Mam dość sporą nadwagę. Właściwie to już nie jest nadwaga, a otyłość 1 stopnia. Jakieś 25 kilo na plusie może więcej. Dawno się nie ważyłam. Staram się ruszać, ćwiczyć, mniej jeść, ale nic to nie daje bo mam po prostu wolne spalanie + podejrzenie niedoczynności tarczycy, ale czekam na termin u endokrynologa póki co. Odkąd pamiętam, to zawsze się głodziłam, żeby utrzymać wagę, ćwiczyłam ponad siły, potrafiłam 3 godziny dziennie spacerować i w domu jeszcze ćwiczyłam na stepperze + jakieś rozciąganie itp. Waga przez kilka lat utrzymywała się w normie, ale niestety. W końcu miałam tego dosyć bo ile można sobie odmawiać i się forsować ćwiczeniami po pracy? Zaczęłam jeść normalnie i mniej ćwiczyć. Znaczy, cały czas wydaje mi się że za dużo jem, choć np. porównując do mojej siostry, jem sporo mniej. Ona opycha się słodyczami w środku nocy, a jest chuda jak patyk. Nigdy jakoś specjalnie nie dbała o wagę, nigdy nie przekroczyła normy, zawsze jadła dużo niezdrowych rzeczy i nigdy nie tyła.
No ale niestety. Wszyscy myślą, że się obżeram i ogólnie że o siebie nie dbam. Wielokrotnie się spotkałam z opiniami, że faceci wolą kobiety z wagą w normie, bez cellulitu, bez boczków, bez grubych nóg itp. Rzadziej spotykam się z opiniami, że krąglejsze kobiety się komuś podobają.
Umówiłam się z kolesiem, którego poznałam przez internet. Fajnie nam się pisało, napisałam mu, że mam sporą nadwagę, niby mu to nie przeszkadzało, zapewniał, że wygląd się nie liczy. Ale, kiedy już poszłam na spotkanie, czekałam na niego w umówionym miejscu, zobaczyłam go w oddali. Szedł w kierunku tego miejsca, ale gdy tylko zobaczył mnie, sięgnął po telefon i zawrócił. Po 15 minutach wysłał mi sms, że coś mu nagle wypadło i nie może się spotkać, że innym razem. Więcej już się nie odezwał. Nie wiązałam z nim jakichś tam planów czy coś, bo uważam, że do tego, to trzeba dobrze poznać drugą osobę. Ale nie o to chodzi. Zastanawiam się, czy faktycznie to, że jestem gruba, to powód dla którego nikt mnie nie chce... Czy jestem przez to jakaś gorsza? Moja figura to typowa gruszka, małe piersi, wąska talia, prawie płaski brzuch, ale za to koszmarnie gruby tyłek i nogi. Wyglądam jakbym chodziła w mocno ściśniętym gorsecie, a w życiu nawet gorsetu nie widziałam z bliska. Nie wiem. To aż tak źle wygląda, że odstrasza facetów? Nie mam pięknych nóg, którymi mogłabym się pochwalić, nigdy nie miałam. Za to mam talię osy i zawsze byłam z tego dumna. Ale teraz nie wiem już, czy słusznie. Bo widzę, że zgrabne nogi bez cellulitu, które można pokazać w mini cieszą się chyba większym powodzeniem. Z cellu walczyłam od zawsze, bolesne masaże, kremy, zabiegi u kosmetyczki, nawet lasery. Nic to nie dało... Jaki był, taki jest. Czy aż tak ważny jest wygląd? Czy kobieta z brzydkim ciałem nie ma szans na miłość?
Mam 31 lat. Poki co miałam tylko jednego faceta, ktory zostawił mnie ponad rok temu. A tak to nikogo. Jak nie miałam nadwagi, to się mną interesowali. Jak przytyłam, to nikt już na mnie nie zwraca uwagi, choć staram się zawsze wyglądać dobrze. Tj. dobrze się ubrać, uczesać, umalować itp.
1 2015-11-02 21:15:07 Ostatnio edytowany przez takatam (2015-11-02 21:19:35)
Podobne tematy
hej. nie wydaje mi sie ze to jest powód, po prostu trafiasz na takich facetów. moze trzeba czasu, zeby poznac kogos wartosciowego, któremu bedziesz sie podobac mimo wszystko, że zaakceptuje Cie taką jaka jestes. ludzie są rózni, kazdemu podoba sie co innego, inne kobiety, inna figura. nie martw sie. jesli dbasz o siebie to rób to dla siebie a nie dla kogos, zeby sie podobac. zaakceptuj i pokochaj siebie, jesli dokonasz tego znajdziesz tego jedynego. usmiechaj sie czesciej, zyj. a miłosc sama Cie znajdzie, nic na siłe, na pewno jestes komus pisana, tylko pewnie wymaga to czasu i nie przyjdzie od razu bo Ty tak chcesz. głowa do góry!!! kazdy ma prawo do szczescia i miłosci niewazne jak wygłada i ile wazy!!! pozdro :-)
Mam dość sporą nadwagę. Właściwie to już nie jest nadwaga, a otyłość 1 stopnia. Jakieś 25 kilo na plusie może więcej. Dawno się nie ważyłam. Staram się ruszać, ćwiczyć, mniej jeść, ale nic to nie daje bo mam po prostu wolne spalanie + podejrzenie niedoczynności tarczycy, ale czekam na termin u endokrynologa póki co. Odkąd pamiętam, to zawsze się głodziłam, żeby utrzymać wagę, ćwiczyłam ponad siły, potrafiłam 3 godziny dziennie spacerować i w domu jeszcze ćwiczyłam na stepperze + jakieś rozciąganie itp. Waga przez kilka lat utrzymywała się w normie, ale niestety. W końcu miałam tego dosyć bo ile można sobie odmawiać i się forsować ćwiczeniami po pracy? Zaczęłam jeść normalnie i mniej ćwiczyć. Znaczy, cały czas wydaje mi się że za dużo jem, choć np. porównując do mojej siostry, jem sporo mniej. Ona opycha się słodyczami w środku nocy, a jest chuda jak patyk. Nigdy jakoś specjalnie nie dbała o wagę, nigdy nie przekroczyła normy, zawsze jadła dużo niezdrowych rzeczy i nigdy nie tyła.
No ale niestety. Wszyscy myślą, że się obżeram i ogólnie że o siebie nie dbam. Wielokrotnie się spotkałam z opiniami, że faceci wolą kobiety z wagą w normie, bez cellulitu, bez boczków, bez grubych nóg itp. Rzadziej spotykam się z opiniami, że krąglejsze kobiety się komuś podobają.
Umówiłam się z kolesiem, którego poznałam przez internet. Fajnie nam się pisało, napisałam mu, że mam sporą nadwagę, niby mu to nie przeszkadzało, zapewniał, że wygląd się nie liczy. Ale, kiedy już poszłam na spotkanie, czekałam na niego w umówionym miejscu, zobaczyłam go w oddali. Szedł w kierunku tego miejsca, ale gdy tylko zobaczył mnie, sięgnął po telefon i zawrócił. Po 15 minutach wysłał mi sms, że coś mu nagle wypadło i nie może się spotkać, że innym razem. Więcej już się nie odezwał. Nie wiązałam z nim jakichś tam planów czy coś, bo uważam, że do tego, to trzeba dobrze poznać drugą osobę. Ale nie o to chodzi. Zastanawiam się, czy faktycznie to, że jestem gruba, to powód dla którego nikt mnie nie chce... Czy jestem przez to jakaś gorsza? Moja figura to typowa gruszka, małe piersi, wąska talia, prawie płaski brzuch, ale za to koszmarnie gruby tyłek i nogi. Wyglądam jakbym chodziła w mocno ściśniętym gorsecie, a w życiu nawet gorsetu nie widziałam z bliska. Nie wiem. To aż tak źle wygląda, że odstrasza facetów? Nie mam pięknych nóg, którymi mogłabym się pochwalić, nigdy nie miałam. Za to mam talię osy i zawsze byłam z tego dumna. Ale teraz nie wiem już, czy słusznie. Bo widzę, że zgrabne nogi bez cellulitu, które można pokazać w mini cieszą się chyba większym powodzeniem. Z cellu walczyłam od zawsze, bolesne masaże, kremy, zabiegi u kosmetyczki, nawet lasery. Nic to nie dało... Jaki był, taki jest. Czy aż tak ważny jest wygląd? Czy kobieta z brzydkim ciałem nie ma szans na miłość?
