Witam wszystkich ,otóż mam pewien problem i chciałabym prosic o porade.Miałam kiedyś przyjaciółke, a może raczej tak myślałam?Poznałyśmy sie gdy Ja miałąm 17 lat , a Ona 16,pomimo , że jesteśmy z jednej miejscowości nie znałyśmy się wcześniej.Jak to nastolatki chodziłyśmy na zabawy i dyskoteki razem, razem też przeżywałyśmy nasze miłości. Gdy Ja miałam 22 lat , a Ona 21 poznałyśmy dwóch braci, z którymi później zaczełyśmy się spotykac. Ona ze swoim przeżyła swój pierwszy raz,pierwsze rozczarowanie i pierwszy zawód miłosny. Ponieważ okazał sie zwykłym d...,zaraził Ją mędami, a pozatym zdradzał Ją . Ja byłam zawsze przy niej pomagałąm, wspierałąm jak mogłam, ale to Ona później mi się odpłaciła,pięknym za nadobne. Ja również po jakimś czasie zostawiłam mojego chłopaka,powódem było , że ciągle chciał iśc ze mną do łóżka, a Ja no cóż pomimo moich 22 lat nie czułam sie gotowa na pójście z nim do łóżka. Moja przyjaciółka była ze mną cały czas , myślałam , że jest po mojej stronie , a Ona za moimi plecami spotykała się z moim ex. Odkryłam to pewnego dnia jak przyjechał do mnie do domu , niby do mojego brata, ale tak naprawde tylko po to , aby powiedziec mi , że się umówił na kawe w moim domu z moją przyjaciółką . Zdenerwowałąm sie i wywaliłam oboje z domu. I tu wedłóg mnie popełniłam błąd , nie zdawałąm sobie sprawy z konsekwencji jakie przyjdzie mi zapłacic. Nadal jednak spotykałąm się z moją przyjaciółką . Pewnej listopadowej soboty 14 lat temu wybrałyśmy sie na dyskoteke. W miejsce gdzie byłam pewna nie przyjdzie mój ex, jednak myliłam sie , Ona mu powiedziała , że w tym dniu będziemy na dyskotece. Po upływie dwóch godzin Ona mi powiedziała , że D...chce ze mną porozmawiac, jednak Ja nie miałąm o czy . Ona mnie poprosiła , abym jednak pogadała z Nim. Zgodziłam się głupia , ale pod jednym warunkiem , że przy tej rozmowie będzie Ona,wieżyłam Jej nie miałam powodów aby było inaczej. Wyszłyśmy przed dyskoteke , gdzie D...już czekał, i tu sie zaczyna mój horror. Pamiętam tylko , że moja przyjaciółka położyła mi chusteczke na ustach i to wszystko. Jak sie ocknełam byłam na ziemi w parku cała rozebrana , a między nogami krew. Dotarło do mnie co sie stało, D...siedział na ziemi i patrzył na mnie z nienawiścią . Na moje pytanie co mi zrobił zaczął sie śmiac i powiedział , że mam to na co sobie zasłużyłam. Że pierwszy raz się pamięta całe życie, a Ja napewno zapamiętam. Podniosłam się i ubrałam poszliśmy z tego parku. Musieliśmy przejśc obok posterunku policji , gdzie zatrzymał nas policjant z pytaniem czy Ja sie dobrze czuje bo zauważył , że jest coś nie tak. Uwieżcie mi chciałąm powiedziec co mi się stało , ale nie mogłam , bo D...na wysokosci mojego kręgosłupa trzymał nóż. Wystarczyło by jedno moje słowo i albo śmierc albo kaleka na całe życie. Wróciliśmy na dyskoteke moja przyjaciółka jak gdyby nigdy nic zapytała gdzie byliśmy? Nie wytrzymałam i dałam Jej w twarz,mówiąc , że dla mnie umarła i niechce Jej znac. No i tak było przez 14 lat , zero kontaktu , a teraz Ona sie odezwała, bo potrzebuje pomocy. Ona nie pracuje jej mąż również , mają małe chore dziecko. Dlatego potrzebna jest jej pomoc , na pomoc rodziny nie mogą liczyc. I teraz moje pytanie do Was , czy od nowa nawiązalibyście kontakt z Nią i pomogli? Co mam zrobic?Nie wybaczyłam jej nigdy tego co mi zrobiła , ale wiem również , że jej dziecko jest nie winne niczemu. Prosze poradźcie mi coś. Dzękuję za każdą porade i pozdrawiam.
1 2011-10-29 16:47:01 Ostatnio edytowany przez Luminita (2011-10-29 16:48:31)
Podobne tematy
Dziecko nie powinno płacić za błędy matki, z drugiej strony zasłużyła na wszystko co najgorsze.
Jedyne co bym zrobił to adoptował/odebrał im dziecko a oni niech zdychają..
Wiem , że dziecko nie powinno płacic za błędy matki, zdaje sobie z tego sprawe, ale boję się , że jeżeli zdecyduję się jej pomóc raz to Ona pomyśli , że jest ok i możemy byc nadal przyjaciółkami. Nie chce i nie moge do tego dopuścic. Zapomniałam o niej , a tu nagle Ona szuka kontaktu. Trudne to wszystko.
4 2011-10-29 17:52:44 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-29 17:54:57)
Niemniej moim zdaniem lepiej adoptować niż ma wylądować na śmietniku albo wypaść z okna, gdyż moim zdaniem oni na rodziców się raczej nie nadają.
Poza tym myślę, że jakbyś odebrała im dziecko to raczej nie miałaby cię za przyjaciółkę i że wszystko ok.
