Zakochałam się w mężczyźnie, który jest żonaty i niby mówi że też kocha ale wiem że w każdej chwili mi powie żegnaj jeśli okoliczności tego będą wymagać, sprawia wrażenie że nie bardzo mu zależy, z drugiej strony znów pokazuje że jestem ważna dla niego. Chcę się z tego wyplątać ale nie mogę uczucie zżera mnie od środka nie sądziłam że mogę jeszcze kogoś pokochać, uzależniłam się od niego. Rozmawiamy po kilka godzin dziennie ( nawet 10 ). Kocham go na zabój, z jednej strony wiem że nigdy nie będziemy razem i chcę to zakończyć bo już dość wycierpiałam przez facetów w życiu a z drugiej nie mogę bo czuję że się spalę, czuje że to na niego czekałam całe życie. Beznadziejna sprawa nie wiem jak się wyplątać z tego.
Podobne tematy
Może, po prostu znajdź sobie inny obiekt pożądania.
Tak naprawdę układ, w który się wplątałaś nie ma sensu, a jeśli wyjdzie to na jaw może mieć rówież konsekwencje, które będziesz żałować całe życie.
Mój jeszczemąż ma kochankę, której mąż powiesił sie przez ich romans, konsekwencje są takie, że obydwoje są w ciagłej depresji, a ich życie jest koszmarem.
Pomyśl o tym choć przez chwile.
Myślę o tym każdego dnia, nie chcę rozbijać tamtej rodziny. Wiem że to nie ma sensu, tylko nie potrafię się otrząsnąć z tego wracam do domu biegnę patrzeć czy mam wiadomość, siedzę i czekam czy napisze to nie do zniesienia. Próbowałam nie patrzeć nie odpisywać ale to silniejsze jestem uzależniona od niego.
Po mysl o tym czy chcesz byc ta druga, dzielic sie czyms co nie jest Twoje...Pomysl o tej kobiecie jak ona sie czuje skoro jest maz kochany maz ja zdradza?
Jak ty bys sie czula w takiej sytulacji jesli to ty byla bys zona i byla bys zdradzana...
Wiem ze milosci sie nie wybiera ona nas dopada i czasami nie mam na to wplywu...
Właśnie nie chcę tego i nie wiem jak się od tego uwolnić. Wiem że powinnam zerwać kontakty, kurde ale to takie trudne na samą myśl mnie wszytko boli i rozpadam się na kawałki.
Musisz sama zdecydowac co chcesz nikt Tobie w tym niepomoze tylko pomysl o tej kobiecie ktora niczemu nie jest winna...
poza tym skoro wiesz ze ten zwiazek nie ma przyszlosci to po co dalej w niego brgniesz...
To nie jest uzależnienie od niego, tobie po prostu jest dobrze, bo Ci słodzi, rozpieszcza, ale jaki to ma sens na dłużą mete.
Czego od niego oczekujesz w przyszłoś, że zostawi swoją rodzine.
Pomysl o swoim życiu.
Ja osobiście nie mogła bym byc z facetem, który zostawił swoją rodzine, bo dla mnie to zwykły drań, nieudacznik, przypadek beznadziejny.
Twoje życie, twój wybór, ale współczuję Ci, że wplątałaś się w coś takiego.
Nie jesteś małą dziewczynka, to pomyśl o konsekwencjach na przyszłość.
Nie słodzi mi i nie rozpieszcza to nie ten typ. Ja jestem typem zołzy i on również, nie ma jakiś wielkich podniosłych nic nie wartych słów itp. Cały czas wam piszę że chcę się z tego uwolnić liczyłam, że może ktoś był w jakiej sytuacji i wie jak zagłuszyć w sobie to uczucie, tyle razy już miałam napisane że to koniec i nie potrafiłam wcisnąć enter
Pierwszy raz w życiu nie umiem powiedzieć dość to koniec, a nigdy nie miałam z tym problemu. Chyba nigdy nie trafiłam na kogoś kto by mi tak odpowiadał pod każdym względem. Nie czarował nie robił wielkiej otoczki romantyzmu bo tego nie znoszę.
