Cześć
Od kilku miesięcy jestem w bardzo fajnym związku i jest mi bardzo dobrze. Mój chłopak jest odpowiedzialny, opiekuńczy i empatyczny, ma poczucie humoru oczywiście ma też swoje małe wady,które nie przeszkadzają mi aż tak bardzo. Mój partner ma 27 lat. Ale mam jedno ale.
Mój chłopak lubi sobie wypić jedno piwo wieczorem - zdarza mu się to 2 albo 3 razy w tygodniu. Twierdzi że lubi smak piwa i gazowane napoje i dlatego lubi sobie je wypić przed snem. Średnio raz w tygodniu lubi też wypić lampkę wina a ostatnio pił herbatę z rumem. Czasami na weekend zdarza mu się wypić więcej niż 3 piwa i wtedy jest taki trochę podchmielony. Podczas naszego związku parę razy był pijany ( oczywiście nie był agresywny ani nic w tym rodzaju) mi też parę razy zdarzyło się nadużyć alkoholu, ale nie robię tego co tydzień. Średnio raz w miesiącu albo rzadziej.
Ogólnie alkohol nie wpływa na jego życie zawodowe i osobiste ( jeżeli chodzi o przyjaciół i znajomych)- jest bardzo obowiązkowy i jego pracodawcy go chwalą i lubią z nim współpracować, jego przyjaciele zawsze mogą na niego liczyć, mój chłopak jest bardzo uczynny więc z radością zawsze komuś pomaga. Ja osobiście nie zawiodłam się na nim, zawsze dotrzymywał obiecanego słowa itd..
Jednak ja mam do niego cały czas pretensję że on ten alkohol pije, i to nie ważne w jakich ilościach ważne że robi to prawie codziennie. Czasami go proszę jak jest jakaś impreza by jak chce to niech pije ten alkohol, ale niech się nie upija. No i on się zaczyna denerwować. Mówi że ja go kontroluję, że on nie może czuć się przy mnie swobodny, że mu nie ufam, że on nic przecież złego nie robi że się trochę upije i że ja jestem przewrażliwiona. Co prawda czasami się wstrzymuje i nie pije już więcej niż jest mu to potrzebne, gdy jesteśmy na imprezie, czyli liczy się z moim zdaniem.
Ja nie wiem czy ja naprawdę jestem przewrażliwiona, czy to są pewne oznaki początkowej fazy choroby alkoholowej u mojego chłopaka?
Mój chłopak wie że dorastałam w domu gdzie ojciec był alkoholikiem i że jestem przewrażliwiona jeżeli chodzi o upijanie się i alkohol.
Nie wiem jak mam mu to wszystko wytłumaczyć , by mnie zrozumiał, że najzwyczajniej w świecie boję się alkoholizmu. Ja nie chcę powielać schematu mojej mamy i babci i męczyć się z alkoholikiem przez całe życie, dlatego też wiem, że jeżeli faktycznie on ma problem i nie będzie chciał nic z tym zrobić to będę musiała od niego odjeść.
Jest dla mnie ok jeżeli ktoś idzie na imprezę i pije alkohol tak że się nie upija, jest to dla mnie ok jeżeli ktoś sobie wypije jedno piwo 2 razy w tygodniu. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć wszystko mojemu chłopakowi , żeby on nie myślał sobie że coś mu narzucam i że go kontroluje. A może ja przesadzam, albo może faktycznie to już początek choroby tylko jakoś nie chce tego dopuścić do siebie?
Doradźcie.