W końcu nie pomagasz im się utrzymać a jedynie ratujesz dziecko z patologii.
Jak oboje nie mają pracy to moze się okzać też, że się rozstaną, gdyż awantury o kasę chyba tam też odchodzą..skoro to takie prymitywy, że seks dla nich priorytetem..i nawet w jego imieniu są w stanie zrobić coś tak obrzydliwego jak Tobie.
Aż się scyzoryk w kieszeni mi otwiera jak o nich pomyślę.
Ja bym chyba miała gdzieś taką "przyjaciółkę" ,ona nie jest tego warta aby jej pomagac.
Już raz Cię strasznie zawiodła,ja już bym jej nie wierzyła drugi raz.
Może tylko zasłania się dzieckiem.
Ciekawe jest też to, dlaczego oni oboje nie pracują.
Czy są chorzy ,czy niezaradni,czy liczą na "mannę z Nieba".
Wszyscy odwrócili się od nich?
6 2011-10-29 18:05:40 Ostatnio edytowany przez strzała (2011-10-29 18:07:20)
Młody -stary o czym Ty w ogóle piszesz ???.
Jak Ty sobie to wyobrażasz, że autorka postu miałaby adoptowac dziecko byłej "przyjaciółki".
Czy Ty uważasz, że można ot tak po prostu zabrac komuś dziecko???.
Od tego są sądy ,kuratorzy.
Albo jestem z innej planety, albo nic tu nie rozumiem.
7 2011-10-29 19:29:27 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-29 19:30:56)
Owszem, sądy i prokuratorzy a kto zająłby się dzieckiem?
Rodzin zastępczych w Polsce jak na lekarstwo a oni raczej nie adoptują ci prokuratorzy itp..
Zgłosiłaby partologię i chęć adopcji - tak to sobie wyobrażam.
Domy dziecka też nie są najlepszym wyjściem.
Znajomi z innego forum zajrzeli tu i zapraszają autorkę bo chcą poradzić..
8 2011-10-29 20:28:33 Ostatnio edytowany przez SweetHarmony (2011-10-29 20:41:28)
Młody-stary jak zgłosi patologie to wmiesza sie pomoc społeczna,jak sie im nie spodoba rodzina dziecko najpierw trafi do domu dziecka a zeby adoptowac trzeba spełniac sporo warunków a rodzice musza miec zabrane prawa rodzicielskie wiec nie jest to proste.Pozatym nie mozesz zakładac ze autorka moze adoptowac dziecko bo moze wcale nie miec na to ochoty albo warunkow.
Jakiej pomocy od ciebie oczekuje?Chce pieniedzy?
9 2011-10-29 20:33:17 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-29 20:43:50)
Jak obydwoje nie pracują to trudne też nie powinno być.
Watpię też w ich dobre warunki w lokalu. Może są dzikimi lokatorami..
A jednym z warunków adopcji jest dobra sytuacja materialna.
Pieniędzy bym nie dawał, gdyż będą mówili, że na dziecko a będą sobie kupować alkohol.
A o domu dziecka raczej myślałem w dłuższej perspektywie czasu.
Wcześniej czy później prawdopodobnie i tak albo to dziecko zostanie odebrane albo..umrze trafione przez jej konkubenta czy z głodu.
Mnie ta wizja przeraża, stąd pomysł na odebranie dziecka i następnie adopcję.
Chyba, że macie lepsze pomysły, gdyż na razie mój jest tylko krytykowany.
Oczywiście, adoptować może kto inny, lecz chyba nie szukałbyym w Polsce a za zachodnią granicą..
Tam chętniej adoptują.
Opcja - olewam ich i mam w nosie dziecko - jak dla mnie nie wchodzi w grę. Szkoda bowiem dzieciaka. Choć samą parę zesłałbym najchętniej do najgłebszych czeluści piekielnych, gdyby piekło istniało.
Dajmy sie wypowiedziec autorce posta to moze napisze co wie o tej rodzinie i jakie warunki panuja u nich w domu.Moze nie jest tak źle jak napisałes i potrzebuja niewielkiego wsparcia i niczego wiecej.Twoje posty zakładaja najgorsze scenariusze a tak naprawde to nic prawie niewiemy
11 2011-10-29 21:02:00 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-29 21:03:54)
Może dlatego, że to co zrobili autorce nie świadczy o ich poczuciu empatii i nie spodziewam się by zmądrzeli?
Zwłaszcza, jeśli inni ludzie się od nich odwrócili.
No niestety nie mam o nich dobrego zdania i aż ciśnienie mi skoczylo jak przeczytałem.
Nie wiem czy takie potwory są w stanie wychować dobrze dziecko i sie nim odpowiednio zająć..chciałbym się mylić. Chciałbym. Byleby dziecku nic się nie stało.
Autorka napisze jak opadną emocje zapewne..może nawet czyta.
Lecz jej się nie dziwię, że nie pisze. Trzeba sobie wszystko poukładać, wyciszyć.
12 2011-10-29 21:10:59 Ostatnio edytowany przez SweetHarmony (2011-10-29 21:12:59)
Zrobili rzecz okrutną w pełni sie z toba zgadzam ale mimo wszystko mam nadzieje ze dziecko jest NARAZIE bezpieczne.
Nie krytykuje Cie,chciałabym tylko zeby autorka napisała jakiej pomocy od niej oczekują i co zamierza zrobić.
Jutro poczytam na czym staneło bo niestety juz dzis musze zebrac sie i połozyc swoja córke spać.Dobranoc
Młody -stary skąd u Ciebie tak strasznie czarna przerażająca wizja ,przecież autorka postu ani słowa nie napisała ,że rodzice tego dziecka piją,że są dzikimi lokatorami,że dziecko umrze z głodu, czy zginie z rąk konkubenta.
