Jestem z chłopakiem juz dwa lata, on pracuje za granicą a ja w Polsce.Ostatnio jakoś żle się dogadujemy, denerwuje go wszystko.Powiedział mi że jak nie wyjade teraz do niego za granice to mnie zostawi a ja mu ze za dwa lata po ślubie wyjadę a on ze dwa lata nie będzie czekał. ze mam wyjechać znajdzie mi pracę potem kupi mieszkanie i nowy samochód i kochać mnie będzie i póżniej zrobimy ślubi.A ja nie chce być za granicą a on nie chce do Polski wrócić bo stwierdził ze w Polsce nie da się żyć.Napiszcie co mam zrobić
Podobne tematy
A gdzie dokładnie pracuje Twój chłopak zastanawia mnie bardzo fakt dlaczego Twój chłopak nie chcę poczekać te dwa lata przecież jak Cię kocha to dacie rade i potem wyjedziesz do niego myślę że przydałaby Wam się szczera rozmowa w 4 oczy bo Twój chłopak to taki w gorącej wodzie kompany widze.
on pracuje w Irlandii jest tam juz 6lat a my jesteśmy razem dwa, i ostatnio mu na pisałm ze maż powinien utrzymać rodzinę a on że ja też powinnam też coś wnieść do małżeństwa.
Kto mi pomoże i odpowie mi?
A czemu Twojemu chłopakowi się tak spieszy nie może zjechać teraz jakoś żeby pogadać i jakoś to wszystko ułożyć?
Ja w przeciwienstwie do kolezanek nie rozumiem dlaczego po prostu nie wyjedziesz do niego. To ze masz w Polsce prace to nie jest powod do tego by nie wyjezdzac. Wspominasz cos o slubie, wiec to bardzo powazny zwiazek. Dlatego tez nie rozumiem co ci dadza jeszcze 2 lata spedzone w Polsce??
Czy chlopak jest w goracej wodzie kapany...nie wydaje mi sie. Sa razem juz 2 lata i moze najzwyczajniej w swiecie ma dosc zwiazku na odleglosc....
A dlaczego ma robić coś wbrew sobie napisała jasno że nie chce być za granicą.
A dlaczego ma robić coś wbrew sobie napisała jasno że nie chce być za granicą.
Ona nie chce mieszkac za granica, on nie chce wracac do Polski, slubu przez telefon nie wezma...
Z tego co zrozumialam to napisala, ze za 2 lata sie zastanowi. Po co czekac 2 lata, dlaczego nie zastanawiac sie teraz?
Szczerze mowiac to wcale sie nie dziwie temu chlopakowi. Sama mieszkam za granica i do Polski nie zamierzam wracac, bo i po co...
Zwiazek polega na kompromisach, raz jedna strona ustepuje, raz druga. Jezeli w tej sytuacji zadne z nich nie ustapi, to najlepiej bedzie jak sie teraz rozstana i tyle.
