No i znów pojechał mój Pan
cholerny związek na odległość. Poznał teraz moich rodziców. Mama z tatą są zachwyceni. Widzą jak się przy nim śmiałam i że z niego jest porządny chłopak.
Nowy rok i nowe problemy. ehh pojechał i znów czekam na moment kiedy będzie mogło któreś z nas pojechać tam
to jest okropne ;(( Wiem ze muszę się uzbroić w cierpliwość i jakoś iść przed siebie, CZEKAĆ, ale mam czasami takie dni jak dziś że mam ochotę płakać cały dzień. Jeszcze parę godzin temu przytulałam go a teraz pozostał tylko zapach po nim na poduszce
( Mówi mi że będziemy się starać teraz by razem być, by coś zmienić by mieć coś swojego aby zacząć już razem żyć
( ale dziś brak mi nadziei brak mi sił brak mi wiary. Wiem ze jeśli to ma przetrwać to będzie dobrze, ale szczerze mówiąc pragnę już tego dnia by wszystko się ułożyło. Ja zaczynam nowa prace i nie będę mogła jeździć do niego tak często jak chcę
Czy da się jakoś uśpić tęsknotę by jej tak nie czuć, by nie oszaleć ?
Podobne tematy
nie wiem czy to możliwe, jak się kocha to i się tęskni. Też byłam w związku na odległość , zawsze wracałam z dworca ze łzami w oczach, a w domu to juz w ogóle....Ale potem wraca się w swój rytm, pracy/nauki do tego kontakt z ukochanym i zanim człowiek się zorientuje znów jest się razem ![]()
trzymaj się dzielnie !
Mój Ukochany także przyjeżdża na weekendy (dzieli nas ponad 300km) i będzie dopiero jutro rano, zamiast dzisiaj wieczorem, niby kilkanaście godzin, ale jak one są samotne.
Potrzeba dużo siły na takie rozstania i powroty. 2-3 dni radości i potem znów smutek.
Trzymaj się ciepło
ja mam trochę lepiej bo mojego chłopaka mam przynajmniej na noc ale też różnie.
Pracuje na wyjazdach montuje blaty kuchenne z kamienia i inne takie. Pracuje od 8 do 22 a czasami nawet dłużej.
Czasami zdarza się że wraca do domu nawet o godzinie 3 rano
Tęsknota wzmacnia związek, ale ogromnym kosztem obu stron... ![]()
szirina... a jaki jest powód odległości? studiujecie w innych miastach czy jak?
No i znów pojechał mój Pan
cholerny związek na odległość. Poznał teraz moich rodziców. Mama z tatą są zachwyceni. Widzą jak się przy nim śmiałam i że z niego jest porządny chłopak.
Nowy rok i nowe problemy. ehh pojechał i znów czekam na moment kiedy będzie mogło któreś z nas pojechać tamto jest okropne ;(( Wiem ze muszę się uzbroić w cierpliwość i jakoś iść przed siebie, CZEKAĆ, ale mam czasami takie dni jak dziś że mam ochotę płakać cały dzień. Jeszcze parę godzin temu przytulałam go a teraz pozostał tylko zapach po nim na poduszce
( Mówi mi że będziemy się starać teraz by razem być, by coś zmienić by mieć coś swojego aby zacząć już razem żyć
( ale dziś brak mi nadziei brak mi sił brak mi wiary. Wiem ze jeśli to ma przetrwać to będzie dobrze, ale szczerze mówiąc pragnę już tego dnia by wszystko się ułożyło. Ja zaczynam nowa prace i nie będę mogła jeździć do niego tak często jak chcę
Czy da się jakoś uśpić tęsknotę by jej tak nie czuć, by nie oszaleć ?
Szirina! Fajna z Ciebie dziewczyna....Inteligentna a jednoczesnie skromna....Myslę,że Twój chłopak to docenia...iwszystko Ci się dobrze ułoży....Tego Ci życzę z ca łego serca!
ja z moim facetem nie wyobrażamy sobie dnia bez siebie...jesteśmy od siebie wręcz uzależnieni...osobno jesteśmy tylko w pracy- wtedy jest mnóstwo telefonów, smsów... cały swój wolny czas spędzamy razem, nie wyobrażam sobie siebie w Twojej sytuacji- PODZIWIAM CIę i życze Ci powodzenia
:):):) głowa do góry cała tęsknota zostanie Ci wynagrodzona! ![]()
szirina... a jaki jest powód odległości? studiujecie w innych miastach czy jak?