Wyraznie jest napisane że to jest MĄŻ i ŻONA, czy jest coś napisane o konkubencie?
Bo ja mam chyba słaby wzrok.
A co do prawa w Polsce to czasami jest bezlitosne ,a czasami zbyt ciężkie i żeby spełnic warunki adopcji potrzeba na prawdę przejśc bardzo trudną drogę .
14 2011-10-29 21:24:37 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-29 21:26:14)
Głowa mnie boli i zapomniałem..sorry.
Zresztą nieważne czy są małżeństwem czy czym tam.
Pisałem skąd..ich zachowanie wobec autorki i żadnego słowa, nawet "przepraszam"..
Jeśli potrafili zrobić coś takiego i nie żałują to spodziewam się po nich najgorszego.
No i oboje bezrobotni.
Brak pieniędzy to dość częsty powód do kłótni i dla wielu by zajrzeć w kieliszek.
To co zrobili plus kojarzenie różnych rzeczy jakie się widziało i czytało..plus ogromna wyobraźnia.
Wszystko cuzamen do kupy nie daje mi spokoju i raczej nie nastawia optymistycznie.
Po tych ludziach spodziewam się wszystkiego co najgorsze..wątpię by zmądrzeli.
Chciałbym się mylić i jeśli tak jest to autorka może wyprowadzić mnie z błędu.
Jednak milczenie wydaje się wręcz wymowne.
A więc tak. Moja niby przyjaciółka nie jest żoną tego chłopaka, któremu pomogła zrobic mi krzywde. Po tym co zrobił mnie , zrobił to jeszcze innej dziewczynie 15 letniej, głuchoniemej. Rodzina tej dziewczyny zgłosiła fakt i On poszedł siedziec. Był w więzieniu pół roku,dostał przepustke i 1.11.2009 roku powiesił się. Moja eks przyjaciółka , wyszła za mąż 4 lata temu. Kiedyś pracowała za granicą i tam poznała meża. Mają 2 letnie dziecko, które jest chore. Oszczędności się skończyły i niestety brak pracy doskwiera. Ona nie pracuje bo zajmuje się dzieckiem , a mąż nie jest nigdzie zatrudniony na stałe jak się uda łapie każdą prace,chocby dorywczą. Ja nigdzie nie napisałam , że to rodzina patologiczna, nie są to alkoholicy. Są to normalni ludzie, którym się nie wiedzie.Czego oczekują odemnie?Kasy, tylko taką pomoc chcą. Ja nie zamierzam ani zgłaszac tego faktu nigdzie , ani tym bardziej odbierac im dziecka. Nie mam zamiaru też adoptowac ich dziecka. Co mnie najbardziej boli , to to ,że ona przez 14 lat się nie odezwała do mnie, nie szukała kontaktu ze mną .Teraz jak jest w potrzebie to szuka kontaktu i pomocy. Ja nie moge zapomniec o tym co mi zrobiono. Jak się dowiedziałąm , że chce się ze mną skontaktowac to wszystko ożyło na nowo. Wspomnienia powróciły. Ja byłam już spokojna zapomniałam , a tu masz jak bumerang wraca. Nie chce jej skrzywdzic tak jak Ona mnie , ale nie umię i nie chce jej pomóc. Wiem może i jestem egoistką ale to trudne. To wszystko powróciło tak nagle,i nie umie sobie z tym poradzic. Mój mąż mówi nie pomagaj,jak by chciała to by szukała kontaktu wcześniej a nie teraz po 14 latach.nagle przypomniała sobie o Tobie. Nie wiem już sama co myślec o tym wszystkim i co zrobic.
Nie chcesz - nie pomagaj.
Co o tym myśleć?
Że Twoja eks przyjaciółka, a raczej dziewczyna, która pomogła wyrządzić Ci krzywdę, prosi Cię o pomoc.
Co zrobisz to Twoja decyzja, niczyja inna.
Nie zasłaniaj się brakiem chęci.
Dużo rzeczy w dorosłym życiu robimy, bo podjęliśmy taką decyzję, nie zaś dlatego, że mamy ochotę.
Przykładem wizyta u dentysty. Z chęcią rzadko kto siada na jego fotelu, a jednak podejmujemy decyzję o leczeniu zębów. Podejmujemy decyzję mimo braku chęci.
Nie chcesz - nie pomagaj.
Co o tym myśleć?
Że Twoja eks przyjaciółka, a raczej dziewczyna, która pomogła wyrządzić Ci krzywdę, prosi Cię o pomoc.Co zrobisz to Twoja decyzja, niczyja inna.
Nie zasłaniaj się brakiem chęci.Dużo rzeczy w dorosłym życiu robimy, bo podjęliśmy taką decyzję, nie zaś dlatego, że mamy ochotę.
Przykładem wizyta u dentysty. Z chęcią rzadko kto siada na jego fotelu, a jednak podejmujemy decyzję o leczeniu zębów. Podejmujemy decyzję mimo braku chęci.
Ależ Ja sie nie zasłaniam brakiem chęci, poprosiłam o porade na tym forum gdyż sama nie umiem podjąc decyzji. Wiem , że w ostateczności decyzja należy do mnie.
Dziecko niczemu winne.. ale Ty też nie zasłużyłas sobie na takie potraktowanie. Przeprosiła Cię chociażby?
Nigdy z jej ust nie padło słowo przepraszam. Nie miałyśmy kontaktu przez 14 lat.
a co dokładnie Ci napisała? odpisałas jej coś?