Mam 31 lat. Poki co miałam tylko jednego faceta, ktory zostawił mnie ponad rok temu. A tak to nikogo. Jak nie miałam nadwagi, to się mną interesowali. Jak przytyłam, to nikt już na mnie nie zwraca uwagi, choć staram się zawsze wyglądać dobrze. Tj. dobrze się ubrać, uczesać, umalować itp.
no kluczowe jest to co napisalas,bylas szczuplejsza byli amatorzy TERAZ NIE MA........... proste ,otylość nie zacheca w dzisiejszych czasach,nie pociesze cie,faceci generalnie nie lubia grubych kobiet,przynajmniej zdecydowana wiekszosc
oczywiscie zaraz tutaj zaczna wypisywac ze liczy sie wnetrze(beda tak pisały grube kobiety ) i sratata,figa,liczy sie pierwsze wrazenie,liczy sie wyglad,bo to jest pierwsze na co zwraca sie uwage,to ze zadbasz o siebie ,czyli makijaż ,ciuchy itd to nie wystarczy,owszemzdarzaja sie faceci ktorzy lubia grubaski ,ale tych ze swieca szukac(nie mylic tu z facetami ktorzy lubia apetyczne kraglosci-nie mylic z otyloscia ktora zadnych wrazen estetycznych nie dostarcza
piszesz ze nie wygladasz fajnie ...zle ci z tym no i ?
chcesz przygruchac samca??niestety trzeba popracowac nad wygladem,wygladem go zwabisz,wnetrzem zatrzymasz
niestety tak to jest ze jedne kobiety moga jesc wiele bezkarnie inne cale zycie pilnuja tego co jedza...ale warto czasem zamiast sie nażreć cieszyc sie zyciem
4 2015-11-02 21:54:50 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2015-11-02 21:56:01)
Wielokrotnie się spotkałam z opiniami, że faceci wolą kobiety z wagą w normie, bez cellulitu, bez boczków, bez grubych nóg itp.
Niestety to jest prawda, pewnie 9 na 10 facetów tak powie. Dlatego nie odpisuje na zaczepki gdy osoba pisząca nie ma jakiejkolwiek fotki obrazującej nawet i sam zarys sylwetki. Bezpieczniej dla mnie i nie trzeba uciekać się później do tego co na dole.
Umówiłam się z kolesiem, którego poznałam przez internet. Fajnie nam się pisało, napisałam mu, że mam sporą nadwagę, niby mu to nie przeszkadzało, zapewniał, że wygląd się nie liczy. Ale, kiedy już poszłam na spotkanie, czekałam na niego w umówionym miejscu, zobaczyłam go w oddali. Szedł w kierunku tego miejsca, ale gdy tylko zobaczył mnie, sięgnął po telefon i zawrócił. Po 15 minutach wysłał mi sms, że coś mu nagle wypadło i nie może się spotkać, że innym razem. Więcej już się nie odezwał.
A to jest przykład wyjątkowego chamstwa, poprostu idiota
Nie wiem co niektórymi kieruje, przecież został wcześniej poinformowany. Zmarnował jedynie twój zapewne cenny czas.
ja mam nadwage (+12kg) to jeszcze typu jabłko, masakra...
Często chodziłam na randki, mam fajnego faceta .. (wczesniej miałam dwóch..), ale powiem ci ze skupiasz sie na złym koncu tego kija
popatrz na siebie pod kontem zdrowotnym! wieksza masa:
- kłopoty z stawami,
- z żylakami (jesli ktos miał u ciebie w rodzinie),
- z hormonami,
itd itd
to był dla mnie kubeł zimnej wody
Teraz powoli chudne (-1kg/mies.) dzieki diecie ułozonej przez dietetyczke (wczesniej odzywiałam sie "zdrowo" - tzn zadnych cukrów, zadnego masła, to co tłuste bleh ale widac nie wszystko dostarczałam organizmowi i dlatego waga stała w miejscu) i polecam zapłacic te pare stów bo efekty sa tego warte. Przede wszystkim, TWOJE ZDROWIE jest tego warte. Tłuszcz skraca życie.
6 2015-11-02 22:05:37 Ostatnio edytowany przez wisienka7 (2015-11-02 22:08:23)
Każdy ma prawo do szczęścia
Radkka dobrze pisze, ja dodam od siebie zapisz się na siłownię, poczujesz się dużo lepiej, a że przy okazji schudniesz to tylko na plus. Odrzuć słodycze, pij dużo wody mineralnej i zobaczysz efekty ![]()
Takatam no cóż obecnie mamy społeczeństwo materialistyczne i trudno wśród niego powoli znaleźć osoby z wnętrzem. Najczęściej "biorą" wygląd i jakoś żyją z wnętrzem partnera - a potem dziwne, że tyle porażek a nie związków. No ale cóż każdy niech żyje jak chce
. Ważne czy Ty będziesz umiała wyciągnąć z tego wnioski i nie iść "owczym pędem".
W Twoim wypadku - otyłości (!) nie myśl o jakimś facecie tylko o zdrowiu! Pamiętaj nie uzależniaj własnej samooceny od opinii innych, bo skończysz jak połowa społeczeństwa będąc "specem" w zdrowym odżywianiu, fitness'u i modelowaniu ciała - i oczywiście będzie chodziło o to, że "w zdrowym ciele zdrowy duch", a nie ilość słyszanych "jak świetnie wyglądasz"
. Dziwi mnie, że piszesz "ile można ćwiczyć" no cóż kiedyś nie było czegoś takiego jak siłownia itp. a ludzie mieli normalną wagę. Właśnie nadmiar kilokalorii (zbyt duże porcje), wyręczanie się we wszystkim urządzeniami, stres, ogólne lenistwo...
Polecam Ci również zapisać się do specjalisty (głównie dietetyka) po porady dostosowane do Ciebie. No i pytanie jakim cudem posiłkami o normalnych nominałach i przy ruchu możesz mieć otyłość (nie nadwagę)? Są dwie możliwości - trochę Nam tutaj przekręcasz fakty/koloryzujesz
lub masz chorobę wpływającą na hormony np. tarczycę. Zrobiłaś jakiekolwiek badania? Ogólnie zadbaj o zdrowie dla Siebie. Tego, że większość mężczyzn patrzy na ciało nie zmienisz, ale mając "mniej na Sobie" możesz zmniejszyć ograniczenia, które możesz nabyć przez otyłość. Szczególnie, gdy mówimy o zdrowiu.
Dodatkowo ja pomimo szczupłej sylwetki z powodów genetycznych miałam drobny cellulit do tego często nosiłam sukienki, a nie mogłam (teraz nie jest mi potrzebne) narzekać na powodzenie
. Sądzę, że ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ mężczyzn nie wie co to jest lub korzysta z internetu nie wiedząc jak to naprawdę w rzeczywistości wygląda (znają cellulit 3 stopnia). Radzę takich wyśmiać. Szkoda, że tak nie zainteresują się co to jest cykl menstruacyjny kobiety
. Albo pamiętam jak kiedyś jakiś buc zapytał mnie czy mam miseczkę D - od razu zapytałam czy On wie co tak naprawdę oznaczają te litery. Nie chciałabyś usłyszeć Jego odpowiedzi... zero wiedzy. Szkoda, że w tych świerszczykach przynajmniej tego nie tłumaczą - wówczas byłby trochę przydatne
.
Umówiłam się z kolesiem, którego poznałam przez internet. Fajnie nam się pisało, napisałam mu, że mam sporą nadwagę, niby mu to nie przeszkadzało, zapewniał, że wygląd się nie liczy.
