Jestem w związku od ponad 3 lat, kochamy się i tworzymy zgrana pare. Przyszedł jednak cza ze chcemy pojsc krok do przodu, zrobic cos razem. Niestety SA osoby które to utrudniaja. Mój facet prowadzi jednoosobowa firme, zajmuje się handlem. Do tej pory robil to w garazu w swoim domu rodzinnym, teraz jednak nie może się dogadac z rodzicami. Chciał kupic od nich ten garaz żeby moc robic tam po swojemu, rodzice jednak nie zgadzaja się. Ma swoja dzialke ale trzeba duzo pieniędzy włożyć żeby cos na niej postawic i stworzyc miejsce do pracy. Ja tez mam dzialke blisko domu, ale tu tez sytuacja jest podobna. Chcielibyśmy wynająć mieszkanie, ja pracuje, ale jeżeli on nie będzie mieć miejsca do pracy to nie wiem czy to jest sens. Aa wynajmowac plac to tez strata pieniędzy, zwłaszcza dla kogos jeszcze nie do konca rozwiniętego w tej branzy. Wzięlibyśmy kredyt, ale to tez ryzyko. Gdyby rodzice oddali mu garaz, moglibyśmy go spokojnie remontowac i wynajmowac mieszkanie, a tak to po prostu jesteśmy w kropce. Nie mogę już patrzec na jego ciagle klotnie z rodzicami, widze jak się meczy, ale czasem nie wiem już co robic. Widze jak niektórym znajomym rodzice pomagaja w dazeniu do celu, ale w tym przypadku jest niestety na odwrot.
Pisze tu bo może ktos, kto spojrzy na to zboku powie mi cos, co bym mogla zrobic, bo czasem już brak mi wiary i pomyslow?