netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Nie chce mi się żyć

15 odpowiedzi13 208 wyświetleńzałożony przez KOTeNINA, 01.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie chce mi się żyć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Nie chce mi się żyć

Hej,

Mam 30stkę na karku i burzę hormonów za sobą, a ostatnio nie wiem co się ze mną dzieje.
Od miesiąca straciłam ochotę na cokolwiek. Nic mnie nie cieszy. Mam spokojne życie, wszystko niby w porządku. Takie przeciętne, nic ponad to.
Przeciętna uroda, praca, mąż - dziecka nie mam chociaż się staramy - może to to ?
Jeszcze latem było ok. Wakacje były dobrym okresem, ale teraz... Dobija mnie chyba pogoda. Sama nie wiem.
Wypijam 3 kawy na dobę a i tak snuję się jak duch - nieprzytomna. Nie pamiętam o różnych sprawach. Nawet niezbyt mi się chce oglądać TV. Mam wrażenie, że żyję we śnie na autopilocie.
Głupio  mi iść do lekarza - bo i co mu powiem. Pomyśli, że babie się poprzewracało.
Wiem, że ludzie mają gorsze problemy. W sumie jaki ja niby mam ? Ale dla mnie mój jest największy na świecie. Tracę apetyt na życie, chociaż normalnie coraz bardsziej się obżeram.  I tyję i jeszcze bardziej pogrążam się w złych myślach jaka jestem beznadziejna i słaba sad
Co mi zostało jak nie bazgranie w necie...
Może ktoś jeszcze tak ma ?
Czy to wina pogody ?

2

Odp: Nie chce mi się żyć

Powiem Ci, że w tamtym roku nałapałam się nerwicy i stanów przed depresyjnych.
Było mi strasznie ciężko, nie potrafiłam wyjść z łóżka, byłam słaba, zero chęci do życia, chciało mi się wymiotować, uciekałam od wszystkiego, samo wyjście z domu było jak pójście na jakąś  katorgę!
Cholernie źle się czułam sama w sobie, powiem Ci, że wyciągnęła mnie z tego mama, która prowadziła mnie do ubikacji bo nie miałam siły i się bałam.
Ona kazała wychodzić mi między znajomych, na spacerki, dużo rozmawiała ze mną i do wszystkiego starała się mnie pchać jakbym dopiero przyszła na świat.
Dziś czuje się świetnie, bywają takie chwile i dni gdzie, żołądek mi rozwala, łzy same się cisną do oczu - dzieje się to wtedy, gdy stanie się coś nieoczekiwanego - przykrego, kiedy jest smętna pogoda, taka do dupy...
Jesteś bardzo młodą Kobietą i uśmiech na twarzy powinien Ci towarzyszyć każdego dnia, przyjdzie i czas na dzidzie smile wszystko ma swoją kolej w życiu!
Może zabija Cię rutyna w domu z mężem?
Brakuje Ci czegoś?
Zastanów się bardzo dobrze smile przede wszystkim, jeśli byś się miała wybrać do lekarza i miałby to być psycholog, to przecież nie taki zły jak go malują, to też człowiek, który Cię wysłucha i doradzi, może da Ci jakieś tabletki na uspokojenie, nie żadne psychotropy tylko np. 'Kalmsy', są to tabletki na uspokojenie się i oczywiście na bazie roślinek i ziół, powiem Ci, że bardzo mi pomogły, niestety 'Deprim' nie okazały się takim świetnym produktem jak go reklamują.
A Kalmsy, jeśli byś się zdecydowała, w każdej aptece możesz kupić w listkach i rano i wieczorem brać sobie tak smile cała paczka jest dość droga, bo kosztuje ok. 40zł!
Aaa.. w sumie ostatnio słuchałam rozmowy lekarza w TV i dowiedziałam się bardzo ciekawej rzeczy, że w tych czasach bardzo dużo ludzi ulega depresji, nerwicy itd, ponieważ spożywamy mało MAGNESU

Życie dużo zdróweczka i chęci do życia! smile
Pozdrawiam cieplutko

3

Odp: Nie chce mi się żyć

Spokojnie, na pewno nic takiego nie usłyszysz od żadnego lekarza. Jest coraz więcej ludzi z takim problemem, jaki dotyczy Ciebie. Ja kilka lat temu również straciłam chęć do życia. Nic mi się nie chciało, nic nie obchodziło. Płakałam bez powodu. Wydawało mi się, że jestem śmierdzącym leniem.
Okazało się, że jestem chora. Diagnoza: depresja