Z całego Twojego postu wynika, że nie chcesz jej pomóc. Twój wybór. I nie czuj się egoistką. Ta kobieta to dla Ciebie obcy człowiek. Masz prawo chronić siebie - przed złymi wspomnieniami, przed kontaktem z osobą, która wyrządziła Ci krzywdę. Czy pomogłabyś każdej obcej osobie, która poprosiłaby Cię o pieniądze? Wątpię. Ja zresztą też nie.
Jeśli zdecydujesz się jej pomóc - będziesz mogła być z siebie dumna, że potrafiłaś zapanować nad urazami i postąpić zupełnie inaczej niż ona kiedyś postąpiła wobec Ciebie. Ale jeśli lęk przed wspomnieniami jest silniejszy - nie pomagaj.
Iziaaaaak napisała mi sms z proźbą o spotkanie. Odpisałam , że nie widze powodu abyśmy po tylu latach miały sobie coś do powiedzenia. Odpisała mi , że nie ma do kogo się zwrócic o pomoc a ptrzebuje pieniędzy bo ma chore dziecko. Kwota , którą podała jest to 25 tysięcy złotych. Mogła bym jej pożyczyc bo mam takie pieniądze, ale mineło tyle lat. Jak ona zamieża mi oddac pieniądze skoro nie pracuje?Mój mąż mówi nie , a Ja mam mieszane uczucia.
Vinga myśle , że masz racje co do wspomnień. Ja do tej pory zdążyłam zapomniec, ale jeden sms od niej i wszystko wróciło. Jest mi ciężko z podjęciem decyzji. Z jednej strony wiem , że tak jak mówisz jeżeli pomoge moge byc dumna z Siebie, ale z drugiej strony boję sie , że Ona odczyta to jako powrót przyjaźni z mojej strony, a tego nie chce.
Wiesz, ja bym się tutaj bała zwykłego oszustwa. Możliwe, że jej te pieniądze są potrzebne na jakąś wyjątkową sytuację, ale może też na spłatę bezmyślnie pozaciąganych kredytów i faktycznie nie masz szans na zwrot długu? Takich kwot nie pożycza się na ładne oczy... Zresztą podejrzewam, że macie z mężem wspólne finanse i on ma też coś w tej kwestii do powiedzenia...
Jeśli boisz się tylko odnowienia przyjaźni to przecież jesteś dużą dziewczynką i możesz powiedzieć, że pomagasz jej dziecku, ale z nią nie masz o czym rozmawiać. A może Tobie pomogłoby wyjaśnienie tamtej sytuacji?
Aha, i jest takie powiedzenie, że "nie pożyczaj pieniędzy przyjacielowi bo stracisz i pieniądze i przyjaciela". Więc na pewno o odrodzenie przyjaźni nie masz co się martwić...
Vinga Ja nie chce wyjaśnienia tamtej sytuacji, chce zapomniec tak jak próbowałąm przez te wszystkie lata. Właśnie dlatego ,że mamy wspólne finanse mój mąż jest przeciwny pomocy.Jak już wspomniałam Ja nie miałam z nią kontaktu przez 14 lat i nadal nie chce miec. Nie mam pewności też żadnej , że mi mówi prawde o chorobie dziecka. Nie chce tego sprawdzac bo i po co?Jestem dużą dziewczynką , ale miotam sie i nie umie sobie z tym poradzic .
25 2011-10-29 22:37:32 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-10-29 22:44:44)
Ona nie jest Twoja przyjaciółką i nigdy nie byla!! ja bym jej nie ufała, już raz wciągneła cię z pułapkę nie wiadomo co znowu knuje,bo to co zrobila świadczy o całkowitej demoralizacji, gdyby w odpowiednim czasie zajęły sie nią organy ścigania to by nie doszło do drugiego gwałtu. Uważaj.
Jeżeli masz dylemat moralny to pomorz jakiemus choremu dziecku, rodzice podają numery konta przez organizacje i przyda sie im każda złotówka, przynajmiej bedziesz miala pewnosć, że dajesz na chore dziecko.
Zdesperowana matka prosi wszędzie nawet o niewielkie sumy a nie o taką kase w sumie obca osobe, uwazaj!
Ona nie jest Twoja przyjaciółką i nigdy nie byla!! ja bym jej nie ufała, już raz wciągneła cię z pułapkę nie wiadomo co znowu knuje,bo to co zrobila świadczy o całkowitej demoralizacji, gdyby w odpowiednim czasie zajęły sie nią organy ścigania to by nie doszło do drugiego gwałtu. Uważaj.
Jeżeli masz dylemat moralny to pomorz jakiemus choremu dziecku, rodzice podają numery konta przez organizacje i przyda sie im każda złotówka, przynajmiej bedziesz miala pewnosć, że dajesz na chore dziecko.
Zdesperowana matka prosi wszędzie nawet o niewielkie sumy a nie o taką kase w sumie obca osobe, uwazaj!
Ja nie mogłam zgłosic tego na policje. Szwagier tego chłopaka jest komisarzem w policji kryminalnej, ja po tym wszystkim i tak przeszłam piekło bo to mnie oskarżano o zmarnowanie życia jemu. Wiem , że mogłam zapobiec gwałtowi na tamtej dziewczynie, ale nie zrobiłam nic. Mam poczucie winy , które mnie prześladuje do dzisiaj.Pomimo upływu lat nie moge zapomniec o tym co zrobił mnie i tamtej dziewczyni.Masz racje powinnam zastanowic sie nad formą pomocy dla niej, Byc może to i jest jakieś oszustwo, nie wiem. Dokładnie tak jak mówisz zdesperowana matka szuka pomocy wszędzie.Co do pomocy dla innych dzieci pomagam już mojemu bratu , który ma ich troje.