Faceci nie mają realnego rozeznania. Pomimo że napisałaś mu że masz sporą nadwagę on pomyślał że jak każda kobieta lubisz trochę przesadzać i masz może 3 kilo tu i ówdzie więcej. A doszedł do niego realny obraz Ciebie to spierniczył .
Masz 2 wyjścia . 1Albo schudnąć , zmienić radykalnie swoje złe nawyki, ograniczyć węglowodany, zmienić sposób żywienia ,zbilansowana dieta, udać się do endokrynologa bo tarczyca powoduje że b trudnno schudnąć. jak masz dobrze ustawioną dietę - jako sposób żywienia to możesz schudnąć bez męczenia sie na siłowni i innego pocenia .
2 . Znaleść faceta który lubi kobiety bardziej okrąglejsze, albo z wiėkszymi pewnymi partiami ciała. I akceptować się taką jaką się jest.
Jest masa takich kobiet jak Ty , szczupła talia a duża pupa i obfite nogi. I jakoś nie widać żeby były nieszczęśliwe. Może trzeba by było wyeksponować tą talię bo to niewątpliwie TW zaleta. Zauważyłam ostatnio że puszyste kobiety mają chudych facetów
.
Na siłownie bym chciała, ale w tej chwili mnie na to nie stać bo nie mam stałej pracy od paru miesięcy (nie licząc że sobie dorabiam tu i ówdzie na lewo, ale to marne grosze i idzie na podstawowe rzeczy, rachunki itp). A u dietetyka też byłam parę razy, ale nic mi to nie dało. Pierwszy miesiąc chudłam moze 5kg, a kolejne miesiące nic albo tyłam mimo ścisłej diety. Psychiatra zasugerował niedoczynnosc tarczycy na podstawie objawów (ciągłe zmęczenie, depresja, tycie, problemy z koncentracją i z pamięcią). Ale niestety terminy są długie, więc sobie poczekam.
Ogólnie to jeżdżę na rowerze. Zima nie zima, nawet w mróz -20, wsiadam na rower i jadę. Minimum tą godzinę dziennie do dwóch. Ale jak widać nic to nie daje. Jestem dość sprawna fizycznie bo kiedyś dużo się rozciągalam. Robię szpagat bez problemu, w skłonie z wyprostowanymi nogami położę całe dłonie na podłodze, moje chude koleżanki nie potrafią tego zrobić, więc chyba aż tak źle ze mną nie jest. Może i mam tą otyłość, ale nie jestem typową grubą babą, dla której schylenie się, żeby zawiązać buta, to wyczyn.
No nic, zobaczymy co wyjdzie z badań... Fakt faktem, że głodówkami tez mogłam sobie wszystko rozregulować.
Moim daniem badania dużo wyjaśnią, bo nie wierzę że masz otyłość pomimo dosyć intensywnych ćwiczeń
. Chyba, że odżywiasz się nieprawidłowo, ale u dietetyków byłaś więc wiesz jak powinny wyglądać posiłki.
11 2015-11-02 23:18:02 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-11-02 23:32:15)
Najlepiej napisz dokladnie ile srednio zjadasz na dzien. Nie ma sie czego wstydzic, jesli zalezy Ci na pomocy to najlepiej zebys byla szczera, tutaj nikt Cie nie zna, nie widzi, wiec chyba nie ma problemu?
Coś koło 1200-1500 kcal dziennie, dokładnie nie liczę
Tak przykładowo:
Śniadanie - 60g płatków owsianych + 120ml mleka + stewia, kakao, cynamon
II sniadanie - jabłko lub banan albo jakaś surówka warzywna
Obiad - mięsko gotowane na parze, brokuły, kalafionr i trochę kaszy gryczanej
Kolacja - gotowane jajko + pół bułki grahamki, pomidor, papryka słodka
I potem jak jestem ewentualnie głodna jeszcze, to jem mały jogurt naturalny
Zwykle wieczorem jeżdżę na rowerze.
Liczę, że coś wyjdzie z badań.
Tak czy tak obawiam się, że do końca życia będzie mi ciężko utrzymać wagę. Przypuśćmy, że schudnę, znajdę faceta, wyjdę za mąż. Potem pewnie zajdę w ciążę i przytyję bo to nieuniknione raczej w moim przypadku. Co wtedy? Zostawi mnie, bo już nie będę wyglądała tak jak wtedy, gdy mnie poznał? Czy naprawdę wygląd aż tak się liczy? Ja sama aż tak na wygląd nie zwracam uwagi. Mogę nawet związać się z otyłym facetem, jeśli będzie miał w sobie to coś, co mnie przyciągnie. Bo sory, ale jak widzę faceta, który jest mega przystojny, wysportowany, ma piekne ciało, ale minę ma jakby był na cały swiat obrażony, chowa się gdzieś po kątach, stroni od ludzi, to nic mnie do niego nie przyciąga. Z kolei gdy widze faceta niezbyt urodziwego, nawet brzydkiego, ale jak się uśmiecha, jest zadowolony z życia, wszędzie go pełno, ma poczucie humoru i dystans do siebie, to jakoś własnie jego mam ochotę poznać, a jego wygląd schodzi na dalszy plan w tym momencie. I sama staram się taka być, uśmiechnięta, zadowolona, (w towarzystwie po prostu ukrywam depresję bo wiem ze od takich wiecznie zadołowanych wszyscy uciekają), żartuję sama z siebie i ze swoich wad, nie pokazuję, że jestem zakompleksiona, jednak to chyba za mało.
Znam wiele grubych osób w związkach. Głowa do góry. Warto pracować nad swoim ciałem, ale DLA SIEBIE.
może idź do zakonu, tam nie będzie nikomu przeszkadzać twoja waga.
Ogólnie nie powinno sie spożywać mleka, no chyba ze z jogurtem naturalnym - jak juz naprawde bierze cie ochota. Ale spoko, na poczatku robiłam tak samo (oczywiscie kawa z mlekiem a jak
)
płatki owsiane przygotowuje sie z wodą (mleko to dodatkowe kalorie ktorych powinno sie unikac na diecie odchudzajacej)
Ja mam np. płatki owsiane + żurawina, jabłko, kardamon/cynamon
Bananów też unikaj - kaloryczne jak cholera i po nich wzrasta apetyt
Ogólnie musisz mieć 5 posiłków, z przerwami 3h (nastawiaj timer, nie pracujesz zawodowo wiec masz swietna mozliwosc kontroli czasu jedzenia). Idealnie wody powinno sie pić około 2-3l (tylko nie zaraz po posiłkach, bo rozcienczasz kwasy żołądkowe)
Za mało pełnoziarnistego/żytniego pieczywa w tej diecie (na sniadanie lub podwieczorek mam z 3 kanapki z szynka i kiełkami, a przeciez tez nie mam jakiegos wysokiego zapotrzebowania).
Z tą jazda na rowerze, to zalezy jak INTENSYWNIE jedziesz
bo jesli to jest taka rekreacyjna jazda, ze machniesz 10 pedałami na 0,5 km to nic ci to nie da (mam dobry rower i takim tempem własnie jezdze sobie na zakupy). Włacz w internecie kurs aerobiku, sprobuj nasladować prowadzaca na ile sie da - to własnie o taka intensywnosc chodzi. Oczywiscie musisz dostosowac cwiczenia do siebie, przydałby sie bardziej basen albo cos innego nie obciazajacego stawów za bardzo (moze nordic walking).
Trzymam za ciebie kciuki, głowa do gory i dasz rade
Tak czy tak obawiam się, że do końca życia będzie mi ciężko utrzymać wagę. Przypuśćmy, że schudnę, znajdę faceta, wyjdę za mąż. Potem pewnie zajdę w ciążę i przytyję bo to nieuniknione raczej w moim przypadku.
