Witam. Przyznaję szczerze, że jest to mój pierwszy raz gdzie korzystam a forum internetowego. Zawsze byłam silna i radziłam sobie ze wszystkim a wierzcie mi, zę wiele przeszłam. Ale tym razem straciłam całkowicie chęć do czegokolwiek.
Poznałam mężczyznę i bardzo go kocham. To mój kolejny związek, ale wiem na pewno, ze to ten na który czekałam całe życie. Poznaliśmy się rok temu i było cudownie. kilka miesięcy temu pokłóciliśmy się i rozstaliśmy (emocje i upór nas obojga wziął górę). Mimo to mieliśmy ze sobą kontakt, mówił, jak bardzo mu mnie brakuje itp.a ja bardzo starałam się, żeby to jeszcze uratować. On związał się z inną ale z tego co mówił, nie było to dla niego ważne. Po dwóch miesiącach rozeszli się a my postanowiliśmy jeszcze raz spróbować. Stwierdziliśmy, ze skoro nie udało nam się o sobie zapomnieć i bardzo tęsknimy, to jest to coś wyjątkowego . I znów razem znów cudownie i nadzieja na wspólną przyszłość. Niestety w jeden dzień wszystko runęło. Kobieta z którą był spodziewa sie jego dziecka. On jest załamany, bo nic do niej nie czuje ale zobowiązany wobec dziecka...ja jestem wrakiem człowieka. Jak postąpić czy przekonywać go, ze związek ze względu na dziecko nie ma przyszłości? A czy z drugiej strony jest przyszłość dla nas? Czy jest o co walczy? Skoro los chyba nie chce, żebyśmy byli razem..ciągle nam to utrudnia. Jestem załamana.
Podobne tematy
Powiem tak przemyśl sobie tak naprawdę szczerze czy będziesz w stanie zaakceptować to, że on ma dziecko z inną.Nie myśl w chwili emocji nie wybielaj tej sytuacji postaw siebie i jego i dziecko .Tylko wtedy będziesz wiedzieć czy opłaca się walczyć o ten związek pamiętaj ,że nie będzie ci wolno oddalać jego od dziecka bo ono jest niczemu nie winne. Będziesz musiała godzić się na to ,że on będzie widywał się z dzieckiem bo dziecku ojciec jest bardzo potrzebny. Jeżeli będziesz w stanie to za akceptować to masz szanse zawalczyć o ten związek ,ale zawsze będziesz musiała mieć to na uwadze że dziecko jest najważniejsze że będzie on jemu bardzo potrzebny potrafisz wyobrazić sobie na wspólnym spacerze siebie jego i jego dziecko??Jeśli nie to odpowiedź jest prosta nie wikłaj się w tą sytuacje bo będziesz cierpieć także decyzja zależy od tego czy widzisz się w roli przyszłej macochy
Witaj. Dziękuję, że odpowiedziałaś. Tak masz rację. Ale wiem, że byłabym w stanie to zaakceptować. Jestem świadoma tego jakby wyglądało nasze życie w wtedy, mimo to wiem, że bardzo go kocham i chciałabym spędzić z nim życie. Problem w tym, że on czuje się zobowiązany żyć z tą kobietą ze względu na dziecko, bo czuje sie odpowiedzialny. I dlatego nie wiem, czy mamy szansę, czy mam go przekonywać, żeby tego nie robił, bo nie będzie szczęśliwy, ale jak go przekonać? I czy w ogóle powinnam to robić.
Jest innasprawa abstrahujac od wszystkiego.
Niech sie upewni czy tamta panna nie sciemnia, niektore kobiety w ten sposob probuja zatrzymac/odzyskac faceta mowiac mu ze jest w ciazy.
Oczywiście była taka wątpliwość..ale niestety jest potwierdzone, że jest w ciąży.
Jest granica między zdrowym rozsądkiem i odpowiedzialnością, a patetycznym poczuciem bycia honorowym i głupotą.
Jeśli on do niej wróci tylko ze względu na dziecko to skrzywdzi cztery osoby - Ciebie, siebie, ją i dzieciaka, który będzie dojrzewał w związku dwójki ludzi - rodziców - pozbawionym miłości, to potem odbije się na nim i będzie miał problem ze stworzeniem zdrowej relacji z partnerem. Oczywiście uważam, że Twój facet powinien ponieść odpowiedzialność za dziecko, ale ta odpowiedzialność powinna się sprowadzić do finansów i uczestnictwa w życiu dziecka (dziecka, nie matki!). Spróbuj z nim pogadać pod tym kątem. Jak sie uprze, żeby do niej wrócić to odpuść sobie - niech idzie.
Swoją drogą jakim debilem trzeba być, żeby w 2miesięcznym związku, gdzie tak naprawdę dopiero poznaje się tą drugą osobę sypiać z nią bez zabezpieczenia?! I nie chodzi tu tylko o ciążę, ale przeciez niewiele o niej wiedział, mogła mieć hiv, albo jakiegoś syfa. Żenada, teraz takiego odpowiedzialnego zgrywa, a kika miesiecy temu taki odpowiedzialny nie był, żeby ruszyć mózgiem, a nie tylko penisem. Dla mnie dziwny ten człowiek.
