W sumie całe życie jestem samotna. Teraz niby z kimś jestem ale też jestem samotna. Nie wiem czy z nim jestem. To wdowiec i bardzo boi się, żeby świat się o nas dowiedział. Kilka dni temu postawiłam sprawę na ostrzu noża, że nie chcę odzywa się (znamy się1,5 roku a żona nie żyje od 3 lat), zrobiłam awanturę i od tamtego czasu nie odzywa się. Teraz przynajmniej wiem na czym stoję......... oszukiwał mnie zwyczajnie.
Posypało się trochę a ja chcę dojść do siebie.
Wydaje mi się, że już nie powinnam próbować z kimś być bo nigdy nie dostałam od faceta wsparcia, nigdy nie czułam się tą słabą płcią.
Napiszcie jak to jest u Was.
Pozdrawiam
Podobne tematy
Przykro mi, że tak to się skończyło.
Mam nadzieję,że sobie jakoś radzisz. Jesteśmy w podobnym wieku, wiem, jak trudno wyjść na prostą po takim zawodzie, choć ja przeżyłam go wiele lat temu. Znajomość ze mną była dla niego jak wyjście awaryjne, gdyby nie trafił mu się ktoś lepszy. Nie zaufałam już później nikomu, a czas leci nieubłaganie, jestem sama i samotna. I to chyba był błąd. Trzeba było próbować dalej, dać sobie kolejną szansę. Przecież tylu parom się udaje.
A teraz gdzieś na dnie serca czai się nadzieja, że jeszcze ktoś się pojawi, taki normalny, fajny facet z dorosłymi dziećmi, może z wnukami, dla których byłabym przyszywaną babcią.
Oj, chyba trochę fantazjuję, ale chciałabym mieć poczucie, że do kogoś przynależę, jestem dla kogoś ważna. Zbliżają się święta, brat i siostra z rodzinami, a ja jak sama jak palec. Niby rodzinnie, a jednak do bólu samotnie.
Nie wiem, czy ci pomogłam tą moją pisaniną, ale wiem jedno - nie poddawaj się. Daj sobie szansę na bycie z kimś.
Pozdrawiam
Doskonale wiem o czym piszesz (zapraszam przeczytaj mój wątek mama i ja) i nie bardzo wiem jak mamy sobie z tym poradzić.
W tygodniu jakoś się trzymam(ciągle czymś staram się zająć) gorzej w weekendy.Powtarzam sobie ja jestem ważna i czas myśleć o sobie.Wszędzie jest mi żle i niczym nie potrafię się zająć dłużej ale się staram.Dziś odwiedziłam koleżankę,żeby trochę oderwać się od myśli które niestety ciągle krążą wokół niego i boję się ,żeby nie zrobić czegoś ,czego potem bym żałowała.
Damy radę!
Witam Ciebie Exacum i Was-samotne po 40-tce.Mnie również się w życiu nie powiodło w związkach z mężczyznami.Byłam żoną,ale małżeństwo okazało się wielką pomyłką,po rozwodzie związałam się z młodszym od siebie o 7 lat również rozwodnikiem,ten związek rozpadł się po 8 latach...miałam powodzenie wśród mężczyzn,więc szukałam dalej,znajomości trwały po 3 miesiące,rok...zawsze ja pierwsza rzucałam,zawsze przez nadużywanie alkoholu.Nie jestem wrogiem alkoholu,ale cenię umiar.Byłam sama przez 5 lat.Potrzebowałam tego,aby poznać samą siebie i swoje potrzeby.Pół roku temu w necie poznałam jego,Polak,ale w Niemczech od 26 lat.Samotnik z krwi i kości,prosty facet,wcale niezamożny,ani żaden supermen,po 50-tce.Pojechałam do niego,skoro mnie zaprosił,zaryzykowałam.Byłam u niego miesiąc i się okazało,że było warto go poznać,warto było zaryzykować po raz kolejny.Mam 48 lat,ale mam poczucie,że jeszcze czekają mnie z nim piękne chwile.Nie bójmy się znajomości z internetu!Są fajni faceci na świecie,warto ich szukać,nawet trzeba!Oni też są samotni,czasem mają kompleksy,są nieśmiali...Oczywiście,że warto przed spotkaniem w realu pisać,dużo pytać,zastanawiać się...ale być też optymistycznie nastawioną do mężczyzn,nie wszyscy to alkoholicy i lenie!Na Nowy Rok życzmy sobie miłości,dojrzałej,wyrozumiałej,spokojnej,takiej prawdziwej,godnej nas,miłości po 40-tce!!!!!!