Nie, napisałam Ci bys trzymała się od niej z daleka bo to może być pulapka. Co do tego co sie stalo, bylas mloda i bałaś sie, szkoda tylko,że nie wpadli wczesniej.
Nie, napisałam Ci bys trzymała się od niej z daleka bo to może być pulapka. Co do tego co sie stalo, bylas mloda i bałaś sie, szkoda tylko,że nie wpadli wczesniej.
Maju tu nie chodziło o strach , ani o moją młodośc. Jak napisałam wcześniej Jego szwagier jest komisarzem w policji kryminalnej. Piekło jakie przeszłam było spowodowane właśnie przez policje. Przez jego szwagra i jego kolegów.
29 2011-10-29 23:19:30 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-10-29 23:20:28)
Wierzę, tym bardziej odetnij sie i poszukaj psychologa, "owce" w Twojej głowie powinny juz zamilknać ( to z filmu)
Dlaczego masz dylemat? Nie jest i nie byla Twoja przyjacółką,jest obcą osoba a chorych dzieci jest wiele, nie jesteś jej nic winna.
Wierzę, tym bardziej odetnij sie i poszukaj psychologa, "owce" w Twojej głowie powinny juz zamilknać ( to z filmu)
Dlaczego masz dylemat? Nie jest i nie byla Twoja przyjacółką,jest obcą osoba a chorych dzieci jest wiele, nie jesteś jej nic winna.
Dlaczego mam dylemat? Nie chce uchodzic za egoistke , która odwraca sie plecami do osoby potrzebującej. Co do psychologa myśle , że go nie potrzebuje. Niegdy jak do tej pory nie korzystałąm z pomocy specjalisty.
31 2011-10-29 23:30:24 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-10-29 23:33:08)
Zrobisz jak zechcesz ale uważaj,takiej kasy nie daje się na piekne oczy , daj na konkretny cel ( wózek , leki) nie do reki.
Wielu ludzi potrzebuje pomocy ale wielu zeruje na dobrym sercu, uważaj na nią.
Dziekuje maja 84.
Przepraszam, myślałem, że nadal z tamtym jest..lecz skoro się powiesił..
A tego szwagra i jego kumpli trzeba by pod trybunał, zdanie odznaki i do paki.
Prawdopodobnie ci ze Sztrasburga prędzej by tu coś wskórali.
Nie zgłosiłaś poprzez tych pseudopolicjantów a i tak miałaś ciężko..więc moim zdaniem raczej nie powinnaś siebie winić, co najwyżej ich.
Dokładnie, to może być oszustwo.
Nie musisz nic sprawdzać, to jej zależy i to ona powinna udowodnić, że mówi prawdę.
Lecz dokumenty można sfałszować..
Chyba jednak lepiej nie dawać i dokładnie tak jak pozostali piszą, zgłosiłaby się do fundacji.
Jeśli żadna fundacja jej nie pomaga to znaczy, że kłamie.
popieram.
Przyjaźni nie odbudujesz, być może to zwykłe oszustwo. POza tym gdzie "przyjaciółka" ma tupet? Powinna zacząć od słowa "przepraszam". Nie czuj się winna, ja bym nie pomogła, i nie chodzi o urazy z przeszłości, to wg mnie zupełnie obca osoba.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, dzięki Wam teraz już wiem jaką decyzje podjąc. Nie pomoge, trudno niech myśli co chce.Nasza przyjaźń umarła 14 lat temu. Nie chce do tego wracac , a i Ona , Mnie nie jest do niczego potrzebna.
No i bardzo dobrze. Argument "żeby nie wyjść na egoistkę" nie jest żadnym argumentem. Na świecie jest mnóstwo potrzebujących dzieci - możesz pomóc jakiemukolwiek, tym bardziej, że nawet nie wiesz, czy jej opowieści o trudnej sytuacji są prawdziwe,
Luminata, wg mnie nie zachowujesz sie jak egoistka, tylko osoba posiadająca instynkt samozachowawczy... ja mam taki charakter, że jak ktoś mi zrobi coś złego, to nie ma bata ale do końca życia jestem z tym kims na wojennej sciezce. nawet jak mnie przeprosi, to ok- przeprosiny przyjete ale nie zapominam krzywdy ktora wyrzadzil. Tak wiec zrob jak uwazasz, ja bym nie pomagała, bo ciekawe czy ona myślała jak sie czujesz, czy Cie boli jak tamten zwyrodnialec Cie gwałcił? I kto miał do Ciebie pretensje, że zmarnowałaś mu życie? Phi kobieto! Jesteś dla siebie najważniejsza! Dziecko jak mówicie nie jest niczemu winne ale od pomocy chorym dzieciom jest polsatowska akcja "nie jestes sam" a nie kobieta której zniszczona psychikę! Tutaj doradziłabym zdrowy egoizm...
Trzymaj się od tego z daleka!! Skoro jest to dwoje sprawnych i zdrowych ludzi nie widzę problemu, żeby pracowali. Jak nie pracują znaczy kombinują. I jaki to trzeba mieć tupet, żeby po tym co Ci zrobiła, po tylu latach prosić Cię o pomoc. Odetnij się od tego i nie dawaj się na "ładne oczy", ani dziecko nabrać. Jest opieka społeczna, są renty, jakby chcieli to by coś znaleźli.
99.9 % społeczeństwa nie obwinia za nic dzieci, wiec ktoś pomoże ... Ty sie trzymaj od tego z daleka. Wystarczy dramatycznych wspomnień kojarzonych z tą przyjaźnią ....
