netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdrada kiedyś

34 odpowiedzi5 367 wyświetleńzałożony przez eastwood4us, 29.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1 Ostatnio edytowany przez eastwood4us (2011-10-29 09:03:50)

Temat: Zdrada kiedyś

Zdrada kiedyś... a dziś.

Mówi, że kocha, żałuje, że jestem jej światem... czyli ogólnie tak dobrze znana mi regułka, nie pierwszy raz jestem zdradzony, nie przez nią oczywiście, ale już wiem co oznacza nóż wbity w plecy. Do jej zdrady doszło pół roku temu, nie pamiętam jak wtedy między nami było, nawet nie kojarzę żeby dawała coś po sobie poznać. Była impreza firmowa, sporo alkoholu i przystojny kolega z napompowanym ego (kiedyś chyba nawet w tym okresie zapraszał mnie na piwo). Podobno przespała się z nim tylko raz, później strasznie tego żałowała
i jak sama powiedziała starała mi się to wynagrodzić na wszelkie możliwe sposoby. Powiedziała mi o wszystkim ?bo zapytałem?, obiecała sobie, że wszystko zabierze do grobu i postara wszystko wymazać z pamięci, ale jeśli kiedykolwiek spytam czy mnie zdradziła i naprawdę będę chciał wiedzieć to się do wszystkiego przyzna. No i jakoś tak spytałem. Płacz, błaganie abym został, przebaczył, bo ona beze mnie nie da rady (ma teraz naprawdę trudny okres), ale ja już w tym momencie nic nie czułem, jakby ktoś przesunął włącznik z on na off . Odszedłem, minęło kilkanaście godzin bez niej i nic, nie lecą mi łzy, nie rozpaczam, chyba jeszcze do mnie nie dociera co się właściwie stało. Nas już nie ma i przyjdzie mi z tym żyć, choć tak wiele emocji, uczuć i wspólnych planów nas łączyło. Wyłączyłem telefon, bo ciągle dzwoniła, mam na mailu kilka wiadomości od niej, walczę ze sobą aby ich nie przeczytać.
Przyjdzie czas odbudowy własnego ego, osobowości i relacji z ludźmi choć na dzień dzisiejszy cieszę się z chwilowego wyprania z uczuć. Tylko zastanawiam się co będzie, muszę mieć wulgaryzm złą carmę, bo to już nie pierwsza zdrada.
Powiedzcie coś cokolwiek, co podniesie na duchu, bo już klęczę i za chwilę upadnę...

Nie klnij i zapoznaj się z regulaminem forum.
Moderatorka-apoteoza

2

Odp: Zdrada kiedyś

Cześć

Kto kocha nie zdradza.Rozumiem że gdybyś "nie zapytał" nic byś nie wiedział.
Każdy z Nas podejmuje decyzje, jakie by one nie były i niestety ponosi ich konsekwencje.
Mam wrażenie że,nie jesteś w stanie z "tym żyć" i nie będziesz ...
Trochę ją tłumaczysz alkoholem,trudnym okresem - nie tłumacz
Związek bez zaufania jest pustym związkiem sam to dobrze wiesz.
Daj sobie czas,zajmij się sobą.Zajmij się tym co lubisz.
Nie kontaktuj się.

CZAS

Jesteś silnym facetem ! Dasz radę

Pozdrawiam

3

Odp: Zdrada kiedyś

Ja nie dała bym już jej szansy, zawsze będzie Cię zdradzać, bo taką ma naturę.
Ludzie, którzy naprawdę się kochają szanują się wzajemnie, a ona złamała wszystkie zasady.
Trzymaj się i nie zmieniaj zdania.

4

Odp: Zdrada kiedyś

Powiedzcie mi tak z ciekawości bo nie pracowałem w dużej korporacji z w miare mieszanym towarzystwie, czy tak łatwo o zdradę na imprezach/wyjazdach firmowych?
Jak to wygląda od strony romansów itd?

5

Odp: Zdrada kiedyś

Bardzo dobrze zrobiles zostawiajac ja. Zajmij sie teraz soba, umow ze znajomymi, znajdz nowe hobby. Za nic do niej nie wracaj, bo z tego co mowisz to ona tak duzych wyrzutow sumienia nie ma skoro nie powiedzialaby ci nic z wlasnej inicjatywy.
Ruszaj na przod ze swoim zyciem i nie ogaladaj sie za siebie. Zobaczysz niedlugo wszystko sie ulozy.

Pozdrawiam cie serdecznie. Glowa do gory smile

6

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

Zdrada kiedyś... a dziś.

Mówi, że kocha, żałuje, że jestem jej światem... czyli ogólnie tak dobrze znana mi regułka, nie pierwszy raz jestem zdradzony, nie przez nią oczywiście, ale już wiem co oznacza nóż wbity w plecy. Do jej zdrady doszło pół roku temu, nie pamiętam jak wtedy między nami było, nawet nie kojarzę żeby dawała coś po sobie poznać. Była impreza firmowa, sporo alkoholu i przystojny kolega z napompowanym ego (kiedyś chyba nawet w tym okresie zapraszał mnie na piwo). Podobno przespała się z nim tylko raz, później strasznie tego żałowała
i jak sama powiedziała starała mi się to wynagrodzić na wszelkie możliwe sposoby. Powiedziała mi o wszystkim ?bo zapytałem?, obiecała sobie, że wszystko zabierze do grobu i postara wszystko wymazać z pamięci, ale jeśli kiedykolwiek spytam czy mnie zdradziła i naprawdę będę chciał wiedzieć to się do wszystkiego przyzna. No i jakoś tak spytałem. Płacz, błaganie abym został, przebaczył, bo ona beze mnie nie da rady (ma teraz naprawdę trudny okres), ale ja już w tym momencie nic nie czułem, jakby ktoś przesunął włącznik z on na off . Odszedłem, minęło kilkanaście godzin bez niej i nic, nie lecą mi łzy, nie rozpaczam, chyba jeszcze do mnie nie dociera co się właściwie stało. Nas już nie ma i przyjdzie mi z tym żyć, choć tak wiele emocji, uczuć i wspólnych planów nas łączyło. Wyłączyłem telefon, bo ciągle dzwoniła, mam na mailu kilka wiadomości od niej, walczę ze sobą aby ich nie przeczytać.
Przyjdzie czas odbudowy własnego ego, osobowości i relacji z ludźmi choć na dzień dzisiejszy cieszę się z chwilowego wyprania z uczuć. Tylko zastanawiam się co będzie, muszę mieć kurewsko złą carmę, bo to już nie pierwsza zdrada.
Powiedzcie coś cokolwiek, co podniesie na duchu, bo już klęczę i za chwilę upadnę...

