On nie zostawi mnie wiem o tym, Ale to nie jest do końca tak, bo to ja zawsze opowiadałam mu o swoich marzeniach, lękach, itp, itd Ale mimo to ciągle nasz związek toczył sie do przodu, i ostatnio od jakies czasu to ja zauwazyłam ze sie kłócimy o błahostki, ze sie tj od niego oddalam i mam wątpliwości. Jakis czas temu byliśmy razem na weselu, i to co sie wydarzyło było to dla mnie straszne, otóż to było wesele jego kolezanki, z która między nimi nic ponoć nie bylo, poniewaz nie mial zamiaru za nią latać itp itd, ale byli kumplami, i byla tam dziewczyna, z która w zeszłym roku kręcił tj gdy sie spotykalismy, przez pierwszy miesiac tak bylo, ale zaczelismy bac razem oficjalnie miesiac po tych wydarzeniach. On po prostu spotykał sie z nią, no i wiadomo co robili. I ona była na tym weselu, Już wiedziałam że to będzie porażka, porzez pół wesela sie nie odzywala itp i w koncu mu powiedzialam ze jak chce to niech z nią zatanczy, ok spoko nie było problemu, ale kurcze gdy wyszłam i wróciłam po chwili to było silniejsze odemnie gdy zobaczylam że znowu razem tancza, poczułam sie Holernie zazdrosna, zrobiłam mu taką awanture, i jak to jest On mial racje i Ja, no i wkoncu chcialam jechac i wrócilismy do domu, heh po prostu troche mi głupio ze tak wczesnie wrócilismy ale nie moglam tego opanować. Jakiś czas później znowu sie kłucilismy, i skonczylo sie na tym że on wyszedł z samochodu i poszedł w swoja strone, ja stwierdzilam ze skoro tak to tez ide do domu, ale potoczylo sie inaczej jego bart i bratowa kazali mi go szukac, i bylismy tu i tam, dzwonilam nie odbierał, iu wkoncu powrócił w to miejsce gdzie sie rozstalismy mówić ze chodził po samochód,(W tych dwóch sytuacjach bylismy oboje troche podpici) Nie wiem po nim to może spłyneło, ale nie pomnie, mnie to wszystko boli.
i ogólnie przez tego typu sytacje czuje ze sie oddalam od niego... Ale robie to wszystko dla niego, mieszkam na wsi dla niego. Ja nigdy nie chciałam mieszkać na wsi, dusze sie tu... Cale życie mieszkałam w miescie, i mam wrażenie ze tez to moze na mnie podswiadomie wpływać, Chciałam studiować, ale przez to że spotyklaismy sie codziennie nie uczylam sie do matury, nie zdalam nie wyjechalam na studia do warszawy, kolejne marzenie legło w gruzach a ja upewniłam sie w tym ze skoncze na wsi, zyjąc tak jak zwasze sie tego obawiałam, ok dałam rade, poszłam do szkoły i ucze sie tego co lubie, ale i tak holernie sie boje ze będe musiała pracować u niego na gospodarce.... On mi obiecuje ze tak nigdy nie będzie, że on nie chce zebym tak pracowała, dlatego kaze mi sie uczyc, ale tęsknota przeważa i sie spotykamy, bo nie wytrzymujemy bez siebie 1 dnia.
To jest dla mnie skomplikowane, Ale ok daje Ja rade i On, ale on nie widzi w niczym problemu... To ja wyolbrzymiam te sytuacje... Najgorsze jest ta swiadomosc ze kiedys nie wytrzymam tego napiecia i zakoncze to z tych głupich lęków które mnie nachodzą, i on mimo wszystko ze wie to boje sie tego że nie będzie walczył o naszą miłość ;(
I teraz szczerze mówiąc nie wierze w to że mógłby mnie zdradzić, bo znam go, problem leży moim zdaniem gdzieś głębiej...
Nie wiem jak to jest, bo to jest totalnie bez sensu, zeby był ze mną a nie chciał sie kochac bo ma jakąś inna...