Witam,ja również jestem samotna od zawsze...byłam mężatką mam dwóch dorosłych synów,no i wciąż jestem sama,ale tak zupełnie,nie mam przyjaciół,znajomych, rodziny...mam wspaniałych synów ale oni maja swoje życie...tak mi się poukładało,moje życie jest nieco pokomplikowane-pracuję w W-wie ale mój dom jest w innym mieście-mieszkam u swoich pracodawców...długa historia,no i nikogo nie znam,i nie mam okazji poznać...cały dzień w pracy,jedyna rozrywka to basen i spacery z psem,z którym już nawet się porozumiewam...był czas kiedy próbowałam kogoś poznać ale te znajomości nie były zbyt ciekawe,żaden z mężczyzn jakich poznałam nie chciał podjąć odpowiedzialności wspólnego życia....myślę,że to jest mi przeznaczone.
Witam nie jest ci przeznaczona bella47 tylko jak ja nie umiemy szukać .Ja byłam tak zajęta dziećmi że nie zauważyłam jak przeleciało życie a teraz dzieci mają swoje życie a ja piąte koło u wozu,niemam pracy i wogule żyć się niechce.Pozdrawiam
JA pracuję a moje dzieci zajmują się mną,tylko brak mi pewności siebie aby nawiązać znajomość,jakoś głupio iśc samej do kina czy kawiarni,ogólnie życie po 40 jest do bani.
8 2012-10-18 12:31:41 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2012-10-18 12:35:23)
Witam
Jestem po 40 i tez jak Wy samotna od 8 lat w separacji za miesiąc rozwód.Małżeństwo a potem no trudno to nazwać związkiem raczej odskocznia od codzienności nie wyszło no cóż ale zostaliśmy przyjaciółmi co rzadko się zdarza ale jest możliwe .Dzieci tez już po woli się usamodzielniają .Samotność też mi doskwiera czasem jest jak ten ciasny but ale nie narzekam .Mam bardzo absorbującą pracę więc nie wiele czasu na życie prywatne w sumie skłamała bym gdybym powiedziała że nie mam gdzie z kimś pójść wystarczy tylko słowo aby uwolnić się od samotności ale jakoś nie mam na to ochoty i do diabła nie wiem czemu .Od tak dawna słyszę że za długo jestem sama i od znajomych i dzieci że chyba odzywa się we mnie jakaś przekora czy coś tam w tym stylu ,nauczyłam sama radzić sobie z problemami już w latach małżeństwa i dobrze radzę sobie mieszkając sama z dziećmi .Lata lecą wiem za chwilę 3 z tyłu ale teraz wiem że żyję skończyły się lata walki i teraz mam swobodę nie muszę przed nikim się tłumaczyć sama odpowiadam za swoje błędy .Dla mnie życie zaczęło się po 40
Może kiedyś pomyślę o mężczyźnie w moim życiu ale na razie nie chcę z nikim się wiązać nie jest dla mnie to teraz takie ważne może po 50 kto wie życie lubi płatać różne figle ![]()
Bella nic nie jest do bani jeżeli tylko trochę uwierzysz w siebie ![]()
Witam to masz szczęście że tak sobie radzisz Anulko dlamie co już słoneczko zaświeci to szybko gaśnie i wracam do swojego piekełka przegrałam swoje życie i już dziś wiem że się nie wyplącze Pozdrawiam łapcie szczęście dziewczyny dopuki możecie
Skoro nie umiecie szukać, to może skupcie się na sobie, na swoim rozwoju, odkrywajcie swoje pasje, zajmijcie się wolontariatem, zamiast siedzieć przed TV i narzekać, że życie po 40tce jest do bani (bzdura-bzdura-bzdura).
A że Wasze dzieci mają swoje życie to chyba naturalne i zdrowe i może warto wziąć z nich przykład i też zbudować własne.
11 2012-10-19 20:33:04 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-19 20:33:36)
Witam to masz szczęście że tak sobie radzisz Anulko dlamie co już słoneczko zaświeci to szybko gaśnie i wracam do swojego piekełka przegrałam swoje życie i już dziś wiem że się nie wyplącze Pozdrawiam łapcie szczęście dziewczyny dopuki możecie
Przegrywają swoje życie, Ci którzy nie wierzą w lepsze jutro, a każdy dzień niesie ze sobą coś nowego. W życiu można wszystko zmienić, można zawsze od nowa, można wyplątać z najgorszego, tylko trzeba chcieć i w to wierzyć. Zapytaj nieuleczalnie chorych, którzy mają czas policzony, czy nie zamieniliby się z tobą? Zapytaj tych, którzy upokarzani, którzy ofiarami przemocy, zapytaj tych, którzy inwalidami, czy nie zamieniliby się z tobą? Zapytaj, a potem doceń to, że jeszcze masz czas. Że życie jest krótkie, lecz to jak wygląda zależy od nas. Po co być nieszczęśliwym, bo tak chce rodzina, otoczenie, to bzdura.
