Tak sobie myślę, czy dzisiejszy model rodziny bardzo różni się od tego sprzed 20-30 lat?! Majątek istniał zawsze, jako coś, co posiadamy (mniejszy, większy).
Znam przypadek, gdzie dwie siostry otrzymały po ojcu dom. W testamencie było napisane "po połowie". I tak sobie mieszkały przez wiele lat: jedna na dole, druga na górze. Zrobiły osobne wejścia etc. Po latach teraz sądzą się strasznie o to, że jak pół to pół. Jedna bowiem ma większy "dom" o około 10m kwadratowych (trudno nawet rzeczoznawcy było obliczyć dokładnie ile: tu skośna ściana, tam coś...). A ta co ma mniejszy twierdzi, że skoro po połowie tzn. po równo. Absurd! Dwie siostry - ogromna nienawiść.
Znacie takie przypadki?
Przypomniało mi sie coś jeszcze. Pewien facet mieszkał na wsi. Wdowiec. Miał córkę. Gospodarstwo spore. Córka poznała chłopaka i namówiła ojca, aby ten sprzedał wszystko i aby wyjechali do miasta. Trudno było facetowi to wszystko zostawić (ojcowizna, nawyki etc.), ale dla córci wszystko. Kupił ogromne mieszkanie w wielkim mieście. Zapisał na córkę, aby potem nie było problemów z papierkami (w Polsce ze wszystkim trudno).
I co? Córka po tygodniu wystawiła mu walizki za drzwi. Jest bezdomnym, nawet nie wiem czy jeszcze żyje.
To okropne jak "mamona" i jej pochodne zmieniają człowieka, a raczej odczłowieczają. Ludzie nie bądźmy tacy! Przecież to nie ludzkie!