MIESZKAMY W INNYCH MIASTACH on pracuje ja studiuje zaocznie i pracuje.
Ja miałam taki związek przez 3 lata, początki były najgorsze, potem już trochę zelżało, ale dalej sie wracało z dworca i ryk w poduszkę. Mieliśmy zawsze plany że jak ja skończę szkołę przeprowadzę sie do niego, że wszystko poukładamy sobie razem. Nigdy nie wierzyłam że to sie uda, po za takimi przeszkodami jak zdanie rodziców, trudności z mieszkaniem praca było jeszcze parę innych...ale teraz od 5 miesięcy mieszkamy razem
wszystko sie udało, a na poczatku dawaliśmy sobie marne szanse ![]()
Wierze że i wam wam sie w końcu ułoży- cierpliwość popłaca i wiara w miłość.
Ja miałam taki związek przez 3 lata, początki były najgorsze, potem już trochę zelżało, ale dalej sie wracało z dworca i ryk w poduszkę. Mieliśmy zawsze plany że jak ja skończę szkołę przeprowadzę sie do niego, że wszystko poukładamy sobie razem. Nigdy nie wierzyłam że to sie uda, po za takimi przeszkodami jak zdanie rodziców, trudności z mieszkaniem praca było jeszcze parę innych...ale teraz od 5 miesięcy mieszkamy razem
wszystko sie udało, a na poczatku dawaliśmy sobie marne szanse
Wierze że i wam wam sie w końcu ułoży- cierpliwość popłaca i wiara w miłość.
Bardzo bym chciała naprawdę ;( ale ciężko jest bo zaczynam nową prace i nie będę mogła jeździć do niego kiedy chce. wiadomo on może do mnie, ale to będzie za mało ehh
podziwiam Cie...ja z moim mezulkiem mieszkalismy 200km od siebie a i tak co 2 dzien przyjezdzał i ledwo dawałam rade.Teraz wreszcie zamieszkalismy razem i jak idzie nawet na 8 h do pracy to i tak jest tona smsów maili i dzwonimy do siebie co godzinke:)
Dzięki takim rozłąką potem dużo bardziej docenia sie swój związek.
Dzięki takim rozłąką potem dużo bardziej docenia sie swój związek.
o ile wcześniej się nie rozleci przez te odległość
Jestem w tej samej sytuacji...Ja w Gdańsku, chłopak na rok w Policji w Wa-wie, czyli będziemy się widzieć tylko jak łaskawie dadzą mu przepustkę...
Jak na razie jest tam równiutki miesiąc a ja już nie wyrabiam... Co z tego, że miał przepustkę na 3 dni na Sylwestra... Co to jest 3 dni...
Ehhh
CookieBitch napisał/a:szirina... a jaki jest powód odległości? studiujecie w innych miastach czy jak?
MIESZKAMY W INNYCH MIASTACH on pracuje ja studiuje zaocznie i pracuje.
a on nie moze sobie znalezc pracy w Twoim miescie?
Jedyne co mnie pociesza to fakt że nie jestem sama w tym wszystkim. Są tacy co mają gorzej ..... Może czas będzie łaskawy i wszystko się uda ? ehh tak bardzo boje się zdrady z jego strony ;(( już raz to przeszłam drugi raz nie chce ;((
Poproś go by zamieszkał w Twoim mieście. Powiedz o swoich obawach. Wiem, może uznać to za szantaż, ale on jesli Cię kocha też chyba chciałby być blisko Ciebie.
Ja z własnego doświadczenia wiem, że to nie jest takie proste.. Oczywiście można tłumaczyć sobie, że jeśli kocha, to się przeprowadzi, ale tak wcale nie jest.. Każdy ma jakieś obowiązki, zobowiązania wobec innych ludzi... Przeniesienia mojego faceta trwało rok, ale się udało...
"trwało rok, ale się udało..." właśnie, chyba lepiej czekac rok (pogadać, jakos przekonać) niz np 3 lata aż sam to zaproponuje, a później ten rok na realizacje, czyli 4 lata?