Jeden tylko ma się czas w życiu i swego czasu usłyszałem powiedzenie mojej mamy, które mottem mi jest - ceń każdy dzień, gdyż te dni, które minęły, już nie powrócą...
Remi
Motto które zacytowałeś jest doskonałą odpowiedzią na post. I jest to prawda jak mało która. Ciężko wpoić sobie takie motto i wcielić je w życie, wszystko ładnie sie pisze ale życie jest życiem . Nie każdy potrafi przejść do porządku dziennego, ale warto a nawet trzeba . Dlatego polecam wszystkim wpis kolegi.
pozdrawiam
Łatwo napisać że wszystko można zmienić gdy ma się pracę ,gdy nie jest się chorym ,gdy bez wstydu wyciągasz ręke po chleb bo zarobiłeś naniego
Łatwo napisać że wszystko można zmienić gdy ma się pracę ,gdy nie jest się chorym ,gdy bez wstydu wyciągasz ręke po chleb bo zarobiłeś naniego
Pracę można stracić, chorym można być, rękę wyciągnąć ze wstydem po chleb, ale czy to gorsze niż być nieszczęśliwym?
Pracę można znaleźć, z choroby wyleczyć, a chleb w dwójnasób oddać...
jeśli jest się nieszczęśliwym - wszystsko inne do zdobycia jest po stokroć trudniejsze
więc - bycie szczęśliwym ( a nie zgoszkniałym) oraz pozytywne nastwienie jest lekarstwem na wszystko
Nie rozumiem jednego dlaczego wszyscy musza być na siłę szczęśliwi nie wystarczy żeby być zadowolonym z życia .
Bo nie jestem piękna no cóż fasada zewnętrzna się zmienia .
Bo nie mam dużo kasy - nie każdy jest Bilem Geatsem
Bo nikt mnie nie chce widocznie albo szukamy tam gdzie nie trzeba albo swoim wyglądem odstraszamy i w tym wypadku nie chodzi mi o urodę ale o kwaśną minę i pesymistyczne podejście do życia .
Nie rozumiem jednego dlaczego wszyscy musza być na siłę szczęśliwi nie wystarczy żeby być zadowolonym z życia .
Bo nie jestem piękna no cóż fasada zewnętrzna się zmienia .
Bo nie mam dużo kasy - nie każdy jest Bilem Geatsem
Bo nikt mnie nie chce widocznie albo szukamy tam gdzie nie trzeba albo swoim wyglądem odstraszamy i w tym wypadku nie chodzi mi o urodę ale o kwaśną minę i pesymistyczne podejście do życia .
Na siłę to jedynie można się pouśmiechać.
Kwestia słów - być szczęśliwym, być zadowolonym. Pytanie - czy brać od życia co daje, czy walczyć o to, czego się chce. Różnica między byciem zadowolonym a szczęśliwym jest wielka. Zadowolona osoba - bierze co życie daje i godzi z tym, szukając pozytywów, szczęśliwa osoba, to taka, która osiągnęła co pragnie ![]()
Hej kobietki, praktycznie też jestem sama od 8 lat i tak sobie myslę że dzieci dorosłe mają swoje życie a moje mi gdzies uciekło , ale dzisiaj stwierdziłam jak przesiedziałam cała niedzielę sam jak palec , że trzeba sie gdzieś umówić na kawce pogadać , spędzic czas razem co wy na to leydys , małe prawdopodobieństwo ze sie kogoś pozna siedząc w domciu przy tv .
Życie ma to do siebie, że non stop ucieka. Czy się siedzi, czy się leży, czas ma nas w nosie i sobie biegnie. Rozumiem rozgoryczenie samotnych kobiet. To prawda, że dzieci winny iść własną drogą, Ale, do diaska nie każdy musi mieć zaraz pasję. Mało jest ludzi, którzy mają pasję, zazwyczaj każdy z nas żyje przeciętnie, standartowo. Taka psaja życiowa to prawdziwy dar i nie często się zdarza.
Czterdziestka - dorosłe dzieci i wnuki ???Mam 42 lata i 12 letnie dziecko i nie obraziłabym się na kolejne.Całę życie byłam sama, jakoś jak to pisałą Chmielewska "nikt na mnie dramatycznie nie leciał".I tak niestety zostało....Nie mam szans na spotkanie kogoś ciekawego, a jak się nawet pojawi to i tak pewnie nie zwróci na mnie uwagi.Nasi równolatkowie , reagują tylko na silne podniety czyli kogoś bardzo atrakcyjnego, albo bardzo młodego.
