Hej :-) W tym roku skończyłam technikum hotelarskie. Zdałam maturę, nie zdałam egzaminu zawodowego na technika. Mimo to próbowałam szukać pracy w branży hotelarskiej- jako pokojówka, kelnerka, pomoc kuchenna. Niestety do dziś nie potrafię znaleźć nic. Jedynie w wakacje na miesiąc załapałam się do pracy jako barmanka, bo akurat potrzebowali. Teraz doszłam do wniosku, że jednak nie chcę wiązać swojej przyszłości z hotelarstwem. Na dzień dzisiejszy nie mam pracy, nigdzie mnie nie chcą.
Dodam, że miałam studiować, ale po pierwszym tygodniu rzuciłam studia. Czułam, że to jednak nie to, co chciałabym w życiu robić i nie potrafiłam odnaleźć się na uczelni. Wielki budynek, pełno nowych twarzy... A ja jestem osobą dość spokojną, nieśmiałą i... zakompleksioną. Na dodatek nie potrafię nigdy sama nic załatwić.
Myślę nad dalszą edukacją. Chciałabym skończyć studia, ale nie wiem, czy odnalazłabym się na nich skoro teraz po tygodniu zrezygnowałam. Myślałam też nad jakimś certyfikatem zawodowym, np. na kucharkę, słyszałam że jest możliwość otrzymania takiego certyfikatu po odbyciu odpowiedniego kursu czy tam szkoły, nie wiem jak to dokładnie wygląda.
Jak myślicie, co będzie lepszy rozwiązaniem, rozpoczęcie na nowo studiów czy zdanie jakiegoś egzaminu zawodowego?
Dodam, że mam już ewentualny pomysł co do studiów, na egzamin zawodowy nie bardzo, ale obawiam się właśnie tego, że na studiach mogę nie dać rady z powodu swojej nieśmiałości, chociaż z drugiej strony nawet osoby niepełnosprawne studiują, one są w dużo gorszej sytuacji a jakoś dają radę. Co sądzicie?
Podobne tematy
O losie, jesteś już którąś z kolei dziewczyną na tym forum, która obawia się studiowania ze względu na nieśmiałość...
Więc po raz kolejny piszę - na studiach potrzebne jest przede wszystkim sprawne myślenie, nie łatwość nawiązywania kontaktów i przebojowość. Owszem, te drugie też się przydają, ale nie są niezbędne, aby zdobyć dyplom. Studia natomiast są świetnym czasem na "obycie" z ludźmi i przełamanie swojej nieśmiałości. Rezygnacja ze studiów ze względu na nieśmiałość to najbardziej idiotyczna decyzja jaką umiem sobie wyobrazić.
404NotFound - masz już przecież jeden tytuł zawodowy i widzisz, że nic Ci on nie dał. Czy myślisz, że mając 2 lub 3 takie tytuły będzie Ci łatwiej? Wątpię. Gorąco zachęcam Cię do studiowania - dla Ciebie to nie tylko kwestia "papierka", ale też rozwój Twojej osobowości w korzystnym kierunku. Musisz się tylko przełamać. Dla każdego na początku uczelnia to wielki budynek i obce twarze. Trzeba ten etap przetrzymać - potem jest tylko łatwiej.
Vinnga, nie doczytałaś, autorka pisała, że nie zdała egzaminu zawodowego.
Co do Twojego problemu, 404NotFound zgadzam się z Vinngą w 100%. Nieśmiałość to nie powód do rezygnowania ze studiów. A jeśli uważasz, że nie podołasz ze względu na naukę rozejrzyj się za jakimś studium może?