Gdybyś była typem zołzy, tak jak ja nie dała byś sobą tak manipulować.
Nie wiem jak to jest być tą drugą, ale wiem jak można przestać kochać po 15 latach małżeństwa.
Wiem powiesz, zdradził Cię i nie miałaś wyjścia.
Otóż nie, miałam wyjście, ale z tego nie skorzystałam.
Jeśli naprawdę jesteś typem zołży, odetnij się od tego typa czym predzej, albo dalej dawaj się soba bawić, bo tak naprawdę on się toba bawi, a jak mu się znudzisz, albo niedaj boże coś będziesz chciała, to kopnie Cię w tyłek - ale wtedy to on.
Nigdy żaden facet mną nie manipulował zawsze wszystko było na moich warunkach. Nigdy nie miałam takich problemów. Ja wiem o tym że to skończę jak nie dziś to jutro, bo wiem że to ślepa uliczka na końcu której jest cierpienie wielu ludzi nie tylko moje ale i Żony. Jest mi po prostu ciężko i chciałam się wygadać, a że nie mam komu to zarejestrowałam się tu. Tak z dużej litery piszę o niej bo ogromnie jej współczuje takiego męża, pewnie znajdzie zaraz następną i będzie zdradzał. Do seksu między nami nie doszło i nie dojdzie, muszę tylko walnąć się w łeb i otrzeźwieć, aby wyrwać się z tej matni.
Mądrze myślisz to już jest duży sukces, teraz trzeba jak najszybciej to zakończyć żeby było jak najmniej ofiar tej zdrady...
Jeśli chcesz się od niego uwolnić, zrób to raz a porządnie.
Dlaczego nie możesz podjąć decyzji?
Co się takiego dzieje, że nie potrafisz z nim zerwać?
Może jednak manipuluje Tobą, tylko nie chcesz w to uwierzyć.
Ja przeżyłam z takim człowiekiem 15 lat, ale było to po części świadome.
Pomyśl co daje ci ten związek?
Czy nie warto związać się z kimś wartościowym, który będzie Cię szanować?
Wiesz nie twierdzę że mną nie manipuluje, pewnie to robi. Ja tylko stwierdziłam że nigdy nikt mną nie manipulował, zawsze wszyscy mówili że jestem osobą twardo stąpającą po ziemi i tak też się czułam a tu kompletnie mi odbiło. Tak wiem że to głupota i że jestem idiotką iż się w to wplątałam.
Zresztą nie traktuję tego jako związek bo nim nie jest. W związku mogę polegać na drugiej osobie i czuć się bezpieczna i szanowana, a on przy pierwszej lepszej okazji podwinie ogon i ucieknie. Wiecie, bardzo się cieszę że tu napisałam kurcze pomogło mi to wygadanie się i powiedzenie na głos sobie że jestem idiotką jakie zawsze potępiałam i nie rozumiałam. Jeszcze dziś to zakończę póki jestem w bojowym nastroju i mam w głowie to jak sytuacja naprawdę wygląda.
następnie wezmę butelkę wina i utopię w nim smutki ![]()
Kurczę, też myślę o tym winie już od kilku miesięcy, ale jakoś nie mam towarzystwa i przy nastoletniej córce tak jakoś głupio:)
Trzymaj się swojego postanowienia, bo szkoda życia.
Niech moc będzie z Tobą:)
Pozdrawiam
Beznadziejna sprawa nie wiem jak się wyplątać z tego.
Witaj, to czego potrzebujesz to spokoj w glowie, mysli przestana przychodzic to i bedzie tobie latwiej znalezc sile woli aby zakonczyc temat. Super, ze chcesz sie z tego wyplatac to oznacza, ze poczatek juz zrobilas. Jak uciszyc glowe? Osobiscie jest mi znany tylko jeden zdrowy sposob - medytacja. Chetnie pomoge, temat nie jest trudny, wymaga jedynie checi.