Jestem też samotnaale ,po 50tce, w sumie pozbierałam sie,ale najtrudniej jak myślę o Świętach:-( całe moje życie,małżeństwo(już nie istnieje) było komuś podporządkowane-tak wszystkich nauczyłam-dawałam z siebie wszystko,nie biorąc nic w zamian,nigdy nie powiedzialam-NIE,teraz czasami mi się to uda,ale straciłam trochę przyjacół.Przyjaciół? Najgorsze są wieczory,święta, nie zawsze jestem na miejscu-pracuje u "zachodnich sąsiadów" to też nie wszystkim się podoba,ale chcę sama na siebie zarobić,nie prosić nikogo,czy to źle? Kobiety-myślmy o sobie,nie dajmy się samotności,obojętne czy mamy 20 czy 50 lat:-)
Jestem też samotnaale ,po 50tce, w sumie pozbierałam sie,ale najtrudniej jak myślę o Świętach:-( całe moje życie,małżeństwo(już nie istnieje) było komuś podporządkowane-tak wszystkich nauczyłam-dawałam z siebie wszystko,nie biorąc nic w zamian,nigdy nie powiedzialam-NIE,teraz czasami mi się to uda,ale straciłam trochę przyjacół.Przyjaciół? Najgorsze są wieczory,święta, nie zawsze jestem na miejscu-pracuje u "zachodnich sąsiadów" to też nie wszystkim się podoba,ale chcę sama na siebie zarobić,nie prosić nikogo,czy to źle? Kobiety-myślmy o sobie,nie dajmy się samotności,obojętne czy mamy 20 czy 50 lat:-)
ja podobnie jak ty, zdecydowałam się wyjechać za granicę, żeby chociaż finansowo stanąć na własnych nogach. też mam problem z tego powodu, co odbiera mi całą radość z zarobionych pieniędzy, bo przez wyjazd psują się moje relacje z córką. jak zaczęłam wreszcie myśleć o sobie i swoich potrzebach, nagle okazało się że jestem egoistką
- nikt nie zauważa, że dotąd całe życie poświęcałam rodzinie, którą i tak straciłam !
mój eks był moim pierwszym i wielką(choć bolesną) miłością,a jedyne dziecko błogosławionym owocem tej miłości, ale po 19 latach małżeństwa(i poświęceń) okazało się, że nie ma już nic z wielkiej miłości. dość szybko wpadłam w nowy związek, z kolegą z dzieciństwa, który przeżywał w tym samym czasie to samo, co ja-mnie zostawił mąż, jego-żona. pocieszaliśmy się 2 lata, w te wakacje zaprosiłam go do siebie na urlop-miał załatwione wszystko: samolot, miejsce u mojej rodziny na 2 tyg, mnóstwo atrakcji....było pięknie. po jego wyjeździe dopiero dowiedziałam się, że kiedy ja pracowałam, on odwiedzał moją koleżankę i składał jej niedwuznaczne propozycje
- oczywiście wszystkiego się wyparł.
poszłam po rozum do głowy i dzisiaj jestem i mam zamiar zostać SAMA. co wcale nie znaczy, że jestem SAMOTNA ...
a pójście na spacer, do Pubu czy do kina bez towarzystwa chyba tylko w Polsce jest nadal postrzegane za nienormalne - czasem jest to bardzo ciekawe i przynosi efekty ![]()
MaRyla jest dalej źle postrzegane niestety jakoś w tym względzie nie przyjął się model zachodni ![]()
Samotnie siedzący mężczyzna mało kogo obchodzi ma problem albo na kogoś czeka .
Samotna kobieta a i owszem albo na kogoś czeka albo poluje .
Widzisz różnice.
Dlatego ostatnio coraz częściej kobiety urządzają babskie wieczorki po za domem .
ale niektóre lokale organizują święta i sylwestra dla samotnych nie wiem jak z frekwencją jak na razie nie skorzystałam z tego rodzaju imprezy.
Sylwester dla samotnych 40-tek? interesujące
mało się spotyka takich imprez tematycznych, prawda? a gdyby coś takiego sie zdarzyło gdzieś w pobliżu mnie.....poszłabym - a co? ktoś mi ostatnio powiedział mądrze, że kto nie ryzykuje,ten nie ŻYJE ![]()
nie jestem ryzykantką, ale jak będę siedzieć na kanapie, to miłość do mnie nie przyjdzie, nie usiądzie obok mnie i nie powie - hej, co słychać.....
na mnie również "nikt dramatycznie nie leci", ale też ja z racji mojej natury sowy-domatorki nie czuję się dobrze w większych skupiskach ludzi, gdzie łatwiej przecież zawiesić na kimś oko
ale jestem ZADOWOLONA z aktualnego stanu rzeczy
choć miewam dni,kiedy boleśnie brakuje mi KOGOŚ
a czy będę SZCZĘSLIWA.....czas pokaże
Nie dlatego że nie chciałam poszła bym z czystej ciekawości ![]()
Nie wiem czy impreza była jakoś wiekowo określona na pewno nie dla osób poniżej 18.
