Witam! Słuchajcie mam taką sytuację; jestem z chłopakiem 2,5 roku, od 1,5 miesiąca jest na rocznym stażu (na razie) za granicą. W ostatni weekend przyjechał i mi oznajmił, że najlepiej byłoby żeby był singlem (doznałam szoku, bo nic na to nie wskazywało zebyśmy mieli sie rozstać). On w przyszłości nie wie czy będzie mógł być ze mną ze względu na pracę (karierę), nie chciałby mnie ranić, że go cały czas nie ma... Powiedzialam mu, że nie odejdę, bo go kocham i chcę spróbować, zgodził się, ale nie wiem ile starczy mi siły, żeby o to walczyć... Nie zdradził mnie, bo jest dobrym człowiekiem, a ja go nie chce opuszczać, tylko czy taki związek na odległość będzie miał sens?
Podobne tematy
Jeśli go kochasz to walcz o ta miłość jest warto pokonać trudności a potem być szczęśliwą sam tak miałam ale niestety ja nie wytrwałam nie mam takiego charakteru a teraz bardzo żałuje:( WALCZ powodzenia pozdrawiam
3 2011-10-12 22:12:49 Ostatnio edytowany przez Męczydusza (2011-10-12 22:14:18)
am:
Z jednej strony poradziłabym Ci walkę o ten związek, z uwagi na uczucie które was łączy i 2.5 letni staż. To sporo czasu i oboje włożyliście na pewno w swoją relację dużo energii i zaangażowania - szkoda byłoby to wszystko teraz przepuścić. Z drugiej jednak strony, kiepsko wróżą na przyszłość przemyślenia Twojego chłopaka. Mogły one być spowodowane "zachłyśnięciem" zmianą otoczenia, nowymi znajomościami, większym luzem i jest duże prawdopodobieństwo, że w jego głowie będą one wirować krótko, choć intensywnie, ale mogą mieć też głębsze podłoże np. w waszym związku, a w przypadku drugiej opcji, sytuacja jest trudniejsza. Może porozmawiaj z nim o Was jeszcze raz? Jak on podchodzi do waszego związku, czy jest z Tobą szczęśliwy?
Nie ma sensu walczyć jeśli on ma inne priorytety.
Myśle, że jest ze mna szcześliwy, ma problemy z wyrażaniem uczuć: rzadko słyszę "kocham", ale daje mi poznać, że tak jest. Nie jest łatwo tak wszystko zostawić, jeżeli ma się szczęśliwy związek...
Ja bym walczyła i nie odpuściła. To jest sytuacja nowa dla was obojga (rozłąka). Oczywiste jest także, że pojawiają się wówczas obawy... Trudno jest na tym etapie doradzać bo to dopiero trwa od 1,5 m-ca a jak piszesz ma trwać rok. Dziwne jest też, że on zanim jeszcze rozpoczął pracę, zaznacza, że nie wie czy będzie mógł z Tobą być ze względu na karierę? "Wyścig szczurów" pociaga za sobą pewne ofiary, może to środowisko, w którym się nagle znalazł na stażu kazało mu postawić takie daleko idące wnioski. Patrzy i widzi co się dzieje wokół niego, że otacza go praca, praca, praca i brak czasu dla rodziny, przyjaciół, samego siebie. To bardzo niebezpieczne - bo można się w tym zatracić. Miejmy nadzieję, że nie jest pracoholikiem.
Poczekaj jeszcze z miesiąc, i ponownie z nim porozmawiaj, o jego (oddzielnie) a potem o waszych wspólnych priorytetach.
am:
Słowo " kocham " nie jest zawsze wyznacznikiem szczęścia. Wiele słyszy się o związkach, w których partnerzy niby się kochają, a jednak czegoś w ich relacjach brakuje, co sprawia, że nie są do końca w swych związkach szczęśliwi. Twój chłopak mógł zauważyć, że czegoś między wami brakuje, właśnie po wyjeździe na staż. Porozmawiaj ze swoim chłopakiem, czy jest coś, co by chciał między wami zmienić ? Czy to co zamierza robić w przyszłości, jest związane z wyjazdami służbowymi, dłuższymi delegacjami? Jeśli tak, to może ten wyjazd uzmysłowił mu, że bardzo ciężko będzie mu żyć w takim związku pełnym wyrzeczeń i próbował Ci to w pewien sposób zasugerować?