ale w tym też jest problem nie wiadomo czy mnie rodzice puszcza, a jak nie znajde tam pracy bo nie umiem języka to co wtedy:)
Hej, ja tez miałam taka sytuacje, poznałam chłopaka na dyskotece, od razu jak mi opowiedział ze pracuje w Londynie to zmienilam nastawienie ani przez myśl mi nie przeszło ze moglabym być z kims kto ma prace daleko i bywałby w Polsce raz na 2,3 miesiace. Spotkalismy sie raz po dyskotece bo nastepnego dnia miał wyjezdzac. Fajnie sie gadało i na tym poprzestałam. Jak wyjechał nie czułam tesknoty i zapomniałabym o nim gdyby nie po 2 mies jego tel ze jest w polsce i chce sie spotkac. Ok w koncu zgodziłam sie bo byłam ciekawa jak bedzie tym razem sie nam rozmawiało. Jedno spotkanie, drugie, trzecie akurat miał urlop... zaiskrzyło bo podobno od miłości nie uciekniesz... Kochałam go, mówił że tez mnie kocha, ze zostały mu 2 lata umowy w Londynie i zostanie tu na stałe. Znowu musiał wyleciec. Teskniłam strasznie ale okazało sie po jakims czasie, właściwie przypadkiem że ma tam kogos... Płakałam, zostałam zraniona nic mu nie powiedziałam, że wiem... Po paru miesiacach przyleciał zaraz tel do mnie ze jest w polsce i że sie stesknił... spotkałam się z nim, pogadalismy, zamydlił mi oczy ze to nic nie znaczyło;/ wybaczyłam mu bo byłam głupia i naiwna. Potem drugi raz z inna sie okazało i sytuacja sie powtużyła tego mu nie wybaczyłam a i moja miłość sie wypaliła chyba bo za żadko bylismy razem blisko siebie. Przepraszał prosił klękał, ja byłam głucha na to-i tak duzo ze zgodzilam sie z nim spotkac. twierdził że sie zmieniałm : "jestes taka zimna" to jego słowa. Tak byłam taka, sama sobie sie dziwie do dziś ale dzieki temu skonczyłam z tym chorym zwiazkiem. Mineły już 4 lata on jest sam nadal ja mam chlopaka od ponad 2 lat i jest mi z nim dobrze.
Morał z tego wyciągnełam taki że nie warto wiazać sie z kimś kto jest daleko, bo w zwiazku chodzi nie tylko o wiernosc czy zaufanie, ale tez o bliskość, wsparcie w cieżkich chwilach i uczucie że zawsze możesz do niego zadzwonić jak bedzie Ci żle a on przyjedzie za godzine i Cie przytuli. Nie wspomne że mnie zdradzał, pewnie brakowało mu seksu-typowy samiec;/ na poczatku starałam sie to zrozumiec i wmawiałam sobie "pewnie jak bedzie w polsce ja mu wystarcze" ale głowe dałabym sobie odciać ze i tak by mnie zdradzał.
Mam nadzieje że nikogo nie zanudziłam, jestem tu nowa i przepraszam za błedy, pisze to w pośpiechu bo zaraz wychodze. Jeśli pomogłam komuś to sie bardzo ciesze:)
A JA WIEM ZE MNIE ON TAM NIE ZDRADZA BYŁAM TAM U NIEGO NA TYDZIEN, WIEM JAK MIESZKA.ALE I TAK NIE WIEM CO Z TEGO BEDZIE, JESTEM BEZRADNA:)
Nie twierdze że zdradza, nie jestem z tych co osądzaja ludzi ich nie znajac, ale myśle że na dłuższa mete być z kimś na odległość to sie nie sprawdzi. To tylko moje zdanie, pewnie sa też wyjatki. Albo człowiek to zaakceptuje albo nie...
Ciężko powiedzieć. MOże będziesz mogła do niego dojechać? I zacząć tam życie , szkołę, studia pracę? Nie iwem jaka jest dokładnie sytuacja ilee macie lat czym się zajmujecie?
Ja jestem w związku na odległość. Łódź-Poznań. I mam dylemat co do swojej decyzji związanej z moim narzeczonym. Nie wiem czy powiedzieć mu o swoim śnie
:( Ja mam często prorocze sny albo takiktóre coś znaczą
:( Chociaż już sama nie wiem jak interpretować swój sen i swoje przeczucie z nim związane.