Zostałeś zraniony. To boli, bardzo, zostawia ślad...
Napisałeś jednak, że wiele Was łączyło, uczucia, wspólne plany... dlaczego więc doszło do zdrady ?
Może warto zastanowić się nad tym, zawsze jest jakaś przyczyna.
Będziesz mądrzejszy na przyszłość... ale i ostrożniejszy,
tym bardziej, że wspomniałeś, że to nie pierwszy raz zostałeś zdradzony...
Będzie Ci ciężko zaufać, bo  będziesz się obawiał, że znów możesz zostać zraniony.

Ale zapamiętaj....
Jak się kocha, to nie ma miejsca na zdradę, nawet jeśli % szumią w głowie, nawet jak się ma chwilę słabości... i nie ma wytłumaczenia!

Teraz jest Ci ciężko, ale to minie, daj sobie czas, gdyż to najlepsze lekarstwo...
Wiem, że łatwo się mówi, a ciężej wprowadzić w życie, ale...
To działa, a więc głowa do góry mój drogi ! smile

7

Odp: Zdrada kiedyś

Fitiana, nie mam pojęcia co było źle, nie przypominam sobie żadnego kryzysu w tym okresie, było dobrze nawet wspaniale, choć jak teraz o tym myślę to te wszystkie chwile które z nią przeżyłem są pewnie spowodowane wyrzutami sumienia. Łapię się na tym, że zaczynam szukać winy w sobie, powinienem dać sobie w twarz za to, ona teraz chce naprawić związek, skoro czegoś jej brakowało tego czegoś co popchnęło ją do zdrady, to dlaczego wtedy nie chciała rozmawiać stanąłbym na rzęsach żeby miała wszystko i chyba to jest moją wadą, bo tamten drugi zlewał ją totalnie, a ja głupi byłem przy niej zawsze, ale PRZYRZEKAM że nigdy więcej. Teraz liczę się tylko ja i moje problemy...

Mam zamiar wyjechać na drugi koniec Polski(co planowaliśmy wspólnie) i tam ułożyć sobie życie na nowo, ale kur... tak mi jej brakuje, właśnie teraz przydałaby mi się najbardziej, paranoja. 

Mówi, że z nim to był tylko raz, później ryczała, że to zrobiła, zwolniła się z pracy i już nigdy nie miała z nim kontaktu, przez te pół roku była najlepszym wydaniem siebie, może chociaż po części odkupiła swoje winy. Już staram się ją tłumaczyć, phuu.

Muszę odejść, nie chować dumy do kieszeni tylko normalnie odejść z klasą bez łaszenie się, a ona musi wiedzieć że straciła coś na czym jej zależało, to będzie też nauczka dla niej by na przyszłość takich rzeczy nie robiła.
Tylko do cholery to takie trudne??

8

Odp: Zdrada kiedyś

Wiem jak sie czujesz, sama bylam zdradzona dwukrotnie. Pierwsza zdrada byla dla mnie totalnym szokiem, dowiedzialam sie przypadkiem po 3 letnim zwiazku na 2 tygodnie przed matura. Bylam mloda, probowalam wybaczyc, ale nie potrafilam znalezc w sobie wystarczajaco duzo sily.
Druga zdrade przyjelam spokojniej, dowiedzialam sie tak normalnie, podczas rozmowy. Sytuacja podobna do Twojej- firmowa impreza, zbyt duzo alkoholu i samotna kolezanka (jakie to banalne, prawda?). Tez zalowal, mowil, ze kocha, prosil o wybaczenie...
Co z tego, skoro to sie juz stalo...

Po zdradzie nic nie jest juz takie samo. Kazdy kolejny zwiazek bedzie mial to pietno...
I zawsze juz bede zadawala sobie pytanie: jak moglam temu zapobiec?
W koncu nic sie nie dzieje bez przyczyny...

Chcialabym napisac cos pocieszajacego. Powaznie.
Tylko co to mialoby byc? Czy sa takie slowa, ktore by sprawily, ze poczujesz sie lepiej?
Nie ma. Tylko czas moze Ci pomoc. Musisz sie postarac nabrac dystansu do tego zdarzenia. Nie odbieraj na razie telefonow od Niej. Unikaj kontaktu. Zaszyj sie gdzies na jakis czas. Wyrzuc z siebie ta zlosc- pogadaj z kims zaufanym, albo pisz- to pomaga.
Potrzebujesz czasu, zeby to wszystko przemyslec. Zastanow sie czy chcesz(potrafisz) jej wybaczyc. To tylko Twoja decyzja...

9 Ostatnio edytowany przez Fitiana (2011-10-29 23:39:52)

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

Fitiana, nie mam pojęcia co było źle, nie przypominam sobie żadnego kryzysu w tym okresie, było dobrze nawet wspaniale, choć jak teraz o tym myślę to te wszystkie chwile które z nią przeżyłem są pewnie spowodowane wyrzutami sumienia.Łapię się na tym, że zaczynam szukać winy w sobie, powinienem dać sobie w twarz za to, ona teraz chce naprawić związek, skoro czegoś jej brakowało tego czegoś co popchnęło ją do zdrady, to dlaczego wtedy nie chciała rozmawiać stanąłbym na rzęsach żeby miała wszystko i chyba to jest moją wadą, bo tamten drugi zlewał ją totalnie, a ja głupi byłem przy niej zawsze, ale PRZYRZEKAM że nigdy więcej. Teraz liczę się tylko ja i moje problemy...

Przeżyte chwile są spowodowane wyrzutami?
Czemu?
Dlaczego obwiniasz siebie?
Dać w twarz? Sobie? Za co?
Sam zadajesz sobie te pytania i odpowiedz sobie na nie szczerze...
Zastanów się, analizuj, będziesz wiedział gdzie może tkwi błąd, na przyszłość bardzo się przyda...
Rozmowa najważniejsza, zawsze szczera, ale do tego trzeba dojrzeć...umieć, chcieć...
Czasami bywa tak, ze jedno chce bardziej, więcej...
Nie przyrzekaj, bo to kwestia czasu, przejdzie, nigdy nie mów nigdy, tylko następnym razem będzie inaczej, ostrożniej, może lepiej.

eastwood4us napisał/a:

Mam zamiar wyjechać na drugi koniec Polski(co planowaliśmy wspólnie) i tam ułożyć sobie życie na nowo, ale kur... tak mi jej brakuje, właśnie teraz przydałaby mi się najbardziej, paranoja. 