Heh.. no tak Cookie, masz rację
Tylko, że nie chce mi się wierzyć, że on już o tym nie myślał.. Mój W. o tym wiedział po naszym 2 spotkaniu.
dla chcącego nic trudnego
a miłość wszystko przezwycięży.
Oby wszystko było tak proste ![]()
mój też musi dojrzeć do tego by mieszkać z kimś innym niż jego rodzice. Wiem że faceci dorastają później, poczekam jeszcze. Może do wakacji coś się zmieni ?:( nie wiem. Eh jeden facet mnie zdradził cierpiałam, teraz mam faceta ale go nie mam tęsknie bardzo i płacze i znów nie jestem szczęśliwa
ciesze się że chociaż znalazłam prace to jeden plus w całym tym bagnie. To prawda, jeśli w jednej dziedzinie życia Ci wychodzi w drugiej się psuje ..... życie ehh
Pomocy !! od prawie miesiąca mam totalny dół. Nie dość że mój powiedział mi posto z mostu że nie jest gotowy ze mną mieszkać to jeszcze po moich namowach poszedł na kursy i chce pływać. jestem załamana teraz bo przez to że on gotowy nie jest to:
1. przez to że on będzie pływał nie zobaczymy się miesiącami
2. kiedy będzie w domu po powrocie ja będę pracować w swoim mieście i nie będę miała czasu do niego przyjechać albo poświęcić mu tyle czasu ile on by chciał
3. z tęsknoty tylko cierpie i mam ogromną pustkę w głowie bo nie mam żadnej stabilizacji pewności
i co mam teraz zrobić ? stałam się bardzo sochła i obojętna dla niego on to czuje, a ja zwyczajnie porzyzwyczajam się do tego rychłego KOŃCA ;(
czy mam czekać i żyć sobie wierzyć i być taka jakby mi nie zależało ? Może wtedy on zobaczy że ja nie wymuszam nic na nim i sam będzie mnie chciał u siebie w mieście ?
tak bardzo mi ciężko boże ;( im bardziej go olewam i jestem oschła on bardziej chce ze mną rozmawiać. nie sztuka jest zerwać bo mi nie zależy na tym żeby w ogmóle z kimś być..... ehh dziewczyny kurde jestem w kropce
Myślę sobie Szirina tak-kochasz,cierpisz ale nie chcesz powiedzieć czego od niego oczekujesz.Może lepiej byłoby powiedzieć jemu tak prosto z mostu co czujesz w związku z tą sytuacją? Faceci czują inaczej niż my, co nie znaczy ,że nie mają uczuć. Spróbuj zatem porozmawiać a potem będziesz mogła zdecydować czy taki związek jest tym czego Ci potrzeba. Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
Porozmawiaj z nim tak jak radzi beatkam63. Tylko wytłumacz mu dokładnie o co Ci chodzi i upewnij się że dobrze Cię zrozumiał
rozmawiałam z nim i to nie raz ;( on ciągle mówi że póki co nie jest w stanie razem ze mną mieszkać. Ogólnie chodzi o sytuacje finansową a przynajmniej tak to tłumaczł, aż potem
powiedział mi że nie czuje się gotowy na to by ze mną mieszkać.
Nie chce go zmuszać do niczego ale mój umysł się wyniszcza;( nie wiem kiedy się spotkamy nie wiem kiedy w końcu będzie gotowy na taki etap nie mam nic co by było dla mnie punktem do którego mogę mieć nadzieje w chwilach załamania ;( a mam je coraz częściej ;((
Kocham go on mnie też dlatego żadne z nas nie jest w stanie powiedzieć "żegnaj" i to zakończyć ;(
Wiem że nie bycie z nim niczego nie naprawi bo przecież będę ciągle o nim myśleć i tęsknic tak bardzo. boże dziewczyny ja już nie wiem co by było dobrym rozwiązaniem. czasami tłumacze sobie "żyj kochana dalej nie myśl o nim, żyj sobie a przyjdzie czas" ale są momenty że mi tak go brakuje że nie daje rady ;( potrzebuje by mnie przytulił a nie tylko napisał smsa ;( potrzebuje bliskości ;( a nie tylko telefonu ;(( boże ja chyba nie dam rady tak dłużej ;((
szirina- ehh.. Cóż, ze swojej strony Ci powiem, że mój W. po pierwszym spotkaniu stwierdził, że musimy pomyśleć o tym, by odległość nie zniszczyła tego, co między nami się rodziło.. I już wtedy zaczął się rodzić plan, że on się przeprowadzi do mojego miasta, zmieni studia, zmieni swoje dotychczasowe życie.. Nie było żadnych wątpliwości, ale za to była cała masa problemów, które pokonaliśmy.. On to zrobił, bo był pewien, chciał tyo zrobić.. Ja wiem, każdy człowiek jest inny, ale zastanów się nad tym, czy Twój facet w ogóle przemyślał Twoją propozycję.. ![]()
Dla mnie kolejny rok na odległość byłby nie do zniesienia..