Miałam w nocy sen właściwie koszmar. (SPROSTOWANIE : Rok temu mój obecny zostawił mnie dla swojej byłej dziewczyny. Podobno oświadczał się jej ale ona powiedziała mu że spotyka się z innym. <za pierwszym razem też ona go zostawiła , bo poszła w tango z innym> Cały czas on starał się w jakiś sposób utrzymać kontakt ze mną, dzwonił z zastrzeżonego, chciał wiedzieć co u mnie,chciał się spotkać. Nie chciałam go znać, taka była moja skorupka, że ma się ode mnie odwalić, mimo, że go kochałam i tęskniłam. Udawałam twardą. Po tym wszystkim on nie chciał dać mi spokoju spotkaliśmy się i tak zaczęło się na nowo. Jego zachowanie w stosunku do mnie zmieniło się diametralnie. Jest nadzwyczaj opiekuńczy wyrozumiały i cierpliwy ma oczywiście jakieś swoje tam wady no ale ogólnie jest nam dobrze. Jesteśmy 2 miesiące po oświadczynach. Ja powiedziałam mu , że nadal pamiętam o tym co było, że trochę mnie to jeszcze boli i czuje niepewność. Jeśli zacznie być coś nie tak z jego strony to będzie między nami definitywny koniec, nie będę chciała słuchać jego tłumaczeń itd. Ale jak wspomniałam od czasu zaczęcia naszej 2 kadencji jest bardzo dobrze między nami.) Dzisiaj miałam sen. Śniło mi się , że jego była zaczęła coś się znowu ujawniać i wchrzaniać między nas. Zaczęła mi mówić , że on się z nią kontaktuje, że nie daje jej spokoju, że doładowywał jej komórkę.... jakieś niezrozumiałe rzeczy hmm . I co do czego ja zerwałam z nim. I miałam wrażenie , że zrobiło mi się lżej. Tak jakby cały ciężar ze mnie spadł. Coś w stylu kamień z serca. Z tego co widziałam na fb ona też jest zaręczona z innym.
Ten pierścionek , wg. niego jest symbolem tego , że ktoś mnie bardzo kocha, jeśli nie będziemy razem to niezależnie od tego mam go zachować dla siebie , żebym wiedziała , że ktoś mnie kiedyś bardzo kochał - to były jego słowa podczas oświadczyn .
Czuję się teraz trochę zmieszana i wypluta. Zdenerwował mnie ten sen. Dodam, że nasz związek jest troszkę trudny, bo na odległość widujemy się co 2 tyg. teraz bo zaczął sie rok akademicki, wakacje spędziliśmy praktycznie całe razem.
Potrzebowałam sie wygadać, może ktoś to obiektywnie ocenił , albo zna się na snach, bo ja troche w nie wierze ;(.
ja rzadko się widzę z chłopakiem czyli co 2,5miesiąca na dwa tygodnie przyjeżdża:)
on pracuje w Irlandii jest tam juz 6lat a my jesteśmy razem dwa, i ostatnio mu na pisałm ze maż powinien utrzymać rodzinę a on że ja też powinnam też coś wnieść do małżeństwa.
Ma facet racje. Dlaczego tylko on ma pracowac?
Witam.
Mam problem bo nie wiem co robić i co myśleć ani jak się zachować.
Jestem za granicą od 3 lat. W ub roku poznałam chłopaka w Polsce.
Widujemy się tak często jak tylko mogę. Średnio półtorej tyg co dwa miesiące.
Nie wiem czy on nie szuka se innej, czy mu na mnie zależy. Jest mi ciężko wydusić z niego jakies emocję.
Codziennie rozmawiamy przez skeypa, po 2-3godz, zawsze jest tylko że ostatnio zaczęłam nabierać przekonania że dla niego nasze rozmowy stały się rutyną i obowiązkiem. Jak nie może być na skeypie to w sumie wymusiłam na nim by napisał choć sms.
Kiedyś rozmawiało nam się lepiej, swobodniej. Czułam, wiedziałam ze mu na mnie zależy. Od czasu do sms "buziak kochanie" itp. Nie za często ale potrafił też powiedzieć " słonko wiedz że zależy mi na Tobie, że jesteś dla mnie najważniejsza"... mówił coś co sprawiało że nabierałam chęci do życia.
