witam ![]()
postanowilam dzisiaj sie zarejestrowac , moze Wy mi doradzicie
Nie mam zabardzo komu sie wygadać, 2 lata temu wyprowadziłam sie z rodzinnego miasta i wiekszosc moich kontaktów ze znajomymi nie przetrwała , a od osoby na która myslalam , że moge liczyc uslyszalam tylko ' wszystko bedzie ok '
Ostatnie 4 miesiace były dla mnie koszmarne ... po prawie 2 letnium zwiazku rozstałam sie z facetem , zdradził mnie ... Był to cios ponizej pasa dla mnie , jednak szybko sie pozbierałam po tym , nie chciałam płakać przez Niego , myslec o Nim , bo na to sie zasługiwał ... Oczywiscie pierwsze 2-3 dni były dla mnie straszne , ale nie z powodu tego że Go juz nie ma w moim zyciu , tylko dlatego że dałam sie oszukiwać tyle czasu i wierzyc w każde Jego wytlumaczenie ... Poradziłam sobie z tym wszystkim sama i byłam z siebie zadowolona , po 2 tygodniach zyłam swoim życiem , bez zmartwien , wychodziłam ze znajomymi wieczorami , w dzien zajmowałam się obowiazkami moimi , byłam szczesliwa .. do czasu ..
W sierpniu poznałam faceta , mieszkamy w Jednej wiosce 2 lata a nigdy na Niego nie wpadłam , on ma zaraz 23 lata ja 20 , spotkaliśmy sie nad jeziorem przez przypadek czysty , rozmawialiśmy wtedy może z 10 min ... Wróciłam do domu , nawet o Nim nie myślałam , nagle po paru dniach dostałam od Niego sms ... pisaliśmy pare dni , jednak ja nie chciałam żadnych nowych znajomości , w końcu przestał pisać .. za pare dni odezwał sie ponownie i nasze rozmowy były coraz dłuzsze i na prawde fajnie mi sie z nim pisało , nie chciałam sie z nim umówić , próbował trzy razy ... za każdzym razem odmówiłam ... Nie odezwał sie wiecej , a ja szczerze mówiąc zabardzo sie tym nie przejmowałam ... Jednak on odezwał sie ponownie , tym razem po 2 dniach pisania zgodziłam sie z nim spotkać i od tamtej pory sie zaczeło ...
Codzienne spotkania , sms ... Przez 2 tygodnie spedzaliśmy czas sami , jezdzilismy przewaznie nad jezioro zeby nikt nie przeszkadzał nam w rozmowie , rozmawialismy o wszystkim , o naszych poprzednich związkach gdzie dowiedzielismy sie ze bylismy w bardzo podobnej sytuacji , o tym czego oczekujemy od zwiazku itp Mówiłam mu jak sie czułam po tym co sie stało i jak bardzo sie boje ze moze ktos mnie znowu zranić , ze zakocham sie a zostane znowu tak potraktowana , ze naslucham sie znowu pustych obietnic i samych kłamstw , on mnie wtedy przytulił i powiedział że nigdy mnie nie zrani , że nie po to tak sie stara , zeby to zniszczyc i że jestem dla Niego ważna i zawsze bedzie sie juz starał . Wiedziałam że cos sie zaczyna dziać miedzy nami , ze nie skonczy sie to tylko na znajomości , po 2 tygodniach spotkań jechał na koncert do swojej siostry , oczywiscie zabrał mnie ze soba , bo chciał zebym poznała ją, bo jest to dla Niego bardzo ważna osoba ... Wróciliśmy w środku nocy do domu , pierwszy raz sie wtedy pocałowaliśmy ... Byłam taka szczesliwa , ze po tym co przecierpiałam z byłym facetem trafiłam na kogos takiego , starał sie codziennie , było to widać kazdego dnia , wracał z pracy i za 2 godziny podjezdzał juz po mnie , czasem było mi aż głupio że nie wychodzi nigdzie z kumplami i mówiłam mu to , a on że woli posiedziec ze mna , nawet jeśli miałabym milczec caly czas , jak spotykał sie z kumplami to w weekend i oczywiscie zabraniał mi wtedy siedziec samej w domu , miałam byc z nim ... Na prawde byłam szczesliwa , po miesiacy bycia razem , ogladalismy film u Niego w domu ... wtedy mi powiedział ze mnie kocha , że jest szczesliwy kiedy jestem obok Niego , a gdy mnie nie ma , cały czas o mnie mysli i czeka tylko aż sie spotkamy , ze chce zeby było juz tak zawsze ... to jak sie wtedy poczułam jest nie do opisania , dużo razy potem sam z siebie zaczynał temat , o tym jak to bedzie kiedy zamieszkamy razem , ze nigdy nie załował tego ze napisal i ze nie zapomni dnia kiedy mnie zobaczył pierwszy raz ...