4

Odp: Nie chce mi się żyć

Tak, tylko, że z depresji trzeba wyjść, bo jak się gnije w tym gównie to nie ma co czekać tylko działać wink

5

Odp: Nie chce mi się żyć

Jeśli o mnie chodzi, to podjęłam leczenie i jest OK. Wróciłam do świata żywych smile Częstą przyczyną depresji jest niedoczynność tarczycy, więc trzeba i takie badania sobie zrobić, jak: tsh, FT3,FT4

6

Odp: Nie chce mi się żyć

witam, ja mam tak samo..
w nocy nie moge zasnac bardzo dlugo, rano nie moge wstac, jak wezme na noc tabletke nasenna to rano ledwo budzik mnie obudzi. ide do pracy, w pracy siedze sama bo to sklep odziezowy, klientow brak, a wiadomo jak nie ma co robic to czlowiek siedzi i mysli. nie znosze swojej pracy, nie lubie tam przebywac, przez pewna historie sprzed kilku miesiecy, o ktorej nie moge zapomniec i nie umiem sie wyleczyc z tego.
wracam po 8 godzinach siedzenia na tylku do domu zmeczona, bez sil. wszystko mnie boli, nie dam rady sprzatac, gotowac, opiekowac sie dzieckiem. z mezem prawie sie nie widuje bo mijamy sie caly czas, milosci miedzy nami nie ma, seksu tez..
i tak kazdy dzien wyglada.
jestem caly czas senna i zmeczona, kawy tez nie pomagaja.
nie dam rady jesc, nie mam apetytu.
leczylam sie u psychologa i u psychiatry, ale leki musialam odstawic ze wzgledu na inne, ktorych nie mozna laczyc z psychotropami.
ja tkwie w takim stanie od wielu miesiecy.. wiem depresja.. ale nie umiem z tego wyjsc..
nie umiem sobie przetlumaczyc pewnych rzeczy.. mam co jesc, mam w co sie ubrac, rodzina zdrowa, dziecko cudowne, czego chciec wiecej?
a jednak.. ehh..
chcialabym wrocic do swiata zywych, tylko jak?

7

Odp: Nie chce mi się żyć
mandarynka1234 napisał/a:

witam, ja mam tak samo..
w nocy nie moge zasnac bardzo dlugo, rano nie moge wstac, jak wezme na noc tabletke nasenna to rano ledwo budzik mnie obudzi. ide do pracy, w pracy siedze sama bo to sklep odziezowy, klientow brak, a wiadomo jak nie ma co robic to czlowiek siedzi i mysli. nie znosze swojej pracy, nie lubie tam przebywac, przez pewna historie sprzed kilku miesiecy, o ktorej nie moge zapomniec i nie umiem sie wyleczyc z tego.
wracam po 8 godzinach siedzenia na tylku do domu zmeczona, bez sil. wszystko mnie boli, nie dam rady sprzatac, gotowac, opiekowac sie dzieckiem. z mezem prawie sie nie widuje bo mijamy sie caly czas, milosci miedzy nami nie ma, seksu tez..
i tak kazdy dzien wyglada.
jestem caly czas senna i zmeczona, kawy tez nie pomagaja.
nie dam rady jesc, nie mam apetytu.
leczylam sie u psychologa i u psychiatry, ale leki musialam odstawic ze wzgledu na inne, ktorych nie mozna laczyc z psychotropami.
ja tkwie w takim stanie od wielu miesiecy.. wiem depresja.. ale nie umiem z tego wyjsc..
nie umiem sobie przetlumaczyc pewnych rzeczy.. mam co jesc, mam w co sie ubrac, rodzina zdrowa, dziecko cudowne, czego chciec wiecej?
a jednak.. ehh..
chcialabym wrocic do swiata zywych, tylko jak?