ansja0ale gdyby byl kolejny rok - przetrzymałabys- i TO SIE NAZYWA MIłOść
ja po prostu dziewczyny nie wiem co mam myśleć i mówić do niego ;( czuje się okropnie bo mam wrażenie że on jest zbyt pewny mnie albo to mój wymysł. dziś nie miałam neta. weszłam na niego dopiero teraz. tam na gg dostałam buziaczka od mojego faceta o godzinie 14 .... a dopiero o 15 napisał do mnie smsa że jest w domu !! bo co ? bo mnie nie było na miejscu a był pewien że odpisze do niego na gg ?? ehh kurde dziewczyny nie wiem co mam robić. nie chce go zmuszać do niczego ani stawiać mu warunków bo on wycofa się z tego. co bym mogła zrobić
szirina, a jak długo jesteście razem? Nie nalegaj, żeby z Tobą zamieszkał, skoro nie jest na to gotowy, bo nawet jeśli to zrobi, to nie będzie się czuł dobrze, swobodnie, no nie wiem.. ale skoro mówi, że nie jest gotowy to nie jest.
Ja jestem z moim ponad 5 lat, najpierw spotykaliśmy się co weekend, później częściej, później różnie a teraz już od ponad roku on mieszka i pracuje w Szkocji a ja jestem tu. Widujemy się co kilka miesięcy na tydzień, dwa i znów rozstanie. Dobrze, że jest telefon, Skype, GG i wspólne plany. No i miłość. To nas trzyma, choć czasem bywa potwornie ciężko z tęsknoty. W piątek lecę do niego na 2 tygodnie. W kwietniu bierzemy slub cywilny, w lipcu kościelny a w sierpniu ja się przeprowadzam do niego i w końcu będziemy razem mieszkać.
będzie rok za 2 miesiące jak razem jesteśmy. My się spotykaliśmy kiedyś raz na 2 tygodnie a teraz raz na 2 miesiące
nie nalegam w ogóle na ten temat nic nie mówię, i przez to on nawet nic nie mówi o naszej przyszłości tylko ciągle "kiedyś będziemy razem" albo "kiedyś się wszystko zmieni, ułoży nam się" ale nic na to nie wskazuje bo jemu pasuje życie samemu i raz kiedyś ja. no przynajmniej ja to tak widzę
kocham go ale nasz jedyny kontakt to sms co 6 godzin albo wieczorne telefony po pół godziny.
nie chce go zmuszać by ze mną był ale nawet nie mam punktu zaczepienia by mieć siłę walczyć
ehh jestem w rozsypce
sms co 6 godzin i wieczorny telefon... no WOW! Bo u nas jest zwykle jeden SMS na dzień, telefon od czasu do czasu, Skype lub GG co drugi dzień i spotkanie co 3 miesiące i jakoś nie uważam, żeby to było objawem osłabionych uczuć.
Niecały rok to niewiele. Ja po niecałym roku z moim w ogóle nie myślałam o zamieszkaniu razem ani o planach ślubnych. Wiem, że jedni czują to szybciej inni później. Jedni potrzebują kontaktu niemal 24h/dobę innym wystarczy raz na miesiąc.
Jeśli Cię kocha i poważnie traktuje ten związek, to dobrze i faktycznie kiedyś będziecie razem. Tylko nic nie przyspieszać, bo on może pomyśleć, że naciskasz na niego i prędzej odejdzie niż wpakuje się w coś, na co nie jest gotowy. Ja tak miałam z moim byłym. Super facet, ale mi zależało za bardzo. Już snułam ślubne plany, przeprowadzkę bliżej niego, zmianę uczelni itp. On się przestraszył, że to tak szybko idzie i odszedł. Potem się dowiedziałam, że w przeszłości zawiódł sie na kobiecie (byli kilka lat razem a ona go rzuciła z dnia na dzień) i nie był gotowy na tak poważne plany i zaangażowanie. Nic na siłę w miłości.
więc co mogła bym zrobić żeby było lżej ?