Wtedy , po tych jego słowach które nie tylko mówił , ale takze pokazywał ze to wszystko jest prawda , pomyslałam sobie ze to jest własnie to , ze jestem szczesliwa i moze tyle wczesniej musialam wycierpiec zeby trafic na takiego faceta ...
do czasu ...
spedziliśmy kolejny weekend razem , w piatek sami siedzielismy u Niego w sobote spotkalismy sie ze znajomymi ... razno odprowadził mnie do domu i o 15 miałam sie z nim spotkać ... napisał mi po 14 że idzie do kumpla i zaraz po mnie bedzie .. nie doszło do tego spotkania, myslalam ze jest z nimi , nie chcialam mu przeszkadzac w koncu spedzal czas tylko ze mna , do nich wychodził na chwile kiedy ja sie szykowałam do Niego ... na nastepny dzien napisałam do Niego sms jak tylko wstałam , odpisał mi tylko ' hej' wiedziałam ze cos juz jest nie tak , zapytałam sie czy wszystko okej , napisał mi tylko ' ze nasluchal sie wczoraj o mnie ' był wkurzony , nie wiedzialam co takiego moglo sie stac , zapytałam sie Jego a on odpisal ze to nie wazne , ze to jednak nie to i chce być sam .
Chcialam sie z nim koniecznie spotkac , umowilismy sie na wieczor lecz nasza rozmowa zakonczyla sie koncem zwiazku , powtarzał mi ze sobie to przemyslał i jednak to nie to , ze myslal ze cos z tego bedzie ale tak nie jest , ze mnie przeprasza za to ... zapytałam sie Go czy to przez to co sie dowiedzial i dlaczego nie chce mi powiedziec tego , ani wyjasnic ? odpowiedzial ze przemyslal to wszystko i nawet nie chodzi tylko o to ... zapytałam sie Go dlaczego tak nagle , w ciagu paru godzin ? odpowiedział ze nie wie. Pierwszy raz widziałam Go takiego wkurzonego ...
Wróciłam do domu i to co sie w pierwszy dzien ze mna działo to był koszmar , w glowie mialam tysiac pytan , płakałam w podszuke cała noc , nie spałam , rano byłam cieniem człowieka ...
Starałam sie z nim pisac , utrzymywac kontakt ... pierwsze dwa dni , w dalszym ciagu pisał do mnie z nerwem , odpisywał jak napisałam ... w srode sie Go zapytałam jeszcze raz dlaczego tak sie stało ? zeby mi powiedzial przez co zmienił nagle dezycje i czy kłamał ze był szczesliwy itp. Opowiedział ze tylko wydawało mu sie ...
To był cios dla mnie , rozpłakałam sie i byłam zła na sama siebie ze mu uwierzyłam w to wszystko ... w czwartek chcialam sie z nim spotkac , dowiedziec sie chociaz co to była za plotka , nie udało sie .