Mówi, że z nim to był tylko raz, później ryczała, że to zrobiła, zwolniła się z pracy i już nigdy nie miała z nim kontaktu, przez te pół roku była najlepszym wydaniem siebie, może chociaż po części odkupiła swoje winy. Już staram się ją tłumaczyć, phuu.

Muszę odejść, nie chować dumy do kieszeni tylko normalnie odejść z klasą bez łaszenie się, a ona musi wiedzieć że straciła coś na czym jej zależało, to będzie też nauczka dla niej by na przyszłość takich rzeczy nie robiła.
Tylko do cholery to takie trudne??

Czasami takie zmiany (np. wyjechać na drugi koniec Polski) dają niezłego, pozytywnego kopa, bo zmieniasz wszystko, ale do tego też trzeba dojrzeć...
najważniejsze to nie podejmować pochopnie decyzji, skoro wszystko jeszcze jest na tyle świeże, to warto to solidnie przemyśleć....

Odejść z klasą ??
Co to ??
Przepraszam...
Zachowanie męskiego EGO ?
Uważam, że problem tkwi głębiej. Warto go poszukać, spróbować zrozumieć i być może uniknąć na przyszłość.
To kolejne doświadczenie. Zdobyte.
Nauczka dla niej ?? To Twoja forma kary... Ja jej pokaże... Przekaz jest jasny, dla mądrej i dojrzałej kobiety.
Powinna zrozumieć.
A że trudne? Zawsze takie będzie.
Wszystko jest trudne, nim stanie się proste.

Długo byliście razem ??

10

Odp: Zdrada kiedyś

Nie wiem czego na sile chcesz ja usprawiedliwic. Szukasz na sile wytłumaczenia jej zachowania. Po co ? tak kobieta jest jak dziecko ... w trakcie trwania waszego związku badawczo kontrolowała jak wysoko może wejść Ci na głowę. Mogło by dojść do tego, że mijał byś sie z Kenem w drzwiach.
Nie żałuj, nie usprawiedliwiaj, nie ulegaj pokusom czytania maili i wiadomosci SMS, niech sie wypcha ...

11

Odp: Zdrada kiedyś
Marzyciel napisał/a:

Powiedzcie mi tak z ciekawości bo nie pracowałem w dużej korporacji z w miare mieszanym towarzystwie, czy tak łatwo o zdradę na imprezach/wyjazdach firmowych?
Jak to wygląda od strony romansów itd?

od zawsze pracowałam w korporacjach, takich międzynarodowych, finansowych, gdzie jest się tylko trybikiem w wielkiej machinie Grupy. towarzystwo mieszane, integracji nigdy dość.
i oczywiście widziałam różne, przypadkowe pary miętolące się w krzakach albo gdzieś na uboczu, całujące na parkiecie i wędrujące razem do pokoju. ALE! to nie jest tak, że wszyscy zdradzają, to nie jest tak, że dzięki sprzyjającej okazji z   każdej kobiety czy każdego mężczyzny wyjdzie zdradliwa żmija. to tylko i wyłącznie kwestia WYBORU.

12

Odp: Zdrada kiedyś

A te przypadkowe pary to takie singlowe czy nie bardzo?
Jest to jakos hmm piętnowane czy bardziej w charakterze ciekawostki?

13 Ostatnio edytowany przez eastwood4us (2011-10-30 17:37:24)

Odp: Zdrada kiedyś

To jest jakiś zły sen... chciałbym tu nie być w ogóle, wszystko dzieje się tak cholernie szybko zbyt dużo jak dla mnie zbyt dużo jak na kogokolwiek innego.

Usłyszała o "naszym" planowanym wyjeździe, dzwoniła chyba z 30 razy, poczta, sms, gg załadowane wiadomościami od niej, chce porozmawiać, wyjaśnić, "mamy sobie tyle do powiedzenia". Czekała przed domem mojej siostry (tam zamieszkuje, przynajmniej do czasu aż nie spakuje swoich rzeczy), zapłakana, wyglądała jak tysiąc nieszczęść, starałem się ją wyminąć, ale zasłoniła przejście swoim ciałem, nie chciałem rozmawiać, słuchać odepchnąłem ją powiedziała tylko że jest w ciąży... ryczeć mi się chce, nie teraz nie z nią... dlatego mi powiedziała o tamtym, debilka chciała być szczera.

Rzuciłem tylko datę spotkania i odjechałem starając się skupić na nie łamaniu przepisów drogowych.
Teraz to już nic nie będzie jak dawniej....
Zastanawiam się tylko jak w przeciągu kilku dni wszystko mogło się tak zepsuć. Nie wiem co robić, z jednej strony dziecko ( gdyby mi nie powiedziała o tej zdradzie zakładałbym teraz szczęśliwą rodzinę i był najlepszym ojcem na ziemi, a teraz zastanawiam się czy to w ogóle moje) z drugiej jej występek, wiem że już jej nie zaufam, naprawiać też nie mam ochoty, brzydzę się nią, nie będę potrafił wybaczyć, zapomnieć, nie wypominać, zadbać o nią jak należy, nawet przystawić ucha do brzucha bo będę wiedział, że tam odrobinę niżej był ten jej gach.

Teraz jestem na wszystkich dostępnych lekach uspokajających.

Fitiana, błąd był taki, że było jej zbyt dobrze wszystko dostawała, wszystko za nią robiłem, miała mnie na zawołanie, a on taki tajemniczy, taki niedostępny. I poleciała tylko "jeden raz", przynajmniej tak twierdzi.
Byliśmy razem od 20 roku życia jest moją rówieśniczką.

The_devil niech się wypcha teraz całkowicie traci znaczenie, musiało by być niech się wypchają (ona i moje dziecko), a tak powiedzieć nie jestem w stanie.

14

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

...


The_devil niech się wypcha teraz całkowicie traci znaczenie, musiało by być niech się wypchają (ona i moje dziecko), a tak powiedzieć nie jestem w stanie.

Ej no wybacz eastwood4us. Ja czytam zawsze pierwszy post w temacie by rozpocząć dyskusje. A tam nie było nic o dziecku.
To taka metoda, by w swoich wypowiedziach nie kierować sie opiniami innych. Wybacz kolego ... nie wiedziałem.

I tu sprawa jest skomplikowana dużo bardziej niż wcześniej, tylko widzisz ja też pozegnałem kiedyś k****e z domu by ratować to co z rodziny zostało. Uratowałem - siebie i syna. Od ponad 4 lat jestesmy we dwoje. Swięty spokój nie ma ceny.