Bede pewnie miec ten sam problem. Ale jesli teraz wezme sie za siebie to moje życie bedzie dłuzsze o 5-6 lat, bede miec mniej kłopotów z stawami, żyłami itd Bedzie to niekonczace sie pilnowanie. Ale powiem ci ze wraz z biegiem czasu juz mnie nawet nie ciagnie do słodkosci - mama upiekła ciasto (sabotaż a jak..) a mi to totalnie wisi - kiedys nie mogłabym sie pohamować. ![]()
16 2015-11-03 01:12:09 Ostatnio edytowany przez Mishia (2015-11-03 01:22:52)
Bo sory, ale jak widzę faceta, który jest mega przystojny, wysportowany, ma piekne ciało, ale minę ma jakby był na cały swiat obrażony, chowa się gdzieś po kątach, stroni od ludzi, to nic mnie do niego nie przyciąga.
Takie przystojne ciacha , z wymodelowanym ciałkiem, interesują się szczupłymi i wysportowanymi laskami ....swój do swego ciągnie niestety albo stety.
Kto Ci układa posiłki?
Nie jestem ekspertem ale na moje oko a troche czytam i orientuje się w sprawach zdrowego odżywiania to normalnie powinnaś raczej chudnąć przy takiej diecie. Tym bardziej że jesteś aktywna ruchowo co przecież wspomaga spalanie. Myśle że jak dostaniesz leki na tarczyce to TW metabolizm ruszy z kopyta w odpowiednim kierunku .także czekaj cierpliwie w tej kolejce do endokrynologa.
Ja Ci powiem na pocieszenie, że każdy ma szansę na miłość. W swoim otoczeniu mam taką parę, ona potężna kobieta, twarz ładna, zadbana, makijaż, ciało zawsze wypielęgnowane, balsamy, peelingi etc, włosy ładnie ułożone, itp. On za to drobny, wręcz chudziutki. Ale taki zakochany w niej że aż miło popatrzeć. A kawał z niej kobiety, naprawdę uwierz mi ![]()
Odnosze wrazenie, ze nie chcesz chudnac.
Chcesz tylko potwierdzenia i nadziei?
Jasne ze otyli ludzie wiaza sie z innymi.
Ale jest im zapewne trudniej zaczac znajomosc, zwlaszcza kobietom.
Wez pod uwage ze ci ktorym bedziesz sie podobala, nie koniecznie beda podobali sie Tobie.
Moze bedziesz musiala obnizyc wymagania.
Jesz za malo dlatego nie chudniesz (o ile faktycznie tak wyglada Twoj jadlospis).
Po dlugim czasie organizm sie przyzwyczaja.
Poza tym jezeli zjesz normalne sniadanie, obiad i kolacje, w miedzyczasie jakis owoc to przy +25kg, nie bedziesz tyla.
Zle samopoczucie, depresja moga tez wynikac z otylosci.
Liczysz ze cos wyjdzie z badan, a jak nie wyjdzie?
Szukasz usprawiedliwienia nie tylko na teraz ale i na przyszlosc.
Nie chcesz nie odchudzaj sie.
Zostaw to i zaakceptuj siebie.
Uwolnij sie od presji bycia na diecie.
@ Raddka, no kwasy to akurat muszę rozcieńczać, bo mam nadkwaśność i refluks. Jak nie piję do posiłku, to mnie potem nieziemsko piecze żołądek i przełyk, no i cofa się... ;/
Jak zamacham 10 razy pedałami to przejade może 10 metrów. Zeby w ogole ruszyć tym rowerem, to trzeba wlozyc duzo siły, strasznie opornie on chodzi. Stare babcie na damkach mnie wyprzedzają a pedałują wolniej ode mnie. No ale czego się spodziewać po 16 letnim rowerze. Także tego... Jak jechałam na rowerze brata, to faktycznie, zero wysiłku, po prostu jadę. Na moim trzeba się nieźle namachać, żeby go rozpędzić, nawet z górki pedałuję bo on sam mało co jedzie
Ale moze to i lepiej.
@Mishia od tego trzeba zacząć, że mi na przystojnym ciachu nie zależy, bo bałabym się że każda inna może mi go odbić
Dałam tylko taki przykład.
teraz nikt mi nie układa, jem po prostu to co lubię, byle nie za dużo.
teraz nikt mi nie układa, jem po prostu to co lubię, byle nie za dużo.
Po efektach sądząc jednak za dużo. Moja żona ma Hashimoto, a waży obecnie 59 kg przy 170 cm wzrostu. Po ciąży poprosiła mnie żebym jej pomógł. Ułożyłem jej ćwiczenia domowe, dietę i efekty są bardzo szybkie. Setki razy spotkałem sie z osobami, które mówiły że jedzą mało, że jedzą dobrze, a potem jak kazałem im np. zapisywać WSZYSTKO i piją to się okazywało, że spożywają grubo ponad swoje zapotrzebowanie. Mistrzem był facet, który owszem dietę miał ok, spożywał ile trzeba. Tylko zapomniał dodać, że wypija dwa kartony "zdrowych" soków owocowych czyli prawie 2000 kcal dodatkowo! Nie trafiłem nigdy na przypadek który mimo dobrej diety i nawet chorób nie był w stanie schudnąć.
Co do refluksu i nadkwaśności to Twoja dieta jest bardzo zła i tylko pogarsza sprawę. Wiem, co piszę bo sam mam refluks. Mleko, płatki, pieczone jabłko, kalafior, pomidor, brokułu to wszystko pogarsza sprawę. W zasadzie to dietę opierałaś na produktach.... zakazanych w refluksie. Poza tym w Twoim przypadku przyczyną refluksu jest najprawdopodobniej otyłość. Po schudnięciu zniknie refluks.
Szczerze mowiac mnie otyle cialo zniecheca. Moje wlasne tez, dlatego nawet nie wyobrazam sobie zebym miala sie rozebrac przed kims wazac 80kg :S a co mowic o wiekszej wadze...
Nadwaga to nie tylko defekt urody, ale i psychiki (duza nadwaga, nie jakies tam +5 kg) to nie prawda, jak juz tu zreszta zostalo napisane, ze nie da sie schudnac - trzeba tylko pomyslec o prawidlowej diecie, nie jakies tam "staram sie zdrowo odzywiac" ale o zbilansowanej diecie przystosowanej do metabolizmu danej osoby - ja mimo utraty 25kg nie spedzilam ani jednego dnia na dodatkowych cwiczeniach, nie wspominajac o silowni, a jednak chudne
bez stresu i bez wysilku.
Dla mnie otyle ciala sa odpychajace. Jak widze gruba kobiete w idealnym makijazu, fryzurze itd to jedyne co mi przychodzi do glowy to "i co? Myslisz, ze jak spedzisz pol dnia przed lustrem nakladajac te wszystkie cuda na siebie to nikt nie zauwazy, ze wazysz 120 kg i masz twarz jak ksiezyc w pelni?"
Nie potrafie zaakceptowac otylosci ani u siebie, ani u imnych dlatego w pelni rozumiem facetow, ktorzy nie chca grubych kobiet - tez bym takiego nie chciala, bo dla mnie nadwaga = brak dbania o siebie i brak samozaparcia.
Ludzie z silnym charakterem albo nie tyja, albo jak sie im juz zdarzy to robia wszystko co moga by schudnac
Wszystko oprocz narzekania ![]()
Nigdzie nie napisałam, że nie chce schudnąć. Oczywiście że chcę i próbuję na różne sposoby. Może kiedys mi się to uda. Kilka razy mi się udało, niestety waga ciągle wracała bo po prostu miałam dosyć ciągłego kontrolowania się. Ten temat z założenia nie miał służyć do weryfikacji mojej diety, a jedynie chciałam się dowiedzieć, czy faktycznie będąc grubą, mam mniejsze szanse na znalezienie faceta. Oczywiście, że nadwaga nie wygląda estetycznie i nie mam zamiaru tutaj pisać, że trzeba ją akceptować. Sama wiem, że nie wyglądam estetycznie jak mi się tu i ówdzie wylewa sadełko. Niemniej uważam, że KAŻDY może stracić swój piękny wygląd na różne sposoby. I wtedy co? Idąc takim tokiem, że wygląd jest ważny, osoba która z jakichś powodów przestaje wyglądać atrakcyjnie traci wartość?
