netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Trudny związek z jeszcze żonatym....pomocy

3 odpowiedzi2 569 wyświetleńzałożony przez karolinakarska, 17.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trudny związek z jeszcze żonatym....pomocy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: Trudny związek z jeszcze żonatym....pomocy

Cześć,

jestem głupią prawie trzydziestką, która zamotała sobie w życiuu tak jak nikt. Telenowela brazylijska wymięka. No więc....kilka lat byłam w związku z moją młodzieńczą miłością, na początku było super, ale później posypało się. Problemy zaczęły się gdy mój luby zaczął pracować po studiach, wytykał mi różne sprawy, każdą złotówkę wydaną nie po jego myśli (ja też zarabiałam nawet więcej niż on), sypało się, sypało aż pewnego razu w pracy zdradziłam go z kolegą z którym pracowałam. Było cudownie, inaczej, niesamowicie. Oczywiście nie jestem święta, mój kolega - żonaty, z dwójką dzieci. Zaczepiał mnie od kilku miesięcy, nie wiem dlaczego ale odbierałam to jako żartowanie ze mnie. Chyba do mnie nie docierało że ktoś chce ze mną rozmawiać, żartować i robić inne rzeczy. Byliśmy przyjaciółmi za nim się to stało (co jest teraz będzie poniżej), mówiliśmy sobie wszystko, słuchaliśmy o swoich problemach, uczuciach.....kiedyś stwierdził że jestem nim w kobiecej wersji i żałuje że tak późno mnie spotkał. Po naszym wyskoku było normalnie, na drugi dzień ustaliliśmy że to tylko seks, że jemu jest to potrzebne bo z żoną jest masakra i mi też bo w moim związku też jest katastrofa. Wszystko było ok, kłamaliśmy zawodowo. Kiedyś jednak popełniłam błąd, zostawiłam w domu jeden z telefonów w którym były smsy od kochanka. Mój chłopak się dowiedział. Nie zrobił mi awantury, ależ nie....wiecie co zrobił? oświadczył mi się!!! 10 lat na to czekałam, a on zrobił to jak się dowiedział ze go zdradzam. Zgodziłam się, byłam w skowronkach. Przyznałam się do zdrady, wybaczył (chyba ?) a ja zerwałam romans. Byłam chyba szczęśliwa? a może nie....trzy miesiące później była w domu awantura o pieniądze, chciałam iść na studia, powiedziałam że sama zapłacę ale on chcial nowy samochód....nie zgodziłam się, uderzył mnie, a w zasadzie zbił.....ja głupia myślałam że mi się należało, spędziłam noc u koleżanki która zadzwoniła do mojego kochanka i opowiedziała mu o wszystkim, następnego dnia przyjechał do niej, wysłuchał, robił wykład że nie powinnam tak dawać się poniżać itp. i stało się.....zaczęliśmy romansować, mój chłop, narzeczony nie wiem jak to nazwać przeprosił ja powiedziałam ok ale prowadziłam podwójne życie. Skończyłam związek w momencie jak mój już teraz były zadzwonił do żony mojego kochanka, zwyzywał ją i powiedział jej zeby trzymała swojego męża między nogami i żeby trzymała go z dala ode mnie bo on mu związek niszczy i takie tam....wyrzuciłam go, nie chciał się wynieść, jak to zrobił zabrał mi wszystko. Żona do mnie dzwoniła i pytała o co chodzi.....ja jej że związek się sypał i tamten szukał wymówki ble ble ble, okłamałam ją, uwierzyła. Mój romans trwał, jego małżeństwo zaczęło się coraz bardziej sypać.....dostawałyśmy też obie smsy z pogróżkami, byłam nawet z tym na policji ale efekt był żaden. Kochanek zostawił w pewnym momencie żonę, wyprowadził się, ja głupia zaproponowałam by dach nad głową.....było to rok temu. Od tamtej pory mieszkamy i żyjemy razem, był jeden kryzys jak powiedział ze nie radzi sobie z rozłąką z dziećmi ale jakoś to przebolał i zdanie zmienił. Dogadał się z żoną co do rozwodu, ona o nas nie wie, nie wie że mieszka ze mną.....nikt z jego rodziny nie wie....zawsze mi powtarza że jak ona się dowie to piekło będzie i ograniczy mu kontakt z dziećmi. I tak oto żyje sobie z związku zagmatwanym jak ruski termos, kocham tego gupka, on mnie też. Ogólnie jest super, mamy wspólne pasje, nie kłócimy się no chyba ze o to co niżej napiszę, jest cudnie. Problem jest jeden, jest starszy o 8 lat, ma 2 dzieci.....mówi że nie chce już mieć dzieci a jak ja będę chciała to będziemy rozmawiać.
Mój problem jest taki że żyje w ciągłym strachu, weekendy spędza z dziećmi u niej bo tam są zabawki (ona jest wtedy 12h w pracy), ale wiecie ciągle mam obawy że ona o niego walczy, że sypiają ze sobą....czy to paranoja? ciężko mi z tym że jestem ta druga, że wszystko jest ważniejsze ode mnie, dzieci, mama....pomóżcie, jak żyć i nie wpaść w opętanie.....proszę wypowiedzcie się na ten temat, proszę

2

Odp: Trudny związek z jeszcze żonatym....pomocy

Witam.

Mam wrażenie, że "rozpieprzyłaś" wszystko co mogłaś mieć, co miałaś i na co w skrytości ducha liczyłaś i liczysz.
Od momentu zdrady, żyłaś i nadal żyjesz w kłamstwie.:/

Rada jest prosta, skończ z kłamstwem, bo ono ma "krótkie nogi".;)
Wtedy może uda Ci się uporządkować swoje życie.

3

Odp: Trudny związek z jeszcze żonatym....pomocy

Niedługo święta.
Ostatnie dni na zrobienie porządków, również w życiu osobistym.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trudny związek z jeszcze żonatym....pomocy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026