Weź sie w garść eastwood4us, teraz musisz podjąć najważniejsze życiowe działania - bo musisz sobie zapewnic maksymalny kontakt z dzieckiem, a czesto w takich sytuacjach kobieta utrudnia kontakty, w odwecie za rozstanie. I tego Wam, a przede wszystkim waszemu dziecku - nie życzę eastwood4us.

15

Odp: Zdrada kiedyś

Nie chce zeby tutaj byc jakas zla wrozka, ale upewnij sie ze ona na prawde jest w ciazy, a nie probuje cie odzyskac w ten sposob....

Jesli faktycznie jest w ciazy to domagaj sie badan genetycznych. Jesli dziecko jest twoje to wcale nie oznacza to, ze macie stworzyc szczesliwa rodzinke, najwazniejsze zebys mial kontakt z maluchem.

16

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

To jest jakiś zły sen... chciałbym tu nie być w ogóle, wszystko dzieje się tak cholernie szybko zbyt dużo jak dla mnie zbyt dużo jak na kogokolwiek innego.

Usłyszała o "naszym" planowanym wyjeździe, dzwoniła chyba z 30 razy, poczta, sms, gg załadowane wiadomościami od niej, chce porozmawiać, wyjaśnić, "mamy sobie tyle do powiedzenia". Czekała przed domem mojej siostry (tam zamieszkuje, przynajmniej do czasu aż nie spakuje swoich rzeczy), zapłakana, wyglądała jak tysiąc nieszczęść, starałem się ją wyminąć, ale zasłoniła przejście swoim ciałem, nie chciałem rozmawiać, słuchać odepchnąłem ją powiedziała tylko że jest w ciąży... ryczeć mi się chce, nie teraz nie z nią... dlatego mi powiedziała o tamtym, debilka chciała być szczera.

Rzuciłem tylko datę spotkania i odjechałem starając się skupić na nie łamaniu przepisów drogowych.
Teraz to już nic nie będzie jak dawniej....
Zastanawiam się tylko jak w przeciągu kilku dni wszystko mogło się tak zepsuć. Nie wiem co robić, z jednej strony dziecko ( gdyby mi nie powiedziała o tej zdradzie zakładałbym teraz szczęśliwą rodzinę i był najlepszym ojcem na ziemi, a teraz zastanawiam się czy to w ogóle moje) z drugiej jej występek, wiem że już jej nie zaufam, naprawiać też nie mam ochoty, brzydzę się nią, nie będę potrafił wybaczyć, zapomnieć, nie wypominać, zadbać o nią jak należy, nawet przystawić ucha do brzucha bo będę wiedział, że tam odrobinę niżej był ten jej gach.

Hmmm.... nie masz pewności, czy naprawdę jest w ciąży, czy to jeden z tych tanich chwytów.
Może dziewczyna ima się każdego sposobu, szantażuje abyś do niej wrócił.
Spróbuj ochłonąć, uspokoić się, emocje złym doradcą są, a potem, no cóż, musisz dowiedzieć się prawdy, czy jest w ciąży.
Zdradę odłóż na plan dalszy, bo jeśli rzeczywiście jest w ciąży, to to będzie teraz najważniejsza sprawa..
Nie musicie przecież być rodziną, ale za dziecko trzeba wziąć odpowiedzialność...

17

Odp: Zdrada kiedyś

eastwood4us sądzę, że nie możesz uciekać i odkladac rozmowy w nieskończonosć, trzeba się umówić i wszystko dokladnie sobie wyjaśnic. Sadzę, że jeśli jest w ciąży to jest to Twoje dziecko, bo jeśli zdradzila Cię pół roku temu to chyba wiedziałbyś o ciąży wcześniej. Ale dla pewności warto zrobić  test na ustalenie ojcostwa.  Tak więc, rozmowa, rozmowa i ustalenie:
- czy jest w ciąży?
- kto jest ojcem?
- czy chcesz być z nią?
- jeśli nie będziecie razem a jest z Tobą w ciąży to chyba nie uchylisz sie od odpowiedzialnosci?

pisz co zrobiłeś, pozdrawiam

18

Odp: Zdrada kiedyś
Marzyciel napisał/a:

Powiedzcie mi tak z ciekawości bo nie pracowałem w dużej korporacji z w miare mieszanym towarzystwie, czy tak łatwo o zdradę na imprezach/wyjazdach firmowych?
Jak to wygląda od strony romansów itd?

biorąc pod uwagę chociażby mój "rodzinny przykłąd".. to łatwiej... niż .. cokolwiek, tak w sumie. dopuszczalne zachowanie, wręcz chwalenie się, flirtowanie i pokazywanie sobie nawzajem, że durna dupeczka wybrała własnie mnie a nie kumpla...

19 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2011-10-31 16:56:31)

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

Fitiana, nie mam pojęcia co było źle, nie przypominam sobie żadnego kryzysu w tym okresie, było dobrze nawet wspaniale, choć jak teraz o tym myślę to te wszystkie chwile które z nią przeżyłem są pewnie spowodowane wyrzutami sumienia. Łapię się na tym, że zaczynam szukać winy w sobie, powinienem dać sobie w twarz za to, ona teraz chce naprawić związek, skoro czegoś jej brakowało tego czegoś co popchnęło ją do zdrady, to dlaczego wtedy nie chciała rozmawiać stanąłbym na rzęsach żeby miała wszystko i chyba to jest moją wadą, bo tamten drugi zlewał ją totalnie, a ja głupi byłem przy niej zawsze, ale PRZYRZEKAM że nigdy więcej. Teraz liczę się tylko ja i moje problemy...

Mam zamiar wyjechać na drugi koniec Polski(co planowaliśmy wspólnie) i tam ułożyć sobie życie na nowo, ale kur... tak mi jej brakuje, właśnie teraz przydałaby mi się najbardziej, paranoja. 

Mówi, że z nim to był tylko raz, później ryczała, że to zrobiła, zwolniła się z pracy i już nigdy nie miała z nim kontaktu, przez te pół roku była najlepszym wydaniem siebie, może chociaż po części odkupiła swoje winy. Już staram się ją tłumaczyć, phuu.