Jakiś czas temu oznajmiłam, że chce zjechać do Pl na stałe. (My w PL mieszkamy od siebie bardzo daleko) Poparł moją inicjatywę i chęci do zjazdu. Wyjawiłam mu swoje obawy, że być może nie będę miała czasu dla niego, że być może nie będzie mnie stać na wyjazdy, że jak zwiąże się umową to nici z dłuższych urlopów. A miałam nadzieje że zaproponuje mi wspólne zamieszkanie - ja iw PL muszę zacząć życię od nowa więc dla mnie nie ma znaczenia czy to będzie Szczecin czy Katowice. Jednak on nie odczytał moich myśli stwierdził że mam sobie w życiu układać tak żeby mi było dobrze a nie mam w nim uwzględniać jego - zabolało - przeszło.
Spotykaliśmy się nadal, do tematu nie powróciłam. Teraz minęło już trochę czasu, dalej rozmawiamy, widujemy się, cieszymy się na wspólne wyjścia do kina, spacer itd... Jest bajkowo. Ale to nie trwa wiecznie bo w końcu wyjeżdzam znów. Tesknie strasznie, płaczę za nim... Z każdym moim powrotem tutaj jest coraz to gorzej.
Teraz wróciałam od niego jakieś 2 tyg temu. Nadal rozmawiamy codziennie ale mam wrażenie że to się stało tylko rutyną z jego str. Przed naszym ostatnim spotkaniem poczułam osamotnienie, że go tracę, że się odsuwa odemnie bo jakoś tak nie miał czasu dla mnie. Rozmawialiśmy na ten temat, powiedziałam co czuję. Oczywiście powiedział że to nie prawda, że zależy mu na mnie. Odniosłam wrażenie że tylko dlatego że go do tego łzami przymusiłam. Nie chce być okłamywana, tymbardziej że angażuję się coraz to bardziej emocjonalnie w ten związek.
Podczas mojego pobytu u niego odkryłam w jego kompie serie, naprawde ogromą kolekcję zdjęć nagich kobiet. Nie reagowałam, nie wie że ja wiem. Zawsze czyścił przedemną przeglądarkę internetową, gadu i skeyp jest ok. Tym razem jednak w przeglądarce pozostały ślady jego pobytu na portalu randkowym, samotni czy tam sympatia. Przeraziło mnie to ale się uspokoiłam i przemilczałam. Wczoraj zapytałam go czy coś do mnie czuje to odpowiedzial że "tęskni" i cisza.
Nie wiem czy doszukuję się sama jakichś nieprawidłowości czy boję się im przyznać.
Chłopak jest mądry, inteligenty, poukładany... Nie wiem czy nie chce okazywać uczuć czy nie potrafi.
Sama nie wiem co myśleć.
Od długiego już czasu zbieram się na odwagę by mu powiedzieć w prost : "Słuchaj w maju chcę zjechać na stałe, mogę pojechać do ciebie, wynajmiemy razem mieszkanie (pokój) poszukam pracy. Dajmy sobie trzy miesiące ( bo taką mam obowiązkową przerwe od pracy za granicą) i zobaczymy czy będziemy potrafili razem żyć. Nie zmuszasz, wolny wybór, zależy mi na tobie i chce się przekonać czy będzie nam pisane bycie razem. Nie chce ślubu tylko szanse dla nas... " Coś w tym stylu ale nie wiem jak zareaguje, jak mnie odbierze. Boję się że odpowie "nie".
gubie się we własnym świecie, potrzebuje rady, pogadać, kogoś kto mnie wysłuch i poradzi bądz skrzyczy.
Jeśli jest ktoś jeszcze na tym forum, ktoś kto miałbby coś do powiedzenia do poradzenia to poprosze.
Pozdrawiam.
no też prawda ale facet powinien zawsze więcej zarabiać niż kobieta a nie odwrotnie:)
aga1201
A ja mam pytanie...ile ty masz wlasciwie lat?
Czytajac to co piszesz to chyba nie za wiele...
Uwazasz, ze facet ma cie utrzymywac, a ty co bedziesz tylko siedziec i pachniec...? Nie te czasy dziewczyo...