Dać na luz, bo jeśli jesteście w kontakcie i w tych SMSach i telefonach okazujecie sobie uczucia i to, że Wam nawzajem na sobie zależy, to jest OK i miłość będzie się rozwijać i nie ma powodu tego przyspieszać
Ciesz się tym etapem związku, który jest teraz, SMSami, rozmowami przez telefon, spotkaniami, nawet tęsknotą, i chwilami tylko dla siebie też. Na planowanie przyszłości, ślub, wspólne mieszkanie, dzieci itp. przyjdzie jeszcze czas.
ja nie planuje z nim ślubu a tym bardziej dzieci, chce mieć go tylko tu na miejscu przy sobie by się poznawać. Nie chce od niego żadnych deklaracji ani pozbawienia wolności czy jego charakteru .....
no właśnie w tymi rozmowami i smsami o uczuciach jest ciężko, ja się staram podtrzymać tę iskrę ale coś on jest oporny na okazywanie uczuć. było pięknie i fajnie na początku związku a jest coraz ozięblej
((
Ciężko coś radzić, kiedy Was nie znam ani sama nie czuję się kompetentna do udzielania rad. Z resztą każdy związek jest inny. Jeśli on nie okazuje uczuć, to się tego nie domagać. Jak zatęskni, to zadzwoni, jak będzie chciał okazać uczucia to to zrobi, jak będzie chciał odejść, to odejdzie. Ciężko jest nie robić sobie nadziei na trwały związek, kiedy jest się zakochanym i bardzo zaangażowanym, ale co ma być to będzie... Marne pocieszenie ![]()
Jeśli jesteś wierząca to może Ci pomóc ten werset z Pieśni nad Pieśniami: "Nie budźcie i nie płoszcie miłości, dopóki sama nie zechce!" albo historia ofiarowania Izaaka (wbrew pozorom ma głębokie przesłanie).
no właśnie i tu jest pies pogrzebany
wiem że nie mogę i nawet nie chce go do niczego zmuszać, ale czasami jest tak bardzo źle i czuje się tak samotna że nie wytrzymuje kiedy kocham a nie mogę prawdziwie kochać. Wiem że muszę być cierpliwa, chcę być ale czasem jest tak ciężko.
Czasem nie wierze w powodzenie naszej miłości przez to w jakim wieku jesteśmy 22 lata to mało. są szanse bo dlaczego by nie, ale powoli tracę wiarę w miłość bo dookoła mnie same rozwody zdrady i kłótnie ehh
Poczekam jeszcze jakoś przetrzymam, nie wiem ile ale przetrzymam ;(
40 2009-02-16 14:48:51 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-02-16 15:26:09)
właśnie wróciłam od ginekologa. Jestem w ciąży !! jestem totalnie rozbita. Nie wiem co mam robić. Źle nam się układa a dziecko rozbije nas ;(( rodzice mi pomogą mam cudownych rodziców ale co z nami ;( boże jestem tak rozbita ;(( UMIERAM NIE WIEM CO ZROBIĆ ;((((
szirinko,Słońce,przede wszystkim się uspokój.Wiesz już,że masz pomoc,to najważniejsze.Nie zakładaj od razu,że dziecko rozbije związek,zwłaszcza,że jeśli Twoj facet nie udźwignie tego i Was jednak zostawi to to absolutnie nie będzie wina dziecka!
Powinnaś z nim jak najszybciej porozmawiać,najlepiej bezpośrednio.Jest szansa,żebyście się jakoś teraz spotkali?Teraz pomijając to czy on dojrzał do założenia rodziny czy nie,jego rekacja na wiadomość o dziecku da Ci odpowiedź czy on naprawdę Cię kocha.