No 120 kilo to nie ważę
Aż tak to się w życiu nie zapuściłam. Ważę koło 80-85kg. Twarzy też nie mam nalanej, bo cała waga poszła mi w nogi i tyłek. Jak pisałam, jestem typową gruszką. Żebra jeszcze mi widać jak mocno wciągnę brzuch ![]()
Oczywiście osoba otyła może schudnąć jak się dobrze postara, to nie jest aż taki problem. Jeden chudnie łatwiej, inny trudniej jak w moim przypadku, ale nie jest to niemożliwe. Ale co ma powiedzieć np. moja koleżanka, która ma po wypadku zdeformowaną twarz? Też nikt jej nie chce, mimo że jest bardzo fajna z charakteru i przed wypadkiem była naprawdę piękną dziewczyną. Ja mogę schudnąć, prędzej czy później to zrobię, ale ona już z twarzą niewiele zrobi... Jest skazana na samotność? Czy naprawdę wygląd aż tak bardzo się liczy? Czy osoba która wygląda gorzej, ma nadwagę, czy jakieś inne, dużo gorsze defekty naprawdę nie ma szans na miłość? O to mi tu chodzi. Nie o to by szukać porady, jak schudnąć, czy coś bo jestem pewna, że tego prędzej czy później dokonam, jak nie sama to z pomocą dietetyka/trenera. Jak już oczywiście będzie mnie na to stać, żeby poszukać dobrego trenera itp.
Tak swoją drogą, to mleka nie piję codziennie. Jadłospis był tylko przykładowy, codziennie przecież nie jem tego samego bo ileż można
Co do picia, jak napisałam wcześniej, nie słodzę herbaty, słodkich napojów też nie piję, bo zwyczajnie pogarszają mi sprawę z refluksem (mają dużo kwasów i tak dalej). Może raz na pół roku mi się zdarzy wypić jakiś sok, czy napój. Ale to chyba nie jest zbrodnią. Na codzień raczej wolę zwykłą wodę albo lekką herbate. Refluks nie jest u mnie raczej wynikiem nadwagi, swego czasu nadużywałam środków przeczyszczających, co spowodowało problemy z układem pokarmowym. Czy byłam chuda, czy gruba, refluks po prostu był. Jedyne co teraz zauważyłam u siebie i co na pewno jest spowodowane nadwagą, to początki nadciśnienia. A jest to u mnie coś nowego, bo gdy miałam wagę w normie, moje ciśnienie zwykle było za niskie. Także muszę zweryfikować dietę i się bardziej postarać, czy chcę czy nie. Głównie dla zdrowia
Przeraża mnie tylko ten cały proces odchudzania, te restrykcje, pilnowanie się, rezygnowanie z wielu rzeczy. Jak większość ludzi, chciałabym żeby to było łatwe, żeby po prostu któregoś dnia obudzić się chuda nic nie robiąc w tym kierunku. No ale tak się nie da. Trzeba się pomęczyć żeby był jakiś efekt.
23 2015-11-03 19:15:44 Ostatnio edytowany przez mariusz30 (2015-11-03 19:20:11)
Tak stękacie co niektóre mniej atrakcyjne, że nikt was nie chce lub prawie nikt itp. A same szukacie nie wiadomo kogo. Autorko czytałem Twoje wcześniejsze tematy i wynika z nich, że miałaś jakiś partnerów, więc komuś się tam podobasz. Więc o co Ci chodzi? Wiadomo, że każdy by chciał być pięknym i mieć pięknego partnera, ale nie zawsze tak jest w życiu. Na jakiegoś super przystojniaka typu "CIACHO" to nie licz.
No właśnie. To jest problem większości "diet". Bo dobra dieta nie może być frustrująca, nie może być tak, że czeka się z utęsknieniem na złamanie restrykcji. Jeśli dieta powoduje u nas napady głodu, nudzi nas, nie mamy na nią ochoty... to jest to zła dieta i zły dietetyk jeśli coś takiego ułożył. Można jeść dużo, smacznie i chudnąć. A co do tematu to tak jak wiele osób napisało. Pierwsze wrażenie się jednak liczy i otyłe osoby na starcie mają u większości minus. Zresztą wiem po sobie, jak byłem gruby to nikt na mnie uwagi nie zwracał. Teraz wręcz przeciwnie.
Tak stękacie co niektóre mniej atrakcyjne, że nikt was nie chce lub prawie nikt itp. A same szukacie nie wiadomo kogo. Autorko czytałem Twoje wcześniejsze tematy i wynika z nich, że miałaś jakiś partnerów, więc komuś się tam podobasz. Więc o co Ci chodzi? Wiadomo, że każdy by chciał być pięknym i mieć pięknego partnera, ale nie zawsze tak jest w życiu. Na jakiegoś super przystojniaka typu "CIACHO" to nie licz.
Powiedz mi, gdzie napisałam, że chcę super przystojniaka? Napisałam, ze nie zwracam uwagi tak bardzo na wygląd, ważny jest dla mnie charakter, usposobienie. Pod względem wyglądu (o ile to można do wyglądu zaliczyć), to rzecz jaką musi facet dla mnie spełnić, to musi dbać o higienę i zanim wejdzie do łóżka, ma się po prostu umyć, a nie śmierdzieć jakby trzy dni się nie mył. I to tyle. Bo jak się zakocham, to nieciekawy wygląd faceta będę akceptować, ale niemytego ciała niestety nie jestem w stanie zaakceptować. Miałam tylko jednego faceta do tej pory, a nie wielu... po dwóch latach przestał o siebie dbać i kilka dni się nie mył, bo uważał, ze jak nie wychodził z domu bo miał wolne od pracy, to nie musi się myć, domagał się seksu, ale jak czułam po prostu zakiśnięty pot, to nie miałam na to ochoty. Kazałam mu się umyć, to stroił jakieś fochy. Miałam go w końcu dosyć. A z wyglądu wcale ciachem nie był, ot przeciętny facet jakich wiele.
Problemem nie jest wcale Twoja nadwaga a raczej brak poczucia wartości. .
Jakiś koleś Cię olał i nie podszedł bo był brakiem a Ty co... szukasz winy w sobie i się podajesz. Wiesz na ilu byłam randkach z neta przez 2 lata? Na 20! I to ja sobie wybierałam z kim spotkam się 2 raz, nie oni. Ja się pozwalam zaprosić na 2 randkę jak mi się chciało! Tego Ci potrzeba dziewczyno, a nie porad o diecie! Teraz mam już zupełnie inne pojęcie o sobie niż kilka lat temu, bawi mnie ta zabawa w randki. I faceci chcą się ze mną umawiać z 1 powodu- bo mi nie zależy
Autorko, tak z ciekawości ile masz wzrostu?
może idź do zakonu, tam nie będzie nikomu przeszkadzać twoja waga.
A to tak ładnie pisać na forum z zakonu???
29 2015-11-03 23:40:32 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-11-03 23:41:12)
Autorko, tak z ciekawości ile masz wzrostu?
Podaj autorko prosze, i wage, i wzrost.