Ot właśnie sęk tej choroby polega na tym, że nie umiemy się cieszyć życiem, choć wcale nie układa nam się tak źle. Niejedna kobieta chciałaby być na naszym miejscu. A my...? Rozpaczamy, płaczemy, nie umiemy docenić tego, co mamy. Ciągle jest jakiś niedosyt, ciągle nam czegoś brak. Tylko czego? Przecież praktycznie mamy już wszystko.
Brak tej wewnętrznej siły, tego "powera", który napędza nasz życiowy motor.
Zanim nie odważyłam się pójść do lekarza, to każdy mój dzień wyglądał tak samo- kawa, tv (choć nic mnie tak naprawdę w niej nie interesowało), siedzenie w fotelu, kawa, kawa... a spać, jak się chciało, tak się chce. Z wielkim bólem wciągam buty i wychodzę do pracy(ale po co?) bo muszę! Ta monotonia mnie dobijała. Nie miałam nawet siły, by zająć się dziećmi. Najlepiej by zeszły mi z drogi. Na dobicie stos garów w zlewie, które myłam pięć razy dłużej niż normalny człowiek. Wszystko, co robiłam przychodziło mi z wielkim trudem. Robiłam, bo musiałam.
Pewnego dnia, patrząc w lustro, otarłam łzy i stwierdziłam, że tak być nie może, nie jestem leniem, bo wiem, że chcę, ale nie mam siły, a nikt mi ręki przecież nie rozbuja!
Udałam się do lekarza pierwszego kontaktu, trafiłam na panią neurolog. Wypełniłam test, który dał jednoznaczny wynik: "depresja"
Lekarka stwierdziła, że nie mam się, co załamywać, bo teraz się ją bardzo szybko i skutecznie leczy. Są nowe leki.
Efekty było już widać po miesiącu. Z dnia na dzień stawałam się inną kobietą. Uśmiech na mojej twarzy gościł od rana i czułam w końcu, że chcę żyć, a życie jest piękne.
Podczas tego leczenia zrobiłam dodatkowo badania na cukrzycę oraz na tarczycę. Te pierwsze wyszły dobrze, natomiast drugie nie najlepiej. Tsh na pograniczu, FT3 ok, FT4 zbyt niskie, co oznacza niedoczynność tarczycy.
Dlatego jeśli czujecie się ospali i żyjecie, bo musicie, to starajcie się badać poziom tarczycy, bo ona jest częstą przyczyną popadania w depresję. Zaczyna się od senności, a cała reszta idzie za tym po kolei, jak po sznurku i życie wymyka nam się spod kontroli.
Pozdrawiam wszystkie Śpiące Królewny i Śpiących Królewiczów wink

8

Odp: Nie chce mi się żyć

Witam, nie wiem czy to co chcę tu napisać w ogóle można by podpiąć po wątek lęku czy depresji. W każdym bądź razie jestem młodą dziewczyną, 23 lata, nauczyciel j.ang z wykształcenia, i od miesiąca znowu miewam myśli samobójcze. Półtora roku temu niespodziewanie zmarła moja mama, a dwa miesiące temu odszedł również tata. Z żadnym z nich nie mogłam się  nawet pożegnać. To co człowiek czuje po raz drugi chowając rodzica jest niewyobrażalne. Jedyne czego jestem świadoma to bezsens mojego życia. Po śmierci mamy udało mi się wmówić sobie, że kiedyś będzie lepiej, to wmawianie trwało rok, no i faktycznie  miałam się lepiej. Gdy tylko poczułam, że  może życie jednak nie jest takie złe, ono zabrało mi również tatę. Czy ktoś może mi powiedzieć jak sobie z tym poradzić? Ja już boję się mieć nadzieję, że kiedyś będzie lepiej bo nikt przecież tego nie gwarantuje. Wszyscy wokół mają rodziny, a ja mam tylko siostrę. Mieszkam za granicą i widuję ją parę razy do roku. Wiem, że jest źle bo nic już mnie nie obchodzi. Chętnie odkręciłabym kurek z gazem, ale wierzę w Boga. Chciałabym po śmierci zobaczyć rodziców,a tak się chyba nie stanie jak sama się o nią postaram??? a może nie??? może jest jakieś ale które pozwoli odejść? wiem, że to najłatwiejszy wybór, ale dość mam być silną osobą, nie mam już siły na drugą żałobę. Czy jest wśród Was kto rozumie jak się czuję? czy naprawdę w końcu kiedyś będzie lepiej? skąd czerpać siły?

9

Odp: Nie chce mi się żyć

Jest mi naprawdę bardzo przykro, że tak bardzo życie Cię doświadczyło. Ja na szczęście mam nadal rodziców. Mogę się tylko domyślać co czujesz.
Znam z opowiadania historię kolegi, który w swoje osiemnaste urodziny stracił swoją całą rodzinę- matkę, ojca i brata... Jechali dla niego po tort...
Opowiadał jak mu było ciężko, co czuł. Też nie chciał żyć. Jego próba samobójcza była nieudana. Skończyło się to pobytem z szpitalu psychiatrycznym.
Trochę to trwało, ale w końcu zaczął czuć, że chce żyć. Przede wszystkim pomogła mu rozmowa. Nie należy tłamsić w sobie emocji, dużo mówić. Jeśli nie ma się w zasięgu ręki nikogo, to są ludzie na czatach, forach- tacy jak my, którzy potrafią chociażby wysłuchać, bo nie powiem, by rady zawsze były trafne. Najważniejsze jest umieć słuchać.
Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Choć nie uczęszczam na msze, to jednak wierzę w Boga i wiem, że ma wobec nas jakiś plan. Odchodzimy wtedy, kiedy on nas wezwie. Ty zostałaś, bo widocznie masz coś ważnego jeszcze do zrobienia. Może nie od razu, ale za jakiś ześle na Twą drogę kogoś, komu będziesz potrzebna. Trzeba wierzyć, że po burzy zawsze zaświeci słońce, że skoro żyjemy, to zawsze po coś wink
Główka do góry...
Najlepiej chyba byłoby iść do dobrego psychologa.
Mam nadzieję, że staniesz na nogi, a cały ból szybko minie- czego Ci bardzo życzę wink
Jeśli masz ochotę pogadać, to zawsze mogę wink

