Dni coraz krótsze, słońca coraz mniej. Siedzę w swoim pokoju i rozmyślam nad swoim życiem. Nie jest ono takie jakie sobie wymarzyłem. Oczyma wyobraźni widzę zakochane pary, szczęśliwych ludzi. A ja ? Nigdy nie było mi dane mieć kogoś na kim mi tak bardzo zależy. Nie wiem jak to jest kochać drugą osobę, przytulać i całować, troszczyć się o nią i cieszyć że po prostu jest, bo nigdy z nikim nie byłem. Dla mnie obce są takie słowa jak randka, związek itd.
W moim 29-letnim życiu cały czas chodzę sam i tylko mój cień podąża za mną. Cały czas żyłem nadzieją , że jednak los sprawi , że będzie inaczej. Niestety, życie spłatało mi figla, choć myślę że to ja jestem sobie winien. To co czuję w tej chwili może zrozumieć tylko osoba podobna do mnie. Jestem introwertykiem, chyba za bardzo przejmującym się wszystkim. Jestem zamknięty w sobie, a nieśmiałość skutecznie utrudnia mi kontakty z kobietami. Mam swój wewnętrzny świat.
Zdałem sobie sprawę , że dla mnie na szczęście z drugą połówką jest już za późno. Kiedyś wyobrażałem sobie dom, w którym biegają dzieci, a kobieta moich marzeń patrzy na mnie, uśmiecha się bo wiem, że to kobieta mojego życia, moja bratnia dusza.
Teraz widzę siebie wracającego samotnie do pustego domu, a za mną nieustannie podąża cień.
Nie wierzę w to, że jakaś kobieta mogłaby się zainteresować kimś takim jak ja, bo co może być we mnie ciekawego ?
Cieszę się z dwóch rzeczy. Późno ale w końcu kończę wymarzone studia, jestem tuż przed obroną. Mam pracę o jakiej zawsze marzyłem w zawodzie w jakim chciałem pracować. To jedyne rzeczy, które mi się udały i dla których żyję.
Zapytacie czy próbowałem zmienić swoje życie towarzyskie ?
Hmmm. Mój charakter skutecznie mi to utrudnia. Nie jestem bywalcem dyskotek, nie lubię tłumów. Nie mam znajomych, właściwie nigdy nie miałem. Jestem wyobcowany towarzysko i społecznie. Wychodzę tylko do pracy, sklepu, urzędu itd. Nigdy nie przyjaźniłem się z żadną kobietą i niestety teraz nie mam żadnego obycia z nimi. To dla mnie obce istoty.
Ostatni raz postanowiłem spróbować. Poznałem osobę przez portal randkowy bardzo podobną do siebie, ale narobiłem sobie zbyt dużo nadziei. Wszystko umarło zanim się narodziło. Myślę, że to ja wszystko zepsułem.
Ja nieśmiały, ona chyba też. To nie mogło się udać.
Co czuje taki facet jak ja. Bezsilność i zwątpienie. Brak wiary w cokolwiek. Pustkę.
Czy jestem w stanie kogoś pokochać ?
Ja nawet nie wiem co to słowo znaczy. W sprawach sercowych czuję się jak nikomu nie potrzebny nieudacznik i kaleka.
Wiecie dlaczego żyję ? Dla pieniędzy. Może one dadzą mi szczęście.
Słońce już dawno zaszło za horyzont, więc pora kończyć.