Dziękuję za wsparcie i pomoc. Ja po tym wszystkim co Mi zrobili nie mogłam się pozbierac. Po pół roku od zdarzenia poznałam mojego męża. Dzięki niemu odżyłąm i pomógł mi bardzo. Jednak na początku nie było łatwo, nie chciałąm dac się dotknąc nikomu , nie mówiąc już o żadnym facecie. Po jakimś czasie powiedziałam mojemu chłopakowi , a od 12 lat mężowi co Mi sie przydażyło. Pomógł mi bardzo , zaciągnął siłą na posterunek policji. Jednak mineło już 2 lata , a On się powiesił. Nie mogłam zrobic już nic. W 1999 roku wyszłam za mąż za super faceta,pomimo iż nie możemy mic dzieci jesteśmy szczęśliwi. Od momentu poznania mojego męża nie myślałam już o tamtym zdażeniu. Wyjechałam z mojej miejscowości, a tu nagle po 14 latach bum oddzywa sie Ona. Ciężko mi z tym , to zaczyna wracac ze zdwojoną mocą. Staram się nie myślec , ale się nie da. Jeżeli chodzi o pomoc dzieciom to tak jak wspomniałam , pomagam mojemu bratu , który ma ich 3.Zdecydowałam nie pomoge i zdania nie zmienię . Jeszcze raz dziekuję za porady.
W życiu bym takiej dziewczynie nie pomogła. Żebrakowi byś 25 tysięcy dała? Ja nie, a jest duże prawdopodobieństwo, że jest porządniejszym człowiekiem od Twojej "przyjaciółeczki". Podaj mi choć jeden rozsądny powód, dla którego miałabyś jej pomóc. Niepomaganie jej to nie egoizm, to zdrowy rozsądek i zachowanie godności. Jakbym była w Twojej sytuacji to bym chyba dziewczynę wyśmiała za taką bezczelność.
Iziaaaaak napisała mi sms z proźbą o spotkanie. Odpisałam , że nie widze powodu abyśmy po tylu latach miały sobie coś do powiedzenia. Odpisała mi , że nie ma do kogo się zwrócic o pomoc a ptrzebuje pieniędzy bo ma chore dziecko. Kwota , którą podała jest to 25 tysięcy złotych. Mogła bym jej pożyczyc bo mam takie pieniądze, ale mineło tyle lat. Jak ona zamieża mi oddac pieniądze skoro nie pracuje?Mój mąż mówi nie , a Ja mam mieszane uczucia.
Zdecydowanie NIE!
25 tysiecy to nie jest pare złotych.
Odzywa sie do ciebie po tym co Ci zrobiła i po wielu latach milczenia.Mam wrazenie ze chce Cie naciągnąć i wykorzystać...to wszystko
Nie pomogłabym w takiej formie,jesli potrzebuje na rachunki niech te rachunki przedstawi i udokumentuje ze rzeczywiscie jest potrzeba ale nic na gebe.
Poza tym uwazam ze nie zasługuje na twoja pomoc!
maja 84 napisał/a:Wierzę, tym bardziej odetnij sie i poszukaj psychologa, "owce" w Twojej głowie powinny juz zamilknać ( to z filmu)
Dlaczego masz dylemat? Nie jest i nie byla Twoja przyjacółką,jest obcą osoba a chorych dzieci jest wiele, nie jesteś jej nic winna.Dlaczego mam dylemat? Nie chce uchodzic za egoistke , która odwraca sie plecami do osoby potrzebującej. Co do psychologa myśle , że go nie potrzebuje. Niegdy jak do tej pory nie korzystałąm z pomocy specjalisty.
Nie, nie potrzebujesz psychologa. Bo masz w wiekszosci rowno pod sufitem. Jedyne czego nie rozumiem to to ze zalezy ci na opinii w oczach przestepczyni (czyz pomoc w przestepstwie jakim byl gwalt nie jest przez polskie prawo klasyfikowana jako przestepstwo?). A co z tego ze ona sobie pomysli ze jestes egoistka? A co z tego ze inni sobie tak pomysla? Masz swoje powody ,uzasadnione!, zeby odmowic jej wszelkiej pomocy i jakiejkolwiek formy kontaktu. Nie pomagaj, nie dawaj kasy, zwlaszcza takiego kalibru! i zapomnij o niej. Jestem cholernie zaskoczona ze ona w ogole smiala sie do ciebie odezwac po tym co ci pomogla zrobic. Ja bym jej jeszcze oko podbila ![]()
Moi drodzy właśnie parę godzin temu dostałam sms od Niej. Napisała mi czy zdecydowałąm się udzielic jej pomocy? Odpisałam , że nie pomogę Jej, że skoro nie odezwała się przez tyle lat , nigdy mnie nie przeprosiła za to co się stało to niech idzie gdzie inndziej szukac pomocy , bo ode mnie jej nie dostanie. Na Moją odpowiedź ona mi odpisała , że jestem zwykłą s... bez skrupułów i w obliczu choroby dziecka nie chce jej pomóc. Myślałam , że mnie trafi czytając sms od Niej. Co za tupet ? Odpisałam , że tym kimś jak Ona mnie określa jest Ona sama, a to chocby dlatego,że miała wogóle czelnosc do Mnie napisac po tylu latach. Na to Ona mi odpisała , że prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie , a Ja właśnie pokazałam klase odmawiając jej pomocy, że wedłóg niej nic mnie nie kosztuje pożyczenie paru groszy skoro mam możliwośc. Że Ona nie rozumie jak można byc tak nie wrażliwym na chore dziecko, ale tak jak Ona twierdzi , że skoro nie mam dzieci to nie mogę tego zrozumiec.Że jestem tylko zwykłą egoistką ,dla której kasa jest ważniejsza niż pomoc dziecku. W tym momencie mój mąż sie wściekł i zadzwonił do Niej, grzecznie Ją poprosił o zaprzestanie kontaktowania się ze Mną jeżeli tego nie zrobi pójdzie na policje. Na co Ona mu odpowiedziałą , że to był oststni sms do Mnie i Ja dla niej umarłam, po czym sie rozłączyła i wyłączyła telefon. Ja całe popołudnie chodze roztrzęsiona jak osika , mój mąż zdenerwowany, kurcze już nie wiem co myślec o tym wszystkim.