10

Odp: Nie chce mi się żyć

"Tracę apetyt na życie, chociaż normalnie coraz bardsziej się obżeram.  I tyję i jeszcze bardziej pogrążam się w złych myślach jaka jestem beznadziejna i słaba "

Sama sobie odpowiedziałaś. Co Ci zostało? znalezienie nowej pasji / lub innego zajęcia jakie by cię "rozruszało". Zapisz się na kurs tańca, jogę .. lub ożyw wasze wspólne relacje - może jakaś kolacja we dwoje w restauracji albo wyjście do opery? Zrób coś o czym kiedyś myślałaś - ale zawsze brakowało czasu albo chęci; moim zdaniem marzenia odkładane na później podcinają nam skrzydła motywacji do życia. Niestety.

11

Odp: Nie chce mi się żyć

Droga lewa444, dziękuję Ci bardzo za słowa otuchy. Nie sądziłam, że komuś będzie się chciało zastanowić nad moją sytuacją, to budujące. Płakałam pisząc poprzednią wiadomość, ale myślę, że to dobrze, należy płakać bo tak jak mówisz, jeśli będę w sobie to wszystko trzymać to w końcu popełnię głupstwo. Bardzo było mi przykro czytać o losie Twojego kolegi. U mnie bliscy odchodzili pojedynczo i był to za każdym razem ogromny szok i cios który powalał na kolana. Rozumiem jego zachowanie. Koniec końców gdzieś na dnie każdego z nas jest egoista, który po prostu nie potrafi znieść bólu rozłąki i chce sobie ulżyć. Wiem, że należy rozmawiać, po śmierci Mamy odezwało się do mnie wiele osób, znajomych, którzy raczej rzadko się odzywali z racji odległego miejsca zamieszkania, ale dali mi szansę 'wygadania' się i to przynosiło ulgę. W tydzień po śmierci mamy musiałam wyjechać za granicę, by móc utrzymać siostrę i nawet pisanie na Necie pomagało, trochę mniej pustki i samotności. Myślałam, że się w miarę do kupy poskładałam, ale gdy odszedł tata, coś pękło bo miałam nadzieję, że może coś dobrego mnie w końcu spotka a co z tego wynikło? Mam szczerą nadzieję, że jest tak jak piszesz 'skoro żyjemy, to zawsze po coś'. Teraz chyba potrzebne mi takie myślenie.
Najgorsze, ze nie bardzo mogę o tym jak się czuję rozmawiać z ludźmi, których poznałam za granicą. Wielu mówiło, że nie rozumie jak w ogóle mogę jeszcze normalnie funkcjonować po drugim pogrzebie, nie płakać dzień w dzień. No i skończyło się, dopadło mnie i dzisiaj uświadomiłam sobie,że na razie tak to zostanie, to po prostu żałoba po ukochanej osobie, która zbyt wcześnie odeszła. Na razie nie wybiorę się do psychologa, znalazłam pewne ukojenie w modlitwie i mam nadzieję, że to na razie wystarczy.
Mam po prostu nadzieję, że kiedyś życie w końcu nabierze sensu. I że będzie trochę mniej bolało.
Dziękuję Ci:)