Nigdzie nie jest powiedziane, ze facet ma zarabiac wiecej niz kobieta...
I o co chodzi z tym czy ci rodzice pozwola na wyjazd? Chyba juz jestes dorosla i mozesz decydowac sama o sobie...
malvin_a a czy powiedzialas mu o tym wszystkim? O tym co czujesz i czego oczekujesz?
Zamiast ciagle sie domyslac i udreczac, porozmawiaj z nim szczerze i powiedz co cie boli. Podobni faceci nie potrafia czytac miedzy wierszami, wiec jak nie powiesz wprost to nie zrozumie.
Poza tym mam wrazenie, ze troche szybko sie to dzieje. Poznaliscie sie rok temu, widujecie raz na miesiac, a juz chcesz z nim za mieszkac...moze tempo waszego zwiazku go przestraszylo...
jedyne co moge poradzic to porozmawiaj z nim szczerze...
Pozdrawiam
19 2011-10-16 20:01:12 Ostatnio edytowany przez malvin_a (2011-10-16 23:00:52)
No właśnie, tego się obawiam - rozmowy.
Czy tempo jest zbyt duże - zastanowiłabym sie raczej czy jest jakiekolwiek tempo.
Nie rozmawiam bo właśnie obawiam się reakcji, że być może rok to jednak za wcześnie.
Zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego co mnie ogarnia i otacza. Czasem myślę, że powinnam zaryzykować, czasem się obawiam że reakcja będzie odwrotna do zamierzonej bądz będzie taka jakiej oczekuje. Nie jest łatwo podejmować takie decyzję. Wiem, jestem świadoma tego że tak do końca sama nie wiem czego chce. Piszę tu, napisałam do was... byc moze dlatego żeby pogadać z kimś, z kimkolwiek bo nie mam nikogo. Być może oczekiwałam jakiejś rady, bądz wsparcia.
Nikt nie moze mi powiedzieć co mam zrobić, bo nikt za mnie nie będzie żył.
Ale chciałabym juz wrócić do PL. Do rodzinnego domu nie chce bo nie po to z tamtą uciekłam. Do niego....? nie potrafię się zebrać na odwagę aby zapytać, porozmawiać. Masz rację nie mogę oczekiwać zbyt wiele, w końcu widujemy sie raptem półtorej tyg co 6-7tyg. Najgorsze jest chyba to że mam tego wszystkiego świadomość. A tu szukam tego czegoś co pozwoli mi się wygadać, przynajmniej z wami. Ech
no też prawda ale facet powinien zawsze więcej zarabiać niż kobieta a nie odwrotnie:)
Nie zgodzę sie z Tobą że to facet powinien zarabiać więcej. Może jeszcze powiesz że kobieta powinna siedzieć w domu przy garach z dziećmi, prać, sprzątać, gotować...
To przekonanie że facet jest głową domu juz dawno odeszło w niepamięć setek tysięcy ludzi. Coraz to częściej kobiety pokazują że na coś ich stać, że są czegoś warte i mogą zarabiać więcej,
W końcu jak to się mówi " miłość nie wybiera.." Jesli się zejdzie kobieta - adwokat, z mężczyzną który jest zwykłym szarym pracownikiem dyskontu spożywczego. To wiadomo kto zarobi więcej.
No może kobieta zarobić więcej ale on stwierdził ze mam mu jak jupi miezkanie połowę za nie oddać czy to normalne jest co?