Od paru lat pracuję w Sylwestra w tym już tez mam propozycję ale jeszcze nie wiem czy się zgodzę trochę czasu chyba też mi się należy.
Widzę że jednak nie tak wiele jest samotnych 40+.
Ja w sumie jeszcze się nie kwalifikuję, 40tka za rok, ale w sumienie ma już się co zagnieżdżać na 30tkach, bliżej mi do 40tek.
Za to samotna (czy sama) jestem perfekcyjnie - nie jestem i nigdy w życiu nie byłam w żadnym związku,a od kiedy jestem na emigracji to nawet nie mam żadnych przyjaciół i 98% wieczorów spędzam w internecie. Nawet zwierzaka nie mogę mieć ![]()
Chociaż,szczerze mówiąc, samotność to wcale nie mój największy problem...
Ciekawe dlaczego tak ciężko jest "rozruchać" ten wątek? Łatwiej mi się pisze na "samotności po 60". Jestem już emerytką więc chyba mentalnie "podpadam po 60". A możę tak jak pisze Brzydulla, zwyczajnie statystycznie mało jest samotnych czterdziestolatków.
Czterdziestka - dorosłe dzieci i wnuki ???Mam 42 lata i 12 letnie dziecko i nie obraziłabym się na kolejne.Całę życie byłam sama, jakoś jak to pisałą Chmielewska "nikt na mnie dramatycznie nie leciał".I tak niestety zostało....Nie mam szans na spotkanie kogoś ciekawego, a jak się nawet pojawi to i tak pewnie nie zwróci na mnie uwagi.Nasi równolatkowie , reagują tylko na silne podniety czyli kogoś bardzo atrakcyjnego, albo bardzo młodego.
Mówią że w naszym wieku łatwiej jest zostać zabitą przez terrorystę niż znaleźć normalnego,wolnego faceta...
Witam towarzyszki niedoli. Nade mną już wisi nieuchronnie 40-tka i czeka, żeby mnie przygnieść swoim ciężarem
. Samotna od 2 lat. Czasami wydaje mi się, że już się przyzwyczaiłam do samotności, ale w takie zimowe weekendy jak dziś, myślę, że takie życie to jednak nie dla mnie
Nie chcę zostać na zawsze już sama i mam nadzieję, że nie będę. Staram się ze wszystkich sił myśleć pozytywnie, bo inaczej pogrążę się jeszcze bardziej w tej samotności i nic nie będę z tym robić.
Witaj izis!
A samotna jesteś boś bez faceta czy też nie masz żadnych przyjaciół ani nawet kota?
Witaj izis!
A samotna jesteś boś bez faceta czy też nie masz żadnych przyjaciół ani nawet kota?
Facet był i się..... zmył ![]()
Kota nie mam i na razie nie planuję, wezmę sobie jak już wszystkie moje nadzieje upadną, że kogoś sobie znajdę ![]()
Przyjaciele............jacyś niby są...... chyba.........muszę się nad tym jeszcze zastanowić ![]()
Lepszy pies niż kot, rzadziej uczula, można z nim spać a i na spacer wyciągnie.... Ja już chyba nie chciałabym żadnego faceta, raczej fajnych znajomych i jakieś ciekawe zajęcie.
Lepszy pies niż kot, rzadziej uczula, można z nim spać a i na spacer wyciągnie....
A to już kwestia gustu, ja wolę koty. Zresztą - są mniej zobowiązujące,można go na 3-4 dni samego zostawić w domu. Ale zwierzak to zawsze jakieś towarzystwo.
Ja już chyba nie chciałabym żadnego faceta, raczej fajnych znajomych i jakieś ciekawe zajęcie.
A po co w naszym wieku facet? Żeby pilnować żeby swoje tabletki na prostatę regularnie brał?
Kocham zwierzęta, chętnie bym jakies przygarnęła, ale mieszkam sama, wychodze na cały dzień do pracy i musiało by same w domu przebywać. Troche to marna wizja choćby dla samego zwierzęcia
. Należę do okropnych śpiochów, a wstawanie ranne ok 5 z psem to jednak obowiązek, na co sie nie piszę
Kot może lepszy, bo sie go nie wyprowadza, ale za to drapie wszystko co popadnie. Wiem wygodna sie zrobiłam
Właściwie to zastanawiam sie jak samotnie mieszkający ludzie i mający takie zwierzątka radzą sobie z tym?