30 2015-11-03 23:41:11 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-03 23:51:50)
Ma szansę na miłość, sama jak poznałam mojego faceta, to miałam nadwagę, teraz jesteśmy razem 7 lat. A on szczupły, ale to nie to, że ten wygląd dla mnie u niego miał takie znaczenie, tylko tak wyszło. Nie obchodziło nas obojga, że może dziwnie wyglądamy on szczupły, ja grubsza. To jest mniej ważne, ale ważne jest zdrowie, dlatego w końcu biorę się za to i już ważę trochę mniej - 75 kg przy 170 i będzie lepiej, tak. A najwięcej miałam 88 kg przy 170 i też 1 stopień otyłości, wtedy też byłam z moim facetem, no ale tak, chodzi tu o zdrowie też i dobrze, że będę w końcu ważyć w normie. Mam też problemy hormonalne, ale faktycznie dużą winę ponosi jedzenie za dużo, ja jadłam za dużo i za dużo słodyczy też
Przy czym kiedyś jak nie miałam problemów hormonalnych, to faktycznie mogłam jeść wiele i nie tyłam, teraz jak widać po prostu nie i ok, nie ma tu sprawiedliwości, ale no dla własnego zdrowia warto mieć wagę w normie, teraz to tym bardziej widzę. Wiem, nie jest łatwo, początki są trudne, ale sama dostrzegam jak wiele jest zdrowych i smacznych rzeczy, a niezdrowe nie zaszkodzą, grunt, żeby jeść z umiarem i tak będę się starała i tak samo radzę Tobie ![]()
No i wiesz, tutaj piszę o zdrowiu, bo to one jest tu ważniejsze, bo facet może Cię pokochać jak najbardziej i grubszą, choć wiadomo, niektórym się podobają tylko szczupłe i trudno, ale nie wszystkim, z tym, że ok, będzie miłość, ale jak zdrowie będzie gorsze, to już nie tak fajnie. Dlatego warto schudnąć do prawidłowej wagi dla zdrowia i ja tak się staram. Jak facet Cię kocha i problemy by były potem tak duże, że i tak przytyjesz, to wiadomo, że Cię nie zostawi, bo to nie będzie Twoja wina. Jednak przy tym jak odwiedzisz lekarza, postarasz się, to pewnie waga w miarę na dobrym poziomie w końcu będzie. Ciężko mi też uwierzyć, że ćwiczysz, jesz tak niewiele kalorii i nie chudniesz, bo ja jedząc nawet nieco mniej bez ćwiczeń ładnie chudłam, tylko potem nie miałam silnej woli i przytyłam, ale teraz będę starała się pilnować, będzie raczej ok. No, ale widzisz, wtedy chudłam ładnie, mimo problemów hormonalnych. No chyba, że u Ciebie to jeszcze poważniejsze, ale to trzeba już rozmawiać z lekarzem. Ty jesteś gruszką, a ja jabłkiem, więcej mi idzie w brzuch itp.
Wiesz, faktycznie tak bywa, że ktoś jest po wypadku i np bardzo to widać na twarzy i tak bywają chamscy ludzie, nawet wyśmieją. Bywają bardzo powierzchowni. Sama taka nie jestem i nigdy nie rozumiałam aż tak powierzchownego podejścia i bycia tak okrutnym... Osoba z mocno zmienioną twarzą po wypadku ma mniejsze szanse, bo faktycznie biologia skłania, by wybierać dobre geny, a podświadomie tutaj wydają się wielu osobom niedobre, choć to oczywiście bzdura, bo mogła mieć wypadek, a geny mieć dobre i widzisz, ale ludzie czasem tak powierzchownie patrzą. No, ale szansę na miłość ma, przecież to, że nie obejrzy się z nią chłopak na ulicy, bo nie wygląda na pierwszy rzut oka na piękną kobietę, to nie znaczy, że nie spotka fajnego faceta. Tylko po prostu trzeba poznawać, rozmawiać. No bo widzisz, nie trzeba być pięknym, ktoś ma gorszą twarz po wypadku, ale jak wierzy w siebie, to wręcz może to mu nadać wyjątkowości. Tylko właśnie rozumiem, że jest to trudne, bo bywają ludzie, którzy coś szepcą czy dziwnie się patrzą, ale tacy bywają niektórzy niestety i to trzeba olać. Wiesz, w długim związku to jest łatwiejsze do zaakceptowania, bo kogoś już kochasz i to nic nie zmienia jak był wypadek w trakcie związku, przed związkiem zaś pierwsze wrażenie przyciąga i o to tu chodzi, ale szanse i tak spokojnie są, poznaje się po prostu facetów, można się i tak spodobać, zainteresować
Nie trzeba mieć super twarzy, mogą być defekty, warto się poznać po prostu.
Kazdy ma prawo do szczescia
Dla mnie to jest w ogóle jakiś fenomen. Lansuje się teorię, że niby tylko szczupli mają szansę na miłość w dzisiejszych czasach a ja jakoś ciągle widuję pary, gdzie dziewczyna to kawał ciałka.
Za to większość moich szczupłych koleżanek jest sama
I Ty, z tego co widzę, masz większe doświadczenie z chłopakami niż one. Nie szukaj dziury w całym ![]()
Nie ma reguły znam pary, w których one wyglądają jak siostry Jabba the Hutt'a i wydają się być szczęśliwi.
Moja koleżanka z za biurka 140 kg 170 maż 100 kg i 175
Zawsze taka szczęśliwa w miłości. Ot jej facet lubi tak i już.
Moja koleżanka z za biurka 140 kg
Bożesz ty mój, toż to już choroba. prawie dwa razy moja waga ![]()
Nie znam obecnie nawet faceta tak ciężkiego a co dopiero kobietę.
Takatam, a czy Ty wiesz że nie musisz czekać na endokrynologa żeby stwierdzić niedoczynność tarczycy? Wystarczy iść do zwykłego lekarza pierwszego kontaktu który powinien zlecić badania. To jest bardzo łatwe do zdiagnozowania, robi się odpowiednie badanie krwi. I dobiera się leki stopniowo. Dopiero wtedy jak będą problemy lekarz kieruje do endo. Bo zidagnozowac jest łatwo, ale ustabilizować czasami bardzo ciężko.
To tyle na temat tarczycy bo rzeczywiście może być problemem.
A może po prostu za dużo jesz. Wiadomo że to koło się napędza, im więcej ważysz tym więcej jesz bo organizm więcej potrzebuje kalorii do samego funkcjonowania. Nie musisz tez wydawać pieniędzy na siłownię, wystarczy szybki spacer codziennie, zacznij od pół godziny, potem coraz dłużej, możesz sobie tez zacząć powoli biegać. Do tego pieniędzy nie trzeba, tylko buty.
Mówisz że próbowałaś na rowerze i Ci nie szło. Oczywiście że początki są trudne bo jesteś ciężka i zastana, ale ważne jest żeby cokolwiek robić systematycznie, a nie od wielkiego dzwonu, wtedy tylko będą efekty.
Ja choruję na niedoczynność tarczycy i pomimo że faktycznie przytyłam te parę kilo, które mi zostało (ale zwalam na wiek) to sylwetkę mam w porządku i ten sam rozmiar ubrań od lat. Tylko dlatego że zmieniłam dietę zupełnie i systematycznie się ruszam. Biegam, chodzę, jeżdżę na rowerze i co tam przyjdzie mi do głowy. Niestety jak się ma słabą przemianę materii to samą dietą się nic nie załatwi.
37 2015-11-04 19:17:11 Ostatnio edytowany przez Petita (2015-11-04 19:19:22)
Takatam, a czy Ty wiesz że nie musisz czekać na endokrynologa żeby stwierdzić niedoczynność tarczycy? Wystarczy iść do zwykłego lekarza pierwszego kontaktu który powinien zlecić badania. To jest bardzo łatwe do zdiagnozowania, robi się odpowiednie badanie krwi. I dobiera się leki stopniowo. Dopiero wtedy jak będą problemy lekarz kieruje do endo. Bo zidagnozowac jest łatwo, ale ustabilizować czasami bardzo ciężko.
Lekarz pierwszego kontaktu nie może wypisywać takich lekarstw, jeśli nie ma upoważnienia od endokrynologa, a stwierdzenie niedoczynności robi się nie tylko na podstawie wyników krwi, ale też badania usg. Często nawet nie ma w przychodniach tak specjalistycznego badania krwi. Tego raczej nie zrobi w zwykłej przychodni. Poza tym, nawet endo mają problemy z ustabilizowaniem hormonów tarczycy a co dopiero zwykły lekarz, który często sam mi mówi, że kompletnie się na tym nie zna.