Muszę odejść, nie chować dumy do kieszeni tylko normalnie odejść z klasą bez łaszenie się, a ona musi wiedzieć że straciła coś na czym jej zależało, to będzie też nauczka dla niej by na przyszłość takich rzeczy nie robiła.
Tylko do cholery to takie trudne??

estwood. Tak czytam ten wątek i ciągle dostajesz jednoznaczne, mozne, pewne i zdecydowane odpowiedzi... raz to zrobiła, nic nie jest warta,... odejdżź, daj jej nauczkę...

ale czy miłośc polega na dawaniu nauczki??
pisze inaczej, niż wszyscy, bo ja mojemu męzowi, który znalazł sobie obiekcik na wyjeździe słuzbowym.. dałam szansę.
Dałam szansę nam. z różnych powodów.
na początku dlatego, bo bylismy razem wiele lat, kochalismy się i wiedziałam, że to była piekna miłość - więc dlatego, bo go jeszcze kochałam....
potem byłam z nim dalej dlatego, bo cierpiałam strasznie i uważałam, że on, jako przyczyna i skutek mojego cierpienia - ma obowiązek pomóc mi przejść przez moją traumę.. a ja mam prawo z niego korzystać. że jak mi źle, to nie będe gryźć poduszki, ale płakać, mówić, czekać na jego słowa, starac się tłumaczyć i tak dalej...

Potem byułam z nim, bo nie wiedziałam,, czego tak naprawde chcę dla siebie, czego oczekuję i nie byłam gotowa podjąc żadnej decyzji..
potem by łam z nim, bo tak mi było wygodniej, bo znamy się dobrze, bo oprócz tego, że raz mnie zawidódł - mogłam zawsze na niego liczyć.. więc to była dopbra opcja na przeczekanie
a teraz jestem z nim, bo - po malutku - uczę się kochać go od nowa...

proces trwa długo i nie wiem kiedy się skończy...
ale nie uznaję tekstów w rodzaju... jak raz zrobił, to będzie zawsze... jak się zdarzyło, to już nigdy... i tak dalej..

Głupia ta twoja żona, może niedoświadczona, trafiła na sprytnego podrywacza i dała się złapać...
żałuje, żałowala, nie chciała do tego wracać
wiesz dlaczego ci powiedziała?? bpo obiecała sobie, że cię nie okłamie.. i chociaż teraz cierpi.. zdradziła cię tylko raz.... ale nie kłamała - a więc zdecydowała, że kolejnej zdrady wobec ciebie nie popełni...

pewnie, że żadne wyjście z sytuacji nie będzie proste.
Ale - CZEGO TY CCHESZ? dopóki tego nie wiesz... nie decyduj się, nie musisz. Co ma do tego urazona duma.... ma do tego urażone zaufanie i poczucie lojalności.. pewnie
pewnie, że cięzko ci będzie zaufać, że przed wami, jeśli zdecydujecie się spróbować, wiele trudnych cghwil...
ale te łatki w rodzaju - jak raz zdradził, to zrobi to po raz kolejny... raczej są tak zwanymi prawdami życiowymi, które powtarzamy wkoło... są kobiety i mężczyźni, którzy zdradę traktują jak najpoważniejszy błąd i są gotowi ponieśc wszystkie jego konsekwencje. Czy nie uważasz, że ta twoja żona taką właśnie postawę reprezentuje??

daj szansę temu, czego chcesz i potrzebujesz Ty, a nie jakimś prawdom objawionym.

Daj czasowi czas, jak mówi Kriss;)
daj sobie czas na to, żeby wiedzieć, czego sam chcesz dla siebie.
Dbaj o siebie.
ja tak robiłam i robię prawie od dwóch lat (7 stycznia będzie moja druga rocznica zycia po zdradzie...  i ze zdrajcą...
czy żałuję tych lat? nie. Ale to wcale nie oznacza, że jestem na prostej. To oznacza, że jestem gotowa próbować. dla siebie samej, dla nikogo innego.
I nie dam sobie głowy nabić prawdami...
jakbym takich prawd słuchała, to musiałabym uznać, że ludzie wszyscy to debile i złodzieje... co nie???;) a ja się nie zgadzam. jeśli chcę ufać, że moje życie ma sens i jestem wartościową jednostką - to takie prawo chcę dac innym

20

Odp: Zdrada kiedyś
End_aluzja napisał/a:

(...)ale nie uznaję tekstów w rodzaju... jak raz zrobił, to będzie zawsze... (...)

Zgadzam sie tutaj z toba. wszyscy to powtarzaja, a to kompletna bzdura. To, ze ktos raz zdradzil, wcale nie oznacza, ze wciaz bedzie tak robil. Moim zdaniem chodzi tutaj o to, ze mozliwe jest, iz osoba zdradzona nie bedzie wstanie zaufac partnerowi/partnerce ponownie. Gdzies na koncu jezyka, gdzies w glowie zawsze bedzie pojawiala sie ta niepewnosc, a co jesli znowu to zrobil/zrobila.

Podziwiam cie, ze potrafilas sie przemoc i nie odejsc. Nie wiem czy ja bym potrafila. I szczerze mowiac mam nadzieje, ze nigdy nie bede musiala sie przekonac. Zycze szczescia i mam nadzieje, ze niedlugo wyjdziesz na ta upragniona prosta smile

21

Odp: Zdrada kiedyś
End_aluzja napisał/a:

wiesz dlaczego ci powiedziała?? bpo obiecała sobie, że cię nie okłamie.. i chociaż teraz cierpi.. zdradziła cię tylko raz.... ale nie kłamała - a więc zdecydowała, że kolejnej zdrady wobec ciebie nie popełni...

1.Powiedziała bo zapytał

2.On tego Pana chyba nawet zna ?

End_aluzja napisał/a:

Daj czasowi czas, jak mówi Kriss;)
daj sobie czas na to, żeby wiedzieć, czego sam chcesz dla siebie.

Dbaj o siebie.

Oczywiście że tak,ale rozsądną decyzję może podjąć przynajmniej za kilka tygodni,msc napewno nie teraz.Bo teraz się wszystko kotłuje i dobrej
decyzji nie podejmie.

End_aluzja napisał/a:

ja tak robiłam i robię prawie od dwóch lat (7 stycznia będzie moja druga rocznica zycia po zdradzie...  i ze zdrajcą...
czy żałuję tych lat? nie. Ale to wcale nie oznacza, że jestem na prostej. To oznacza, że jestem gotowa próbować. dla siebie samej, dla nikogo innego.

To szczerze podziwiam.Tylko dlaczego On ma się męczyć za jej głupotę,egoizm,brak szacunku,myślenie .... a nie głową itd ? Bo kocha ?
Bo tak sobie kiedyś powiedzieli że prawdę sobie objawią ? a później wybaczą ?