Mozesz tez starac sie skierowac swoja uwage na inne rzeczy i zajac sie czyms innym, czasem to pomaga, ale temat raczej wroci, wiec proponuje jednak medytacje, wyjdzie z ciebie to co weszlo ![]()
Jezeli czujesz, ze medytacja nie jest dla ciebie to wiecej pomyslow nie mam.
serdecznie pozdrawiam
Radek
jak masz na imie?vitticeps...obawiam sie ze jestes moja kumpela!
ona przezywa to samo!
identyczna sytuacja, tylko ze znalazla wsparcie u najblizszych, ja i moje kumpelki wyciagalysmy ja na imprezy, poznawala duzo ludzi...inne towarzystwo, musisz zmienic otoczenie!
w sumie, dzis jest z facetem, który nie ma zony ani dzieci, ale zdarza jej sie ze wspomina o "eks"mężulku...
powiem Ci tylko tyle ze wspolczuje Cio ze wplątałaś sie w takie bagno, najlepszym rozwiazanie bedzie jak odwrocisz wątek, zastanow sie jak ty bys sie czula jak by Cie facet zdradzal...
ehh...wierze ze dasz rade, tak jak moja kumpela:)
tu na forum pojawiło się wiele podobnych historii i wiele różnych opinii.
dla mnie istotna jest jedna - co jest wart facet, który zachowuje się w ten sposób? nie jest uczciwy ani wobec zony, ani wobec ciebie. jest oszustem, zdrajcą, kłamcą i egoistą. zgadzając się na układ z nim.. jestes po jego zstronie,. Akceptujesz to, kim on jest, awięc jego system wartości to twój system wartości...każda chwila, którą mu poświęcasz odezwie się niesmakiem do samej siebie....
Że ma gadanego i trzyma cię godzinami przy mailu?? mater klos kobieto kochana... może to przedstawiciel handlowy po szkoleniu NLP?? tak czy siak... kawał gnoja- mówiąc delikatnie
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, podpowiedzi. Temat jak powiedziałam skończyłam (chociaż słowność mi została, skoro resztę sprzedałam diabłu). Nie powiem żebym była szczęśliwa mam burzę emocji w sobie płaczę, śmieję się, wściekam..... Nie panuję chwilo nad tym, ale staram się trzymać. Biedni tylko byli klienci dziś u mnie w pracy
Heh jeśli chodzi o przyjaciół to nikt o niczym nie wiem bo mi po prostu było wstyd. Dlatego stwierdziłam, że napiszę tu anonimowo. Mam nadzieję, iż moja emocjonalność się wkrótce uspokoi bo nie daję sobie ze sobą rady, jak nastolatka w wieku dojrzewania:)
Witajcie
Minęło troszkę czasu, czuję się coraz lepiej. Pan został wymazany z każdego aspektu mojego życia i powiem jedno jestem szczęśliwa pod tym względem, iż mam kontrolę nad tym co robię i odzyskałam swój rozum
Heh do wszystkich zauroczonych w żonatych facetach, dziewczyny da się jest ciężko ale da się odliczam dni ile mi się idało wytrzymać niczym palacz rzucający palenie, ale jestem dumna z każdego dnia na odwyku ![]()
Dobrym lekarstwem na uzależnienia jest psychoterapia. Jeżeli razy na jednej stronie napisałaś słowo "uzależnienie" to to jest taka rzecz, którą się leczy ![]()
Z resztą palenie też. I każdy nałóg. Leć do terapeuty, zanim zje Cię ochota na kolejnego "emocjonalnego papierosa".
Hmm nie sądzę aby moim nałogiem było podrywanie żonatych więc rada z psychoterapeutą chybiona. Zresztą od początku pisałam iż to nie był dla mnie fajny stan, więc nie sądzę abym miała się w coś takiego pchać w przyszłości. Główną zaletą mądrego człowieka jest to iż uczy się na własnych błędach. A jeśli będę miała ochotę jak to nazwałaś na emocjonalnego papierosa to odbędzie się to z wolnym człowiekiem. Uzależnieniem nie nazwałabym jego tylko same rozmowy, więc tu też kulą w płot.
pozdrawiam