7 2011-10-16 13:46:47 Ostatnio edytowany przez samotnamm (2011-10-16 13:47:32)
Wiem,że macie dużo racji...i może i jest dziwny..ale teraz to chyba nie ma znaczenia..skoro już się stało.
Wiem też, że najlepszą radą jest sobie odpuścić..ale w tym problem, że nie potrafię. Starałam się zapomnieć, skupić na sobie, na tym, że trzeba żyć dalej i może kiedyś spotkam kogoś innego..ale nie umiem się przełamać. Cały czas mam nadzieję, ze ta sytuacja jakoś się rozwiąże i będziemy razem. Na dzień dzisiejszy wszystko stoi w miejscu. On nie podjął żadnej konkretnej decyzji, jest tym wszystkim równie przygnębiony jak ja. A kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać, denerwuje się i mówi, że czas pokaże. Dlatego jestem podłamana, bo nic nie mogę zrobić a naciskając pogarszam sytuację. Z drugiej strony nie umiem siedzieć i zwyczajnie czekać i patrzeć jak moje życie zmierza donikąd.
Twoje zycie wcale nie musi zmierzac do nikad, a on wcale nie musi sie wiazac z ta dziewczyna bo tak wypada.
Fakt, ze maja razem dziecko nie oznacza, ze musza byc razem do konca zycia. Tylu jest ludzi, ktorzy maja dzieci i nie sa razem.
Dla tego dziecka chyba lepiej bedzie miec tate ktory jest szczesliwy i ktorego widuje kilka razy w tygodniu, niz tate ktorego widuje codziennie, ale ktory jest nieszczesliwy bo nie kocha mamy, a jest z nia tylko z obowiazku.
Skoro jest wam dobrze, to nie pozwolcie aby ciaza tej dziewczyny zniszczyla wasze zycie. On bedzie musial poswiecic swoj czas miedzy ciebie, wasza potencjalna rodzine i jego dziecko, a ty bedziesz musiala go wspierac w tej sytuacji. Wy bedziecie szczesliwi, bo bedziecie razem, a to dziecko bedzie zadowolone, bo bedzie mialo zadowolonego z zycia tate, ktory nie bedzie patrzyl na swoje zycia jako na dar, a nie obowiazek.
Zycze wam powodzenia i jeszcze wiele wspolnego szczescia w przyszlosci.
Pozdrawiam.
9 2011-10-16 16:03:47 Ostatnio edytowany przez Halogenka (2011-10-16 16:17:13)
Przede wszystkim - jak już jedna z forumowiczek napisała - musisz zastanowić się, czy udźwigniesz ciężar bycia "tą drugą" w życiu swojego mężczyzny. Skupmy się na najbliższej przyszłości. 9 miesięcy, podczas których Twój partner będzie związany bezpośrednio ze swoją byłą partnerką i równocześnie matką swojego dziecka : wspólne wizyty u lekarza, badania, służenie pomocą w każdej sytuacji, bo nie każdą ciążę znosi się lekko, łatwo i przyjemnie. Następnie poród: wydarzenie, które poprzewraca życie Twoje partnera do góry nogami, aż wreszcie pierwsze dni życia malca, podczas których świeżo upieczony Tata nie będzie chciał się rozstawać ze swoim potomkiem. Ty w tym czasie będziesz stała w cieniu i przyglądała się tej całej sytuacji. Jesteś na to gotowa? Wszystko będzie Cię kosztowało sporo wyrzeczeń, cierpliwości i siły - jesteś w stanie to wszystko z siebie wykrzesać z podwójną mocą? Jeżeli tak, to przesyłam Ci wyrazy uznania, gdyż nie każdą kobietę byłoby stać na takie poświęcenie i polecam przycisnąć do muru swojego mężczyznę. Jeżeli chce zachować się odpowiedzialnie, musi w końcu przemyśleć sprawę racjonalnie i podjąć konkretne kroki. W tym zawieszeniu oboje tracicie czas, a była partnerka Twojego mężczyzny, która jest w 2 x cięższej sytuacji niż wasza dwójka, też nie wie jak się nastawić do tej całej sytuacji, czego się spodziewać. Podpisuję się obiema rękoma pod tym co napisały forumowiczki nade mną. Związek stworzony tylko i wyłącznie dla dziecka, bez żadnych uczuć między dwojgiem ludzi, narobi więcej szkody niż pożytku. Poddaj swojemu facetowi tą myśl, jako początek długiej refleksji. Jeżeli jest logicznie myślącym mężczyzną, na pewno wyciągnie z tego wnioski.
Dziękuję wszystkim za dyskusję i porady. Na dzień dzisiejszy nic się nie zmieniło w naszej sprawie. On nie podjął żadnej decyzji, a ze mną też nie za bardzo chce rozmawiać. Sądzę, że potrzebuje czasu...a ja w tym wszystkim, chyba jestem najmniej ważna.
Dziękuję jeszcze raz. I myślę, ze teraz muszę skupić się na tym, żeby o nim zapomnieć i postarać się żyć dalej nie wariując i nie wpaść w depresję. A nie będzie lekko, bo był dla mnie naprawdę ważną osobą. Widocznie los tak chciał, żebyśmy nie byli razem i dlatego z nas zakpił.:(((
Pozdrawiam.