Nie zawsze w życiu da się wszystko zaplanować.Bywa,że los przewraca nam wszystko do góry nogami,ale z czasem okazuje się,że wyszło to tylko na dobre.Wierz w to,że wszystko się ułoży,masz dla kogo byc silną.
powiedziałam mu. chciał właśnie ze mną zerwać, powiedział już nawet że nie chce bym ciągle przez niego płakała i sobie założyła rodzinę z kimś innym. a ja do niego "jestem w ciąży" nagle mi to wyskoczyło !!!! powiedziałam mu że już nie chce być z nim skoro tak, on powiedział że nie zostawi mnie tak !! że razem je wychowamy i będzie dobrze. Czuje się teraz okropnie ;(( jakby był ze mną tylko dla dziecka ;(( już raz poroniłam dzidzie lekarz powiedział mi że jestem w grupie ryzyka !!!!!! jeśli dotrzymam dziecko do 3 miesiąca to wszystko pójdzie dobrze ;(( ono czuje że on go nie chce że nie jestem szczęśliwa boje się że jak poronię znów to już na pewno odejdzie ;(( boże czuje się jak gówno ;(( złapałam go na dziecko tak się czuje ;(( teraz nie odpisuje na mojego smsa 2 godziny boże jak sie fatalnie czuje od 4 godzin nie przestaje płakać ;((
43 2009-02-16 15:58:58 Ostatnio edytowany przez slonko2123 (2009-02-16 16:02:11)
jesteś w bardzo cieżkiej sytuacji, ale mam nadzieje, że wszytsko wam się ułoży bede trzymać za Ciebie kciuki, a właściwie za Was
44 2009-02-16 16:02:28 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-02-16 16:03:15)
tak bardzo się tego wszystkiego boje ;(( może on na prawdę mnie nie kocha i jest ze mną teraz tylko dlatego że będzie dziecko ? a jeśli znów poronię będę dla niego bez użyteczna !!!!!!!!! boże tak bardzo potrzebuje z nim porozmawiać a on nie może albo nie chce ze mną rozmawiać nie wiem ..... nigdy nie byłam tak nieszczęśliwa ;((( co ja mam zrobić odejść od niego ???
A co do tego poronienia...Nic takiego się nie stanie,nie myśl w ten sposób.A jeśli nawet i on wtedy odejdzie to za kim chcesz płakać?Za kimś kto Cię nie kocha?Bo czymś takim ewidentnie by to udowodnił.
Póki co wydaje mi się,że on jest gotów ponieść odpowiezialność tylko jeszcze jest w szoku,daj mu chwilę na ochłonięcie.
nie wierzę teraz w to co mówił że kocha mnie ale woli bym była sama bez cierpienia, bo przez niego ciągle płaczę. Wszystko mi się wydaje teraz takie pozorne i fałszywe ;(( żeby mnie nie denerwować nie ranić dla dziecka ;((
Rodzicom nic nie mówię póki nie przejdę tego podtrzymania do 3 miesiąca milczę jak grób !! Wiem że mi pomogą. Ale cały mój ideał rodziny jaki chciałam stworzyć legł w gruzach ;( chciałam mieć wcześniej ślub i wszystko ;(( teraz tego nie chce ;((
odpisał mi !!
"ciesze się nawet że będę miał to dziecko i to z taką kobietą jak ty a nie z jakąś wieśniara jak moi kumple mają"
Może naprawdę mnie kocha
(
Główka do góry.Może wbrew Twoim obawom Twój facet okaże się dojrzały i kochający.Łatwo nie będzie ale musicie się nawzajem wspierać.Czasem właśnie dziecko dodaje mężczyźnie skrzydeł,motywuje do działań,o których wczesniej nie myślał.
kiedy pierwszy raz poroniłam dziecko przeszłam koszmar. Przy łyżeczkowaniu płakałam i krzyczałam. Wypatroszyli mnie jak zwierze ;(( boje się tak bardzo mocno że się znów to zdarzy ;(( to okropne
(
i do tego jeszcze on. stracę i dziecko i jego ;((
kucze nie mozesz tak myślec ,wiem ze to trudne ale nie mysl ze znow poronisz i ze jego stracisz mysl pozytywnie.