Autorze wątku NIE PODEJMUJ POCHOPNYCH DECYZJI TERAZ MYŚL O SOBIE o SWOIM SZCZĘŚCIU

22

Odp: Zdrada kiedyś
Beautiful Nightmare napisał/a:

Moim zdaniem chodzi tutaj o to, ze mozliwe jest, iz osoba zdradzona nie bedzie wstanie zaufac partnerowi/partnerce ponownie. Gdzies na koncu jezyka, gdzies w glowie zawsze bedzie pojawiala sie ta niepewnosc, a co jesli znowu to zrobil/zrobila.

I co wtedy ? Po kilku latach obudzi się i powie "nie dałem rady odchodzę"
Zdrada niszczy drugiego człowieka,człowieka który kochał ... niestety
i zawsze to będzie pomiędzy.

Kropka

Pewnie,że to nie pewnik że raz zdradziła to drugi raz nie zdradzi.
Przecież w końcu uczy się na własnych błędach ? to może w innym związku wcześniej pomyśli zanim coś głupiego zrobi
ale czemu to zdradzony ma za nie odpowiadać ?
facet ją zabajerował ? facet się jej spodobał po prostu (tak jak napisał autor bo niedostępny tajemniczy ) a tu znany,uznany,5 lat ze sobą.
Czym mnie może jeszcze zaskoczyć ? i bęc ...

Facet wykorzystał sytuację tak zwyczajnie w świecie.A Pani się oddała.Nie poddała.
Bo doskonale wiedziała co robi.

23

Odp: Zdrada kiedyś

Jesteśmy po pierwszej rozmowie, obeszliśmy razem wszystkie groby naszych bliskich, ona starała się być ciepła i kochająca taka jaką ją najbardziej lubię, ale na mnie to już nie działa, czuje do niej wstręt... Pokazała mi badanie usg z którego jasno wynika, że jest w ciąży, nie ma jednak pewności czy ze mną (to znaczy ona twierdzi że ma ale czego to ona nie twierdziła przez ostatnie miesiące), "dziecko" gdyby nie ono już dawno by mnie przy niej nie było, choć było by to trudne, odszedłbym i nie wrócił, nigdy nie sądziłem że człowieka może coś tak cholernie boleć. Co do kwestii ojcostwa: ona mieszka z rodzicami oni wiedzą o wszystkim (jej zdradzie, ciąży), mam zamiar dawać jej pewną kwotę na wydatki związane z ciążą, później już po przyjściu na świat malucha, ustalić ojcostwo i jeśli ja jestem ojcem płacić alimenty, bo z nią nie mam zamiaru się widywać.
Jest to tylko plan, choć strasznie niedoskonały daje mi takie, nazwałbym to "poczucie bezpieczeństwa", że mimo iż ostatnie 6 miesięcy było jej maskaradą, pod tytułem nic się nie stało, teraz znowu mam kontrolę nad życiem.

Piszę że plan jest niedoskonały, bo szczerze powiedziawszy bardzo chcę tego dziecka, zawsze chciałem mieć syna/córkę a teraz, jeśli zrobię tak jak planuję ominie mnie cała ciąża i kto będzie głaszcząc ją po brzuchu(tfu!!!) głaskał też go, kto będzie przy nim gdy pierwszy raz kopnie mamę, kto mu będzie z uchem przy brzuchu czytał bajki, lub najzwyczajniej w świecie mówił jak tu na tym świecie jest, po za tym, nie wyobrażam sobie kontaktów z nią po ciąży.

bellew, ja jej nie jestem w stanie tego przebaczyć, nawet nie będę tracił sił na próbowanie. Nie mam zamiaru z nią być, jeśli nosi moje dziecko będę jej utrzymywał, jeśli da radę widywał, ale na tym koniec absolutnie zero uczuć wyższych względem jej osoby. Tylko cholera jak ja bardzo nie chce żeby to dziecko było wychowywane w rozbitej rodzinie, sam z takiej pochodzę i wiem co to znaczy chować się bez ojca. Targają mną jakieś sprzeczne emocje i myśli. Muszę korzystając z waszych rad trochę odpocząć i zastanowić się co trzeba zrobić i co należy zrobić. Teraz czas jest na wagę złota.

End_aluzja, dzięki za post dał mi dużo do myślenia. Nie wybaczę jej tego, i nie zapomnę i nie będziemy razem. Ale tobie i twojemu partnerowi życzę jak najlepiej. Niech wam się uda. taka kobieta jak ty to skarb.

24

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

...., mam zamiar dawać jej pewną kwotę na wydatki związane z ciążą, później już po przyjściu na świat malucha, ustalić ojcostwo i jeśli ja jestem ojcem płacić alimenty, bo z nią nie mam zamiaru się widywać.
Jest to tylko plan, choć strasznie niedoskonały

Strasznie śmiałe decyzje eastwood4us, zwłaszcza w kierunku dziecka i kontaktów z nim. Pamietaj, że codziennie tysiące rodziców (ojców) walczy o kontakty ze swoimi dziećmi, ponieważ są ograniczane przez jednego rodzica i nowego partnera. Poczytaj o tym na stronach:
http://www.rozrywka.czecho.pl/wiecej.php?action=pokaz&id=10851&akt=1
Na twoim miejscu zachowywał bym sie bardziej obojętnie. Nie pokazuj po sobie, że czujesz obrzydzenie, chociaz tu akurat doskonale to rozumiem.
próbuj bezkonfliktowo zażegnać konflikt by nie rozwścieczyć tej kobiety. Musisz wiedzieć, że przed Tobą właśnie największy skarb, jaki od życia dostałeś. Nie zatrać tego myśląc, że miesięczna kwota zaspokoi w pełni potrzeby dziecka.

25

Odp: Zdrada kiedyś
bellew napisał/a:
Beautiful Nightmare napisał/a:

Moim zdaniem chodzi tutaj o to, ze mozliwe jest, iz osoba zdradzona nie bedzie wstanie zaufac partnerowi/partnerce ponownie. Gdzies na koncu jezyka, gdzies w glowie zawsze bedzie pojawiala sie ta niepewnosc, a co jesli znowu to zrobil/zrobila.

I co wtedy ? Po kilku latach obudzi się i powie "nie dałem rady odchodzę"
Zdrada niszczy drugiego człowieka,człowieka który kochał ... niestety
i zawsze to będzie pomiędzy.

