Hej.
Moje życie się załamało. Miałam przyjaciółki. Po jakimś czasie kontakt z ich strony się urwał. Były to jedyne osoby przed którymi się w pełni otworzyłam. Przeżywałyśmy razem trudne chwile. I to nie takie błahe jakie mają inne nastolatki, bo w naszej paczce każda z nas miała swoje przeżycia. Dla przykładu, śmierć bliskiego, alkoholizm rodziców... Kiedyś rozmawiałyśmy godzinami. Jeśli nie podczas spotkań, to nawet przez telefon czy za pomocą internetu. Wzajemnie się wspierałyśmy. W końcu poczułam, że ktoś mnie kocha i potrzebuje. Ale... Zaczęło się unikanie spotkań, rozmów, telefonów... Nawet nie wiem co zrobiłam źle.
Teraz nie mam za dużo znajomych. Praktycznie nikogo. Pewnie, ludzie piszą, żeby zapytać o zadanie domowe, czy sprawdziany. Obecnie jest może z 4 osoby z którymi otrzymuje kontakt. W szkole. Czasami z nimi popisze. Nic poza tym. Taki kontakt sporadyczny.
Nikogo poza tym nie mam. Czuje się przez to gorsza. Non stop płaczę.
Wracam ze szkoły, odrabiam pracę domową, uczę się, oglądam telewizję, czytam książkę, siedzę przy komputerze i idę spać. Tak wygląda każdy mój dzień. W weekendy zajmuje się sprzątaniem, zakupami... idę do kościoła, dziadków i to będzie na tyle.
Czuje się żałosna. Dzień w dzień borykam się z samotnością, czasami myślę o zrobieniu sobie krzywdy, żeby zwrócono na mnie uwagę, żeby ktoś przyszedł, spróbował zrozumieć, zaprzyjaźnić się...
Ale boję się kolejnej straty. One dużo dla mnie znaczyły. Nie chcę cierpieć jeszcze bardziej...
Czy jest ktoś z podobnym problemem? Jak sobie z nim radzicie? Jak wypełniacie te pustki? Hobby? Dodatkowa praca?
Otworzyć serce dla kogoś innego, czy nauczyć się żyć samemu?
Już nawet nie proszę, błagam.
Pomóżcie mi.
Podobne tematy
A czemu sie urwal kontakt? Tak bywa - ludzie przychodza i odchodza, przychodza nowi... Nie wiem co Tobie powiedziec - jedni radzą sobie lepiej z samotnością, inni gorzej....
Hobby to wazna sprawa, znajdz takie, jesli nie masz. Bedziesz miała hobby, bedziesz pewniejsza siebie, weselsza, ciekawsza dla innych :-) - to i ludzi zaczniesz przyciagac.... :-)
A czemu sie urwal kontakt? Tak bywa - ludzie przychodza i odchodza, przychodza nowi... Nie wiem co Tobie powiedziec - jedni radzą sobie lepiej z samotnością, inni gorzej....
Hobby to wazna sprawa, znajdz takie, jesli nie masz. Bedziesz miała hobby, bedziesz pewniejsza siebie, weselsza, ciekawsza dla innych :-) - to i ludzi zaczniesz przyciagac.... :-)
Nie wiem czemu kontakt się urwał. Z czasem coraz rzadziej się odzywały, a gdy ja próbowałam namówić na spotkanie unikały. Nie odpowiadały na telefonu. Zaczęły się uniki. Głupia nie jestem, więc zauważyłam, że nie mają ochoty kontynuować tej przyjaźni.
..z kolezankami róznie bywa, nie zawsze są szczere i nie zawsze to wielkie przyjaznie....nie masz się co nimi przejmować....
Ja niestety nie potrafię znaleźć skutecznej rady, ale wiedz, że nie jesteś sama. Też straciłam niejedną ważną dla mnie osobę, ostatnia strata, sprzed tygodnia, jest dla mnie tą najgorszą i nie moge tego przeboleć, ciągle o tym myśle, nawet jak sie uśmiechne z jakiegoś powodu to zaraz przychodzi myśli o tamtej osobie i chumor momentlnie mi sie psuje. U mnie też było coraz rzadsze odzywanie się i uniki, tyle ze sprawa dotyczy faceta. Nie widze sensu w niczym, gdybym mogła to cofneła bym czas. Również nie mam hobby(choć żałuję) ale nie potrafie zmusic sie do robienia czegoś co mnie nie interesuje. Przyłącze sie do Ciebie z zapytaniem jeśli moge ![]()
Amme dokładnie wiem o czym mówisz i rozumiem cię... u mnie może powody są wiadome ale to nie zmienia faktu. jeśli chciałabyś pogadać to pisz
Poniekąd wiem co czujesz, uważam, że Ty nic złego nie zrobiłaś ale tak się po prostu czasem dzieje... Ja nie potrafię tego zrozumieć, takiego zachowania ze strony innych, kiedy to wszystko było OK, była paczka, regularne spotkanie a tu nagle cisza i "olewka"...