12

Odp: Nie chce mi się żyć

Joasiu nie ma za co, naprawdę smile
Popatrz... Mimo całych tych nieszczęść jesteś silną kobietą. Samo, to jest odwagą, że napisałaś na tym forum świadczy o tym, że jednak chcesz żyć, a to jest ważne.
Zapewniam Cię, że cały ten ból w końcu minie.
Ja już chyba zdołałam uodpornić się na takie przykre okoliczności. Moi rodzice żyją, ale w naszej rodzinie praktycznie co roku w styczniu ktoś umiera, jeśli nie w styczniu, to w ciągu roku zawsze jest pogrzeb z bliższej lub dalszej rodziny. Najgorsze jest to, że często odchodzą młodzi ludzie, poniżej 50-tego roku życia.W lato tragicznie zginął mój były mąż. Ze związku zostało dwoje naszych dzieci. Nie myślałam, że tak to przeżyję, ale ból był o tyle większy, kiedy patrzyłam na cierpienie naszych dzieci. Historię znajdziesz wśród moich postów, jeśli Cię zainteresuje.
13 lat temu straciłam babcię, która była mi tak bliska jak matka. Nie wiem czemu nie rozpaczałam po niej, ale odnoszę wrażenie, że ona wciąż przy mnie jest, że się mną nadal opiekuje. W dzień pogrzebu śniła mi się. We śnie poprosiłam, by miała mnie w opiece. Powiedziała: "będę miała". Ja wierzę, że tak jest.
Ty też staraj sobie wytłumaczyć, dlaczego tak się stało, że w tak krótkim czasie straciłaś tatę. Myślę, że mama go potrzebowała tam, gdzie teraz jest.
Mój dziadek odszedł półtora roku po śmierci babci. Bardzo się kochali. Wierzę, że są teraz razem i patrzą na nas z góry. Często widzę ich w snach.
Wszystko się jakoś ułoży. Kiedyś i na nas przyjdzie czas, ale żyjemy dopóty, dopóki Bóg nas nie wezwie. Ale do czasu, kiedy to nie nastąpi musimy odnaleźć sens naszego życia i dobrze wykorzystać nasz ziemski czas.
Pamiętaj kochana, nic nie dzieję się bez przyczyny, zawsze po coś i dla czegoś wink
Ja w to wierzę i Ty również uwierz wink
Wszystko będzie dobrze...

13

Odp: Nie chce mi się żyć

KOTENINA nie wiem czy tu jeszcze zaglądasz... ale stany depresyjne mogę być równiez wynikiem zaburzeń hormonalnych, jeśli nie masz dzieci a starasz się to całkiem możliwe, że jakies zaburzenia sie pojawiły.
Brałaś kiedys antykoncepcje? zawsze w ulotce jest napisane, że może po nich wystepować depresja.. ja tak miałam w momencie jak odstawiłam.. czyli widzisz jaki wpływ mogą miec hormony..
Złe samopoczucie to nie jest normalny objaw, to zaburzenia w organizmie i moga byc wywołane róznymi czynnikami. A układ nerwowy i hormonalny to najwazniejsze układy naszego organizmu.
Proponuje wizyte u endokrynologa, tym bardziej, że staracie się o bobaska smile

14

Odp: Nie chce mi się żyć

witajcie.  Ja mam 18 lat i też nie chce mi sie życ. od dłuższego czasu. nawet nie mam z kim o tym porozmiawiac. chodze do liceum, ale nie mam przyjaciol. kiedy mowie mojej siostrze ona mowi "przestan" i wychodzi bo przeciez ma swoje sprawy, swoje zycie.
nie widze zadnego sensu w zyciu. mysle co ze mna jest nie tak.. staralam sie robic cokolwiek. jest tyle zeczy ktore lubie robic ktore chcialabym robic, niedlugo mam mature, rodzice mowia tylko o tym.. nienawidze szkoly. nie czuje zeby komukolwiek na mnie zalezalo. ciagle mysle, ciagle sie zastanawiam, ciagle mi smutno. i czesto szukam szczescia w lodowce. to sie ciagnie i ciagnie... nie wiem jak moge sobie pomoc. czy problem tkwi we mnie moze w przeszlosci czy w ludziach wokol mnie?..

15

Odp: Nie chce mi się żyć

landra a co lubisz robić? A może doskwiera Ci po prostu samotność? może jakieś kompleksy? Kochasz siebie? akceptujesz się? Czujesz własną wartość? Odpowiedz sobie na te pytania a założę się, że znajdziesz wiele powodów swojego smutku.. to błędne koło.. jeden problem pociąga za sobą kilka innych, wpadamy w dół i wtedy wszystko wygląda jakby było szare.. Proszę się teraz ładnie uśmiechnąć do monitora, powiedzieć sobie : "Jestem Boska!" i udowodnić całemu światu na co Cię stać!
P.S Ja też nienawidziłam szkoły wink ale pocieszę Cię, że zbliżająca się matura przybliża Cię do zakończenia tej męki a później? Studia! Dziewczyno wtedy zobaczysz co to życie big_smile wejdziesz na to forum za rok i będziesz się śmiać smile
Pozdrawiam!

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie chce mi się żyć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026