Kropka

Zgadzam sie tutaj z toba w stu procentach. Sama nie bylabym w stanie przebaczyc zdrady, bo zawsze byloby to pytanie, co miala ona czego nie mam ja, Czego mu tak bardzo brakowalo, ze poszedl do innej. Juz raczej nie bylabym w stanie zaufac takiej osobie. Powyzsza wypowiedz dotyczyla powiedzenia, ze jezeli ktos raz zdradzil, to bedzie to robil caly czas. Z czym sie nie zgadzam... Tyle.
Apropo zdrady, dla mnie cos niewybaczalnego.

eastwood4us napisał/a:

Piszę że plan jest niedoskonały, bo szczerze powiedziawszy bardzo chcę tego dziecka, zawsze chciałem mieć syna/córkę a teraz, jeśli zrobię tak jak planuję ominie mnie cała ciąża i kto będzie głaszcząc ją po brzuchu(tfu!!!) głaskał też go, kto będzie przy nim gdy pierwszy raz kopnie mamę, kto mu będzie z uchem przy brzuchu czytał bajki, lub najzwyczajniej w świecie mówił jak tu na tym świecie jest, po za tym, nie wyobrażam sobie kontaktów z nią po ciąży.

Niestety nie wiem co ci odpowiedziec na te wszystkie pytania... Jedyne co moge powiedziec, ze na pewno uda sie wam jakos to wszystko poukladac, abys mogl spedzac z maluchem jak najwiecej czasu i aktywnie uczestniczyc w jego rozwoju.

Co do twojego komentarza apropo dorastania w rozbitej rodzinie... Moze ci sie wydawac, ze nic o tym nie wiem, bo moi rodzice sa malzenstwej juz od prawie 22 lat. Jednak nie zawsze bylo tak kolorowo. Jakis czas temu, bylo bardzo ciezko i pamietam jak myslalam, ze byloby lepiej gdyby sie rozeszli. Nie musialabym patrzec na to jak sie mecza ze soba. Co chce przez to powiedziec, ze wydaje mi sie, iz jest lepiej dorastac w tzw. rozbitej rodzinie, gdzie rodzice sa szczesliwi i kiedy spedzaja czas z dzieckiem, jest to dobrze zagospodarowany czas, niz kiedy mieszkaja razem i sie zniesc nie moga...

26

Odp: Zdrada kiedyś

To już nie istotne. Dowiedziałem się od jego żony, że to był dłuższy romans (on żonaty jego żona wie, zostawiła go i zadzwoniła do mnie, bóg wie po co), klapa- to jedyne co mi teraz przychodzi do głowy. Najlepsze jest to, że ja go ZNAŁEM już po zakończonym romansie byliśmy kilka razy na jednych imprezach, ja moja wtedy ukochana i on z żoną, jaki piękny widok. Przyznała że z związku brakowało jej adrenaliny, czegoś nowego i spontanicznego, choć ja nigdy jej nie zaniedbałem (jej słowa) to adoracja obcego gościa, który na dodatek budził respekt otoczenie (wysokie stanowisko, pozycja społeczna) i "tajemniczość"
wzięły górę nad tym co nas łączyło.
Od niej odszedłem definitywnie jestem już w moim gniazdku 300 km od niej, z dzieckiem nie mam zamiaru utrzymywać kontaktu, jeśli okaże się moje będę płacił co tam sąd nakaże i tyle, niech zakłada rodzinę z jakimś fagasem skoro chce, mnie już straciła. Czasem boli że ta najbliższa mi na świecie osoba tak zawiodła i zmieszała z błotem, ale nie ma takiego błota z którego bym nie wyszedł. Pozdrawiam wszystkich którzy dodali otuchy i wspierali radą. Mam nadzieję że jeszcze wszyscy znajdziemy to czego szukamy.

27

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

....
z dzieckiem nie mam zamiaru utrzymywać kontaktu, jeśli okaże się moje będę płacił co tam sąd nakaże i tyle, niech zakłada rodzinę z jakimś fagasem skoro chce, .....

Bardzo Ci wspolczuje eastwood4us .... nie zdrady ... nie rozpadu związku ... ale Twojego nastawienia do dziecka. Bardzo, bardzo, bardzo ...

28

Odp: Zdrada kiedyś

Diable romans skończyła kilka tygodni przed tym jak zapytałem, z tego co mówiła jego żona, było im cholernie trudno się rozstać... był nawet numerek na pożegnanie, wiesz jakie są szanse że dziecko jest moje... jakieś ułamki, kto wie czy nie mniej bo zawsze się zabezpieczamy z nim kto wie co wyprawiała. Teraz się nią i dzieckiem nie zajmę dlaczego miałbym. Przecież to jest zupełnie inna osoba nie ta którą kochałem, jakaś obca choć coraz bardziej ciepła w stosunku do mnie, ale to pewnie hormony.
Po urodzeniu dziecka (opcja jeśli moje)... lepiej odejść teraz kiedy nic w stosunku do niej/niego nie czuje niż później cierpieć i zadawać ból maluchowi, bo ja wcześniej czy później odejdę, nie potrafię na nią patrzeć nie chce jej widzieć nigdy w życiu... i tak jak ona powiedziała mi, że nie tylko ona na świecie miała romans to nie ja pierwszy odejdę od dziecka... jesteśmy niedojrzali i nie wiemy czego chcemy, głupota aż emanuje, szkoda że ucierpi na tym dziecko.
Mam zamiar założyć rodzinę za kilka/kilkanaście lat, ale ma ona wyglądać zupełnie inaczej, od początku do końca inaczej. Mówiłeś że mam teraz myśleć o sobie, to myślę... tylko ja i to co dla mnie dobre i wygodne.

29 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-11-11 09:07:17)

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

Diable romans skończyła kilka tygodni przed tym jak zapytałem, z tego co mówiła jego żona, było im cholernie trudno się rozstać... był nawet numerek na pożegnanie, wiesz jakie są szanse że dziecko jest moje... jakieś ułamki, kto wie czy nie mniej bo zawsze się zabezpieczamy z nim kto wie co wyprawiała. Teraz się nią i dzieckiem nie zajmę dlaczego miałbym. Przecież to jest zupełnie inna osoba nie ta którą kochałem, jakaś obca choć coraz bardziej ciepła w stosunku do mnie, ale to pewnie hormony.
Po urodzeniu dziecka (opcja jeśli moje)... lepiej odejść teraz kiedy nic w stosunku do niej/niego nie czuje niż później cierpieć i zadawać ból maluchowi, bo ja wcześniej czy później odejdę, nie potrafię na nią patrzeć nie chce jej widzieć nigdy w życiu... i tak jak ona powiedziała mi, że nie tylko ona na świecie miała romans to nie ja pierwszy odejdę od dziecka... jesteśmy niedojrzali i nie wiemy czego chcemy, głupota aż emanuje, szkoda że ucierpi na tym dziecko.
Mam zamiar założyć rodzinę za kilka/kilkanaście lat, ale ma ona wyglądać zupełnie inaczej, od początku do końca inaczej. Mówiłeś że mam teraz myśleć o sobie, to myślę... tylko ja i to co dla mnie dobre i wygodne.

