Przede wszystkim chciałabym się przywitać. Wiem, że na innych forach znanych portali jest dużo osób w wieku 15-16 lat a one raczej mi nie pomogą. Postaram się w skrócie opisać sytuację.
Nie jestem brzydka, jakąś niesamowitą pięknością też nie. Od zawsze byłam nieśmiała i małomówna, jednak zmienia się to i może dzięki studiom otwarłam się na ludzi. Pierwszego faceta miałam jakieś ponad pół roku temu i bardzo mi zaimponował tym, ze słuchał tej samej muzyki, razem chodziliśmy na koncerty dzięki temu, był przystojny, zbudowany. Jednak nie czuł tego co ja więc się rozstaliśmy. Od tego czasu stałam się strasznie wybredna. Wokół mnie kręci się zawsze jakiś chłopak a nawet niejeden jednak gdy widzę że nie przypominają mi mojego pierwszego olewam ich. W ciągu całych wakacji olałam tak chyba 7 facetów.
Moim największym problemem jest to że najważniejsza jest dla mnie muzyka jakiej słucha chłopak, wiem dziecinne ale nie potrafię zainteresować się kimś kto jest moim przeciwieństwem. Próbowałam z takim który był przeciwieństwem ale nie wyszło i skończyło się na tym ze złamałam serce przyjacielowi który się we mnie kochał.
Teraz interesuje się mną sąsiad z akademika, wiem że to nie jest ten który spełnia moje oczekiwania, ale przecież nigdy nie znajdę ideału. Nie wiem co mam robić czy próbować kolejny raz czy poczekać na kogoś innego? Dodam że miałam tylko jednego chłopaka.
Zastanawiam się czy kiedyś w ogóle kogoś znajdę, z czasem moja lista oczekiwań się powiększa i jestem bardziej wybredna. niby mam dopiero 19 lat ale po prostu obawiam się samotności... ale też nie chcę nic na siłę.