Spotkalismy sie wczoraj ... dowiedziałam sie że moj sasiad powiedział Jego ojcu , ze widział mnie kiedys kiedys pijana , że spotykałam sie z X z mojej wioski kiedyś itp ... Tylko ja nigdy nie kryłam przed nim tego ze spotykałam sie z nim , zanim go nie znałam , tylko ze ja z nim nie byłam , a moj sasiad powiedział całkiem cos innego , co gorsza stwierdził ze jak kiedys byłam własnie u X to z nim spałam , bo byłam u Niego w domu sama - oczywiscie było to wyssane z palca. ... Nie wiem czy Go to tak , zabolalo czy co ? Przeciez wiedział o tym , powiedziałam mu sama , ze spotykałam sie z nim przez tydzien ale , nic z tego nie było ... Wiem ze on był zazdrosny o X i to bardzo , ogolnie był zazdrosny o każdego ... nawet o kolege z klasy , z ktorym jedyny kontakt jaki miałam to co 2 tygodnie w szkole ...
Spytałam sie Go czy to przez to , on powiedział ze dało mu to do myslenia wtedy , ale nie tylko przez to , ze tak musiało juz byc , ze chce byc sam ... Zapytałam sie Go czy kusiło Go wql , zeby do mnie napisac w tygodniu , a on ze tak .. ale nie napisał , bo ja sie odzywałam raz na jakis czas przeciez , zapytałam sie czy teskni .. spojrzał sie na mnie wtedy tak jak przez ten cały czas co sie spotykaliśmy i powiedział że ' kiedys o tobie myslalam caly czas , teraz juz tak nie jest ' Najgorsze to , ze miałam nadzieje , ze ochłonie i bedzie okej ... wczoraj juz nie był zły , zachowywał sie jak kiedys , patrzał sie na mnie tak jak kiedys , w pewnej chwili mialam wrazenie ze on sam sie bije z myslami , ze mnie przytuli w koncu ... jednak tak sie nie stało .. powiedział ze on ma swoje zasady [ co kolwiek to znaczy ] ... i ze zdania nie zmieni.
Dzisiaj napisałam do Niego czy mogłabym z nim wrocic do domu ,bo musze zalatwic cos ze szkola , odpisał że oczywiscie ze moge ... wymienilismy kilka sms , zaptał sie jak tam wykłada , odpowiedziałam ze nudno strasznie jest , odpisał mi ' a co Twojego kolegi nie ma ? ' , takie cos daje mi tylko nadzieje niestety
wiedział ze chce zabrac papiery ze szkoły zeby ja zmienic , zapytal sie mnie czy juz to zrobiłam , odpowiedziałam ze nie , bo dopiero po 12 bede o tym rozmawiac , wiecie co on wtedy mi napisał ? ' ze czemu dopiero po 12 , skoro dyrektorka jest juz w szkole widzialem samochod ' zapytałam sie Go , gdzie widział i skad wie ' odpowiedział , ze dzownił do szkoły i pytal sie czy jest ' byłam w szoku , po co on to zrobił ? zapytałam sie Go czy dlaczego napisal , czy mnie sprawdza ? odpowiedzial ' ze nie ma po co
z ciekawosci dzowniłem ' pomyslalam sobie ze moze chodzi mu o to ze specjalnie chce byc dluzej i moze nie zdaze na pociag i wroce z nim , napisalam mu to odp mi tylko ' dobra skoncz ' nie odpowiedziałam na to , postanowiłam ze wroce pociagiem , jednak sam napisal potem gdzie ma po mnie podjechac ... i to spotkanie dzisiaj z nim , zakonczylo sie placzem moim w domu niestety.
Nie wiem co robic
nie wiem , czy odpuscic sobie Go , to tak strasznie boli , nie moge sie pozbierac ... mimo ze powiedział mi tyle słow , ciagle mam nadzieje
mam ochote napisac mu że tesknie za nim ... tylko nie wiem czy jest sens , czy wql powinnam to ratować czy sobie darować to i starać sie zapomniec .
Mam nadzieje ze mi cos doradzicie, bo jestem sama z tym problemem .