Wiesz to zależy od relacji jakie sa między wami. Ja jestem za granicą. Są tu pary które żyją że sobą od lat. Są takie z których jedna połówka wyjechała i sciagnęła do siebie drugą. Zawsze jest tak że jak razem żyją to swoimi zarobkami sie dzielą. Z jednej wypłaty opłacają mieszkanie a z drugiej żyją i odkładają na przyszłość. Jeśli chce kupić z Tobą mieszkanie na pół to chyba nawet lepiej dla ciebie. W życiu różnie bywa a ty będziesz miała jakąś wartość bo połowa tej nieruchomości bedzie należała do Ciebie. tylko nie daj się urobić że ty pół spłacisz a nie będziesz mieć żadnego papieru na to. A byłaś kiedys za granicą, wiesz czy jak wyjedziesz to będziesz mieć pracę. Przede wszystkim czy chcesz wyjechać? Znam wielu ludzi którym obczyzna poprostu nie służyła, nie umieli sie zaaklimatyzować w nowym otoczniu.
A tak właściwie to mogłabyś zdradzić nam swój wiek i wiek twojego partnera.
I dlaczego rodzice są przeciwni Twojemu wyjazdowi?
malvin_a jesli bedziesz sie bala z nim porozmawiac, to wasz zwiazek nigdy sie nie uda, bo bez porozumienia nie ma niczego. Jesli zaryzykujesz to ciagle bedziesz sie zadreczac tymi pytaniami. Chyba lepiej zaryzykowac i dowiedziec czy cos wam z tego wyjdzie, czy jednak bedziesz musiala o nim zapomniec i ruszyc do przodu ze swoim zyciem. W koncu do odwaznych swiat nalezy ![]()
Masz racje nikt nie bedzie za ciebie decydowal, bo to twoje zycie. Wiec musisz wziac sprawy w swoje rece ![]()
Ja tez mieszkam za granica, juz ponad 5 lat, wiec mozliwe, ze mamy o czym pogadac
Piszesz, ze ucieklas z domu i nie chcesz tam wracac...moge wiedziec dlaczego? Jesli nie chcesz napisac tutaj, to zawsze mozesz wyslac mi email ![]()
Pozdrawiam
nie uciekłam z domu, mam 22lata ale dziwnych rodziców ktorzy chca rządzić moim życuem a to mnie dobija:)
Hej. Nie tak dosłownie uciekłam z domu. Nie chce wracać do domu, gdzie ładuje kase żeby zrobić konkretną łazienke, ogrzewanie centralne, ciepłą wode, wszystko to co zapewni podstawowe funkcję bytowania i zmniejszy kolosalne do tej pory rachunki. Po pierwszym roku mojej pracy podawana kasa wyparowała... Później już roztropniej postępowałam żeby coś wyremontować. Płaciłam sama bieżące rachunki aby nie było cyrków jak z roku poprzedniego. Nie starczyło mi na wszystko a i też jakaś część kasy parowała, znikała w niewiadomy sposób. Teraz nie dałam ani grosza na remont, tylko bieżące rachunki. Od maja proszę ojca aby zajął się łazienką i centralnym i bez skutecznie. Jest fachowcem w tej dziedzinie ale zawsze coś mu wyskoczy. Mama se popija (parowanie mojej kasy) ojciec też nie wylewa za kołnież (pije za swoje), rodzice nie mieszkają razem. Mam jeszcze na utrzymaniu prawie że 40letniego brata który nie może znaleźć pracy zgodnej ze swymi kwalifikacjami. Siosta przyjeżdza raz na jakiś czas i jak pójdzie pić tak jej szukam trzy dni. Drugi brat - alkoholik, zrzucił odpowiedzialność za swoją trójkę dzieci na ojca. Ma pretensje do wszystkich że mu w życiu nie wyszło. Głównie do mnie, bo z nim nie wypije. Rodzinę mam pop***szoną w maksa. Chleją, kłócą się, wypominają. Dom to jedna wielka rudera - więc nie chce tam wracać, nie mam do czego. Boję się że popadnę w taki błędne koło jak oni, będę obwiniać wszystkich wokoło za swoje nie powodzenia. A smutki topić w alkoholu. Nie jest mi tu fajnie i kolorowo, chcę wrócić do Polski. Rzuciłam studia by pomóc mojej rodzinie wyjść z dołka, nie doceniają tego to po co mam się nadal scierać.?