Tak jak kombinera radzi, porozmawiaj z nim o jego priorytetach, a następnie o waszych wspólnych, wówczas dowiesz się, czy jego przemyślenia wynikają z waszego związku, czy nowego otoczenia o którym pisałam w swoim pierwszym poście.
Myśle, że jest ze mna szcześliwy, ma problemy z wyrażaniem uczuć: rzadko słyszę "kocham", ale daje mi poznać, że tak jest. Nie jest łatwo tak wszystko zostawić, jeżeli ma się szczęśliwy związek...
no widocznie jemu jest latwo czyli to nie do konca taki szczesliwy zwiazek, nie dla niego bynajmniej.
Wydaje mi się że jeśli by mu na Tobie bardzo zależało to nie proponował by bycia singlem. Moim zdaniem rozłąka daje porządną lekcje na dla związku. Czas tej rozłąki jest ściśle określony więc wiecie kiedy się skończy. Jeśli mu na Tobie zależy to odległośc nie ma znaczenia. Nie myśli się o rozstaniu gdy się kogoś kocha. A może poprostu miał chwilę zwątpienia, każdy z nas w swoim życiu czasem tak ma. Może potrzebuje wsparcia. Nowa sytuacja, długotrwała rozłąka, nowi ludzie, otoczenie... czasem potrafi zdołować, przynajmniej do czasu aklimatyzacji.
Pytałaś czy wytrzymasz... Ja ci powiem, że my kobiety mamy w sobie dużo siły, wiary i nadziei. Ja wierzę że jeśli ci zależy to wytrzymasz. Jeśli mu zależy to nie będą chodzić mu po głowie rozstania. Dajcie sobie tylko czas aby zaakceptować rozłąkę. W końcu pół roku to nie taka tragedia. Na forum znajdują sie ludzie których życie zmusza do wieloletniej rozłąki i trwają. Bo miłość przetrwa wszystko. A jak chce robić kariere zawodową to związek z tobą nie powinien stać mu na przeszkodzie. W końcu w trudnych chwilach, porażkach "kariera" go nie przytuli, nie podniesie na duchu.
Wiesz co? Mam kolezanke , ktorej mezem jest marynarz, widuja sie jakies 4 tygodnie w roku (z tego co mowi) Kochaja sie maja dzieci, maja mieszkanie , i wydaje sie w miare normalne zycie ale oni chca byc razem . Nikt tutaj nie musial walczyc o milosc i zwiazek.
Moim zdaniem taka odpowiedź chłopaka to poczatek końca. Skoro chce być singlem i Cię nie zdradził, to świadczy dobrze o jego uczciwości. Ale skoro chce być wolny, to znaczy że ma kogoś na oku.
nie było sensu walczyć, skoro moj już były chłopak miał inne priorytety - w końcu odszedł. Obecnie spotykam się z innym i jest na tutaj miejscu
Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi.
Jakież to urocze: w ciągu 3 tygodni wyrażać wolę walki do upadłego o związek, zakończyć tenże związek i zacząć spotykać się z nowym facetem... Mam wrażenie, ze niektórzy słów "związek", "miłość" poważnie nadużywają...
Jakież to urocze: w ciągu 3 tygodni wyrażać wolę walki do upadłego o związek, zakończyć tenże związek i zacząć spotykać się z nowym facetem... Mam wrażenie, ze niektórzy słów "związek", "miłość" poważnie nadużywają...
-nie moge oprzec sie temu samemu wrazeniu.
-smutne to i takie jakies "niewymagajace"
chyba jestem nie w tym filmie