A co do facetów, nie zarzekajcie się tak
, bo nie wiadomo jeszcze kiedy Was "strzała amora" dopadnie. Przeciez nie mamy po 80 lat
)
Mi ciężko było zakochać się jak byłam młoda, a teraz to chyba wcale nie jestem zdolna do jakichkolwiek romantycznych uniesień. Ja też jestem śpiochem, ale o 5 psy mnie budzą, wychodzimy na 10 min i dalej śpimy w trójkę ostanimi czasy do 12.00 w południe. Pierwszego psa wzięłam kiedy zamieszkałam z byłym narzeczonym, narzeczony sie wyałtował, a pies został. Jako osoba samotna, miałam i mam więć psa na dziś dzień, wtedy jeszcze wiele lat pracowałam, teraz nie pracuję (jestem na emeryturze) więć moje psy mają lepiej. Oczywiście wiem że miłośnicy zwierząt to kociarze i psiarze, a posiadany pupil to kwestia indywidualnych upodobań, ja osobiście wolę psy. A facet? Raczej towarzysz życia, może i miałby jakieś choroby, ale to przecież ludzkie i niezapominajmy, że nam już z górki do wieczności, więc coraz częsćiej mogą nam się różne schorzenia ujawiniać, czy to problemy z prostatą czy problem nietrzymania moczu. Taki lajf...
No to masz ten komfort, że możesz po spacerze położyc sie z powrotem do łózka. Mnie juz by sie nie opłacało, bo wstaję o 6, co i tak ledwo sie zwlokę
ale czasami tak mnie kusi wziąć jakiegos psiaka.
Jak jeszcze pracowalam, pięc lat temu, to miałam psa dwa i poł roku, dopoki nie zachorował i wstawałm o 6 wyprowadzałm go, pół godziny szykowałm się do pracy i jechałam o 6.30 na 7.30. Wracałam o 16.30 i znów go wyprowadzałam, a potem jeszcze wieczorem. Nikomu tego nie doradzam, każdy swój rozum ma. Ja po prostu całe życie marzyłam o psie, ale rodzice sięnie zgadzali, zrealizowałam więc swoje marzenie.
Mi ciężko było zakochać się jak byłam młoda, a teraz to chyba wcale nie jestem zdolna do jakichkolwiek romantycznych uniesień. Ja też jestem śpiochem, ale o 5 psy mnie budzą, wychodzimy na 10 min i dalej śpimy w trójkę ostanimi czasy do 12.00 w południe. Pierwszego psa wzięłam kiedy zamieszkałam z byłym narzeczonym, narzeczony sie wyałtował, a pies został. Jako osoba samotna, miałam i mam więć psa na dziś dzień, wtedy jeszcze wiele lat pracowałam, teraz nie pracuję (jestem na emeryturze) więć moje psy mają lepiej. Oczywiście wiem że miłośnicy zwierząt to kociarze i psiarze, a posiadany pupil to kwestia indywidualnych upodobań, ja osobiście wolę psy. A facet? Raczej towarzysz życia, może i miałby jakieś choroby, ale to przecież ludzkie i niezapominajmy, że nam już z górki do wieczności, więc coraz częsćiej mogą nam się różne schorzenia ujawiniać, czy to problemy z prostatą czy problem nietrzymania moczu. Taki lajf...
Nie zarzekaj się, ja też całą młodość nie mogłam się zakochać i już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek to nastąpi i co......... buuum!!!! jak grom z jasnego nieba spadło to na mnie w wieku (dopiero) 37 lat, ale z taką siłą, że sama siebie nie poznawałam
....oczywiście bez wzajemności ![]()
Zbierałam się do kupy po tym prawie 1,5 roku
Teraz nie wiem czy chciała bym się znowu tak zakochać, za dużo mnie to kosztowało.
Ja widać należę do tych co się zakochują raz a dobrze ![]()
missnowegojorku na pewno jesteś zdolna do romantycznych uniesień ![]()
A co do facetów, nie zarzekajcie się tak
, bo nie wiadomo jeszcze kiedy Was "strzała amora" dopadnie. Przeciez nie mamy po 80 lat
)
Ieee, ja jestem realistką.
Statystycznie przypada jakieś 106 kobiet na 100 mężczyzn. Jeśli odliczyć alkoholików, psychopatów, ciapowatych, maminsynków, samców alfa i zajętych to naprawdę nie ma w czym wybierać. Przy czym, oczywiście żadna tam laska ze mnie,jak sam nick wskazuje.
Zresztą, faceci po 40 zgredzieją. Łysieją, mają wielkie brzuchy,nadciśnienie i problemy z prostatą. Co ja,siostra Brzydula od podstarzałych facetów jestem że, nie mając żadnego pożytku z niego za młodu mam zostać jego opiekunką na starość?