U mnie sytuacja wygląda tak, że większość koleżanek wyjechała, a to za granicę a to do innego miasta...
Została mi tylko jedna, której z resztą nie lubi mój chłopak i wciąż ma problem z tym, że się z nią spotykam, a ja i tak robię na przekór, bo chyba bym zwariowała bez wyjść z koleżankami do ludzi.
Są jeszcze nowe, ze studiów ale one, albo wciąż się tylko uczą, albo siedzą w domach, albo nie pójdą nigdzie bo coś...
Czasem tylko gdzieś razem wyskoczymy na chwilę, ale to nie to samo.
Tęsknię za starymi czasami, dawną paczką... Wciąż czuję niedosyt i jak by nie było, czuję się trochę samotna.
Ludzie się zmieniają, dojrzewają i zajmują własnym życiem, a kumpele? odchodzą na dalszy plan i już raczej tego nie zmienimy...
Jedyne co mogę Ci radzić, to żebyś zaczęła dostrzegać ludzi którzy nadal są obok Ciebie. Na pewno tacy się znajdą. Pisałaś o dziadkach, doceń to, że możesz do nich iść, porozmawiać. Masz 4 osoby z którymi utrzymujesz kontakt, może spróbuj sama wyjść z inicjatywą, zaproponować wyjście? Do baru, na miasto... Pomyśl o tym.
W pewnym sensie wiem o czym mowisz. Sama mam kilku lepszych znajomych, a czasem jak kogos potrzebujesz to nikt sie nie poajwia...
Przykro mi, ze "przyjaciolki" cie tak potraktowaly. Ale ludzie sie zmieniaja i niestety bardzo zadko mowia nam co sie stalo. Jaka w tym wszystkim twoja wina, nie mam pojecia. Ty pewnie tez sie tego nigdy nie dowiesz...
Nie zamykaj sie w sobie, otworz na nowe znajomosci. Znajdz nowe hobby. Moze jakies gry zespolowe, warsztaty w miejscowym domu kultury, cokolwiek, mozliwosci sa nieograniczone. Dzieki temu poznasz wiele nowych osob z ktorymi bedziesz dzielila podobne zainteresowania.
Nie chowaj sie przed swiatem. Glowa do gory i na przod ![]()
Jesli chcialabys kiedys pogadac to napisz mi email.
Pozdrawiam
Ammy,
Witam Cię serdecznie. Kompletnie nie obchodzą mnie Twoi "znajomi" którzy sobie poszli, ani powody dla których odeszli. Nie interesują mnie istoty które po prostu wiedzieni nagonką grupy czy chwilowym Twoim zagubieniem tak sobie Ciebie porzUCAJĄ. Mam ich w cudownym poważaniu.A teraz DZIEŃ DOBRY - już moje imię znasz, otwieram duchowość i zapraszam Cię taką jaką jesteś do mojego życia. Z otwartymi ramionami roześmianą buzią,zamartwioną troskami których mam od czorta, walką ze łzami, wygranym wojownikiem, lojanym towarzyszem, potrafię dzielić się porażkami i dawać najszczersze rady na jakie stać mój intelekt, kogoś kto murem będzie Cię bronił, służącą szczerą radą i lojalnością - witam w swoim życiu. Przyjmujesz proszę moje zaproszenie? Jeśli życie to droga "Władcy Pierścieni" masz mnie w drużynie. A to już nie walka w pojedynkę.Witam Cię raz jeszcze Kochana, chodź, zawalczymy razem.
Mam podobnie , ale ciągle myślę ze poprzez nowe koleżanki poznam wartościowych ludzi. Najważniejsze nie martwic się , uświadom sobie ze tylko ty masz się zmienić ( świat jest piękny ) , wypisz sobie na kartce swoje cechy dodatnie i ujemne. Potem twoje hobby , to co w tobie wartościowe. I dojdziesz do tego w końcu po czasie , ze każdy się zmienia jak odblokujesz złe myśli , które się kłębią nam w głowie. Pozdrawiam moje gg jest w profilu jeśli chcesz pomocy.