Sama jestem po technikum hotelarski i też dalej nie poszłam konkretnie w ten kierunek. Co prawda teraz pracuję w hotelu, ale to dlatego, że nic innego nie znalazłam. Za to po szkole średniej poszłam w turystykę. Jestem po studiach z turystyki uzdrowiskowej, SPA & Wellness, więc nawet po hotelarzu masz sporo opcji do wyboru odnośnie dalszej edukacji... Nie koniecznie kurs na kucharkę... Na prawdę tego chcesz? Bo szczerze powiedziawszy kojarzy mi się to z kucharką na stołówce szkolnej... Jeśli chcesz gotować, to zrób coś konkretnego w tym kierunku, a nie idź po najlżejszej linii oporu. Jesteś młoda, walcz o siebie i swoją przyszłość! ![]()
Pierwszy tydzień, miesiąc na studiach jest niezręczny, ale potem to w ogóle nie ma znaczenia. Nie przejmuj się i zacznij naukę na cieakwym kierunku:)
Napiszę trochę przewrotnie. Nie rozumiem tej powszechnej presji na studia. Nie wszyscy muszą skończyć studia by znależć swoje miejsce w życiu. Ludzie studiują po kilka kierunków, nawet po 6-7 (tego w ogóle nie da się rzetelnie zrobić). Tylko po co? Rozumiem sytuację gdy ktoś chce sie rozwijać. OK. Ale tylko dlatego żeby studiować to już dla mnie abstrakcja. A taka jest często motywacja. No i mamy potem tysiące absolwentów "egzotycznych" kierunków, którzy nadal nie wiedzą co chcą w życiu robić, nie mówiąc już o znalezieniu pracy. Kiedyś mówiło się, że chodzi o przedłużenie młodości. OK. Nawet to jestem w stanie zrozumieć, zwłaszcza jeśli ktoś ma zamożną rodzinę.
Jasne, że zawsze chciałam żeby moje dzieci studiowały. Jedno już studiuje na dwóch kierunkach. Ale gdyby nie chciały to (mam nadzieję) nie wywierałabym na nich presji.
Autorka wątku zresztą ma trochę inne "zainteresowania" - np. kucharka. Do tego studia nie są potrzebne, a jeżeli ktoś chce się rozwijać to i bez studiów może to robić. Może nawet sama nie czuje potrzeby skoro zrezygnowała. Wprawdzie jako powód podała nieśmiałość, ale może prawda jest inna.
NotFound - najpierw zastanów się co chciałabyś konkretnie studiować i co robić w przyszłości i dopiero wtedy zdecyduj.
A nieśmiałość żadną przeszkodą w studiowaniu nie jest.
jesli nieśmiałość jest tym, co cię stopuje, to może rozwiązaniem dla ciebie byłyby po prostu studia on line albo jakieś e-learningi?
jesli nieśmiałość jest tym, co cię stopuje, to może rozwiązaniem dla ciebie byłyby po prostu studia on line albo jakieś e-learningi?
To tylko pogorszy sytuację. Jeżeli ktoś się boi że zostanie napadnięty przez krwiożerczego pomidora to musi pójść na targ i kupić tego pomidora żeby podświadomość nauczyła się że pomidor nie stanowi zagrożenia. Tak samo jak z pomidorem jest innymi ludźmi.
nie wiem, chyba taka terapia szokowa nie jest dobra dla wszystkich i czasem nie warto robić coś wbrew sobie ![]()
nie wiem, chyba taka terapia szokowa nie jest dobra dla wszystkich i czasem nie warto robić coś wbrew sobie
Wiesz, jeśli chcesz się w życiu ograniczać do posadki za 1200 zł to możesz zrezygnować z relacji z ludżmi i pracy nad sobą. Myślę jednak, że warto trochę nad sobą popracować, bo wbrew sobie zapewne będzie życie od 1-go do pierwszego, no nie?:)
A z tego co widzę, to 404NotFound ma z tym największy problem i od tego trzeba by zacząć pracę, by dowiedzieć się, co w ogóle może dalej robić. Widać, że się zagubiła przez tą swoją nieśmiałość i wnioskuję, że również dlatego nie ma pracy. Popraw mnie, jeśli się mylę:)