Ona była wtedy bez skrupułów, więc nie jest taka święta.
Nie ma prawa tak Cię oceniać po tym co Tobie zrobiła.
Ty z kolei masz pełne prawo jej nie wierzyć, gdyż już raz zawiodła twoje zaufanie.
Nie odpisuj ... nie reaguj .. nie denerwuj sie. nie czytaj wiecj wiadomosci od niej. Zignoruj, lub ustaw w telefonie BlackList.
Niech czas zrobi swoje ....
Dokładnie tak jak piszesz młody stary. Mam prawo jej nie wieżyc. Zwłaszcza po tym co Mi napisała wiem , że nie do końca jest tak jak mówi. Tutaj chyba nie chodzi o chorobe dziecka , ale o zwykłe naciąganie. Ona wie , że kiedyś zrobiłam wiele dla Niej i chyba dlatego to wykożystuje. Tylko dlaczego teraz , po tylu latach?
Moze w rodzinie i wsród znajomych juz nikt wiecej nie chce pozyczac
... Są tacy ludzie, którzy zapominają oddawać i im z reguły sie niechętnie pozycza. Zwłaszcza jeśli wiele jest do oddania ![]()
Z tego co wiem to rodzina sie od nich odwróciła , ale powodu nie znam. Przykro Mi jest , że po mimo upływu lat Ona jedynie odezwała się do Mnie po pieniądze . Tylko o to Jej chodziło.
Widocznie znalazła się akurat teraz w jakimś dołku finansowym i akurat przypomniała sobie o Tobie.
Wiedziała ,że kiedyś mogła bardzo liczyc na Ciebie ,więc pomyślała czemu by znowu nie spróbowac.
Luminita znasz pewnie to powiedzenie-"kto ma miękkie serce ten ma twardą d***"
I wiele osób wykorzystuje czyjeś dobre serce,dobre intencje,czyjąś wrażliwośc.
A Twoja koleżanka to typ podłej ,wyrafinowanej osoby, pozbawionej wszelkich skrupułów .
Niektórzy urodzili się po to by żerowac na innych.
Daj sobie z nią spokój ,bo nie jest warta nawet splunięcia.
Trzymaj się.
51 2011-10-30 23:28:44 Ostatnio edytowany przez Luminita (2011-10-30 23:30:47)
Dzięki strzała.Wiem , że nie jest warta niczego , ale już kiedyś mnie zawiodła i teraz znowu zakłóca mój spokój. Mój mąż powiedział Mi dokładnie to samo przysłowie , którego użyłaś Ty. Zawsze starałąm sie pomagac ludziom i zawsze na Tym źle wychodziłam . Dlatego tym razem stop. dziecko nie może byc kartą przetargowa , ani argumentem do pożyczenia takich pieniędzy.
Howgh
Może nawet jest zdrowe a jej tylko chodzi o kasę.
Dobrze postąpiłaś.Jestem z ciebie dumna!!!
Dobrze postąpiłaś.Jestem z ciebie dumna!!!
Dziękuję SweetHarmony , Ja też jestem z Siebie dumna, choc musze przyznac , że sporo mnie kosztowała ta decyzja.
Autorko, jeśli rzeczywiście ma chore dziecko ma masę możliwości uzyskania pomocy! Chociażby Fundacje które zawsze pomagają, maja pod opieką masę chorych dzieci.
To co Ci teraz napisała, świadczy tylko o tym że nie jest niczego warta! I jeśli nie zacznie szanować innych, jej dziecko ucierpi jeszcze bardziej.
Nie denerwuj się, nie ma o co, tamtej przyjaciółki już nie ma i już nigdy nie będzie.
A Ty i tak okazujesz się wspaniałą osobą, bo masz dylemat czy pomóc czy nie, pomimo takiego traumatycznego przeżycia! Powinnaś być z siebie dumna, bo masz dobre serduszko.
Gdyby czasem jeszcze się odezwała.. a Ty chciała w jakiś sposób im pomóc, powiedz niech wstąpią do fundacji, a ty wówczas pomożesz finansowo (oczywiście jeśli zmieniłabyś zdanie, myślę, że taka forma pomocy jest bardziej wiarygodna).
Właśnie chodzi o to , że Ja tak naprawde nic nie wiem o Niej o jej rodzinie. Nie miałam z Nią kontaktu przez tyle lat. Nie wiem czy ma naprawde chore dziecko. Dzisiaj mój mąż ma sie spotkac z Jej bratem może coś się dowie. Napisze wieczorem. Ta całą sytuacja mnie przytłacza.