wszystko sie ułoży, i nie denerwuj sie ,teraz potrzebny ci spokój i mam nadzieje ze twoj facet bedzie dbał o ciebie,i ze bedziesz szczęsliwa życze ci tego z całego serca. ![]()
50 2009-02-16 16:58:51 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-02-16 18:48:07)
trudno o tym nie myśleć kiedy się już to przeszło to tak jakby zdradzona kobieta chciała znów zaufać facetowi, tylko poronienie to chodzi o życie człowieka
(
szczerze mówiąc czuje się winna że on ze mną został . Kiedy piszę że czy oby na pewno nie jesteś ze mną tylko ze względu na dziecko ? on odpisuje "będzie dobrze damy rade kochanie" ehh nie wiem co mam myśleć
(
napisał mi jak już było mówione "ciesze się że będę miał to dziecko i to z taka kobietą jak ty a nie wieśniarą jak moi kumple mają" ale dlaczego nie napisał że z taką kobietą którą tak kocha
( ehh boże może to przez te nastroje się tak debilnie czuje ;((
nie możesz myśleć w ten sposób przecież nie uwiązałaś go na smyczy on sam jest z Tobą dobrowolnie. teraz najważniejszy jest dla Ciebie spokój i wypoczynek wiec myśl głównie o tym, a Twój chłopak niech teraz dba o Ciebie jak tylko umie pozwól mu na to nie obwiniaj siebie bo naprawdę nie słusznie to robisz ![]()
wiecie że już wiele przeszłam razem z moim mężczyzną. teraz kiedy zaczęło się nam układać tęsknota przybiera nową maskę zupełnie inną chyba bardziej groźną i cholernie nie do wytrzymania postać.
stałam się nerwowa, płaczliwa, nie mam ochoty nawet wstawać rano, nie wiem kiedy się znów zobaczymy nie wiem kiedy tam pojadę i nie wiem kiedy on przyjedzie. cały czas prowadzimy swoje oddzielne życia, zupełnie inne, praca szkoła dom, nie ma tam jego tego którego mi najbardziej brakuje. jest mi ciężej znieść tęsknotę popadam powoli w obłęd z tego jego braku. on mówi że tęskni że nie wytrzymuje już a znów w ostatniej chwili wezwali go do pracy na dniówkę i plany o przyjeździe do mnie legły w gruzach. powoli tracę samą siebie bo odliczam tylko dni do kolejnego spotkania które będzie trwało 2 góra 3 dni i potem znów nauczyć się żyć bez niego, żyć sama. nasze uczucie wzmocniło się przez to co przyszło nam przejść ale ta tęsknota staje się jeszcze bardziej uciążliwa nie do wytrzymania tak cholernie BOLĄCA że nie wiem co mam zrobić. staram się pochłonąć pracą by nie myśleć, ale przecież w końcu wracam do domu no i wtedy ........ tylko płacz i nic więcej. nie chce na nim wywierać żadnej presji ale teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebuję jego wsparcia jego słów kontaktu z nim. nie umiem nad tym zapanować to jest tak straszne że wyniszcza. boję się myśli że znów się rozstaniemy bo znów nie wytrzymamy tego wszystkiego, boję się tak bardzo że nie daje rady. uciekam z domu by o tym nie myśleć by jakoś przetrwać kolejny dzień. nikt nie umie mi chyba pomóc ani powiedzieć coś co by mi pomogło
((
Tak bardzo Cię Szirina rozumiem, nie ma na to sposobu niestety, ta tęsknota będzie trwać i narastać. Gdybyśmy potrafili sobie z tym radzić, ludzie zapominaliby o sobie i nie dążyli do tego by się spotykać. Można to jedynie złagodzić po przez brak czasu wolnego i tyle.