czytam i czytam i tak jakos smutno...

nie , zebym moralizowala czy cos
ale zwyczajnie smutek bije z Twoich postow. I
   

Mam zamiar założyć rodzinę za kilka/kilkanaście lat, ale ma ona wyglądać zupełnie inaczej, od początku do końca inaczej.

mysle , ze tego nie da sie zaplanowac.Wynika samo z siebie, dzien po dniu ksztaltuja sie relacje miedzy dwojgiem, co z tego wychodzi , dowiadujemy sie BEDAC juz " w srodku"

30

Odp: Zdrada kiedyś
eastwood4us napisał/a:

Diable romans skończyła kilka tygodni przed tym jak zapytałem, z tego co mówiła jego żona, było im cholernie trudno się rozstać... był nawet numerek na pożegnanie, wiesz jakie są szanse że dziecko jest moje... jakieś ułamki, kto wie czy nie mniej bo zawsze się zabezpieczamy z nim kto wie co wyprawiała. Teraz się nią i dzieckiem nie zajmę dlaczego miałbym. Przecież to jest zupełnie inna osoba nie ta którą kochałem, jakaś obca choć coraz bardziej ciepła w stosunku do mnie, ale to pewnie hormony.
Po urodzeniu dziecka (opcja jeśli moje)... lepiej odejść teraz kiedy nic w stosunku do niej/niego nie czuje niż później cierpieć i zadawać ból maluchowi, bo ja wcześniej czy później odejdę, nie potrafię na nią patrzeć nie chce jej widzieć nigdy w życiu... i tak jak ona powiedziała mi, że nie tylko ona na świecie miała romans to nie ja pierwszy odejdę od dziecka... jesteśmy niedojrzali i nie wiemy czego chcemy, głupota aż emanuje, szkoda że ucierpi na tym dziecko.
Mam zamiar założyć rodzinę za kilka/kilkanaście lat, ale ma ona wyglądać zupełnie inaczej, od początku do końca inaczej. Mówiłeś że mam teraz myśleć o sobie, to myślę... tylko ja i to co dla mnie dobre i wygodne.

Czyli ukarzesz osobę zupełnie niewinną w tym wszystkim-dziecko. Bardzo smutne.

31

Odp: Zdrada kiedyś

Ja nie uważam żeby postępowanie eastwooda było niewłaściwe. Ciężko mówić o wybuch ojcowskiej miłości, skoro wiadomość o dziecku przyszła w takich okolicznościach. Rodzicielka prowadziła długotrwałą grę na dwa fronty, to i ona sama nie ma pewności, czyje to dziecko. Warto zwrócić uwagę, że owszem, dzieciak będzie miał nieciekawy start- ale to nie eastwood zafundował mu to, lecz jego puszczalska matka.

32

Odp: Zdrada kiedyś

Szósty miesiąc ciąży mojej ex.
Pewności co do ojcostwa nadal nie ma, wszystko na mojej głowie, bo zamieszkała ze mną, tamten kolega jak to bywa ją pogonił, powiedział, że ma przyjść z testem na ojcostwo i wtedy będzie płacił alimenty, a sam zajął się odzyskiwaniem żony (która nawiasem mówiąc spotykała się ze mną, pomogło jak cholera naprawić męskie ego i dumę, ale poza tym nic nie zniosło). Rodzice biedni jak mysz kościelna nie są w stanie zapewnić córce godziwych warunków, zero kuzynek i przyjaciółek, które by jej pomogły zostałem tylko ja. Powiedziałem tak, gdy pytała czy pomogę, choć teraz strasznie tego żałuje bo szanse na to, że dziecko jest moje są mniejsze niż 10 %, a ona kategorycznie przestała mnie interesować jako kobieta. Karze jej się zdrowo odżywiać, sprzątam, żeby się nie przemęczała, budzę się w nocy aby zrobić jej kanapki, ale wszystko jest tak puste i pozbawione sensu, że czasem patrze w lustro i nie poznaje siebie.

Ona wie na czym stoi i nie mam zamiaru robić z niej niemądrą kłamiąc że kiedyś będziemy razem, nie wiem co zrobię gdy urodzi dziecko, w ogóle nic już nie wiem, pozostawiam rzeczy swojemu biegowi.

Czasem spotykam się z żoną tamtego dupka ale robimy to tak żeby przez chwilę lepiej się poczuć.

Jeśli kochacie swoich partnerów nigdy, powtarzam nigdy ich nie zdradzajcie. To taki morał na koniec.

Pozdrawiam
Nic już nie czujący
Eastwood

33

Odp: Zdrada kiedyś

A tam pierniczysz z tym nic nic nie czuciem. Gdyby tak było to w czterech literach miałbyś czy by się przemęczała czy nie, a kanapek w nocy 'za chiny' byś jej nie robił. Ona to wie, dlatego u ciebie szuka wsparcia i pomocy, a nie np w Domach Samotnej Matki.


Za dziecko trzeba wziąć odpowiedzialność? A bzdura tam. Najpewniej nawet nie jest twoje. Jest marzec, pisałeś o rozstaniu w październiku (~5 miesięcy), a jest w 6 miesiącu...akurat zaszła w ciążę w tym samym czasie co się rozstaliście....przypadek?

Dlaczego ty masz ponosić konsekwencje jej błędów, jej puszczalstwa? Jeśli okaże się, że dziecko jest twoje - no to wtedy dopiero można mówić o jakiejś odpowiedzialności. Ale przyjmowanie tego całego galimatiasu pod dach nie zawsze jest wyjściem najlepszym i najzdrowszym - nawet od strony dziecka. Lepsza jest rodzina szczęśliwa, choć niepełna niż pełna, ale dysfunkcyjna. Czego bowiem w takiej dysfunkcyjnej rodzinie dziecko się nauczy i jakie wzorce będzie miało? Że w związku ludzie się mijają i są sobie zobojętnieni?

34

Odp: Zdrada kiedyś

eastwood4us

współczuję Ci tej sytuacji , musi Ci byc ciezko, wziales ja pod swoj dach... tzn jestes dobrym i wrazliwym facetem... niewielu na twoim miejcu byłoby na to stac... poczekaj az dziecko sie urodzi i ustalcie badaniami ojcostwo, bo to jest najwazniejsze, czeka Cie jeszcze kilka miesiecy niepewnosci ale do tego czasu trzymaj sie jakos... wierze ze musi Ci byc bardzo ciezko..

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026