Każda z Was ma rację. Oczywiście, można się zakochać nawet w geriatryku, ale.... Jeśli się zakochiwałam to zawsze w niewłaściwiej osobie, która mnie raniła. I faktycznie, jak realnie pomyśleć, że wszyscy fajni już są zajęcie, a zostali tacy co to służącej, pielęgniarki, mamy zastępczej w jednym szukają, to ja wysiadam z tego pociągu. Ja już właściwie starciłam nadzieję i pogodziłam się zarazem, że będę szumnie zwana singlem. Tak łatwiej się żyje, kiedy człowiek nie czeka na bóg wie co tylko stara się dostosować do otaczających go realiów, to znaczy mi łatwiej się żyje, nie mogę wypowiadać się za innych,każdy z nas radzi sobie z życiem na własny sposób. Bynajmniej nie czekam i się nie spodziewam. Ale... jak będzie, no to będzie.
Każda z Was ma rację. Oczywiście, można się zakochać nawet w geriatryku, ale....
Nie ma się co czarować, my też już geriatria... tylko oni starzeją się jakoś gorzej.
Mojej koleżanki mąż tuż przed czy po 40tce zaczął mieć jakieś problemy ze zdrowiem i znajomi się smiali że nie ma co się dziwić, 40tka czyli gwarancja się kończy...
A ono bliżej nam już niż dalej, wiadomo dokąd. A ponadto nie ma co tu strzelać brawury, jak to się młodo czujemy. My się możemy nawet czuć i zachowywaćjak 5-latki, ale organizm stosuje się do praw natury i biologiczny zegar wskazuje nam już mniej niż połowę, tego co już przeżyłyśmy.
Taaaaaaaaaa zbierac na trumne i kupowac strój na smierc. Chłopa Wam trzeba, bo marudzicie jak stare panny, jak to moj kolega zawsze powtarza ![]()
Jakiego chłopa, jakiego chłopa kochana... Prawdziwego chłopa to ja ostatnio sto lat temu widziałam...
Toć to same mutanty w około ![]()
Rany boskie, kobieto to ile Ty masz lat? ;D
Ja? 42 ![]()
Bo piszesz, ze prawdziwego chlopa widzialas 100 lat temu.
dziewczyny, nie spisujcie sie juz na straty, bo z takim podejsciem to ffaktycznie tylko rózaniec w rece i czekac na koniec.
Bo piszesz, ze prawdziwego chlopa widzialas 100 lat temu.
A Ty kiedyś widziałaś prawdziwego? Ale nie samca alfa tylko takiego co był wart był żeby mu nawet obiad ugotować (a najpierw na kurs gotowania pójść)?
Jakiego chłopa, jakiego chłopa kochana... Prawdziwego chłopa to ja ostatnio sto lat temu widziałam...
Toć to same mutanty w około
Mutanty nie mutanty, trzeba tyłek zebrac w troki i rozejrzec sie, moze gdzies czeka ten nasz Krolewicz
Wbrew pozorom chyba sa jeszcze jacys wartosciowi faceci w naszym wieku tylko tak jak my poranieni, zniecheceni skryli sie przed światem?
Ja się nie spisuję, ja jedynie oceniam otaczającą mnie rzeczywistość.Gdzie ja niby mam tego chłopa poznać? W Biedronce?
Wbrew pozorom chyba sa jeszcze jacys wartosciowi faceci w naszym wieku tylko tak jak my poranieni, zniecheceni skryli sie przed światem?
podobno faceci są jak kible-zajęci albo.....
izis1973 napisał/a:Bo piszesz, ze prawdziwego chlopa widzialas 100 lat temu.
A Ty kiedyś widziałaś prawdziwego? Ale nie samca alfa tylko takiego co był wart był żeby mu nawet obiad ugotować (a najpierw na kurs gotowania pójść)?
Tak widzialam, i nawet bylam z takim, ale mi szajba odbila i zostawilam ;/
brzydulla napisał/a:izis1973 napisał/a:Bo piszesz, ze prawdziwego chlopa widzialas 100 lat temu.
A Ty kiedyś widziałaś prawdziwego? Ale nie samca alfa tylko takiego co był wart był żeby mu nawet obiad ugotować (a najpierw na kurs gotowania pójść)?
Tak widzialam, i nawet bylam z takim, ale mi szajba odbila i zostawilam ;/
A ja spytam brutalnie dlaczego: czyżby był nudny, zbyt przyziemny i poukładany? ![]()
Ja się nie spisuję, ja jedynie oceniam otaczającą mnie rzeczywistość.Gdzie ja niby mam tego chłopa poznać? W Biedronce?