Chłopaka boję się poprostu zapytać. Nie mogę się zebrać na odwagę by z nim pogadać.
Zależy mi na nim. Chciałabym spróbować ale nie potrafię się przełamać. Nie potrafię powiedzić. Boję się że się wystraszy i odejdzie. Nie zniosłabym bycia samej.
aga1201 Twoi rodzice chcą dla Ciebie jak najlepiej. A nie rządzić Twoim życiem. Napisz mi jak długo się znasz z tym chłopakiem? Często się widujecie? Gdzie się poznaliście? Znaliście się wcześniej? Napisałaś że jesteś ze sobą dwa lata, z czego on od 6 jest za granicą. Chcesz planować ślub z kimś z kim tak naprawdę nie wiesz czy będziesz potrafiła mieszkać. Być ze sobą, mieszkać, przebywać to jest co innego jak widywać się raz na jakiś czas, bądz rozmawiać. Ludzie mają różne upodobania i nawyki a nie jest powiedziane że zaakceptujesz to czego do tej pory nie byłaś w stanie zauważać, bądz on nie zaakceptuje Twoich przyzwyczajeń. Rodzice nie godzą się na Twój wyjazd nie dlatego żeby Ci rzucić kłodę pod nogi. Tylko poprostu mają więcej doświadczenia i na niektóre sytuację są w stanie spojrzeć bardziej obiektywnie jak dzieci.
malvin_a jedyne co moge powiedziec to ze bardzo mi przykro z powodu twojej sytuacji w domu. Musialo ci byc bardzo ciezko by zrezygnnowac z wlasnego zycia by pomoc rodzinie. Szkoda tylko, ze nikt tego nie zauwaza. Pytasz dlaczego masz pomagac, skoro nikt tego nie zauwaza. Wcale nie musisz. Moze w koncu nadszedl czas abys zaczela stawiac siebie na pierwszym miejscu.
Gdzie teraz mieszkasz jesli moge wiedziec?
Co do chlopaka to jak juz mowilam musisz sie odwazyc z nim porozmawiac i albo bedziecie zyli dlugo i szczesliwie, albo wszystko miedzy wami sie skonczy i bedziesz wreszcie mogla ruszyc do przodu, a nie zadreczac sie pytaniami.
W sumie to ja nie wiem, czy chce. Niby chcę - ale czy napewno. Nie wiem jak bardzo mu na mnie zależy.
Czasem wydaje mi się że jestem dla niego zabiciem czasu na samotne wieczory. Odwiedzam go, jest fajnie. Zawsze gdzieś wyjdziemy, do kina na spacer itp. Pojedziemy gdzieś, coś zwiedzić. Ale ostatnio nabieram zwątpienia. Zastanawiam się czy nie szuka sobie kogoś innego?. Na pierwszym naszym spotkaniu w historii jego przeglądarki dostrzegłam że odwiedzał profil eDarling i chyba nawet miał tam konto - przemilczałam. Przy późniejszych naszych spotkaniach czyscił przeglądarke. Ostatnio zauważyłam ze odwiedzał, oglądał zdjęcia innych kobiet na sympatii o ile dobrze pamiętam. Nie wiem co myśłeć. Gubie się w tym związku. Brak mi pewności siebie i odwagi. W sumie to nie wiem czy zależy mi na nim, czy chce poprostu zjechać do PL a on jest tak jakby jedynym logicznym wyjściem w mojej syt, bo i tak lepsze to niż to co mi zostaje. Chcę spróbować. Chcę tylko spróbować. Nie oczekuje jakichś poważnych deklaracji bycia razem na całe życie, chcę tylko spróbować i zobaczyć co by z tego było. Ale wątpię. Wątpię w to co nas łączy. Coraz częsciej się zastanawiam czy wogóle nas coś łączy. Sama nie wiem. On nie potrafi powiedzieć nic więcej jak tylko "tęsknie za tobą kotuś" bądz "ja też tęsknie" " mi ciebie też brakuje" "też chciałbym żebyś była koło mnie". Nic nie powie od siebie tylko odpowiada tak, dopiero jak ja to powiem i wszędzię słyszę to "TEŻ".