38 2015-11-04 21:33:19 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-11-04 21:39:06)
Hormony tarczycy robią w każdym laboratorium. Nawet na własną rękę można zrobić. W 100 zł się zmieści i pójdzie do endo z gotowymi wynikami. To żadne specjalistyczne badanie, tylko podstawowe. Na początek robi się tylko TSH. Koszt w granicach 30 zł. Jeśli TSH wychodzi nieprawidłowe i są inne objawy świadczące o niedoczynności to zgodnie z polskimi wytycznymi NIE ROBI się innych badań. Dopiero w przypadku gdy pacjent nie odpowiada na leczenie rozszerza się diagnostykę lub wynik tsh jest prawidłowy a są objawy niedoczynności to robi się dodatkowo FT4 i na końcu FT3 (zaawansowane stadium choroby). USG wykonuje się rzadko i tylko w określonych przypadkach.
Hormony tarczycy robią w każdym laboratorium. Nawet na własną rękę można zrobić. W 100 zł się zmieści i pójdzie do endo z gotowymi wynikami. To żadne specjalistyczne badanie, tylko podstawowe. Na początek robi się tylko TSH. Koszt w granicach 30 zł. Jeśli TSH wychodzi nieprawidłowe i są inne objawy świadczące o niedoczynności to zgodnie z polskimi wytycznymi NIE ROBI się innych badań. Dopiero w przypadku gdy pacjent nie odpowiada na leczenie rozszerza się diagnostykę lub wynik tsh jest prawidłowy a są objawy niedoczynności to robi się dodatkowo FT4 i na końcu FT3 (zaawansowane stadium choroby). USG wykonuje się rzadko i tylko w określonych przypadkach.
To ja miałam na odwrót, bo miałam od razu wszystkie możliwe badania. Wydaje mi się, że tak jest lepiej.
Tak czy siak, po co czekać z dietą i ćwiczeniami na oficjalne wyniki? To ma coś zmienić? ![]()
40 2015-11-04 22:48:54 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-04 22:52:49)
U mnie w przychodni jest nawet ok, bo daje skierowanie na badanie TSH, no mi dał, zwłaszcza, że u mnie mogą być problemy z tarczycą, bo wynik miałam kiedyś tak do kontroli, czasem na granicy normy. No i jakby było złe, to wtedy da na FT3 i FT4. No, a jak nie uznam, że dużo zachodu, bo u nas po numerek trzeba stać niestety, to wtedy pójdę na to prywatnie już, ale dobrze, że TSH na NFZ u nas można chociaż. Słuchajcie, cop przychodnia to może być inaczej. Ja miałam też torbiele na tarczycy, to mi lekarz rodzinny niedawno dał też skierowanie na usg tarczycy, bez problemu. No, ale rozumiem, że właśnie nie wszędzie tak jest. No i zrobiłam, wyszło, że torbieli nie ma, pewnie się wchłonęły, za to mam guzek, który trzeba sprawdzić biopsją i węzły chłonne w miejscu, gdzie nie powinno ich być, jakoś pod tarczycą. No, ale biopsja będzie i tak zwykle wychodzi ok, ale sprawdzić trzeba. Także zależy od przychodni, lekarza. No, ale warto pójść, zapytać, bo może tak jak u mnie da skierowanie i nie wyda się kasy lub wyda się mniej. A na NFZ usg tarczycy, ale bardzo dokładnie wykonane, dużo zdjęć i bardzo dokładny opis, a kiedyś zapłaciłam za usg tarczycy i było wykonane mniej dokładnie itp. Nie ma reguły.
Petita, ja żyję z tym od dziesięciu lay i doskonale wiem jak wygląda diagnostyka i leczenie. Wiele osób, tak jak np. truskaweczka, daje się nabierać na usg tarczycy i biopsje które niczego oczywiście nie wykazują, bo lekarz po prostu chce zarobić. Najczęściej nie ma wskazań do takiego badania, o tym doskonale pisze Martainn.
A z tą dietą i ćwiczeniami, jeśli jest rzeczywiście niedoczynność tarczycy, to niestety Petita nie masz racji, po prostu nic nie działa. Jak się jest na okrągło zmęczonym to się nie da ćwiczyć, i można jeść dwa listki sąłaty a i tak się nie straci wagi bo po prostu organizm zatrzymuje wodę która jest potem zamieniana w coś w rodzaju tłuszczu. Nie będę się tu specjalistycznie rozpisywać bo nie o to chodzi.
Najlepsza dieta w przypadku niedoczynności tarczycy to dużo białka i mało tłuszczu. Pisząc białko nie mam na myśli nabiału, bo są osoby które myślą że najedzą się serka czy jogurtu i będzie ok. Białko ma pochodzić z mięsa, ryb, jajek, roślin strączkowych. Unikać należy kapusty, brokułów i kalafiora a także soi. Nie znaczy że nie wolno jeść, po prostu należy jeść ich mało.
42 2015-11-05 12:32:37 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-11-05 12:41:41)
Petita zależy od lekarza. Ale zalecenia są takie właśnie, żeby robić tylko TSH. A co do reszty to Ivy może mieć rację.
Moja żona ma Hashimoto stwierdzone. Nie było problemów ze schudnięciem po ciąży. Ulożyłem jej plan żywienia i plan ćwiczeń i efekty są ekspresowe. Co nawet mnie trochę zaskoczyło bo kaloryczności w zasadzie nie ograniczyłem dlatego, że karmi piersią, więc dieta jest bardzo bogata we wszystkie substancje odżywcze i smaczna. No i dała się namówić na mięso, którego wcześniej nie jadła.
Zresztą co rozumieć przez jem mało? Ja objętościowo jem dużo, ale kalorycznie nie jakoś wiele. Zresztą kaloryczność. Co wolicie:
Czy to:
Oba "posiłki" mają taką samą ilość kalorii.
43 2015-11-05 14:44:42 Ostatnio edytowany przez Petita (2015-11-05 14:54:22)
A z tą dietą i ćwiczeniami, jeśli jest rzeczywiście niedoczynność tarczycy, to niestety Petita nie masz racji, po prostu nic nie działa. Jak się jest na okrągło zmęczonym to się nie da ćwiczyć, i można jeść dwa listki sąłaty a i tak się nie straci wagi bo po prostu organizm zatrzymuje wodę która jest potem zamieniana w coś w rodzaju tłuszczu. Nie będę się tu specjalistycznie rozpisywać bo nie o to chodzi.
No popatrz, to dziwne, bo jakoś też mam niedoczynność tarczycy od 10 lat a może dłużej i da rade ćwiczyć, ważę 51 kg przy 164 wzrostu. Z mojej obserwacji wynika, że naprawdę baaardzo rzadko otyłość wynika właśnie z tej choroby. Przy odpowiedniej diecie, ALE NIE GŁODZENIU SIĘ LIŚĆMI SAŁATY, da rade wrócić do normalnego stanu, czego dowodem dla mnie jest moja siostra z chorobą Hashimoto i wiele innych osób w mojej rodzinie, bo u mnie prawie wszyscy mają coś nie tak z tarczycą.
A usg przy tej chorobie to po prostu konieczność, nie zawsze prawidłowy wynik tsh oznacza, że nie ma tej choroby, tak jak było u mniej mniej więcej.
Chyba że ktoś lubi być leczony "po łebkach".
44 2015-11-05 14:58:37 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-11-05 15:04:57)
W warunkach ambulatoryjnych pomiar stężenia TSH w surowicy jest podstawowym badaniem laboratoryjnym, jakie należy wykonać w razie podejrzenia niedoczynności tarczycy. W zasadzie w przypadku stwierdzenia zwiększonego stężenia TSH oraz klinicznych objawów niedoczynności tarczycy u pacjenta, u którego nie podejrzewamy zaburzeń funkcji przysadki (bez wcześniej rozpoznanej niedoczynność przysadki, bez klinicznych objawów niedoczynności przysadki, guza przysadki, stanu po operacji przysadki czy podejrzenia tyreotropinoma) – nie ma konieczności poszerzania diagnostyki o stężenie wolnych hormonów tarczycy, i należy rozpocząć leczenie. Natomiast w razie niezgodności uzyskanego wyniku TSH i objawów klinicznych warto również, oprócz oznaczenia stężenia wolnych hormonów tarczycy, zlecić powtórzenie oznaczenia TSH za 2–3 miesiące, w celu potwierdzenia trwałego charakteru zaburzeń i wykluczenia błędu laboratoryjnego. W dalszej kolejności należy oznaczyć przeciwciała przeciwtarczycowe i wykonać badanie USG tarczycy.