W Biedronce? Oooooo kochana to pozazdroscic, ja jak pojde do mnie do Biedronki na zakupy to mi szyja malo sie nie urwie takie towary przychodza. Moze dlatego, ze blisko jest silownia ![]()
izis1973 napisał/a:brzydulla napisał/a:A Ty kiedyś widziałaś prawdziwego? Ale nie samca alfa tylko takiego co był wart był żeby mu nawet obiad ugotować (a najpierw na kurs gotowania pójść)?
Tak widzialam, i nawet bylam z takim, ale mi szajba odbila i zostawilam ;/
A ja spytam brutalnie dlaczego: czyżby był nudny, zbyt przyziemny i poukładany?
Jak bys zgadła. Zamienilam na drania, bo ten juz nudny nie byl i.................mam za swoje No coz, ironia losu ![]()
missnowegojorku napisał/a:izis1973 napisał/a:Tak widzialam, i nawet bylam z takim, ale mi szajba odbila i zostawilam ;/
A ja spytam brutalnie dlaczego: czyżby był nudny, zbyt przyziemny i poukładany?
Jak bys zgadła. Zamienilam na drania, bo ten juz nudny nie byl i.................mam za swoje No coz, ironia losu
To nie jest wcale dziwne... Bo grzeczne dziewczynki lubi niedobrych chłopców. Nie tylko ty tak masz i dlatego nie chcę już cierpieć przez dziada- jak mawiała moja koleżanka o mężczyznach- notabene sama została przez takiego wywrócona na drugą stronę.
A ja spytam brutalnie dlaczego: czyżby był nudny, zbyt przyziemny i poukładany?
Jak bys zgadła. Zamienilam na drania, bo ten juz nudny nie byl i.................mam za swoje No coz, ironia losu
Nudny czy ciapowaty też niedobrze. Nie chciałabym adoptować faceta. Mam dośc problemów żeby siebie samą wlec przez życie, po co miałabym brać na kark dodatkowo jakieś 80 kg?
lepiej byc samemu niz z bydle kim.
Najgorzej, ze często tacy dranie na początku do rany przylóż, nęci, lata do Ciebie jak na sr.........kę aż Cię usidli tak, ze rozum tracisz. To są trudne przypadki do przejrzenia na początku. Dlateego trzeba uwazac.
missnowegojorku napisał/a:A ja spytam brutalnie dlaczego: czyżby był nudny, zbyt przyziemny i poukładany?
izis1973 napisał/a:Jak bys zgadła. Zamienilam na drania, bo ten juz nudny nie byl i.................mam za swoje No coz, ironia losu
Nudny czy ciapowaty też niedobrze. Nie chciałabym adoptować faceta. Mam dośc problemów żeby siebie samą wlec przez życie, po co miałabym brać na kark dodatkowo jakieś 80 kg?
To nie tak, ze byl ciapowaty, tylko ja go nie kochalam, ale byl bardzo dobrym czlowiekiem. Zakochalam sie za to w draniu. Czyz to nie ironia losu?
Nooo, nie dość że trzeba znaleźć takiego co nie jest draniem ani ciapą a potem jeszcze żeby chemia była... szanse mizerne, zwłaszcza po 40tce. Myślę że niewiele par ma to wszystko. Większośc pewnie albo jest z draniem/ wiedźmą bo jest chemia (wystarczy zobaczyć ile jest postów pt 'mój ukochany chłopak został skazany' albo 'mąż alkoholik') albo zostaje z kimś nudnym 'no bo można mu zaufać a nikt lepszy pewnie się już nie trafi'. Moja mama zawsze namawiała mnie do tego drugiego 'wystarczy żeby był przyzwoity no i oczywiście chodził do kościoła'. Kandydata nie było ale oferowali mi pomoc w znalezieniu nawet! Dobrze że byłam uparta i twardo obstawałam przy swoim. Bo samotność jest 100 razy lepsza od nieudanego związku.
no, ale nie można tez się całe życie upierać przy swoim ideale, bo ideałów nie ma.
no, ale nie można tez się całe życie upierać przy swoim ideale, bo ideałów nie ma.
Można tylko wtedy z dużym prawdopodobieństwem skończy się samej. Zwłaszcza jeśli nie jest się ideałem. Kwestia gustu. Ja wolę być sama niż z jakimś nudziarzem czy alkoholikiem.
izis1973 napisał/a:no, ale nie można tez się całe życie upierać przy swoim ideale, bo ideałów nie ma.
Można tylko wtedy z dużym prawdopodobieństwem skończy się samej. Zwłaszcza jeśli nie jest się ideałem. Kwestia gustu. Ja wolę być sama niż z jakimś nudziarzem czy alkoholikiem.
A jakie cechy, według Ciebie, ma facet nudziarz?
facet nudziarz to taki co mysli jedynie o zarciu, spaniu, meczu w tv, ze samochód trza zatankowac, w sobote isc na grilla, a w niedziele do rodziców na obiad...