staram się ale jednak przecież do domu wrócić muszę. często staram się zapchać czas, przez co nawet nie mam czasu na to by zjeść bo albo nie mam ochoty z tego "doła" albo nie mam czasu bo wymyślę sobie coś do roboty. nie umiem już sobie z tym poradzić ....... czasem boję się co się zrobi ze mną potem kiedy jeszcze bardziej czasu upłynie bez niego. kiedy uporam się z tęsknotą, on znów przy mnie jest i znów burzy mi ten świat który zdołałam sobie bez niego poukładać w którym doszłam do ładu z tym że go nie ma że jest tylko komórka. po jego wyjeździe zaczynam od nowa ;(( ehh i tak od roku
kurcze... tęsknota jest czasem zabijająca.. i mam podobnie.. chciałabym więcej mojego chłopaka.. a on wcale mnie tyle nie potrzebuje i też nie raz nie widuje go dłużej bo ma jakieś sprawy.. choć napewno nie jest to tak długi okres czasu jak u Ciebie .. ale it ak świruje.. wpadam w depreche i wogole... mój chłopak czasem strasznie okazuje mi miłość a czasem prawie wogole.. a ile razy ja sobie mówiłam że z nim skończe bo zawiódł mnie.. nigdy mi to nie wyszło na dłużej niż dzień.. ale ciesze się bo teraz doceniam każdą minute z nim... gdy go nie ma, myśle jakbyło nam dobrze jak miałam go koło siebie.. i że wyściskam go strasznie jak go tylko zobacze... ale w miłości cierpliwość popłaca.. więc jeśli się kochacie ,to przetrwacie i zbliżycie się do siebie bardziej by kiedyś być z sobą już do końca.. wiem,że nie pomogłam.. bo chyba na tęsknote nic nie pomoże ale szirinko,nie jesteś sama ,masz wspaniałych rodziców,prace... a on też wkońcu bedzie przy Tobie ![]()
a ja?
chlop mi wczoraj wyjechal za granicę... ;[ na ponad tydzień ale mi i tak wydaje się że to wieczność!!!!!!!! co mam zrobić żeby nie tęsknić tak bardzo? caly dzien mi leci tak powoli,bezsensu...;[ nie mam sił żyć bez niego... a fakt że dopiero za tydzień sie zobaczymy mnie dobija!!! prosze!! poradźcie mi cuś... ;..[
pozdrawiam.
Rossie napisał/a:Dzięki takim rozłąką potem dużo bardziej docenia sie swój związek.
o ile wcześniej się nie rozleci przez te odległość
Hej dziewczyny, ja mam właśnie załamanie małe... Zostałam sama... Mój chłopak zabawił się z inną dziewczyną, jego tłumaczenie "to ta odległość..." Świat mi się zawalił... Byliśmy co prawda razem pół roku, ale to dzięki niemu udawało mi się przeżyć te wszystkie samotne dni... Właśnie kasuję komentarze na naszej-klasie i nie ma takiego w którym nie napiasał by "na zawsze razem tylko TY" Co mam zrobić ?! Nie napiszę Wam, że związek na odległość nie ma sensu, bo każdy taki związek jest inny... Każdy człowiek jest inny...Tylko dlaczego mnie to spotkało:(
szirina napisał/a:Rossie napisał/a:Dzięki takim rozłąką potem dużo bardziej docenia sie swój związek.
o ile wcześniej się nie rozleci przez te odległość
Hej dziewczyny, ja mam właśnie załamanie małe... Zostałam sama... Mój chłopak zabawił się z inną dziewczyną, jego tłumaczenie "to ta odległość..." Świat mi się zawalił... Byliśmy co prawda razem pół roku, ale to dzięki niemu udawało mi się przeżyć te wszystkie samotne dni... Właśnie kasuję komentarze na naszej-klasie i nie ma takiego w którym nie napiasał by "na zawsze razem tylko TY" Co mam zrobić ?! Nie napiszę Wam, że związek na odległość nie ma sensu, bo każdy taki związek jest inny... Każdy człowiek jest inny...Tylko dlaczego mnie to spotkało:(
Hej przykro mi to mowic...ale moim zdaniem On poprostu Cie nie kochal skoro tak postąpił
i ciesz sie,ze stalo sie to tak szybko,a tłumacznie w stylu: "to ta odległość" to zadne tłumacznie. Głowa do góry!!! i nie załamuj sie,bo niewarto
On nie był Ciebie wart!!!
Pozdrawiam ![]()
Dobrze, że nie jestem sama. Ja jestem w związku na odległość od ponad roku. Pierwsze pół roku bylismy ciągle razem, ale w końcu musiałam wracać do kraju i od 6 miesięcy ciągniemy to na odległość. Jest ciężko przede wszytskim dlatego, że jestem chorobliwie zazdrosna... (może jakieś rady jak nad tym zapanować?
) ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie rozstania z moim ukochanym!! Może i jestem głupia i naiwna, ale głęboko w środku wierzę, że przetrwamy i ostatecznie będziemy razem, długo i szczęśliwie...