Czyli jak ulał pasuje to do Twojego przypadku. W przypadku od razu stwierdzonej niedoczynności badania usg się nie wykonuje. Moja żona nigdy nie miała usg tarczycy.
No czyli w zasadzie mniej więcej o to mi chodziło, ale po stwierdzeniu niedoczynności i tak bym wolała mieć usg, żeby się dowiedzieć, czy mam jakieś guzki czy nie
Oj Petita, Ty się naucz czytać ze zrozumieniem. Poza tym po Twoich wypowiedziach odnosze wrażenie że Ty z niedoczynnością tarczycy masz tyle samo do czynienia co ja z matką boską. Podstawowym somatycznym objawem niedoczynności tarczycy jest przybranie na wadze, zmęczenie i suchość skóry. Waga wraca do normy po ustabilizowaniu pracy tarczycy i zastąpieniu naturalnego hormonu który nie jest wytwarzany przez tarczycę w odpowiednich ilościach, sztucznym, czyli tyroksyna w maleńkich tableteczkach, do stosowania codziennie rano przed jedzeniem. Najczęściej do końca życia.
Guzki tarczycy najczęściej są powiązane z nadczynnością lub chorobą Hashimoto.
Poza tym Petita, masz 26 lat i od 10 lat niedoczynność? Oj panno panno, za stara jestem na takie bajeczki... Owszem zdarza sie ale i na ten temat coś wiem. A wiem dużo. Na pewno masz syndrom typowego Polaka - MOD czyli Mądrzejszy Od Lekarza.
47 2015-11-05 16:00:29 Ostatnio edytowany przez Petita (2015-11-05 16:09:39)
No inni też się dziwią, gdy im mówię, że mam niedoczynność, ale to nie zawsze idzie w parze z nadwagą.
Mam niedoczynność z powodu za małego płata tarczycy, który mi przestał rosnąć w wieku dojrzewania, co właśnie wykazało USG.
Ale leczę się dopiero od 3 lat z różnymi skutkami Euthyroxem 50, bo wcześniej to olewałam....
Byłam w gimnazjum trochę grubsza z tego powodu, ale zmiana nawyków żywieniowych mi pomogła. Najtrudniej jest z suchą skórą pod oczami, na łokciach, z nieregularnym okresem,
ale z wagą już problemów nie mam, dlatego piszę, że to jest do zrobienia.
Jedna z moich sióstr uwielbia się tłumaczyć tym, że ma niedoczynność, a później narzekać na cellulit. A przecież nie jest tak, że jest się non stop zmęczonym,
poza tym są ćwiczenia, które nie są jakoś bardzo obciążające.
Moja lekarka mówi, że to też zależy ile kto jest w stanie znieść. Ja mam taki charakter, że czasem potrafię się zmusić a moja siostra jest bardziej wygodnicka.
A lekarze mają tak różne podejście, że nie wiem już kogo słuchać. Jak porównuje, co mówi inny endokrynolog mojej koleżance też z niedoczynnością, to jakby dwa światy ![]()
48 2015-11-05 17:22:50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-05 17:28:28)
Petita, ja żyję z tym od dziesięciu lay i doskonale wiem jak wygląda diagnostyka i leczenie. Wiele osób, tak jak np. truskaweczka, daje się nabierać na usg tarczycy i biopsje które niczego oczywiście nie wykazują, bo lekarz po prostu chce zarobić. Najczęściej nie ma wskazań do takiego badania, o tym doskonale pisze Martainn.
A z tą dietą i ćwiczeniami, jeśli jest rzeczywiście niedoczynność tarczycy, to niestety Petita nie masz racji, po prostu nic nie działa. Jak się jest na okrągło zmęczonym to się nie da ćwiczyć, i można jeść dwa listki sąłaty a i tak się nie straci wagi bo po prostu organizm zatrzymuje wodę która jest potem zamieniana w coś w rodzaju tłuszczu. Nie będę się tu specjalistycznie rozpisywać bo nie o to chodzi.
Najlepsza dieta w przypadku niedoczynności tarczycy to dużo białka i mało tłuszczu. Pisząc białko nie mam na myśli nabiału, bo są osoby które myślą że najedzą się serka czy jogurtu i będzie ok. Białko ma pochodzić z mięsa, ryb, jajek, roślin strączkowych. Unikać należy kapusty, brokułów i kalafiora a także soi. Nie znaczy że nie wolno jeść, po prostu należy jeść ich mało.
Daję się nabrać w sensie? Hmm, może to nic takiego, ale sprawdzić lepiej, bo wskazania jednak są, bo guzek do sprawdzenia, bo jest hipogeniczny i centralnie unaczyniony, a to wskazanie do biopsji i węzły chłonne, tam gdzie nie powinno ich być. A kiedyś jak miałam robione usg tarczycy, to przy okazji, bo wiele badań hormonalnych, bo już wtedy wiedziałam, że raczej mam problemy hormonalne. A badania robili wtedy darmowo na NFZ dzięki takiej przychodni w Warszawie, gdzie zajmują się też hormonami. No, ale potem trochę dałam sobie spokój, nie bardzo leczyłam, choć powinnam, teraz to zmieniam powoli. No, a póki miałam w usg tarczycy torbiele, to wtedy na biopsję mnie nie kierowali, bo tak, wtedy akurat potrzeby nie ma. Gruczoł tarczowy też mi wyszedł o nierównych zarysach, miąższ o niejednorodnej echogeniczności, o nieco wzmożonym unaczynieniu, pewnie też mam Hashimoto. Będę u lekarza i dowiem się też więcej. A te węzły chłonne tam gdzie nie powinno ich być mam poniżej bieguna dolnego płata lewego nad wcięciem mostka, a w ich obrębie widoczna wnęka. Także trzeba to sprawdzić.
Martiann, to skąd wiecie, że Twoja żona ma Hashimoto? Przecież do tego raczej trzeba usg tarczycy, bo sama niedoczynność to nie zawsze Hashimoto raczej.
Daję się nabrać w sensie?
No właśnie w takim sensie że wielu lekarzy zleca od razu usg i biopsje, zamiast najpierw zrobic badania krwi. Biopsja jest jednak metodą inwazyjną i zawiera jakieś ryzyko dla pacjenta. Ale kosztuje więcej więc dlaczego lekarz i jego przychodnia nie mają zarobić?
A w ogóle to nie rozumiem tych co robią te wszystkie kosztowne badania, a potem się nie leczą jak trzeba. Badania dla badań robić? PO co? Żeby się później chwalić że się jest chorym? Niedoczynność tarczycy to najczęściej łatwa do ujarzmienia choroba, ale trzeba stosować leki. NIestety, tego rodzaju choroba nie jest wyleczalna.
Trusjkaweczka, choroba Hashimoto to jest choroba immunologiczna, diagnozowana przez odpowiednie badania krwi. Guzki są jedynie jej wynikiem a nie objawem.
50 2015-11-05 19:06:28 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-05 19:06:37)
No tak, jak pisałam badanie krwi będę miała. Fakt, przy Hashimoto chyba też antyTPO itp są podwyższone, te sobie pewnie zrobię potem na własną rękę, bo wiadomo nie są refundowane. No tak, ale jednak ta budowa tarczycy też może wskazać, że to może być Hashimoto. Tak tylko właśnie biposja jest wtedy, gdy jest coś do sprawdzenia, a nie ot tak, bez przesady, a u mnie wskazania są, to wiadomo, że lepiej zrobić, a tutaj u mnie zaleta tego, że będę wiedziała co i jak jest większa od ryzyka, które raczej nie jest małe, a dużo większe ryzyko jest nie sprawdzać co to za guzek i co to za węzły chłonne w złym miejscu.