bo stwierdzili że nie będą mnie utrzymywać. poszłam do pracy. całkiem nieźle się układało więc obiecałam sobie że pójdę w 2011 na studia. tak się złożyło że firma upadła... ja się musiałam zwolnić. od maja nie mam stałej konkretnej pracy. jak się trafi to sobie dorabiam... ale czasami tak było że po 3 mies siedziałam jak ta kwoka w domu. a takie dorabianie nie starczy na długo hmm co innego zarabiać te ponad tys zł na mies a co innego pójść do pracy na 2 tyg żeby zarobić te 400zł. teraz pracuję na czarno jako niania i zarabiam po 400zł. strasznie mnie to wkurza. bo nie stać mnie na nic, na same dojazdy wydaje 140zł. w domu starsi mnie utrzymują ale burzą się ze nie daje na jedzenie, na opał, światło, wodę. o pracę ciężko sad też jestem nie zadowolona  z życia jak Ty. nie mam stałego utrzymania... czasami żałuję że nie chodzę na te studia bo by prawie na to samo wyszło...a ja bym już zaczynała 4 semestr i bym jakieś wykształcenie wyższe miała. no ale niestety rodziców się nie wybiera. też nie wiem co już zrobić. gdzie pójdę szukać pracy to że za młoda , ze zaraz w ciąże zajdę lub chcą studentki. planuję sobie wyjechac zagranicę... odbić się od dna ale puki co taka jedna tez miała mnie wkręcić do pracy i mnie w ciula zrobiła. moi rodzice strasznie chcieli ze mnie dorosłą zrobić ...a wyszło tak że nawet pracy sobie znaleźć nie mogę i teraz wieczne pretensje jaka to ja beznadziejna jestem

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Zmarnowane 2 lata? Co dalej robić? proszę o opinie i rady

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026