Witam .Miałam napisac wieczorem czego dowiedział się mój mąż od brata tej osoby. Otóż rodzina odwróciła się od Nich z powodu ciągłego pożyczania pieniędzy na tzw.wieczna oddanie. Dziecko ich nie jest wcale chore,Oni je tak przedstawiają aby ludzie mogli im pomóc. Tak jak ktoś z Was wcześniej napisał , żerują na ludzkich uczuciach.Zasłaniają sie chorobą dziecka i dlatego brat tej osoby zgłosił ten fakt do MOP su. Mam nadzieje , że ktoś sie tym zajmie. Przykro Mi , że są na świecie tacy bezwzględni ludzie. A Ja miałam wyrzuty sumienia i dylemat , że zachowuję się jak egoistka. Normalnie Mnie trafia. Jednak jestem zadowolona , że napisałąm na tym forum o tym problemie i udzielono Mi tylu cennych rad. Dziekuję Wam za pomoc i wsparcie.
Wracaj do swojego szczescia Luminita. Nie zajmuj sie sprawami, które mogą dostarczyc Ci argumentów do kłopotów w przyszlości. Ciesz sie tym co masz i nie pakuj sie w problemy. Nie reaguj. Jest wielu ludzi, którzy mają problemy z oddawaniem ... Wielu z nich, o znajomych - przypomina sobie właśnie w momentach, kiedy kończą sie mozliwości ...
Dokładnie tak jest pożyczyc łatwo tylko gorzej z oddaniem. Ja już powiedziałąm nie pomoge i koniec.
Tylko mi chodzi o to Luminita, bys w ogóle nie angażowała sie w to myślowo. Szkoda nerwów i energii. Są na świecie ludzie, który potrafią tylko swoją postawą wnieść do życia trochę błota. A ty ... masz wszystko poukładane ... jestes szczesliwa ... i wlaśnie tak ma zostac.
Jesli jest zagrozone dobro jej dziecka i jest ono chore - to ktos na pewno pomaga. nie jestes jedyna na świecie ... pozdrawiam Cię
61 2011-11-01 22:58:19 Ostatnio edytowany przez Luminita (2011-11-01 22:59:29)
Tylko mi chodzi o to Luminita, bys w ogóle nie angażowała sie w to myślowo. Szkoda nerwów i energii. Są na świecie ludzie, który potrafią tylko swoją postawą wnieść do życia trochę błota. A ty ... masz wszystko poukładane ... jestes szczesliwa ... i wlaśnie tak ma zostac.
Jesli jest zagrozone dobro jej dziecka i jest ono chore - to ktos na pewno pomaga. nie jestes jedyna na świecie ... pozdrawiam Cię
Dzięki za pozdrowienia, Ja również pozdrawiam. Wiesz , to nie jest wcale takie łatwe jak by sie wydawało. Miałam spokój przez tyle lat, nie myślałam , a raczej starałam sie nie myślec o tym co się stało, aż tu nagle jeden telefon i boom. Wiem , że szkoda nerwów , ale to jest zbyt świeże jak na dzień dzisiejszy , odżyło wszystko. Jedyne co jest dobre w tym wszystkim , iż nie jestem sama , mam męża , który mnie rozumie i wspiera i to jest dla mnie najważniejsze.
Wiem, że to nie jest łatwe. Dlatego tak dużo i często do Ciebie piszę ...
Masz męża z którym jestes szczesliwa - ,
masz swój rozum, który równie dobrze wskazuje Ci właściwy kierunek,
no i masz czytelników naszej listy, ... w której wszyscy zgodnie twierdzimy:
"Nie ruszaj g.....a, nie będzie śmierdzieć ..."
Wiem to wszystko i bardzo wszystkim dziekuję za pomoc i zrozumienie. Nie było łatwo napisac na forum o czymś takim. DZIĘKUJĘ.
Witajcie ponownie ,już nie wiem co zrobic wczoraj spotkałam brata mojej ex przyjaciółki, popytałam o co chodzi w tym wszystkim , czy naprawde ma chore dziecko?Brat zapewnił mnie , że to wszystko jest nie prawdą , Ona nie ma chorego dziecka , to jest tylko taka bajka z ich strony bo potrzebują kasy. Podziękowałam Jemu za informacje , jednak po około godzinie dostałam sms od Niej. Jego treśc jest następująca,,przestań się wtrącac w moje życie , jesteś nikim , Ja chciałąm kasy a nie wywiadu o mojej rodzinie,,Normalnie szlag mnie trafił. Odpisałam Jej na sms ,,Moja droga to Ty sie odezwałaś do mnie z proźbą o pomoc , normalną rzeczą jest , że chciałam wiedziec coś o twojej sytuacji,a tak po za tym dlaczego taką złością reagujesz na moją odmowe pomocy,,Ona mi odpisała coś takiego,,zasłużyłaś sobie na takie traktowanie , jesteś i byłaś zwykłą dziwką , a D...zrobił dobrze to co zrobił przynajmniej masz wspomnienia na całe życie,,.Wkurzyłam sie i już nie odpisałąm nie chciałam ciągnąc tej farsy smsowej. Zadzwoniłam do mojego znajomego policjanta ,poprosiłam Jego o pomoc, dzisiaj rano spotkałam sie z Nim. Niestety w tych smsach niema nic co mogło by pozwolic na pouczenie o interwencje ze strony Policji. Nie wiem co robic , pomóżcie prosze,pozdrawiam wszystkich.
Luminita, a po co jej się jeszcze tłumaczysz tymi esemesami,miałaś dac sobie z nią spokój i nie reagowac na jakiekolwiek jej próby zaczepki.
Nie pomogłaś,słusznie. A ona będzie próbowała Ci za to teraz dopiec,a ty jeszcze dobierasz słowa ("moja droga"),żeby jej tylko nie urazic.
Wrzuc na luz i zignoruj jej zaczepki.