Chcą jak najlepiej a le ja mam swoje lata i powinni mnie poscic za granice do chlopaka co?
a ty w końcu chcesz jechać czy nie chcesz? Bo teraz to sama nie wiem.
Wydaje mi sie że jeśli czegoś chcesz, to nic nie powinno stawać na przeszkodzie. Rodzice mają obawy - dlaczego? Czego takiego się obawiaja, bo napewno nie twojego szczęscia. Co mówią, czemu nie chcą cię puścić? Pewnie jakoś to tłumaczą, czymś?
Aga ile Ty masz lat? Ważne jest żeby żyć z rodziną w zgodzie ale nie możesz zostawić faceta tylko dlatego że rodzice nie chca twojego wyjazdu...
no mam swoje lata ale wiem ze jak bym pojechała bez zgody rodzicow a potem by cos nie wyszło to nie mam powrotu do domu rodzinnego:)
On nadal twierdzi,że w Polsce nie idzie znaleść dobrej pracy i nie ma po co tu mieszkac, a ja mu mówię, że tam nie chce w przyszłości wychowywać dzieci a on ze jak dzieci dorosna wynajmiemy nianie a ja nie chce i nie umiem go przekonać zeby wrócił.Uparty jest na całego:)
Jeśli to nie jest dla Ciebie jakiś "problem" to POJEDŹ do niego, jeśli naprawdę nie chcesz,to powiedz mu to. Tyle,ze jesli on naprawdę ma tego dosyć, to musisz liczyc sie z tym,ze po prostu Cię zostawi.
Ja na twoim miejscu wyjechałabym do osoby która jest dla mnie najważniejsza.
hm można na to spojrzeć z róznych perspektyw. W Polsce jest praca moze nie tak płatna jak za granica, ale jest ( dla niektorych liczy sie tylko kasa). Powinien tez uszanować Twoje zdanie. Nie rozumiem dlaczego miałaby jechać za ukochanym mezczyzna skoro to on sam podjal decyzje i niewiadomo czy jej nie olewa.. .. niech sie postara troche facet.. Pogadaj z nim jeszcze i absolutnie nie rób tego wszystkiego co on chce bo mozesz pozniej tego zalowac... Nie rezygnuj ze wszystkiego kochana. Jezeli chcesz jechac jedz! Jezeli nie - zostan! ;-)
nie chce tam jechac ale z milosci mozna zrobic wszystko przeciaz:)
a mi sie wydaje ze milosc na odleglosc to wiekszej ilosci przypadkow nie wychodzi niz wychodzi. ja przeszlam z milosci na odleglosc do "normalnego zwiazku" tzn. na miejscu i uwazam ze o niebo lepiej:) bo jednak na odleglosc to niby razem a jednak osobno. jakies wyjscie w tygodniu czy cos to czulam sie jak singiel, ale nie moglam nic poszalec "bo mam kogos". jakby ten ktos byl na miejscu to bym szlala z nim ![]()
Jeśli się patrzy tylko na chodzenie na imprezy to rzeczywiście ktoś na miejscu jest lepszy. Tyle, że serce nie sługa. Też nie uważam, że powinnaś wszystko rzucać i tam jechać skoro tego nie chcesz. Co do pracy w Polsce to naprawdę jest coraz gorzej i to bardzo możliwe, że nie może nic znaleźć i raczej nie jest to materializm jeśli nie chce się pracy z której nie wystarczy na rachunki. Rozmawiaj jak najwięcej, bo nie wierzę że jeśli dwoje ludzi naprawdę się kocha to rozstanie się tylko ze względu na warunki zewnętrzne.
Sama nie wiem czy chce tam wyjechać czy nie co mam zrobic:)